Monthly Archives: August 2012

Czardżbek

Biura podróży padają jedno po drugim. Przy tej okazji w mediach stawiają prostą receptę – jeżeli zapłaciłeś kartą żądaj zwrotu od banku. I na przyszłość płać tylko kartą.

Od strony technicznej wygląda to następująco. Firma ma założone konto u operatora karty, na którym pojawiają się kolejne transakcje. Ponieważ w Polsce usługi takie świadczone są przez banki konto może być w banku a kolejne transakcje wyglądają jak przelewy przychodzące. W momencie gdy klient zrobi reklamacje automatycznie dana kwota jest zabierana z konta firmy do momentu rozpatrzenia reklamacji.

Problem pojawia się w momencie, gdy firma jest już zbankrutowana. Klient składa reklamacje, na koncie firmy pojawia się negatywny zapis i to właściwie tyle, co może zrobić operator karty.

Bycie operatorem karty to złoty interes, szczególnie w dzikim kraju jak Polska, gdzie można ruchać klientów w dowolny sposób, na przykład prowizjami na najwyższym światowym poziomie. Niemniej jednak chciwość jest silniejsza niż miliardy wyjmowane w postaci prowizji. Operatorzy dostrzegli, że wyciekają im pieniądze i odcinają od pępowiny całą branżę turystyczną. Już niedługo nie będzie można zapłacić za podróż ani za wakacje kartą, tak jak nie można zapłacić praktycznie żadnemu dilerowi złota.

Należałoby zastanowić się czy rzeczywiście bankructwa są dla operatorów kart taką straszną stratą. Padły przecież tylko niektóre biura, raptem kilka w skali całego kraju. Cała reszta działa i bankructwa firm oferujących zbyt tanie wycieczki umocniły te, które oferują podróż w wyższej cenie. Z punku ekonomicznego, jak również PR, działania operatorów wydają się przesadzone i niepotrzebne.

Share This Post

Sportek, czyli kolejny wpis antypolski

Polacy słyną z tego, że trudno im idzie nauka. Wiedza nie wchodzi do głowy. Mimo powtarzania się tych samych zjawisk wiele razy, każde kolejne zjawisko stanowi niespodziankę. Nie ma nawet zjawisk w przyrodzie, które mogą służyć za analogie. To tak jakby dziecko wkładało rękę w ogień wiele razy i za każdym razem by się dziwiło, że boli.

Polacy charakteryzują się również tym, że są ciency w sporcie. To fenomen, bo jeżeli ktoś jest cienki w nauce, zwykle dobrze mu idzie sport. Przykładów można znaleźć wiele, ale wystarczy spojrzeć na czarnoskórych sportowców. Noblistów z nich nie da się zrobić, ale za to jak szybko biegają. Podobnie nobliści zwykle są kiepskim materiałem na olimpijczyków. A Polacy ani nie są biali ani czarni, i ani sprtowcy ani nobliści.

W efekcie połączenia tych dwóch ułomności ciągle dochodzi do tych samych żenujących historii – Polacy nie pomni przeszłości wysyłają swoich zawodników na prestiżowe międzynarodowe zawody, gdzie dochodzi do kolejnej kompromitacji. Bo gdy spotkania nie są prestiżowe ktoś tam jeszcze z litości da wygrać Polakom, przez co mają wrażenie niesłychanej potęgi. Gdy zaczyna się gra o medale kończy się miękka gra i Polska znowu staje się Chrystusem narodów.

Euro skończyło się całkowitym blamażem. Było parę wpisów o tym, co myślę o tym, że Polska zajęła ostatnie miejsce w grupie. Tym razem mamy pokaz nieudolności na Olimpiadzie. Kapitalne są wypowiedzi tak zwanych ‘sportowców’.

Agnieszka Radwańska: Obie przeciwniczki na wolej są jak ściana [a Polki były jak ciasto]. Robiłam co mogłam, ale to nie starczyło [chyba najgłupsze usprawiedliwienie jakie można wymyślić]

Otylia Jędrzejczak: Nie wiem, co się stało [przypomnę – byłaś ostatnia, jak polscy piłkarze] W stu procentach zrealizowałam też plan treningowy [widać zawiódł materiał, a nie jego obróbka] Wynik nie jest adekwatny do mojej pracy [wiec do czego jest adekwatny wynik?] Gdyby mi ktoś przed startem powiedział, że wypadnę tak słabo to bym go wyśmiała [kto się śmieje, ten się śmieje ostatni].

Krzysztof Ignaczak: Nie ma co szukać usprawiedliwienia dla tej porażki w porze rozgrywania meczu, bo dla rywali była ona taka sama [Polacy mieli przez Bułgarów przejść jak gorący nóż przez masło, a skończyło się zlaniem dupy, płaczem i leżeniem na parkiecie/murawie jak zwykle] [w Euro winny był brak biletów, tu pora meczu i godzina różnicy czasu między PL i UK].

Niestety takich smaczków nie ma w sieci zbyt wiele. Mordy pseudosportowców są zwykle pełne nierealnych frazesów, które po zetknięciu z rzeczywistością znikają z serwisów informacyjnych. Trzeba deponować w skarbcach Amber Gold wszelkie wypowiedzi typu ‘jadę po złoty medal’, bo potem ciężko je znaleźć i porównać z rzeczywistością.

Czemu nikt nie powie ‘jadę się nażreć za darmo’? Albo ‘jadę, może ruchnę jaką laskę’? Sport wyczynowy stał się w Polsce metodą na darmową kasę. Ludzie, którzy nie mają predyspozycji dla sportu wyczynowego wymyślili sobie, że lepsze jest bycie zawodowym sportowcem niż praca w fabryce. Jest rekreacyjnie, na świeżym powietrzu i wyniki też nie są złe, jeżeli porówna się z innymi krajowymi amatorami. Na ich szczęście kompromitacje międzynarodowe nie są częste i łatwo przechodzą. Potem pijani kibice odśpiewają ‘Pooolacy niiiic sięęęęę nieeee stałooo’ i będzie znowu parę lat spokoju, rozdawania autografów i lukratywnych reklam telewizyjnych. I cykl się zamknie.

Jeszcze lepszym sposobem na życie, bo nie wymagającym żadnego wysiłku, jest bycie tak zwanym ‘działaczem’. Tu nawet biegać nie trzeba. Doi się w najróżniejszy sposób polskiego podatnika. Minus jest taki, że morda jest słabo znana publice i trudno o dochody ze wspomnianej reklamy.

Sport wyczynowy w Polsce powinien być jak wojsko. Albo stawiamy na to, że Polska ma być potęgą wojskową, traktujemy to na poważnie i ogromnym wysiłkiem robimy z Polski bastion, albo dajemy sobie spokój z marnowaniem podatków i rozpuszczamy wojaków do domu. Podobnie ze sportem – albo każdego 5 czy 7 latka badamy pod kątem przydatności do sportu i wybrane 10 000 dzieciaków przez kolejne 10 lat trenujemy codziennie po 12 godzin, albo całkiem dajemy sobie spokój. W obu przypadkach nie ma drogi pośredniej. Nie ma innej metody wygrania międzynarodowej konkurencji niż całkowite oddanie się sprawie.

Ale niestety Polacy nie są mocni w logice, więc na to nie wpadną. Nie są też mocni w podejmowaniu konsekwentnych działań, jak również w pracy dla społeczeństwa, ani w działaniach kolektywnych. Nie rokuję wielkich sukcesów w kolejnych mistrzostwach świata, Europy, Mundialach czy Olimpiadach. Będzie tak jak teraz, ogromne zaskoczenie że medali jednak nie ma.

Trzeba by powiedzieć coś pozytywnego na koniec. A więc tak, jest jeden medal wygrany mniej więcej tak jak miś w wesołym miasteczku, przy pomocy wiatrówki.

Dla wszystkich polskich olimpijczyków, na zachętę:

Share This Post