Czardżbek

Biura podróży padają jedno po drugim. Przy tej okazji w mediach stawiają prostą receptę – jeżeli zapłaciłeś kartą żądaj zwrotu od banku. I na przyszłość płać tylko kartą.

Od strony technicznej wygląda to następująco. Firma ma założone konto u operatora karty, na którym pojawiają się kolejne transakcje. Ponieważ w Polsce usługi takie świadczone są przez banki konto może być w banku a kolejne transakcje wyglądają jak przelewy przychodzące. W momencie gdy klient zrobi reklamacje automatycznie dana kwota jest zabierana z konta firmy do momentu rozpatrzenia reklamacji.

Problem pojawia się w momencie, gdy firma jest już zbankrutowana. Klient składa reklamacje, na koncie firmy pojawia się negatywny zapis i to właściwie tyle, co może zrobić operator karty.

Bycie operatorem karty to złoty interes, szczególnie w dzikim kraju jak Polska, gdzie można ruchać klientów w dowolny sposób, na przykład prowizjami na najwyższym światowym poziomie. Niemniej jednak chciwość jest silniejsza niż miliardy wyjmowane w postaci prowizji. Operatorzy dostrzegli, że wyciekają im pieniądze i odcinają od pępowiny całą branżę turystyczną. Już niedługo nie będzie można zapłacić za podróż ani za wakacje kartą, tak jak nie można zapłacić praktycznie żadnemu dilerowi złota.

Należałoby zastanowić się czy rzeczywiście bankructwa są dla operatorów kart taką straszną stratą. Padły przecież tylko niektóre biura, raptem kilka w skali całego kraju. Cała reszta działa i bankructwa firm oferujących zbyt tanie wycieczki umocniły te, które oferują podróż w wyższej cenie. Z punku ekonomicznego, jak również PR, działania operatorów wydają się przesadzone i niepotrzebne.

Share This Post

17 thoughts on “Czardżbek

  1. Czy jakiś z banków potrafi udzielić poprawnej i wyczerpującej odpowiedzi jak skorzystać z “charge back”?

    Pytałem dyrektorów dwóch banków: BZ WBK i PEKAO SA w Bydgoszczy… obiecali to “sprawdzić” i zadzwonić.
    Ale na miejscu, od ręki nie potrafili nic powiedzieć – jak skorzystać z tej usługi i jak przebiega taka procedura.

    Może w innych miastach/bankach jest lepiej? 🙂

    p.s.
    Za 4 dni łazik Curiosity ląduje na Marsie. Mam nadzieję, że na blogu pojawi się jakiś wpis z kategorii “kosmos”.

  2. Z kategorii “kosmos” to sa wszystkie wpisy o Polsce. Tutaj jest jak na innej planecie.

    Z uslugi chargeback korzystalem dawno, chyba w 2001 albo 2002. Zrobilem zakupy w sklepie w usa, obciazyli mnie kwota ktora nie byla na potwierdzeniu zamowienia (doliczyli ponad 100$ za wyslke malej paczki droga morska). Zadzwonilem do banku (ing) z reklamacja. Kazali podeslac zrzut ekranu z potwierdzeniem zamowienia i inna kwota. Po jakims czasie roznica zostala mi dopisana do wyciagu. Magia 😉

  3. Aż przyjemnie popatrzeć na takie niby prymitywne, ale jednak w swojej prostocie sprytne unikanie jakiegokolwiek ryzyka. Gdy tylko się pojawia, ma natychmiast zostać przeniesione na klientów.

    Skoro zaś już o nich mowa – chętni na najtańsze z najtańszych wycieczek mieli to ryzyko wkalkulowane w cenę zdaje się. Jak kupujesz za najmniej, ryzykujesz awarię.

  4. Rozwiązanie wydaje się proste – firma turystyczna powinna dostać pieniądze PO zrealizowaniu usługi a nie PRZED. To patologia żeby całe ryzyko przerzucać na klienta albo pośrednika. Czy ktoś widział żeby w restauracji albo u fryzjera płaciło się przed wykonaniem usługi?
    A jeśli nie ufają klientom, to właśnie ten pośrednik jest idealnym miejscem na rozwiązanie tego. Niech weźmie pieniądze od klienta, przetrzyma je do wykonania usługi i przeleje firmie turystycznej po wykonaniu usługi. I pośrednikiem tym nie musi być koniecznie operator kart kredytowych (takie jakby Escrow turysytczne)

  5. Słoma! To jest tak – nie mogę już oglądać telewizora. Dlaczego nie padnie słowo – Kiepscy. Po prostu jesteśmy Kiepscy. Olimpijski zimny prysznic, taki sam jak na Euro2012. Pierdyknijmy się po chrzecijańsku w piersi – i powiedzmy sobie -jesteśmy Kiepscy!. Poszukajmy na chłodno bez emocji przyczyn. To co oglądamy to skutki. Z Murzynami nie wygramy w biegach, ze skośnookimi nie wygramy w ping-ponga. Właśnie wróciłem z Pekinu. Tam na własne oczy widziałem jak na podwórku, na betonowym stole pingpongowym rozgrywano zawody- kto zostanie najlepszym pingpongistą tego dawno pomalowanego emulsyjną farbą brudnego betonowego domu. Oni kochają ping-pong jak Brazylia futbol. Pytanie – czy tworzyć takie homo-brojlery jak pływaczki dawnego NRD? I do tego po co? Dla dużej kasy w telewizorni?

  6. Niestety HK skorzystał z IP-Transit w “rrbone UG (haftungsbeschränkt)
    Leibnizstr. 8a
    D-44147 Dortmund” co skutecznie utrudniło pogaduchy 🙂

  7. tu Doxxa ma rację. Jak na razie tylko ~1% ludzi którzy wyjeżdżają na wakacje za granicę miało tylko jakieś problemy.

  8. Torchat jest ciekawym sposobem komunikacji. Z tego co widze nawet jest pomysl by go rozwijac. Pisza na bibliotece libpurple (jabber) jak i szyfrowanie gpg.

    To bardzo ciekawe rozwiązanie, ale nie wyobrażam sobie by wszyscy tu obecni podawali swoje ksywki. To raczej komunikacja dla zaufanych. Choć pamiętając Executive Order 6102 to może i nie jest to takie głupie. Moja ksywka afxcqs536pzum2le.onion Jak ktoś nie zna linku to podaję https://github.com/prof7bit/TorChat

    P.S. Jeśli ktoś wie niech się podzieli na forum jak się robi takie ksywki z imieniem na początku.

  9. @Doxa, nie bardzo rozumiem Twój wywód. Wnioskuję z niego, że na koncie zbankrutowanego touroperatora pojawia się ujemny zapis i… na tym dla klienta kończy się chargeback, podczas gdy działa to chyba ciut inaczej;)

    Jeśli operator płatności nie ma jak wyegzekwować brakującej kwoty to buli ją sam. Stąd wypowiadanie umów branży turystycznej. Z tego co pamiętam, to pare lat temu bankructwo Air Polonii doprowadziło do niezłych strat jednego z operatorów.

    Czytając ten wpis odniosłem wrażenie, że standardowo marudzisz, że w Polsce to nawet chargeback działa do bani (w domyśle inaczej niż na zachodzie). Albo ja nie zrozumiałem Twojego przekazu, albo mijasz się z prawdą.

    Wielu z Was pisze o klientach zbankrutowanych firm, jako o naiwniakach chcących kupić wakacje za pół ceny. Bzdura, ceny w sky club były analogiczne do topowych oddziałów zagranicznych biur działających w PL.

    Ale fakt, do czasu aż niefart nie dosięgnie nas samych, to jesteśmy w stanie zmieszać z błotem naciągniętych ‘leszczy’, jakie to polskie.

    @Maciej, nie wiem z dyrektorem od czego rozmawiałeś w BZ WBK, ale akurat ten bank na swoich stronach ma wypisane jasno i przejrzyście jak działa u nich chargeback i czego wymagają, by wszcząć go w Visie i Masterze. Także zamiast kontaktu z dyrektorami, proponuję konstultację w google, korzystając z frazy ‘bz wbk procedura chargeback’.

  10. Świetny pomysł Doxa!
    Powinieneś dostac nobla! Trzeba by tylko chyba jeszcze dodac że taki nick powinien byc wysyłany z tor-a , bo inaczej było by to niekonsekwentne.

  11. Nie rozumiem, dlaczego do chrgeback’u potrzebny jest bank, przeciez mozna zadzwonic prosto do master card/visa/amex/discover i zareklamowac transakcje jako nieautoryzowana. Nawet placac debet card, ale bez uzycia pin (tylko podpis, jak na credytowej) charge-back dziala bez problemu. Jak do tej pory, zaobserwowalam, ze karty kredytowe trzymaja strone swojego klienta (posiadacza ich karty). Przeciez to nie jest operacja na otwartym sercu, zeby musiala byc jakos potwornie skomplikowana i oblozona obostrzeniami, warunkami i innymi bzdurami. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce wszystko musi byc dodatkowo skomplikowane i utrudnione – wszak zycie rodakow jest juz i tak wystarczajaco ciezkie…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *