Inflacja

Oto Wyborcza oznajmiła, że ‘inflacja zaskakująco przyspieszyła i wyniosła 4,3% w październiku’. Jeden tytuł, a dwa kłamstwa! Osiągnięcie godne najwyższych odznaczeń państwowych.

Inflacja przyspieszyła wcale nie zaskakująco. Można się tego było spodziewać biorąc pod uwagę szmacenie się złotówki, na której oparty jest import szeregu surowców i dóbr konsumpcyjnych. Dodatkowo dociskana jest śruba podatkowa i przedsiębiorcy mają wybór albo podnieść ceny albo zamknąć biznes.

Inflacja nie wynosi 4,3% lecz bliżej 14,3%. Wskaźnik na poziomie 4,3% jest możliwy tylko gierkowskim manipulacjom szynami i lokomotywami. Spadek cen tych dóbr kompensuje drożyznę sklepową i galopujące ceny nośników energii – a to przede wszystkim interesuje Kowalskiego.

Pękająca bańka spekulacyjna na domach to dar z nieba dla rządzącego reżimu. Oni chyba mają jakieś znajomości w Niebie. Mogą teraz powiedzieć ‘patrzcie, jaka inflacja, ceny gruntów i domów spadają’. Tymczasem ceny spadają nie z powodu braku inflacji, tylko końca bani napędzanej popytem frajerów myślących, że dzięki łatwodostępnemu kredytowi zrobią interes życia. Gdy się przyjrzeć zagadnieniu bliżej, można zauważyć, że koszty deweloperów idą w górę. Spadki cen są możliwe tylko dzięki temu, że szybko maleje różnica między kosztami budowy a ceną transakcyjną.

Inflacja jest zjawiskiem niezwykle podstępnym, ponieważ łatwo pomylić przyczynę z rezultatem. Inflacja, czyli osłabienie siły nabywczej gotówki, nie jest efektem wzrostu cen w sklepach. To osłabienie siły nabywczej złotówki powoduje wzrost cen, co nazywamy inflacją.

Inflacja najlepiej zrozumiała jest, jako pojęcie, dla anglojęzycznych. Od razu kojarzy się z rozdęciem. Kasy jest coraz więcej, lecz ilość dóbr jest taka sama, więc na poszczególne rzeczy przypada więcej gotówki. Czyli ceny rosną – pojawia się inflacja.

Rząd lubi walczyć z inflacją, zapominając, że sam ją powoduje absurdalną polityką finansową. Za wysoką inflację odpowiedzialny jest nikt inny niż Tusk i powolny jego woli Rostowski. Obaj nie trzymają w ryzach deficytu, kasy jest coraz więcej i ‘niespodziewanie’ inflacja rośnie.

Powiem teraz rzecz szokującą – inflacja będzie nadal rosnąć, mimo ogromnej troski premiera i szefa NBP. Jedyne skuteczne narzędzie to zrównoważenie budżetu, ale tego raczej nie zobaczymy. Raczej zamiast tego pojawią się ‘dodatki drożyźniane’ które tylko przyspieszą inflację, a w ostatecznym rozrachunku może nawet kontrolę cen, która stworzy czarny rynek i puste półki.

W międzyczasie będzie nas czekał scenariusz lat 90tych, gdy kredyt był tak drogi, że praktycznie wysechł. Najpierw przestaną być dostępne kredyty najdłuższe – czyli hipoteczne. Potem te na samochody. A w końcu konsumpcyjne na rok czy dwa. Brak konsumpcji oznacza spadek sprzedaży, więc spadek produkcji i recesję.

Zawsze, gdy Polska będzie głębiej zanurzać się w szambie, zafundowanym nam przez premierów od roku 1989, będzie można poprosić  kogoś z mediów o napisanie paru artykułów. A to że na Białorusi jest kilkadziesiąt % inflacji, a to że na Kubie są kartki, a to że w Ameryce murzynów biją. I od razu ma się poczucie, że u nas jest znacznie lepiej, choć od Kuby ani Białorusi ekonomicznie wiele nas nie dzieli.

Share This Post

25 thoughts on “Inflacja

  1. POLSKI NARÓD JEST NARODEM GŁUPIM-WIĘC WYMRZE.JAK MOŻNA BYŁO WYBRAĆ PO NA DRUGĄ KADENCJĘ?????POZDRAWIAM WSZYSTKICH POLSKICH EMERYTÓW.

  2. A ja się nie przejmuję inflacją, mam w banku same kredyty a oszczędności w złocie i srebrze. Niech inflacja sprawi, że jedną złotą monetką spłacę cały kredyt hipoteczny 🙂

  3. “Powiem teraz rzecz szokującą” – the horror! the horror! 😀

    “A to że na Białorusi jest kilkadziesiąt % inflacji, a to że na Kubie są kartki, a to że w Ameryce murzynów biją.” – to już się dzieje, Doxa!:

    http://gospodarka.dziennik.pl/praca/artykuly/358894,metro-sprzatalas-na-wyspach-nie-masz-po-co-wracac.html

    A poza tym – co Ty się martwisz, są przecież dużo ważniejsze problemy, jak np. to że paru anarchistów się z narodowcami po pysku pobiło, że Ziobro PiS opuścił (the horror!), że ONR i MW nową partię zakładają (the horror, the horror!).

  4. @Johnnny: nie strach Ci być zależnym od wibora czy masz na stałym oprocentowaniu? (a może to ironia była? ;))

  5. Kiedyś pączek kosztował 1zł. Wczoraj kupiłem za 1,8zł. Inflacja dotyka najbardziej najbiedniejszych. Bo jak ktoś ma milion na koncie i wydaje rocznie 10k na jedzenie, to nawet jak inflacja będzie 20%, to wyda następnego roku 12k, jednocześnie zarabiając na lokatach 50k albo więcej i całą inflację ma w d…
    Więc niech mi ktoś wytłumaczy jak milionera ma dotknąć ta inflacja?

  6. Uwielbiam czytać Pana komentarze na temat gospodarki :). Rewelacja!!! Choć znalazłem Pana przypadkowo przez blog Rybińskiego. Jak będzie Pan w Warszawie to zapraszam na shota 🙂

  7. “A beda jakies rozrywkowe panienki ?”

    PRZESTRZEGAM PRZED ROZPUSTĄ – TO CIĘŻKI GRZECH !
    PRZYJDŹ RACZEJ DO DOMU BOŻEGO WYSPOWIADAĆ SIĘ, POMODLIĆ…

    AMEN.

  8. Witam

    Zastanawiam się nad sprzedażą działki i zakupem mieszkania w dużym mieście np warszawa warto czy czekać ??

    Pozdrawiam

  9. “tak, tak, i pamietam o tacy”

    WIDZĘ MÓJ SYNU, ŻE MĄDRZEJESZ.
    ODNOŚNIE TACY, TO MOGĄ BYĆ ZŁOTE MONETY – CZYTAŁEM, ŻE TAKIE POSIADASZ.

    AMEN.

  10. “Wybiore opcje nieurazajaca Boga – 1 banknot 10 zl.”

    TWOJE 10 ZŁ RÓWNIEŻ BĘDĄ MIŁE BOGU.

    AMEN.

  11. Po raz pierwszy czuję, że nie mogę się zgodzić z tezą, przedstawioną na tym blogu. Skąd ten współczynnik inflacji 14,3%? W moim odczuciu jest on znacznie zawyżony, poniżej dowód:

    Półtora roku temu, w maju 2010 “uchwaliliśmy” z moją żoną budżet, czyli określiliśmy jaką kwotę miesięcznie musimy mieć na wydatki. Porobiliśmy kilka zakładek, czyli rezerw, gdyby niektóre pozycje budżetu wzrosły. W miesiącach letnich wydawaliśmy więcej ze względu na wyjazdy, ale w miesiącach zimowych zostawały nadwyżki. Kwoty wydatków nie waloryzowaliśmy od maja 2010, a mimo to co miesiąc zostaje nam stówka lub dwie przy tej samej stopie życiowej. Przy kilkunastoprocentowej inflacji nie mogłoby to być możliwe. Myślę że inflacja jest właśnie taka, jak podają 4-5% w skali rocznej.

    Jest jeszcze możliwość, że nauczyliśmy się żyć oszczędniej, wybierać okazje na wyprzedażach, ale jak mówiłem, stopa życiowa nam się nie obniżyła.

  12. @ 14 Michał.
    Wszystko jest zbyt zależne, a ten blog nie ma celu doradzania.
    Osobiście ze swoją działką robię tak, iż wystawiłem na sprzedaż. Więcej niż teraz za nią chyba nie wezmę. Uzyskaną kwotę wrzucę w okazyjne m (kupione poniżej rynkowej, celem odsprzedaży), lub – bardziej prawdopodobne, w PM.

  13. @Wojtek S.
    No to chyba żyjecie w jakimś kraju cudu gospodarczego, na jakieś zielonej wyspie, jeśli nie odczuwacie pogorszenia sytuacji życiowej bo mnie np. jako mieszkańcowi Polskiej Republiki Ziemniaczanej same wydatki na paliwo podskoczyły przez rok o około 2 stówki miesięcznie, a wzrost cen żywności na oko wynosi 20-30% dla podstawowych artykułów jak chleb, ziemniaki, mięso z kurczaka. Jakbym sobie kupił turbinę okrętową albo lokomotywę to pewnie by się nieco wyrównało procentowo ale szczerze mówiąc nie planuję w najbliższym czasie tego typu zakupów, że się tak wyrażę „ograniczam konsumpcję” 😉

    @Doxa
    Ten „Proboszcz” to jakieś twoje alter ego? Jak dr Jekyll i Mr Hyde?

  14. @Ciek

    Skoro płacisz o 200 zł miesięcznie więcej za paliwo, a benzyna 95 podrożała w ciągu roku o +15%:

    http://moto.money.pl/ceny-paliw/

    to z proporcji wyliczyłem, że miesięcznie przejeżdżasz 2061 kilometrów (przy wysokim spalaniu 12 litrów/100 km). Jeśli masz bardziej wydajny samochód, to przejeżdżasz jeszcze więcej. Ja tyle nie jeżdżę, ponieważ pracuję w domu, więc udział paliwa w moich wydatkach miesięcznych to najwyżej 6% (sześć procent). Udział żywności w naszych wydatkach to 30%, więc może wzrost ich ceny nie był tak dotkliwy. Faktycznie, nie zwróciłem uwagi, że ceny turbin okrętowych nie zmieniły się przez ostatnie dwa lata, więc dzięki temu nie musieliśmy aktualizować budżetu.
    pozdrawiam

  15. Inflacja w PL to jakieś 13%. Wskaźnik podaży pieniądza M3 (b. dobry miernik inflacji) w X 2011 wyniósł 10,1 % rok do roku. Do tego trzeba jeszcze doliczyć “wzrost gospodarczy” (mniej więcej 3%), bo o tyle ceny by spadły przy stałej bazie monetarnej. Razem ok. 13%.

  16. Kilo piersi z kurczaka pazdziernik 2008 okolo 16 zl

    2011 rok kilo piersi z kurczaka okolo 17 zl

    To okolo 6% wzrostu przez okolo 2-3 lata.

    Z tym 14% srednio to przesada… Owszem masuja wyniki kombinuja co roku przy koszyku jak ogorki zdrozeja to je wywalaja i daja pomidory itd.. Jednak to nie jest szwindel na taka skale jak jest napisane w tym wpisie. Sam nie bende pisal ile zanizaja bo to by trzeba konkretnie przemyslec i policzyc ..

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *