Korekta i po korekcie

Jak może czytelnicy pamiętają niedawno zapowiadałem korektę na złocie. Wszystko wskazuje, że wypada teraz zapowiedzieć koniec korekty. Najbardziej czytelne jest to na tym wykresie:

Ewidentnie złoto porusza się w ramach pewnego trendu, trwającego już wiele lat. Wsparcie przy zielonej linii na wykresie jest bardzo silne. Wydaje się bardzo mało prawdopodobne, aczkolwiek nie całkowicie niemożliwe, aby teraz trend miał się zmienić właśnie teraz, szczególnie gdy sytuacja PIIGS to nadal balansowanie na granicy bankructwa a USA wcale nie jest w lepszej sytuacji, choć publika nie zdaje sobie z tego sprawy.

Pamiętać trzeba, że cena złota w USD to nie wszystko. Większość czytelników osiąga przychody i posiada oszczędności w PLN. A przyszłość PLN wygląda bardzo blado. Z tego zdają sobie menadżerowie zarządzający kapitałem należących do najbogatszych oligarchów planety. Uciekają z polskiego rynku, przez co widzimy takie intensywne zeszmacenie polskiej waluty w ostatnim czasie. Wiedzą, że przyszłość PLN jest nie za ciekawa więc się zmywają, na skutek tego PLN się szmaci i jeszcze więcej chce się ewakuować – jest to forma samospełniającej się przepowiedni.

Konsekwencją dla Polaków jest to, że wszystko z importu będzie drożeć. Również złoto. Mamy więc perspektywę wzrastającego złota spotęgowaną szmaceniem złotówki. Kolega Cynik porównywał sytuację do ‘złotego pociągu’ już wtedy, gdy Krugerrandy kosztowały mniej niż 4000 PLN. Teraz ten złoty pociąg na chwilę przyhamował, a wkrótce mocno przyspieszy.

Polski rząd naturalnie będzie starał się bronić złotówki, ponieważ przekroczenie progów ostrożnościowych jest bolesne dla procesu napawania się zwycięstwem wyborczym. Niestety, ilość amunicji, jaką posiada polski rząd jest bardzo ograniczona. Może i będą się stawiać, ale skończy się ta rozgryweczka niezwykle szybko.

Jeszcze jedna ważna uwaga – nie nie wina spekulantów, że złotówka się szmaci. To wina wszystkich kolejnych rządów od czasu upadku PRL. To ci bandyci są winni dwudziestoleciu nieustannego zadłużania kraju, co skończy się katastrofą o skali epickiej, znanej starszemu pokoleniu z czasów komuny.

W dyskusji na temat progów nie należy rozważać, czy dojdzie do przekroczenia limitów. Oczywiście, że dojdzie. Pytanie tylko kiedy. Niewykluczone, że stanie się to z końcem roku. Jeżeli nie, tow przyszłym roku mamy to pewne jak w banku. Będzie to bolesne dla rządzących i skutkować może utratą jakże ukochanej władzy. Ale bardziej bolesne będzie to dla Polaków. Klasyk Jerzy Urban słusznie zauważał, że rząd się wyżywi. Lud już niekonieczne, a mowa tu o drastycznych podwyżkach podatków i drastycznych obniżkach świadczeń. To brzmi abstrakcyjnie, ale wyobraźmy sobie wzrost cen wszystkiego na skutek wzrostu podatków, wzrost inflacji przy zamrożonych emeryturach, koniec z darmowymi studiami, refinansowaniem leków, budową dróg itp. To nie jest kwestia czy to nastąpi, lecz kiedy i jak się do tego przygotować.

Share This Post

14 thoughts on “Korekta i po korekcie

  1. ..zapomnialem zapytac

    A co ze srebrem ?
    Ostatnimi czasy zloto pedzilo do gory jak szalone a srebro wciaz oscylowalo w granicach $40-45. Jest szansa na przeskoczenie progu $50 ??

  2. W skali liniowej wzrost bardziej przypomina eksponente. Doxa, dlaczego uzywasz tego wykresu?

  3. to na jaką walutę należy się przesiąść? i kiedy? słyszałem opinię że zazwyczaj przed wyborami waluta osłabia się, po wyborach sporo rośnie, prawda to? co koledzy radzicie, myślę o $, Euro spadnie jak grecja padnie, i szczerze: to powoli kasiorkę trzeba z banku wycofywac,w zasadzie juz to zrobiłem

  4. Jest zauwazalna korelacja pomiedzy cena złota a stanem giełd. Im indeksy nizej tym cena złota spada.Obecnie na giełdzie nie zapowiada sie na dluzsze wzrosty (o ile w ogole jakies beda) ,trend jest malejacy .Dojscie wykresu złota do linii trendu rosnacego jest oczywiste ,natomiast trend ten przyspieszył po skonczeniu poprzedniej fali spadkowej w momencie jak zaczeły rosnąć giełdy na całym swiecie. Wydaje mi sie że cena złota wyjdzie dołem z obecnego kanału rosnacego, jesli indeksy zaczna ponownie spadac. Mozliwy jest powrot po linii poprzedniego ,wieloletniego trendu rosacego .Natomiast zgadzam sie ze pozniej powinno nastapic odbicie w gore.
    Odnosnie zlotego to jest jeszcze jeden mozliwy scenariusz. Deficyt przekroczy poziom 55% natomiast rzad zamiatajac dlugi pod dywan i stosujac kreatywna ksiegowosc nie przyzna sie do tego. Bedzie dalej zadłuzał panstwo prowadzac do przepasci.Ostatnia ustawa o dostepie (a raczej jego braku ) do informacji publicznej walnie mu to umozliwi.

  5. @ Andrzej

    Kasa tylko w gotowce, najlepiej zdywersyfikowana. Ja obstawiam teraz dolary. Przy zamieszaniu z Euro bedzie ucieczka do bezpiecznych aktywow a w mniemaniu mas beda to dolary i obligacje USA. Inna sprawa jak sie “nagle” okaze, ze dolary tez nie sa bezpiecznym aktywem, ale to juz inna historia… pewnie bez happy end’u.

  6. BTW, skoro mówimy o kanale trendowym to powiedzmy takze o podwójnym szczycie. Dla porzadku.

  7. @e_djur sorry … ja nie widze zadnego 2 szczytu na wykresie ktory doxa zamiescil i omawia we wpisie….

    No ale widze inny argument pewnego kalibru. Mi sie wydaje ze samo wsparcie jest zbyt ostro do gory. Przydalo by sie je przebic zeby do mniejsego kata wrocilo…

  8. do Tomex
    Ja natomiast uważam, że powinien trochę pozamiatać pod dywan i nie bronić specjalnie kursu (stopień obrony uzależnić od możliwości zamiatania). Nie widzę powodu, aby data wyceny zadłużenia Polski miała być powodem do dodatkowego zarobku dla kogoś obcego.
    Nie obawiałbym się o dalsze intensywne zadłużanie, ponieważ możliwości zamiatania są mimo wszystko ograniczone, a nie będzie powodu dogadzania ludziom we wszystkich ich najbardziej absurdalnych zachciankach, ponieważ będzie już po wyborach.

  9. @Michal C

    Czy Ty masz miedzynarodowych inwestorow(czytaj spekulantow)za debili?Oni WIEDZA ze nawet przy kreatywnej ksiegowosci przy kursie okolo 4.8 za euro na koniec roku nasz dlug przekroczy 55% PKB co oznacza iz NBP MUSI w tym okresie bronic tego kursu jak niepodleglosci.Wiedza takze jakimi srodkami NBP dysponuje i jak moze ich uzyc.Czyli wiedza KIEDY uderzyc(koniec grudnia),z JAKA sila(kilkadziesiat mld dolarow)i jaki jest ich CEL(euro za wiecej niz 4.8)-i WIEDZA ze NBP MUSI podjac walke-to wrecz easy money a miedzynarodowe banki potrzebuja tej kasy po ciezkich stratach w Eurolandzie.Jedyne pytanie to CZY CHCA zgarnac ta latwa kase z malego kraiku na peryferiach za ktorym nikt duzy sie nie wstawi?-jak myslisz?
    Bankierzy wydymaja Polakow w grudniu.

  10. Każdy trend _zawsze_ jest eksponencjalny. Wynika to z prostego faktu, że w każdym okresie cena danego aktywu wsrasta (lub spada) o stały procent. Dlatego na ceny najlepiej patrzeć na wykresie logarytmicznym, bo tam krzywa eksponencjalna staje się linią prostą, którą łatwo ogarnąć wzrokiem.

    Mnie niepokoi co innego. Wykres cen złota _przyspiesza_. On już nie jest eksponentą (linią prostą na wykresie logarytmicznym), tylko eksponentą z x kwadrat (parabolą na wykresie logarytmicznym).

    Żaden zdrowy aktyw _nigdy_ nie rośnie parabolicznie. To może oznaczać tylko dwie rzeczy: bańkę na złocie (wątpię) albo paraboliczny spadek ceny pieniądza. Krótko mówiąc: zaczęła się już hiperinflacja. Rządowi nie starcza już dodrukowywanie stałego procenta pieniądza co roku. Od teraz rząd będzie w każdym okresie zwiększał tempo dodruku pieniędzy. W żargonie nazywa się to “swobodnym spadkiem”.

    Nie ma już na tym etapie wątpliwości, czy nadchodzący kryzys będzie deflacyjny czy inflacyjny.

  11. @piotr34
    Masz rację, że inwestorzy prężą na ten moment muskuły.
    Ale dalej uważam, że dobrze byłoby, aby data wyceny zadłużenia Polski nie była powodem do dodatkowego zarobku dla kogoś obcego.
    n.p. gdyby nasza klasa polityczna mimo kłótni między sobą dbała o nasz interes to mogłaby się n.p. zebrać w Sejmie dzień przed wyceną (najlepiej w nocy – była już uchwalana ustawa medialna) i przegłosować ustawę, że na przykład podstawą wyceny długu do progów ostrożnościowych jest średni kurs z ostatnich 12 miesięcy.
    Państwo wszystko może – oczywiście wszystko w ramach umiarkowanego rozsądku.
    Ciekawe, jak by się czuli naprężeni inwestorzy z mnóstwem amunicji, kiedy nie ma na drugi dzień do czego strzelać.
    Nawet wypadałoby naszym posłom za ten dzień dodatkowo zapłacić (zarobiliby na siebie z nawiązką).
    Nie jest przecież istotne czy dług jest 50, 55 czy 60%. Najistotniejsze jest, aby się z niego ewolucyjnie, bez żadnych rewolucji wycofywać nie rwąc gwałtownie biznesowych powiązań między ludźmi (bo to dodatkowo kosztuje).
    Ech, rozmarzyłem się. Wiem, tak się nie da. Trudno przerwać zależność od toczącej się twardym kołem dziejowej (historycznej czy też politycznej) konieczności.
    Nawet jak co poniektórzy wiedzą, że to koło toczy się akurat w złą stronę, to cóż mogą zrobić w pojedynkę, kiedy większość w zapamiętaniu je tam toczy.
    To tak mniej więcej jak z koniecznością wybudowania wszystkich autostrad na EURO 2012, co mnie od kilku lat już irytuje. Zamiast rozłożyć inwestycje równomiernie na wszytkie lata, bardziej zwracać uwagę na budowę tras, które najszybciej dadzą odczuwalne efekty dla Polski, a nie dla kibiców, to niestety jest trudna do przełamania konieczność dziejowa (a dokładniej klincz polityczny).
    W skrócie: Co ty Tusk, niewybudujesz autostrad na EURO nierobie jeden ! No i Tusk musi budować autostrady na UUUURRAAA na EEEUUURROO, bo wyborcy mogą się wkurzyć i nie wybrać go na drugą kadencję, no i musi trochę pozamiatać pod dywan (Fundusz Drogowy). A po EURO tempo budowy (wydatków) spadnie o połowę.
    Ale z PiS sytuacja mogłaby być podobna. Co ty Kaczorze jeden, niewybudujesz autostrad na EURO nierobie …..
    Dlatego nie uważam, aby ta data wyceny zadłużenia musiała być taką koniecznością (niemożnością) dziejową.
    Nie musi być, to nie jest dogmat, ani świętość.
    Nie musimy dać sobie odciąć rękę w dniu, który zapisaliśmy sobie w ustawie, kiedy wiemy, że tego dnia cała wataha czeka z maczetami. Nie składaliśmy obietnicy, że tego dnia przyjdziemy, możemy swobodnie ten dzień olać.
    Jedyne co powinniśmy poważnie traktować, to racjonalizowanie wydatków, z czym urzędnicy zwykle mają problemy, więc lepiej aby tym zajmował się w większości przypadków ktoś inny.

  12. Jeszcze jedna ważna uwaga – nie nie wina spekulantów, że złotówka się szmaci. To wina wszystkich kolejnych rządów od czasu upadku PRL. To ci bandyci są winni dwudziestoleciu nieustannego zadłużania kraju, co skończy się katastrofą o skali epickiej, znanej starszemu pokoleniu z czasów komuny.

    Przypominam,że to w kółko ci sami debile od 21 lat 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *