Łże-złotówka

Polska waluta zalicza kolejne poziomy zeszmacenia. Obserwowanie kursów walut przypomina oglądanie tego licznika :

Pełen Weimar – ceny oglądane rano różnią się od cen oglądanych wieczorem. Widać to też w codziennym życiu, choćby po cenach paliw, indeksowanych dolarem. Dzięki szmaceniu złotówki Polacy pozbawieni są możliwości korzystania z korekty na złocie – ci, którzy mnie posłuchali i zapakowali się dawno temu w kruszce są dziś zabezpieczeni przed odparowaniem siły nabywczej.

Takie szmacenie waluty to potężny impuls inflacyjny. Benzyna i złoto to nie wszystko. Żywność z eksportu drożeje, drożeją również surowce rolnicze wyprodukowane w PL – przy rynku otwartym na świat ceny w PL muszą wzrosnąć, inaczej rolnicy sprzedadzą swoje produkty za granicą. Drożeją też wszystkie dobra importowane z Azji – stamtąd jest ogromna część towarów w sklepach.

Pewną korzyścią ze szmacenia jest wzrost eksportu. Niestety, beneficjentami tego są wyłącznie właściciele fabryk, czyli głównie zachodni inwestorzy. Polacy mają albo małe geszefty, które nie mają szans na konkurowanie na rynkach światowych, albo pracują na etatach, na przykład w fabrykach. A tam wypłaty są w złotówkach, za które z miesiąca za miesiąc można kupić mniej paliw, żywności czy w końcu – kruszców.

Tymczasem wybory zbliżają się pełna parą. Konfederacja Aferałów PO już wita się z gąską, już chłodzi wyborczego szampana. Największą przeszkodą w cieszeniu się fruktami jest ten cholerny próg 55%. Gdyby go nie było, jakże słodkie byłoby życie ministrów. Kluczowe dla ustalenia poziomu zadłużenia są kursy walut na koniec roku. Rząd może sprzedawać swoje zaskórniaki, ale z drugiej strony spekulanci wiedzą o tym, przez co może wywiązać się interesujące starcie, w którym rząd będzie na pozycji z góry straconej.

Mam bardzo niemiłe przeczucie, że obrona progu 55% może się nie udać – oczywiście rzecznik rządu wyjaśni, że nie dzięki dwóm dekadom lekkomyślnego wydawania kasy, lecz przez obrzydliwych spekulantów. To, jak wygląda życie w kraju z przymusowo zbilansowanym budżetem jest dalekie od tego, co potrafią wyobrazić sobie wyborcy. VAT ‘tymczasowo’ na 25%, dochodowy ‘tymczasowo’ na 20/30/40%, ‘tymczasowo’ obcięte wydatki na inwestycje drogowe czy waloryzację emerytur. Lepiej się do tego psychicznie przygotować już dziś.

 

Share This Post

7 thoughts on “Łże-złotówka

  1. A więc 31 grudnia dowiemy się czy przyszłoroczny budżet się zamnkie czy nie. Jeśli złotówka będzie słaba – czeka nas równoważenie budżetu.

    Skąd wezmą circa 30 miliardów? Stawiam na sprytne kombinacje księgowe 😉

  2. Ja tam czekam na te 55% jak na zbawienie – jest szansa że nie uda im się wymigać i przestaną nas zadłużać. Oczywiście będzie bolało – ale chyba lepiej teraz niż za 4 lata być jak grecy. Niestety może się okazać że to łże MF znów coś kreatwynie zaksięguje i będziemy mieli 54,99 mimo że na prawdę jakieś 70%

  3. Jacy z was pesymiści. Zmieni się prawo, zniesie próg 55% procent i będzie gites.

  4. deYot: 55% moga zmienic ale 60% jest juz chyba w konstytucji zapisane i tam to nie bedzie takie proste no chyba ze sie ci zlodzieje dogadaja dla dobra kory… wyborcow.

  5. Nie muszą się dogadywać – mamy uniwersalny art. 2 konstytucji.

    Poza tym sądy wyższe i niższe nie raz ogłaszały wyroki jawnie
    sprzeczne z prawem, argumentując to “ważnym interesem społecznym”.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *