Bessa

Media zaczynają przebąkiwać o możliwej nowej fali bessy na giełdach. Jako naczelny pesymista nie mogę się z tym zgodzić bardziej. Choć bańka nieruchomości w Stanach, główny powód kryzysu, pękła i ceny się mocno skorygowały, to zasadnicze strukturalne problemy świata zachodniego pozostały nienaruszone. Mowa tu o deficytach w handlu i ogromnym garbie zadłużenia, obecnie nawet większym niż w 2008, co wynika zresztą z kosztownej reanimacji bansterów.

Sytuacja Polski jest na tle Zachodu zła, może nawet tragiczna. Nie doszło do znaczącej przeceny nieruchomości, bańka spekulacyjna nadal jest nadmuchana. To bolesne korygowanie rynku, które w USA już się dokonało, jest jeszcze przed Polską. Podobnie wygląda sprawa kredytobiorców – w USA ilość przejęć nieruchomości przez banki zaczyna spadać, w Polsce dopiero nadejdzie fala bankructw.

Co gorsza, w Polsce powszechne są kredyty o zmiennej stopie oprocentowania i kredyty walutowe. To takie finansowe wersje pętli samobójczej, istna tykająca bomba zegarowa. Gdy dojdzie do załamania kursu złotego albo istotnego wzrostu stóp procentowych, wtedy nastąpi rzeź kredytobiorców, a w konsekwencji również kredytodawców. Tu akurat pytanie brzmi nie ‘czy do tego dojdzie’ lecz ‘kiedy do tego dojdzie’. Krach kredytowy jest bardziej prawdopodobny niż krach giełdowy i jego skutki będą znacznie gorsze dla większości Polaków niż spadek cen na giełdach. Tego w mediach niestety nie mówią.

Absurdalność sytuacji polega na tym, że inwestor postawiony jest pod ścianą. Pozostaje bardzo niewiele miejsc, w których można bezpiecznie zaparkować kapitał. Lokaty przynoszą straty. Giełdy zdecydowanie odpadają, podobnie jak obligacje czy operujące na tych rynkach fundusze inwestycyjne. Waluty są niezwykle ryzykowne – nie wiadomo, jak przebiegać będą fronty na wojnach walutowych, kto szybciej będzie szmacić swoją walutę i który kraj zbankrutuje pierwszy.

Surowce są najmniej ryzykowne, ale nie pozbawione ryzyka. Można się obawiać spadku produkcji i konsumpcji, wobec czego ceny mogą ulegać wahaniom, a wzrost cen nie kompensować inflacji. Metale szlachetne mogą również poddać się panice i na krótki moment polecieć w dół razem z innymi walorami.

Rynek metali szlachetnych wygląda dość klarownie. Dla złota opór na poziomie $1380 oznacza też wsparcie w tym samym miejscu przy możliwych przecenach. Jeżeli rynek poleci w dół, to na krócej niż cała reszta i w ograniczonym zakresie. W przypadku srebra wygląda na to, że kurs ustabilizował się w okolicy $35 i to będzie odniesienie do przyszłych wydarzeń, tak jak przez długi czas było to $20. Oczywiście pamiętać trzeba, że typowa zmienność srebra i duży popyt przemysłowy stanowią o potencjale do przecen w razie paniki, a puste półki Comexu są ogromnym potencjałem wzrostu cen. Podobnie jak w przypadku złota każdy spadek będzie tymczasową konsekwencją panicznej i nieracjonalnej wyprzedaży srebra.

W przypadku platyny, o której często się zapomina, ceną odniesienia jest $1660. Poniżej tej ceny zdecydowanie warto kupować. Niewykluczone, że w sytuacji paniki ceny złota i platyny mogą się na krótko zrównać, wtedy warto sprzedać złoto i przesiąść się na platynę. Problemem może być wyższe premium, gdyż nawet przy równych cenach tych metali monety z platyny zawsze będą droższe.

Istotnym surowcem, na jaki należy zwrócić uwagę, jest ropa. Nie będziemy go raczej przechowywać w piwnicy, musimy skorzystać z ETFów. Ceny tego surowca są niskie (widać to w skali 1y), z tym, że w razie paniki i obaw o globalną depresję mogą jeszcze spaść. Tu jednak możemy wykorzystać na naszą korzyść asymetrię informacyjną. Zwykle to krawaciarze wiedzą wcześniej i lepiej od nas, w przypadku ropy to my wiemy na pewno o Peak Oil, a krawaciarze odrzucają taką możliwość. Poczekanie na panikę na rynku i zakup przecenionej ropy z dużą dźwignią może nas w perspektywie kilku lat nieźle ustawić, podobnie jak niewypanikowanie się z posiadania kruszców.

Share This Post

15 thoughts on “Bessa

  1. Nie napisałeś o jednej rzeczy, w którą można uciec. Jest kilka walut, które nie mają prawa spaść. Australijski i kanadyjski dolar, norweska korona. Frank przewartościowany. Tam trzeba czekać oprócz srebra obłożonego w Polsce VAT-em. Jutro ceny kruszców będą szalały – USA zakazało handlu kruszcami pomiędzy osobami prywatnymi na rynku OTC. Będą jajca.

  2. Z kruszcami bym się jednak wstrzymał. Nie wiadomo, co będzie po wygaszeniu QE. Poza tym ceny są już bardzo wysoko. Nie wchodzi się przy wysokich cenach, nawet jak są podstawy do dalszego wzrostu – to podstawowa zasada inwestowania. Tylko srebro ma dobre perspektywy wzrostowe – od złota ropy lub platyny jak najdalej. Bezpieczne waluty są dobrym pomysłem. Śmiem jednak wątpić, ze jest nią CAD. Dosyć dobrą przystanią są też spółki acykliczne, np. z krajów strefy euro, jak niemiecki RWE

  3. Dywersyfikacja… Troche tu, troche tam, po 10% w metale, surowce, waluty, akcje czy nawet lokata. Takie moje zdanie.

    Ciekawe co z tym zakazem handlu na OTC, czy to nie jakas sciema? Bo jesli nie, to cos dziwnie cicho o tym…

    Moze ktos wie:
    Jak w Polsce moge zainwestowac w ETFy i inne papierki, indeksy GLD SLV itp? Jakie biuro maklerskie w Polsce na to pozwala i jak wtedy odprowadzac podatek od zysku?

  4. @silverman: w indeksy mozesz inwestowac na platformach foreksowych – poszukaj w BOSSAFX, XTB, GO4X…

  5. lokaty na >5% mozna znalezc, a wiec jedziemy z inflacją (która ma spadać wg ścieżki – być może;) ; ostatnio grupa Czarnego wyszła z lokatą antyinflacyjną, ciekawy produkt, oprocentowanie 1,5% ponad inflację GUS netto na antybelce..poza tym chyba jednak dywersyfikacja niz w metale wszystko, aż mi glupio przyznać, że w metalach nie mam nic. może pora zacząc;]
    @dijbril – odnośnie zasad to może: a nie kupuj drogo, sprzedawaj drożej :-))) swoją drogą inne ciekawe można podłączyć: jak twój fryzjer kupuje złoto to je sprzedawaj! a może jednak, płyńmy z tłumem i róbmy trend? czy też róbmy przeciwnie do tłumu, bo tłum się myli? niby każde powiedzenie słuszne, a jednak nie spinają się w jedno. ciekawe, prawda? pzdr!

  6. @marcin – wolalbym po prostu jakies indeksy surowcowe, metalowe, nie na Forexie, bo tam niestety dzwignia powoduje, ze przy wiekszych wachnieciach wypada sie z pozycji, wolalbym po prostu zagrac na wartosci indeksu bez dzwigni…

  7. @ Przemysław Słomski i inni. przecież wartość ETF,rozumiem że to inna nazwa dla w/w indeksów prócz tego Na Wig 20 jest wyrażona w walutach obcych i istnieje w związku z tym ryzyko
    kursowe prosze mnie poprawic jeśli jestem w błędzie

  8. Jeśli chodzi o inwestowanie w fizyczne surowce, to polecam mosiądz, ołów, nitroceluloze i azydek ołowiu. Dostępne w wygodnych rozmiarach, np. 9×19 lub 7.62×39
    Nie tylko nie stracą na wartości ale i mogą się przydać…
    🙂

  9. @Panie Przemysławie i inni ale wartość ETFów oprócz ETFu na WIG 20 rozumiem że w/w tzw indeksy to jedno i to samo są wyrażone w obcych walutach .Jak miałbym zabezpieczyć się przed ryzykiem kursowym no jakich instytucji finansowych ,banków Pan by polecił ponieważ Lyxor to niejedyny animator na tym rynkiem.Co do walut to wspomniany AUD,CAD,NOK w formie fizycznej jest raczej niedostępny na polskim rynku,zresztą w razie zawirowań złoty będzie tracił do wszystkich walut.Co Panowie myśla o obligacjach korporacyjnych f.rynku pieniężnego

  10. “USA zakazało handlu kruszcami pomiędzy osobami prywatnymi na rynku OTC” – taaaa, a na Placu Czerwonym rozdają żiguli.

    alus, walnij sobie potrójną melisę, pomaga. A potem na spokojnie policz ile masz pokitrane w ogródku krugerrandów.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *