Monthly Archives: March 2011

Przesiadka

Z dniem dzisiejszym startuje sklep internetowy oferujący inwestycyjne metale szlachetne w formie sztabek i monet. Dotychczas używany Świstak okazał się bardzo kłopotliwy, szczególnie z powodu szybko zmieniających się cen.

Mamy nadzieję, że będziemy mogli zaoferować najniższe ceny i najwyższą jakość obsługi klienta. Odnosić zysk jest bardzo miło, ale jeszcze większą satysfakcję daje nam pomoc w ochronie kapitału klientów.

Share This Post

Przesłuchanie

Jak mogę unikam przeklejania cudzych wpisów, ale czasem nie mogę się oprzeć. Tak właśnie jest tym razem – kol. Wojciech Majda popełnił wpis na temat na jaki ja pisałem.

Nie ma ludzi niewinnych – są tylko tacy, którzy jeszcze nie wiedzą, że są winni. Są dziesiątki tysięcy przepisów karnych i podatkowych, z których sporo nieświadomie łamiesz każdego dnia – jeżeli do tego jesteś przedsiębiorcą lub za takiego możesz być uznany przez fiskusa – przepisów są setki tysięcy. Jeżeli wziąć pod uwagę przepisy z innych krajów, które cię obowiązują nawet gdy nigdy nie byłeś w danym kraju – są ich miliony. A gdy już padnie oskarżenie obronić się jest niezwykle trudno.

Do tego policjant nie pobiera wypłatę za oczyszczenie cię z oskarżeń. Policjant ma za zadanie przygotować przekonującą historię dla prokuratora, a ten ma za zadanie sporządzić przekonujący akt oskarżenia. Twoja wina lub jej brak nie ma znaczenia. Masz prawo się bronić (jeżeli cię stać) a sąd ma obowiązek obiektywnie rozpatrzeć sprawę. Teoretycznie obiektywnie, bo coraz częściej sądy są częścią aparatu i stoją po stronie wymiaru ‘sprawiedliwości’. Coraz częściej sędzia jest zwykłym urzędnikiem podpisującym wyroki.

Szczególnie ważne i pouczające jest obejrzenie filmu z zalinkowanego wpisu (niestety prawnik mówi bardzo szybko). Proszę zwrócić uwagę, co mówi gliniarz w 32 minucie – rozmawiając z policją jesteś amatorem stającym naprzeciw zawodowca o kilkudziesięcioletnim stażu.

Share This Post

Zysk

Zarabianie na giełdzie w obecnej chwili jest zadaniem niezwykle trudnym. Nie wiadomo co weźmie górę – czy druk pieniądza będzie prowadził do wzrostu indeksów, czy trwający kryzys spowoduje wyprzedaż walorów. Podobnie sprawa ma się z surowcami – być może surowce będą uznane za bezpieczną przystań przed inflacją i ceny będą podbijane przez napływ kapitału, być może ten przegrzany rynek czeka korekta. W świetle tej niepewności nie wiadomo gdzie lokować kapitał i jaką przyjąć strategię, innymi słowy czy należy zajmować długą czy krótką pozycję.

Aby odnieść sukces inwestycyjny trzeba stawiać na ‘pewnego konia’ i trzeba wiedzieć lepiej niż inni gracze na rynku. O ile przegrywamy z zawodowymi macherami giełdowymi w krótkiej perspektywie (dostęp do wiedzy insajderów czy szybszy dostęp do publikowanych komunikatów) to w dłuższej perspektywie przebijamy ich posiadaniem lepszego zrozumienia systemu. My wiemy, że system jest na granicy załamania, a oni nadal wierzą w obligacje USA. Tu możemy z nimi wygrać, bo w tym zakresie to my wiemy lepiej.

Wiemy też, że jedno co będzie rosnąć z całą pewnością globalnie to inflacja, i na tym możemy oprzeć naszą strategię inwestycyjną. O kruszcach jako zabezpieczeniu wobec inflacji piszę od tak dawna, że nie ma sensu się powtarzać, mogę tylko nadmienić, że nawet jeżeli przyjdzie czas korekty, to i tak w długim horyzoncie czasu kruszce będą rosnąć w cenie. Posiadanie metali szlachetnych na dziś to podstawowa i najbezpieczniejsza forma ochrony kapitału.

Można jednak zarabiać na inflacji w jeszcze inny sposób, dokonując zakładu, że wieloletnie obligacje USA będą tanieć. Jeżeli inflacja w USA gwałtownie wzrośnie, na przykład do 30%, to tamtejsze obligacje wyemitowane ze stałym oprocentowaniem na przykład 4% przynoszą dochód nie rekompensujący inflacji. Z każdym rokiem taka obligacja będzie tracić kapitał i odpowiadać temu będzie spadek jej notowań giełdowych. Co więcej, spadek kursu takich obligacji może być większy niż rzeczywista różnica w inflacji i oprocentowania obligacji. Może wkraść się element paniki, co może spowodować spadek cen większy niż wynikałoby z chłodnej kalkulacji.

Na rynku amerykańskim są już instrumenty umożliwiające dokonania takiego zakładu. Mamy do dyspozycji fundusz inwestycyjny obstawiający wzrost stóp procentowych (MUTF:RRPIX), niestety przy minimalnej inwestycji w wysokości 15 000 USD. Można też zakupić ETF który posiada krótkie pozycje w najdłuższych obligacjach skarbowych USA i to jeszcze z lewarem 2x (NYSE:TBT). Oba te instrumenty są dostępne również przez dobre biura maklerskie w Polsce.

Disklejmer jest taki, że nie posiadam żadnego z powyższych dwóch walorów, aczkolwiek zamierzam je nabyć, gdy tylko zobaczę więcej symptomów świadczących o rosnącej inflacji. Moja ocena sytuacji to nie porada inwestycyjna.

Share This Post

Bandera

Wpadła mi w ręce bardzo ciekawa pozycja odnosząca się do sytuacji Polaków na wschodzie Polski w czasie wojny. (Jastrzębski – Oko w oko z banderowcami). Temat tamtych dramatycznych wydarzeń jest gładko przemilczany przez media, a warto wiedzieć, co i dlaczego się wtedy działo. Jeżeli pojedziemy do Wrocławia lub Szczecina, to możemy spokojnie założyć, że większość z mijanych przechodniów żyje mimo usilnych wysiłków eksterminacji ich przodków przez Ukraińców.

W relacji autora zawarte są refleksje, które wielokrotnie słyszałem od innych świadków tamtych dni. Zgodnie podkreślają, że do momentu wybuchu wojny narodowości te żyły ze sobą w zgodzie i rzeź zaczęła się wraz z okupacją. Co gorsza, nawet Polacy przyjaźni Żydom przyznają, że mniejszość ta była niezwykle niechętna udziałowi w Wojnie Obronnej ’39 i niezwykle chętna do współpracy z okupantami. Wobec tego nawet jako osoba przyjazna Żydom muszę przyznać, że ten fakt odbiera im moralne prawo do pretensji wobec Polaków za Holocaust.

Przypominam moje wcześniejsze wpisy, w których podkreślałem, że utrata Ziem Wschodnich i ogromne straty w tkance społecznej są choć trochę skompensowane zdobyciem Ziem Zachodnich i stworzeniem państwa jednolitego etnicznie. Owszem, Polska Polaków jest nudna jak skansen, ale nie mamy też dzielnic ukraińskich, z których zagrażałyby nam pogromy. Zresztą nie tylko o Ukraińcach tu mowa, proszę sobie doczytać o wydarzeniach w Bydgoszczy, znanych jako Krwawa Niedziela.

Można spokojnie założyć, że ludzie są sobie podobni niezależnie od rasy. Wojny domowe wybuchają wśród Białych (Jugosławia), Czarnych (Rwanda) czy Żółtych (Korea). Wystarczy trochę spadku jakości życia, trochę spadku policyjnej siły i od razu mamy pożywkę dla paru nacjonalistów pchających miliony ludzi do wzajemnego zarzynania. Niesamowite jest, jak łatwo milion spokojnych obywateli przekształcić w dwa półmilionowe grupy ochoczo się zarzynające. Zew natury do mordowania się jest tak silny, że nawet gdy brak realnego wroga trzeba go sobie wytworzyć. Tak właśnie działają kibole w Polsce.

W świetle ludzkiej natury i wiedzy wyniesionej z lekcji historii najbardziej obawiam się tego typu wydarzeń w USA. W tej chwili jest to tam całkowite tabu. Propaganda podkreśla, że wielość stanowi o jedności kraju (E Pluribus Unum). Użycie słowa nigger w towarzystwie ludzi, których nie zna się baaaaaaaaaardzo dobrze równa się wykluczeniu z tego grona. A prawda jest taka, że gdy Biali szepczą między sobą że Czarni wysysają soki z socjału a Latynosi mnożą się jak króliki, Czarni głośno przeklinają dominację Białych i uważają, że wszystkich Latynosów należy przegnać z ‘ich’ kraju. A Latynosi mówią, że połowa Stanów to ich ziemia, zrabowana Meksykowi.

W Stanach obowiązuje koncepcja ‘Melting Pot‘, wedle której kraj jest tyglem, w którym stapiają się różne nacje imigrantów i powstaje nowy człowiek – Amerykanin. W Związku Radzieckim miało być podobnie, z tym że efektem miał być ‘Człowiek Radziecki’ (co potem wyśmiał Zinowjew i za nim Tischner). Koncepcja Melting Pot to przykład myślenia życzeniowego, które jest zwykle bardzo szkodliwe. Prawda jest taka, że mimo tego ‘stapiania’ większość obywateli jest jednej z trzech ras – emigranci poddani procesowi ‘topienia’ nie rodzą się wszyscy beżowi. Zakładanie, że Ameryka jest jednym jedynym krajem na świcie, gdzie procesy społeczne będą inne niż we wszystkich innych krajach jest naiwne i skończy się tak jak zawsze gdy wypowiada się frazę ‘tym razem będzie inaczej’.

Być może za jakiś czas Stany rozpadną się na mniejsze państwa, które utworzą ci, którzy przeżyją czystki. Stawiam, że Kalifornia Oregon i Washington będzie białe, podobnie jak Pas Biblijny. Nowi emigranci prysną do krajów z których mają paszporty. Reszta gdzieś się będzie musiała podziać i pewnie podzielą się pozostałym terytorium kraju…

Share This Post

Polska bańka

20.08.2010 ukazał się artykuł w Wyborczej pt. Polsce nie grozi bańka na rynku nieruchomości (i mój wpis na ten temat).

14.03.2011 ukazał się artykuł w Wyborczej pt. Ofertowe ceny mieszkań mocno zawyżone, z którego dowiadujemy się:

Aż dwie trzecie pośredników w obrocie nieruchomościami uważa, że ceny mieszkań proponowane przez sprzedających są mocno zawyżone.

Oferenci wyraźnie tkwią w oczekiwaniach cenowych z okresu bańki cenowej. Z niedowierzaniem przyjmują oni opinie pośredników, że tak wysokie ceny nie rokują zawarcia transakcji.

A zaraz obok materiał Dlaczego uratowanie Grecji było błędem? Tu również, jak czytelnicy może pamiętają, wielokrotnie wypowiadałem się kpiąco o możliwości rozwiązania kryzysu poprzez dawanie narkomanowi kolejnej działki gotówki. Grecja zbankrutuje, a im dłużej pozwoli się na agonię, tym bardziej będzie to bolesne.

Z przykrością zauważam, że mam niepokojąco wysoki wskaźnik trafnych sądów, i to nawet wtedy, gdy są one przeciwne powszechnemu mniemaniu.

Share This Post

Bankrut

Kolega z bloga obok popełnił ciekawy wpis do fragmentu którego chciałbym się odnieść: w polskim systemie prawnym przybywa dość systematycznie niewypłacalnych bankrutów- prowadzących interesy, ale znajdujących się poza systemem prawnym.

Co zrobić ze złodziejem rowerów? Można zastosować cały szereg kar, począwszy od grzywny, przez wyrok z zawieszeniem wykonania kary aż po obcięcie ręki i egzekucję. Egzekucja wydaje się ciekawą opcją, ponieważ złodziej już nigdy nie ukradnie roweru. Czy jednak warto stosować najwyższy wymiar kary w przypadku błahych przestępstw? Aparat sprawiedliwości powinien działać resocjalizująco, choć w obecnych realiach brzmi to śmiesznie. Coś w tym jednak jest, graficiarz po miesiącu mycia ścian nabierze nieco odrazy do swojego hobby. Jest szereg prac w społeczeństwie, które osadzeni mogliby wykonywać na rzecz społeczeństwa.

Co zrobić z człowiekiem, który nie spłacił kredytu? Złamał umowę, popełnił zło, powinien za to odpowiedzieć, tylko jak? W obecnej sytuacji prawnej w RP jedno wykroczenie tego typu oznacza śmierć cywilną i wykluczenie z obecnego systemu bankowego. Dane przechowywane są w rejestrach typu BIK do końca życia. Windykacja nie ulega przedawnieniu, na chwilę przed wygaśnięciem roszczenia wznawia się postępowanie by bieg przedawnienia liczyć od nowa. Odsetki rosną a właściciel zobowiązania czeka cierpliwe – być może uda się przyłapać dłużnika w pewnym momencie jego życia.

Warto teraz zestawić sytuację, gdy ktoś jest skazany w procesie karnym – po pewnym czasie skazanie ulega zatarciu i w świetle prawa jest on osobą niekaraną. Takiego luksusu nie może dostąpić dłużnik banku – jest poza nawiasem życia gospodarczego do końca życia. Widać nieadekwatność wymiaru wymierzonej kary, różnicę w dotkliwości kary dla pijanego kierowcy (zawias, grzywna i szybkie zatarcie)  oraz dla dłużnika (wykluczenie z obrotu gospodarczego).

Firmy posiadające w swoim portfolio dług zwykle nie są zbyt chętne do negocjowania jego wysokości. Jeżeli ktoś chce negocjować, znaczy, że jest przy kasie. A jak jest przy kasie, to po co negocjować, lepiej starać się uzyskać jak najwięcej. Dochodzi też do niezwykle groźnego (bo niesprawiedliwego) dziedziczenia długu – osoba nie zdająca sobie sprawy, że nie zrzekając się masy spadkowej po dłużniku przyjmuje ją z długiem. Są ludzie, którzy odziedziczyli po ojcu kalesony i milion złotych długu. Brakuje zapisu, że przyjęte wierzytelności nie mogą być większe od masy spadkowej. Windykacja tylko czeka na brak wiedzy spadkobiercy i zajmuje nieruchomość oraz wypłatę spadkobiercy. A konsumenckie prawo upadłościowe jest tak napisane, by bankructwo konsumenckie było niemożliwe.

W Stanach praktyka jest zupełnie inna. Raz w życiu można zbankrutować, czyli ogłosić niewypłacalność. Co ciekawe banki cenią takich klientów – nie można już zbankrutować kolejny raz. Informacja o bankructwie przechowywana jest w bazach danych dziesięć lat. Można też zwyczajnie przestać spłacać swoje zobowiązania i po siedmiu latach znikają one z rejestru biur informacji kredytowej. Nie przedawniają się natomiast długi podatkowe i kredyty gwarantowane przez rząd, na przykład na edukację.

Wydaje się, że siedem lat wykluczenia z możliwości korzystania z kredytów jest znacznie bardziej sprawiedliwe niż dożywotnie wykreślenie z systemu. Ludzie, którzy przestali spłacać swoje zobowiązania to niekoniecznie patologiczni socjopaci. Czasem w życiu zdarzają się sytuacje, na które kredytobiorca nie ma wpływu – choroby, długotrwałe bezrobocie, wypadki, rozwody. Wydaje się, że nawet z punktu widzenia banków może się opłacać po jakimś czasie dać klientowi drugą szansę.

Czy dług powinien się przedawniać i znikać z baz danych?

View Results

Loading ... Loading ...
Share This Post

Fejki

Nie ma takiej rzeczy, której Chińczycy nie potrafiliby podrobić. Słyszy się o odzieży i galanterii, elektronice, lekach, nawet ryżu i winie. Dziś parę fotek chińskich podróbek wyrobów inwestycyjnych z platyny. Te na zdjęciach są opatrzone napisem ‘copy’, ale dość szybko znalazłem źródło dostarczające egzemplarzy ‘nie skażonych’. Kupowanie od dilera jest prawie w 100% bezpieczne, ale chęć urwania paru złotych z pewnością spowoduje mocny ból kieszeni u osobników zastanawiających się ‘hmmm, może to się da kupić taniej w Internecie‘.

Share This Post

Kryzys fiskalny w Europie – Strategie wyjścia

Polecam bardzo ciekawy materiał z konferencji poświęconej trwającemu kryzysowi.

Nie dajmy się zwieść propagandzie sukcesu lejącej się TV. Kryzys trwa, bo trwać musi, gdy fundamenty na których opiera się system są zmurszałe. Jedyna różnica jest taka, że o źródłach zagrożeń kilka lat temu mówiłem tylko Schiff, ja i paru innych. Dziś robi się konferencje. To już jest jakiś postęp. Do uleczenia dojdzie dopiero wtedy, gdy deficyt budżetowy w każdym poważnym państwie będzie nielegalny. Ale oczywiście istniejący teraz system musi zostać zgrany (wyinflacjowanie się z zobowiązań) i odbędzie się wielki reset.

Następny etap kryzysu – znacznie poważniejszy niż te do tej pory – będzie polegał na wzroście inflacji, na co zareagują banki centralne podnosząc stopy procentowe. Wzrośnie koszt pozyskania kapitału, co zniszczy jednostki samorządowe/rządy uzależnione od taniego kredytu. Przy okazji oberwą mocno wszelkie podmioty mające dług o zmiennym oprocentowaniu – w szczególności Polacy z kredytami hipotecznymi. Ale najbardziej bolesne będą bankructwa państw, ponieważ doprowadzi to do cięcia świadczeń (mundurowi, emeryci) i niepokojów społecznych. Każdy rząd woli inflację niż barykady na ulicach, wiec spodziewać się można wysokiej inflacji. To z kolei podbije ceny kruszców oraz surowców rolnych i energetycznych. Mocno w górę pójdą też podatki, każdy rząd będzie piszczał starając się zwiększyć przychody. To nie będą specjalnie miłe okoliczności do prowadzenia biznesu ani do ‘godnego’ życia.

Obligacje to pożyczanie prosperity z przyszłości. Przez dekady trwało pożyczanie. Teraz mamy ‘przyszłość’ i nadszedł czas oddawania. A może raczej wywracania pustych kieszeni.

HT PD

Share This Post