Odroczenie egzekucji

Peak Oil staje się powoli faktem, choć publika podłapie to na samym końcu. Trzeba zastanowić się co dalej, jakie kroki można podjąć w średnim horyzoncie czasowym. W dłuższej perspektywie starsze technologie będą zastępowane nowocześniejszymi i ropa naftowa zejdzie na dalszy plan. Chodzi o wypełnienie tej luki, między dniem dzisiejszym, gdy zupełnie nie jesteśmy przygotowani do spadającej dostępności paliw płynnych a przyszłością, gdy paliwa te nie będą tak krytycznie konieczne.

Nasze rozważania są czystą dywagacją. Nikt nie będzie pytał tutaj obecnych, jakie kroki trzeba podjąć. Konsultacje społeczne rządu będą sprowadzać się do populistycznego podążania za wskaźnikami sondażowymi, a wielki biznes będzie robił swoje ponieważ ma swoich pracowników od R&D, którym płaci za myślenie. Ten wpis i późniejszą dyskusję trzeba traktować jako niegroźną formę zabijania wolnego czasu.

Mimo naszego samozachwytu nad rozwojem naszej cywilizacji prawda jest taka, że nasze osiągnięcia są dość skromne. Na naszym satelicie byliśmy parę razy i nic nie zapowiada rychłego powrotu. Samochody, które tak błyszczą w reklamach, są niebezpiecznym środkiem transportu zabijającym setki tysięcy ludzi rocznie. Nasza cywilizacja nie produkuje energii, jak by się mogło wydawać patrząc na elektrownie. Większość energetyki opiera się na przetwarzaniu energii cieplnej spalania węgla na energię elektryczną z żenującą sprawnością nie przekraczającą 60%. Trzeba jeszcze dziesięcioleci, by udało się nam porzucić paliwa kopalne. I jeszcze raz podkreślić należy, że konieczne jest znajdywanie sposobu będącego pomostem między dniem dzisiejszym i kryzysem Peak Oil a dość odległą przyszłością, gdy do baków nie będziemy musieli wlewać ropopochodnych.

Konieczne jest założenie, że nowe technologie będą odkrywane i wprowadzane. Z jednej strony na rozwiązaniu problemu Peak Oil skupią się najtęższe umysły świata (gdy tylko zdadzą sobie z tego sprawę) a inwestować będzie cała światowa oligarchia. Z drugiej jednak strony istnieją jednak trudne do rozwiązania problemy, które sprowadzają się do tego, że nie potrafimy tak naprawdę produkować energii. Przerabiamy jedną formę energii (np. chemiczną w węglu kamiennym) na cieplną (np. na ogrzanie miasta). I tu pojawia się problem, polegający na tym, że dostępnych źródeł energii nie znamy zbyt wiele i są one nieodnawialne. Tak więc jeżeli nie znajdziemy nowych technologii, działania zaradcze o których za chwilę, będą tylko odraczaniem egzekucji.

Polska jest w dość szczęśliwym położeniu. Mamy dość duże zasoby węgla brunatnego, szacowane na jakieś 30 000 mln ton. To jest ogromna liczba. Tymczasem zużywamy rocznie jakieś 25 mln ton paliw płynnych, które można wytworzyć właśnie z tego surowca. Z racji niskiej zawartości energetycznej węgla brunatnego i zużycia energii w procesie technologicznym, szacuję, że potrzeba około 6 jednostek wagowych węgla by wyprodukować 1 jednostkę paliwa płynnego. Zatem rocznie zużywalibyśmy 150 mln ton węgla, co daje nam teoretycznie paliwa na 200 lat.

Nawet gdy do korytka będą chcieli podłączyć się Niemcy (którzy zresztą też mają swój węgiel brunatny) można zapatrywać się na syntezowanie paliw dość optymistycznie. Zresztą Niemcy mają swoje osiągnięcia w tej dziedzinie. Byli pionierami już w przed wojną wdrażając technologię Fischera Tropscha, również na terenach dzisiejszej Polski. W RPA firma Sasol produkująca paliwo syntetyczne jest najbardziej spektakularnym przedsięwzięciem biznesowym w tym kraju. Technologia rozwinęła się całkiem obiecująco i znana jest dziś bardziej pod nazwą MTG (tu jest ogromna ilość informacji w temacie).

Wielkim minusem jest duża emisja CO2 przy produkcji. Szacuje się, że połowa węgla z węgla brunatnego ‘idzie’ w paliwa, a połowa w komin. W obecnym szaleństwie likwidowania emisji CO2 (jest to chyba element planu przenoszenia ludzkości z powrotem do jaskiń) MTG spowoduje głośny skowyt eko-terrorystów.

Reasumując – wkrótce konieczne będzie całkowite przestawienie gospodarki energetycznej Polski. Węgiel spalany w elektrowniach musi być przetwarzany na paliwa płynne, a energia elektryczna musi być produkowana z atomu. To będzie ogromny wysiłek inwestycyjny, ale jest to jedyna droga by dostarczyć gospodarce i społeczeństwu niezbędnej energii. Bez tego czeka nas zapaść gospodarcza – i w konsekwencji – cywilizacyjna.

Share This Post

24 thoughts on “Odroczenie egzekucji

  1. Dzięki, sensownie pozytywny wydźwięk ma twój artykuł. Trochę optymizmu nie zaszkodzi w tych coraz trudniejszych czasach.

  2. Doxa, a co oznacza ‘produkcje’ energii, jak nie przetwarzanie jednej jej formy w druga, bardziej potrzebna? Nawet energia pozyskiwana że slonca, to przetwarzanie.
    Z weglem masz oczywista racje. Mamy spore szanse, przy najgorszym scenariuszu, przetrwac w cywilizowany sposob oil peak. Dlatego zawsze twierdzilem, że nasze Panstwo powinno tak zarzadzac swoim sektorem gorniczym, aby w ramach backupu moc szybko odtworzyc produkcje, technologie, kompetencje, wczesnie emerytowane zasoby ludzkie. Jak tylko uciszymy ekoszolomow, Polska w czasie ‘przejscia’ do nowej technologii energetycznej moze wskoczyc do nowej G8.
    Sam zajmowalem się strategicznym planowaniem przetrwania (branza IT). Upraszczajac, po katastrofie w serwerowni nawet zwykle kalkulatory zasilane sloncem moga uratowac od chaosu. Trzeba tylko je szybko odnlezc i przypomniec sobie jak to obslugiwac…

  3. a gaz?
    co z gazem?
    nie łatwiej skroplic gaz a węglem dalej palic w elektrowniach?
    jako że to tańsze rozwiązanie obstawiam że to właśnie ono bedzie miało miejsce

  4. Panika albo się nie zrozumieliśmy albo wypowiedzią sam sobie w kolano strzeliłeś :]
    Ale nawet w tym linku masz sprawność podana liczoną według idealnego cyklu Carnota – 64%. Co prawda jest to wartość teoretyczna a rzeczywista wynosi ok. 40%.
    A osiągnięcie 60% jest możliwe dzięki zastosowaniu np generatorów MHD.

    BTW sprawność przy produkcji energii elektrycznej (ogólnie) waha się od 95% dla hydroelektrowni do niewiele ponad 10% przy wykorzystaniu energii słonecznej.

  5. Podobno Zakopane jest ogrzewane w 70% geotermalnie, czy ktoś może to potwierdzić?

    p.s. Doxa chyba mój poprzedni koment poleciał do spamu, no chyba że to ty 🙂

    M: Fotoogniwa nowej generacji mają większą sprawnośc niż 10%

  6. panika2008

    hahaha pewnie, że sprawność 60% jest niska… to oznacza logicznie, że 40% jest tracone. Jeśli weźmie się pod uwagę, że w części sprawność ta rzeczywiście wynosi 40%/45% maks a ciepło tracone nie jest wykorzystywane do niczego to sprawność jest śmieszna. Policz ile rocznie z surowców jest przepalane w cholerę tylko z powody sprawności, jak doliczysz do tego straty po drodze, marnowanie energii, energia produkowana w nocy również w kosmos na przepał itd okaże się, że przy sprawności 99,9% i racjonalnym podejściu zużyło by się np 30% z obecnie zużywanej ilości surowca i uzyskało ten sam produkt finalny albo jego równoważną wartość…

    Ap ropo tego, że się chwalisz termodynamika w pierwszym poście to, to co przekazuje szkoła średnia studia oferują w ciągu pierwszych 15 minut wykładu, więc proszę Cię nie przetłumaczysz mi, że sprawność 60% (rzeczywiście 0,4) jest zadowalająca.
    Można spróbować np z elektrociepłownią wtedy mamy sprawność trochę lepsza (niektórzy ci nawet policzą, że wynosi ona ponad 1), ale transport ciepła stanowi poważne wyzwanie inżynierskie.

    A jako ciekawostkę w temacie energetyki opartej na spalaniu węgla podam, że ilość powstałych promieniotwórczych związków które przedostają się do atmosfery jest kilkukrotnie (w zależności od użytego węgla) wyższa niż w przypadku elektrowni atomowej…

  7. badzmy powazni z przechodzeniem na atom nie mamy szans. Obecny sztandarwoy projekt energetyczny rzadu aka elektrownia atomowa ktora powastanie (albo i nie powstanie) bedzie miala moc pokrywajaca ok. 4% aktualnego zapotrzebowania krajowego. Do tego paliwo do jadrowek moze sie skonczyc szybciej niz wegiel.

    Wyciagajac wnioski z historii to predzej nas rosjanie z niemcami do spoly dojada dla tego wegla niz wejdziemy za jego srpawa do g8. Zapasc gospodarcza to cyrki sie robia, populisci dochodza do wladzy i nie cofna sie przed dochajniem slabszego militarnie kraju jakim jest polska. Nie tylko podniesie to morale spoleczenstwa (wyborcow) do tego da dostep do zasobow, ktore pomoga podtrzymac jako taki poziom gospodarczy.

  8. Na pewno nasz kraj powinien poświęcić więcej uwagi wydobyciu węgla, a przynajmniej zachowaniu zdolności do wydobywania tego węgla kiedy będzie potrzebny. Na uruchomienie wydobycia w jakimś nowym miejscu trzeba chyba kilkunastu lat i sporych inwestycji, a poza tym trzeba jeszcze umieć ten węgiel wykorzystać i przetransportować tam gdzie będzie zużywany. A tu kicha, kopalnie są generalnie rozmontowane a co lepsze przejęte przez zagraniczne koncerny, kolej nie funkcjonuje, hasło ‘węgiel’ kojarzy się z przekrętami, złodziejstwem, topieniem pieniędzy podatników w nierentownych przedsięwzięciach i marnowaniem czegoś co kiedyś było majątkiem. Uważam, a nawet WIEM że mamy w kraju bardzo dobrych inżynierów od górnictwa i ogromne doświadczenie w dziedzinie wydobycia, kopania, wierceń itp – i naprawdę grzechem jest że tę wiedzę za grosze sprzedajemy zagranicznym koncernom. Gigantyczne inwestycje w wiedzę i wyszkolenie ludzi nie przekładają się na sukces polskiego przemysłu a rząd wydaje się tego nie widzieć.

  9. Pyskówka na temat efektywności wytwarzanie ee jest zbędna. Nie lubię mądrali, którzy przeczytali o czymś na wikipedii a potem odsyłają interlokutorów do szkoły. Nieładnie. To akurat jak wiecie moja branża w której siedzę dwie dekady. Jestem inżynierem energetykiem. Większość światowej energetyki nie ma pracy skojarzonej (a Polska ma relatywnie dużo) zatem z wytworzonego ze spalania paliwa pierwotnego ciepła uzyskuje się poprzez rozprężanie pary w turbinie pracę mechaniczną (zamienną na ee) oraz ciepło o niższych parametrach, z którego już dalej nie da się już niczego więcej zrobić i traci się je na chłodniach kominowych (które większość nieobeznanych uważa za kominy spalinowe). Luksus to elektrociepłownia (raczej komunalna lub przemysłowa niż zawodowa) gdzie produkcja ee jest dyktowana w rytm zapotrzebowania na ciepło (to za turbiną). Tak funkcjonują jednostki wytwórcze towarzyszące fabrykom chemicznym, rafineriom itp. Można bawić się jeszcze w odzyskownice ciepła, rekuperację, można prowadzić nawet trigenerację (czyli część ciepła przetwarza się adsorbcyjnie na energię chłodniczą czyli zimno) np do klimatyzacji lub procesów chemicznych (czy nawet utrzymywania lodowej tafli na lodowiskach). Sprawność liczona jako kilowatogodziny czy dżule czy jak kto woli kalorie w węglu zamienione efektywnie na ciepło, zimno, ee oraz pracę mechaniczną w wysokosprawnych układach jak np w mojej budzie sięgają 90%, a nie mamy (jeszcze) trigeneracji ani rekuperacji ciepła spalin. Więc nie jest tak źle. Sęk w tym, że na takim układzie ilość ee jest silnie zmienna i nie można oprzeć systemu elektroenergetycznego tylko na elektrociepłowniach, musi być stała moc dysponowana niezależna od pogody.

    Co do przeróbki węgla, jestem jej zwolennikiem od 20 lat, brałem nawet udział w pracach w temacie. Działa taka organizacja uczelni wyższych (pod wodzą AGH) i Kompanii Węglowej SA, która ma się tym w przyszłości zająć, organizizują co jakiś czas panele dyskusyjne. Nie jest kwestią giełdowa “cena” węgla czy ropy, ważna jest ich dostępność, niezależność surowcowa i bezpieczeństwo energetyczne. RPA to świetnie rozumie i rozumieli Niemcy rozwijając produkcję syntiny w czasie II WŚ. Polacy to umysły zniewolone, opanowane przez obcą agenturę. Niszczymy własne prototypy wyprzedzające epokę, gnoimy własnych wynalazców zmuszając ich do emigracji. Zachłystujemy się za to importowaną szmirą. Polityka to nie klub dżentelmenów, to stado, gdzie wilki wzajemnie się zagryzają. Żadnemu państwu a już w szczególności naszym najbliższym sąsiadom nie jest na rękę energetyczne usamodzielnienie się Polski. W sytuacji WSHF nasze bogate złoża węgla będą łakomym kąskiem, którego sami nie obronimy, a nikt już nigdy nie będzie chciał umierać za polski Gdańsk (a tym razem Wrocław czy Katowice).

  10. @leon
    Wg OECD paliwa do reaktorow mamy na kilka tysiecy lat. Sek w tym, ze wiekszosc paliwa wedruje na sklady odpadow atomowych, bo tak jest taniej i politycznie poprawnie. Dobrze byloby zrobic deal z francuzami, ktorzy maja potezne (ale uspione) mozliwosci reprocessingu.

  11. Panika

    Ponieważ gość codzienny wytłumaczył wszystko dosyć dokładnie ja tylko poprę to co pisałem na temat sprawności powyżej 1.

    Co prawda nie mam w tej chwili czasu na szukanie sprawności w elektrociepłowni w Polsce i na świecie ale podam przykład reklamowy i napiszę jeszcze raz, że niektórzy i tak to policzą i wcale nie potrzeba do tego Poterra mieszać, tylko pomydlić trochę oczy:

    http://www.instalacjebudowlane.pl/3883-23-40.htm

    http://www.tanie-ogrzewanie.pl/poradniki_abc/37.html

    Obydwa linki odnoszą się do kotła kondensacyjnego i w obu jest pokazane, że ma on sprawność wyższa niż 1. Oczywiście jak policzy się to dokładnie to sprawność wychodzi 99,8%…

    To tak odbiegając od tematu.

  12. jak będziemy mieli atom, to ten cały CO2 przerobimy na benzynę. I sprzedamy z zyskiem. W USA szacowali kilka lat temu, ze jak wybudują 200-300 elektrowni atomowych, to po poniesieniu tego kosztu początkowego wyprodukują tyle ropy syntetycznej z CO2 i wody, ile potrzebują. Po niskim już dodatkowym koszcie zmiennym 25$ od baryłki.

  13. @Panika
    Ja mam taki kociol kondensacyjny, ale:
    -jest on bardzo drogi, drogi także w konserwacji i naprawie
    -ma on niby 107% sprawnosci – to marketing, tylko po to by pokazac wyzszosc nad kotlami tradycyjnymi
    – kociol zuzywa energie el. do pompy i to calkiem niemalo, wbrew temu co pisze producent
    – odzysk ciepla powoduje że faktycznie piec zuzywa nominalnie ok. 10% mniej gazu.

    Doxa kiedys pisal o samochodach na wodor… Tu mamy podobny tok rozumowania. Termodynamiki nie da się aż tak bardzo oszukac. Ludzi mozna…

  14. M.
    Ale mowa jest o sprawnosci przemiany energii wiązań chemicznych węgla w en. el a nie ciepła.

    A jeżeli jakiś kocioł ma sprawność grzania powyżej 100 % to nie ośmieszaj się przytaczaniem takich danych publicznie. Wywal instrukcje, nie kupuj kotła, bo to oszuści są.

    Co do wszsytkicj mądrych, że sprawność może być dużo wieksza ponad 40 czy 60 %.

    Myśle że marnujecie się na blogu doxy. Do pracy w energetcyce i wdrażać te swoje pomysły.

  15. Można we własnym domu ukręcić wspólne lody produkując ciepło i ee w skojarzeniu na gazie w silniku Stirlinga. Urządzenie firmy Dachs do kupienia za Odrą http://www.senertec.com. Można także wybrać opcję, w której to energetyka wstawia wam taki dings do piwnicy czy garażu, wasze jest ciepło, wytworzona energia elektryczna należy do właściciela generatora (certfyfikaty energii wytworzonej z gazu w wysokosprawnej kogeneracji też). Ale i tak się im to opłaca. W Niemczech. W Polsce nic się nie opłaca. Nawet umrzeć.

  16. Tzw. “wspieranie OZE” jest i w Polsce i w Niemczech, reguluje to prawo krajowe. Małe układy kogeneracyjne (CHP) są w Polsce praktycznie nieznane, ale to wina braku kultury technicznej. Uważam te dopłaty za wielce szkodliwe, a system certyfikatów za chory. Jeśli chcesz wydać swoją kasę na “OZE”, sprzedaj energię i certyfikaty do energetyki (bo ona musi je drogo kupić) a dla siebie kup od nich zwykłą “czarną”. Stawiając OZE tylko na własne potrzeby tracisz możliwość trzepania kasiory na skrzywieniu rynku, stworzonym przez państwo. Na dziś w tym układzie solary i wiatraki są dla pasjonatów, choć cenowo jest coraz lepiej, można już postawić solara w cenie 10 zł za 1W, rok temu było 17-20zł. Sam się do tego przymierzam ale to raczej zboczenie zawodowe niż interes życia.

  17. Najpierw można ograniczyć konsumpcję rzeczy kompletnie do niczego niepotrzebnych (no chyba, że do chwilowego poprawiania sobie samopoczucia podczas zakupów). Następnie pohamować zapędy motoryzacyjne aut spalinowych – doprawdy wcale nie trzeba silników +2L aby auto było dość żwawe. Dalej będą dostępne drobnostki w stylu np. mniej prądożerne oświetlanie (LEDy stopniowo stają się coraz tańsze i lepsze), niekoniecznie komputer z zasilaczem 700W, dobre nawyki w postaci wyłączania aktualnie nie używanych urządzeń.

    Po stronie produkcji/przetwarzania energii, to inwestycje w elektrownie cieplne jak lepsze turbiny plus kogeneracja (sprawność do 60%). Stawianie wiatraków, elektrowni wodnych i PV tam gdzie ma to sens. Reaktory samopowielające (zdolne do zasilania odpadami nuklearnymi), reaktory pracujące na tor…

    Więc nie jesteśmy zupełnie bezbronni. Są opcje, które mogą dać nam więcej czasu na pojawienie się jakiegoś przełomu (synteza termojądrowa, lub orbitalne stacje PV). Główny problem jaki jest to niska świadomość społeczeństwa i polityków, którzy z największym trudem dostrzegają potrzebę racjonalnych działań…
    Masowe desperackie wykorzystywanie węgla odsuwałbym jak najdalej. To nie rozwiązuje problemu długofalowo, a skończy się masową dewastacją środowiska i jakością powietrza.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *