Najniezbędniejszy sprzęt surwiwalowy

Fajnie jest czytać serwisy surwiwalowe. Darzę je naprawdę dużą sympatią, ci ludzie jako jedyni zdają sobie sprawę z metastabilności tej cywilizacji i starają się zwiększyć swoje szanse przeżycia. Zabawne jest jednak w jaki sposób się do tego przygotowują, kolekcjonując najróżniejsze przedmioty w ciężkich plecakach, na przykład:

1. Puszka po jakiś kuleczkach z magnesami
2. Zestaw medyczny (plastry, tabletki, chusteczki alkoholowe itp.)
3. Światełko Inova
wtedy gdy wracamy nie oświetloną drogą do domu)
4. Zapalniczka Bic
5. Lupa
6. Zestaw do szycia (nici, igła, żyłki itp.)
7. Pęseta
8. Dwa kawałki kartki od drukarki z klejem
9. Malutkie nożyczki

Taaak, na pewno pęseta, lupa, puszka, magnesy i zestaw do szydełkowania będą bardzo potrzebne w sytuacji WSHTF.

Najpierw dokonajmy rozróżnienia – na sytuację która wystąpiła nagle (klęska żywiołowa czy epidemia) oraz na sytuację trwającą dłuższy czas (kryzys finansowy, stan wojenny, Peak Oil).

Ludzie zwyczajnie robią sobie sami krzywdę obciążając się plecakiem z toną zbędnych gratów i przygotowując się tylko do tego pierwszego rodzaju kataklizmu. W moim odczuciu należy podzielić sprzęt na dwie grupy:

– wyposażenie domowe, gdzie możemy trzymać wszelkiego rodzaju gadżety od generatorów spalinowych po lupy, należy też mieć zapas jedzenia na co najmniej pół roku

– wyposażenie plecaka, które powinno składać się w podstawowej wersji z:

– noża

– broni palnej

– kilku/nastu sztuk monet srebrnych/złotych

– jedzenia, najlepiej w postaci MRE

– butelki na wodę

To jest wersja podstawowa, do której dobieramy niezbędne przedmioty z półki. Jeżeli jesteśmy chorzy – dobieramy leki z naszej apteczki. Jeżeli spodziewamy się zatrucia źródeł wody – zabieramy filtr do wody. Pamiętamy, że wypchany plecak ogranicza nam ruchy i zachęca innych do sprawdzenia cóż tam fajnego przenosimy. Po drodze należy zdobywać wszelkie potrzebne przedmioty – spać i żywić można się ‘u chłopa’ płacąc srebrem, a jeżeli będą niezbędnie potrzebne inne przedmioty – po prostu wyjmuje się broń i się je zabiera.

Z drugiej strony nie jesteśmy też ‘białymi charakterami’ z westernu. Jeżeli ktoś w tłumie ma rozwolnienie to jest to jego własny problem. Wypakowywanie całego plecaka celem dotarcia do apteczki to gwarantowane kłopoty. A my nie chcemy strzelać się tylko chcemy spokojnie przejść z miejsca A do B. Życie jest bezwzględne i jeżeli ktoś ma problemy w takiej ekstremalnej sytuacji to jest to jego problem – trzeba było przygotować się zawczasu zamiast oglądać ‘taniec z gwiazdami’.

Nie chciałbym być źle zrozumiany. Po prostu nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych rozwiązań. Tak właśnie toczyły się losy ludzi w sytuacjach nadzwyczajnych – albo byli w stanie zdobyć żywność albo umierali. Albo byli w stanie się obronić albo byli grabieni. Życie to nie bajka – ta prawda jest widoczna właśnie w takich momentach.

Gdy już wyjaśniliśmy kwestię pierwszego rodzaju zagrożeń przejdźmy teraz do rodzaju drugiego – przewlekłej katastrofy. Literatura surwiwalowa to zwykle bajki wyssane z palca, dotyczące tylko i wyłącznie zdarzeń nagłych. Lepiej czytać wspomnienia z czasu wojny – jak wyglądały realia, jak ludzie się adaptowali, jaka strategia przynosiła największe szanse przeżycia, jak działał system walutowy, na czym się dorabiano itd itp. To jest najbardziej cenna wiedza.

Z mojej perspektywy SHTF (typu drugiego) miało miejsce już dawno temu. Owszem, że bomby nie spadają nam na głowę, ale dla milionów bezrobotnych ludzi świat jaki znają wali się w posadach – nie mają co jeść i gdzie mieszkać. I tu nie pomoże żaden plecak z zestawem ewakuacyjnym, trzeba znaleźć się w rzeczywistości świata o coraz mniejszej produkcji energii i mniejszej dostępności dóbr konsumpcyjnych, ba, żywności.

Odnalezienie się w tych realiach i przeżycie najbliższych lat – to jest prawdziwy surwiwal.

Share This Post

21 thoughts on “Najniezbędniejszy sprzęt surwiwalowy

  1. Broń i nóż w plecaku? Broń palna jest nielegalna, a nóż niedługo będzie (projekt ustawy właśnie tworzony). Za to lupę, pęsetę i kartki papieru można nosić.

  2. Czarnoprochowce sa legalne, a maczeta i tak jest nieporęczna…lepszym pomysłem jest długi, zaostrzony gwóżdż (taki budowlany), albo wręcz zasotrzony pręt zbrojeniowy (a to prętu zbrojeniowego nosić nie wolno?)

    Problem leży gdzie indziej, możesz się obładować sprzętem jak Arnii w filmie Commando, ale kluczowe jest umięjętne posługiwanie się (kurs krav maga plus raz w miesiący wizyta na strzelnicy). Elemntarne umiejętności pozwalają zabić człowieka długopisem…

  3. “spać i żywić można się ‘u chłopa’ płacąc srebrem” – pomyliły Ci się stulecia 😉 Płacić będzie się w przewidywalnej przyszłości zawsze takim czy innym pieniądzem papierowym. Jak nie PLN, to USD, jak nie USD, to EUR, ewentualnie CHF czy innym JPY. Srebro i złoto to niestety do kantoru albo dealera należy zanieść, żeby uzyskać te śmieszne bileciki z podobiznami zmarłych władyków.

  4. Fredd, “Elemntarne umiejętności pozwalają zabić człowieka długopisem” – chyba nie, jeśli “ten zły” celuje do Ciebie z odległosci 10m z kałasza. Wydaje mi się, że rzut długopisem to mało śmiercionośna forma samoobrony 😉

  5. @artur
    Poza bronią czarnoprochową (b. tania i dostępna) zupełnie legalna jest broń jeśli jesteś myśliwym -> tylko trzeba poświęcić ponad rok i trochę kasy + czasu, żeby nim zostać i w ten sposób zapewnić sobie 3 szt. broni.

  6. Plizzz ludzie. Broń czarnoprochowa nie nadaje się do noszenia i obrony. Można od biedy bronić się tym w domu.
    Jak sobie to wyobrażacie?
    Napadną was na ulicy bandyci z nożami albo gazówkami przerobionymi na ostrą, a wy wyjmiecie Colta Navy, ładujecie kule z prochem, później kapiszony i po 2minutach do nich strzelacie. 😉
    Można co prawda nosić załadowanego Colta, ale tylko przy siodle, i to tak żeby koń w razie czego nie oberwał. 🙂
    Odnośnie myśliwskiej GoldBlog, to w razie SHTF będziesz fajnie wyglądał biegając z dubeltówką po mieście.

  7. GoldBlog, zgodnie z nowo przyjętą ustawą można całkiem łatwo wyrobić sobie pozwolenie do celów kolekcjonerskich – wtedy możesz mieć broń nie tylko długą i w większej ilości. Powinno też wyjść taniej.

  8. Broń czarnoprochowa z całą pewnością nadaje się do noszenia i obrony, bo po to ją produkowano. Setki tysięcy klientów Colta w XIX wieku chyba wiedziały, co robią.

  9. Stawiałbym raczej na tworzenie grup samopomocy i obrony liczące większą społeczność (rodzina, sąsiedzi i przyjaciele, a nawet dzielnicowe grupy obrony w miastach). Trzeba kiedyś spać, a poza tym jest takie przysłowie i Herkules d… gdy ludzi kupa.
    Dlatego ważniejsze będą cechy przywódcze i organizacyjne. Bokserzy i żołnierze zawsze się znajdą.

  10. Oj stary, ale ty opisujesz EDC (Every Day Care) z Projektu Boungler – człowieka który w tamtym dziale prezentuje to co nosi ze sobą na co dzień. Zobacz tam na mój zestaw EDC albo EDC Travel. Każdy ma przy sobie to co uznaje za potrzebne, mój EDC przydał się już X X X X X razy więc nawet nitka z iglą ma swoje istotne zastosowanie. To nie tak. Druga sprawa to Plecak Ewakuacji oraz Domowy System Przetrwania, są to 2 oddzielne subProjekty, w których omawiamy to co słuszne i może się najbardziej sprawdzić, jak się sprawdzi? To przetestujemy na zlocie w symulowanych warunkach aby każdy mógł ocenić jak się przygotował. W projekcie biorą udział ludzie prawdziwi ratownicy medyczni, inżynierowie, elektronicy, ludzie różnej maści z różnym doświadczeniem. Taka wymiana informacji musi posiadać powiedzmy minimum mieszaniny, ale zawsze da się finalnie wymoderować końcowe wnioski – “Patrz Apteczka w Plecaku Ewakuacji” – mamy ja praktycznie gotową, razem z opisem. Wracając do zestawu EDC który nazwałeś survivalowym to są to rzeczy, które są mu potrzebne lub z których korzysta na co dzień. EDC jest kompletem rzeczy, które nosimy do codziennego użytku. Myślę że zaszło tutaj pewne nieporozumienie i powinieneś je sprostować.

  11. Kolekcjonerska musi być chyba pozbawiona cech, nie? A poza tym nei można do niej kupić amunicji, legalnie nosić ani z niej strzelać – więc równie dobrze z punktu widzenia prawa możesz sobie na bazarze od ruskich kupić kałacha, a taniej będzie i mniej formalności.

  12. @ Iulius
    Dzięki, nie wiedziałem o takiej możliwości. Jestem już po stażu łowieckim, więc i tak będę miał broń myśliwską. Gdybym nie miał takiej opcji, zapewne bym się tym zainteresował.

    @ artur
    W razie SHTF jak będę biegał z dubeltówką po mieście będziesz mi bardzo, ale to bardzo zazdrościł spieprzając przed każdą dwójką idiotów uzbrojonych w deski nabite gwoździami. Weź też pod uwagę, że nie wszyscy żyją w mieście. Broń długa nie nadaje się do pomieszczeń, korytarzy, ale w otwartym terenie jest znakomita zwłaszcza na zagrożenie ze strony ludzi bez broni palnej.

  13. @artur xxxxxx
    “Można co prawda nosić załadowanego Colta, ale tylko przy siodle, i to tak żeby koń w razie czego nie oberwał”

    Większej bzdury nie słyszałem jak żyję. Przecież do końca XIX wieku, a w przypadku cywili nawet nieco dłużej, posługiwano się rewolwerami rozdzielnego ładowania i przechowywano je oraz noszono ZAŁADOWANE i nie słyszałem o przypadku, aby ktoś sie postrzelił. To wszystko abstrahując od przydatności lub nie tej broni w sytuacji SHTF. Poza tym gdy jest sie umoczonym po uszy w gównie, to ostatnią rzeczą, jaka trzeba się przejmować, to “fajny wygląd”. Wtedy nawet kamień w ręku jest lepszy niż puste rece.

    @Iulius
    “całkiem łatwo wyrobić sobie pozwolenie do celów kolekcjonerskich”

    Całkiem słuszna uwaga, chociaż w ten sposób odnotują cie w papierach;-)

  14. @HansKlos
    To sobie ponoś cały dzień Colta poza zamkniętym pomieszczeniem, a później spróbuj wystrzelić.
    Odnośnie noszenia broni myśliwskiej długiej miałem na myśli konsekwencje jakie za sobą niesie pokazywanie się w miejscu publicznym z taką bronią, użyłem skrótu myślowego.

  15. Tak na marginesie “survival”. W Kongresie udalo sie przepchnac “Senate bill S 510”. Taki “kit” jak powyzej nie bedzie potrzebny, wyglad na to ze ludzi bedie sie powoli przyzwyczaiac do coraz gorszej sytuacji i to co bylo nie do zaakceptowania kilka lat temu bedzie dzisiaj norma. Dorbym przykldaem jest rowniez Rosja i Polska.

  16. @bagel – widać większości opasłych tępaków z USA to nie przeszkadza. Trzoda będzie tak długo strzyżona, jak będzie na to pozwalała, ani dnia krócej, ani dnia dłużej.

  17. Przede wszystkim nie należy wyróżniać się w tłumie i sprawiać wrażenie, że masz coś czego nie mają inni, a bardzo chcą mieć. Koleś mega taktycznym plecakiem i dzwoniącymi przytroczonymi gratami typu tytanowe manierki daleko nie ujdzie.

  18. Tyle tylko, że kiedy SHTF, nie stanie się tak, że z dnia na dzień przestanie istnieć rząd i policja. One będą istnieć i bardzo będą chciały się starać pokazać, że coś będa robić. Łapanie groźnych uzbrojonych bandytów oraz wywłaszczanie spekulantów z ich własności to dwie bardzo prawdopodobne aktywności (i prawdopodobnie jedyne), które będzie przeprowadzał rząd.

    Czyli w sytuacji takiej SHTF może się okazać, że noszenie broni skutkować będzie kulką w łeb od pragnącego się wykazać policaja.
    Ale w domu, jak najbardziej.. Ja mam nadzieję tylko, że zanim wszystko łupnie, zdążę się wybudować 🙂

  19. @panika2008
    “Kolekcjonerska musi być chyba pozbawiona cech (bojowych)”

    Broń kolekcjonerska nie musi być pozbawiona cech bojowych, można ją nosić, tyle, że nie załadowaną, oraz można z niej strzelać na strzelnicy.-)

    Zwracam też uwagę @arturowi xxx, że broń czarnoprochowa też jest bronią, tyle, że inną w obsłudze, a nie mniej skuteczną;-) Podobnie, jak z bronią średniowieczną lub starożytną, np gladiusem (rzymski króŧki miecz) tez można zabić i nie jest on współcześnie na dystansie, do jakiego został stworzony (do 5 metrów) mniej skuteczny niż był kiedyś, tyle, że wymaga on innej umiejętności obsługi niż np współczesny pistolet. Przy czym innej, nie znaczy trudniejszej.

    “miałem na myśli konsekwencje jakie za sobą niesie pokazywanie się w miejscu publicznym z taką bronią”

    Pokazanie się z bronią w miejscu publicznym w okresie niepokojów studzi większość gorących głów i ma jak najbardziej POZYTYWNE konsekwencje. Informacja o tym, że w jakimś domu jest broń, za pomocą której gospodarz może się bronić, skutecznie zniechęca potencjalnych bandytów.

  20. Doxa, czy Twoje zmagazynowane żarcie w proszku RTE (ready to excrete) wytrzyma 25 lat?

    Bo jak na razie na żaden z kryzysów paliwowych się nie zapowiada.

    1. http://www.theoildrum.com/node/7241

    Doomers Delta Force już zmienia definicję Peak Oil na Peak Conventional Oil i dorabia teorię do rzeczywistości. Jednak ten model Hubberta coś trochę zdefektował.

    2. http://peakoildebunked.blogspot.com/

    Najsensowniejszy blogger świeta w na temat Peak Oil (uważający, że banalna codzienna oszczędność rozwiąze sprawę na dziesiątki lat) aż skręca się ze śmiechu, drwiąc z szaleńców wieszczących natychmiastowy koniec cywilizacji.

    3. http://www.spritmonitor.de/en/overview/50-Volkswagen/451-Polo.html?constyear_s=2010&exactmodel=Bluemotion

    Volkswagen wprowadził do oferty Polo BlueMotion. 55 tysięcy PLN, pomieści całą rodzinę (bez rewelacji, ale działa) i pali średnio w rzeczywistości 4,5 litra diesla na setkę. Jak myślisz, po ile musi być paliwo, aby jeżdżenie takim wynalazkiem już tylko we dwójkę, dzieląc koszty paliwa, stało się finansowo nieosiągalne?

    4. Polak może za średnią pensję kupić 2, 3-krotnie mniej paliwa niż ktoś z Zachodniej Europy i pewnie 5-krotnie mniej niż Amerykanin. A drogi u nas totalnie zakorkowane i kto może, kupuje samochód. Niech to da Ci do myślenia, ile jeszcze lat będą ludzie na Zachodzie jeździć. A ile w Chinach.

    5. Gaz staniał. To stawia wieszczy zagłady w kłopotliwej sytuacji, nie? Nagle odkryto złoża łupkowe i, proszę, miana reguł gry.

    6. Do złoża piasków smolistych można wpompować powietrze i zajarać tam w środku. Robi się mały piecyk, gęsta ropa z piachu sama się wytapia i można to łatwo odpompować. Znacznie wzrasta EROEI złoża. A piasków smolistych nam chyba nie brakuje, nie?

    Nie możemy do tego peak oila dobić, a Ty już nas peak gazem i peak węglem straszysz.

    Też kiedyś żyłem tymi doomerskimi nonsensami i oglądałem filmy, na których okładce gość przykładał sobie do skroni pistolet dystrybutora paliwa. Wyrosłem z tego na szczęście. Ty też wyrośnij. Stanie się to gdy odrzucisz typową skazę doomera – skrywaną CHĘĆ, aby wreszcie był ten kryzys a ludzie zaciukali się maczetami. Chęć, która prowadzi do selektywnego wyboru informacji z otoczenia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *