Szranki

‘Najlepsze z wszystkiego’ ma miejsce wtedy, gdy polityk rzuca wyzwanie logice i matematyce. Na przykład propaguje zmniejszenie podatków i zwiększenie wydatków przy takim samym deficycie budżetowym (taka magia cudownego rozmnożenia jest zresztą obiecywana przed każdymi wyborami). Są też inne przypadki, choćby walka z prawami geologii:

Oto w minucie 1:50 prezydent dekretuje, że odtąd Ameryka nie będzie już zwiększać ilości kupowanej ropy za granica i całość przyrostu zużycia musi być pokryta krajowym wzrostem wydobycia.

Jak zwykle w takich sytuacjach, gdy polityk ściera się z przedmiotami ścisłymi ma miejsce pewien dylemat –  albo jest idiotą, albo uważa, że idiotami są słuchacze. Carter po prostu nie wiedział lub liczył, że my nie wiemy, że USA osiągneło szczyt wydobycia ropy naftowej w 1970 roku (lokalny Peak Oil)  i choćby prezydent przemawiał każdego ranka w każdyn kanale telewizyjnym, produkcja będzie spadać, aż osiągnie zero. Tak to wygląda na wykresie:

To co się stało lokalnie stanie się pewnie kiedyś w skali globu, być może już się stało. Prawdopodobnie tylko dzięki kryzysowi powodującego spadek popytu zawdzięczamy to, że Peak Oil nie doprowadził jeszcze do eksplozji cen, jakiej przedsmak mieliśmy w 2006 r. Ropa jest dziś po $90, co za kilka lat będzie ceną śmieszną.

Oto zjawisko w formie wykresu, czyli to co zaistniało lokalnie w USA po roku 1970 (pierwsze dwa kryzysy naftowe) oraz globalnie prawdopodobnie około roku 2006, czego skutki dopiero odczujemy:

W tych lakonicznych słowach ‘braki i wzrost cen’, które opisują naszą przyszłość, mieści się wiele zjawisk. Wojny o zasoby, załamanie gospodarek uzależnionych od ropy, koszmarnie wysokie bezrobocie, spadek siły nabywczej ludności i spadek jakości życia, gigantyczną przestępczość, głód, dojście do władzy populistów (którzy jak Carter powtarzać będą, że od teraz nie pozwolą już na braki w zaopatrzeniu w ropę), destrukcje pieniądza papierowego, obozy pracy dla reedukacji twierdzących że istnieje zjawisko ‘Peak Oil’ oraz wiele, wiele innych.

Share This Post

5 thoughts on “Szranki

  1. No z tym głodem to żeś Waćpan pojechał po bandzie. Na Kubie nie było głodu, mimo embarga i szeregu problemów gospodarczych nigdy nie doszło ani do masowego głodu, ani nawet w zasadzie do jakichkolwiek większych tarć… tak sobie też wyobrażam przyszłość całego globu. (No, komunizm wygra w końcu, a co. Lepiej dostać trochę bulw z PGRu, niż zdychać z głodu).

  2. Ależ ależ, cyt.: “Wojny o zasoby, załamanie gospodarek uzależnionych od ropy, koszmarnie wysokie bezrobocie, spadek siły nabywczej ludności i spadek jakości życia, gigantyczną przestępczość, GŁÓD, dojście do władzy populistów (…)” (wytł. moje)

  3. @panika

    Dlaczego przesadził? Bo na Kubie głodu nie bylo? Ja akurat pod tym wpisem podpisze sie obiema rękoma.
    Po pierwsze Kuba to jest zupelnie inny klimat niz wiele innych miejsc na swiecie, co przeklada sie na mozliwosci produkcji zywnosci. Po drugie, nie doswiadczylismy jeszcze prawdziwych skutków Peak Oil, to co sie tam stalo bylo ograniczonym embargo. Jest jeszcze Ameryka Południowa. Kuba ma np wielu dobrych lekarzy i używa ich niejako w “handlu”.
    Poza tym jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie wielkich aglomeracji takich jak np. Nowy Jork, ludzie zaczną uprawiać marcheweczki na wieżowcach?

  4. A wiesz, mke, że kiedyś wyliczono, że nawet bardzo gęsto zaludniona Holandia mogłaby być samowystarczalna żywieniowo przy odpowiedniej organizacji upraw w szklarniach? Takie są zalety zakumulowanego kapitału. Peak Oil nie spowoduje, że ten kapitał zniknie.

    Co do wielkich aglomeracji – a jak funkcjonowały przed erą taniej ropy, he? Uprzedzając kontrę – Warszawa w 1925 miała milion mieszkańców skupionych w znacznie bardziej, niż dziś, skoncentrowanej zabudowie. I jakoś nie wydaje mi się, żeby problemem były dostawy żywności 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *