Akwarystyka

Rząd każdego dnia martwi się o naszą pomyślność, o to aby na przykład nie przyszło nam do głowy pójść do apteki i najeść się zakupionych tam farmaceutyków. Troska ta jest tak daleko posunięta, że nie tylko wyeliminowano dostęp do środków trujących (jak arszenik) czy narkotycznych, lecz również mogących potencjalnie zaszkodzić przy przedawkowaniu lub niewłaściwym stosowaniu (jak zbyt szybko przerwana antybiotykoterapia). Czekam na zakaz zakupu witamin, na przykład toksycznej wit. D3 (kilka gram zabija człowieka) czy reglamentacji soli kuchennej, która zabija gdy zjemy jej 200 g, czyli pół szklanki (LD50 3 g/kg ciała).

W efekcie surwiwal sprowadza się również do przeżycia w starciu z własnoręcznie wybranym rządem. Chcąc zaopatrzyć się w zapas antybiotyku celem zabrania go na podróż na inny kontynent mamy kilka możliwości – okłamanie, przekupienie lub szantaż lekarza. Zakup leku ‘na podróż’ nie jest wystarczającym powodem otrzymania wymarzonej recepty.

Jeszcze gorzej mają Amerykanie. Ogromna rzesza nieubezpieczonych ludzi musi zapłacić pełną cenę wizyty u lekarza ($100), obejmującą koszt kredytów studenckich, składek ubezpieczenia OC i wynagrodzenia prawników wysysających system oraz pełną wyspekulowaną cenę leku ($100), wynikającą z oligarchicznego spisku na rynku leków w USA. Dla człowieka bez pracy wydatek $200 jest poważnym uszczupleniem w domowym budżecie, zdarza się że ludzie po prostu nie mają takich pieniędzy.

W takim przypadku pozostaje przemyt z Meksyku, gdzie recepta jest wynalazkiem nieznanym. Po prostu wchodzi się do apteki i prosi o potrzebny lek. I co zdumiewające, ludzie jakoś nie umierają z powodu zatrucia lekami, częściej zdarza się to z powodu zakazu posiadania narkotyków w Stanach i wojny gangów z tego żyjących, która ogarnia cały Meksyk.

Życie przynosi rozwiązania każdego problemu i zakazu narzucanego przez faszystowskie rządy, niezależnie czy jest on z Waszyngtonu czy z Warszawy. Otóż rozwiązaniem jest zakup leku …. dla rybek akwariowych. Składa się z takiej samej substancji, o tej samej czystości farmaceutycznej, z tej samej fabryki – różnica polega tylko na tym, że na opakowaniu napisano – UWAGA, NIE STOSOWAĆ U LUDZI. Terapia kosztuje $10 a nie $200 – jest to palec środkowy wycelowany wprost w oligarchów posiadających Big Pharmę.

Celem podsumowania pozwólmy wypowiedzieć się Homerowi na temat służby zdrowia w USA:

Share This Post

5 thoughts on “Akwarystyka

  1. Interesowałem się tym głównie pod kątem robienia zapasów leków na gorsze czasy.

    W Polsce też można kupić jakieś antybiotyki dla ryb, ale nie jest to amoksycylina, tylko jakiś inny badziew.

  2. Hehe, dobry motyw z lekami dla rybek. Ale przyjdzie czas i na to. U nas przecież na podobnej zasadzie zgodnie z prawem sprzedawano dopalacze, a Donek się z tym uporał szast prast. Cholera, żeby w takim tempie jeszcze budował drogi albo spłacał długi 😉

  3. Inny motyw z lekami jeszcze jest taki, że np. grzybobójcze są równolegle stosowane jako fungicydy w rolnictwie; kiedyś specjalnie sprawdzałem – na przykładzie itrakonazolu, który niestety musiałem jakiś czas brać – jak wygląda różnica w cenie – jest tak duża, że trudno w to uwierzyć (oczywiście na korzyść nieregulowanych oprysków). No to teraz zapraszam Futrzaka i innych nawiedzonych zezowatych do dyskusji, jak to regulacja przez państwo rynku farmaceutycznego i ograniczenia wolnego handlu są korzystne i ukrócają samowolę koncernów – bo przecież taka jest argumentacja w przypadku banków i firm finansowych…

  4. Ja tam polecam domowej roboty zelazista wode z przepisu Szwejka..

    “..W Kamyku nad Weltawa, pewien szynkarz robil dla swoich gosci cudowna uzdrawiajaca zelazista wode, w ten sposob, ze do studni wrzucal stare, zardzewiale podkowy ..”

    🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *