Konkurencyjność – dyskusja

Ten blog staje się coraz bardziej przyczynkarski i lewicowy. Niedługo zacznę chyba wyłącznie tłumaczyć anglojęzyczne blogi oraz postulować 30 godzinny tydzień pracy. Ale zanim się to stanie, chciałbym odnieść się do doskonałego wpisu kol. Adama Dudy.

Kluczowym pojęciem od którego trzeba zacząć jest kapitał, potrzebny do wytworzenia/zakupu środków produkcji i podnoszenia wydajności i stopy życia. Dlaczego transformacja ustrojowa w Polsce była tak bolesna? Między innymi dlatego, że Polacy nie dysponowali kapitałem. To znaczy owszem, mieli kieszenie niesamowicie wypchane różnokolorowymi banknotami, ale hiperinflacja doprowadziła do wyzerowania nawet tych niewielkich zasobów kapitału, jakie udało się zakumulować za komuny. Kapitał jaki pozostał do dyspozycji to marki i dolary oraz mikroskopijne ilości złota monetarnego – to za mało w stosunku do potrzeb.

W podobnej sytuacji znajdzie się wkrótce Ameryka. Z własnego doświadczenia wiem, że w Stanach wystarczy rzucić kamieniem w dowolnym kierunku, by trafić milionera. Ciekawe lecz nieco stare dane wskazują na to, że w USA mieszka 9 000 000 ludzi o majątku > $1M. Ci ludzie stracą sporą część swoich majątków wraz z hiperinflacją. Artykuł wspomina o inwestowaniu u nieruchomości (spadek cen ostatnimi laty), w akcje (słynna stracona dekada na giełdzie) czy funduszach inwestycyjnych (fundusze obligacji i lokaty dostaną najgorzej w tyłki w czasie wysokiej inflacji). Właściwie jakkolwiek (oprócz złota) ludzie ci ulokują swój kapitał, to zostaną go pozbawieni – to będzie poważny problem, gdy nadejdzie czas prawdziwego ożywienia.

Gospodarka amerykańska sprawdzała się doskonale wtedy, gdy skupiała się na produkcji. O to poszło w czasie Wojny Secesyjnej, że wyrobnicy na farmach Południa byli potrzebni jako wyrobnicy w fabrykach Północy. Były to czasy taniej (murzyńsko-emigranckiej) siły roboczej i wysokiej (niemiecko-brytyjskiej) innowacyjności. Dziś sytuacja jest zupełnie inna – istniejące wysokie zarobki w Stanach wymagają wysoką innowacyjność i wysoką wydajność produkcji, lecz o to coraz trudniej. Amerykanie nadają się coraz mniej jako wynalazcy – dlatego importuje się mózgi z Europy, że zasoby Ameryki nie wystarczają.

Ponieważ nie jestem kimś znanym mogę sobie na szczerość zakrawającą na lekki rasizm – przy obecnej strukturze etnicznej USA, w której tylko 65% populacji stanowią potomkowie Europejczyków, o kreatywności i postępie trudno mówić. To Biali stworzyli całą cywilizację i wysłali ludzi na Księżyc, gdy murzyni żyją w swoich wioskach w Zambii tak jak żyli 5 000 lat temu. Takie są fakty i żadne oficjalne politycznie poprawne kłamstwa tego nie zmienia. Ameryka z cywilizowanego państwa o dominującej roli białych staje się powoli biednym i dzikim krajem. Nic tego trendu nie zmieni, tak długo jak rosnąć będzie w społeczeństwie udział kolorowych. Kto nie wierzy, niech pozwiedza osiedla otaczające Paryż, tam gdzie dominuję ludność afrykańska i niech zastanowi się jak innowacyjnym jest to społeczeństwo.

Ostatnia rzecz na jaką chciałem zwrócić uwagę to zapotrzebowanie na produkty ultra-wysoko-przetworzone. Kol. Adam podaje wiele ciekawych przykładów – maszyny do wycinania drzew, satelity, całe fabryki. Jakie jest jednak zapotrzebowanie na takie produkty? W gruncie rzeczy niewielkie. Ameryka eksportuje ogromną ilość wyrafinowanego sprzętu wojskowego – w porównaniu z ilością codziennie zużywanych produktów konsumpcyjnych przez 300 milionowy naród to ledwie wgięcie na deficycie handlowym. Samoloty kupuje się w USA raz na 10 lat, fabrykę kupuje się w Niemczech raz, potem przez 20 lat wypuszcza ona produkty warte miliony razy więcej niż sama fabryka – gdyby było inaczej nie spłacałaby się ona i nie byłoby sensu ekonomicznego jej kupować. Podobnie satelity – choć każdy satelita jest drogi, to jednak ile świat konsumuje satelitów rocznie? Czy produkcja satelitów mogłaby zdjąć z polskiego rynku pracy milion bezrobotnych? Nie, bo do tego trzeba kapitału (którego nie mamy) wiedzy (której nie mamy) oraz popytu (którego nie ma – rynek jest bardzo płytki). Fakty są takie, że 100 satelitów obsługuje całą łączność satelitarną dla 4 miliardów ludzi. Dwa wiodące koncerny aeronautyczne Lockheed Martin Corporation i The Boeing Company zatrudniają łącznie 300 000 ludzi – to jest nic w porównaniu z 1000 większą populacją kraju. Podkreślę jeszcze raz – podstawą każdego z nas osobna dobrobytu (copyright tow. Dobrowolski 😉 ) są firmy produkcyjne produkujące zwykłe towary konsumpcyjne na rynek krajowy. Nie jest to ani branża bankowa, ani przemysł nanotechnologiczny, ani loty w kosmos.

Globalizacja miała być sposobem na walkę z biedą, a okazała się drogą do zubożenia krajów zachodnich. Większość produkowanych towarów konsumpcyjnych wymaga pewnej ilości pracy ludzkiej i mamy tu kilka możliwości:

– zwiększymy wydajność, co dziś oznacza zastąpienie pracy ludzkiej maszynami – bezrobocie wzrośnie

– zapłacimy pracownikom tyle co w Azji – będziemy mieli społeczeństwo nędzarzy tak jak w Azji

– wyślemy produkcję do Azji – wtedy bezrobocie wzrośnie a kraj zbankrutuje przez nierównowagę handlową jak USA

Rozwiązanie jest jedno – ustalenie takiego parytetu w handlu zagranicznym, by nie było znaczących deficytów. Czyli wysyłamy zboża lub obrabiarek za miliard dolarów to importujemy towarów za miliard dolarów. Wszelkie odejście od tej zasady oznaczać będzie zrujnowanie świata zachodniego i jakości życia.

Share This Post

35 thoughts on “Konkurencyjność – dyskusja

  1. Jeden z najwazniejszych amerykanskich ekonomistow Gary Becker twierdzi iz 80% bogactwa krajow rozwinietych to wlasnie kapital ludzki a maszyny,ziemia i cala reszta razem wziete to tylko 20%. Ciekawe ile w tym prawdy?

    Kiedys @Bobola zaproponowal ciekawe rozwiazanie(do pewnego stopnia podobne do Twojego).

    http://tiny.pl/h93xt

  2. Niestety proponowane rozwiązanie było w pewnym sensie wykonane przez komunistę F.D. Roosvelta. Po zakazie posiadania złota przez obywateli USA, świat w dużej części przeszedł na umowy barterowe w handlu zagranicznym – który stał się znikomy (dołożyły się do tego też nowe cła w USA). Bogactwa to nigdzie nie przyniosło ani nie ocaliło, a wręcz przeciwnie…
    Wyjście jest jedno – amerykański robotnik będzie zarabiał tyle co chiński (a dokładniej pewnie spotkają się gdzieś pośrodku- może tak na polskim poziomie)

  3. Pełna zgoda. Mogę się pod tym podpisać. Ja bym jeszcze doliczył do kultury “białych” czyli europejską, kulturę “żółtych” czyli azjatycką. W dziedzinie gospodarki mentalność jest niemal identyczna. Pojęcie “społeczeństwo” w dzikich plemionach islamskich czy murzyńskich oznacza jedynie “plemię”. U nas i w Azji oznacza to naród (Korea, Wietnam, kraje Europejskie, w większości Chiny), w Indiach społeczeństwo = kasta w której się żyje. Tam gdzie myśli się jedynie w kategoriach “pod siebie” nigdy nic dobrego nie da się wytworzyć. A zgadzam się – dążenie do produkowania jedynie wysokich technologii to ślepy zauek. W pewnym momencie potrzeby te będą zaspokojone. A wciąż gdzieś trzeba mieszkać, w coś trzeba się ubrać, coś zjeść. Polskę nie oszukujmy się ratuje rolnictwo i tania siła produkcyjna (jeszcze). Rynek “usług” wg. modelu amerykańskiego jest chore. Nikt mi nie wmówi, że psycholog wytwarza pkb…

  4. Doxa, zerknij na podzial majatku na percentyle, przypominam, ze 40% ludzi nie ma nic…

    1 satelita obsluguje spokojnie 1mln ludzi … masz prace na milion dni dla monterow oraz musisz wyprodukowac milion talerzy, milion dekoderow DVB, milion LNA (to to “cos” w ognisku talerza) … to wlasnie dzieki wysokiej technologii jest postep, a postep napedza konsumpcje i zwieksza wydajnosc pracy.

    USA ma problemy z wydajnoscia pracy wlasnie z “rasistowskich” powodow. Azjaci sa z natury bardziej pracowici (z wyjatkiem hindusow) – polecam ksiazke Outliers

  5. @Doxa
    Ach, Twoja wypowiedź przypomina mi komentarz po śmierci Nietzschego: “Nietzsche umarł – Bóg”.
    ileż to razy biedne ju-es-ej było uśmiercane.
    Na początku XX wieku – powodem miało być gigantyczne zadłużenie wobec Anglii (Dreschner w swojej nienawistnie antyamerykańskiej książce o tym pisał, jak to USA by się rozleciało, ale – cholera – Ci głupi Europejczycy wpadli na pomysł iWŚ)
    Po Wielkim Kryzysie – totalna zapaść, już msze żałobne nad Gwieździstym sztandarem odmawiają.
    W 1957 – Sputnik oraz Chruszczow przeganiający USA.
    70-te – Kryzys naftowy, przestępczość, narkotyki i graffity na ulicach no i rozwój hotelarstwa (Watergate).
    80-te – Japońce wszystko przejmą!
    Wiesz Doxa, czasem w swoich katastroficznych wizjach błądzisz jak Peter. Na razie nic nie wskazuje na to, że USA stanie się upadłym krajem. Biedniejszym? Owszem ale zupełna katastrofa?
    Na przykład przestępczość – najniższa notowana przestępczość (ilość morderstw) była na początku XX wieku. Potem biała rasa panów z rożnych Erie i Sycylii rozpoczęła regularne rżnięcie i przez cały wiek XX przestępczość była wysoka. Teraz cały czas spada (normalne, po prostu jest coraz mniej młodzieży w wieku od 16 do 26 roku życia). Gdzie te dziczenie?
    I nie biali tylko żółci. To oni jeszcze kilkaset lat temu byli awangardą. Znaj swe miejsce biały mocium Panie! 🙂

  6. Dwa ostatnie wpisy poprostu świetne jak za starych czasów ale jednego nie mogę przeboleć, że kolega Trystero wg. Przemka niczego nie wytwarza. Przecież chłopak dostarcza kapitał jakiejś firmie, która coś wytwarza więc i on pośrednio coś wytwarza. Że wycena akcji na giełdzie jest zgwałcona przez dzisiejszy system pieniężny to nie wina Trystera.

  7. Jeszcze jedno:
    popatrz na Wieka Brytanię, Niemcy, Francję i inne. Wszystkie te kraje były kiedyś imperiami albo tzw. Wielkimi Państwami. Obecnie straciły swój status ale nie upadły – nie są krajami dzikich.
    Nawet Chinom upadek i stoczenie się do maoistowskiego piekła i barbarzyństwa trochę czasu zajęło.
    Podobnie Rzym.
    Będzie tak samo albo i lepiej.

  8. @rechan
    Dostarcza? Kupując w poniedziałek, sprzedając we wtorek? Giełda działała bez HFT, a teraz to HFT jest rzekomo niezbędne w dostarczeniu płynności. Absurd albo/i zgrabny PR. Spekulacja to ‘zuo’ i tyle.

  9. @Doxa
    A co dostarcza, co takiego konkretnego tworzy teolog, filozof czy poeta?
    Siedzi sobie tak jeden i “duma” a mu za to płacą. No co za ludzie!
    A księża? A blogerzy?

  10. @Doxa
    Wszystko OK, ale jedna uwaga do tego. Jestesmy uzależnieni od technologii, a technologia, nawet ta skomplikowana jest stosunkowo prosta w zastosowaniu. Oznacza to, że mozliwe jest wyprodukowanie super kremu do twarzy, delikatnego proszku do prania czy skomplikowanego automatu frezujacego w warsztatowo-domowych warunkach, że o wódkach i nalewkach nie wspomnę;-) Ograniczeniem w takiej produkcji są wymagania formalne odnosnie bezpieczeństwa produktu, np certyfikat CE i ochrony srodowiska. To powoduje, ze na produkcję pozwolić moga sobie jedynie przedsiębiorstwa, które mają ogromny kapitał (lub dostep do pozyczek). Taka polityka ogranicza rodzimą wytwórczość i zmniejsza konkurencję dla ogromnych korporacji, co jest na rękę zarówno korporacjom, jak i powiązanej z nimi władzy państwowej. W efekcie mamy generowaną przez wielkie korporacje wymianę z zagranicą towarów, które mogłyby byc produkowane w kraju, gdyby opowiązywały stosowane rozwiązania prawne chroniace rodzima wytwórczość i jednocześnie ograniczajace koncentrację produkcji.

  11. Dostarczony raz kapitał do firmy jest produktywny. Później sprzedaż bądź kupno akcji jest zwykłą czynnością w oczekiwaniu zysku i jakakolwiek ingerencja/”reglamentacja”/regulowanie w to jest szkodliwa. Nie szkodliwa jest “spekulacja” a jedynie system, który umożliwia pęcznienie baniek do niespotykanych w normalnym systemie pieniężnym rozmiarów.

  12. @mak
    No właśnie! Bloger – np. ja – nic nie wytwarza i nikt mi nic nie płaci. Księża też nic nie wytwarzają, po prostu wyłudzają kasę od frajerów i żerują na ludzkich zabobonach, wierze w duszki czy piekło. To szamani Wschodniej Europy. Jest też długi rekord filozofów czy poetów przymierających głodem.

  13. @HansKlos
    Oczywiście. Weź pod uwagę również ograniczenia patentowe. Dziś już nic nie wyprodukujesz zaawansowanego, żeby nie mieć prawników konkurenta na karku. Sam to przerabiałem ostatnio ;/ I nieważne kto ma rację, ważne czyj prawnik ma więcej kasy – to też przerabiałem.
    Ale hej, można nadal sprzedawać orzeszki przed stadionem, o ile oczywiście masz otwartą działalność, masz zgodę z miasta na zajęcie chodnika, opłacasz ZUS i masz aktualna książeczkę zdrowia.

  14. Sporo dobrych spostrzeżeń tutaj zostało już przedstawionych.
    Jest jednak jeszcze parę motywów dlaczego gdzieś coś się dzieje a gdzie indziej leży i kwiczy.

    Po pierwsze – prawo – jego jakość + przestrzeganie.

    To oczywiście temat rzeka. Popatrzmy na coś co chyba zostało tutaj ujęte bardzo szeroko jako “kultura techniczna”.
    Prostym przykładem jest wszystko co się da elektronicznie skopiować i ma jakiekolwiek prawa autorskie. W Polsce jest obecnie dużo lepiej i w firmach nie ma tego, że ktoś na pirackim sofcie jedzie. A w domach i tak pewnie jest różnie. Natomiast za wschodnią granicą po staremu piractwo ma się dobrze.
    I teraz zwróćcie uwagę jak to działa też na “rodzimą produkcje”. O ile można zrozumieć, że film,muza czy jakiś soft z zagranicy ma chore ceny na takich wschodzących rynkach bo powiedzmy, że jest sprzedawany w tych samych cenach często co u siebie. Głupie 20-30 euro na zachodzie to jeden porządny obiad w knajpie o tyle na wschodzącym rynku to już czasem duża część miesięcznej pensji. Więc ludzie piracą. Ale takie łamanie praw nie ogranicza się do zagranicznych produkcji, staje się ogólnym zwyczajem i kopie w dupe mocno też wszystkich rodzimych producentów ograniczając im pole manewru. W tyłek w ten sposób dostaje bardzo szeroki sektor gospodarki, zwłaszcza tam gdzie nie ma jak zaistnieć i sprzedać się na zachodzie gdzie ludzie pilnują bardziej praw i kupią tą płyte/film/sofcik. I potem jest tak, że kumaci ludzie zamiast tworzyć coś własnego na lokalny rynek, wynajmują się i outsourcingują zachodowi za marne grosze.

    Niestety ale, żeby kapitał mógł rosnąć nie wystarczy pare uncji złota zakopane ze starych czasów ale również warunki do tego aby je wykorzystać.
    I potem tak jest, że to co się da upilnować, żeby ktoś nie ukradł a da się wyprodukować taniej w jakiś krajach z którymi masz układ o wolnym handlu tam się produkuje. Nawet jak jest to totalitarny reżim trzymający krótko za pysk przy ziemi.
    Efekt – ludzie dymają za miche ryżu zamiast samemu coś próbować. Bo samemu się nie da. Nie przeskoczysz biurokracji, łapówek i masy innych problemów których ktoś zaczynając w miarę normalnym kraju nie ma.

  15. @Doxa

    Troche na marginesie dyskusji.Mylisz sie twierdzac iz bloger nic nie wytwarza.To tak jakby powiedziec iz pisarz czy dobry analityk nic nie wytwarza.Dobry bloger+komentarze podobnie jak roznego rodzaju specjalistyczne fora wytwarza(a przynajmniej syntetyzuje i udostepnia)WIEDZE i IDEE.Dzisiaj mamy gospodarke oparta na wiedzy wiec mozna powiedziec ze blogi sa w samym jadrze tego systemu-popatrz na to jakie wplywy maja poczytne blogi ekonomiczne czy polityczne albo Wikipedia(ktora niby tez nic “nie wytwarza”).To ze za to nikt nie placi to inna sprawa(nie wlicza sie do PKB-chyba sie Tusk by zmartwil).Zreszta w tym temacie to polecam ksiazke “Wikinomia”-jest tam wiecej na ten temat.

  16. Przemo słusznie zauważył, że dawniej większość “artystów” (tych bez “sponsora”) za życia przymierała głodem (no teraz to mają dotacje unijne). Co z tego, że dziś jakiś frajer płaci na aukcji za obraz “znanego flamandzkiego malarza” miliony dolarów (ma taki kaprys i stać go), skoro ów “malarz” zmarł w nędzy – czyżby nikt w jego czasach nie poznał się na jego twórczości ani nikt nie dostrzegł jaką to kasę warte są jego bohomazy? PKB po namalowaniu obrazu wzrosło niezauważalnie – wiele lat później – gdy sprytny handlarz znalazł na to jelenia za miliony – PKB skoczyło jak szalone – wytworzono “usługę sprzedaży dzieła sztuki dla konesera”. Tzw “dzieła sztuki” warte są tyle kasy tylko dla garstki tych, którzy odczywają żądzę ich posiadania. Dla mnie są warte tyle co materiały plus roboczogodziny twórcy. I tylko tyle. Jako “przetrwalniki wartości” też zbyt delikatne – szkło się tłucze, drewno i płótno szybko się pali. A i jelenia trafić też będzie z czasem coraz trudniej.

  17. wlasnie prawa patentowe to jest prawdziwy hamulec dzisiejszego postepu, nie ekonomicznego ale technologicznego. Korporacje jak Apple najlepiej by wszystko opatentowaly. To juz dawno wylecialo poza granice normalnosci.
    Ee ten system upadnie tak jak upadaly poprzednie, tylko oby nastepny nie byl gorszy. :/

  18. @gość codzienny

    W temacie artystów niewiele się zmieniło. Znam trochę ludzi piszących i tworzących muzykę. To co najbardziej wartościowe powstaje bez zbytniego rozgłosu i rzadko kiedy jest głównym źródłem zarobków. Prędzej głównym źródłem wydatków.
    Prawdziwa sztuka zawsze wymaga wolności. Van Gogh żyjąc dzisiaj pewnie tak samo zajmował by się malowaniem a nie pisaniem wniosków o unijne stypendia.

  19. bla bla bla
    Ile to już razy w historii świata słychać było zrzędzenie, że postęp techniczny dramatycznie zwiększy bezrobocie, a konkurencja tanich robotników zza granicy zrobi z nas nędzarzy. I zawsze okazywało się, że to nieprawda, a nędzarzy robi z nas w pierwszej kolejności socjalizm i etatyzm.
    Cywilizacja białego człowieka upada głównie dlatego, że ten człowiek okazał się idiotą i zamiast hołdować wolnemu rynkowi, to buduje socjalizm. (co do czarnych – zgoda, ale co do dominacji białych, to się dopiero okaże – będą dominować TYLKO jeśli wrócą do swoich wolnorynkowych korzeni).

  20. Tzw „dzieła sztuki” warte są tyle kasy tylko dla garstki tych, którzy odczywają żądzę ich posiadania. Dla mnie są warte tyle co materiały plus roboczogodziny twórcy. I tylko tyle.

    Czy to oznacza, że dla Ciebie “Bitwa pod Grunwaldem” Matejki jest warta tyle samo co moja “Bitwa w obronie hal kupieckich pod PKiN-em”?

  21. @Yogos
    “Prostym przykładem jest wszystko co się da elektronicznie skopiować i ma jakiekolwiek prawa autorskie. W Polsce jest obecnie dużo lepiej i w firmach nie ma tego, że ktoś na pirackim sofcie jedzie.”

    Generalnie Yogos nie masz racji, ponieważ mechanizm rozwoju opiera się na piramidzie, tj korzystam z tego co inni już wymyślili i stawiam na górze swój mały klocek. Aby tak było, to to, z czego korzystam MUSI być swobodnie dostępne bez opłat lub za minimalną opłatą. Licencje, prawa autorskie i patenty przeczą tej zasadzie, ponieważ wymagają od twórcy nowej wartości sprawdzenia, czy ktoś wcześniej nie zastrzegł czegoś z klocków poniżej. Kosztuje to krocie i dramatycznie podwyższa ryzyko wejścia na rynek z nowym produktem. Dlatego, że w Kalifornii nie było ochrony praw autorskich powstało Hollywood;-). Dla przykładu spróbuj sprawdzić, czy konstruując prostą wykrajarkę sterowaną przez mikroprocesor (mechanika, elektronika i soft) nie naruszasz czyichś praw autorskich i patentów, a przekonasz się ile to kosztuje.

    Zamiast praw autorskich (materialnych) i patentów lepiej byłoby wprowadzić system opłat parapodatkowych, np 5% od wartości produktu, które byłoby lokowane na specjalnym koncie przez okres dajmy na to 5 lat i służyłoby do zaspokojenia roszczeń wszystkich tych, których jakieś prawa zostałyby naruszone. Więcej nikt nigdy nie powinien od wytwórcy dostać. Gdyby nikt nie zgłosił roszczeń i nie udowodnił swoich roszczeń, kasa wracałaby do przedsiębiorcy. No, ale obecny system jest doskonałą ochroną dla wielkich korporacji i jego zmiana naruszyłaby ich żywotne interesy.

  22. @gosc

    pal licho malarzy, na niektore obrazy z siedmio -(osmio-?) cyfrowymi cenami nawet milo sie patrzy.

    (w imieniu mojego brata) zwracam uwage na zarobki koszykarzy w lidze NBA.

  23. Hans, złośliwe prawo patentowe to jest jedno. Kradzież softu czy ściąganie muzyki/filmów autorów, którzy sobie tego nie życzą to coś innego.

    Rozumiem, że masz na myśli sytuacje gdy ktoś sobie opatentował młotek i powiedział WAAAA teraz ja mogę tylko produkować młotki. Ja mam na myśli taką, gdy ktoś ci wchodzi do garażu i ten młotek kradnie.

    Miałem styk z jednym durnym przypadkiem związanym z prawem patentowym, gdzie firma projektująca szafy rozdzielcze zmieniła projekt bo jedno z rozwiązań było opatentowane. Rzecz w tym, że rozwiązanie było wyliczone z kratownicy która jest z podstawowych, najwytrzymalszych rzeczy. Ale akurat ktoś w tym zakresie sobie opatentował takie rozwiązanie i musieli dospawać rurkę i lekko zmienić kąty żeby wyszło na to że nie łamią patentu. Ciężka bzdura.

  24. Destrukcyjna siła praw autorskich i patentowych.

    Prawa w/wym zwłaszcza jeśli działają globalnie, a jest to obecnie powszechne, działają krańcowo demotywująco na wynalazczość.
    Potencjalne wpływy z początku silnie motywują ale jak na twórcę spłynie wielka kasa złupiona na globalnym rynku to wynalazca “traci wenę”.
    Po prostu mu się już nie chce.
    Jeden gość polskiego pochodzenia stworzył w latach 50-tych XX w. urządzenie do laboratoryjnego badania czegoś tam.
    Urządzenie stało się światowym standardem.
    Gość od kilku dekad odcina kupony, żyje w olbrzymim bogactwie – wszak łupi cały świat, mrówy od dekad produkują coraz nowsze modele urządzenia.
    Ale rdzeń patentowy oparty o prawa fizyki jest nie do zastąpienia więc cały świat płaci haracz w ramach praw patentowych i autorskich.

    Facet od lat 50-tych nie stworzył nic nowego – bo mając wielką kasę po prostu mu się już nie chce.

  25. @Kot w golebniku:

    Ile to już razy w historii świata słychać było zrzędzenie, że postęp techniczny dramatycznie zwiększy bezrobocie, a konkurencja tanich robotników zza granicy zrobi z nas nędzarzy. I zawsze okazywało się, że to nieprawda, a nędzarzy robi z nas w pierwszej kolejności socjalizm i etatyzm.

    Powiedz to 8 milionom bezrobotnych Amerykanow, ktorzy od 2 lat nie moga znalezc pracy i zyja na zasilku. Jak im sie skonczy zasilek (za jakis miesiac, dwa) to sie osuną w nędze. Dopoki produkcja znajdowala sie w USA, ci ludzie pracowali w fabrykach. Teraz produkcja jest gdzie indziej, a oni stracili prace w uslugach z powodu skurczenia sie gospodarki spowodowanego depresja.

  26. @doxa
    Nieprawda. Jako bloger wytwarzasz coś bardzo konkretnego: przemyślenia u innych, dyskusję, dostarczasz informacji, robisz szum informacyjny 🙂
    Słowem to, że ktoś wytwarza coś co nie da się dotknąć, zjeść nie oznacza, że tego nie ma i nie ma to znaczenia.
    Obecnie filozofowie mogą sobie pozwolić na nienajgorsze życie i przede wszystkim stabilne. Czasy “szalonych” filozofów w beczkach już minęły.

  27. @Yogos
    Hans, złośliwe prawo patentowe to jest jedno. Kradzież softu czy ściąganie muzyki/filmów autorów, którzy sobie tego nie życzą to coś innego.

    Softu ani muzyki nie da się ukraść, da się jedynie skopiować.-) Sprawdź w KK. Jeśli muzyk nie chce, aby kopiowano jego płyty, to niech nie nagrywa muzyki, a daje jedynie koncerty na zywo. Kiedyś płyta promowała artystę i miała na celu przyciagnięcie ludzi na koncerty, teraz koncerty promują płytę, bo artysta zależny jest od koncernów, a te zarabiają na płytach.

    Świat stanął na głowie i trzeba by go postawić na nogi nim do reszty sfiksuje

  28. “Kto nie wierzy, niech pozwiedza osiedla otaczające Paryż, tam gdzie dominuję ludność afrykańska i niech zastanowi się jak innowacyjnym jest to społeczeństwo”
    Z autopsji wiem, że społecznośc podparyskich osiedli cechuja sie wysoką innowacyjnością w rozumieniu Mertona- i to raczej smutne spostrzeżenie.

  29. @bp
    Mylisz wartość emocjonalną z pseudowartością rynkową. Oczywiście oceniam kunszt wykonania Grunwaldu Matejki znacznie wyżej niż jakiegoś żałosnego bohomazu ale gdybym miał luźne X milionów zielonych nie kupiłbym za nie Grunwaldu tylko dlatego że jest ładny i że ktoś tyle za niego by dał. Ja nie. To tylko płótno i farba, owszem w ładnej kompozycji, ale nic ponad to. Złotą monetę sprzedasz w cenie metalu praktycznie od ręki – potencjalnych nabywców są miliony – spróbuj sprzedać taką samą ale “z kolekcjonerską wartością dodaną” – tu rynek jest wąski i tę “wartość dodaną” dostaniesz od nielicznych – tylko od tych, którzy ją “wyznają”. Ja nie. Ta “wartość dodana” bierze się nie z faktów obiektywnych lecz subiektywnej żądzy posiadania za wszelką cenę czegoś, czego nikt inny nie ma. Dla jednych to wyrafinowany gust, dla innych zwykłe próżniactwo.

  30. @magnum

    Zarobki w NBA tak jak w pokrewnych ligach podobnie jak w branży filmowej – są kosmiczne – ale z punktu widzenia biznesowego – akceptowalne – bo równoważą je przychody ze sprzedaży biletów i reklam. Może razić społeczna dysproporcja tych zarobków ale “kasowo” wszystko się zgadza. Ja na mecze ani do kina nie chodzę, więc nie sponsoruję wprost tych zarobków. Ci, których to razi powinni robić to samo, choćby na znak protestu. Gdyby sport stał się niedochodowy jak kultura i sztuka, to obawiam się, że wówczas brak kasy na te wynagrodzenia zostałby uzupełniony z państwowych (w UE z “unijnych”)dotacji “na wyrównanie szans niedocenionych artystów i sportowców”.

  31. @Autor
    “Globalizacja miała być sposobem na walkę z biedą”.

    Chyba w oficjalnej propagandzie. W zamysłach jej twórców miała być kolejnym sposobem na wzbogacenie bogatych (krajów Zachodu, zwłaszcza USA) kosztem biednych (Trzeci Świat). Zadufani w sobie mądrale sądzili, że wolny handel sprawi, iż w zamian za gadżety będą tanio kupować surowce. “My wam dać 1000 elektronicznych cacek, wy nam dać swoje złoża uranu”. Nie docenili Azjatów i teraz gorzko za to płacą. Niech otworzą rynek pracy zamiast budować mur na granicy z Meksykiem, to wszystko się wyrówna. A że miliony Amerykanów będą musiały się wziąć do roboty za dużo mniejsze pieniądze, to im tylko wyjdzie na zdrowie.

  32. @humulus

    tru tru truee.
    to samo tyczy się “fortress Europe” jak to mój wykładowca z biznesu ostatnio rozprawiał.

  33. @futrzak

    “Powiedz to 8 milionom bezrobotnych Amerykanow, ktorzy od 2 lat nie moga znalezc pracy i zyja na zasilku. Jak im sie skonczy zasilek (za jakis miesiac, dwa) to sie osuną w nędze. Dopoki produkcja znajdowala sie w USA, ci ludzie pracowali w fabrykach. Teraz produkcja jest gdzie indziej, a oni stracili prace w uslugach z powodu skurczenia sie gospodarki spowodowanego depresja.”

    Kiedys ten problem rozwiazywano eksportujac nadwyzki ludzi na front, ewentualnie do kolonii.

  34. @brutalny:
    no tak, ale wojna kosztuje a rząd USA jest zadluzony juz teraz po uszy i problem ma bo nikt juz nie chce kupowac ich obligacji…a jak podniosa procent to wszystko juz zupelnie dupnie do konca.

    No nic, zyjemy w ciekawych czasach…

  35. Widzę ciemność, ciemność widzę……..

    Proszę sobie odpowiedziec na pytannie

    CO BY BYŁO JAKBY HITLER NIE MIAŁ DO DYSPOZYCJI 80 MLN NIEMCÓW ALE 1.8 MLD CHIŃCZYKÓW?
    Jakim językiem mówiono by dziś na całej planecie ?

    Czy miałeś przyjemność z wyprodukowania 1.8 mld Chińczyków i 1.2 mld Hindusów ? NIE ? Nieważne i tak za to odpowiesz TY i TWOJE DZIECI.

    Obiecywano społeczeństwom zachodnim GLOBALIZACJA = DOBROBYT
    Nikt nie powiedział prawdy, że wg matematyki dobra wystarczające – dające życie na poziome klasy Średniej w USA lat 70-tych dla 1 mld ludzi(surowce, ropa, żywność) podzielone na 7 mld ludzi dają nędzę, życie na poziomie biedniejszej klasy średniej Polski międzywojennej. Dlaczego wtedy była cieniutka klasa bogatych, a reszta żyła w skrajnej nędzy? Bo cały kraj miał mało dóbr, które po podzieleniu dały nędzę prawie wszystkim, tylko kilku cwaniaków miało się dobrze.
    Niestety, teraz będzie tak samo. Wszystkie dobra podzielone na 7 mld ludzi dają nędzną egzystencję dla większości. Na naszych oczach następuje rozwarstwienie, na biedne 95% społeczeństwa i bogate max 5%. Nawet inżynier pracujący w USA lub UK traci status klasy Średniej…to samo z nauczycielem. Za kilka lat będą oni stanowili pracującą biedną inteligencję.

    Jak ja tłumacze cały ten kryzys: wyobraźmy sobie wioskę zamkniętą, mająca wystarczającą ilość ziemi i surowców dla 100 białych ludzi ją zamieszkujących. Co się stanie jak z Piątku na Sobotę pojawi się w tym zamkniętym ekosystemie dodatkowych 600 ciemnych Azjatów – Afrykanów – Latynosów i powie : dzielimy się surowcami, ziemią i paliwem, żywnością ?

    Smród, głód i ubóstwo dla wszystkich.

    Sądzę,że tak naprawdę katastrofę spowodują 2 państwa: Chiny i Indie. Ich ludność : 1.8 mld Chin i 1.2 mld Indii(ale tu zdecydowaną większość stanowią młodzi, którzy za chwilę będą mieli po kilkoro dzieci, są tuż przed eksplozją demograficzną-tak tak, oni mają aż tyle wg spisów ludności) To daje 4 mld ludzi. W ich Biznes Plan jest wpisana nierównowaga: zbyt duża ilość ludzi na małym obszarze, mało ziemi i surowców. To znaczy,ŻE ICH ZADOWALA TYLKO SYTUACJA: ich ludzie produkują wszystko dla wszystkich, a my im w zamian dajemy surowce, żywność paliwo. To niszczy resztę planetę, niszczy państwa rozwinięte, zabiera pracę społeczeństwom (jak się nie buduje fabryk , to niepotrzebny jest architekt, budowlaniec, cementownia, huta, pan uczący zawodu w fabryce, kierowca w fabryce i bufetowa wydająca obiad w tej fabryce i pani sprzątaczka)

    ONI SPOWODOWALI NIERÓWNOWAGĘ Chiny i Indie: wnieśli w posagu 4 Mld ludzi i nic więcej, oczekują, że się podzielimy z nimi wszystkim (surowce, żywność, paliwo). Nie wspominam o innych krajach takich jak Brazylia, bo oni wnieśli ludzi ALE I BOGACTWO. Jak w Chinach chcą jeść to u nas rosną ceny żywności. Jak w Chinach kupią sobie auta, to u nas skoczy benzyna 3 razy albo i więcej.

    Sądzę, ze to początek procesu, z każdym rokiem będzie gorzej, ta nierównowaga spowoduje podział społeczeństw na 5% bogatych i resztę biedoty a potem wojnę.

    Ja się przygotowuję do tego, ciężko inwestuję by się załapać na te 5 %, czego i Państwu życzę.

    Moim skromnym zdaniem, nie wolno było pozwolić rozwinąć się Chinom i Indiom za każdą cenę. Oni są jak żmija wyhodowana na naszym mleku (przeniesienie fabryk do Azji)która po osiągnięciu dojrzałości nas pochłonie.

    Czy wiedzą Państwo, że wraz ociepleniem klimatu i pustynnieniem gleby w Indiach aż 1/3 będzie chciała wyemigrować z głodu do Europy i innych Państw. To daje jakieś 400 mln ludzi…. z samych Indii….

    Te państwa tak bardzo wyjeżdżają ze skali – ilość ludności, ze spięcie się z nimi w jeden system (globalizacja) było skrajną głupotą.

    Jak jeszcze można zabezpieczyć siebie i swoje dzieci na rynku pracy w przyszłości: bardzo prosto – wybitne zdolności matematyczne. Murzyni w USA stanowią tylko 0.5% architektów, ale wielu z nich to lekarze, prawnicy. Nie mają zdolności abstrakcyjnych, matematycznych ale mają niezłą pamięć. To samo dotyczmy Hindusów, niby mają miliony informatyków ale jak robią konkursy to liczą się tylko Polacy i Rosjanie. To biali byli kołem napędowym cywilizacji i wynalazczości w historii, inne ludy nie potrafiły tego wczoraj i nie będą tego umieć robić jutro.
    I zdanie które słyszałam z ust wielu znajomych Hindusów: “Wy biali inaczej myślicie niż my, my tak nie potrafimy.
    My nie potrafimy tworzyć nowych rzeczy”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *