Monthly Archives: September 2010

Wesołe jest życie staruszka

Media głównego nurtu zaczęły się budzić – trzeba oszczędzać na emeryturę poza systemem. Z przedstawionych wyliczeń wynika, że co miesiąc trzeba odkładać ponad 1000 zł.

Jest to dokładnie to samo, co postuluję mówiąc o godnym wynagradzaniu pracowników i unikaniu drenowania kieszeni przez ZUS. Proszę sobie dobrze zapamiętać – należy jak najszybciej wymiksować się z finansowania Zakładu Utylizacji Staruszków ale nie przepijać zaoszczędzonej składki, lecz inwestować ją w imię dobra swojego i swoich dzieci.

Warto też podkreślić, że oszczędzanie we własnym zakresie daje nam dostęp do kapitału wtedy, kiedy tego potrzebujemy – poważna choroba, długotrwałe bezrobocie czy otworzenie własnego biznesu. Od ZUSu można oczekiwać zasiłku pogrzebowego, ale to dopiero po ciężkiej i długotrwałej chorobie.

Podkreślić należy, że oszczędzanie w papierze (obligacje, lokaty) nie ma sensu. Gdy system zawali się pod nawałem niewykonalnych obietnic emerytalnych, czeka nas dewaluacja kapitału. A wspomniany na samym początku artykuł to właśnie mówi jasno, choć między wierszami – system nie wytrzyma dziesiątek milionów emerytów. Unikaj papieru lub już dziś, lub myśl o swoich oszczędnościach jak o stosie 100 złotówek z Waryńskim!

Życie to nie bajka, w życiu nie ma miękkiej gry. Kto nie pomyśli przed 30tką o emeryturze i przebaluje przez życie, na starość będzie dziadem. Hazard moralny i nagradzanie złego zachowania dotyczy tylko części populacji i nie ma co liczyć na załapanie się.

Share This Post

Czatowanie

W USA dochodzi do ciekawego rytuału. Późnym wieczorem ostatniego dnia miesiąca widać tłumy ludzi robiących zakupy. Czekają do północy i dopiero wtedy rzucają się do kas. Jaki jest tego powód? Otóż o północy rząd aktywuje kolejną porcje kartek żywnościowych, dziś w wygodnej formie karty zbliżonej w wyglądzie do bankomatowej. Po prostu ludzie są dosłownie wygłodniali i z dużą niecierpliwością oczekują na możliwość dokonania darmowych zakupów.

Więcej w źródle. HT Jubi

Share This Post

Neoniewolnik

Wolność jest w dużej mierze stanem umysłu. Bycie niewolnikiem to zestaw określonych zachowań. Neoniewolnik to człowiek:

– pogodzony się ze swoją sytuacją, utwierdzający innych neoniewolników w przekonaniu, że stan ten jest normalny i powinien być akceptowany

– całkowicie nieświadomy i niezainteresowany procesami ekonomicznymi dziejącymi się wokół niego, bezkrytycznie akceptujący system społeczno-ekonomiczny

– bezrobotny lub pracujący za stawki nie pozwalające na cokolwiek poza zaspokojenie podstawowych potrzeb fizjologicznych takich jak zakup jedzenia*

– pozbawiony kapitału, zadłużony, oddający dużą część wypracowanych środków oligarchii (spłata kredytów)

* granice ubóstwa dobrze wyznaczono w USA, a z racji zbliżonych kosztów życia w Polsce można przyjąć za nimi, że samotna osoba kwalifikuje się do bycia neoniewolnikiem (nędzarzem) gdy zarabia mniej niż 2700 zł brutto miesięcznie, natomiast trzyosobowa rodzina gdy ich łączny dochód nie przekracza 4600 brutto miesięcznie.

Warto zwrócić uwagę, że od niepamiętnych czasów bycie niewolnikiem powodowało bunt tylko u nielicznej części tej grupy, jednej na miliony. Ludzie mają psychikę, która szybko i bezrefleksyjnie przyzwyczaja się do nawet najbardziej ekstremalnych sytuacji – ‘owszem, właściciel może mi w każdej chwili odciąć głowę, ale akceptuję to, ponieważ mam swój siennik i raz w tygodniu mogę zjeść odpadki z jego stołu, chyba bym umarł ze strachu jakbym nie miał swojego pana’ .

Poziom akceptacji zmienia się wraz z czasami i społeczeństwem – w 18 wieku nie mieściło się w głowach, że ludzie powinni być objęci powszechną edukacją, w 19 wieku nie mieściło się w głowach, że ludzie powinni mieć prawo do strajku, a dziś nie mieści się w głowach większości Amerykanów, że każdy człowiek powinien mieć dostęp do opieki lekarskiej. W głowach Polaków nie mieści się w głowach, że ludzie powinni być godnie wynagradzani, życie w biedzie i praca za głodowe stawki jest totalnie akceptowana. Kto nie wierzy w moc powszechnej wiary niech przypomni sobie powiedzmy rok 1985 – ogromnej większości Polaków wydawało się że PRL jest ich ‘ludową ojczyzną’, nie walczyło się o upadek komunizmu lecz o ‘socjalizm z ludzką twarzą’ i ‘usunięcie wypaczeń socjalizmu’.

Odpowiednio dozowany strach powoduje, że niewolnika nie trzeba przykuwać łańcuchem, czy to dziś, czy 2000 lat temu. Niewolnicy w Rzymie mogli swobodnie chodzić po mieście, iść na targ. Istniała zawsze możliwość ucieczki, tak jak dziś za granice może zbiec polski pracownik zarabiający 1000 zł. Takich ucieczek jest jednak mało, zawsze pojawia się strach ‘jak sobie dam radę’, słyszałem wręcz opinię ‘wolę się zabić niż wyjechać’.

Przewrotność sytuacji polega na pozornej wolności neoniewolnika. Dawniej niewolnik należał do jednego pana, zmiana zatrudnienia polegała na sprzedaży go innemu panu. Dziś neoniewolnik jest pozornie wolny – może być bezrobotny, może pracować gdzieś za 1000 zł lub odbywać stać gdzieś indziej. Rzecz w tym, że cały czas pozostaje niewolny, ponieważ tylko wolność ekonomiczna oznacza wyzwolenie się z bycia neoniewolnikiem.

Warto zapoznać się z ludźmi, którzy zapisali się w historii walcząc o swoją godność i wolność, takimi jak Phoolan Devi czy Spartakus. Życiorysy wielkich ludzi są zawsze inspirujące.

Share This Post

Kop w dupę

Jeżeli przyjdziemy do piekarza celem zakupu bułki, a sprzedawca wyjdzie zza lady i kopnie nas w dupę, po czym powróci za ladę, konsekwencją będzie co najmniej to, że opuścimy jego przybytek by nigdy tam już nie wrócić. W gospodarce obie strony transakcji muszą być równoprawne – większa nie może bezkarnie wywierać presji na mniejszą.

Prawdziwi liberałowie stoją na stanowisku, że wolny rynek eliminuje nieuczciwych przedsiębiorców. To fikcja, tak samo jak teza, że każdy gracz giełdowy ma równy dostęp do informacji. W Polsce jest wolny rynek SMSów typu premium – czy oznacza to, że loterie organizowane przez staje telewizyjne i radiowe są uczciwe ? Czy wolny rynek zniósł producentów FMCG obiecujących w reklamach złote góry ? Próbowałeś zadzwonić do Allegro lub złożyć reklamację w ich BOKu ? O odpowiedzi na te retoryczne pytania każdy powinien pomyśleć.

Sektor bankowy jest idealnym przykładem całej grupy podmiotów bezustannie naginających prawo. Mamy więc reklamy nierzetelnie podające oprocentowanie, podchwytliwe umowy, wygórowane prowizje, czy obchodzenie ustawy antylichwiarskiej. Obnażaniem tych praktyk zajmuje się w swoim blogu Maciej Samcik. Banki codziennie wychodzą zza lady i kopią nas w dupę i mogą to robić bezkarnie. Jakoś nie ma możliwości wyjścia z jednego banku i przejścia do innego – kup w dupę będzie tak samo siarczysty. Liberalna teza o wolnym rynku zawodzi.

Właśnie w tym jest rola państwowego regulatora – nie w narzucaniu obowiązku posiadania koncesji, tylko w nadzorowaniu czy dany podmiot nie wykorzystuje swojej przewagi nad kontrahentem. Są na to odpowiednie paragrafy, np. dotyczący niekorzystnego rozporządzenia mieniem – nakłonienie kredytobiorcy do podpisania podchwytliwej umowy jest jasnym przypadkiem wprowadzenia go w błąd by niekorzystnie rozporządził swoimi pieniędzmi.

Wygląda na to, że mamy już precedens – policja właśnie aresztowała organizatorów szajki wyłudzającej pieniądze przez SMSy. Kolejni do zatrzymania powinni być prezesi spółek medialnych.

Share This Post

Jen czyli szmacenie waluty

Proszę przeczytać ten materiał prasowy.

Teraz proszę pomyśleć o co chodzi tak naprawdę.

Otóż to jest początek wojny walutowej, którą jakiś czas temu zapowiadałem. Każde z państw (oraz strefa euro) chce mieć nieco słabszą walutę niż konkurenci na światowym rynku – celem jest oczywiście wspomaganie eksportu. I każda ze stron stara się troszeczkę obniżyć wartość swojej waluty by wspomóc swoją gospodarkę.

Zabawnym aspektem całego zamieszania są pretensje Zachodu. Niby dlaczego Japonia ma się konsultować z kimkolwiek w sprawie swoich interwencji? To jest wolny kraj i może robić co chce ze swoją walutą a wszelkie zarzuty wobec nich są dziecinnie śmieszne. Jakoś nikt nie ma pretensji wobec UE że bejlałtuje grecką świnie kosztem polskiego podatnika, czy wobec USA że bankrutując dolara (walutę światową) ściąga na głowę całego świata potężny kryzys walutowo-ekonomiczny.

Efektem końcowym będzie pogrążanie wszystkich walut uczestniczących w tej grze. Wykładnikiem będzie cena surowców i metali. Żadne manipulacje tu nie pomogą, gdy będzie się pogrążać swoją walutę, cena złota wyrażona w tej walucie będzie rosnąć. Wszystkie rzeczy z importu będą drożeć.

Na dłuższą metę osłabianie własnej waluty nie ma sensu, pojawia się inflacja, obywatele okradani są z oszczędności (spadek wartości waluty) a bank centralny posiada nadmiar walut obcych, które skupiono w czasie interwencji.

Niestety, jako że politycy nie myślą kategoriami uczciwości i czy długofalowej korzyści, erozję walut mamy jak w banku. Tymczasem rozwój organiczny nie odbywa się dzięki szmaceniu waluty, a dzięki pracy i innowacyjności.

Share This Post

Filmik na poniedziałek

Poniedziałki cieszą się niezasłużoną opinia najgorszego dnia tygodnia. Przesąd wynika prawdopodobnie z chorego stylu życia większości populacji, który sprowadza się do wstania o niezdrowej porze, zjedzenia równie niezdrowego posiłku i spędzenia pierwszych chwil dnia w korkach. Potem jest już trochę lepiej – w corpo są komputery, dzięki czemu można zajrzeć na portale społecznościowe i pogadać na gadu-gadu.

Tymczasem ja lubię poniedziałki. To jest dzień gdy wszystko znowu działa i można zarobić parę gram złota. Najgorsze są długie weekendy i święta – nic nie działa i nie można nigdzie pojechać – drogi są zapchane a ceny hoteli i przelotów obłędne.

Żeby osłodzić wam nieco gorycz poniedziałku polecam film/komiks napisany przez Irwina Schiffa, ojca znanego dobrze Petera. Ponieważ Irwin odsiaduje dożywocie (skazany na 12,5 lat w wieku 78 lat) za doradzanie niepłacenia podatków, nie możemy posłuchać samego autora – pozostaje obejrzenie materiału.

Dla słabo łapiących angielski mała rada – proponuje zatrzymać film co stronę i używać słownika. Nie dość, że treść ciekawa to jeszcze język można podszlifować.

Interesujące, że większość populacji totalnie nie rozumie natury waluty papierowej. Zdumiewające jest to tym bardziej gdy chodzi o Polaków, przecież w horyzoncie 1-2 pokoleń parę razy dochodziło do różnych zaburzeń kończących się dewaluacją lub wymianą jednego papieru na inny. Dowodzi to, że ludzie są jak rybki akwariowe – nie myślą i mają pamięć sięgającą nie dalej niż 5 minut.

Zabawne, że jeżeli ktoś nawet nie ma zaufania do złotówki, jako waluty papierowej, woli przechowywać oszczędności w euro lub dolarze, czyli takim samym papierze jak złotówka, ale z inną farbą. Tu objawia się kompleks Polaka – to samo z Zachodu, ale z tamtejszą metką, jest dużo lepsze niż to co nasze.

Na koniec ankieta:

W czym oszczędzasz?

View Results

Loading ... Loading ...
Share This Post

Kartki

Poziom dochodu narodowego, wszystkie wskaźniki typu PKB, PNB dają nam zerową wiedzę na temat tego jak żyje się mieszkańcom danego kraju. Urzędy statystyczne stają głowie aby wykazać, że jest dobrze a będzie jeszcze lepiej. Dodatkowo nie bez znaczenia jest dystrybucja realnego dochodu – ile zagarnia oligarchia a ile pozostaje dla reszty (neoniewolników).

Jeżeli w niektórych gospodarkach 40% dochodu wypracowywanego jest przez sektor finansowy, należący do kilkunastu rodzin, można łatwo domyśleć się, jak wygląda podział fruktów. Ale hej, mamy pełną wolność gospodarczą, prawda? Każdy może przecież zgromadzić kapitał i otworzyć bank – kilka miliardów dolarów wystarczy żeby zacząć.

O prawdziwych sukcesach gospodarczych niech świadczą programy pomocowe dla najbiedniejszych. Weźmy takie ‘food stamps’, czyli pieniądze dla najbiedniejszych na zakup żywności – poniżej nakłady federalne USA na ten program:

Inny wykres -poziom bezrobocia (U6) na lewej podziałce wraz z ilością ludzi otrzymujących kartki na żywność po prawej (skorygowane o wzrost populacji):

Tu można zapoznać się z interaktywną mapą USA pokazującą obszary biedy i głodu. 1 na 8 Amerykanów otrzymuje kartki i aż 1 na 4 dzieci, ale są obszary, gdzie ponad połowa (!) populacji kwalifikuje się do rządowej pomocy. Wynik wydaje się dużo lepszy niż w Polsce, gdzie głodne dzieci widuje się głównie na obszarze Polski B.

Można też przeczytać 88 stron najnowszego dokumentu Urzędu Statystycznego o dochodach, biedzie i ubezpieczeniu zdrowotnym.

Na zakończenie jeszcze jedna przesłanka – wykres przedstawiający ilość nieubezpieczonych Amerykanów na tle węższego wskaźnika bezrobocia (U3). Jest to około 50 mln osób, czyli 1 na 6 nie ma możliwości skorzystania z pomocy lekarskiej.

Oto jakiego spektakularnego ożywienia jesteśmy świadkami… Nic tylko należy czekać na przełożenie się tych fenomenalnych wyników gospodarczych na zyski firm notowanych na giełdzie oraz na ich notowania. To z pewnością będzie powalające.

Share This Post

Broń

Jak wiadomo, jestem zwolennikiem posiadania broni przez obywateli. Jako liberał uważam, że nie można odbierać ludziom prawa do obrony. Co więcej, fakty wskazują, że ustawowe regulacje zamykają obywatelom dostęp do broni, gdy przestępcy zawsze znajdą drogę by się uzbroić, nie zwracając uwagi na to co mówi prawo.

Co ciekawe, Polacy zdali egzamin z prawa do posiadania broni. Pomijając kilku idiotów z policji, którzy się zastrzelili i paru przestępców posiadających broń i tak nielegalnie, Polacy są odpowiedzialnymi posiadaczami broni. Biorąc pod uwagę dużą ilość broni gazowej (sprzedawanej w latach 90tych) czy sprzedawaną bez żadnych ograniczeń broń czarnoprochową, ilość incydentów jest znikoma. Przez pięć lat nie słyszałem o żadnym przestępstwie dokonanym czarnoprochowcem!

Można sporządzić bilans dopuszczenia broni do posiadania w domu. Po stronie strat na pewno byłyby przypadki zastrzelonej żony z kochankiem czy przypadek wyniesienia broni celem dokonania napadu. Po stronie zysków mielibyśmy do czynienia ze spadkiem przestępczości (włamania, napady). Zysk, stanowiący wzrost bezpieczeństwa obywateli, wielokrotnie przewyższałby straty.

Share This Post

Złoto

Metale szlachetne biją kolejne rekordy cen. Mam pewną satysfakcję, że wielu ludziom pomogłem wymienić papierki na aktywa, które okazało się dobrym wyborem i przyniosło zysk. Mam też satysfakcję, że moja diagnoza gospodarki okazała się trafna i udało mi się odnaleźć długotrwały trend na samym jego początku. Fakty mówią same za siebie – gospodarka oparta na kredycie i kolejnych bańkach spekulacyjnych (Internet, nieruchomości) to tylko wydmuszka. Tylko złoto jest prawdziwym pieniądzem.

Złoto jest pewnego rodzaju alarmem sygnalizującym zbliżającą się inflację czy w ogólności trudne czasy. Tak jak kanarek w kopalni miał sygnalizować swoją śmiercią groźną zawartość gazu w powietrzu, tak wysoka cena złota odzwierciedla oczekiwania inflacyjne i zbliżające się zagrożenia. Tym bardziej zabawne są wypowiedzi krytyków, nie rozumiejących wzrastającej ceny złota – jak to możliwe przy niskiej inflacji i ‘ożywieniu’ ? To tak jakby górnik stał przy martwym kanarku i drapał się w głowę – jak to możliwe, że kanarek nie żyje, nie czuje przecież żadnego gazu …

Zostało mi trochę złota w postaci drobnych monet – do wzięcia od ręki:

Złote 20 Franków

Złote 20 Marek Prusy
Złote Dukaty Austro – Węgry

Złote 5 Rubli

Złote 10 Marek, Prusy

Złote 20 Lirów, Włochy
Złote 10 koron, Węgry
Share This Post