Palcem pisane na wodzie

Kwestia trwałości naszej cywilizacji jest tematem, który nikogo właściwie głębiej nie interesuje. Temat jest bardzo poważny, ale panuje zupełna bezrefleksyjność, tak jak zresztą w wielu innych fundamentalnych dziedzinach. Zakłada się, że w odróżnieniu od poprzednich cywilizacji, nasza cywilizacja nigdy nie upadnie. Będzie się ciągle rozwijać w nieskończoność, zapewniając nam coraz więcej konsumpcji i coraz dłuższe życie.

Oczywiście wcale tak być nie musi. Jest całkiem możliwe, że nasza cywilizacja upadnie. Powodów może być wiele – epidemia wynikająca z przeludnienia lub celowego ataku biobroni, zwykła wojna nuklearna lub (bardzo prawdopodobny) kryzys paliwowy czyli peak oil.

Rozbawił mnie swoją naiwnością materiał Wyborczej, i to działu naukowego. W Wyborczej pracuje najwyraźniej dużo nieuków, najwyraźniej nie tylko w dziale ekonomicznym ale i w naukowym. Nietrwałość nośników elektronicznych prezentowana jest jako rzecz zupełnie nowa i wręcz szokująca.

Autor ani osoby z którymi rozmawia nie wiedzą też o nośniku dużo trwalszym od współczesnego papieru jakim jest mikrofilm. Papier rozpada się po 50 latach, mikrofilm ma gwarancje 500 lat (nie pytajcie jak wyegzekwować gwarancje po 450 latach).

Wypowiada się totalny ‘profesor-lajkonik’ z AGH: A nawet gdyby [nośnik] przetrwał, dodał […] prof. Ryszard Tadeusiewicz z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, to nasi potomni mieliby problem z jego odczytaniem: – Postęp cyfryzacji i miniaturyzacji jest niesamowity. Przyszli krakowianie dostaliby na pamiątkę jedynie prymitywne urządzenie.

Oczywiście – rozwój będzie trwać w nieskończoność.

Jedyne inteligentne spostrzeżenie w całym materiale: Niestety, cywilizacja epoki cyfrowej, zależna od dostaw energii elektrycznej, wydaje się jeszcze mniej trwała niż kultury antyku czy Mezoameryki. Gdyby spadł na nas meteoryt albo – co jest bardziej prawdopodobne – wyjątkowo silna burza słoneczna zniszczyłaby sieć przesyłania prądu, ci, którzy przetrwaliby taką katastrofę, kiedy zaczęliby już myśleć o czymś więcej niż dachu nad głową i ciepłym posiłku, znów musieliby zaczynać kompletnie od nowa.

Brak jednak wyprowadzenia wniosku z tego spostrzeżenia. Jak ludzie będą mieli robić kolejną rewolucję przemysłową gdy my wyczerpaliśmy niemalże wszystkie surowce? Bez rud metali, węgla i ropy nie będzie już kolejnej cywilizacji technicznej.

Brak też kolejnego wniosku – może warto zachować jakoś naszą cywilizację na wypadek wystąpienia zaburzeń? Jeżeli rozsądny użytkownik komputera archiwizuje dane to rozsądna cywilizacja archiwizuje swoje dokonania. Tak jak zrobiono z nasionami warto by też zrobić z nauką.

Share This Post