Godzina W

Oto miesiąc po rocznicy sierpnia 44 mamy kolejną tragiczną rocznice – wrzesień 39.

Najgorsze co może być to huczne świętowanie oraz defilady, które dają nam złudzenie siły polskiej armii. Otóż polska armia to jedna wielka ściema i żenada oraz wyrzucanie pieniędzy podatników w błoto (również w afgański piasek).

Podkreślę to bardzo wyraźnie – wierząc, że wystawione w Warszawie sprzęty wojskowe mają jakieś odniesienie do rzeczywistej sprawności i przydatności jest tym samym, co zachwyty nad samolotami Łoś i ORP Błyskawica w 1939  !


Historycznie biorąc Polska od tysiąca lat jest zagrożona militarnie ze strony sąsiadów. To, że od 3 pokoleń mamy spokój (nie licząc okupacji sowieckiej) nie znaczy, że sytuacja taka trwać będzie wiecznie. W XVII wieku, gdy Szwedzi wkraczali na Mazowsze, mieli do czynienia ze społeczeństwem nie znającym wojny od czasów krzyżackich. To wcale ich jednak nie uchroniło od bardzo brutalnej okupacji szwedzkiej, która porównać można jedynie z hitlerowska (zorganizowany rabunek, masowe publiczne egzekucje itp).

Wraz z kolejnymi latami obecnej Depresji inflacja będzie nieubłaganie rosnąć, Peak Oil zabije nasz styl życia, i w konsekwencji rosnąć w siłę będą populiści. Wcześniej czy później może dojść do wojny. I musimy się do tego przygotowywać już dziś.

Nasza armia to śmiech i żenada. W razie starcia z którymkolwiek z tradycyjnych wrogów historia powtórzy się – polska armia zostanie rozbita w perzynę w czasie poniżej 14 dni.

Nasi alianci powtórzą swoje wcześniejsze zachowanie – poczekają 2 tygodnie żeby zobaczyć co się zdarzy, rozrzucą ulotki i wyślą noty dyplomatyczne. Palec środkowy w górę, droga Polsko. Nikt nie będzie ginąć za Gdańsk, tym bardziej że pod Gdańskiem nie ma ropy.

Rozwiązanie jest proste – trzeba czerpać z rozwiązań znanych na świecie. Obrona terytorialna i późniejszy ruch oporu to podstawa. Owszem, można nas napaść, można zestrzelić tych parę samolotów co mamy, zatopić ten złom co ‘broni’ wybrzeża, ale to tyle. Każdy krok agresora w Polsce powinien być powstrzymywany przez lokalnych mieszkańców, a w chwili zniszczenia regularnego oporu przez podziemie.

Armia w wydaniu PRL to był oczywisty absurd. Trzymanie ludzi latami w koszarach i ćwiczenie desantu na plaże Danii to głupota. Obecne pomysły na armie zawodową to też głupota – po jej rozbiciu reszta społeczeństwa pozostanie nieuzbrojona i niewyszkolona, na łasce okupanta.

Ludzi trzeba brać w kamasze na 2-3 tygodnie i płacić im za to. Należy wbić obywatelom we łby podstawy obrony znanych im okolic, nauczyć strzelać, robić zasadzki minowe jak w Iraku, wpoić podstawy konspiracji. Tego da się nauczyć na krótkich szkoleniach. To jest nowoczesna wojna, w której możemy zwyciężyć !

A w godzinie W wystarczy otworzyć magazyny i wydać wszystko co w nich jest – broń osobistą, środki minerskie, amunicję artyleryjską (doskonała do pułapek przy drogach), broń przeciwpancerną (‘pancerfausty’).

Każdy agresor zapłaci straszną cenę za każdy metr okupowanej ziemi i wcześniej czy później zostanie zmuszony do odwrotu.

Ja już się przygotowałem. Poniżej SWD, fajna snajperka, choć strzela archaicznym i bardzo silnym nabojem – cały bark jest obolały.

Niech żyje Polska wolna i niepodległa !

Share This Post