SDR

Od kilku lat robi się coraz głośniej wokół SDRów, syntetycznej waluty emitowanej przez MFW. Warto przez chwilę zastanowić się czym są ‘specjalne prawa ciągnienia’ i dlaczego mamy tym płacić. Docelowo wcześniej czy później może przyjść moment, że waluta obecnie niematerialna będzie drukowana i używana w obiegu.

Wraz z postępującym bankructwem USA pojawia się problem stworzenia nowej waluty światowej. Euro nie wydaje się opcja, jako że sama UE ma swoje problemy ze świinkami. Yuan też nie wydaje się dobrą opcją, Chiny są jednak nadal krajem niedemokratycznym, w którym reżim może zrobić dowolną rzecz z walutą. Pozostałe ekonomie są za małe, żeby dostarczyć odpowiednio dużej ilości waluty, by mogła służyć za walutę rezerwową na całym świecie.

Dla oligarchii powrót do systemu opartego na złocie nie jest żadną opcją. Złota jest zwyczajnie za mało, a oni chcą każdego dnia zwiększać ilość zakumulowanych środków.

Zabawne, że pojawia się duża opozycja wobec nowej waluty światowej. Zawsze jeżeli pojawi się jakaś nowa koncepcja, to niezależnie czy jest to pomysł fatalny czy genialny, pojawią się ekstremistyczni przeciwnicy jak i fanatyczni zwolennicy. Sprzeciwianie się wobec SDRów nie ma wielkiego sensu – jaka jest różnica czy walutę zapasową drukuje EBC czy MFW.

Jedyna różnica jest taka, że generowanie waluty przez MFW byłoby nieco bardziej odporne na naciski polityków, próbujących sfinansować deficyty budżetowe drukiem banknotów. SDRy byłyby mniej podatne na zeszmacenie i w tym aspekcie waluta ta góruje nad innymi.

Ponadto koncepcja waluty światowej to nic nowego – od tysięcy lat złoto było taką walutą. Kruszec formowany był w postaci standardowej (np. 1 oz) i obiegał cały świat. Całkiem niedawno za walutę rezerwową (dolar) można było uzyskać ściśle określoną ilość złota w banku (parytet złota). Dolar był przez ostatnie 100 lat walutą światową i jakoś nikt nie palił z tego powodu opon na ulicach.

Podobnie obawy o utworzenie rządu światowego to absurd. Próby stworzenia takiego rządu spaliły na panewce. Takim rządem miała być Liga Narodów, jak wiadomo było to ciało totalnie pozbawione władzy i znaczenia, i w końcu zostało przekształcone w ONZ, równie nieporadne i bezsensowne. Świat jest zwyczajnie zbyt skomplikowany, by można go było zarządzać politycznie zza jednego biurka.

Co innego władza ekonomiczna. Jeżeli szukać globalnego zarządu, to można wytypować kilkuset prezesów czy oligarchów naprawdę rządzącym pierdolnikiem. To ci goście podejmują decyzje ekonomiczne, a te przenoszą się na całą resztę spraw. Dodatkową zaletą takiego zarządzania światem (z punktu widzenia oligarchów) jest to, że oligarchów nikt nie wybiera ani nikt nie nadzoruje. Rząd musi być wybrany, przynajmniej formalnie.

Na koniec chciałbym określić moje własne zdanie na temat tego, jaki scenariusz uznaje za najbardziej prawdopodobny:

– Ludzie wkrótce masowo odwrócą się od walut nie opartych na kruszcach. Zanim SDRy wejdą do użycia nikt nie będzie chciał waluty zrobionej z papieru. Ludzie, wzorem Argentyńczyków przypomną sobie, że tylko złoto to pieniądz.

– Światowa władza oligarchów zaniknie wraz z rozpadem i zanikiem międzynarodowych megakorporacji. Peak Oil i Peak Everything spowodują zanik zasobów które można przetworzyć, zarazem siła nabywcza społeczeństw zachodnich gwałtownie spadnie. Nie będzie co sprzedawać, komu ani za co (globalna inflacja). Globalizacja przejdzie do historii.

Share This Post