Geje – update

Ostatnia notatka o gejach wzbudziła wiele emocji i sporo komentarzy. Bardzo ciekawa okazała się ankieta dotycząca preferencji seksualnych. Okazuje się, że heteroseksualistów jest tylko 88%, mocno reprezentowane są osoby bi i sm. Celowo zamieściłem tą ankietę, aby uzmysłowić czytelnikom, że nie jest tak jak im się wydaje, że wszyscy na całym świecie są hetero, a odmienne preferencje są wielką rzadkością. Jakże zaskakująca jest świadomość, że będąc w auli zawierającej 170 studentów aż 20 z nich ma orientację odmienną od zalecanej przez Watykan.

Polecam filmik na tą okazję, tzw eye opener:

Niestety nie znalazłem pełnej wersji, może komuś z czytelników się uda.

Share This Post

44 thoughts on “Geje – update

  1. Doxa te statystyki są bez wątpienia zmanipulowane.
    Większość tak zwanych gejów urodziła się heteroseksualna ale patologiczne środowisko w którym przyszło im się urodzić i dojrzewać tak potwornie ich skaleczyło i skrzywdziło.
    Dziwi mnie skłonność ludzi lewicy do gloryfikowania choroby bo to wszak jest choroba.
    Miast zająć się analizą owego patologicznego środowiska, a to zaiste ląd nieodkryty i czeka na swojego Kolumba, to antyklerykał Doxa propaguje chorobę !

    Doxa sam stałem się antyklerykałem (jak uzmysłowiłem sobie skalę patologii generowanej przez religie) i wstyd mi za Ciebie !

    Chyba nie powiesz że tych dwóch… gejów mających statystycznie setki kochanków stworzy przykładną rodzinkę i prawidłowo, bez promowania patologii i choroby “wychowa” tego bobaska ?

  2. @34
    Skoro homoseksualizm to choroba, to idac tym tokiem rozumowania, chorzy sa i gej i lesbijki. Wspominasz jedynie o gejach. A co z osobami biseksualnymi? Sa tylko troche chorzy, czy moze podciagnalbys to pod nieszkodliwa fanaberie badz mode?

  3. 34:
    wiesz, osobniki homoseksualne zdarzaja sie tez wsrod zwierzat. Czy to znaczy, ze np. makak rodzi sie heteroseksualny a potem “patologiczne srodowisko” ich “potwornie kaleczy i krzywdzi”?

    Jesli dla Ciebie geje to ludzie chorzy i patologia to wnioskuje, ze po prostu zadnego z nich nie znasz.

  4. Nie ulega wątpliwości, że homoseksualizm jest patologią, bo z punktu widzenia natury jest wsteczny – jest odstępstwem od naturalnego doboru osobników na gruncie możliwości posiadania potomstwa – i takiej ocenie faktów nie sprzeciwiają się ztcw trzeźwo myślący homo (przynajmniej nie ci, których znam – oni są trzeźwo myślący). Natomiast czy to choroba, czy nie, można dyskutować długo i każdy ma inne zdanie, ale jakie to ma znaczenie? Nie lepiej temat nakryć dyskretnym woalem, zamiast drążyć, rozpalając emocje?

  5. @ Kwestia gejów jeżeli chodzi o gejów to sprawa trzeciorzędna.

    “Drobnym szczegółem” jest taka kwestia jak dobro dziecka. Na dużą skalę nikt nie robił (z tego co mi wiadomo) eksperymentów – jak radzą sobie rodzice homoseksualni.
    Tradycyjnie, to pary heteroseksualne wychowywały dzieci.

    Jeśli natomiast ktoś będzie chciał taki eksperyment przeprowadzić, to skurwysynowi należy się kulka w łeb za eksperymentowanie na ludziach be ich zgody (dzieci). Rodzica, co będzie chciał swoje dziecku “złożyć” na ołtarzu nauki uważam za popieprzonego i w sumie nie zasługującego na to dziecko.

  6. Link do artykułu o rodzicach ukrywających płeć swego dziecka przed otoczeniem, żeby go “nie określać”. Pewnie nie geje – ot zwykli ludzie, którym postęp na mózg padł.

    “A couple of Swedish parents have stirred up debate in the country by refusing to reveal whether their two-and-a-half-year-old child is a boy or a girl.
    knows Pop’s gender; if anyone enquires, Pop’s parents simply say they don’t disclose this information.”

    http://www.thelocal.se/20232/20090623/

  7. Doxa, popatrzyłem na Twoją ankietę i przede wszystkim zanim zaczniesz się produkować w tym temacie, wypadałoby nauczyć się odróżniać orientację(!) seksualną od preferencji seksualnej.
    Hetero homo czy bi to orientacje seksualne – coś zupełnie innego od preferencji (SM). A transseksualizm to już kompletnie coś innego – można być przecież transseksualistą hetero, transseksualistą homo i w końcu transseksualistą bi (analizując z punktu widzenia płci do której nastąpił “trans”).
    Pomieszanie z poplątaniem.

  8. @futrzak
    Z punktu widzenia natury zachowania homoseksualne są dewiacją, ponieważ nie prowadzą do urodzenia i wychowania potomstwa. Przez ten naturalny pryzmat postrzegany jest homoseksualizm u ludzi. W związku z tym w społeczeństwie istnieje większa akceptacja dla związków kobieta-kobieta, a większe potępienie dla związków mężczyzna-mężczyzna.

    @doxa
    Odchylenie od normy trudno nazywać normą i wymagać dla niej akceptacji. Wśród 100 jabłek ok 3-4% jest gnijących, i te wyrzucane są na śmietnik. Wśród zwierząt i ludzi też kilka procent ma dewiacje seksualne i ląduje na marginesie życia społecznego. Robienie z tego normy szkodzi wszystkim, i społeczeństwu heteroseksualnemu i samym dewiantom. Łyżka dziegciu skutecznie niszczy beczkę miodu.

  9. @hansklos @panika2008
    ALeż nie można twierdzić, że zachowanie homoseksualne jest patologią, bo nie mogą mieć dzieci. Należy pamiętać, że chodzi o geny, a nie o konkretnych ludzi. Jak brat jest gejem, to może jeżeli np. pomaga dzieciom braci heteroseksualnym albo siostry, to zwiększa ich szanse przeżycia — a więc i zwiększając szanse na przeżycie swoich genów — chociaż nie bezpośrednio.

  10. @szopen: ok, geny homoseksualistów są patologiczne. Lepiej? Wg mnie gorzej, bo zalatuje eugeniką i różnymi innymi krzywymi koncepcjami. Poza tym nie sposób wykazać, że homoseksualizm jest wyłącznie kwestią dziedziczną; wydaje się, że tak nie jest. A gdzie ty stary widziałeś takie sytuacje, że brat gej pomaga siostrze dzieci wychować? W broszurkach “fundacji lambda”, czy jak jej tam?

  11. Prawdziwą patologią Polski jest to, że lekcje z seksuologii są prowadzone przez księży katolickich, którzy wpychają tam przy okazji swoją ideologię lub osoby nie mające kompletnie kompetencji do tego, by prowadzić taką edukację. W związku z tym niewykształceni w tym zakresie rodzice muszą na własną rękę edukować własne dzieci. Czyli jest trochę tak, jakby analfabeta miał uczyć swoje dzieci czytania i pisania. To dopiero rodzi patologię.

    Kwestie homo- /bi- seksualności i skąd się bierze nie są do końca rozpoznane, ale obecny stan nauki sugeruje, że orientacja seksualna powstaje we wczesnym życiu płodowym, a czynnikami oprócz genetyki może być np. stres matki itd., itp.. Natomiast argumentacja na gruncie Darwinistycznym o tym, że jakoby jest to dewiacja itp. wydaje się być błędną ze względu na fakt, że od bardzo dawna w populacjach bardzo wielu gatunków (obecnie zarejestrowano to dla chyba około 1500 gatunków) występują osobniki homoseksualne i jakoś do tej pory nie zostały wyeliminowane z puli genowej.

    Wyniki ankiety wydają się być trochę zaniżone. Niektóre inne wyniki sugerują, że ilość osób o orientacji homo- i bi- seksualnej może sięgać do 45% populacji.

  12. @panika2008

    Nie, wciąż nie jest tak. Jeżeli istniałby gen homoseksualizmu, to istnienie jego możnaby wyjaśnić tak, jak mówiłem – poprzez zwiększenia szans przeżycia potomstwa reszty rodzeństwa. A skoro zwiększałby szansę na przetrwanie całego zestawu genów, to jakby miał niby być patologiczny?? W ewolucji nie chodzi o przeżycie jednego osobnika, ale o całe zestawy genów.

    Co do reszty, zwróć proszę uwagę, że warunki obecne jest drastycznie inne dla tych, dla których taki gen mógł (hipotetycznie) powstać. W końcu, geje chcą dzieci adoptować, a więc posiadają geny warunkujące skłonność do opiekowania się dziećmi, prawda? Inaczej w ogóle nie dążyliby do adopcji, chyba, że jesteś skłonny im przypisywać wszystkim bardzo niskie motywy.

  13. Jeśli ktoś krytykuje homoseksualizm bo nie ma z tego reprodukcji, to sam aby nie był hipokrytą powinien seks uprawiać tylko w celu zapłodnienia. Myślę, że raz na 10 lat (albo rzadziej) byłoby dla takich osób idealne. W przyrodzie wszystko jest dozwolone i nie ma rzeczy “nienormalnych”. To znaczy też, że muszą istnieć moralizatorzy, którzy nie mogą znieść jakichkolwiek “zaburzeń” swojej wizji idealnej rzeczywistości.

  14. @futrzak
    Myślę, że to porównanie ze zwierzętami (może być też starożytna Grecja) jest OK. Ciekawe czy te zwierzęta zakładają trwałe związki homoseksualne.
    Tylko jedno ale – zwierzęta “geje” nie mają dzieci. I tutaj myślę należałoby wyznaczyć granicę między normalnością, a czymś co jest eksperymentem ideologicznym. Nawet jeśli będzie prawo zezwalające na adopcję parom gejowskim – to i tak będzie to wbrew naturze i żadne filmiki czy ostentacyjna afirmacja takich rodzin tego nie zmieni.
    @Doxa – masz rację, że wara innym od sypialni człowieka i jakich partnerów / jaki seks sobie wybiera jeśli nie szkodzi innym. Ale to jest ta granica. Nie szkodzić innym. Nie wiemy czy pary gejowskie nie szkodzą swoim dzieciom. Pogadaj z kimś kto jest z rozbitej rodziny – czy syn potrzebował ojca, czy córka potrzebowała taty. Jestem przekonany, że para 2 tatusiów czy 2 mam szkodzi dziecku. Może 2 mamy szkodzą mniej córce niż synowi – ale na pewno ten eksperyment jest chory.
    Tak swoją drogą jesteś ojcem? Jeśli nie (wydaje mi się, że raczej nie) – to odpuść sobie z tą afirmacją adopcji przez pary homoseksualne i poczekaj, zobacz jak dziecko się rozwija, jak podchodzi do taty i mamy, wyciągnij wnioski i uformuj sobie opinię na ten temat.

  15. @szopen, “W końcu, geje chcą dzieci adoptować, a więc posiadają geny warunkujące skłonność do opiekowania się dziećmi, prawda? Inaczej w ogóle nie dążyliby do adopcji, chyba, że jesteś skłonny im przypisywać wszystkim bardzo niskie motywy.”

    Popełniasz dwa poważne błędy: 1) zakładasz, że większość lub duża część gejów chce adoptować dzieci co wg mnie (ze wyrywkowych obserwacji i opinii znajomych homo) jest bardzo dalekie od prawdy 2) zakładasz, że chęć, czy też raczej ekspresja chęci (co NIE musi być tym samym) adopcji dziecka może mieć tylko dwa podłoża – genetyczny lub patologiczny.

  16. @Bix: “Jeśli ktoś krytykuje homoseksualizm (…)”

    Czy wg Ciebie określenie czegoś patologią to krytyka? Kwestia sporna. Czy jeśli powiem, że bliźniaki syjamskie to patologia – to je krytykuję?

    “W przyrodzie wszystko jest dozwolone i nie ma rzeczy “nienormalnych””

    A jak bym tak zgwałcił, zabił i zjadł twoją matkę?

  17. @panika2008
    http://www.msnbc.msn.com/id/35347847/ns/health-behavior/

    Vasey and his student Doug VanderLaan tested this hypothesis among a group of men called fa’afafine on the Pacific island of Samoa. Fa’afafine are effeminate men who are exclusively attracted to men as sexual partners, and are generally recognized and tolerated as a distinct gender category — neither male nor female.

    The researchers surveyed about 300 fa’afafine, and found that they were significantly more likely to be altruistic toward their nieces and nephews than either single men or women, or mothers or fathers. The scientists call this behavior avuncular, or uncle-like.

    The fa’afafine reported being much more willing to pay medical and school fees for their nieces and nephews, to help them with homework, babysit, teach them songs and dances. And a follow-up study confirmed that fa’afafine had indeed spent more money on their young relatives than straight people.

    […]
    “We thought maybe they just like helping kids in general, so we compared their avuncularity to kin and non-relations, and we found a significant difference,” Vasey said. “They’re interested in helping their nieces and nephews, and not in non-kin children.”

    Co było do dowiedzenia. Google to wspaniała rzecz.

    Aczkolwiek, dla uczciwości należy dodać, że
    “The kin selection hypothesis was first proposed in the 1970s, but previous efforts to test it among gay male populations in Western societies found no effect. A study in Chicago and another in England found no difference between gay men and straight people in altruistic behavior toward family members.”

  18. @Jay dee
    Mam syna i córkę. Może i masz rację – moja córka praktycznie cały czas spędzała ze mną, nie chciała by jej mama czytała czy opowiadała bajki. Syn dużo częściej mówi “idź sobie, niech mam przyjdzie”. Czy o takich różnicach w podejściu do mamy i taty mówiłeś? Bo innych nie zauważyłem.

  19. szopen, proszę Cię, nie rozśmieszaj mnie. Badanie na wyspach Samoa. No cool, wcale próbka nie jest spaczona. Wcale nie mają znaczenia czynniki kulturowe, zupełnie inne (ze względu na izolację od świata), niż wszędzie indziej. (Co zresztą przyznajesz w ostatnim cytacie).

  20. @panika2008
    Oczywiście, że mają znaczenie czynniki kulturowe. Nie rozumiem dlaczego piszesz “nie rozśmieszaj mnie”. Czy nie traktuje pan tej rozmowy zbyt osobiście? Postawiłem hipotezę, znalazłem dane, które potwierdzają, że hipoteza może (choć nie musi) być prawdziwa.
    Nawiasem mówiąc, oprócz pierwszego zdania “szopen nie rozśmieszaj mnie” reszta JEST już napisana w tym artykule, który zacytowałem.

  21. @szopen: rozśmieszenie wyniknęło z twojej wypowiedzi (koment #10): “W końcu, geje chcą dzieci adoptować, a więc posiadają geny warunkujące skłonność do opiekowania się dziećmi, prawda?”, którą podparłeś w komencie #15 badaniem z Samoa. No to się zaśmiałem, bo już wyrosłem z załamywania się i pomstowania na takie błędy 🙂

  22. Chyba niepotrzebnie Komentatorzy dają się wpuszczać w dyskusję nt. “Ilu jest gejów?”. Dla rozważań na temat statusu gejów w społeczeństwie nie ma to żadnego znaczenia. Nie widzę powodu, by jakiekolwiek mniejszości (czy większości) dostawały przywileje bez powodu. Rozumiem punkt widzenia “rządzących” w stosunku do rodzin, agitujących za umiarkowaną wielodzietnością (potrzebują więcej niewolników;). Osobiście mam do przywilejów dla rodziny stosunek neutralny i wcale mi nie zależy na zwiększaniu dzietności w rodzinach. Spokojnie przyjmuję “straszliwe” prognozy, że w Polsce będzie kiedyś tam 25 mln obywateli zamiast 45 mln.

  23. @panika2008
    Ja uzylem tego artykulu do podparcia hipotezy, że
    “Jeżeli istniałby gen homoseksualizmu, to istnienie jego możnaby wyjaśnić tak, jak mówiłem – poprzez zwiększenia szans przeżycia potomstwa reszty rodzeństwa. A skoro zwiększałby szansę na przetrwanie całego zestawu genów, to jakby miał niby być patologiczny?? W ewolucji nie chodzi o przeżycie jednego osobnika, ale o całe zestawy genów.”

    Więc dalej nie rozumiem, dlaczego cytowanie artykułu który taką hipotezę zdaje się do pewnego stopnia potwierdzać, miałby wywoływać rozśmieszenie.

    To nie znaczy (bo widzę, że lubisz się czepiać słówek), że on _dowodzi_ prawdziwości hipotezy, ale znaczy, że pokazuje, że jest to _uprawniona hipoteza_.

  24. @futrzak. To, że córka woli, żebyś Jej czytał bajki – to objaw, uzewnętrznienie kwestii o których mówiłem w poprzednim wpisie. W wieku 12 – 16 lat będzie trochę inaczej – ale też tata będzie kimś innym niż mama.
    Mi chodziło o to co się dzieje w umyśle dziecka. Co powoduje, że syn woli słuchać bajki mamy, a córka taty. I na tej płaszczyźnie wydaje mi się (ale nie mam pewności), że pary homoseksualne mogą krzywdzić dzieci zabierając im część rodziny i co gorsza – wmawiając, że nienaturalna rodzina jest tą normalną. Jak taki zamęt wpłynie na rozwój dziecka? Mamy dość znanych patologii w rodzinach odbijających się na dzieciach. Dlaczego skakać w nieznane i poznawać nowe patologie wpływu nowych stosunków rodzinnych na rozwój dziecka.
    Cały ten zamęt wynika z tego, że w społeczeństwach jakoś utrwaliło się “prawo” do posiadania potomstwa. Najpierw przez inseminację, potem in vitro, teraz próbuje się przez wynajęte mamy noszące ciąże, i na końcu pary homoseksualne. Takie prawo nie istnieje. To natura (dla innych Bóg) i tylko ona decyduje o macierzyństwie. My poprawiając ją – tworzymy słabszego człowieka, mniej odpornego na środowisko zewnętrzne.
    Przy rozbitej rodzinie wszystko jest jasne – nawet jeśli ojciec jest kanalią i olewa dziecko.

  25. @HeS
    Wiesz, problem polega na tym, że wartość Twoich oszczędności za 50 lat ostatecznie jest określany przez to, ilu ludzi będzie za 50lat. Wystarczy przeprowadzić myślowy eksperyment – powiedzmy, że NIKT nie ma dzieci. Ile będzie warte całe złoto świata w czasie, gdy miałbyś 80 lat, a oprócz Ciebie wszyscy mieliby po 80, 90?

  26. @szopen: ok, już rozumiem. Opatrznie zrozumiałem cały ten tok myślowy 🙂

    @HeS: dla mnie 25 mln zamiast 40 to byłaby super sprawa, moje dzieci (i wnukowie, prawnukowie…) stanowiłyby znacznie większą część społeczeństwa. Nieruchomości tańsze, popyt mniejszy, tylko ta gerontokracja…

    @Jay Dee: mieszasz kwestie techniki/środków (inseminacja, in vitro) z celami (dzieci DLA par homo). Podobny błąd popełnia m.in. episkopat Polski. Błąd w gruncie rzeczy logiczny. A że człowiek “tworzy” następnego człowieka słabszego to tak było od dawna, od zarania dziejów. Już wymyślenie (w neolicie?) że można się dla ciepła owinąć skórą zwierza było radykalną ucieczką od naturalnej ewolucji i naturalnych czynników regulujących populację. Potem były tylko zmiany ilościowe, nie jakościowe. Rolnictwo, przemysł, samochód, in vitro – taka gradacja.

  27. @szopen: Wartość oszczędności nie jest określana przez populację, tak samo jak wartość pieniądza nie jest określana przez jego wolumen (monetaryzm – ideologia M. Friedmana). Liczy się popyt marginalny. Jeśli sytuacja ogólnogospodarcza w Polsce i na świecie będzie przy populacji 25 mln Polaków niezła, to oszczędności zgromadzone w formie jakiejś tam mieszaniny aktywów tezauryzacyjnych (złoto, srebro) i “roboczych” (akcje, udziały, własne przedsiębiorstwo) będą ciągle dużo warte. Może być nawet tak, że wraz ze spadkiem populacji proporcjonalnie albo bardziej, niż proporcjonalnie, wzrośnie bogactwo per capita. Twój myślowy eksperyment jest poprawny, ale w rzeczywistym świecie tak się nie dzieje, zawsze będzie grupa produktywnych i młodych ludzi, nawet, jeśli mniejsza, niż dziś – będą po prostu bogatsi. Przeprowadź inny eksperyment: W roku 2010 jest – powiedzmy – milion rolników i 10 milionów nierolników, w 2040 – powiedzmy – pół miliona rolników i 5 milionów nierolników. Kto ma lepiej, licząc dostępnością żywności? Ewidentnie ludzie w roku 2040, nawet przy braku rozwoju rolnictwa.

  28. @panika2008
    “Wartość oszczędności nie jest określana przez populację, tak samo jak wartość pieniądza nie jest określana przez jego wolumen. Liczy się popyt marginalny.”

    Tutaj jednak rację przyznam dla @szopena. Jeśli mamy 10 ludzi, to jedzą oni, konsumują, zużywają itp mniej niż 20 ludzi. Z kolei, jeśli mamy x towarów, a ilość pieniądza (volumen) wzrasta to oczywistym jest, że jego wartość maleje. W Polsce z 25 milionami przy tej samej ilości pieniądza w obiegu ceny wzrosną średnio o 37/25%;-) Już z tego prostego szacunku wynika, że Twoja emerytura musi być mniejsza niż gdyby populacja pozostała na tym samym poziomie.

  29. @HK: jest to prawda tylko w pewnych szczególnych przypadkach – gdy przyrost ilości pieniądza jest bardzo duży w krótkim czasie, tak duży, że jest w stanie zdominować wszelkie zmiany w innych czynnikach wpływających na popyt na pieniądz – a więc jego wartość. W Polsce z 25 milionami przy tej samej ilości pieniądza w obiegu ceny mogą wzrosnąć, zmaleć lub nie zmienić się – kluczowy wpływ na to ma popyt na pieniądz, który zależy od a) profilu demograficznego i związanej z nim skłonności do oszczędzania b) ogólnego poziomu marż i oczekiwań przyszłych marż w biznesie c) oczekiwań inflacyjnych d) oczekiwań co do podaży pieniądza e) prędkości obiegu pieniądza f) podatków i udziału sektora publicznego w PKB oraz, związanego z poprzednimi punktami, kulminacyjnego punktu g) poziomu stóp procentowych.

  30. @szopen:

    To jest problem tylko wtedy, gdy utrzymywać emerytów muszą CUDZE dzieci. Dla emeryta, którego utrzymują jego własne dzieci nie ma to większego znaczenia. Zdaję sobie sprawę, że rządzący zafundowali nam złodziejski system, w którym na emerytów muszą pracować wszyscy, chociaż taki emeryt może być bezdzietny. Ta patologia była pokazywana na przykładzie dwóch (statystycznych) kobiet, z których jedna poświęciła się domowi i wychowaniu dzieci i w związku z tym dostaje niską emerytórę, bo mniej pracowała i nie zrobiła kariery zawodowej (mniej zarabiała), a biznes-woman, która pozostała bezdzietna, miała wysokie zarobki i w związku z tym dostaje wysoką emeryturę. Jak widać, dzieci tej biedniejszej emerytki pracują na wysokie emerytury biznes-woman.

  31. A tak w ogóle to (prawie) wszyscy dali się nabrać na wypróbowaną taktykę. Rzućcie temat gejów, aborcji, pedofilii w Kościele a ludzie będą tracić energię umysłowa i nie tylko na takie pierdoły. Mimo, że te tematy są ważne “cywilizacyjnie” to dla przeciętnego człowieka są zupełnie nie istotne.
    W ten sposób dzieli się ludzi na grupki. Ci lubią gejów, Ci nie lubią. Ci są za aborcją, Ci przeciw. Zwykle te grupki są w czasie wyborów (i nie tylko) napuszczane na siebie. Rządzący wykorzystują starą zasadę:

    “Dziel i rządź”

    Gdyby nie to to byśmy się wszyscy zjednoczyli i pogonili tych darmozjadów na taczce gnoju.

  32. Póki co pary homoseksualne mogą po sobie dziedziczyć , wystarczy , że np. wybranek Eltona Johna adoptuje swojego ukochanego i sprawa załatwiona .

    Żeby zakończyć dyskusję , z której chleba nie będzie przypomnę katechezę znanego księdza o dobrym mechaniku , który wie , że tłok pracuje w cylindrze , a nie w rurze wydechowej .

  33. @Panika2008
    “Czy wg Ciebie określenie czegoś patologią to krytyka? Kwestia sporna. Czy jeśli powiem, że bliźniaki syjamskie to patologia – to je krytykuję?”

    A w jakim kontekście byś to chciał wymówić? Jakbyś tam im prosto w twarz to powiedział (mimo tego, że technicznie masz rację) to nie byłaby nawet krytyka, tylko potwarz. Zauważ, że jeśli krytykować homoseksualizm jako nie prowadzący do reprodukcji to co w istocie podlega krytyce? Ano sam seks, z którego nie ma potomstwa. Heteroseksualny seks też nie musi prowadzić do rozrodu, ergo tego typu krytyka dotyka również “normalnych”. Proszę pisać wprost o co chodzi, a nie bawić się w podchody. Zdaje sobie sprawę, że jest olbrzymia grupa tych, co zaliczyli “wpadkę” i są podirytowani tym, że innym się to nie przytrafi. Jak najbardziej normalny mechanizm psychologiczny.

    “W przyrodzie wszystko jest dozwolone i nie ma rzeczy “nienormalnych”” “A jak bym tak zgwałcił, zabił i zjadł twoją matkę?”

    Po prostu sprawdź jak jesteś ciekaw. Nie było to nic nienormalnego w tym sensie, że możliwe do wykonania. Następująca konsekwencja też by była jak najbardziej naturalna. Same życie – tego typu przypadki też się zdarzają.

  34. @Bix

    Idziesz na manowce. Mało kto zarzuca gejom, że uprawiają sex ze sobą (mnie osobiści mało obchodzi, co kto robi w swojej sypialni, czy w krzakach:). Rozumiem, że rozmawiamy o żądaniach gejów zrównania ich związków z małżeństwami ze wszystkimi tego konsekwencjami (prawnymi, podatkowymi i obyczajowymi). I w tej sprawie nie ma tolerancji, bo czemu dwóch facetów hetero-seksualnych nie mogłoby zawrzeć “małżeństwa”? Bo ze sobą nie śpią? No to co, wielu małżonków też ze sobą nie spi (będą kontrole:)

  35. @Bix: jest taka różnica: bliźniaki syjamskie nie są dumne z tego, że mają tą wadę. Homoseksualiści są albo dumni, albo neutralni, w nielicznych przypadkach ich to krępuje/wstydzą się – wtedy rzeczywiście możnaby to uznać za faux pas. Poza tym nazwanie patologią wychowywania dzieci przez parę homo nie ma powinno mieć nic wspólnego z motywacjami tej pary, tak samo jak nie krępujemy się zwrócić uwagę komuś, kto jedzie czołgiem w kierunku tłumu ludzi tylko dlatego, że ten ktoś ma np. zespół Downa.

  36. Geje-sreje. Pedały, tak się po polsku mówi. I w sumie, choć naprawdę mało kogo to obchodzi to temat śmierdzi na kilometr to i dużo much się zleci – czyli – warto gadać choć się nic ciekawego do powiedzenia nie ma.

  37. @Hes
    Mało kto (ze strachu przed ujawnieniem obłudy) jest w stanie to wyartykułować. Homoseksualiście mają seks, ale nie ponoszą ryzyka w postaci zajścia w ciążę (i późniejszych tego kosztów). Heteroseksualni zwykle tak i większość osób jakie widziałem z dziećmi wcale nie jest później taka “happy” (brak czasu dla siebie, konieczność zasuwania w pracy do późna, uwiązanie na wiele lat, seks z tą samą osobą po w końcu blednie, etc). Sam się spotkałem z jawnym wyrażeniem irytacji z tego powodu… To taka wolna dygresja co do stanu relacji międzyludzkich. Oczywiście nie wszyscy tak mają, ale nie jest to rzadkie zjawisko.

  38. @Panika2008
    Co do ma do rzeczy, bo nie rozumiem (nie wszystko zresztą muszę)? Odniosłem się tylko do hipokryzji związanej z krytyką homoseksualistów, będących rzekomo “patologią zniezgodną z naturą”. Niezgodną bo nie produkują potomstwa. Tylko tyle, a może AŻ tyle. Wielu heteroseksualnych też nie będzie miała potomstwa, czyli wobec tego należy ich zaliczyć do patologii? (według tej samej logiki krytyki homoseksualizmu)

    Jak to w końcu ma być? Czy dalej podążając tą myślą należy uznać seks analny pomiędzy kobietą a mężczyzną, za patologiczny? Bo jakby to rzecz każdy stosunek, który nie kończy się oddaniem nasienia do pochwy, wobec takich kryteriów to “patologia”.

    Uważałbym z Twoją opinią na temat osób syjamskich. Jest to niewątpliwe trudna egzystencja, ale myślę że gdybyś miał odwagę wyskoczyć ze swoim tekstem osobiście do osób z tą przypadłością, to byś mógł nieźle “oberwać”. (i całkowicie słusznie)

  39. @Bix: brak możliwości posiadania potomstwa przez parę hetero to nie patologia w zakresie życia seksualnego, tylko choroba (no, chyba że nie mogą bo małż/żona ma opór przed stosunkiem waginalnym – wtedy to jest patologia). Seks analny między kobietą a mężczyzną jest jak najbardziej patologiczny, tak samo jak np. posuwanie drzew, może w trochę mniejszym stopniu. Dziwię się, jak można tego nie rozumieć (albo udawać, że się nie rozumie?)

  40. @panika2008
    zaskoczyles mnie tym “Seks analny między kobietą a mężczyzną jest jak najbardziej patologiczny”. Boje sie, ze za chwile okaze sie, ze wszystko co nie jest wsunieciem czlonka do pochwy bedzie mozna uznac za patologie. A co z tak lubianym przez panow seksem oralnym? Tez patologia?
    Wiesz, ze patologii seksu analanego oddawaly sie nagminnie wiktorianskie arystokratki? Wiele z nich wolalo zachowac wagine na ‘szczegolne okazje’. Wedlug owczesnych standardow bylo to norma.

  41. @ggp: najpopularniejszym “zastosowaniem” seksu “a” były podobno kontakty arystokracji/ziemiaństwa (mężczyzn) z warstwami niższymi – jako forma antykoncepcji… tylko co z tego?

  42. Hans, Panika:
    kazda mutacja chormosomow jest DEWIACJA w/g waszej definicji. Wszystkie choroby genetyczne. Sek w tym, ze jedne mutacje moga byc dla organizmu korzystne, inne nie.
    Nie rozumiem skad sie w ludziach bierze przekonanie o CELOWOSCI ewolucji czy natury????

    Niczego takiego nie ma. Mutacja, ktora jest korzystna, ma szanse byc przekazana potomstwu. Mutacja, ktora jest niekorzystna, NIEKONIECZNIE eliminuje czlowieka z puli genow.
    Gdyby tak bylo, to nie istnialyby zadne choroby genetyczne. Istnieja jednak. Ot taka hemofilia.
    Ba, malo tego. Ludzie na ogol decyzje o narodzinach dziecka z pary zgiagnozowanej z ktoras z chrobo genetycznych zostawiaja rodzicom dziecka – mimo ze ryzyko jest czesto rowne 50% procent.
    I to jest ok. Natomiast jesli mamy do czynienia z gejami – o tu juz jest zupelnie inne nastawienie.

    Patologia, choroba, apage satans, w najlepszym wypadku litosc, ze tak zostali “skrzywdzeni przez srodowisko”. Ze co?
    Wszystko wskazuje na to, ze za wyksztalcanie sie homoseksualizmu odpowiada zaklocona gospodarka hormonalna w lonie matki podczas ciazy.
    Sekowanie homoseksualistow ma mniej wiecej tyle sensu, co karanie ludzi chorych na chorobe swietego Wita (pląsawicę) za to, ze paktuja z diablem bo są opętani przecież (tak robiono w sredniowieczu).

  43. @HeS
    Nie, ja argumentuję, że wartość pieniądza określona jest przez stosunek liczby pieniądza do liczby towarów (w uproszczeniu). Pinieądz symbolizuje ostatecznie pracę. Na liczbę towarów wpływa liczba ludności. Tak więc, jeżeli będziesz przez 20 lat oszczędzął gigantyczne pieniądze, to ich wartość za 20 lat wynikać tak naprawdę będzie z tego, ilu ludzi będzie wtedy pracować.

    Jeżeli w Polsce będzie 25 milionów ludzi, to nic złego się nie stanie. Chyba, że z tych 25 milionów połowa to będą emeryci (Widzieliście prognozy demograficzne dla Europy??? Są po prostu przerażające). Załóżmy, że każdy sam oszczędza na emeryturę. Czyli jedna osoba ma dwoje dzieci, inwestuje w ich wychowanie, druga nie ma nic.
    Na emeryturę jedna ma kupę oszczędności, a ta z dziećmi nie ma nic. Za pieniądze można kupić tylko i wyłącznie to, co zrobiły owe dzieci. Nie chce mi się ciągnąć tego wnioskowania dalej, ale chyba jasno widać, że wyglądałoby na to, że para z dziećmi to frajerzy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *