PARPA

Co by się stało, gdyby od jutra Polacy przestali pić? Po pierwsze budżet państwa odniósłby poważny uszczerbek w dochodach z tytułu VAT i akcyzy, po drugie Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych przestałaby mieć sens istnienia. Problem rozwiązany, można rozejść się do domów.

O ile budżet państwa nie ma jednej osoby odpowiedzialnej i zależnej od wpływów podatkowych z alkoholu, o tyle PARPA ma przewodniczącego którym jest Krzysztof Brzózka. Jego interes jest dokładnie przeciwny w stosunku do celów statutowych PARPy – PARPA ma zwalczać alkoholizm, Brzózka ma utrzymać stanowisko i pensję. Parę lat przyszło mi się kręcić z tą planetą wokół Słońca i wyzbyłem się wszelkich złudzeń. Tak jak księża potrzebują grzeszników, tak Brzózka potrzebuje pijaków.

Jest to sytuacja dokładnie podobna do policyjnego ‘zwalczania’ przestępczości wcześniej wygenerowanego przez samą policje. Mimo braku ofiar tworzy się najrozmaitszych przestępców – narkotykowych czy choćby uchylających się od obowiązku meldunkowego – by później dziarsko ich zwalczać z całą surowością prawa. Kolejny sukces, policja złapała groźnego onanistę !

Ten przydługi wstęp ma swój sens. Otóż komisja PaliKota przygotowała koncepcję zalegalizowania bimbrownictwa. Brzózka był łaskawy wypowiedzieć się w tej kwestii – ma to być ostateczny krach systemu społecznego w Polsce.

Tak się składa, że przez pół roku pracowałem w serbskiej firmie, gdzie byłem jedynym Polakiem. Pędzenie rakiji jest legalne w Serbii, w myśl teorii Brzózki kraj ten powinien składać się z samych alkoholików. Tymczasem kultura picia jaką zaobserwowałem u swoich kolegów była znacznie wyższa niż w naszym narodzie. W firmie stał barek napełniony rakiją, dwoma rodzajami whiskey oraz 2-3 gatunkami piwa. Dostęp był nieograniczony. Obawiam się, że duża część rodaków nie wyszłaby z pracy przed dokładnym opróżnieniem barku lub utratą świadomości, zależy co pękłoby pierwsze. Serbom wystarczała lufa rakiji lub jedno piwo.

Smutne jest to, że Brzózka wraz z całą reszta agencji żeruje na nieszczęściu ludzkim – PARPA zasilana jest ułamkiem procenta z podatków od alkoholu. Miliony alkoholików żebrzą czy odejmują jedzenie własnym dzieciom od ust, by kupić alkohol i wesprzeć Brzózkę. Smutniejsze jest jednak to, że durni wyborcy pozwalają na istnienie agencji, nieskutecznej tak jak wszystkie rządowe agencje uszczęśliwiające podatników, zamiast przepędzić Brzózkę na cztery wiatry.

Share This Post

3 thoughts on “PARPA

  1. no i co?
    mam w domu 120 l wina. Co mi zrobią? Drożdże winiarskie aresztują? Napić im się nie dam. Nie po to trzymam od 3 lat pod korkiem. Kozakiewicz.
    Poza tym…
    Ja nie produkuję, tylko drożdże :D, nie piję :D, i nie sprzedaję :D, nie oddaję w bezpłatne ani płatne użytkowanie :D, zresztą, nie wiem co tam siedzi 😀
    A co z papierochami? Dziad wypala 4 paczki dziennie, czytaj 900 zł miesięcznie.
    W Cejrowskim czytałem, że nie producenci narkotyków nie robiliby tego, gdyby nie było klientów.

  2. Gdy za młodu gdy zwalono mur berliński pracowałem u Niemca na warsztacie na hali stała chłodnia z demobilu pełna nie tylko coli i fanty ale i browara. Brało się ile kto chciał (maszyna nie brała kasy, otwierało się ją z klucza). Byłem tam jedynym Polakiem. I też nigdy nie zdarzyło się żeby ktoś się najeb…. w robocie. Kulturalnie można było przy robocie palić faję i popijać browarkiem. Dla mnie to był szok kulturowy. U nas wtedy (i chyba teraz) nie do pomyślenia.
    Inna scena – ten sam czas – kręcenie filmu w obozie w Auschwitz (Wichry Wojny czy Day by Day) – super kasa wtedy była z tego dla statystów. Jak przywieźli browar dla ekipy zanim się filmowcy zorientowali polskie sępy w pasiakach rozdziobały kilka kontenerów piwa w oka mgnieniu.

  3. wino i piwo można w polsce legalnie robić sobie w domu, można nawet próbować je sprzedać, chociaż trudności biurokratyczne zwalają z nóg. nielegalna jest destylacja, chociaż można łatwo kupić, choćby na allegro, cały potrzebny sprzęt. Wyroku za destylację nie było już wiele lat, teraz pojawiły się jakieś problemy ze znakomitą Śliwowicą Łącką, którą można sprzedawać tylko w ograniczonym zakresie i tutaj czytałem o jakichś procesach za nieprzestrzeganie głupich ograniczeń.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *