A jak bardzo zbankrutowany jest twój stan?

Tak właściwie powinni rozpoczynać rozmowę Amerykanie z dwóch różnych miast w Stanach. W szczególnie tragicznej sytuacji znajdują się fundusze przeznaczone na wypłaty zasiłków dla bezrobotnych – czego jak czego, ale ostatnimi czasy śniegu i bezrobotnych nie brakuje.

Na szczęście ludzie dobrej woli przychodzą nam z pomocą. Jest takie miejsce w sieci, gdzie można sobie sprawdzić sytuację w poszczególnych miejscach kraju. Polecam lekturę.

Co robią bezrobotni, gdy kończy się zasiłek, a jeść się chce? Używają karty. Karta kredytowa to jednak genialny wynalazek, umożliwiający niegdyś  bankom osiąganie wielkich zysków, a dziś utrzymujący ludzi z dala od budowania barykad na ulicach. Bo co to byłoby za ożywienie, gdyby płonęły barykady. Takiego ożywienie nie dało by sprzedać publice nawet gdyby trąbić o sukcesie w TV 24 godziny na dobę.

Plastik jest ostatnią deska ratunku dla ludzi bez pracy. Najpierw kończą się skromne oszczędności, potem zasiłek, później przychodzi okres dziękowania bogu za karty, a potem zostaje już tylko wyprzedawanie wyposażenia mieszkania i kradzież/prostytucja. W sumie meble w domu i tak są niepotrzebne, jeżeli zostaje się eksmitowanym za niepłacenie czynszu lub kredytu – lepiej je od razu sprzedać. Ale hej, nastolatkowie dadzą sobie łatwiej rade. Chłopaki będą sprzedawać crack, a dziewczyny znajdą sobie sponsorów.

Banki już odnotowują ogromną ilość wymaksowanych klientów. A to jeszcze nie koniec, co będzie się działo jak stopy procentowe pójdą w górę i % na kartach wzrośnie z 10-20 % do 60-100%? Zaszortowałem na tę okazję sektor finansowy, przygotowałem większą ilość popkornu, dokupiłem wojskowych racji żywności i czekam na rozwój wypadków.

Jedną z grup, które obrywają najmocniej na rynku pracy są nastolatkowie i osoby niepełnosprawne. Po co zatrudniać nastolatków, osoby statystycznie bardziej kłopotliwe dla pracodawcy, jeżeli ma się setki kandydatów chętnych do pracy za minimalną płacę, i do tego jeszcze płaczące że muszą utrzymać rodziny.

Peter Schiff myli się śmiertelnie, gdy mówi że branżę edukacyjną czeka kryzys wraz ze wzrostem stóp procentowych i wzrostem kosztów kredytów studenckich. Szkoły przeżyją w najbliższych latach boom jakiego nie było od czasu wprowadzenia GI Bill, ustawy gwarantującej darmową edukację weteranom wojennym. Młodzież jak i bezrobotni masowo rzucą się podnosić kwalifikacje, nie zważając na koszty. Dokładnie taki sam scenariusz przerabialiśmy w Polsce w latach 90tych. Oczywiście od tego, że wszyscy staną się magistrami nic się nie zmieni, po prostu pomywacze garów w knajpach będą dobrze wykształceni niż obecnie, a z kelnerką będzie można porozmawiać o Platonie.

Share This Post

6 thoughts on “A jak bardzo zbankrutowany jest twój stan?

  1. Boom na edukację będzie jak w kanadzie w latach 90 i nie jest to niczym złym nawet jeśli rząd utopi w tym sporo szmalu uczelnie się utuczą 😉
    A przechowanie siły roboczej w doskonałym stanie fizycznym i psychicznym na uczelniach będzie kosztowało mniej niż wybudowanie im więzień i dopuszczenie do dantejskich scen jakie przewidujesz.

  2. Z kelnerem albo pomywaczem niedługo będzie można porozmawiać o finansach albo inwestowaniu na giełdzie jak tak dalej pójdzie.

  3. Doskonale. Mam nadzieje, że metale mocno polecą, szczególnie złoto. Trochę bym dokupił jakby ceny były niższe. W Polsce macie bardziej skomplikowaną sytuację – kurs dolara może wzrosnąć.

  4. U nas złoto jak kosztowało 3,1-3,2 tys za uncję, tak kosztuje. PLN dobrze śledzi jego cenę, a USD ma ładny rajd…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *