Dubaj i spadki cen złota

Dubaj zaskoczył inwestorów i ogłosił, że zamraża część zagranicznych zobowiązań. W efekcie nastąpił pęd ku bezpiecznej przystani, za jaką naiwni krawaciarze nadal uznają obligacje USA. Dolar podskoczył w górę, jak zdechły kot podłączony do 5 kV, rynek akcji sflaczał, podobnie jak surowce i metale szlachetne.

Mimo, że posiadam parę uncji różnych metali, zachowanie rynku bardzo mnie ucieszyło. Choć upadek dolara jest zasłużony i nieunikniony, to jako osobie mieszkającej w USA totalnie mi się nie opłaca. Więcej zapłacę w związku ze wzrostem cen rzeczy importowanych (czyli wszystkiego) niż zarobie na tych paru uncjach. Może upadek Ameryki spowoduje uśmiech na buzi Putina i paru nacjonalistów, ale faktem jest że sytuacja taka nikomu się nie opłaci. Trwa pewna wymiana – Ameryka sobie konsumuje, Azja kupuje obligacje, muzyka gra. Gdy to wszystko stanie zapanuje totalny chaos i nędza wynikająca z załamania wymiany handlowej.

Drugą kwestią jest to, że od pewnego czasu zamierzam dokupić kolejnych parę uncji, a z powodu wysokich cen nie mogłem tego zrobić. Mam nadzieję, że dolar wyskoczy jeszcze wyżej w górę i ceny metali tak spadną, że ludzie będą wyrzucać swoje krugerrandy do śmieci lub wymieniać na wódkę i papierosy. 

Share This Post

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *