Koniec ekonomii

Blog miał być kontrowersyjny, ale u nikogo zagadnienia ekonomiczne nie wzbudzają emocji. Sam temat ekonomii jest wypalony, jako że widać spektakularny wzrost na giełdach i codziennie dobiegają nas informacje o zbliżającym się wzroście gospodarczym. Trzeba poszukać nowych tematów.

Tematem następnym po ekonomii jest estetyka, wobec tego blog od dziś będzie o pięknie – ale kontrowersyjnie i to jeszcze z punktu widzenia szowinisty. Próbowałem w dzisiejszy wpis wpleść jeszcze rasizm i antyklerykalizm, ale zrezygnowałem – trzeba zostawić coś na następny wpis.

W odległych czasach, gdy kształtował się nasz gatunek, uwagę samców przyciągały zwłaszcza te jaskiniówy, które wydawały się być dobrym materiałem na matkę. Jaskiniowcy spodziewali się, że duże piersi wydadzą dużo mleka, szerokie biodra ułatwią poród, długie nogi świadczą o odporności organizmu i nieprzechodzeniu chorób w dzieciństwie. Pojawiła się kategoria piękna, jako pochodna od spodziewanej dzietności i długości życia. Mówiąc bardziej kolokwialnie – duże piersi kobiety zaczęły stanowić o jej urodzie.

Wiele dziesiątek tysięcy lat później zaczęto rozważać estetykę jako naukę. Okazało się, że piękna kobieta musi mieć regularne rysy twarzy i budowę ciała. Odkryto złoty podział, czyli boską proporcję, którą możemy zapisać wzorem:

Niesamowite, że piękno można opisywać w kategoriach matematycznych, jak ekonomię, którą zajmowałem się zanim porzuciłem ją na rzecz estetyki.

Tak wygląda przykład rzeźb starożytnych, po nałożeniu złotego podziału.

Przy za naruszeniu tych proporcji zarówno rzeźba jak i żywa kobieta traci walor piękna.

Mój wiek lokuje mnie w środku okresu rozmnażania naszego gatunku. Dlatego chcąc czy nie chcą stykam się z problemem bezpłodności. Poznałem kilkanaście kobiet, które odkryły że nie mogą zajść w ciążę i próbują różnych mężczyzn i różnych form terapii. Jest jedna cecha, która je wszystkie łączy – są brzydkie. (Wyprzedzam wszelkie durne komentarze – o mężczyznach, ich urodzie oraz możliwej winie mężczyzn nie rozmawiamy – mowa jest o bezpłodnych kobietach)

Być może w moim przypadku nadal działa ów atawizm, który powoduje że patrzę na kobietę jako samicę i w jakiś sposób kobieta niezdolna do zajścia w ciążę wydaje się nieatrakcyjna.

Być może matka natura w jakiś sposób próbuje eliminować z puli genetycznej potomstwo nieudanych egzemplarzy. 

Być może zaburzenie harmonii, owego złotego środka, oprócz rozjechania się oczu z nosem oraz zaburzenia gospodarki wodorowęglanowej prowadzi również do rozjechania delikatnego systemu rozmnażania.

Share This Post

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *