Raport z frontu

Podróżowanie umożliwia naoczne przekonanie się o realiach panujących w danym miejscu. Można czytać wskaźniki, lecz nic nie zastąpi rozmowy z tubylcami i naocznego przekonania się jak wygląda prawda.

Dziś parę fotek z mojej okolicy. Każdy może przekonać się jak wyglądają tutejsze realia. W TVP ani w CNN tego nie pokażą.

Komentarze tymczasowo są włączone, ciekawy jestem co macie do powiedzenia. Zachęcam do wpisywania się.

Trzy przejęte przez banki domy pod rząd nie są niczym niezwykłym.

To jest centrum polskiej dzielnicy, nie odległe miasteczka poza Chicago – nie dajcie się zwieść ulicy o szerokości polskiej autostrady. Zamknięte salony samochodowe dokąd wzrok sięga. Łącznie naliczyłem 2 wielkie salony samochodowe i 3 parkingi wystawowe. To miejsce kiedyś tętniło życiem.

Niedaleko kolejny, malutki salonik. W garażu na zapleczu Tomek z Ełku prowadził nielegalny warsztat samochodowy. Do wynajęcia od zaraz.

Kilka lokali do wynajęcia w jednym budynku są raczej regułą niż wyjątkiem. Właściciele po lewej i w środku są estetami, pan po prawej poprzestał na oklejeniu witryny gazetami.

Totalnie wymarła okolica, widoki jak w Detroit. Budynek na rogu mieścił WaMu.

Zamknięte firmy dokąd wzrok sięga. W jednym ciągu naliczyłem osiem zamkniętych firm i jedną otwartą.

Interesująca jest lokalna architektura. Te baraki zbudowane są z desek szerokości 9 cm, obłożone z zewnątrz licówką i od wewnątrz płytą gipsową. Z punktu widzenia energetycznego to tragedia, ale gaz ziemny jest tani. Te stalowe szubienice na dachach służyły kiedyś do wywieszania nazwy lokalu, tak jak po prawej na zamkniętej knajpie Mr. Steer oraz na meksykańskiej knajpie po lewej. Z nieznanego mi powodu tubylcy nie potrafią profesjonalnie zamontować szyldu, tylko takie cuda produkują.

Bank na rogu. Dawno temu pracowałem w polonijnej firmie, która płaciła czekami tego banku, zwykle bez pokrycia. W czasach świetności akcje tego banku były warte ponad 20 $, dziś do kupienia za okazyjne 0,60 $. Ciekawe ile bank jeszcze pociągnie.

Zastanawiające jest też jak bank będzie zabezpieczać okna w czasie zamieszek. Wystarczy jedna cegła i tłum będzie w środku.

 
Nie wszystkim Polakom powodzi się na emigracji. Zaczęło się od jednego piwka po robocie. Bez rodziny i nie rozumiejąc co mówią w TV i tak nie ma nic lepszego do roboty niż pić. Staramy się pomagać tym ludziom, PAA prowadzi schronisko, do którego w każdej chwili można przyjść. Warunek jest tylko jeden – koniec z piciem.

Share This Post

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *