Krajobraz po bitwie

Skoro z grubsza opadl kurz na polu bitwy swiatowych rynkow finansowych, przez chwile moge postawic sie w roli dziennikarza i po fakcie wytlumaczyc zachodzace procesy. Uwazny czytelnik zauwazy, ze dlugo przed kryzysem zastanawialem sie czy spowoduje on hiperinflacje czy deflacje. Przyjrzyjmy sie, co sie stalo.

Przypomniec nalezy, ze poziom cen zalezny jest od ilosci dostepnego pieniadza w obiegu, nie tylko gotowki, ale rowniez kredytu. We wspolczesnym systemie walut papierowych mamy stala inflacje, suma gotowki i kredytu (M3) systematycznie puchnie.

Na skutek spektakularnych bankructw bankow doszlo do spadku zaufania na rynku i przez to do spadku ilosci dostepnego kredytu.  Dodatkowo panika spowodowala ucieczke inwestorow do dolara, kolejki pod kantorami sa przejawem ogolnoswiatowego owczego pedu. Choc oficjalne statystyki jeszcze tego nie odnotowuja, ilosc dostepnego pieniadza (gotowka + kredyt) zaczela gwaltownie spadac. Spadek dostepnego pieniadza (M3) to deflacja i wlasnie deflacje obserwujemy – ceny surowcow i produktow w dol, wartosc dolara w gore.

Teraz zaczyna sie czesc, za ktora zwolennicy szkoly austryjackiej mnie znienawidza i przestana podawac reke. Otoz jak wiadomo, banki centralne zareagowaly wstrzyknieciem plynnosci do swiatowego systemu bankowego i masowym obnizaniem stop procentowych. I zrobily bardzo dobrze, pieniadz w postaci gotowki i linii kredytowych skompensowal wyparowanie istniejacego wczesniej kredytu.

Deflacja jest destruktywna dla gospodarki. Spadek dostepnego pieniadza prowadzi do spadku konsumpcji i wyzszego bezrobocia. Deflacja oznacza tez spadek cen na gieldzie, co uderza w inwestorow. Ponadto deflacja oznacza wzrost wartosci gotowki, ktora zyskuje na wartosci przez to ze jest jej coraz mniej. Przez to kredyty sa bardziej zagrozone niewyplacalnoscia, poniewaz trzeba je splacac coraz pieniadzem, ktory drozeje z miesiaca na miesiac.

Co by sie stalo, gdyby takie kroki nie zostaly podjete ? Banka kredytowa pekla by znacznie gwaltowniej i konsekwencje bylyby tragiczne. Mielibysmy wszystkie wspomniane atrakcje na ogromna skale, dokladna powtorka z Wielkiego Kryzysu, kiedy banka kredytowa pekla na podobna skale. Zwrocmy uwage, ze wtedy obowiazywal parytet zlota, ktory jednak nie okazal sie ani cudownym srodkiem ani zapobiegajacym kryzysowi, ani nie srodkiem go leczacym.

Dla bankow centralnych podejmowane dzialania to moralny hazard, zgadzam sie z tym. Zdarza sie, ze ktos napada z bronia w reku i sam sie postrzeli. Co z nim zrobic, dobic czy ratowac ? Przed dokladnie takim pytaniem staneli bankierzy z bankow centralnych i postanowili jednak ratowac sprawcow calego tego szamba.

Co bedzie w przyszlosci ? Opcji jest kilka. Mozemy miec dlugotrwala deflacje, na wzor Japonii. Jezeli bankierzy nie beda potrafili kontrolowac sytuacji i nie wycofaja udzielonych kredytow, podaz pieniadza zacznie rosnac i bedziemy mieli inflacje. Osobiscie nie wierze w ‘druga Japonie’. Stany sa ogromnie zadluzone i emisja pustego pieniadza bedzie trwac, jako jedyny sposob obslugi tego zadluzenia. Dlatego wierze w spadek wartosci dolara i pojawienie sie sporej inflacji. Biorac pod uwage peak oil wierze w powrot surowcow w wielkim stylu.

A w miedzyczasie ciekawe sa obserwacje tego co sie dzieje w Chicago. Mnostwo Polakow zatrudnionych w budownictwie siedzie w domach. Oczywiscie statystyki tego nie odnotowuja w pelnym zakresie, poniewaz pracownicy budowlani to czesto nielegalni emigranci, bez prawa do zasilku. Na ulicach wyraznie mniejszy ruch, choc cena benzyny osiagnely poziom $ 2.99 i mniej. Nawet w godzinach szczytu jezdzi sie calkiem przyjemniej.

Share This Post

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *