Monthly Archives: November 2007

Nawet modelki nie chca dolara

Dzis w amerykanskim radiu slyszalem informacje, ze jakas supermodelka nie chce wiecej otrzymywac wynagrodzenia w dolarach. Prowadzacy uznali ta wiadomosc za niezwykle zabawna. Glupcy nie zauwazyli jeszcze ze ich wyplaty tez sa w bezwartosciowym papierze.

Zrobilem male rozeznanie i okazalo sie ze doniesienie jest prawdziwe. Gisele Bündchen z Brazylii, zarabiajaca $ 30 baniek rocznie, odmowila rozliczen w dolarach. Woli jakakolwiek inna walute.

Na przelomie wiekow mieszkalem w Warszawie. Tubylcy mieli w zwyczaju wyceniac wszystkie powazniejsze tranzakcje w dolarach. Bylo to smieszne i zenujace, poniewaz zlotowka byla juz wtedy calkiem przyzwoita waluta z niska inflacja. W dolarach placilem czynsz i w dolarach kupowalem dzialke pod budowe domu. Ciekawe, czy te buraki nadal tak chetnie przyjmuja zielone.

Share This Post

Na Wall Street kosze scietych glow

Na Wall Street trwa szukanie kozlow ofiarnych… Cale kosze scietych glow wynoszone sa w porze lanczu … Glowy polozyli nie tylko szeregowi pracownicy, sredni menadzment ale rowniez szychy :
– Peter Wuffli, szef UBS
– Stan O’Neal, szef Merrill Lynch
– Charles Prince, szef Citigroup
Lista bynajmniej nie jest jeszcze zamknieta.

Jak to mozliwe, ze taki maly zuczek jak ja od wielu miesiecy TRAFNIE opisuje sytuacje makroekonomiczna w USA, a kolesie zarabiajacy setki milionow rocznie tego nie dostrzegli i popelnili bledy, za ktore zaplacili stolkiem ?

Powodow moglo byc kilka. Byc moze byli nadmiernie pewni siebie. Gdy sie zarabia w jeden dzien tyle, co na przyklad ja przez caly rok, mozna nabrac przekonania, ze jest sie bogiem. Przy okazji traci sie styk z rzeczywistoscia, nie wie sie co mowia ludzie w miejscu pracy i w sklepie oraz jak wygladaja realia ekonomiczne. Nie zastapi tego lektura zadnego raportu.

Byc moze powodem byli falszywi doradcy i klamliwi podwladni. Bycie w otoczeniu goscia z biurem na najwyzszym pietrze to jest nie lada gratka. Mozna miec wlasna sekretarke i pukac ja na delegacji w Europie. Kosi sie zajebisicie fajny szmal za wygenerowanie paru kwitow miesiecznie. Kto by chcial sie narazac i wysylac raporty ze jest zle. Jest zajebiscie, mamy coraz wiekszy pakiet kredytow hipotecznych, a to sa najlepsze kredyty, zabezpieczone nieruchomosciami. Nikt nie odwazyl sie powiedziec ze nieruchomosci sa przespekulowane i wlasciciel bedzie wolal odeslac klucze niz splacac cos co moze kupic znacznie taniej.

Na tym polega fenomen ‘wsi potiomkinowskich’ – podwladni maja tendencje do generowania falszywie rozowych raportow i tworzenia falszywej rzeczywostosci. I dlatego kazdy menadzer McDolanda, nawet sam prezes, musi przepracowac pare dni w roku w zwyklej hamburgerowni. I dlatego McDolands jest prawdopododnie najlepiej zarzadzana firma na tej planecie.

Jest tez inne wyjasnienie, bardzo proste. Proste wyjasnienia sa zwykle najtrafniejsze, zgodnie z zasada ‘brzytwy Ockhama’. Byc moze po prostu ci kolesie byli glupi. Byc moze ktos mial tate, ktory kontrolowal duzy pakiet akcji i wepchnal synalka na viceprezesa, a potem juz samo poszlo. Byc moze ktorys z nich mial ustosunkowanego kochanka, ktory go pchnal, doslownie i w przenosni. Byc moze ci goscie wzbudzaja zaufanie, tak ‘madrze sluchaja’, sa wygadani i charyzmatyczni. Byc moze znalezli sie w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.

Ale wszystko co dobre, szybko sie konczy. Moje prognozy dotyczace zalamiania gospodarczego w USA, inflacji i globalnej recesji nadal obowiazuja.

Share This Post

Detroit, zdychajace miasto

Najlepszym laboratorium tego co czeka USA jest Detroit. Miasto jest polozone w stanie Michigan, na polnocy kraju, przy granicy z Kanada. Byla to kolebka przemyslu motoryzacyjnego USA i swego czasu prezny osrodek przemyslowy. Miasto gwaltownie sie rozwijalo przy okazji rozwoju przemyslu USA, w latach Wielkiego Kryzysu wiele zrozpaczonych osob przybylo tu szukac pracy u Forda. Byla tu prezna Polonia jak i ogromna masa Murzynow sciagnietych do pracy w fabrykach.

Od lat 60 miasto upada. Liczba mieszkancow spadla z 1 850 000 do 870 000. Stalo sie to przy okazji upadku przemyslu wytworczego w USA, a szczegolnie upadku producentow samochodow. Polacy juz nie przyjezdzaja do tego miasta, stara Polonia wymarla a ich dzieci sa dzis Amerykanami z nazwiskami na -ski. Zostali Murzyni, co jak mozna sie domyslec skutkuje dynamicznym wzrostem statystyk kryminalnych.

To co sie stalo w Detroit czeka wszystkie wielkie miasta USA. Pytanie tylko dokad mieszkancy beda uciekac.

Pare obrazkow. Z daleka miasto wyglada pieknie

Ale traci przy blizszym poznaniu

Bylem ostatnio nad Niagara, tez polnocne okolice USA na granicy z Kanada. Miejsce jedyne w swoim rodzaju, staly punkt wycieczek i wydawalo by sie zyla zlota. Przy blizszym poznaniu okazuje sie miejscem opanowanym przez Hindusow i otoczonym przez Murzynskie getto. Juz kilkaset metrow od wodospadu okolica wyglada jak po wojnie domowej, z calymi szeregami pozamykanych sklepow i stacji benzynowych. Szereg domow odebranych przez banki, z odcietymi mediami i oznaczone jako do licytacji. Zdjecie na dowod …

Share This Post

Bajka o glupku, czyli jak przyciac sobie palce dzwignia finansowa

Dzwignia finansowa ma miejsce wtedy, gdy dokonujemy inwestycji za pozyczone pieniadze. Majac $ 10 000 i kupujac dom za $ 100 000 dokonujemy wlasnie takiej inwestycji. Gdy dom wzrosnie w cenie o 10 % my zyskujemy dwukrotnie :
$ 110 000 (nowa cena) – $ 90 000 (splata kredytu na zakup) = $ 20 000 (czyli dwa razy wiecej niz posiadalismy wlasnej kasy).

Niestety jest to narzedzie obosieczne – gdy cena spadnie tylko o 10 % stracimy wszystko, caly wklad wlasny :
$ 90 000 (nowa cena) – $ 90 000 (splata kredytu na zakup) = $ 0
Tak wiec nawet male zmiany sa dramatyczne w rezultatach i obciazone wielkim ryzykiem. Przez chciwosc i glupote mozna bardzo latwo stracic caly majatek.

Typowy scenariusz. Chciwy i niedouczony Polus (dwa podstawowe warunki spelnione) chce sie dorobic w Ameryce. Jest rok 2003 i Polus z rozdziawiona geba przyglada sie zyskom z obrotu nieruchomosciami. Oto przebieg wydarzen :
1. Kupuje pierwszy dom za $ 100 000, wplaca $ 20 000 zaliczki i wydaje $ 40 000 na remont. Sprzedaje za $ 200 000 osiagajac $ 60 000 (100 %) zysku w 4 miesiace. Wow.
2. Kupuje dom za $ 300 000 w duzo lepszej dzielnicy, inwestuje $ 100 000 i sprzedaje za $ 500 000.
3. Kupuje kolejny dom za $ 350 000 w duzo lepszej dzielnicy, inwestuje $ 100 000 i sprzedaje za $ 550 000.

Do tej pory zarobil $ 260 000. Chciwosc jest coraz wieksza. Samochod coraz lepszy. Fotki wysylane do Polski coraz ciekawsze. Pewnosc siebie coraz wieksza. Banka spekulacyjna coraz bardziej napeczniala, jest rok 2005 …

4, 5 i 6. Polus idzie na calego. Kupuje 3 dzialki po $ 200 000, wplaca $ 100 000 zaliczki i bierze $ 500 000 kredytu.
7. Kupuje dom w najlepszej dzielnicy za $ 600 000 ($ 60 000 wplaty)  kosztem $ 160 000 buduje przybudowke. Rezydencje ma cene wywolawcza $ 990 000.

I tu (2006) pojawia sie problem. Ceny dzialek spadaja. Nie sa juz warte $ 200 000 tylko $ 150 000. Sa juz warte mniej niz wartosc wzietego kredytu, cala wplate szlag trafil. A kazdego miesiaca trzeba placic $ 2 500 kredytu.

Z domami tez nie najlepiej. Rezydencji nikt nawet nie chce ogladac. Zostala przeceniona na $ 750 000 i nadal nie ma chetnych. Tu tez caly wklad szlag trafil, trzeba placic kredyt, ubezpieczenie i podatek – $ 5 000 miesiecznie.

Oczywiscie mozna bylo wycofac sie wczesniej, ale glupota i chciwosc nie pozwolily. A posrednik (Real Estate Agent lub Realtor) mowil, ze to tylko tymczasowe zalamanie i najlepszy czas na kolejny zakup …

Tak wlasnie narodzila sie i upadla jedna z wielu polonijnych fortun. Nie pozostanie nic, tylko ze wstydem wracac do swojej wsi pod Bialymstokiem czy Rzeszowem.

Share This Post

Phenix doom a FED

Obrazek przedstawia sytuacje na rynku nieruchomosci w Arizonie. Grafika doskonale oddaje wydarzenia. W roku 2004 na rynku panowalo szalenstwo, kazdy wystawiony dom byl natychmiast sprzedawany. Pamietam takie chwile, ze w oferowanych domach tloczyli sie chetni na zakup, a domy nie byly na rynku dluzej niz dzien. Oczywiscie panowalo pelne przekonanie, ze na tej spekulacji nie mozna stracic, ze ‘ceny domow w USA nigdy nie spadly’. Kazdy Polus stawial sobie za cel zahandlowanie lub jeszcze lepiej wybudowanie domu na handel.

W 2005 roku nastapilo otrzezwienie i dzis sytuacja staje sie dramatyczna. Jezeli podzielimy ilosc domow na rynku przez ilosc dokonywanych miesiecznie sprzedazy, dowiemy sie ze mamy zapas na 16 miesiecy ! Wyobrazmy sobie kogos, kto kupil dom aby go szybko sprzedac i zarobic, wystawia dom na sprzedaz i nikt sie nawet nie pojawia by zapytac o cene. Wielu ludzi jest ‘ugotowanych’ – Polusow, Mexykow i Amerykanow. Wiele ludzi ‘ugotowalo’ sie niechcaco przy okazji przeprowadzki. Kupili nowy dom w nowym miejscu, a starego nikt nie chce nawet obejrzec. A kredyty trzeba placic dwa …

W najblizszym czasie bedzie tylko gorzej. Obnizka stop procentowych to zmniejszenie atrakcyjnosci $$ dla inwestorow i dalszy spadek wartosci wyprzedawanego dolara. Wczesniej czy pozniej odbije sie to na cenach towarow z importu (czyli wszystkiego w USA) i spowoduje to inflacje. Wtedy oprocentowania kredytow pojda w gore co spowoduje klopoty posiadaczy domow z kredytem zmiennoprocentowym i chetnym do zakupow (wyzsze raty). To bedzie kolejny powazny cios dla gospodarki i dla rynku nieruchomosci.

Share This Post