Szczuka vs Buczek czyli czy bog istnieje

Przez chwile zastanawialem sie nad konfliktem tych dwoch osob, czy Szczuka ladnie sie zachowala czy moze nie, ale tak naprawde nasuwa sie ciekawsze zagadnienie, wrecz fundamentalne, czy bog istnieje czy nie.

Buczek interpretuje nieszczescie jakie ja dotknelo jako ‘probe’. Niestety to najmniej przekonujace tlumaczenie. Czy bog mialby jakis cel w wystawianiu Buczek czy jakiegokolwiek innego dziecka na probe ? Przeciez bog nie zabawia sie przeciez ludzmi. W jaki sposob mozna jakiekolwiek dziecko ‘wyprobowac’ czyniac je niepelnosprawnym ? Lepsza proba jest zycie, czlowiek przechodzi probe po prostu zyjac, to jak zyje stanowi o tym jakim jest naprawde czlowiekiem.

Cierpienie Buczek i innych niepelnosprawnych czy chorych dzieci jest dobitnym przykladem ze nie istnieje bog, a co najmniej dobry bog. Z pewnoscia dobry bog nie sprowadzalby na nich cierpienia. Wszelkie teorie probujace tlumaczyc istnienie cierpienia na Ziemi sa rozpaczliwa proba uratowania koncepcji dobrego i wszechmogacego boga przed intelektualna kompromitacja.

Leibnitz powiedzial ze zyjemy na swiecie najlepszym z mozliwych. Nie znam innych swiatow, lecz moge zaryzykowac stwierdzenie ze ten jest przecietny. Ale skoro moge sobie wyobrazic swiat lepszy, nawet swiat idealny, to czemu bog nie mialby go stworzyc ? Stworzenie swiata gorszego niz idealny oznacza wystawienie ludzi na niepotrzebne cierpienia, i to jest znowu sprzeczne z koncepcja dobrego boga.

Oczywiscie kler propaguje teorie wolnego wyboru wolnego czlowieka, czym tlumaczy zle wybory i w konsekwencji wygnanie z raju – swiata idealnego. To tez jest nielogiczne, ludzie w raju nie znali dobra i zla wobec tego nie rozrozniali dobra i zla i bog sprawiedliwy nie moze ich obciazac za zly uczynek, zly wybor. Cala koncepcja zla pierworodnego to przewrotny zabieg by jak najwiecej dzieci katolikow stalo sie katolikami po urodzeniu przez chrzest, niz czekac az dorosna i sami zdecyduja. Kto wie, jakich bzdurnych przekonan moga nabrac przez ten czas.

Reasumujac, katolicyzm (inne religie rowniez w rozmaitym stopniu) to moralny i intelektualny chwyt nelsona, petla ktora zaciska sie wokol wiernego. Na pozor religa spojnie tlumaczy swiat i przez swoich pasterzy chce prowadzic wiernych. Przy blizszej analizie okazuje sie ze to basnie oparte na dobrej wierze sluchaczy, a pasterze sa zwyklymi pasozytami kamiacymi sie na wiernych. Bez odpowiedzi pozostaje dziecinne pytanie, dlaczego bog po prostu nie rozwiewa tych niemadrych watpliwosci i nie okazuje nam swojej obecnosci co pewien czas…

Share This Post

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *