Emigranci a spoleczenstwo

To jaki emigranci maja wplyw na spoleczenstwo i gospodarke jest przedmiotem zazartego sporu. Oczywiscie nie w Katolandzie, bo tylko chory psychicznie chcialby wyemigrowac do tego kraju, gdy obok ceny sa takie same a zarobki pare razy wieksze. Niemniej w USA temat jest podejmowany.

Statystycznie emigrant zwieksza wskazniki w gospodarce. Wplywa na PKB wiec to ze sie pojawil wyglada jakby wiecej sie wyprodukowalo. Emigranci podejmuja sie prac ktorych rdzenni mieszkancy nie chca robic (za ta stawke). Dzieki temu uslugi i rowniez produkty staja sie tansze.

Z drugiej strony co rodowitym mieszkancom po tanszych towarach jak i tak na nic ich nie stac bo sa bezrobotni, wyparci z rynku pracy przez emigrantow. Rdzenni mieszkancy sa rowniez poszkodowani bo musza obniozyc swoje wymagania placowe. Emigranci nie tworza miejsc pracy w takim zakresie, konia z rzedem za pokazanie mi emigranta w USA ktory zamowi prace ogrodowe czy sprzataczke czy opiekunke do dziecka czy inna usluge powszechnie konsumowana przez Amerykanow. Pieniadze zamiast krazyc w gosporadce sa wysylane za granice, podejrzewam ze to ze ludzie nie umieraja z glodu w Tarnowie czy Bialymstoku zawdziecza sie dolarom od rodzin w USA. Podobnie z wieloma obszarami w Mexyku Ekwadorze czy Panamie.

Co najgorsza emigranci nadaja ton obszarowi ktory zamieszkuja. Naplyw wasaczy z polskich  czy mexykanskich wiosek powoduje ze Ameryka dziczeje, zamienia sie w taka wioche z jakich pochodza jej aktualni mieszkancy. Dawniej intensywna emigracja z panstw europejskich kompensowala naplyw z dzikich krajow, dzis nie oplaca sie juz emigrowac z Europy. W efekcie bez znajomosci ‘mexykanskiego’ ciezko sie porozumiec na coraz wiekszym obszarze USA.

Share This Post

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *