Kanał RSS
Subskrybuj kanał - Doxa Przemysław Słomski
Subskrybuj
Sponsored Links
Kontakt z autorem …
... jest bardzo prosty ... przemyslaw malpeczka slomski kropeczka us
Liczniki długów
Dług publiczny Polski
 PLN

USA - Gross National Debt

Prognozy

4 January 2012

Z racji nowego roku eksperci oraz ‘eksperci’ lubią stawiać prognozy. Moim zdaniem najbardziej trafnie ocenia rzeczywistość kolega Rybiński. Trudno o jeden linkowanie do jednego wpisu, warto zapoznać się z ostatnimi wpisami. Ujmując krótko, świat (a szczególnie Polska) będzie dryfować w kierunku Grecji i Węgier.

Codziennie ktoś pyta mnie ile będzie kosztować złoto. Gdybym wiedział na pewno, to grałbym na forexie z dźwignią 100x i po paru miesiącach przeszedłbym na zasłużoną emeryturę jak spracowany, trzydziestoparoletni policjant. Trudno określić, jak kształtować się będą ceny kruszców w krótkim horyzoncie czasu, ponieważ kurs podlega błądzeniu przypadkowemu, jak każda akcja spółki. Jeżeli dojdzie do panicznej wyprzedaży na giełdach, to ceny złota polecą gwałtownie w dół. Jeżeli dojdzie do kolejnej wojny w Zatoce, to złoto pofrunie w górę razem z ropą. Tak więc jest to typowa prognoza góralska – albo będzie lało, albo nie będzie.

Na szczęście dla mieszkańców Polski, którzy posiadają złoto oraz na nieszczęście tych, którzy są za głupi, żeby je mieć, w Polsce walutą jest złotówka, która charakteryzuje się tym, że trafnie oddaje stan gospodarki. Mówiąc krótko, złotówka pod względem swojej natury to szmata, i wcale nie różni się od złotówki Generalnej Guberni czy złotówki PRL. Wszelkie zaburzenia (a tych w 2012 czeka nas sporo) odbijać się będą na kursie złotówki do dolara, w którym z kolei wyceniane jest złoto. A to oznacza, że jeżeli w panice będzie spadać cena złota, to towarzyszyć jej będzie wyprzedaż i osłabienie złotówki, a to skompensuje spadek cen wyrażonych w dolarach. A gdy złoto poleci w górę przy okazji jakiejś wojenki w Iranie, to złotówka też się zeszmaci i złoto w Polsce poleci w górę jak na lewarze.

Innymi słowy, złoto jest najlepszym zabezpieczeniem przed zeszmaceniem złotówki, lepszym niż lokowanie w walutach obcych, które z natury są również walutami papierowymi i w dłuższym okresie czasu tracą wartość nabywczą.

Nie wykluczam, że przy sytuacji sprzyjającej (posiadaczom złota) zobaczymy jego ceny pod koniec roku na poziomie 10 000 PLN. W scenariuszu pesymistycznym będzie to 6 000 PLN. To moje widełki – czas pokaże na ile trafne.

Niestety są i wiadomości niekorzystne dla posiadaczy złota w Polsce. Pewne jest, że w tym roku dojdzie do spektakularnych przekrętów na Allegro oraz do implozji Schematu Ponziego, opartych na ‘inwestowaniu’ w złoto. Poszkodowanych ludzi będzie sporo, co na pewno odbije się szerokim echem w mediach. Z pewnością będzie to w smak mniej zamożnym rodakom, którzy jak powszechnie wiadomo cieszą się, gdy ‘Żyda szlag trafi’. Jezu, jak to zajebiście, że sąsiadowi stodoła płonie … No i jest to na rękę reżimowi, z ich perspektywy Polacy powinni topić oszczędności w legalnym Schemacie Ponziego obligacjach, a nie w jakimś tam złocie. Gdyby nie chęć utrzymania pozorów wolności gospodarczej, złoto już dawno byłoby zdelegalizowane.

Ilekroć rozmawia się ze zwykłymi zjadaczami mrożonego pieczywa (używając terminologii Rybińskiego) uderza ogromna ignorancja w temacie złota. Część moich rozmówców uważa, że jest to ‘bańka’ i ‘dokonywano nagonki jak na akcje’. Nie widzieli prawdziwej bańki, gdy portier sprzecza się ze sprzątaczką, jakie akcje kupić. Poza tym kto miałby robić taką nagonkę? Dilerzy, którzy mają groszowe marże i zerowe środki na reklamę w mediach?

Słyszałem też przeciwstawne opinie, jakoby złoto było ‘złotym expresem’. Tak naprawdę posiadanie złota to nie inwestycja, ponieważ nie przynosi odsetek. Złoto zabezpiecza przed inflacją – ukrytym podatkiem. Sytuacja, w której złoto uczyniłoby z kogoś bogacza musi wiązać się z ekstremalną sytuacją typu wojna czy naprawdę wysoka hiperinflacja. Co wtedy z tego, że złoto byłoby niesamowicie w cenie, gdy nie ma się pracy i normalnych dochodów, a na zakupy trzeba się wybierać z kawałkami złota. Nikomu nie życzę, aby dorobił się na złocie, raczej tego, by dzięki złotu nie okradł go własnoręcznie wybrany rząd.

Stawianie prognoz krótkotermoniwych jest nudne. O wiele ciekawsze są rozważania długofalowe, prognozy idące w dekady. Najbardziej martwi ryzyko wymierania gatunku ludzkiego, o wiele bardziej niż ryzyko ocieplenia. To nie są bezpodstawne obawy, niezaprzeczalnym faktem jest to, że Polacy wymierają. Gdzie znajduje się dno, jakiś poziom stabilizacji? Czy liczebność Polaków zatrzyma się na 30, a może dopiero na 20  milionach?

Również populacja świata jest zagrożona. Co prawda nadal rośnie, ale w obliczu kurczących się zasobów naturalnych wzrost ten jest ograniczony i w pewnym momencie musi się odwrócić. Co gorsza, ‘Arabska Wiosna’ wskazuje, że młoda część przeludnionych społeczeństw nie będzie spokojnie wymierać z głodu, raczej będzie podrzynać gardła sobie i komu tam jeszcze dosięgnie. Marsz na Europe i desant przez Morze Śródziemne już się dzieje, na razie pokojowo kutrami rybackimi, ale zawsze można je przerobić na torpedowe, a na pokład zabrać kałachy. Oprócz fali populizmu wywołanego światową Wielką Depresją 2.0 jest to największe zagrożenie wiszące nad światem w tej dekadzie.

Share This Post

OC

1 January 2012

Zawsze, gdy politycy próbują chronić obywatela, kończy się to tak, że obywatel jest poszkodowany i musi chroni się przed politykami. Ta zasada obowiązuje szczególnie w Polsce, gdzie politycy są wyjątkowo skretyniali a zarazem populistyczni, i napinają się tak strasznie, by za wszelka cenę pomagać tym durnym i zdziecinniałym obywatelom. Wiadomo przecież, że obywatel nie może podejmować żadnej ryzykownej decyzji, oprócz tej przy urnie wyborczej.

Weźmy przykład ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Przyczepa zasadniczo znajduje się w ruchu, przyczepiona do ciągnącego go samochodu, i wtedy wyrządzone szkody pokrywane są z OC pojazdu. Może też stać zaparkowana, ale wtedy nie zachodzi zdarzenie, w którym wyrządza szkodę, więc ubezpieczyciel nie ponosi kosztów wypłaty odszkodowania. Sytuacji, w których przyczepa odpina się i rozbija komuś pojazd, lub stacza się z miejsca postojowego jest w skali kraju kilka rocznie. Nie mniej jednak ubezpieczenie z mocy prawa należy płacić od wszystkich przyczep i to bynajmniej nie w wysokości kilku złotych rocznie.  Prawdziwy zysk bez ryzyka, znacznie lepszy biznes niż posiadanie śmierdzących obligacji RP.

Kompletnie surrealistyczna jest lektura tabel ubezpieczeniowych OC posiadaczy samochodów. Wynika z nich, że prawdopodobieństwo spowodowania szkody przez kierującego pojazdem z silnikiem o pojemności 700 cc wynosi x. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia dla pojazdu z silnikiem 800 cc jest wieksze o 10%, z silnikiem 900 cc o 20% itd. Posiadacze wozów z silnikami 3 litrowymi to szaleńcy, nie robiący nic innego, niż taranujący innych posiadaczy ruchu i podpalający wraki miotaczami ognia.

Tymczasem wystarczy wziąć bazę danych szkód za rok ubiegły i w 10 minut stwierdzić na przykład ile % 12 letnich stuningowanych golfów uczestniczyło w wypadkach i ile trzeba było szmalu wypłacić. Halley (ten od komety) potrafił to zrobić we Wrocławiu 318 lat temu, a Polacy we Wrocławiu nie są tego w stanie dokonać dziś. Niestety w Polsce pokutuje nadal komunistyczne przekonanie, że skoro kogoś stać na luksus posiadania dwulitrowego silnika, to można go ordynarnie rąbać na OC, jak w reklamie.

Polisę OC muszą też posiadać pośrednicy nieruchomości (realtorzy). Z tym jednak, że prawdopodobnie nikt jeszcze nie zobaczył odszkodowania z takiej polisy. No i oczywiście polisę posiada jedna osoba w biurze, bo cała reszta pracowników biura ‘podpina’ się pod tego, kto licencję ma i pojawia się po swoją kopertę raz w miesiącu.

Polska to chory człowiek Europy, co widać w każdej ustawie i przy wprowadzaniu wszystkich nowych przepisów (refundacja leków) czy harmonogramów (rozkład jazdy PKP). Dopiero teraz zmieni się to dzięki wprowadzeniu Ipodów – posłowie wreszcie zaczną czytać ustawy, które sami piszą. Może zmieni się chory stan prawny, w którym ustawa o kopalinach dopuszcza nieopodatkowane oddychanie, czyli czerpanie korzyści z bogactwa naturalnego należącego przecież do Skarbu Państwa.

Share This Post

Czekaj tatka latka

28 December 2011

Media głównego nurtu właśnie się obudziły i odkryły przekręt polegający na wydłużonym terminie dostawy, tym razem sprzętu elektronicznego. Ciekawe kiedy napiszą o dostawie złotych monet.

Share This Post

Polskie realia

26 December 2011

Dla przeciętnego Polaka życie to ciągłe zmaganie o życie. To nie kawa w Stabucksie a potem zakupy w Zarze, tylko pobudka do roboty o 6 rano, drapanie się po tyłku skąd wziąć kasę na buty dla dziecka i czy w tym miesiącu starczy do 1go czy może tylko do 25go. O ile w ogóle praca jest, bo wiele milionów zaszczytu pracy nie dostępuje.

Nic zatem dziwnego, że w Polsce tak silnie utrzymuje się skażenie komunizmem. Sporo Polaków nie korzysta na upadku komunizmu i powrocie do gospodarki wolnorynkowej. Właśnie dlatego dla sporej grupy ludzi niemożliwe jest przeprowadzenie procesu myślowego i zrozumienie, że w Polsce jest źle, ponieważ przez kilkadziesiąt lat trwał komunizm. Wiele ludzi nadal myśli, że jest źle dlatego, że komunizm się skończył.

Na informację prasową o przedsiębiorcy, któremu ukradziono większą gotówkę, słyszy się komentarze typu ‘nikt uczciwy nie ma miliona’. Sam tego wiele razy doświadczałem w komentarzach, w których zarzucano mi paranie się drobnym handelkiem, chciwość, pazerność i latanie sobie po świecie samolotami, gdy najlepiej byłoby, gdybym był bez grosza, bezdomny, mile widziany również alkoholizm lub narkomania. Jad płynący z zawiści i z życia w nędzy aż ściekał z monitora. I nic nie skutkują nauki Kościoła, że skromne życie jest cnotą i że wynagrodzone będzie w życiu wiecznym. Ludzie chcą się nażreć tu i teraz. Badania wskazują jednoznacznie, że dla większości ludzi życie w bogactwie nie jest tak ważne, jak to, by reszta osobników w stadzie miała gorzej.

Sam oczywiście nie jestem wyjątkiem i często łapię się na tym samym. Nie dane mi było zrobić kariery w prawdziwym korpo i dlatego niezwykle krytycznie podchodzę do ludzi, którym taką karierę udało się zrobić. Dla mnie wszyscy to miernoty i karierowicze, którzy w świecie prawdziwego biznesu nie daliby sobie rady. Jest to podejście emocjonalne i prawdopodobnie w dużej mierze bezpodstawne, wynikające z mojej własnej frustracji i rozgoryczenia.

Właśnie w tych kategoriach warto rozumieć starcie blogów Make Life Easier i Make Life Harder, doskonale przedstawione na jednym z ważniejszych polskich portali opinii Plotek.pl. Po jednej stronie mamy młode snobki, które stać zarówno na każdy ciuch jak i na fotografa, który pstryknie im fotki ładne fotki. Po drugiej stronie mamy dwóch młodych chłopaków, którzy nie mają rodziców zaczepionych w polityce, ledwo wiążą koniec z końcem, ale intelektualnie znacznie przewyższają wspomniane snobki. Efekt starcia widać po wynikach sondażu na wspomnianym portalu – 72% uważa satyrę lepszą od oryginału.

Potwierdza się stara mądrość, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W społeczeństwie, w którym większość jego członków jest niezadowolona z istniejącego porządku społecznego mamy do czynienia z tłumem wymachującym widłami. Jeżeli władcy nie potrafią tak rządzić, by rządzeni byli zadowoleni, sytuacja któregoś dnia może skończyć się wywiezieniem na taczkach, oby nie na szafot.

Share This Post

Staty

23 December 2011

Są już pierwsze wyniki spisu powszechnego. Zgodnie z tym, co można się domyślać, konsekwencje demograficzne dekady 2001-2011 są zbliżone do konsekwencji dekady 1981-1991. Z Polski uciekło wtedy i dziś 3% ludzi, głównie tych najbardziej wartościowych, młodych, chcących i mogących pracować. Nawet w czasie kryzysu mało kto wraca – lepszy kryzys w Londynie niż hossa w Rzeszowie czy Sanoku.

Różnica jest taka, że poprzednio reszta społeczeństwa skupiła się na prokreacji i skompensowała tych, którzy wyjechali. Dziś ci, którzy zostali w kraju wcale nie mają zamiaru się rozmnażać. Chyba ludzie wreszcie zrozumieli, że tą drogą wpędzą kolejnych ludzi w nędzę i stworzą kolejną generację emigrantów. To smutne, że w Polsce od wielu pokoleń najlepszą decyzją jaką można podjąć jest decyzja by wyjechać.

Na problem trzeba spojrzeć z różnych perspektyw. Zupak będzie narzekać, że nie ma komu nosić karabinu. Tymczasem dla tych młodych ludzi to wspaniała okazji, nie tylko do uniknięcia noszenia karabinu, ale również na normalne życie, a nie wegetacje, wieczne poszukiwanie nędznie opłacanej posady lub lęk o jej utratę.

Takie dane statystyczne to przede wszystkim wiedza ekonomiczna. Polska w najbliższych latach będzie miała jeszcze większy problem ze znalezieniem środków na wypłaty emerytur. Wzrost gospodarczy będzie znacznie mniejszy, im mniej ludzi tym mniejszy wypracowuje się dochód narodowy.

Sytuacja rzuca też pewne światło na rynek mieszkaniowy w Polsce. Niedobór mieszkań o którym się tak wiele mówi prawdopodobnie nie istnieje. Owszem, miliony ludzie mieszka w ruinach, ale wynika to z prostego faktu, że płacą tak niskie czynsze komunalne, że nie pokrywa to kosztów remontów. Kamienic się nie remontuje i powoli zamieniają się one w ruiny. Gdyby nawet tym ludziom dać nowe mieszkania, to za 20 lat wyglądałyby tak samo, ponieważ z głodowych pensji i głodowych emerytur nie stać ich na wyższe czynsze. Ci ludzie, których stać na mieszkania lub spłatę kredytu, dawno je już kupili. Sytuacja demograficzna będzie kolejnym czynnikiem zabijającym popyt i zmniejszającym ceny nieruchomości w Polsce.

Zobaczymy jak premierowi pójdzie z rozprawianie się z hydrą KRUSu. Jeżeli z czasem ta furtka będzie ograniczana, to na rynek mogą trafić setki tysięcy ‘gospodarstw’ po 1-3 hektary. Doliczając wymierających i wyjeżdżających rolników możemy zaobserwować spadki cen również na tym rynku.

Jak to mówi prof. Rybiński, Polska wkrótce będzie krajem biednych, starych i schorowanych ludzi. Za tak owocną politykę społeczną i stworzenie ‘przyjaznego państwa’ możemy podziękować naszym przywódcom, od Przewodniczących Rady Państwa Jabłońskiego i Jaruzelskiego, do premierów Kaczyńskiemu i Tuskowi.

Share This Post

Etyka po raz setny

20 December 2011

Zdaje się, że żaden blog w Polsce nie porusza tak często zagadnienie etyki w biznesie. Samo użycie słowa ‘etyka’ w połączeniu z ‘biznes’ to wyzwanie, ponieważ cały czas mamy do czynienia z ocieraniem się o pewnego rodzaju sprzeczność. Biznes sprowadza się do konkurowania, a konkurowanie wcześniej czy później staje się bezlitosne, pozbawione jakichkolwiek zasad, i trudno tam szukać etyki. Dlatego właśnie etykę w biznesie należy rozpatrywać wyłącznie w kategoriach relacji przedsiębiorca-konsument. Natomiast relacje biznesowe są nieetyczne ex definitione, bo są albo wrogie (czyli nieetyczne), albo przyjmują formę kartelu, (czyli również są nieetyczne) i nie ma sobie co zaprzątać nimi głowy.

Trzeba bardzo uważać na detale, na użycie właściwych terminów i pojęć. Relacją przedsiębiorstwo-konsument, którym tak często lubią szafować macherzy od PR, należy odrzucić jako nieuprawnione. Nie ma bowiem samoistnego bytu ‘przedsiębiorstwo’, chyba że w Kodeksie handlowym spółek. Tak naprawdę za każdym przedsiębiorstwem stoją zarządzające nim osoby, i to one są odpowiedzialne za kroki podejmowane na rynku, dotykające konsumentów. Co ciekawe, podobnie rozumuje ustawodawca w odniesieniu do zobowiązań podatkowych spółki – tak, przyjmuje się, że spółka posiada byt prawny, natomiast jeżeli właściciele narobią machlojek podatkowych, to odpowiadają za nie personalnie i nie mogą chronić się ograniczoną odpowiedzialnością charakterystyczną dla osoby prawnej.

W XX wieku etyka profesjonalisty została mocno skodyfikowana, szczególnie w krajach cywilizowanych. Z czasów studenckich w Polsce pamiętam żenujące przypadki uganiania się wykładowców za studentkami. W USA to też się zdarza, ale o wiele rzadziej. Wszyscy wiedzą, że jest OK jeżeli minie co najmniej 6 miesięcy od zakończenia edukacji do spotkania na poziomie towarzyskim. W Stachach komitety etyczne funkcjonują przy każdym wydziale, w którym działania badawcze dotyczą istot żywych. Cenzura może czasem przypominać nieco Świętą Inkwizycję, gdy chce się na przykład szukać powiązań między rasą człowieka a poziomem inteligencji lub agresji.

Chwalebne jest określanie swojej pozycji i zaangażowania i płynącego z tego konfliktu interesów. Na przykład lekarz opłacany przez koncern X bada substancję Y i wyraźnie zaznacza to w opracowaniu, lub doradca inwestycyjny posiadający papier Z wyraźnie informuje o tym swoich czytelników. Ba, idzie to tak daleko, że w USA licencjonowany pośrednik nieruchomości (realtor) chcący sprzedać nieruchomość musi informować w ogłoszeniach, że jest realtorem. W ten sposób unika pewnego konfliktu – z jednej strony kupujący powinien móc ufać licencjonowanemu profesjonaliście, z drugiej strony ten profesjonalista może odczuwać pokusę, by grać nieuczciwie wobec klienta.

Takiej elementarnej uczciwości brakuje wśród ekonomistów. Tak zwani ‘eksperci ekonomiczni’ cytowani w mediach to pracownicy instytucji finansowych, reprezentujący stanowisko danej instytucji. Wykładowcy ekonomii to często pracownicy tych instytucji, członkowie rad nadzorczych lub firm doradczych. Można spodziewać się, że gdy tylko nie będą uganiać się za studentami, będą wtłaczać swoim studentom teorie zgodne z obowiązującymi doktrynami.

W rozmowach z absolwentami różnych kierunków ekonomii ciągle pojawia się temat braku wykładów o austriackiej szkole w ekonomii. Ba, czasem wykłada się ją jak ‘ekonomię kapitalistyczną’ na uczelniach marksistowskich, używa się nawet podobnych sformułowań. Tak jak kiedyś twierdzono, że konieczność dziejowa zastąpiła kapitalizm socjalizmem (docelowo komunizmem), tak teraz twierdzi się, że szkoła austriacka jest doktryną przestarzałą w stosunku do np. szkoły chicagowskiej.

Gdyby dziś ktoś wystąpił w mediach głównego nurtu z kilkoma tezami prowadzącymi do uzdrowienia ekonomii w Polsce, zostałby natychmiast wyprowadzony w kaftanie, a przeciwko niemy wystąpiliby wszyscy ‘eksperci ekonomiczni’.

Załóżmy, że stawiamy ze wszech miar rozsądny postulat zlikwidowania deficytu budżetowego RP, wprowadzenia harmonogramu spłaty długu publicznego do zera i jako wisienkę na torcie – wprowadzenia parytetu złota.

Przypomieć warto, że całość dochodów budżetowych z PIT idzie w Polsce na odsetki od długu skarbu państwa. Polacy biegną z całej siły w kołowrocie i zubażają się tylko po to, by stać w miejscu – ledwie płacić odsetki z cały czas puchnącym długiem. Koniec zadłużania i złoto jako pieniądz to docelowo zerowa inflacja, bezpieczne oszczędzanie w złotówce, budowanie narodowego zaplecza kapitałowego, rozwój gospodarczy napędzany rodzimym kapitałem oraz docelowo zdecydowanie niższe podatki.

Patrząc z punktu widzenia londyńskiego City taki program gospodarczy to tragedia. Nie tylko traci się źródło darmowych pieniędzy (odsetki od pieniędzy stworzonych z niczego), to jeszcze pozwala się na dawanie zgubnego przykładu. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby tym wzorem poszły inne państwa. To wizja gorsza niż sto podatków Tobina.

I dlatego natychmiast podniesiono by wiele słuchawek telefonicznych. X napisał ekspertyzę, jest nam wielce zobowiązany. Y doradzał przy prywatyzacji i jest bardzo oddany, bo liczy na dalszą współpracę. Z zasiada w międzynarodowej radzie i miał wykłady w Londynie, na pewno nie odmówi.

Piękno tej machinacji polega na tym, że zawsze jest pole do manipulacji faktami. Zadłużenie Polski to przecież cudowna rzecz. Dzięki temu możemy przecież mieć dostęp do międzynarodowego finansowania, możemy budować autostrady i stadiony na Euro. A złoto to przeżytek, leży w skarbcu i się kurzy. A tak nasze rezerwy walutowe pracują na nasz kraj, przynosząc odsetki. No i w reżimie pieniądza papierowego możemy elastycznie reagować na zagrożenia regulując ilość pieniądza na rynku. Złe złoto wiąże ręce dyscypliną fiskalną naszym jakże dobrym władcom.

Na pocieszenie należy dodać, że błędne jest przekonanie, że tylko Polska jest ciemiężona przez finansjerę. Cały świat jest, a im dalej od świateł kamer, tym bardziej bezwzględnie. Warto przypomnieć sobie, jak robiło się politykę ekonomiczną w Ameryce Południowej. A dziś Ameryka Północna staje się Ameryką Południową. Wall Street robi dokładnie to co chce i w mediach, i w Kongresie, i w Białym Domu.

Sokrates twierdził, że błądzenie między dobrem a złem wynika tylko z braku wiedzy. Trzeba się z tym zgodzić, skoro nawet nauka Kościoła kładzie tak duży nacisk na edukację młodzieży w rozpoznawaniu i zapobieganiu grzechowi. Warto byłoby się skupić na rozpoznawaniu dobra i zła w intencjach tych, którzy mają na nas największy wpływ, sprzedają nam wszystkie dobra oraz stoją za wszystkimi decyzjami ekonomicznymi.

Share This Post

Przeprowadzka

16 December 2011

Na serwerze prowadzono prace konserwacyjne. Parę rzeczy nie działało. Teraz wszystko powinno już być w pełni funkcjonalne.

 

Share This Post

Kup i wyrzuć

16 December 2011

Na weekend polecam bardzo ciekawy film dokumentalny:

Domyślam się, ze w związku z brakiem gołych cycków  i niepolską mową ilość obejrzeń nie będzie przytłaczająca … Niemniej warto, ponieważ film obnaża jedną w bardziej znaczących wad kapitalizmu – marnotrawstwo surowców nieodnawialnych i ludzkiej pracy w imię doraźnego zysku.

Co ciekawe, tak zwana niewidzialna ręka wolnego rynku najwyraźniej nie działa. Teoretycznie powinno być tak, że firma produkująca najbardziej solidne produkty wygrywa z konkurentami na rynku. W praktyce taka firma bankrutuje, a wygrywa ta produkująca nietrwały chłam, ale w reklamach drąca ryja o swojej wyjątkowości, taniości i trwałości. Najlepszy przykład – Apple, podła i obrzydliwa korpo stylizująca się na coś zupełnie innego, opierająca swój biznes na młodych snobach (minuta 37:25).

Planowana niska jakość dotyka również żywności. O ile uniknąć oszukańczych i nietrwałych produktów przemysłowych można, to unikanie śmieciowej żywności jest bardzo trudno. Przykładów można podawać setki, od soków zrobionych z farbki, syropu i 0,5% owoców, po produkty Gerbera dla niemowląt, produkowane z odpadów (tzw. mięsa oddzielonego mechanicznie).

W filmie nie wspomniano o przemyśle farmaceutycznym, który nie ma za zadanie leczyć, lecz osiągać zyski. Nikt nigdy nie słyszał o leku leczącym alergię, natomiast każdy zna reklamę środków na objawy alergii. Chodzi o to, aby nieszczęśnik musiał zażywać codziennie jedna tabletkę i przy tej okazji wrzucał do skarbonki parę dolarów. Cynizm podniesiony do rangi filozofii.

Niestety, w starciu konsumenta z korpo, zwykły konsument zawsze przegrywa. Korpo, z głębokimi kieszeniami, z działem prawnym i działem PR, jest w stanie zrobić z konsumentem co chce. Jak to kiedyś kolega Tystero określił – to co nie jest nielegalne, jest legalne i można to robić. Nawet jeżeli od tego planeta zamieni się w jeden wielki śmietnik, pełen chorych ludzi. Ba, nawet to co nielegalne, może stać się legalne, dzięki drobnym zmianom wprowadzonym przez dzieł prawny.

W takiej sytuacji znajduje się więcej zrozumienia dla europejskiego biurokratyzmu. W UE każdy produkt musi wytrzymać 2 lata, tyle wynosi gwarancja. Spokojnie ten czas można jeszcze wydłużyć. Regulacje administracyjne nie są tak potrzebne jak karne. 100 lat temu nie mieściło się w głowach więzienie za zatruwanie środowiska lub za naruszanie praw pracowniczych. Wyroki surowego więzienia powinny być aplikowane za kłamliwe reklamy i za planową awaryjność (sabotaż dobra należącego już do konsumenta).

Kiedyś w przyszłości temat który dziś poruszyłem będzie opisywany jako przykład zrakowacenia systemu społeczno-ekonomicznego XX wieku, tak jak gułagi są już dziś opisywane jako przykład zrakowacenia komunistycznej utopii.

Tymczasem, gdy odłoży się na bok dywagacje o naturze kapitalizmu, warto zwrócić uwagę na bieżące wydarzenia. W komentarzach zauważyłem sporo zadowolenia ze spadku cen złota. Widać tu taką małpią złośliwość nędzarzy – sami nic nie mają i mieć nie będą, ale gdy ktoś traci, czują podniecenie. Po komentarzach od razu orientuję się, jakim kapitałem dysponuje dane IP. To taka typowo polska cecha narodowa, trzeba to polubić i traktować jak swoisty folklor.

W temacie złota nie mam zbyt dużo do powiedzenia. Warto zapoznać się z wykresem na Gold blogu – widać wyraźnie, że złoto jest w korekcie, ale nadal w wieloletnim trendzie wzrostowym. Równie ciekawy jest wykres na SiP – autor zauważa, że dla Polski korekta na kruszcach nie ma większego znaczenia, ponieważ złotówka się szmaci.

Nadal jestem zwolennikiem lokowania oszczędności w złocie, szczególnie po niedawnych perypetiach KGHMu. Mogliśmy przekonać się, że rząd szuka i szukać będzie metod dobrania się do portfeli wszystkich, których może dosięgnąć. Jest kasa w KGHM – trzeba ją zagospodarować, szczególnie, że ofiara nie ma się jak bronić.

Przypomina mi to akcyzę na prąd czy ropopochodne – ofiary nie mają ucieczki i muszą każdego dnia płacić. Wystarczy tylko schylić się po gotówkę jednym rozporządzeniem. W przypadku złota sprawa nie jest taka prosta – odnaleźć i zrabować kruszce jest znacznie trudniej i zysk z całej akcji może nie pokryć jej kosztów.

Share This Post

Pokłady

14 December 2011

Zdumiewają mnie skala lekkomyślności inwestorów. Pominę topienie kasy inwestowanie w obligacje skarbowe, o których każdy 5klasista powinien wiedzieć, że ostatnim razem (II RP) zostały nierozliczone, więc sytuacja może się powtórzyć. Pominę inwestowanie w akcje, którego najczęściej inwestor nie rozumie i które służy raczej zarządowi, niż akcjonariuszowi. Pominę też fundusze inwestycyjne, które bardziej słyną z pazerności na sute prowizje, niż z osiąganych wyników.

Skupmy się na złocie. Każdy chyba słyszał o firmie Amber Gold, ‘gwarantującej’ 12% zysku na ‘lokacie’ opartej na złocie. Tu sprawa jest szeroko opisana. Przychylam się do tezy, że firma jest piramidą finansową – nie ma żadnego audytu rzekomo posiadanego złota, a oferta pożyczkowa na ich stronie oraz zakup samolotów sugerują zupełnie inne wykorzystanie środków niż zakup złota na rzecz klientów. Skala działania w Polsce wskazuje, że firma obraca ogromną sumą pieniędzy. Jeżeli dojdzie do bankructwa, to będzie masowy skowyt, a głupi ludzie będą przed kamerami rwać włosy z głowy i opowiadać jak stracili dorobek życia. Warto przyswoić sobie wiedzę, czym mogą kończyć się piramidy finansowe.

Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia ze spektakularnymi wałami również na Allegro. Powszechne stało się prowadzenie sprzedaży złota z dostawą terminową, o czym niedawno pisał Gold Blog. Tu też działa matematyka – nie ma możliwości dostarczenia złota w tej cenie, chyba że ze stratą. Najwyraźniej frajerzy klienci nie potrafią liczyć albo liczą na cuda. Oto jak kończy się zakup ‘taniego złota’:

Sprzedawca 1

Sprzedawca 2

Warto nadmienić, że nadmierna lekkomyślność to tylko jedna strona medalu. Są też klienci-paranoicy. Nie tak dawno miałem telefon, który mnie rozbawił. Klient pytał, czy możemy dokonać transakcji w komendzie Policji, tak jakby oficer dyżurny chciał i mógł gwarantować swoją obecnością zawartość złota w monecie.

Warto zachować zdrowy rozsądek. Nie ma co wysyłać pieniędzy komuś z nadzieją, że za parę miesięcy coś tam przyśle albo zwróci z procentem. Nie ma nic lepszego, niż coś namacalnego, na przykład kawałek złota, który potrafimy zmierzyć i zważyć a następnie porównać z danymi nominalnymi.

Ten wpis sprowadza się głównie do pytania, jak bardzo aparat państwowy powinien kontrolować i regulować rynek. Osobiście jestem zwolennikiem wolności gospodarczej, dorośli ludzie powinni mieć prawo zmarnowania własnych pieniędzy w dowolnie wybrany sposób. Trzeba jednak pamiętać, że spora część społeczeństwa to debile. Skoro można odbierać ludziom niedorozwiniętym prawo do samostanowienia (ubezwłasnowolnienie), to może trzeba też odbierać ludziom część ich wolności by ich chronić? W takim przypadku instytucje rządowe powinny ściśle kontrolować firmy wzbudzające podejrzenia, nawet gdyby obniżało to konkurencyjność i podnosiło ceny. Warto podyskutować na ten temat.

Share This Post

Rocznica

13 December 2011

Dziś jak wiadomo, jest okrągła, 30ta rocznica. Można by o tym napisać wpis. Tylko po co, skoro pod domem zdrajcy była tylko mała grupka protestujących. Nie ma dużej grupy naciskającej na jego ukaranie. Ludzie pamiętają najwyżej to, co zjedli dziś na śniadanie.Wygrała sowiecka propaganda, przekonanie, że stan wojenny ‘był konieczny’. Skoro nie można sprawić, by zbrodniarz został ukarany a lud w dużej części wierzy w jego kłamstwa o ‘zagrożeniu interwencją’ to szkoda na to tuszu, nawet elektronicznego.

Na koniec mały link.

Share This Post