Kalkulator poglądowy
11 April 2012Każdy student powinien dojść w swoim życiu do momentu zwrotnego, w którym rządowa propaganda zaczyna być odbierana jako śmieszniejsza niż komedie ściągane z torrentów. Z moich obserwacji średniego wieku inwestorów w metale wynika, że całkiem sporo młodych ludzi myśli nad wyraz rozsądnie. Dziś w ramach dostarczania rozrywek zachęcam do zapoznania się z ‘kalkulatorem poglądowym‘. Jak dla mnie jest to wykres interaktywny i z kalkulatorem ma wspólnego nic, albo jeszcze mniej. Zobaczymy co ‘w najbliższych dniach’ zaprezentują nam spindoktorzy, a na razie pobawmy się tym, co mamy.
Zacząć wypada od założeń. Przede wszystkim inflacja. Jest rzeczą absolutnie nierealną, by inflacja w kolejnych latach utrzymywała się na średnim pułapie 2,14%. W gospodarkach opartych na walutach papierowych takie poziomy nie są możliwe do utrzymania, szczególnie w gospodarkach mających rosnąć o zakładane 2,24% rocznie. Biorąc pod uwagę zbliżający się peak oil i zapaść demograficzną kraju nie ma szans na średnie roczne wzrosty na wymarzonym poziomie. Fikcja wyssana z brudnego kciuka. Wysoka inflacja i niski przyrost gospodarczy przenoszą również w krainę fikcji literackiej poziom realnego wzrostu wynagrodzeń na poziomie 2,78%.
Biorąc pod uwagę czyhające zagrożenia, również te niewymienione powyżej bądź jeszcze nieznane, poziom konsumpcji i jakość życia w roku 2060 może być nawet niższa niż jest dziś. Fajnie byłoby zobaczyć co pokazują symulacje, gdy założy się ujemny realny wzrost (czyli spadek) wynagrodzeń i realną inflację na poziomie 6-8% rocznie. Na szczęście dla władców do dyskusji publicznej nie zostanie dopuszczony nikt, kto nawet rozważałby tak absurdalny zestaw parametrów wyjściowych do symulacji.
Nie mając (chwilowo) możliwości korzystania z prawdziwych kalkulatorów, spójrzmy na to, co prezentowane jest na wykresie. Najfajniej będą mieć ludzie pracujący do 75 roku życia. Właściwie szkoda, że nie można ciągnąć tej symulacji dalej. W jakich luksusach pławiłby się pracownik pracujący do 100 roku życia! Byłby jak sam Hugh Hefner – tego nie przewidziano nawet w pierwszych oszukańczych reklamach OFE:
Pierwsze na wykresie, na co tak naprawdę patrzy zwykły zjadacz chleba to kwota nominalna emerytury. 4685 zł miesięcznie przy 67 roku zamiast 2725 zł dla leni obijających się w kwiecie wieku lat 60. Po co tracić nerwy przy wnukach, gdy można sobie niemalże podwoić emeryturę w kilka lat!
Niestety, te magiczne liczby wynikają z czarów założonymi liczbami oraz podanie emerytury w złotówkach przyszłości o niewiadomej sile nabywczej. Przekręt zdradza już procent podawany za kwotą. Mamy tu 38% pensji 67 latka i 26% dla 60 latka. Biorąc moje ultrapesymistyczne i przecież całkowicie nierealne założenie o braku wzrostu wynagrodzeń realnych i fakt, że dominanta wynagrodzeń w Polsce to jakieś 1400 zł netto, emerytura wyniosłaby odpowiednio 532 i 364 zł, oczywiście o ile emeryci mieliby odpowiedni staż pracy. Teoretycznie jest to sytuacja, w której do emerytury minimalnej dopłaca państwo lub opieka społeczna, ale biorąc pod uwagę ilość emerytów z pokolenia ‘dzieci Jaruzela’ do ilości ich dzieci (płatników składek) gospodarka może nie uciągnąć nawet minimalnych emerytur.
Istnieje ogromne ryzyko, że emeryci osiągną poziom zdychania z głodu i karmienia kur na działce suchym chlebem znalezionym w śmietniku. Można sobie wsadzić w kieszeń dyrdymały serwowane przez polityków, że oni ‘dają słowo’, że wcale tak nie będzie. Za 30 lat nikt nie będzie pamiętał i egzekwował ich słów, lecz będzie się skupiał na określeniu miejsc gdzie są najświeższe i jeszcze nieprzebrane śmieci.



