Zawód
Wednesday, 16 May 2012Niedawno pewna osoba zapytała mnie jaki zawód wykonuje. Okazuje się, że gdy się dobrze zastanowić, to odpowiedz na to pytanie jest trudna. Po chwili doszedłem do wniosku, że tak naprawdę zajmuję się surwiwalem ekonomicznym. Przygotowuję ludzi do sytuacji SHTF, na wypadek gdyby jakieś zawirowania po raz kolejny dotknęły Polskę i waluta oparta na ustawowym przymusie (papierowa złotówka) przestała po raz kolejny być przyjmowana w zamian za towary i usługi
Gdy wpisze się słowo ‘survival’ na ebay.com to na tą chwilę na pierwszej stronie wyników wyszukiwania mamy takie oto przedmioty:
Pozycja 1 – kołowrotek:
Pozycja 4 – kubek:
Pozycja 8 – pasek z linki:
Przypomnijmy sobie wprowadzenie stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 r. Który z tych przedmiotów byłby w takiej sytuacji najbardziej potrzebny? Żaden. Tamtej zimy przydatne były złote monety, banknoty RFN lub USA, a najlepiej paszport kraju neutralnego.
Cofnijmy się jeszcze dalej w czasie, do roku 1939. Dnia 31 sierpnia za 1 złotówkę można było kupić 2 marki Rzeszy, a obligacje RP o nominale 100 zł można było sprzedać za 95 zł. Miesiąc później za 1 złotówkę można było kupić tylko 0,5 marki, a za obligacje o nominale 100 zł dostawało się 10 marek, o ile oczywiście nie było się Żydem, bo wtedy konta bankowe były blokowane, a maksymalny majątek w gotówce nie mógł przekraczać 500 zł.
Prosta kalkulacja pozwala wyliczyć, że posiadacze papierowych złotówek teoretycznie stracili 75% siły nabywczej, a posiadacze obligacji gwarantowanych przez państwo, typu ‘zysk bez ryzyka, nominowany w złocie’ stracili 95%. W praktyce nawet więcej, bo ceny pofrunęły w górę, a wiele towarów było dostępnych tylko na czarnym rynku, za jeszcze wyższą cenę. Tutaj można znaleźć nieco informacji, jak proces wymiany złotówki II RP wyglądał w praktyce.
Historia uczy, że oprócz paszportu najbardziej opłacalne było posiadanie złota lub walut państw neutralnych. Złoto było jedynym pieniądzem za który kupowało się wolność, żywność czy dach nad głową. Zawsze.
Zabawki sprzedawane w sklepach z surwiwalem są dobre do leśnych zabaw w harcerzy. Rozpalić ognisko przy pomocy jakiegoś fikuśnego gadżetu zamiast zwykłej zapalniczki za ułamek wydanych pieniędzy, zagotować wodę w manierce, okopcając ją tak, że nadaje się do wyrzucenia, oto podniecająca zabawa w przeżycie. A prawdziwy surwiwal polega na tym, jak dać sobie radę wraz z rodziną, gdy papierowa waluta traci całkowicie wartość, którą przypisuje jej tłuszcza i jak przeżyć w takich warunkach kilka lat nie głodując.
Skoro złoto już tyle razy sprawdziło się w historii ratując ludzi przed głodem, to można wnioskować, że sprawdzi się znowu.
Skoro każda generacja Polaków w ostatnich kilkuset latach miała przynajmniej raz do czynienia z powstaniem czy wojną, to można wnioskować, że kolejne pokolenie też to może spotkać.
To wszystko nie są wyłącznie teoretyczne rozważania. W ciągu ostatniego tygodnia euro pofrunęło z 4,18 na 4,37 złotego. To jest 5% spadku wartości lokalnej waluty, obligacji, akcji i wszystkiego co jest nominowane w złotówkach, a przecież nie jest to nawet wyjście jakiegoś kraju z euro czy oficjalny default któregoś kraju grupy PIIGS. Polska złotówka była, jest i będzie walutą na miarę bananowej republiki i z niewiadomych przyczyn drukowana jest na papierze a nie na kartoflanych liściach (ekologia? wymóg UE?). Strach pomyśleć co się z nią stanie, gdy dojdzie do któregoś ze wspomnianych zdarzeń.
Ostatnio cena złota w złotówkach spadła o około 15%, licząc od szczytu cen. Pamiętajmy, że złoto to ubezpieczanie, a nie winda do nieba. Nie ma co liczyć na to, że zakup paru złotych monet zrobi z nas milionerów. Złoto może odnotować spadki i wzloty, ale zawsze będzie wymienne na aktualną walutę i potrzebne dobra. Teraz spadło o 15%, ale wcześniej czy później wzrośnie. Złotówki i obligacje II RP i PRL straciły całą swoją wartość i nigdy jej nie odzyskają. Jest tylko kwestią czasu, aż złotówki i obligacje III RP będą wyłącznie ciekawostkami numizmatycznymi.
Dzięki fenomenalnej podzielności złota można stworzyć własne portfolio i posiadać różne produkty na różne okazje, na przykład:
- Krugerrand, o zawartości złota 31,1 g (1 uncja), gdy trzeba będzie kupić wolność czy nieruchomość – tu w tzw. slabie, dla porównania z wielkością kolejnej monety:
- 25 złotych, o zawartość złota 0,9 grama, jedna z wielu drobnych monet złotych doskonałych do dokonywania drobnych płatności, tu również opakowana w tzw. slab:
Posiadając przed wojną 10 uncji złota, można było przeżyć z rodziną całą 5 letnią zawieruchę na znośnym poziomie, sprzedając po 1 uncji co pół roku. Koszt zakupu takiej ‘rolki’ wynosił wtedy nieco ponad 2100 ówczesnych złotówek, równowartość motoru Sokół. Ze sprzedaży takiej ilości złota uzyskałoby się dziś nieco ponad 53 000 aktualnych złotówek, o ile ktoś byłby na tyle mądry, by nie kupić dwóch takich obligacji:












