Kanał RSS
Subskrybuj kanał - Doxa Przemysław Słomski
Subskrybuj
Sponsored Links
Kontakt z autorem …
... jest bardzo prosty ... przemyslaw malpeczka slomski kropeczka us
Liczniki długów
Dług publiczny Polski
 PLN

USA - Gross National Debt

Archiwum kategorii ‘Survival’

Zawód

Wednesday, 16 May 2012

Niedawno pewna osoba zapytała mnie jaki zawód wykonuje. Okazuje się, że gdy się dobrze zastanowić, to odpowiedz na to pytanie jest trudna. Po chwili doszedłem do wniosku, że tak naprawdę zajmuję się surwiwalem ekonomicznym. Przygotowuję ludzi do sytuacji SHTF, na wypadek gdyby jakieś zawirowania po raz kolejny dotknęły Polskę i waluta oparta na ustawowym przymusie (papierowa złotówka) przestała po raz kolejny być przyjmowana w zamian za towary i usługi

Gdy wpisze się słowo ‘survival’ na ebay.com to na tą chwilę na pierwszej stronie wyników wyszukiwania mamy takie oto przedmioty:

Pozycja 1 – kołowrotek:

Pozycja 4 – kubek:

Pozycja 8 – pasek z linki:

 

Przypomnijmy sobie wprowadzenie stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 r. Który z tych przedmiotów byłby w takiej sytuacji najbardziej potrzebny? Żaden. Tamtej zimy przydatne były złote monety, banknoty RFN lub USA, a najlepiej paszport kraju neutralnego.

Cofnijmy się jeszcze dalej w czasie, do roku 1939. Dnia 31 sierpnia za 1 złotówkę można było kupić 2 marki Rzeszy, a obligacje RP o nominale 100 zł można było sprzedać za 95 zł. Miesiąc później za 1 złotówkę można było kupić tylko 0,5 marki, a za obligacje o nominale 100 zł dostawało się 10 marek, o ile oczywiście nie było się Żydem, bo wtedy konta bankowe były blokowane, a maksymalny majątek w gotówce nie mógł przekraczać 500 zł.

Prosta kalkulacja pozwala wyliczyć, że posiadacze papierowych złotówek teoretycznie stracili 75% siły nabywczej, a posiadacze obligacji gwarantowanych przez państwo, typu ‘zysk bez ryzyka, nominowany w złocie’ stracili 95%. W praktyce nawet więcej, bo ceny pofrunęły w górę, a wiele towarów było dostępnych tylko na czarnym rynku, za jeszcze wyższą cenę. Tutaj można znaleźć nieco informacji, jak proces wymiany złotówki II RP wyglądał w praktyce.

Historia uczy, że oprócz paszportu najbardziej opłacalne było posiadanie złota lub walut państw neutralnych. Złoto było jedynym pieniądzem za który kupowało się wolność, żywność czy dach nad głową. Zawsze.

Zabawki sprzedawane w sklepach z surwiwalem są dobre do leśnych zabaw w harcerzy. Rozpalić ognisko przy pomocy jakiegoś fikuśnego gadżetu zamiast zwykłej zapalniczki za ułamek wydanych pieniędzy, zagotować wodę w manierce, okopcając ją tak, że nadaje się do wyrzucenia, oto podniecająca zabawa w przeżycie. A prawdziwy surwiwal polega na tym, jak dać sobie radę wraz z rodziną, gdy papierowa waluta traci całkowicie wartość, którą przypisuje jej tłuszcza i jak przeżyć w takich warunkach kilka lat nie głodując.

Skoro złoto już tyle razy sprawdziło się w historii ratując ludzi przed głodem, to można wnioskować, że sprawdzi się znowu.

Skoro każda generacja Polaków w ostatnich kilkuset latach miała przynajmniej raz do czynienia z powstaniem czy wojną, to można wnioskować, że kolejne pokolenie też to może spotkać.

To wszystko nie są wyłącznie teoretyczne rozważania. W ciągu ostatniego tygodnia euro pofrunęło z 4,18 na 4,37 złotego. To jest 5% spadku wartości lokalnej waluty, obligacji, akcji i wszystkiego co jest nominowane w złotówkach, a przecież nie jest to nawet wyjście jakiegoś kraju z euro czy oficjalny default któregoś kraju grupy PIIGS. Polska złotówka była, jest i będzie walutą na miarę bananowej republiki i z niewiadomych przyczyn drukowana jest na papierze a nie na kartoflanych liściach (ekologia? wymóg UE?). Strach pomyśleć co się z nią stanie, gdy dojdzie do któregoś ze wspomnianych zdarzeń.

Ostatnio cena złota w złotówkach spadła o około 15%, licząc od szczytu cen. Pamiętajmy, że złoto to ubezpieczanie, a nie winda do nieba. Nie ma co liczyć na to, że zakup paru złotych monet zrobi z nas milionerów. Złoto może odnotować spadki i wzloty, ale zawsze będzie wymienne na aktualną walutę i potrzebne dobra. Teraz spadło o 15%, ale wcześniej czy później wzrośnie. Złotówki i obligacje II RP i PRL straciły całą swoją wartość i nigdy jej nie odzyskają. Jest tylko kwestią czasu, aż złotówki i obligacje III RP będą wyłącznie ciekawostkami numizmatycznymi.

Dzięki fenomenalnej podzielności złota można stworzyć własne portfolio i posiadać różne produkty na różne okazje, na przykład:

- Krugerrand, o zawartości złota 31,1 g (1 uncja), gdy trzeba będzie kupić wolność czy nieruchomość – tu w tzw. slabie, dla porównania z wielkością kolejnej monety:

- 25 złotych, o zawartość złota 0,9 grama, jedna z wielu drobnych monet złotych doskonałych do dokonywania drobnych płatności, tu również opakowana w tzw. slab:

Posiadając przed wojną 10 uncji złota, można było przeżyć z rodziną całą 5 letnią zawieruchę na znośnym poziomie, sprzedając po 1 uncji co pół roku. Koszt zakupu takiej ‘rolki’ wynosił wtedy nieco ponad 2100 ówczesnych złotówek, równowartość motoru Sokół. Ze sprzedaży takiej ilości złota uzyskałoby się dziś nieco ponad 53 000 aktualnych złotówek, o ile ktoś byłby na tyle mądry, by nie kupić dwóch takich obligacji:

Share This Post

Skleroza

Tuesday, 8 May 2012

Powodowany typową dla mnie niezdrową ciekawością przeczytałem książkę ‘Marzenia i tajemnice’. Na okładce, w miejscu przeznaczonym dla autora, widnieje nazwisko Danuta Wałęsa. Tymczasem Danuta zakończyła edukację po 8 klasach podstawówki i ledwo się sama podpisuje, wobec czego skorzystała z pomocy ghost writera. Trochę to niepoważne ściemniać i ślizgać się na nazwisku Wałęsa, które umieszczone na okładce ma przyciągać nabywców książki.

Styczność z książką grozi stratą czasu i pieniędzy, a co gorsza nerwów. Gdyby zrobić analizę statystyczną treści, to najczęściej pada wyrażenie ‘nie pamiętam’. Po co pisać książkę jeżeli prawie nic się nie pamięta? Danuta miała historyczną możliwość bycia świadkiem kluczowych momentów historii, ale nic z tego nie przetrwało w głowie.

Największym rozczarowaniem jest brak informacji dotyczących działań SB. Znajomość sposobów działania Stasi i jej kuzynki SB każą podejrzewać, że całe otoczenie Wałęsy było zinfiltrowane. ‘Autorka’ wspomina o miłej dziewczynie z firmy mającej siedzibę pod jej mieszkaniem, która poleciła kolejną miłą panią do pomocy w domu. Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że obie pracowały w służbach. Do Danuty też musieli pukać smutni panowie – udawanie że do tego nigdy nie doszło jest niepoważne w świetle faktów historycznych, ujawniających wiele przypadków wzajemnego donoszenia na siebie małżonków.

Share This Post

Volkssturm

Thursday, 3 May 2012

Mechanizmy rządzące społeczeństwami są specyficzne i charakteryzują się tym, że tłum nie jest ani racjonalny ani inteligentny. Warto przypomnieć sobie to wideo, na którym stado ludzi zachowuje się jak stado spanikowanych jeleni:

Totalitaryzmy są efektem tego samego mechanizmu stada. W pewnym momencie w Niemczech zaostrzył się kryzys finansowy i Hitler, polityk wcześniej totalnie wyśmiewany i odbierany jako niepoważny, wskazał przyczynę zła (Żydzi) i z czasem po prostu przejął władzę nad stadem. I jeżeli nawet spory odsetek stada był refleksyjny, wykształcony i inteligentny, to i tak całe stado karnie maszerowało w jednakowych mundurkach, co najwyżej niektóre zbyt pyskate jednostki były rozwalane pod murem.

Taki proces obserwuje się teraz w Holandii. Jest kryzys, są winni (Polacy i Rumuni), jest stopniowy proces przejmowania władzy przez populistów. Zamiast rozbijania witryn żydowskich sklepów są podpalenia polskich hoteli i samochodów na polskich numerach. Tak jak za Hitlera proces ten jest lekceważony i tolerowany przez władze i społeczeństwo. Sytuacja skończy się tak samo jak poprzednio z Żydami skarżącymi się na zdemolowany sklep – Polak skarżący się na pobicie przez ‘nieznanych sprawców’ zostanie jeszcze pobity przez policje, a potem skazany na obóz przez niezawisły holenderski sąd.

Brak emerytur dla pokolenia 30 latków wcale nie jest czarnym scenariuszem. Trzeba to raczej nazwać scenariuszem najprawdopodobniejszym i wcale nie najgorszym. Czarny scenariusz to udział w kolejnej europejskiej wojnie i zapędzenie w kamasze zamiast na emeryturę:

Jakoś nikt z osób wymyślonych na potrzeby artykułu nie wypowiada się w taki powyższy sposób. Powtarzają się banały o podróżowaniu po świecie czy zaangażowaniu w projekty artystyczne (sic). Ani słowa o kopaniu okopów, ale to przecież oczywiste dla wszystkich Europejczyków, że żadnej wojny już nigdy nie będzie.

Share This Post

Nie ma jutra

Wednesday, 21 March 2012

Prezentuję drogim czytelnikom kolejny skwar na temat Peak Oil. Zawsze, gdy wracam myślami do tematu wydobycia ropy naftowej popadam w pewnego rodzaju przygnębienie. Na co dzień żyje się problemami dnia codziennego i zapomina się o wiszącym nad naszymi głowami  Mieczu Damoklesa. Oglądanie takich filmików powoduje sprowadzenie na ziemię i przypomina o błyskawicznie zbliżającej się kolizji naszej cywilizacji z przysłowiową ‘ścianą’.

Ten filmik powinien być ‘lekturą obowiązkową’ dla wszystkich działaczy Greenpeace. Zastanawiam się, czy nie wypalić parę płytek aby rozdać je działaczom zaczepiających ludzi na deptakach wielu miast Polski.

Podobno udaje się uruchamiać polskie napisy do tego filmu. Jeżeli nie uda się – proszę wracać przed telewizor lub do szkoły. HT Andrzej S.

Share This Post

Czeski film

Saturday, 17 March 2012

Gdyby komuś zepsuł się telewizor i w desperacji nie wiedział co obejrzeć w weekend, polecam przypomnienie sobie wykładów Chrisa Martensona. Bite 3 godziny 10 minut, co konkuruje ze znanym skwarem “Przeminęło z wiatrem” (3h46m).

Wykład dotyczy właściwie wszystkich głównych problemów cywilizacji zachodniej, od narastającego kryzysu naftowego do absurdalnego systemu walut papierowych.

Dla osób nie znających języka angielskiego (bo i po co się uczyć, nauka nudzi i męczy) ogromnym udogodnieniem będą napisy w języku czeskim:

Share This Post

Paszporty

Tuesday, 6 March 2012

Wywiad w Dużym Formacie z Andrzejem Zaryckim:

Jakim cudem w 1964 roku wypuszczono do Stanów całą rodzinę? Mama urodziła się w Chicago, miała 6 lat gdy wróciła do Polski ze swoją owdowiałą matką. Ma amerykańskie obywatelstwo i amerykański paszport. Dzięki temu mogliśmy wszyscy emigrować, dostaliśmy zielone karty, ubezpieczenia, pracowaliśmy legalnie. [...] Ja się w Ameryce nie odnalazłem, brakowało mi atmosfery Hefajstosa, Jaszczurów, przyjaciół, twórczości, więc w 1966 roku wróciłem, uciekając jednocześnie z USA przed wysyłką do Wietnamu. Reszta rodziny została jeszcze kilka lat.

Oto jest najlepsza z możliwych argumentacja dla posiadania dwóch paszportów. Za PRL kraj był pewną formą odrutowanego obozu wielkości całego kraju, możliwości wyjazdu dalej niż do Bułgarii były mocno limitowane. W tym czasie w USA jakość życia była nieporównywalna, a zarobki dzienne odpowiadały miesięcznym zarobkom w PRL. Możliwość wyjazdu była wtedy bezcenna, czy to dla chwilowego dorobienia się, czy dla wyjazdu na stałe.

Z drugiej strony warto pamiętać, że USA to nie raj. Są pewne niedogodności związane z mieszkaniem w tym kraju, na przykład można zginąć w jakiejś wojnie prowadzonej dla ochrony interesów grupki oligarchów. Wtedy przydaje się ten pierwszy paszport. Dwa paszporty dają wolność niedostępną dla innych obywateli.

Życie to nie droga krzyżowa i nie chodzi w nim o to, by pięknie i szlachetnie cierpieć. Trzeba się tak ustawić, by zabezpieczyć siebie i swoją rodzinę przed bandyckimi politykami i konsekwencjami ich zbrodniczych działań – a może to być całe spektrum problemów – od zmarnowania życia na egzystencję w nędzy w chorym systemie do wieloletniego bezsensownego więzienia lub wręcz bycia postawienia pod ścianą.

Share This Post

Komunikacja indywidualna po Peak Oil

Sunday, 4 March 2012

Z Peak Oil się nie wygra, ponieważ nie można zmienić praw geologii. W ziemi znajduje się pewna określona ilość ropy naftowej i wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach produkcja ropy będzie spadać. A to powodować będzie szereg nieprzyjemnych konsekwencji, od drogich i coraz mniej dostępnych paliw płynnych, po globalną recesję (stagflację) i plagę bezrobocia.

Żyć jednak jakoś trzeba. Nie możemy po prostu przykryć się prześcieradłem i czekać na śmierć. Skupmy się na tym, jak dać sobie radę. Problemem, który trzeba rozwiązywać już dziś jest zapewnienie sobie transportu w sytuacji gdy paliw płynnych nie będzie, lub ich cena wyskoczy w stratosferę.

Samochody napędzane energią elektryczną odrzucam. Technologia magazynowania energii nie jest jeszcze dojrzała i sprawia szereg trudności, szczególnie w chłodnym klimacie. Na takie rozwiązanie trzeba jeszcze poczekać. Odrzucam też zasilanie wodorem. Pomijam fakt, że jest to najbardziej nieefektywny energetycznie rodzaj paliwa, ale również to, że nie ma odpowiednich samochodów na rynku a tym bardziej infrastruktury (stacji wodorowych). Zanim ktokolwiek zacznie zachwalać wodór jako ‘paliwo przyszłości’ najpierw powinien zapoznać się z podstawowymi informacjami na ten temat. Pomijam te wszelkie inne egzotyczne rozwiązania, takie jak samochody na sprężone powietrze, samochody na ślinę czy samochody na chrust.

Odrzucam też opcję rezygnacji z transportu indywidualnego. Nie każdy może jeździć tramwajem lub rowerem. W sytuacji, gdy wykonuje się wolny zawód czy prowadzi się firmę nie można zastosować takiego rozwiązania. Wyjście z sytuacji nie jest również współdzielenie samochodów, popularne w USA, które nie może się przyjąć w Polsce, z powodu zdziczenia i nędzy społeczeństwa.

Na tą chwilę istnieją dwa realne sposoby przygotowania transportu do realiów niedostępności ropopochodnych:

1. Przestawienie się na CNG, czyli sprężony gaz ziemny. W Niemczech czy we Włoszech jest to popularny sposób zasilania samochodów, szeroko rozwinięta jest infrastruktura tankująca, na rynku wtórnym można kupić sporo samochodów na to paliwo.

Plusy:

- Całkowita niezależność od pochodnych ropy
- Możliwość skrzyknięcia się z sąsiadami/znajomymi/rodziną i wspólne zbudowanie stacji tankującej
- Sposób ten nie wymaga wysiłku tak jak w przypadku biodiesla, gdzie olej trzeba najpierw zdobyć a potem go przerobić

Minusy:

- Droga instalacja do tankowania przydomowego
- Mała ilość stacji tankujących w Polsce
- Niewielka ilość samochodów przystosowanych do CNG na rynku polskim
- Zbiorniki z CNG podlegają kontroli technicznej i co jakiś czas trzeba je wymieniać lub legalizować, co kosztuje tyle samo

2. Przestawienie się na biodiesel własnej roboty. To jest opcja dla ludzi, którzy mają dostęp do surowca i czas na jego przetworzenie. Przypomina to trochę pędzenie bimbru.

Plusy:

- Możliwość używania dowolnego pojazdu z silnikiem diesla
- Znikoma cena paliwa gdy posiada się olej z własnego źródła
- Możliwość zmagazynowania większych ilości paliwa
- Samochód z pełnym bakiem i kilkoma kanistrami jest w stanie przejechać nawet 3000 km, gdy pojazd z CNG przejeżdża bez tankowania około 300 km

Minusy:

- Problemy z krzepnięciem paliwa w zimie
- Konieczność posiadania miejsca do produkcji i zakupu odpowiedniej instalacji do pędzenia
- Odpad z produkcji w postaci gliceryny wynosi około 10% objętości wyprodukowanego paliwa
- Niemożność sprzedania wyprodukowanego biodiesla (akcyza)
- Problem z zaopatrzeniem w zużyty olej, szczególnie gdy lemingi obudzą się w kolejkach przed stacjami benzynowymi i odkryją biodiesel

Na tą chwile stosowanie powyższych paliw daje możliwość przejechania kilometra za 10-50% tego, co zapłaciłoby się tankując benzynę. Ropopochodne będą tylko drożeć, wobec czego ta różnica będzie się tylko powiększać.

Share This Post

Przewrót

Tuesday, 24 January 2012

Światem rządzi wąska grupka najbogatszych grubych kotów. Prawo, jakie stanowią ich ludzie w parlamentach świata, mają na celu chronić ich władzę, przywileje oraz źródła przychodów. Przykładem są przepychane właśnie akty pomagające ‘walczyć z piractwem’. Piractwo i terroryzm to każdy akt polegający na próbie odebrania czegokolwiek oligarchom, tak już dziś można przedefiniować te pojęcia w Wiki.

Nieważne, ile trwać będą protesty. Ograniczanie wolności i tak się dokona, tyle że nieco później. Taka jest konieczność dziejowa, że pewna grupa ludzi musi zagarnąć wszystko, po to, aby reszta społeczeństwa została pozbawiona wszystkiego. Aż nie dojdzie to przewrotu.

Z tego zdają sobie już sprawę niektórzy najbardziej inteligentni członkowie społeczeństwa, co widzę czytając moje ulubione polskie blogi. Nastroje eskalują się coraz bardziej, polskie społeczeństwo ewidentnie zmierza coraz bardziej w stronę Arabskiej Wiosny.

Aby zrozumieć dalszy bieg wydarzeń trzeba zastanowić się przez chwilę nad wydarzeniami poprzedzającymi Stan Wojenny i przejęcie władzy przez juntę Jaruzelskiego. To pozwoli zrozumieć sposób działania i myślenia reagowania mas. Mieliśmy wtedy do czynienia ze społeczeństwem, w którym najbardziej brakowało wolności – politycznej jak i ekonomicznej. Czy do przewrotu doszło dlatego, że ludziom brakowało wolności politycznej? Nie, stoczniowcy i górnicy chcieli cofnięcia podwyżek cen żywności, wolnych sobót i ‘socjalizmu z ludzką twarzą’. Żądania wolności były tylko skromnym kwiatkiem u kożucha i nie dlatego obalano ustrój. To cena szynki i (nie)dostępność bananów skończyły PRL, a nie Michnik i KOR.

Przykład Chin również jest niezbędny do dalszych wywodów, pozwala zrozumieć funkcjonowanie społeczeństw. Wydawać by się mogło, że pod totalitarnym butem cały lud będzie marzyć o rewolucji. Oprócz garstki zapalczywych studentów z placu Niebiańskiego Spokoju społeczeństwo milczało. Dlaczego? Ano dlatego, że otrzymali swobodę gospodarczą, jakość życia pofrunęła w górę i nie było ani komu, ani dlaczego protestować. Po co im wolność, można sparafrazować Kazika, póki jeszcze jest to legalne i nie zamyka nas kancelaria ‘Malanowski i wspólnicy‘.

Co się będzie działo dalej nie trudno się domyśleć, o ile oczywiście zna się historię świata i potrafi się wyciągać wnioski z przeszłości. Widać ewidentnie dwa równoległe przebiegające zjawiska:

1. Ograniczanie wolności politycznej, charakteryzujące się likwidowaniem resztki wolności w Internecie, delegalizacja oprogramowania kryptograficznego (uczciwy człowiek nie ma nic do ukrycia), zmechanizowaną kontrolę korespondencji, rozmów telefonicznych i VoIP, powszechne CCTV, oraz łączenie poszczególnych baz danych, tak by na podstawie zdjęcia zrobionego przez kamerę w autobusie dało się wyodrębnić twarz terrorysty z bazy danych praw jazd, określić historię połączeń telefonicznych i ich treść, wyrysować mapę logowań do wież telefonii komórkowych, określić przychody i wydatki, IP domowego komputera i całą historię aktywności w sieci, w szczególności aktywność na portalach społecznościowych, oraz wiele innych. Dane te można pobrać z serwerów krajowych, jak również z serwerów państw należących do Interpolu. Zautomatyzowanie tych czynności pozwoli skrócić procedurę do kilku minut i z pewnością jest niezbędne, aby skutecznie walczyć z pedofilią w sieci.

Jako efekt uboczny pojawi się czarny rynek anonimowości. Będzie można nabyć specjalnie oprogramowany sprzęt wraz z dostępem do netu i instrukcją jak się nim posługiwać. Coś w stylu Małego Konspiratora, na miarę 21 wieku. Wiedza jak nielegalnie posługiwać się szczątkiem Internetu bez ściągnięcie sobie na głowę fiskusa/żandarmerii/ABW/policji/SWW będzie na wagę złota.

2. Czekające nas ograniczenie wolności gospodarczej przypominać będzie czasy końcówki NEP w Związku Radzieckim, kiedy po odwilży gospodarczej przyciśnięto śrubę i ludzie mieli możliwość zapłacenia podatku i zdechnięcia z głodu, albo niezapłacenia podatku i zdechnięcia w kazamatach NKWD.

Dzisiejsza sytuacja finansowa państw świata zachodniego wymaga podjęcia wyjątkowych i drastycznych działań dla zwiększenia przychodów budżetowych – mógłby powiedzieć rzecznik każdego rządu. Zapomina się tu o krzywej Laffera, z której wynika, że nie można podnosić w nieskończoność podatków bez spadku przychodów do budżetu. Po prostu jest pewna ilość pieniędzy, którą da się wycisnąć z danej gospodarki i ani centa więcej. Niestety, politycy są debilami i nie potrafią tego zrozumieć.

Widać to dziś po składkach na ZUS – chyba nikt nie uzna, że podniesienie tych składek o 10% spowoduje wzrost składek o 10%, prędzej wzrost bezrobocia o 10%. Podobnie jest z papierosami – obserwuje masowe rzucanie tego zgubnego nałogu. Czekam kiedy społeczeństwo pęknie z akcyzą na paliwa, obstawiam, że absolutny próg bólu znajduje się gdzieś w okolicach 8-9 zł/litr, czyli już niedługo. Czeka nas wiele nowości, jak ludzie kradnący nocą paliwo z zaparkowanych pojazdów, czy pierwsze zabójstwo pracownika stacji by zatankować samochód.

Fiskalizm jest zjawiskiem globalnym. Grecja publikuje listy dłużników, Niemcy kupują spis obywateli posiadających konta za granicą, Amerykanie robią to metodą brutal force, przykładając Szwajcarom pistolet do głowy, Włosi delegalizują obrót gotówkowy, Polacy proponują program Nie bądź jeleń, weź paragon:

Inwencja fiskusa w dobie techniki cyfrowej jest nieograniczona. Można podłączyć się bezpośrednio do serwerów Allegro i zassać całe dane dotyczące obrotu i porównać je z deklaracjami podatkowymi. Idę o zakład, że za rok czy dwa podobny mechanizm walki z terroryzmem zostanie zaimplementowany w odniesieniu do kont bankowych, po prostu każde większe uznanie konta będzie wymagało wyjaśnienia, czy dana operacja została opodatkowana.

Pamiętać trzeba, ze można być spytanym o wszystkie transakcje sprzed 5 lat, więc jeżeli nawet system wejdzie do użycia za powiedzmy 2 lata, to rozmowa zacznie się od roku 2009. Jedno potknięcie w formie kilku powtarzających się transakcji (czyli działalności gospodarczej bez jej zgłoszenia) skutkuje wylotem poza nawias społeczeństwa, utratę oszczędności, nieruchomości, pracy (nie opłaca się pracować, gdy komornik zabiera większość wypłaty) oraz wpisaniem na listę osób karanych. A cały proces można łatwo zautomatyzować, serwer przemieli dane i wypluje listę kilkuset tysięcy nazwisk, do których wystarczy rozesłać wezwania do złożenia kilku drobnych wyjaśnień. Jeżeli nie ma ich w Polsce, z pomocą może przyjść ENA i system rozpoznawania twarzy w londyńskim metrze.

Idąc krok dalej można wyobrazić sobie system, w którym banknoty zostaną całkiem wycofane, w imię walki ze sprzedażą narkotyków młodzieży i złymi bakteriami mogącymi zainfekować posiadaczy banknotów. Każda transakcja, oprócz drobnej opłaty dla oligarchów posiadających systemy transakcyjne, będzie obłożona podatkiem obrotowym ‘solidarności międzypokoleniowej’ (to nie żart, taki podatek PCC obowiązuje we Francji). Chcesz dać dziecku 5000 zł na lody, przelej mu środki na jego kartę, ale 500 zł bierze fiskus a 200 zł Visa.

I to właśnie będzie koniec systemu. Nie będzie co włożyć do gara, jak w roku 1980, ale tym razem dlatego, że wszystko trzeba będzie oddać w formie podatków. Wtedy społeczeństwo pęknie i wyjdzie na ulicę na dobre. Game over.

Share This Post

Miejska dżungla

Tuesday, 18 October 2011

Ludzie interesujący się tematem surwiwalu mogą kupić nóż z żyłką i haczykiem w rękojeści, udać się do najbliższego lasu i trenować sztukę przeżycia w głuszy. Problem w tym, że scenariusz w którym sztuka przetrwania będzie sprowadzać się do połowu ryb w strumyku jest dość mało prawdopodobna. Znacznie bardziej prawdopodobne jest wystąpienie kryzysu finansowego w stylu argentyńskim (financial meltdown) i jego trwanie przez wiele lat. Surwiwal oznacza dziś trwałą umiejętność przeżycia w miejskiej dżungli.

Dlatego właśnie zaopatrzyłem się w kilka rolek krugerrandów i udałem się do Aten. Celem było sprawdzenie, czy złoto da się zjeść i czy sprawdza się jako pieniądz w sytuacji kryzysu o takiej skali oraz jak można funkcjonować w państwie ogarniętym kryzysem o takiej skali.

To, co zobaczyłem przypomina mi realia PRL roku 1980/1 roku. Wszystko jest sparaliżowane strajkami, wygląda to jak kroczący strajk generalny. Można sobie sprawdzić jaki jest harmonogram strajków i wyobrazić sobie życie w takim kraju. Właściwie normalne życie jest niemożliwe dla każdego, kto korzysta z jakichkolwiek usług, szczególnie dotkliwe są strajki komunikacyjne.

Korzystając z okazji wziąłem udział w walce o słuszne prawa ludu greckiego, o licencje na wykonywanie każdego zawodu i o godne wcześniejsze emerytury, najlepiej na koszt podatnika niemieckiego czy słowackiego. Ponieważ ten blog to nie konkurs piękności lecz próba otworzenia oczu czytelnikom na zagrożenia katolicyzmem w Polsce, ocenzurowałem nieco fotki.

Tu wykrzykuję hasła na rzecz utrzymania przywilejów, znanych w Polsce jako ‘prawa nabyte’:

A tu uważnie studiuję manifest:

 

Do walki z reżimem oprócz mnie włączyli się również śmieciarze. Poprzez ‘odejście od kubłów’ wywierają stanowczy nacisk na władzę, która musi lawirować między stertami odpadów:

Wydaje się, że w Atenach tylko drzewa nie strajkują. Zarówno miejskie drzewa oliwkowe jak i limonkowe obwieszone są tonami dojrzałych owoców. Oczyma wyobraźni zobaczyłem te tony limonek zebrane i wystawione na targu warzywnym w Berlinie, po circa 3-4 ojro/kg. Kasa dosłownie wisi na drzewach, trzeba mieć tylko kilka licencji na zbiór, obróbkę, transport i rozpoznawanie owoców:

Tymczasem Grecy nie zasypują limonek w popiele. Trwa cichy ale masowy run na banki. Tak to wygląda na wykresie:

Coś za tę papierową kasę trzeba kupić. Na przykład złoto. Okazało się, że mimo że kruszce są niejadalne, to lud ciągle ich pożąda. Zachodzi tu chyba silna skłonność do tradycji i przesądów, obnażona niedawno przez prezesa Bernanke. Krugerrandy rozeszły się błyskawicznie, nikt nie pytał o cenę, raczej o dostępną ilość i możliwość dalszych dostaw. Co ciekawe, lokalną specyfiką okazały się suwereny, czyli złote funty, o możliwość dostawy pytał prawie każdy kontrahent. Padało też wiele pytań dotyczących możliwości przyszłych dostaw diamentów inwestycyjnych, rzeczy od której trzymałbym się maksymalnie daleko, najwyraźniej pożądanych przez lokalną klientelę.

Od dawna powiada się, że najlepsze interesy robi się wtedy, gdy jest krew na ulicach. Kraje PIIGS dojrzewają do tego momentu. Z jednej strony wciąż mają euro, za które w innych krajach głupi ludzie oddają złoto, a z drugiej strony obywatele zdają sobie sprawę, że może dojść do powrotu do walut narodowych. Niestety, specyfika branży wymaga od czasu do czasu odwiedzania takich łże-krajów, w których nic nie działa jak powinno, a koczowanie na lotnisku w oczekiwaniu na lot nie jest niczym przyjemnym.

Share This Post

Irenka

Friday, 26 August 2011

Do Nowego Jorku zbliża się spore tornado. Zapowiada się niezły hardkor – ewakuacja 22 szpitali i ośrodki opieki, przestaje działać komunikacja miejska i lotnicza, zamykane są mosty. Uderzenie żywiołu przewidziane jest na niedzielny ranek czasu lokalnego.

Share This Post