Category Archives: Pozostałe

Wysiękowe zapalenie ucha środkowego

Co do zasady jestem stanowczym przeciwnikiem wszelkich altmedów czy stop-nopów. W większości kręcą się tam ludzie, którzy nie mają wyrobionego aparatu poznawczego i nie są w stanie zweryfikować prezentowanych im informacji, czyli zwyczajnie odróżnić prawdę od kłamstwa. Są ludzie nauczeni myślenia magicznego i nie nauczeni myślenia naukowego. Jest też dużo desperatów, którym nie jest w stanie pomóc medycyna. Na tym wszystkim, jak muchy na końskim nawozie, żerują cyniczni oszuści oraz ludzie chorzy psychicznie “widzący kolory i przekazujący energię”.

Mamy 21 wiek, a wciąż niestety jest wiele przypadków, w których medycyna rozczarowuje. Wiele chorób ma “niejasną etiologie”, czyli nie wiadomo skąd się biorą, jak choćby schizofrenia.  Artykuł z wiki może być przykładem jak napisać bełkotliwy materiał, który może wytłumaczyć wszystkie empiryczne obserwacje. Oto dowiadujemy się, że “czynniki genetyczne w połączeniu ze środowiskowymi są ważnymi czynnikami etiologicznymi schizofrenii”. Ale jakie konkretnie czynniki genetyczne i jakie czynniki środowiskowe? Można napisać, że “przyczyną większości zgonów są czynniki genetyczne w połączeniu ze środowiskowymi” i mielibyśmy całkowitą rację. To czynniki genetyczne sprawiają, że nie żyjemy 200 lat jak żółwie, a prawie każdy Polak umiera wcześniej ze względu na smog w powietrzu i zanieczyszczenie jedzenia i wody. Prawda jest taka, że współczesna medycyna nie ma wiele większego pojęcia o schizofrenii niż 100 lat temu.

Przykłady można mnożyć.

Pamiętacie Barrego Marshalla? Postawił tezę, że choroba wrzodowa jest spowodowana infekcją bakteryjną, był wyśmiewany, bo przecież w tak kwaśnym środowisku bakterie nie mogą żyć. Nie-mo-żli-we. W końcu sam siebie specjalnie zakaził Helicobacter pylori i udowodnił swoją rację.

A Augusto i Michaela Odone? Ich dziecku zdiagnozowano chorobę generyczną o nazwie adrenoleukodystrofia. Lekarze upierali się, że na tą chorobę nie ma lekarstwa. Tymczasem okazało się, że rodzice stworzyli preparat ratujący życie, znacząco je przedłużający. Dziś Olej Lorenza to uznany lek.

Tu jest fenomenalny wpis o problemach z łękotkami. Autor musiał sam odkryć przyczynę swoich problemów, ponieważ nie był w stanie uzyskać takiej informacji u żadnego z lekarzy. Facet spoza branży medycznej musiał sam stać się medykiem, żeby zrozumieć co się dzieje z jego kolanami.

Okazało się, że sam znalazłem się w takiej sytuacji. Nabawiłem się bowiem dość rzadkiej w moim wieku choroby o nazwie wysiękowe zapalenie ucha środkowego. W uchu środkowym, za błoną bębenkową, zebrał się płyn, który z powodu dużej lepkości (potocznie: kleistości) nie mógł się wydostać przez trąbkę Eustachiusza do gardła. Zabawne są objawy – przy poruszaniu głową na boki ma się wrażenie, że w uchu jest woda. I jest – tylko, że w środku.

Leczenie polega na podaniu całego koktajlu leków. Podaje się środki zmniejszające obrzęk błony śluzowej, leki wykrztuśne, mukolityczne (dla obniżenia produkcji śluzu) oraz przeciwhistaminowe. Gdy to nie pomaga to kolejnym krokiem jest interwencja chirurgiczna. Robi się otwór w błonie bębenkowej, w który zakłada się dren. Nie jest to ani miłe, ani tanie, ani obojętne dla zdrowia. A nieleczona choroba prowadzi do uszkodzenia ucha i problemów ze słuchem.

Zacząłem myśleć jakie są możliwe metody rozwiązania problemu. Wyobraziłem sobie ucho wewnętrzne wypełnione gazem i cieczą. Zdałem sobie sprawę, że gaz ma tą cechę, że rozszerza się wraz ze spadkiem ciśnienia (a ciecz nie). Gdy gaz w uchu zmienia objętość to ciśnienie wyrównuje się przez trąbkę Eustachiusza, która właśnie po to jest. Taka sytuacja ma miejsce w windzie, w samolocie, w czasie zmiany pogody, w komorze hiperbarycznej, etc.

Wyobraziłem sobie taką sytuację, że znajduję się w środowisku o spadającym ciśnieniu, na przykład w samolocie. Pęcherzyk powietrza zwiększy swoją objętość i wypchnie znajdujący się pod nim płyn przez trąbkę Eustachiusza. Można powiedzieć, że ciśnienie pokona lepkość cieczy. Działa to trochę jak syfon do wody sodowej, w którym też gaz wypycha ciecz.

Po tygodniu słuchania przelewającej się “wody” wsiadłem do samolotu by empirycznie przetestować przyjęte założenia. Przechyliłem głowę do takiej pozycji, w jakiej wyobrażałem sobie, że ujście do trąbki Eustachiusza będzie w najniższym miejscu, aby cała ciecz została wypchnięta. I gdy samolot osiągnął wysokość przelotową i ciśnienie osiągnęło wartość odpowiadającą wysokość 2500 mnp – okazało się, że ciecz została usunięta z ucha.

Tak oto w prosty sposób udało mi się uniknąć spożycia ze stu tabletek lub/i robienia dziury w błonie bębenkowej, nie mówiąc o wydaniu okrągłej sumki. Szkoda, że żaden lekarz mi tego nie podpowiedział i nie znalazłem w necie tego rozwiązania. I zacząłem się zastanawiać, ile jeszcze chorób da się wyleczyć w tak prosty sposób, nieznany szerokiej publice.

Share This Post

Teoria Kosmologiczna Słomskiego

Z dużym zainteresowaniem przyglądam się poszukiwaniom prowadzonym przez fizyków. Mam zamiar podzielić się z czytelnikami moimi przemyśleniami dotyczącymi przeszłych i przyszłych losów naszego Universum.

Odkrycie Hubble’a polegało na stwierdzeniu, że galaktyki się od nas oddalają. Wytłumaczenie tego zjawiska nastręcza trudności. Obecnie najpopularniejsza teoria mówi o istnieniu ciemnej energii, która ma działanie odpychające wobec galaktyk. Teoria ta brzmi nieprzekonująco i równie desperacko jak Teoria eteru, która zakładała istnienie tajemniczej substancji wypełniającej Universum, która miałaby umożliwiać przenoszenie się fal elektromagnetycznych.

Mam lepsze wytłumaczenie ucieczki galaktyk – powolne puchnięcie przestrzeni. Każde dwa punkty w przestrzeni oddalają się od siebie. W przypadku nukleonów będą to prędkości nieznaczne i trudne do zmierzenia, w przypadku galaktyk mamy zjawisko bardziej dynamiczne i łatwe do wykrycia.

Teoria ta tłumaczy Wielki Wybuch. Obecnie klasyczna teoria nie mówi o niczym, co mogłoby spowodować to zjawisko. Moja teoria zakłada, że cała materia Uniwersum przed Wielkim Wybuchem była czymś w rodzaju ogromnej czarnej dziury (Pre-universum), co ważne o niezerowych wymiarach. Choć o mechanice czarnych dziur nie możemy mieć żadnego pojęcia, to można się domyślać się, że podlegają pewnej dynamice – z jednej strony są ściskane przez grawitację, a z drugiej strony istnieją tam zapewne jakieś siły odpychające (atomowe?). Powolne puchnięcie przestrzeni powodowało spadek gęstości czarnej dziury, co z kolei prowadziło do zmniejszenia sił grawitacyjnych. W pewnym momencie grawitacja była na tyle słaba, że nie była w stanie przewyższać sił odpychających i doszło do Bing Bang.

W myśl tej teorii, skoro nie widzimy obecnie wybuchających czarnych dziur oznacza to, że Pre-universum nie było zasilane świeżą materią i że proces ten jest bardzo powolny. Nie obserwujemy też materii wpadającej do naszego Uniwersum, co oznacza, że Pre-uniwersum musiało znajdować się w pustej przestrzeni.

Ciekawe jest też to, że jeżeli rzeczywiście Universum puchnie, to ‘stałe fizyczne’ wcale nie są takie stałe, jak się nam wydaje. Być może są uznawane za stałe tylko dlatego, że zmieniają się tak wolno, że zwyczajnie tego nie zauważamy.

Konsekwencją takiej teorii są niewesołe losy Universum. Wszystkie galaktyki oddają się od siebie, wszystkie czarne dziury wybuchną, podobnie jak wszystkie gwiazdy. W skali mikro rozpadną się atomy i ich jądra. Niestety, oszczędzanie w długim terminie nie ma sensu, za tysiące miliardów lat wszystkie sztabki złota zamienią się w rozproszoną chmurę nukleonów.

Share This Post

Egzamin Zadęcia

Przez Polskę, jak co roku w maju, przewalają się dwie żałosne imprezy – Pierwsze Komunie i Egzaminy Dojrzałości. Komunie to festiwal konsumpcjonizmu – w sposób typowy dla tego odłamu chrześcijaństwa kultywowanie wiary ma wymiar wyłącznie obrzędowy. Nie oszukujmy się, wymiar duchowy to dla tak małego dziecka czysta abstrakcja. Pokazać swoje bogactwo innym i napchać brzuchy przy biesiadnym stole – teologię katolicką można zawrzeć w tych kilku słowach, nie trzeba jej studiować 5 lat.

Sam termin Egzamin Dojrzałości pokazuje skalę zadęcia obecną w polskim obszarze kulturowym. Owszem, są różne rodzaje egzaminów maturalnych wieńczących edukacje, ale żaden kraj na świecie nie ma Egzaminu Dojrzałości, oczywiście poza plemionami Indian. Co to w ogóle znaczy Egzaminować Dojrzałość? Czy maturzystki są Dojrzałe gdy mają duży biust a nieDojrzałe biustu nie mają? Czy kilkugodzinny test pamięci może stanowić o tym, czy dany osobnik jest już wystarczająco Dojrzały? Czy osobnik przed maturą nie może odpowiadać za swoje ewentualne przestępstwa, bo jest nieDojrzały? Może lepiej Dojrzałość Egzaminują wspomniani Indianie, dla których ten Egzamin sprowadzać się może do samotnej żeglugi po oceanie by sprawdzić czy osobnik nie będzie chciał wrócić z płaczem do swojej indiańskiej mamy.

Patrząc na to zjawisko z perspektywy mam wrażenie, że polski system edukacji przypomina szaleńca obsługującego jakąś wielką maszynę. Biega wokół, szarpie za przypadkowe dźwignie, kręci gałkami, wali młotem w co popadnie… Te wszystkie ‘reformy edukacji’, wprowadzanie gimnazjów, zmiany w maturach, likwidacja szkół zawodowych i ich ponowne wprowadzanie oraz wiele innych zabiegów przypominają miotanie się wariata. Są jak zmiany w ustawach podatkowych, które bywają częstsze niż zmiany pór roku. Tymczasem w USA taki Scholastic Assessment Test (SAT) został wprowadzony 110 lat temu i pomijając kosmetykę jest niezmiennym standardem. I mimo że jest tak stary potrafi lepiej określić sprawność mózgu ucznia niż kretynizmy odstawiane w polskich szkołach.

O konsekwencjach polskiego pamięciowo-scholastycznego podejścia do szkolnictwa, opartego na sprawdzonej formule ZZZZ (zakuj, zalicz, zapomnij, zalej pałę) można przekonać się w Internecie. Jest specjalny program obnażający niewiedzę młodzieży Matura To Bzdura. W mediach wypowiadają się wykładowcy uniwersyteccy, którzy dla studentów I roku organizują specjalne kursy wyrównawcze. Potem o pracy tych ekspertów krytycznie wypowiadają się przedsiębiorcy, dla których większość absolwentów nie posiada wiedzy zawodowej.

A jak jest naprawdę? A tak, że to nie Polacy nie latają w kosmos jak Rosjanie czy Chińczycy (z tych narodów Polacy lubią się śmiać), tylko uciekają ze swojego kraju gdzie tylko mogą, bo w Polsce nie ma warunków sprzyjających życiu. I to nie dlatego, że Polacy są uciemiężeni (ulubione wytłumaczenie przez ostatnie 200 lat), tylko dlatego, że absolwenci tych wszystkich dumnych z siebie szkół są zwykłymi durniami i nie potrafią sobie zorganizować własnego państwa.

Share This Post

Jak umrzeć w ciekawy sposób

Swego czasu Polacy zmonopolizowali rynek zrywek azbestu w USA. Wynikało to z typowego dla naszej nacji braku wyobraźni. Jak to, to te płyty elewacyjne mogą powodować raka, i to nawet za 20 lat? Niemożliwe! Nic mi nie będzie! Uderzenie młotkiem w kciuk boli natychmiast. Gdyby bolało po 10 latach, ludzie tłukli by się po palcach bez ograniczeń.

Podobnie jest z dymami w powietrzu i chemią w jedzeniu. Ekspozycja na toksyny powoduje choroby i śmierć, to jest fakt. Nie upada się na chodniku w agonii ponieważ na śniadanie zjadło się ‘parówki’ i nieopatrznie otworzyło się okno. Umiera się po kilkunastu latach i to umiera tylko pewien odsetek ludności. Tego Polacy nie potrafią skumać i nigdy nie skumają. Tak bardzo oddalonych w czasie faktów nikt nie potrafi połączyć.

Z racji kontaktu z metalami szlachetnymi trafiam czasem na różne ciekawostki. Ostatnio trafiłem na ślad jubilera-zabójcy. Jak wiadomo, srebro w jubilerstwie ma zwykle próbę 925, co oznacza, że w stopie powinno znajdować się co najmniej 92,5% srebra, a resztę powinny stanowić metale domieszkowe, zwykle miedź. W pewnymi wyjątkami każdy wyrób powinien być ocechowany przez Okręgowy Urząd Probierczy, który sprawdzi, czy srebra jest co najmniej tyle, ile przewiduje norma. Prawo nie narzuca tego, czym ma być dodatek stopowy, więc OUP tego nie sprawdza. I oto filmik z badania spektrometrem:

Cd to kadm. Skąd kadm w biżuterii? Ano stąd, że chciwy jubiler wziął styki elektryczne, wykonane ze srebra i kadmu, przetopił je i sprawdził w OUP, czy stop ‘trzyma próbę’. A skoro ‘trzyma’, to wykonał z niego biżuterię. A powinien zrafinować srebro do czystej postaci, dodać miedź i dopiero użyć takiego stopu. Zaoszczędził może ze 100 zł/kg produktu.

Wikipedia trąbi na temat tego pierwiastka: Kadm jest pierwiastkiem niezwykle toksycznym (wielokrotnie bardziej niż arsen). Uszkadza nerki – niszczy kłębuszki i kanaliki nerkowe, powoduje anemię, choroby kostne (osteoporozę), zaburzenia powonienia, białkomocz. Zmniejsza wydzielanie insuliny, zwiększa utlenianie lipidów (co prowadzi do zwiększonego wytwarzania wolnych rodników). Oddziałuje też niekorzystnie na układ krążenia. Kobiety, tradycyjne użytkowniczki biżuterii, może zainteresować taka informacja: Podawanie związków kadmu ciężarnym samicom szczurów powodowało ciężkie wady u potomstwa, takie jak brak oczu, wodogłowie, przepuklinę mózgową, brak kości śródstopia.

Ludzie, którzy noszą biżuterię od tego mordercy prawdopodobnie codziennie jej dotykają. Jony kadmu przenikają przez ich skórę i od środka ich zatruwają – a metal jest tak toksyczny, że ilość przenikająca tą drogą jest wystarczająca do zatrucia. W efekcie zaoszczędzenia drobnej sumy pieniędzy ktoś zachoruje, ktoś inny umrze. A potem ktoś się zastanowi: dlaczego nas dotknęło to nieszczęście?

Jedyne pocieszenie jest takie, że przy przetopieniu tego świństwa wydzielają się duże ilości oparów kadmu. Mam nadzieję, że ów jubiler złapie jedną z ciekawych chorób wymienionych powyżej.

Share This Post

Radom vs Chicago

Prasa donosi: Kilka tysięcy osób przyszło w niedzielę na ulicę Żeromskiego w Radomiu, by wziąć udział w “Gwiazdce na deptaku”. Życzenia składali im biskup Henryk Tomasik i prezydent Andrzej Kosztowniak. […] Potem, stojąc przy długim na ponad 100 metrów stole, poświęcił opłatki. Dla wielu osób stłoczonych przy nim stało się to sygnałem, że pora rozpocząć ucztę. Chociaż organizatorzy miejskiej wieczerzy przygotowali posiłki dla około 4 tysięcy osób, to już po minucie stoły świeciły pustkami. Ludzie nie krępowali się wcale obecnością biskupa, czy setek świadków, tylko ładowali żywność jak leci do zawczasu przygotowanych toreb i siatek.

Jest nawet materiał wideo do obejrzenia:

Tak się składa, że parę razy odwiedziłem polonijną Wigilię w Chicago. Nie wszyscy emigranci w Stanach zostają milionerami, część pije, stacza się i mieszka na ulicy. Na Wigilii takie każdy jest mile widziany, domny lub bezdomny. Tu są fotki, a ta daje chyba najlepszy obraz tego, jak wyglądają te imprezy:

Pytanie do czytelników. Z czego wynika różnica między zachowaniem Polaków tu i tam?

Share This Post

Oprawcy w kitlach

Podstawowym celem istnienia każdego państwa jest troska o bezpieczeństwo obywateli. Państwo, które nie wywiązuje się z tego obowiązku staje się czymś w rodzaju ‘Dzikiego Zachodu’. Żadna to przyjemność mieszkać w takim kraju, skoro każdego dnia ktoś może zabić nas lub członka naszej rodziny i nie poniesie z tego tytułu żadnej odpowiedzialności.

Mieszkanie w Polsce ociera się trochę o wspomniany ‘Dziki Zachód’ czy może raczej ‘Dziki Wschód’. Postaram się dziś pominąć tradycyjne polskie święte krowy, jakimi są księża, ponieważ zbyt wiele już o tym pisałem. Każdy już wie, że przypadki zamiatania pod dywan molestowanie seksualne nieletnich czy umarzania postępowań w sprawach wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym nie były rzadkie.

Grupą objętą specjalną opieką państwa są lekarze – ich przywilejem jest możliwość bezkarnego zabijania obywateli. W ciągu ostatnich dni mamy dwie głośne sprawy – położnicy robią olimpijczykowi z córki ‘roślinę’ a drugiemu człowiekowi leczą dziecko z białaczki gipsowaniem rączki ! To ewidentne sprawy, w których rażąco naruszone zostały procedury medyczne i nie trzeba być profesorem medycyny, aby rozstrzygnąć tą kwestie.  W Polsce w ostatnim czasie brakowało chyba tylko leczenia przez włożenie dziecka do rozpalonego pieca chlebowego !

Zachowania obu tych grup łączą te same cechy – bezczelne wypieranie się winy i wzajemne krycie (w przypadku księży nie tylko w przenośni, ale i dosłownie 😉 ). Tą pozornie szlachetną ‘solidarność zawodową’ widać szczególnie w przypadku lekarzy. To się ociera o tworzenie związku przestępczego – jeden facet zabija ofiarę, czasami ją jeszcze okradając (pobieranie opłat za ‘leczenie’) a drugi daje mu przykrywkę, że zrobił co mógł, ale niestety pacjent zbuntował się i zmarł.

Mogę zrozumieć frustrację lekarzy. Wśród lekarzy panuje ogromna przepaść w zarobkach. Znam ginekologa, który ma 10 pacjentek dziennie, po 150 zł każda – prosta kalkulacja wskazuje, że zarabia około 40 000 zł miesięcznie. Jak to się mówi ‘takiemu Ameryki nie potrzeba’, choć to i tak nic w porównaniu z dochodami ordynatorów. Po drugiej stronie mamy anestezjologa, który nie bierze żadnej wziątki, bo pacjent przyjeżdża mu na stół już oskubany przez kolegów, ziewający i chcący spać. Nic dziwnego, że nie ma chętnych na taką specjalizacje, a ci co są rzucają to w diabły lub emigrują. Mogę sobie wyobrazić co czuje taki anestezjolog, gdy ciężko tyrając w systemie zmianowym żyje ze świadomością, że kolega z prywatną praktyką zarabia 10 x więcej, a cwaniak ordynator 100 x więcej. Mimo wszystko ta sytuacja nie usprawiedliwia zabijania ludzi.

Konsekwencją takiej patologii jest klapa programu ‘rodzić po ludzku’. Znieczulenie zewnątrzoponowe, standardowa procedura w krajach cywilizowanych, w Polsce jest luksusem i rzadkością. Polskie prawo, dające kobiecie ochronę przed bólem w trakcie porodu jest takim samym bezwartościowym świstkiem papieru jak obligacja II RP. Czy ktoś się jeszcze dziwi, że Polki unikają za wszelką cenę rodzenia dzieci i posiadania potomstwa? Głęboko gardzę takimi ludźmi jak ten ordynator, który kierując oddziałem położnym nie zapewnia ochrony pacjentek przed bólem i nie różni się w moich oczach zbyt wiele od doktora Mengele; chętnie stanę za moje słowa przed sądem.

Zupełną katastrofą dla Państwa Polskiego jest bezkarność lekarzy. W efekcie tej patologii cała reszta społeczeństwa traci zaufanie zarówno do lekarzy jak i do swojego własnego państwa. Trzeba tu jeszcze raz mocno zaakcentować – Państwo Polskie to nie Tusk, prokuratorzy, sądy czy lekarze. Państwo Polskie to MY, jego obywatele, i to do nas należy ten kraj. Gdy tracimy zaufanie do Polski, tracimy zaufanie do nas samych, przestajemy posiadać własny kraj, czyli to, za co umierali nasi rodacy w niezliczonych wojnach i powstaniach. Bezprawie i bezkarność są największą porażką towarzyszącą odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1989 roku.

Urzędnicy państwowi powinni szybko i bezwzględnie reagować na opisane powyżej przypadki. Bezwzględny areszt i surowe wyroki więzienia, zarówno dla samych sprawców, jak i dla kryjących ich przełożonych. Są na to paragrafy w kodeksie karnym, wystarczy tylko chcieć. Kiedyś mówiło się, że gdyby tak w Polsce było jak w Ameryce. Dziś wolałbym, żeby w Polsce było jak w Chinach, abym mógł iść na stadion zobaczyć powieszenie bandyty-lekarza.

Tymczasem sprawa będzie miała zupełnie inny bieg. Śledztwo będzie toczyć się latami, oskarżeni i ich kumple będą mataczyć, w końcu sąd wyda wyrok grzywny lub zawieszenia, o ile w ogóle będzie jakiekolwiek skazanie. Wina zostanie rozmyta a sprawa ‘rozejdzie się po kościach’.

Jestem w stanie zrozumieć ból osób poszkodowanych przez tych bandytów. Można sobie wyobrazić co czuje ojciec bezskutecznie próbując szukać w szpitalu ratunku dla synka, gdzie bandzior cynicznie wzywa na niego policje. Wcale nie dziwi mnie ekstremizm w stylu Brunona Kwietnia, gdy się widzi, że nie zabójca dziecka nie poniesie żadnej kary. Podziwiam poszkodowanych ojców, że wyrzekają się przemocy i nie próbują szukać sprawiedliwości na własną rękę.

Share This Post

Sowieci

Właśnie mija kolejna rocznica wkroczenia wojsk sowieckich na teren II RP. Nie ma sensu zbyt wiele się na ten temat rozpisywać, aby nie sprowokować lawiny dziecinnych analiz strategicznych z cyklu ‘Jak wygrałbym II Wojnę Światową gdybym był wtedy marszałkiem Polski z wiedzą AD 2012’.

Warto podkreślić, że za wschodnią granicą ludzie nadal uczeni są w szkołach, że wtedy wkroczono na ‘teren byłej Polski’ by ‘wyzwolić lud Ukrainy Zachodniej i Białorusi’. No a wojna nie zaczęła się według nich nie 1 września 1939 ale 22 czerwca 1941 roku, nie nazywała się II Wojna Światowa tylko Великая Отечественная война, jest jeszcze parę innych różnic – dla przykładu można porównać sobie co pisze o Ribbentropie rosyjska wiki i polska.

Dla uczczenia tej rocznicy piosenka, choć dotycząca późniejszego okresu. W 1939 Константин Рокоссовский był w bity w sowieckich kazamatach i niestety cudem przeżył.

Jest też instrukcja wykonania flagi sojuszniczej – francuskiej – naszego alianta, który miał zaatakować Niemców, gdyby tylko Niemcy zaatakowali Polskę:

Share This Post

Sportek, czyli kolejny wpis antypolski

Polacy słyną z tego, że trudno im idzie nauka. Wiedza nie wchodzi do głowy. Mimo powtarzania się tych samych zjawisk wiele razy, każde kolejne zjawisko stanowi niespodziankę. Nie ma nawet zjawisk w przyrodzie, które mogą służyć za analogie. To tak jakby dziecko wkładało rękę w ogień wiele razy i za każdym razem by się dziwiło, że boli.

Polacy charakteryzują się również tym, że są ciency w sporcie. To fenomen, bo jeżeli ktoś jest cienki w nauce, zwykle dobrze mu idzie sport. Przykładów można znaleźć wiele, ale wystarczy spojrzeć na czarnoskórych sportowców. Noblistów z nich nie da się zrobić, ale za to jak szybko biegają. Podobnie nobliści zwykle są kiepskim materiałem na olimpijczyków. A Polacy ani nie są biali ani czarni, i ani sprtowcy ani nobliści.

W efekcie połączenia tych dwóch ułomności ciągle dochodzi do tych samych żenujących historii – Polacy nie pomni przeszłości wysyłają swoich zawodników na prestiżowe międzynarodowe zawody, gdzie dochodzi do kolejnej kompromitacji. Bo gdy spotkania nie są prestiżowe ktoś tam jeszcze z litości da wygrać Polakom, przez co mają wrażenie niesłychanej potęgi. Gdy zaczyna się gra o medale kończy się miękka gra i Polska znowu staje się Chrystusem narodów.

Euro skończyło się całkowitym blamażem. Było parę wpisów o tym, co myślę o tym, że Polska zajęła ostatnie miejsce w grupie. Tym razem mamy pokaz nieudolności na Olimpiadzie. Kapitalne są wypowiedzi tak zwanych ‘sportowców’.

Agnieszka Radwańska: Obie przeciwniczki na wolej są jak ściana [a Polki były jak ciasto]. Robiłam co mogłam, ale to nie starczyło [chyba najgłupsze usprawiedliwienie jakie można wymyślić]

Otylia Jędrzejczak: Nie wiem, co się stało [przypomnę – byłaś ostatnia, jak polscy piłkarze] W stu procentach zrealizowałam też plan treningowy [widać zawiódł materiał, a nie jego obróbka] Wynik nie jest adekwatny do mojej pracy [wiec do czego jest adekwatny wynik?] Gdyby mi ktoś przed startem powiedział, że wypadnę tak słabo to bym go wyśmiała [kto się śmieje, ten się śmieje ostatni].

Krzysztof Ignaczak: Nie ma co szukać usprawiedliwienia dla tej porażki w porze rozgrywania meczu, bo dla rywali była ona taka sama [Polacy mieli przez Bułgarów przejść jak gorący nóż przez masło, a skończyło się zlaniem dupy, płaczem i leżeniem na parkiecie/murawie jak zwykle] [w Euro winny był brak biletów, tu pora meczu i godzina różnicy czasu między PL i UK].

Niestety takich smaczków nie ma w sieci zbyt wiele. Mordy pseudosportowców są zwykle pełne nierealnych frazesów, które po zetknięciu z rzeczywistością znikają z serwisów informacyjnych. Trzeba deponować w skarbcach Amber Gold wszelkie wypowiedzi typu ‘jadę po złoty medal’, bo potem ciężko je znaleźć i porównać z rzeczywistością.

Czemu nikt nie powie ‘jadę się nażreć za darmo’? Albo ‘jadę, może ruchnę jaką laskę’? Sport wyczynowy stał się w Polsce metodą na darmową kasę. Ludzie, którzy nie mają predyspozycji dla sportu wyczynowego wymyślili sobie, że lepsze jest bycie zawodowym sportowcem niż praca w fabryce. Jest rekreacyjnie, na świeżym powietrzu i wyniki też nie są złe, jeżeli porówna się z innymi krajowymi amatorami. Na ich szczęście kompromitacje międzynarodowe nie są częste i łatwo przechodzą. Potem pijani kibice odśpiewają ‘Pooolacy niiiic sięęęęę nieeee stałooo’ i będzie znowu parę lat spokoju, rozdawania autografów i lukratywnych reklam telewizyjnych. I cykl się zamknie.

Jeszcze lepszym sposobem na życie, bo nie wymagającym żadnego wysiłku, jest bycie tak zwanym ‘działaczem’. Tu nawet biegać nie trzeba. Doi się w najróżniejszy sposób polskiego podatnika. Minus jest taki, że morda jest słabo znana publice i trudno o dochody ze wspomnianej reklamy.

Sport wyczynowy w Polsce powinien być jak wojsko. Albo stawiamy na to, że Polska ma być potęgą wojskową, traktujemy to na poważnie i ogromnym wysiłkiem robimy z Polski bastion, albo dajemy sobie spokój z marnowaniem podatków i rozpuszczamy wojaków do domu. Podobnie ze sportem – albo każdego 5 czy 7 latka badamy pod kątem przydatności do sportu i wybrane 10 000 dzieciaków przez kolejne 10 lat trenujemy codziennie po 12 godzin, albo całkiem dajemy sobie spokój. W obu przypadkach nie ma drogi pośredniej. Nie ma innej metody wygrania międzynarodowej konkurencji niż całkowite oddanie się sprawie.

Ale niestety Polacy nie są mocni w logice, więc na to nie wpadną. Nie są też mocni w podejmowaniu konsekwentnych działań, jak również w pracy dla społeczeństwa, ani w działaniach kolektywnych. Nie rokuję wielkich sukcesów w kolejnych mistrzostwach świata, Europy, Mundialach czy Olimpiadach. Będzie tak jak teraz, ogromne zaskoczenie że medali jednak nie ma.

Trzeba by powiedzieć coś pozytywnego na koniec. A więc tak, jest jeden medal wygrany mniej więcej tak jak miś w wesołym miasteczku, przy pomocy wiatrówki.

Dla wszystkich polskich olimpijczyków, na zachętę:

Share This Post

Koko roko, już po Euro, spoko

Miało być fajnie – wyszło jak zwykle. Polacy maja pierwsze miejsce – od końca. Marsz, marsz … Polacy do domu. Czesi i Grecy……od nich się uczmy jak zwyciężać mamy.

Od początku podchodziłem do całej tej drogiej zabawy sceptycznie, czemu zresztą dałem wyraz w niedawnym wpisie. Sprawdził się jednak scenariusz tak czarny, że nie do pomyślenia – ostatnie miejsce w grupie. Myślałem, że skończy się na lekcji pokory od Rosjan, ale rzeczywistość okazała się dużo gorsza.

Jak to jest możliwe, że tak duży naród jak Polacy – nie wiem ilu jeszcze nie wyjechało żeby nie zdechnąć z głodu – jakieś 36 milionów – i nie ma siły, żeby zebrać 11 chłopaków potrafiących kopnąć piłkę. Bierze się nowego trenera, kompletuje się nową kadrę i ciągle to samo. To pokazuje jak strasznie, jak katastrofalnie i nieodwracalnie zniszczona jest tkanka narodu. Ostatnimi latami próbowali rzeźbić posiadacze znanych nazwisk – Piechniczek, Engel, Boniek (ten od reklam szczochów udających piwo), Janas, Beenhakker, Smuda – efekt nadal zerowy. W narodzie zostały wyłącznie jednostki ułomne psychicznie (tzw. działacze) oraz ułomne fizycznie (tzw. sportowcy). Hitler śmieje się zza grobu i krzyczy ‘Przecież mówiłem, że jesteście Untermensch‘. Dzisiaj nasi reprezentanci potwierdzili to w całej rozciągłości.

Na co dzień można pocieszać się pozytywnymi wiadomościami. Ale gdy Polacy mają zostać ocenieni obiektywnie, na tle innych, faktów nie da się dalej ukrywać. Jakie poniżające dla każdego Polaka było oglądanie tych celebrytów próbujących biegać po boisku. Widać było, że po prostu nie mają kondycji, nie są przyzwyczajeni do biegania dłużej niż przez 15-20 minut. To zdechlaki i pozerzy. Wyobrażam sobie, że po dzisiejszym meczyku zajarają po szlugu, zrobią flaszkę w szatni, żel na włosy i spać, bo jutro trzeba wpaść na chwilę na solarkę a potem na sesję foto do najnowszego artykułu ‘Pani domu’ pt. Pechowy deszcz stanął na drodze do pewnego awansu.

Dla kapitana polskiej drużyny sprawa jest prosta. Ponieśli porażkę ponieważ nie dostali biletów na mecz dla rodziny:

 

Dla zasady niech będzie dla zasady parę słów o ekonomii. Koszt budowy stadionów, oprócz śmierci kilku robotników, wyniósł łącznie 4 270 000 000 zł ukradzionych z kieszeni podatnika:
– Warszawa – 1915 mln zł
– Wrocław -854 mln zł
– Poznań – 638 mln zł
– Gdańsk – 863 mln zł

I to wszystko po to, żeby zobaczyć w akcji najgorszą drużynę Euro. Ale trzeba przyznać, że są też pozytywne strony, pewne oszczędności. Nie trzeba wynajmować samolotów do przewozu łże-sportowców, stada pieczeniarzy ‘działaczy’ i politykierów. Jest tu więc duża oszczędność.

Kapitalny wpis na ten temat publikuje Bankier. Za kasę zmarnowaną na kretyńskie stadiony przynoszące oprócz upokorzenia po milionie straty miesięcznie, można by zbudować 35 000 mieszkań komunalnych, których w Polsce boleśnie brakuje. Korwiniści zakrzykną, że jak to, że niech se każdy sam kupi za swoje. Sedno sprawy jest inne – zamiast zmarnować ukradzione podatki można było zrobić coś rzeczywiście przydatnego.

Panem et circenses – tą logiką posługuje się aktualny reżim. Nie ma chleba, to niech chociaż będą igrzyska. A że kasa na to idzie nie z kieszeni władców, tylko ludu – no cóż, to już problem ludu. Warto zwrócić uwagę, jak bardzo porażka jest sierotą. Na początku pokazywano parę razy Bul-Gajowego. Potem jakoś znikł z wizji. Nie widziałem go na koniec. Uciekł jak szczur. Coś tam na pewno będzie jutro dukał z kartki, robiąc z siebie pajaca, jak to ma w zwyczaju.

Polacy powinni znaleźć sobie jakiś nowy sport narodowy spośród dyscyplin olimpijskich. Męczące sporty związane z bieganiem trzeba z góry odrzucić, bo są męczące i trzeba szybko biegać. Pół roku leży brudny śnieg, to może hokej? Tu konkurencja jest niestety silna, grozi poniżenie ze strony Łukaszenki kochającego swoją drużynę hokeja, więc może hokej na trawie? Może piłka plażowa, skoro Bałtyk jest tak brudny, że kąpać się nie da i trzeba się żwawo ruszać, żeby nie odmrozić się w lipcu na plaży? Coś na pewno się znajdzie, ale naprawdę piłkę nożną lepiej sobie odpuścić.

Share This Post