Kanał RSS
Subskrybuj kanał - Doxa Przemysław Słomski
Subskrybuj
Sponsored Links
Kontakt z autorem …
... jest bardzo prosty ... przemyslaw malpeczka slomski kropeczka us
Liczniki długów
Dług publiczny Polski
 PLN

USA - Gross National Debt

Archiwum kategorii ‘Polityka’

Make life harder

Sunday, 29 January 2012

Na fejsie widzę, że chłopaki z Make life harder świętują swój sukces – nabijanie się z początkujących snobek ma większą popularność, niż same snobki:

Jak widać, młodych plebejuszy lubi 54 726 osób, gdy na przykład Adama Dudę lubi tylko tylko 315. Wynika z tego, że jedna osoba interesująca się czymś konkretnym i przydatnym przypada na 173 debili interesujących się niczym.

Często zastanawiamy się, jak to możliwe, że nie tylko Polska, ale również UE i USA stoją na skraju ekonomicznej zagłady, zarówno jeżeli chodzi o gospodarowanie domowymi finansami, jak i finansami poszczególnych krajów. Głowimy się, jak to możliwe, że demokracja się nie sprawdza, i do władzy wciąż dochodzą populistyczni debile. Czy może demokracja ma jakąś wadę fabryczną, która zawsze prowadzi system do wypaczeń?

Odpowiedz jest bardzo prosta – w teorii, demokracja polega na wybieraniu przez całe społeczeństwo ludzi reprezentujących członków tego społeczeństwa. Tej teorii zarzuca się, że się nie sprawdza, i wybierani są osobnicy nikogo innego nie reprezentujący, jak siebie i własne rodziny. Okazuje się jednak, że teoria opisuje trafnie praktykę – debile, których jest w społeczeństwie według różnych szacunków 95-99%, wybierają takich samych debili jak oni, ponieważ nie potrafią odróżnić debila od nie-debila. Ponadto, ponieważ są debilami, nie rozumieją jakie krytyczne znaczenie ma to, aby społeczeństwem nie rządzili im podobni debile.

Za komuny mówiło się, że komunizm to system idealny, tylko ludzie zawiedli. Dokładnie to samo można powiedzieć o demokracji – ludzie zawodzą na całej linii.

Share This Post

Pierd dnia

Wednesday, 25 January 2012

Lubie czytać Wyborczą. To przypomina słuchanie Radia Ma Ryja. Obie te krynice wiedzy czasem jak coś walną, to czytelnikiem wstrząsa gorzki śmiech. Przykład:

Stacja telewizyjna “Russia Today” emituje programy w języku angielskim, a w wybranych sieciach kablowych także po arabsku i hiszpańsku. Stacja jest finansowana przez rząd Rosji i uchodzi za instrument propagandy polityki Kremla.

Można na przykład napisać:

Gazeta Wyborcza jest popularnym dziennikiem ogólnopolskim, który usilnie stara się uchodzić za gazetę opiniotwórczą klasy średniej. Gazeta jest finansowana między innymi z reklam piramidy finansowej Amber Gold i jest uznawana za instrument propagandy polityki Waszyngtonu w Polsce. 

Jest to bardzo smutne, że obiektywnego źródła prawdy trzeba w Polsce szukać aż na kanale 387 dekodera telewizji N. Kiedyś do Wolnej Europy uciekł Józef Światło i opisał słuchaczom działania UB. Teraz do RT poszedł Julian Assange i ujawnia podłe działania reżimu USA. Nie do wiary, jak potrafi się zmienić świat za życia jednego człowieka.

Share This Post

Przewrót

Tuesday, 24 January 2012

Światem rządzi wąska grupka najbogatszych grubych kotów. Prawo, jakie stanowią ich ludzie w parlamentach świata, mają na celu chronić ich władzę, przywileje oraz źródła przychodów. Przykładem są przepychane właśnie akty pomagające ‘walczyć z piractwem’. Piractwo i terroryzm to każdy akt polegający na próbie odebrania czegokolwiek oligarchom, tak już dziś można przedefiniować te pojęcia w Wiki.

Nieważne, ile trwać będą protesty. Ograniczanie wolności i tak się dokona, tyle że nieco później. Taka jest konieczność dziejowa, że pewna grupa ludzi musi zagarnąć wszystko, po to, aby reszta społeczeństwa została pozbawiona wszystkiego. Aż nie dojdzie to przewrotu.

Z tego zdają sobie już sprawę niektórzy najbardziej inteligentni członkowie społeczeństwa, co widzę czytając moje ulubione polskie blogi. Nastroje eskalują się coraz bardziej, polskie społeczeństwo ewidentnie zmierza coraz bardziej w stronę Arabskiej Wiosny.

Aby zrozumieć dalszy bieg wydarzeń trzeba zastanowić się przez chwilę nad wydarzeniami poprzedzającymi Stan Wojenny i przejęcie władzy przez juntę Jaruzelskiego. To pozwoli zrozumieć sposób działania i myślenia reagowania mas. Mieliśmy wtedy do czynienia ze społeczeństwem, w którym najbardziej brakowało wolności – politycznej jak i ekonomicznej. Czy do przewrotu doszło dlatego, że ludziom brakowało wolności politycznej? Nie, stoczniowcy i górnicy chcieli cofnięcia podwyżek cen żywności, wolnych sobót i ‘socjalizmu z ludzką twarzą’. Żądania wolności były tylko skromnym kwiatkiem u kożucha i nie dlatego obalano ustrój. To cena szynki i (nie)dostępność bananów skończyły PRL, a nie Michnik i KOR.

Przykład Chin również jest niezbędny do dalszych wywodów, pozwala zrozumieć funkcjonowanie społeczeństw. Wydawać by się mogło, że pod totalitarnym butem cały lud będzie marzyć o rewolucji. Oprócz garstki zapalczywych studentów z placu Niebiańskiego Spokoju społeczeństwo milczało. Dlaczego? Ano dlatego, że otrzymali swobodę gospodarczą, jakość życia pofrunęła w górę i nie było ani komu, ani dlaczego protestować. Po co im wolność, można sparafrazować Kazika, póki jeszcze jest to legalne i nie zamyka nas kancelaria ‘Malanowski i wspólnicy‘.

Co się będzie działo dalej nie trudno się domyśleć, o ile oczywiście zna się historię świata i potrafi się wyciągać wnioski z przeszłości. Widać ewidentnie dwa równoległe przebiegające zjawiska:

1. Ograniczanie wolności politycznej, charakteryzujące się likwidowaniem resztki wolności w Internecie, delegalizacja oprogramowania kryptograficznego (uczciwy człowiek nie ma nic do ukrycia), zmechanizowaną kontrolę korespondencji, rozmów telefonicznych i VoIP, powszechne CCTV, oraz łączenie poszczególnych baz danych, tak by na podstawie zdjęcia zrobionego przez kamerę w autobusie dało się wyodrębnić twarz terrorysty z bazy danych praw jazd, określić historię połączeń telefonicznych i ich treść, wyrysować mapę logowań do wież telefonii komórkowych, określić przychody i wydatki, IP domowego komputera i całą historię aktywności w sieci, w szczególności aktywność na portalach społecznościowych, oraz wiele innych. Dane te można pobrać z serwerów krajowych, jak również z serwerów państw należących do Interpolu. Zautomatyzowanie tych czynności pozwoli skrócić procedurę do kilku minut i z pewnością jest niezbędne, aby skutecznie walczyć z pedofilią w sieci.

Jako efekt uboczny pojawi się czarny rynek anonimowości. Będzie można nabyć specjalnie oprogramowany sprzęt wraz z dostępem do netu i instrukcją jak się nim posługiwać. Coś w stylu Małego Konspiratora, na miarę 21 wieku. Wiedza jak nielegalnie posługiwać się szczątkiem Internetu bez ściągnięcie sobie na głowę fiskusa/żandarmerii/ABW/policji/SWW będzie na wagę złota.

2. Czekające nas ograniczenie wolności gospodarczej przypominać będzie czasy końcówki NEP w Związku Radzieckim, kiedy po odwilży gospodarczej przyciśnięto śrubę i ludzie mieli możliwość zapłacenia podatku i zdechnięcia z głodu, albo niezapłacenia podatku i zdechnięcia w kazamatach NKWD.

Dzisiejsza sytuacja finansowa państw świata zachodniego wymaga podjęcia wyjątkowych i drastycznych działań dla zwiększenia przychodów budżetowych – mógłby powiedzieć rzecznik każdego rządu. Zapomina się tu o krzywej Laffera, z której wynika, że nie można podnosić w nieskończoność podatków bez spadku przychodów do budżetu. Po prostu jest pewna ilość pieniędzy, którą da się wycisnąć z danej gospodarki i ani centa więcej. Niestety, politycy są debilami i nie potrafią tego zrozumieć.

Widać to dziś po składkach na ZUS – chyba nikt nie uzna, że podniesienie tych składek o 10% spowoduje wzrost składek o 10%, prędzej wzrost bezrobocia o 10%. Podobnie jest z papierosami – obserwuje masowe rzucanie tego zgubnego nałogu. Czekam kiedy społeczeństwo pęknie z akcyzą na paliwa, obstawiam, że absolutny próg bólu znajduje się gdzieś w okolicach 8-9 zł/litr, czyli już niedługo. Czeka nas wiele nowości, jak ludzie kradnący nocą paliwo z zaparkowanych pojazdów, czy pierwsze zabójstwo pracownika stacji by zatankować samochód.

Fiskalizm jest zjawiskiem globalnym. Grecja publikuje listy dłużników, Niemcy kupują spis obywateli posiadających konta za granicą, Amerykanie robią to metodą brutal force, przykładając Szwajcarom pistolet do głowy, Włosi delegalizują obrót gotówkowy, Polacy proponują program Nie bądź jeleń, weź paragon:

Inwencja fiskusa w dobie techniki cyfrowej jest nieograniczona. Można podłączyć się bezpośrednio do serwerów Allegro i zassać całe dane dotyczące obrotu i porównać je z deklaracjami podatkowymi. Idę o zakład, że za rok czy dwa podobny mechanizm walki z terroryzmem zostanie zaimplementowany w odniesieniu do kont bankowych, po prostu każde większe uznanie konta będzie wymagało wyjaśnienia, czy dana operacja została opodatkowana.

Pamiętać trzeba, ze można być spytanym o wszystkie transakcje sprzed 5 lat, więc jeżeli nawet system wejdzie do użycia za powiedzmy 2 lata, to rozmowa zacznie się od roku 2009. Jedno potknięcie w formie kilku powtarzających się transakcji (czyli działalności gospodarczej bez jej zgłoszenia) skutkuje wylotem poza nawias społeczeństwa, utratę oszczędności, nieruchomości, pracy (nie opłaca się pracować, gdy komornik zabiera większość wypłaty) oraz wpisaniem na listę osób karanych. A cały proces można łatwo zautomatyzować, serwer przemieli dane i wypluje listę kilkuset tysięcy nazwisk, do których wystarczy rozesłać wezwania do złożenia kilku drobnych wyjaśnień. Jeżeli nie ma ich w Polsce, z pomocą może przyjść ENA i system rozpoznawania twarzy w londyńskim metrze.

Idąc krok dalej można wyobrazić sobie system, w którym banknoty zostaną całkiem wycofane, w imię walki ze sprzedażą narkotyków młodzieży i złymi bakteriami mogącymi zainfekować posiadaczy banknotów. Każda transakcja, oprócz drobnej opłaty dla oligarchów posiadających systemy transakcyjne, będzie obłożona podatkiem obrotowym ‘solidarności międzypokoleniowej’ (to nie żart, taki podatek PCC obowiązuje we Francji). Chcesz dać dziecku 5000 zł na lody, przelej mu środki na jego kartę, ale 500 zł bierze fiskus a 200 zł Visa.

I to właśnie będzie koniec systemu. Nie będzie co włożyć do gara, jak w roku 1980, ale tym razem dlatego, że wszystko trzeba będzie oddać w formie podatków. Wtedy społeczeństwo pęknie i wyjdzie na ulicę na dobre. Game over.

Share This Post

Rocznica

Tuesday, 13 December 2011

Dziś jak wiadomo, jest okrągła, 30ta rocznica. Można by o tym napisać wpis. Tylko po co, skoro pod domem zdrajcy była tylko mała grupka protestujących. Nie ma dużej grupy naciskającej na jego ukaranie. Ludzie pamiętają najwyżej to, co zjedli dziś na śniadanie.Wygrała sowiecka propaganda, przekonanie, że stan wojenny ‘był konieczny’. Skoro nie można sprawić, by zbrodniarz został ukarany a lud w dużej części wierzy w jego kłamstwa o ‘zagrożeniu interwencją’ to szkoda na to tuszu, nawet elektronicznego.

Na koniec mały link.

Share This Post

Exposeeeeeee

Monday, 21 November 2011

Im dalej od Polski się przebywa, tym lepszej perspektywy się nabiera. Ludzie w Polsce, szczególnie ekonomiści, zdają się żyć bredniami Tuska wygłaszanymi w Sejmie. 4 lata temu też palnął podobną mowę, jak wszyscy wiemy nic z tego nie wynikło. Dlaczego ludzie biorą na poważnie to akurat wystąpienie pozostanie dla mnie tajemnicą.

Tymczasem Londyn jesienią jest pięknym miejscem. Jest cieplej niż w Polsce i w powietrzu nie ma smrodu węgla i śmieci palonych przez dzicz. W mieście widać ogromną ilość Polaków wypędzonych za chlebem przez nędzę. Rodacy łapią się wszystkiego co możliwe. Jakaś miła pani rozdaje ulotki na ulicy, inna sprzedaje w Burger Kingu na lotnisku. Polacy rzucają się w oczy bardziej niż Pakistańczycy.

Ciekawe są lokalne gazety. W końcu odbyła się zapowiadana aukcja – udało się osiągnąć spodziewane 80 000 funtów. Swoją drogą ciekawe ile razy monety te były przedmiotem przestępstwa. Zgodnie z prawem Żydzi nie mogli w ogóle posiadać żadnego majątku. Tym bardziej nie mogli go przewozić przez granicę. W ogóle w Rzeszy nikt nie miał prawa posiadać złota monetarnego. Nie wiem czy złoto było legalne w UK, ale na pewno było niemoralne. Każdy porządny obywatel powinien pozbyć się złota, nieprzynoszącego dochodu, i nabyć atrakcyjnie oprocentowane obligacje wojenne. Złoto posiadają tylko zdrajcy i niepatriotyczne dranie.

Gazety w UK na pierwszym miejscu nie stawiają niestety sprawy exposeeeeee Tuska, lecz sprawę skali bezrobocia w kraju. Jest to zupełnie niezrozumiałe – dlaczego na pierwszych stronach o 2x letnich bezrobotnych a nie o spadku zadłużenia budżetu Polski do 47% ?! Przecież to przełom na skalę światową, a prasa koncentruje się na jakiś bezrobotnych szczeniakach.

W zależności od orientacji politycznej właściciela gazety, opinie o bezrobociu są różne. Podnosi się fakt, że choć statystyki są najgorsze od wielu lat, to jednak emigranci z Polski dają sobie radę – bardziej szanują pracę i pracują za niższe stawki. Nie wyjaśniono jednak sprawy do końca. Czy import wszystkich Polaków z Polski do UK rozwiązałby problemy ekonomiczne wysp? Czy może rzekomych leni należy deportować do Polski czy na inną Syberię, by nie psuli rządowych liczb? Najciekawsze pytanie brzmi – czy wśród milionów bezrobotnych Brytyjczyków absolutnie wszyscy mają wygórowane oczekiwania płacowe i niski etos pracy?

Nikt nie mówi też o jakości życia Polaków pracujących za minimalne stawki w stosunku do kosztów życia w UK. Owszem, mają za co żyć, a w Polsce nie mieli. Ale czy pracowanie za takie stawki rzeczywiście jest ‘złapaniem boga za nogi’ ? Za takie pieniądze rodziny mieszkają w wynajętym pokoiku i żywią się brukwią, lecz … mają pracę – cel ich życia. A kto nie chce żreć brukwi i pracować za 5 funciaków na godzinę, ten jest chciwym zdrajcą, jak posiadacze złota.

Share This Post

Próg

Wednesday, 16 November 2011

Od dłuższego czasu w mediach i na blogach pojawiają się dywagację o przekroczeniu drugiego progu ostrożnościowego. A priori przyjmuje się założenie, że rząd zrobi wszystko, by moment ten w odwlec, najlepiej w nieskończoność. Mówi się o interwencyjnym skupie złotówki, o wyrzucaniu zobowiązań poza budżet, o zabiegach kreatywnej księgowości.

Tymczasem jeżeli się temu przyjrzeć i przemyśleć sprawę, to okaże się, że przekroczenie II progu jest dla rządu korzystne. Obecnie jakiekolwiek próby obcięcia przywilejów kończą się protestami zainteresowanych grup społecznych. W sytuacji przymusowego równoważenia budżetu rząd może rozłożyć ręce i powiedzieć słynne nie chcem, ale muszem.

Wydaje się, że minister Rostowski zaczyna przymierzać się do odpowiedniej ustawy budżetowej. Oficjalnie są gotowe trzy wersje budżetu. Kto wie, może jest i czwarta, w której VAT od razu leci na 25%, mamy obniżki (świadczeń) i podwyżki (podatków).

Problemem Polski, oprócz niskiej bazy podatkowej wynikającej z nędzy narodu, jest niewłaściwa (niesprawiedliwa) redystrybucja zebranych podatków. Szkodnik Pawlak, wraz z tysiącami szkodników-solidaruchów, doprowadził do tego, że nieliczna garstka podatników oddaje ostatni grosz nierobom i cwaniakom. Być może wywrócenie kieszeni przez obecny rząd umożliwi naprawę i wyjście z tej chorej sytuacji.

Share This Post

Niusy

Monday, 14 November 2011

Oglądanie tego, co się dzieje na świecie jest męczące. Znalazłem w mediach następujące wiadomości:

1. W Święto Niepodległości doszło do zamieszek. Można było zobaczyć, jak tajniak kopie jakiegoś człowieka po twarzy, a tłum linczuje jakiegoś manifestanta z flagą. Pomijam już to, jakie poglądy wyznawał ów człowiek, ale to jest jakimś szaleństwem, aby w Polsce bić kogoś dlatego, że niesie polską flagę! Takie sceny odchodziły chyba ostatnio w stanie wojennym.

1 a. Z całego zamieszania skorzystały sępy z kanapy Ziobry i Kaczyńskiego. Nie przepuścili okazji, aby nie oskarżyć rząd o wszelakie niegodziwości. Te brednie brzmią tak, jakby premier osobiście stał przy wspomnianym tajniaku i krzyczał do niego ‘skop go po ryju’. Rząd niczemu nie winien, winna jest przeklęta bezmózga hołota, która nie potrafi docenić przywileju mieszkania we względnie suwerennym państwie. Całe szczęście, że byłem za granicą i nie musiałem się temu bezpośrednio przyglądać.

2. Wyborcza doniosła, że ‘od czwartku na Białorusi benzyna zdrożała o 3,5 proc., a olej napędowy – o 7 proc.’ natomiast nie doniosła, że w Polsce koncern Orlen obniżał ceny paliw ‘w trybie wyborczym’, by pomóc reżimowi w wygraniu wyborów. Nie pisze też, że ceny paliw od wyborów wzrosły o 15-20%. Są to stare sowieckie tradycje obrzucania gnojem tych, na których jest zlecenie ze strony reżimu.

3. Stary jebaka Berlusconi odszedł do historii, podobnie jak jego grecki odpowiednik. Dziennikarze całkiem poważnie zastanawiają się, czy nowi premierzy rozwiążą problemy swoich krajów. Oczywiście, że nie rozwiążą, wie to każdy rezolutny 5 klasista.

3 a. Politycy zostają politykami dlatego, bo w każdej innej branży się nie sprawdzają, a ekonomiści zostają ekonomistami, ponieważ nie daliby sobie rady z prowadzeniem biznesu. Mamy tu polityko-ekonomistów, czyli ludzi, z obiema wymienionymi cechami występującymi razem. Klęska gwarantowana.

3 b. Ratunku nie można się spodziewać dlatego, że jedyne rozwiązanie sprowadzić się musi do zrównoważenia budżetu. Gdy próbuje się równoważyć budżet to kraj wpada w recesję a lud odcięty od cyca socjału rzuca kamieniami na ulicach stolicy. Tak więc zrównoważenia budżetu być nie może, nie będzie więc końca kryzysu, jedynie dalsza agonia tych krajów, finansowana przez nieszczęsnych podatników strefy euro. A potem kraje te i tak zbankrutują, z tym, że będzie to bardziej bolesne dla obywateli krajów spoza PIIGS.

Osobiście jestem w sytuacji grabarza – im gorzej tym lepiej. Hucpa zwana ‘ratowaniem Włoch i Grecji’ sprowadza się do tego, że fundusze ratunkowe płyną do Świinek, gdzie co przezorniejsi ludzie wyciągają gotówkę z banków i kupują złoto, między innymi u mnie. Gdyby doszło do ograniczeń w przepływach pieniędzy, powrotu do walut narodowych, odczułbym to finansowo. A tak trwa El Dorado.

4. Polscy piłkarze znowu dostali cięgi. Powinno się stworzyć listę krajów, z którymi nie warto grać, bo z całą pewnością dostanie się parę goli, a jeszcze człowiek się zmęczy. Postuluje wprowadzenie takiej zasady, że rozgrywki z profesjonalistami z UK, Francji, Włoch i Niemiec załatwiać w ten sposób, że bez wychodzenia na boisko przyjmuje się wynik 2:0 dla gości. I można iść bez zakwasów pokazać gościom jak się bawią polscy sportowcy: wódeczka, dziwki, może mała kreseczka lub dwie. Wygląda na to, że premier Włoch ma więcej wspólnego z naszymi sportowcami niż ze swoimi.

4 a. Podobne zasady powinna przyjąć Armia w ‘Koncepcji obrony kraju’. W razie zaatakowanie przez dowolną stronę zatapia się okręty w porcie, a wojska lądowe wycofują się na linię Wisły – na zachód od Wisły w przypadku wizyty Rosjan, na wschód od Wisły w przypadku wizyty Niemców.

Przydałaby się jakaś wojna w Polsce, przez kolejne wieki byłoby się czym chlubić. Jak choćby beznadziejną walką o Westerplatte, z oszalałym dowódcą i nierealną nadzieją na odsiecz. Albo choćby obroną Modlina, gdzie mamy zastosowanie napoleońskiej sztuki wojennej 200 lat później. II WŚ jest źródłem setek pięknych przykładów bezsensu, absurdu i głupoty dokonywanych przez niestrudzonych rodaków, fajnie byłoby mieć jakąś ‘nową dostawę’.

Share This Post

Armia

Friday, 11 November 2011

Skuteczna armia musi mieć fundament w demografii (siła żywa) oraz w ekonomii (dostarczenie nowoczesnej broni). Poziom nauki i posiadany dostęp do zasobów naturalnych też są ważne, choć trochę mniej.

Dlatego właśnie tak bolesne było dla Niemców starcie z Ameryką w I i II Wojnie – Amerykanie górowali w każdym z tych aspektów.

Najbardziej groźne w sztuce prowadzenia wojny jest zadęcie. Prusy nabawiły się takiego zadęcia po wojnach z Austrią (1866) i Francją (1890). Niemcy wysłali swoich obserwatorów do Stanów, gdzie pierwsza nowoczesna wojna totalna (Secesyjna 1861-65) nauczyła ich, jak prowadzić nowoczesną wojnę. To doświadczenie, rosnąca populacja i rozwój gospodarczy umożliwiło wygranie wspomnianych konfliktów. Pojawiło się jednak zadęcie, które spowodowało jakże bolesne porażki obu wojen światowych – Ameryka elegancko zmiażdżyła podskakujących Niemiaszków.

Gospodarka Stanów, rosnąca populacja, jak również zasoby naturalne i postęp naukowy były nieporównywalne z Osią. Warto przytoczyć fakt, że USA wodowały dziennie jeden okręt – Niemcy działając pełną parą na Atlantyku nie były w stanie nadążyć z ich zatapianiem. Warto we własnym zakresie porównać to z mocami produkcyjnymi polskich stoczni, czy to teraz, czy nawet w czasach PRL.

Niestety, po II WŚ zadęcie przeniosło się na Stany. W konsekwencji mamy porażkę Korei (1950-53) i Wietnamu (1959-75). Niestety, to zadęcie trwa do dziś. Dziś dla Ameryki armia jest jak kotwica przywiązana do szyi pływaka. Mamy ogromny kompleks militarny, rządzący krajem przez opłacanych polityków. Mamy ogromne koszty, stanowiące absurdalnie wysoką część budżetu federalnego. Nie można dalej utrzymywać takich obciążeń na tak słabej gospodarce, a z drugiej strony próba ograniczania wydatków prowadzi do skowytu patriotów, skutecznie ogłupionych przez PR zbrojeniówki. Jest to stan zbliżony do terminalnej fazy raka – dalsze życie z rakiem nie jest możliwe, ale jego usunięcie też jest niemożliwe. Musi nastąpić zgon pacjenta lub w przypadku państwa – jego rozpad lub reset systemu.

Warto przypomnieć, że podobna sytuacja była bezpośrednią i główną przyczyną upadku ZSRR. Program wojen gwiezdnych nałożył na Sowietów koszt ponoszenia wydatków, na które nie było ich stać. Zadęcie wynikające z rządzenia połową świata, niewydolna gospodarką, małe wpływy z eksportu ropy oraz fatalna demografia powaliła giganta.

Polska też niestety od wieków nieodmiennie cierpi na zadęcie. Przed rozbiorami Polacy powszechnie uważali Polskę za europejskie mocarstwo, zdolne wystawić ogromną armię pospolitego ruszenia. Potem okazało się, że nie za bardzo da się to zrealizować politycznie i ekonomicznie oraz że taka armia nie ma szans z profesjonalistami. Za II RP uważano, że Polska zmiażdży agresora, jak dokonała tego z Sowietami (1920). Tymczasem gospodarka oparta na koniu orzącym pola małorolnych przegrała ze stalowniami Kruppa. W III RP mamy nie lepiej, naprawdę są w Polsce ludzie, wierzący, że polska armia ma zdolność bojową. Próbuję się nawet uprawiać profesjonalną politykę pokazania siły, wysyłając chłopaków do Afganistanu, na nie naszą wojnę, na którą nas nie stać, i która nie może nam nawet potencjalnie przynieść jakichkolwiek zysków.

Choć Chiny mają swoje problemy demograficzne (starzejące się społeczeństwo) to mają potencjał gospodarczy i zasoby ludnościowe. Ich sytuacja przypomina pierwsze dekady Ameryki, gdy armia była niewspółmiernie mała w stosunku do państw europejskich. Historia może się powtórzyć i niewykluczone, że Chiny będą stanowić największą potęgę militarną świata. Podobieństwo może iść tak daleko, że USA mają przy swoim brzegu wrogą Kubę, a Chiny mają Tajwan.

Aby rozluźnić nieco atmosferę pewien plik, który dostarczył mi ostatnio sporo uciechy. To z serii Polacy utrzymują tradycję na emigracji:

Share This Post

Marks

Monday, 31 October 2011

Gdybym się urodził 100 lat temu dziś prawdopodobnie byłbym marksistą. Świat roku 1911 to świat chorego kapitalizmu podany w sosie monarchistycznym. Marks miał zarówno diagnozę jak i receptę, które wyglądały na spójne i przekonujące. Przynajmniej tak wydawało się do momentu, gdy spróbowano wdrożyć tą teorie w praktykę.

Niestety obecnie jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji. Oczywiście mamy zarówno ‘demokrację’ jak i ‘wolność’, ale chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że jest to zwykła fasada, za którą stoi aparat propagandy, skuteczny jak Ochrana, ale bez urabiania sobie rąk w pawilonie X. Sedno problemu sprowadza się do kapitalizmu, który ma nadal te same słabe strony opisane przez Marksa.

Historia uczy, że historia niczego nie uczy. Ludzie w swojej masie są niedouczonymi debilami, mającymi pamięć historyczną sięgającą maksymalnie wczorajszej kolacji. Co prawda zdają sobie sprawę, że coś jest nie tak, ale nie znając prac marksistów ani konsekwencji prób ich wdrażania mogą powielać już popełnione błędy. Stąd wcale mnie nie dziwi ani popularny ostatnio postulat ‘więcej socjału godnego życia’, ani koncepcja rozkułaczania, która zapewne pojawi się wkrótce. Podejrzewam, że konsekwencje mogą być takie same jak 100 lat temu, i sprowadzać się zarówno do zniszczenia gospodarki, jak i użyźnienia jakiś gruntów ludzkimi kościami. Nie wiadomo tylko, czy za rogiem czeka nas coś na kształt faszyzmu czy może komunizmu.

Share This Post

Grecja

Saturday, 29 October 2011

Osiągnięto pełen sukces medialny w sprawie zadłużenia Grecji. Jak wiadomo, sukces medialny jest dla sukcesu tym samym co sprawiedliwość społeczna dla sprawiedliwości. Mógłbym się o tym długo rozpisywać, ale nie ma to sensu. Po pierwsze musiałbym się potem zmagać z debilnymi komentarzami, a po drugie zrobili to już SiP z Adamem Dudą. SiP wyjaśnił nam obszernie, w jakim szambie znajduje się strefa euro a AD ukazał pozorność greckiego rozwiązania.

Sprawa CDSów jest znamienna i pokazuje, że sytuacja nie ma racjonalnego rozwiązania. Czasem tak bywa w fizyce, że każda z prób rozwiązania pewnego zagadnienia prowadzi do absurdalnych wyników, kto wie, czy i w tym przypadku nie mamy do czynienia z taką sytuacją w makroekonomii. Otóż wypłacenie odszkodowań z CDSów za ‘półdifolt’ Grecji nie wchodzi w grę – za duże straty dla emitentów. Z kolei niewypłacenie oznacza ogromne straty dla kupujących te CDSy. Brak difoltu oznacza konieczność topienia kasy w Grecji, difolt konieczność topienia kasy w bankach i emitentach CDSów, półifolt konieczność cerowania kapitałów banków. Istne szaleństwo, z którego politycy próbują wyjść jak zawsze, zasypując problem kasą, czekając na koniec kadencji i licząc, że może czas sam przyniesie jakieś rozwiązanie.

W międzyczasie, między powrotem z Aten, Berlina i Ostrawy a wylotem do Londynu znalazłem chwilę czasu, aby zajrzeć do kupionej jakiś czas temu książki Palikota ‘Kulisy Platformy’. Zajrzałem i przeczytałem w parę godzin, szczęśliwie się stało, że nie muszę obsługiwać latarni morskiej. Fenomenalna pozycja, rzucająca światło przede wszystkim na premiera i powinna nosić tytuł ‘Kulisy Tuska’.

Należy sobie jednak zadać pytanie, jaki był cel wydania tej książki. Pieniądz z tego żaden, więc ta opcja odpada. Próbę zaistnienia przy okazji wyborów odrzucam, większość wyborców nie dokonuje wyborów na skutek przeczytania jakiejś książki, tylko na skutek zabiegów medialnych. Co więcej, frontalne obnażenie Tuska prowadzi do ostrego konfliktu i do zaprzepaszczenia szans na wspólny rząd. A może właśnie o to chodzi, by stworzyć pozorny konflikt, który potem Tusk łaskawie puści w niepamięć, przygarniając Palikota do swego rządu jak syna marnotrawnego? Za tą tezą stoi podkreślanie wielu zalet premiera i poprzez wskazywanie niektórych wad kreowanie go na ‘bardziej ludzkiego’. Na pewno Palikot nie rozegrał tej karty bez powodu, a jaki jest to powód przekonamy się pewnie w najbliższej przyszłości.

Share This Post