Category Archives: Polityka

Jak działają cybertituszki

Polskie blogi, wpisy na forach, fejsie i twitterze są bacznie obserwowane przez agentów Moskwy. Niektórzy wpływowi blogerzy są zwyczajni przekupywani, aby pisali treści zamówione przez Rosję. Tak jest w przypadku jednego z najstarszych polskich blogów ekonomicznych, regularnie wrzucający zamówione treści antyamerykańskie i anty-UE. A gdy autora danego serwisu nie da się przekupić, internetowe odmiany tituszek publikują różnego rodzaje komentarzy, mających wpłynąć na opinię publiczną.

Dziś przyjrzymy się dokładnie, jak to wygląda na przykładzie komentatora działającej u mnie na blogu pod różnymi nickami – plop, gucio, Alek, arek. Są też inne nicki powiązane z innymi numerami IP. Oto ostatni komentarz – dla rozróżnienia tekst oryginalny kursywą:

Drogi Droxo,
Pan Jacek, który reprezentuję Jerozolimę, mówi bardzo ładnie, gdyż takie dostał zadanie.

Rosjanie od wieków doskonale wiedzą o antysemityzmie Polaków. Umiejętnie go podsycają w celu odwrócenia uwagi od spraw, którymi według Moskwy Polacy nie powinni się interesować. Carat był w tym doskonały. Przesiedlono specjalnie Żydów do Polski i dano im przywileje (samorząd), aby frustrację narodu polskiego przesunąć z Rosjan na Żydów. Sfabrykowano też “Protokoły mędrców Syjonu” – w Wiki jest wszystko doskonale opisane. Zachęcam do zapoznania się zalinkowanym artykułem, to fascynująca historia.

Moskwa nadal funkcjonuje dokładnie w taki sam sposób. Polakom bardzo niewygodnym dla Moskwy zarzuca się bycie Żydem lub sprzyjanie interesom żydowskim, aby wzbudzić nienawiść części Polaków.

Dodatkowo Polacy nienawidzą zdrady i pracy na rzecz obcego państwa – zarzucając patriotom zdradę podrywa się do niej zaufanie społeczne.

(Co ciekawe, w amerykańskim internecie chwyt antysemicki nie działa. Osobom niewygodnym Rosji zarzuca się sprzyjanie Rosji, a z osób skorumpowanym przez Rosję robi się ‘wrogów Rosji’. Czyli ‘obraca się kota ogonem’. Dodatkowo wywleka się rzekomy rasizm i rzekome molestowanie seksualne. W ten sposób poparcie społeczne tracą osoby niebezpieczne dla Rosji, a zyskują rosyjscy agenci.)

Wszystko jest już dogadane, a my mamy posłużyć jako pionek w kolejnej grze.
Słyszałeś o czymś takim jak City, jak nie to warto zgłębić ten temat.

Kolejnym chwytem jest wymyślanie najróżniejszych teorii spiskowych. Na przykład takich, że krajem kieruje jakaś tajemnicza osoba lub organizacja. Ma to na celu wzbudzenie frustracji i poderwanie zaufania ludności – każdy może być agentem, więc nikomu nie wolno ufać. Ludzie mają myśleć, że nasz rząd nie kontroluje sytuacji bo jest pod czyjąś kontrolą. Nic tylko prosić Putina, żeby nam tu wysłał wojsko w celu usunięcia różnych tajnych sił (takich jak agenci City), kontrolujących Polskę.

Pan Miedwiediew jest członkiem Parlamentu, a ich głosem jest Pan Staś zwany Michalkiewiczem ze swoimi mądrościami.

Osobiście nie jestem zwolennikiem p. Michałkiewicza i uważam, że jest groźnym oszołomem. Ale jest on również groźny dla Moskwy. Dlatego przy okazji warto go zdezawuować, choć we wpisie nie padło ani słowo o nim.

Powiem Ci ciekawostkę. Zwróć uwagę na kolory paszportów. Wszystkie kraje kolonialne mają czerwone, zaś poważne granatowe.
Zanim zaczniesz pisać fantastykę o jakiejś wymyślonej strategii, to lepiej jest sobie pograć w Wiedźmina jak się nie zna podstaw geopolityki.

Typowe jest też nieodnoszenie się do meritum wpisu. Cyber-tituszka nie ma czasu na czytanie całego wpisu, nie ma nawet aparatu pojęciowego do jego zrozumienia i merytorycznej odpowiedzi. Kto wie, może nie ma nawet żadnego żywego Tituszki i całą robotę wykonują programy? W każdym razie nie chodzi o odniesienie się do treści wpisu – w całym komentarzu nie ma ani jednego merytorycznego odniesienia. Chodzi o podważanie treści wpisu i mówiąc wprost – robienie Polakom wody z mózgu.

Zarówno Niemcy jak i Rosjanie zrozumieli, że przynajmniej początkowo lepiej używać innych metod niż artyleria. Niemcy poszli w stronę podbojów ekonomicznych. Zamiast najeżdżać Lebensraum czołgami po prostu kolonizują dany obszar ekonomicznie. Nie ma zaganiania ludzi do roboty bagnetami, po prostu im się coś tam płaci i sami idą do roboty, a zyski płyną do Raichu.

A ponieważ Rosjanie nie są w stanie stworzyć gospodarki innej niż rabunkowe wydobywanie surowców, pozostaje im stosowanie natarczywej propagandy. Próbuje się rozbijać śmiertelnie niebezpieczny dla Rosji sojusz Polski z USA (protesty przeciwko wizytom prezydentów i działań zbrojnych Ameryki). Do tego próbuje się rozbijać EU  (Polakom, Brytyjczykom i wszystkim innym nacjom wmawia się, że unia jest dla nich niekorzystna). Przykłady można mnożyć.

Jest potrzeba zaistnienia parasola kontrwywiadowczego nad polskim internetem. Należy poznać metody i cele Moskwy. Trzeba infiltrować agentów werbujących i nadzorujących cyber-tituszki i poznać metody ich opłacania. A potem wystarczy stosować art 190 KK, napisany na tyle ogólnie, że cyber-dywersja się pod niego kwalifikuje.

A Rosji można zrobić takie samo kuku, jakie oni próbują zrobić nam. Niech nasze cyber-tituszki wspierają Союз Комитетов Солдатских Матерей России, bo to obniża walory bojowe Armii Rosyjskiej. Rosjanie mają kompleks Zachodu – trzeba im opowiadać, że będą mieli jak w Германии, tylko muszą wprowadzić demokrację i obalić Putina. Dalej, trzeba osłabiać państwo rosyjskie zachęcając Rosjan do ujawniania korupcji lokalnych władz i bogactwo zgromadzone przez polityków. Warto też wprowadzać chaos gospodarczy, podważając zaufanie do rubla i do inwestowanie w rosyjskie instrumenty finansowe.

Share This Post

Geostrategia Polski

Zachęcam do obejrzenia kapitalnego wykładu. O sytuacji strategicznej Polski mówi dr Jacek Bartosiak.

Interesujące i kluczowe znaczenie ma to, co myślą generałowie w sztabie Rosji. Z moich obserwacji wynika, że oni po prostu dobrze robią swoją robotę. Przygotowują armie do sytuacji, w której będzie potrzebna. Ćwiczą na Ukrainie i w Syrii. Modernizują sprzęt na tyle, na ile pozwalają fundusze. Jeżeli rosyjscy politycy dojdą do wniosku, że trzeba uderzyć na Europę, to mają ku temu odpowiednie narzędzia. Rosjanie starają się przygotowywać do ewentualnej wojny jak inne sprawne państwa, takie jak Szwajcaria, Wlk. Brytania czy Niemcy. Jest znana anegdota: Gdy do śp. Helmuta Karola hr. von Moltkego wpadł nad ranem ordynans z wiadomością: „Wojna z Francją!”, feldmarszałek powiedział: „Plan wojny z Francją – druga szuflada od góry”. Odwrócił się na drugi bok i poszedł spać. I tak działa Rosja.

Podstawowy problem armii rosyjskiej to brak rekruta i jego niskie morale.  Do przeszłości należy słynny pogląd rosyjskich oficerów: “żołnierza nie żałować, baby nowych urodzą”. To widać na poniższej grafice. Co prawda dzietność odbiła się od dna już kilka lat temu, ale nadal nie ma zbyt wielu młodych ludzi, których można brać w walonki. W pokoleniu 15-19 jest wyraźna luka:

W tej sytuacji duży sens geostrategiczny ma przyłączenie do Rosji tych terenów Ukrainy i krajów nadbałtyckich, gdzie dominuje ludność rosyjskojęzyczna. Zasoby ludzkie to w 21 wieku bardzo cenna zdobycz (oczywiście pomijając bezwartościowych czy wręcz szkodliwych ‘uchodźców’). Poniższa mapka tłumaczy zajęcie Krymu oraz możliwy zakres zainteresowania Armii Rosyjskiej:

W wykładzie dra Bartosiaka brakowało mi wytłumaczenia, dlaczego Rosjanie nie odnieśli w Donbasie takiego samego sukcesu jak na Krymie. Inny skład etniczny wszystkiego nie tłumaczy. Z taką przewagą rozstrzygnięcie powinno mieć miejsce w ciągu tygodnia, a tymczasem praktycznie mieliśmy typową wojnę pozycyjną.

Trzeba pamiętać, że Rosja to olbrzymi kraj. Przypomnę, że Rosja graniczy z Norwegią (196 km), Finlandią (1313 km), Estonią (290 km), Łotwą (292 km), Białorusią (959 km), Ukrainą (1576 km), Gruzją (723 km), Azerbejdżanem (284 km), Kazachstanem (6846 km), Chinami (3645 km), Mongolią (3441 km), Koreą Północną (17,5 km) oraz Litwą (227 km) i Polską (210 km). Do Japonii i USA jest z Rosji tylko 4 km przez morze. Dla Polski istnieje w tej chwili jeden groźny wróg – Rosja. Dla Rosji jest mnóstwo miejsc zapalnych na granicach, a armia ma ograniczone zasoby ludzkie, surowcowe i logistyczne.

Porównajmy jak wygląda nasze widzenie świata i jak wygląda świat z perspektywy rosyjskiej (fajna sowiecka mapa):

Rosja jest w dużo gorszej sytuacji niż Polska, jest samotna i otoczona wrogimi krajami. Tak możliwe zagrożenia widzi sztab w Rosji:

W sytuacji dramatycznego wzrostu temperatur na Bliskim Wschodzie, uniemożliwiających bytowanie w takich warunkach, Rosja może obawiać się zalewu migrantów. Podobnie gdy dojdzie do czarnego scenariusza Peak Oil, w którym cena żywności idzie drastycznie w górę wraz z cenami paliw i biedni mieszkańcy Bliskiego Wschodu zaczynają umierać z głodu. Przypomnę, że populacja Rosji to tylko 144 miliony, a populacja mieszkańców Bliskiego Wschodu to 450 milionów (wliczając: Arabię Saudyjską, Bahrajn, Cypr, Egipt, Irak, Iran, Izrael z Palestyną, Jemen, Jordanię, Katar, Kuwejt, Liban, Oman, Syrię, Turcję i Zjednoczone Emiraty Arabskie) i jeszcze 96 milionów w Egipcie. Mogą zadeptać Rosję, wystarczy tylko przejść przez Gruzję i Turcję. Na miejscu rosyjskich przywódców przede wszystkim tam kierowałbym swoją uwagę. Oczywiście dla nas to bardzo optymistyczny scenariusz, dużo lepszy niż forsowanie Morza Śródziemnego przez migrantów.

Ciekawe jest też to, co myślą w sztabie NATO. Pewnie utyskują nad decyzją polityków o rozszerzeniu sojuszu na wschód. NATO nie ma zasobów na obronę swoich nowych członków. I tradycyjnie żołnierze tych krajów nie będą chcieli umierać za Gdańsk, a politycy nie będą chcieli ich tam wysyłać – w końcu pod Gdańskiem nie ma złóż nafty. Generałowie NATO muszą jakoś pić piwo nawarzone przez durnych polityków – muszą jakoś sprawiać wrażenie, że wywiązują się ze swoich zobowiązań sojuszniczych, na przykład trzymając 3500 żołnierzy w Polsce. Przypomnę, że Sowieci mieli w Polsce w 1989 roku 59000 żołnierzy, czyli 17 x więcej, i to miało znaczenie militarne. Przypomnę też, co min. Sikorski mówił przy wódce – nie ma nadziei na wywiązanie się z zobowiązań sojuszniczych przez USA, poza notami dyplomatycznymi i zrzutem ulotek. W/g doktryny Ogarkowa Rosjanie nie będą atakować amerykańskiego kontyngentu, a ten szybko się wycofa.

Polscy przywódcy powinni zaprzestać domagania się zwiększenia obecności wojsk NATO w Polsce. Politycy państw zachodnich nie wyrażą na to zgody, a generałowie NATO uznają to za nadmierne rozciągnięcie sił i stacjonowanie w miejscu, którego i tak nie chce się bronić. Zamiast tego Polacy powinni zaproponować deal taki sam jaki zaproponowali Francuzom w roku 1920 – dajcie nam broń, a my już sobie poradzimy.  I tym razem może pójść nawet lepiej, Niemcy przepuszczą transport przez swoje terytorium. To jest właśnie realpolitik – wiemy, że w razie wojny z Rosją żołnierze ‘sojuszniczy’ zostaną w domach, wiec gramy z takimi kartami jakie mamy. Jedyne co możemy ugrać to sprzęt, który jest nam potrzebny. I to trzeba załatwiać już dziś. Odpuścić nadmierne, nierealne roszczenia wobec NATO, dogadać się i szkolić naszych ludzi na ich sprzęcie.

I tu należy odnieść się do tezy dra Bartosiaka, że pospolite ruszenie jest pozbawionym sensu marnowaniem życia ludzkiego. Przypomnę, że sytuacja w Donbasie temu przeczy. To właśnie ochotnicy uratowali Ukrainę przed całkowitą klęską, ponosząc przy tym ciężkie straty. Obrona terytorialna ma sens, jeżeli jest dobrze wyposażona, przeszkolona i skutecznie współdziała z regularnym wojskiem. O ile wiem, to nasz sztab główny też ma takie zdanie i nie zamierza tworzyć OT jedynie w taki sposób, że przydzieli każdemu chętnemu kałasznikowa i 100 sztuk amunicji.

Skoro NATO nie ma woli ani zasobów by bronić Polski to analogicznie Polska nie ma woli ani zasobów by bronić Bałtów. Tym bardziej, że Litwini w ogromnej większości gorąco nienawidzą Polaków. Skoro tak, to niech się bronią sami.

Unia Polsko-Litewska była strategicznym błędem. Rzeczpospolita wzięła na siebie ciężar obrony Litwy przed Rosją i Szwecją. Dziś wszelkie wchodzenie w unie z Ukrainą czy Bałtami skończyłoby się tak samo. Niech więc sobie mają te państwa tak długo jak się da, a potem niech wiążą możliwie duże siły wroga. Możemy im wysłać pomoc humanitarną.

Dr Bartosiak mało wspomniał o konsekwencjach ekonomicznych wojny z Rosją. A to jest czynnik odstraszający, nawet dla polityków z Rosji. Wojna miałaby katastrofalne skutki dla obu stron. Weźmy taki przesył gazu z Rosji do Europy. Przecięcie rurociągu jamalskiego i nordstreamu (chyba mamy jakąś tam szczątkową zdolność operacyjną na Bałtyku, żeby przeciąć choć jedną rurę?) oznaczałby straty dla Rosji, wyłączenie pewnej ilości przemysłu/energetyki na zachodzie i zimno w domach w Niemczech. A gaz to tylko jeden z setek konsekwencji konfliktu na dużą skalę.

Rosja kopiuje USA w doktrynie wojskowej, tylko robi to tanio. Zamiast wysyłać drogie bombowce, wysyła taniego drona, a bombardowanie robi artyleria. Kluczowe jest odzyskanie przewagi w powietrzu przez NATO i późniejsze zniszczenie artylerii. Trzeba szukać słabych miejsc systemów obrony i tam uderzać.

Armia rosyjska niekoniecznie musi działać jak w czasie pierwszej wojny w Czeczenii, gdzie nieudolni dowódcy po pijaku wysłali czołgi do szturmu Groznego, co skończyło się ich zlikwidowaniem z zwykłych ręcznych RPG. Tak działa system Arena, dający aktywną obronę rosyjskiego czołgu:

Tak jak dr Bartosiak można być umiarkowanym optymistą. Wojnę z Rosją da się wygrać, w końcu w XX wieku trzy razy udało się nam usunąć żołnierzy rosyjskich z naszego terytorium (1915, 1920, 1989).

Wojna jest formą gry strategicznej, tylko że plansza jest dużo większa i stawką jest ludzkie życie. Trzeba, by nasz sztab miał taką samą wysoką jakość pracy jak sztab rosyjski i wtedy damy radę wygrać w tej grze.

Share This Post

Wałęsa vs Kaczyński

W czasach prezydentury Wałęsy pojawił się pomysł, żeby rozdać każdemu po 100 000 000 PLZ. (To na dzisiejsze pieniądze 10 000 PLN, po kolejnej wymianie za kilkanaście lat będzie to 1 ‘nowy’ złoty.) Ktoś mądrzejszy od Wałęsy wyjaśnił mu, że bogactwo nie bierze się z drukowania pieniędzy, bo dodruk i rozdawnictwo prowadzi wyłącznie do inflacji. Na otarcie łez wprowadzono Program Powszechnej Prywatyzacji, która dała obywatelom po stówce, a tłustym kotom obfite koryto, która wystarczyło im na kilka lat, aż do czasów skoku na naszą kasę w postaci słynnego przekrętu z OFE.

Co ciekawe, wiedzę, którą był w stanie przyswoić sobie prosty elektryk Wałęsa, nie jest w stanie przyswoić sobie Kaczyński, posiadający stopień doktora. I tak wprowadzono program 500+, który obecny reżim reklamuje jako ogromny sukces. Nie wiadomo, czy udało się zatrzymać katastrofę demograficzną, wiadomo za to, że kupiono w tej sposób miliony głosów ludzi i być może dzięki temu kato-socjaliści wygrają kolejne wybory.

Dodatkowo mamy potężny wzrost inflacji. Tak jak wspomniałem, dobrobyt nie bierze się z rzucenia do obiegu dużej ilości gotówki, ale z tego, że gospodarka coraz więcej produkuje towarów i usług. Gorzka prawda, której nienawidzą Polacy: bogactwo nie bierze się z konsumpcji pieniędzy odebranych innym – bogactwo bierze się z tego, że ciężko się pracuje i nie są obierane owoce pracy osobie, która je wypracowała.

Wygląda na to, że Polacy to naród gapowiczy – wiele osób chce się przejechać za darmo na czyimś garbie. Nie do wiary, mamy 21 wiek, niedawno mieliśmy pół wieku socrealizmu, a ludziom nadal trzeba takie proste rzeczy tłumaczyć. Ludzie nadal chcą socjalizmu, rozdawnictwa i regulacji, nadal nie chcą wolności, niskich podatków i pracowania na swój własny dobrobyt.

I dlatego mam pewność, że będzie jak zawsze, bo zawsze w końcu lud wynosi do władzy takich obiecywaczy i rozdawaczy, że suweren pewnego dnia budzi się w jakiejś odmianie Wenezueli.

Share This Post

Szwecja

Heraklit z Efezu powiedział, że “nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki”. Wszystko się zmienia, tak jak w rzece napływają nowe wody, tak rzeczywistość wokół nas się zmienia. Nie inaczej jest ze społeczeństwem. Starsze pokolenie wymiera, do głosu dochodzi młodzież z innymi poglądami. Dodatkowo media i stojące za nimi niejawne grupy interesów wpływają na poglądy mas prowadzonymi działaniami propagandowymi.

W ciągu ostatniego ćwierćwiecza Ameryka nie jest tym samym miejscem, jakim była. Używanie marihuany stało się powszechnie akceptowalne, podobnie jak związki jednopłciowe. Polska też się zmienia. Nie została drugą Ameryką, Irlandią, Japonią ani Koreą. Polska ewidentnie dryfuje w kierunku Skandynawii. I wcale nie jestem pewien, czy dobrze jest być dzisiaj Skandynawem…

Cechą państw skandynawskich jest istnienie Kościoła państwowego. Państwo i Kościół są elementami władzy nad obywatelem, wzajemnie się przenikają. Choć na północy się od tego odchodzi, to w Polsce właśnie porzuca się fikcję konstytucyjnego rozdziału Kościoła od państwa.  Od czasu ostatnich wyborów stało się jasne, że kler będzie rządził w kraju bez używania białych rękawiczek. I większości ludzi to nie przeszkadza, nawet tego nie dostrzegają. Nie ma ani jednej partii politycznej, która by postulowała laicyzację kraju. Polacy nie rozumieją nawet, że lepiej żyć w kraju oświeconym niż w teokracji.

Coraz bardziej rośnie w Polsce grupa ludzi, którzy muszą składać oświadczenia majątkowe. Z czasem może to obejmować wszystkich obywateli (oczywiście oprócz kleru). Podobnie jak na przykład w Norwegii, gdzie majątki i dochody są jawne. Znana jest również niechęć Skandynawów do gotówki. W Polsce prowadzone są obecnie nasilone kampanie zniechęcające do obrotu gotówkowego. Podnosi się argument, że druk nowych banknotów i ich obieg w gospodarce jest bardzo kosztowny, pomija się fakt, że prowizje płacone operatorom kart płatniczych są dużo większe.

Przede wszystkim jednak Polacy pokochali socjal. Taki w wydaniu szwedzkim. Opodatkować wszystko co się da wysokimi stawkami i potem łaskawie ‘rozdawać’ obywatelom ich własne pieniądze, pomniejszone o koszt działania systemu. I takiego systemu bronią wszystkie opcje polityczne w Polsce, łącznie z ‘liberałami’.

Charakterystyczne dla Szwedów jest drobiazgowe kontrolowanie poszczególnych członków społeczności i regulowanie każdego aspektu życia. Dokładnie w tym samym kierunku idziemy w Polsce. Od wielu lat nie przypominam sobie żadnego rozluźnienia systemu kontroli, żadnej zwiększenia zakresu wolności obywatelskich, pomijając otwarcie niektórych zawodów. Był pomysł o likwidacji meldunków, ale już się z tego wycofano.

Polaków nie interesuje wolność, Polaków interesuje otulanie pieluchą przez państwo, aby w każdym aspekcie życia były regulacje dające im (złudne) poczucie bezpieczeństwa. Nie ma ani jednego postulatu, ani jednej partii politycznej mającej na sztandarze postulat wolności. Polskie partie ‘liberalne’ wycierają sobie pyski tylko jednym aspektem walki o wolności – prawami kobiet. I to nie dlatego, że chcą zliberalizować regulacje antyaborcyjne albo zastąpić zajęcia z katolickiej indoktrynacji wychowaniem seksualnym. Robią to tylko dlatego, że chcą być anty-PISem aby zgarnąć nieco wyborców.

Eksperyment z socjalizmem zawsze źle się kończy. W Szwecji (ale nie tylko tam, na przykład w Kanadzie czy Italii również) dochodzi się już do ściany. W Grecji z tą ścianą już się zderzono. Ilość wydatków tylko rośnie i wcześniej czy później zaczyna brakować rzeczy do opodatkowania. Koniec zawsze jest ten sam – bolesne bankructwo. Choć teraz, w szczycie prosperity trudno w to uwierzyć, będzie to również udziałem Polaków.

 

 

Share This Post

Regulacja aptek

Jestem trochę nietypowym człowiekiem, bo nie cieszy mnie krzywda innych ludzi. Ale nie dziś! Dziś jestem bardzo zadowolony z tego, że komuś się bardzo pogorszyło.

Ela prowadziła sobie aptekę w Poznaniu. Ale nie tylko Krakusi słyną z chytrości, Poznaniacy nie są lepsi. No więc Ela udając do pracy mijała konkurencyjne apteki i je przeklinała “dziady, mam przez nich mniej pinindzy, szlag by ich trafił”. Nudząc się w pracy pomyślała “gdybym to ja prowadziła jedyną aptekę w tym mieście, to miałabym dużo piniendzy“.  No więc zaczęła pisać gdzie się da, że nadmiar aptek to straszna sytuacja zagrażająca bytowi narodu polskiego i jak to potrwa dłużej, to ludzie będą umierać na ulicy.

Pismo to trafiło do PiS. Akurat ta partia jest wrażliwa na ‘naród polski’ oraz ‘umierający na ulicy’, więc dała się nabrać, że Ela pisze to z troski o nasz lud, a nie z chytrości. I szybko przyklepała ustawę.

Jeżeli Bóg istnieje, to ma poczucie humoru. Tak bowiem potoczyły się losy, że umowa została Eli wypowiedziana i została ona wyrzucona z lokalu na zbitą twarz. I nie może sobie otworzyć nowej apteki, bo przepisy które sama stworzyła to uniemożliwiają.

Eli radzimy przekwalifikowanie. Są teraz podobno dotacje na przeszkolenie na fryzjera dla psów – i nie ma na razie żadnych ustaw ograniczających ilość tego typu przybytków.

A dla innych przedsiębiorców niech będzie to przestroga, że naleganie na uregulowanie rynku może skończyć się boleśnie również dla nich.

Share This Post

Doktryna myślących bagnetów

Wszystko przebiega zgodnie ze schematem typowym dla upadku państwa (w miarę) wolnego i demokratycznego. Reżim najpierw przejmuje parlament, media i policję, zaczyna ignorować konstytucje, a potem zabiera się za sądownictwo. Gdy to już jest skończone ludzie zaczynają znikać z ulic.

Jak zwykle niezwykle aktywni są pożyteczni idioci, dzięki którym taki proces może zachodzić. Zawsze jakiś procent populacji da się przekonać do popieranie dowolnie niefajnego ustroju. Byli zwolennicy Gomułki, byli zwolennicy Jaruzelskiego, są i zwolennicy Kaczyńskiego. Nie ma na tyle zbrodniczego reżimu, który nie miałby swoich zwolenników. Druga grupa pożytecznych idiotów to ludzie bez wyobraźni, tacy co to mówią ‘nie odważą się przejąć Trybunału Konstytucyjnego’ albo ‘po co mi Sąd Najwyższy’ albo ‘nie odważą się posunąć do zabójstw politycznych’. Trzecia grupa to hejterzy poprzedniego ustroju, z wypowiedziami typu ‘ignorowanie Konstytucji to nic przy aferze zegarkowej PO’. Czwarta grupa to żelazny elektorat rydzykowy, który będzie popierał dowolnego diabła, byle wskazanego na antenie radia Ma Ryja.

Na dyktaturę nigdy nie działają wszelkiego rodzaju sankcje i embarga. Na Jaruzelskiego nie działały embarga Roegana, na Kaczyńskiego nie będą działać ‘opcje atomowe’ Unii Europejskiej. Jedynymi ofiarami takich nacisków są ludzie na ulicach. Jak odkrywczo zauważył Urban – rząd się wyżywi. Na dyktaturę działa wyłącznie brutalna siła.

Na skutek zbrodni wojennych wprowadzono w krajach zachodnich doktrynę ‘myślących bagnetów’. Po wojnie straciła rację bytu argumentacja ‘ja tylko wykonywałem rozkazy’. Na mundurowych narzucono obowiązek nie tylko wykonywania rozkazów, ale również zastanowienia się, czy ich wykonanie nie narusza prawa. Tak należy rozumieć art 318 KK, który nieco bełkotliwie zawiera tą koncepcję.

Polska jest na równi pochyłej i toczy się w kierunku państwa pinochetowskiego. Jeżeli cud nie spowoduje odejścia Kaczyńskiego to ostatnią nadzieją jest interwencja służb mundurowych, czyli siłowe przywrócenie porządku konstytucyjnego RP. Biorąc pod uwagę, jak bardzo mundurowi nienawidzą Maciarewicza, wydaje się to opcją prawdopodobną. Ciekawe czy się odważą, czy może będą czekać, aż to oni zaczną być rozstrzeliwani jako ‘ruscy szpiedzy’.

Co znamienne, gdy w Sejmie przechodzą ustawy sprzeczne z Konstytucją i tysiące ludzi protestują na ulicach, całkowite milczenie zachowuje Kościół, tak przecież aktywny jeżeli chodzi o pouczanie w każdym możliwym aspekcie życia. Co prawda Kościół najbardziej rajcuje wszystko co dotyczy seksu (edukacja seksualna, badania prenatalne, antykoncepcja), jak typowego prawiczka, ale o polityce też lubi pouczyć maluczkich. A tymczasem ta sytuacja wcale im nie przeszkadza. Może zamordyzm w stylu Jaruzelskiego wcale nie byłby dla Kościoła taki najgorszy? Wtedy byli u szczytu swej potęgi i Polacy masowo szukali w Kościele ostoi wolności. Może ktoś skalkulował, że całkiem fajnie będzie gdy pozwoli się na upadek (w miarę) wolnej Polski, by potem można było ową Polskę ratować?

W obecnej sytuacji politycznej ‘naganianie’ na złoto nigdy nie było bardziej uzasadnione. Choć spodziewam się, że złote okienko zaczyna się powolutku zamykać. Żaden zamordyzm nie zgodzi się na taki duży zakres wolności ekonomicznej jak posiadanie złota monetarnego.

Share This Post

Resortowe dzieci, studium przypadku

Często jestem pytany, dlaczego jestem zażartym przeciwnikiem komunistów. Powód tego jest taki, że ludzie ci są odpowiedzialni za zgnojenie Polaków i doprowadzenie całego kraju do nędzy. Sami czerpali z tego profity za komuny, a gdy przyszedł czas przemian ustrojowych, to natychmiast stali się liberałami i uwłaszczyli się, często na mieniu zrabowanym jeszcze w 1945 r, albo wypracowanym przez cały naród w latach 45-89. A teraz dorabiamy się następnego pokolenia “elity”, czyli dzieci tych sprzedawczyków.

Chciałbym przypomnieć osobę Marka Belki, który według Wikipedii działał w komunistycznych młodzieżówkach typu ZSMP, a potem został sekretarzem uczelnianego PZPR. Trzask prask, przyszedł rok 1990, Marek przestawił wajhę i rozpoczął karierę jako konsultant w szeregu wolnorynkowych instytucji, był ministrem finansów, aby w końcu zostać szefem NBP. W USA robi się podobno “karierę o pucybuta do milionera”, a w Polsce “od komunistycznego politruka do eksperta od wolnego rynku”. I jestem pewien, że gdyby znów Rosja nas najechała, to wszyscy ci ludzie znowu byliby ministrami w “rządzie wyzwolenia narodowego”, sponsorowanym przez Moskwę.

Marek na córkę, która nazywa się Maria Belka. Jest to typowe “resortowe dziecko”. Tata wysłał ją na najlepsze uczelnie, studiowała w Genewie i Birmingham, odbywała wiele stażów, od banku centalnego Kazachstanu do ONZ. Była w zarządzie czterech spółek, obecnie wprowadziła na New Connect swoją spółkę Bit Evil.

Miliony uczciwych Polaków nie sprzedało się okupantowi, w konsekwencji czego musiało emigrować lub żyć w biednym, komunistycznym kraju. Przez to są dziś biednymi emerytami, a ich dzieci musiały życiowo ustawiać się od zera. Tymczasem sprzedawczyki dokonywały zakupów w Peweksie, jeździli na staże Fulbrighta, z czasem położyli łapę na większość atrakcyjnych nieruchomości w Polsce. Co najważniejsze, doskonale ustawili dzieci, które są obecne w medich, w polityce i w biznesie.  Uczciwość nie popłaca.

Share This Post

Jak rozwiązać problem przyjmowania uchodźców

Komisja Europejska rozpoczęła procedurę ukarania Polski, Węgier i Czech za odmowę przyjęcia uchodźców. Spór przebiega na następującej linii – Polska obawia się, że tzw. uchodźcy mogą stać się bazą dla terrorystów islamskich, natomiast KE twierdzi, że przyjmowanie tzw. uchodźców jest całkowicie bezpieczne i nie ma związku z tzw. incydentami terrorystycznymi, ponieważ islam jest religią miłości i według KE nie ma dowodów łączących wzrost ilości tzw. uchodźców z wzrostem ilości tzw. incydentów terrorystycznych.

Wobec tego mam pomysł jak zadowolić wszystkie strony konfliktu. Proponuję raz do roku zebrać 20-50 Polaków gdzieś na poligonie i wysadzić ich przy pomocy ładunku wybuchowego. Aby zaoszczędzić na kosztach zatrudnienia, egzekucję mogą wykonać bojownicy z ISIS. W ten sposób wypracujemy normę w ilości zabitych obywateli / kraj i nie będziemy musieli fundować tzw. uchodźcom pobytu w Polsce, skupimy się na sednie sprawy jakim jest zabijanie niewiernych. Aby zaoszczędzić na kosztach materiałów wybuchowych możemy użyć niewybuchów, które są regularnie odkrywane na terenie kraju, i bezużytecznie detonowane, co jest czystym marnotrastwem.

Ponadto postuluję, aby te 20-50 wysadzanych osób było sprawcami najcięższych przestępstw z danego roku. Takich rekordzistów, można by rzec. W ten sposób uda się uratować życie normalnych obywateli, w tym małych dzieci, które giną regularnie w ramach tzw. incydentów całkowicie niepowiązanych z religią miłości – islamem. Obecnie Polacy w większości popierają przywrócenie kary śmierci, to by przywróciło wiarę w sprawiedliwość w Polsce.

Komisja Europejska i polscy neoliberałowie (mający z liberałami tyle wspólnego z liberałami co krzesło z krzesłem elektrycznym) robią wszystko, aby Polacy masowo głosowali na PiS i marzyli o wyjściu z UE.

Share This Post

Zarzewie

Świat już dawno nie był tak blisko III Wojny Światowej. Ostatnio chyba w 1983, gdy sowieckie centrum obrony przeciwrakietowej dalo fałszywą pozytywną informację o odpalonych amerykańskich rakietach ICBM i tylko niesubordynacja i nieprzestrzeganie procedur uratowało większość czytelników od śmierci. Gdyby nie płk. Pietrow bylibyśmy dziś radioaktywnymi trupami.

Od miesięcy dochodziły do nas fałszywe informacje ze skorumpowanych mediów głównego nurtu dotyczące Trumpa. Ja o tym wiedziałem, jego wyborcy również, ale sporo osób dało się nabrać. Podobno wygrał wybory dzięki służbom specjalnym Rosji, podobno jest marionetką Putina, podobno ludzie Trumpa zanoszą tajne informacje wprost do ambasady Rosji. Tymczasem Trump okazał się być jastrzębiem, podejmującym stanowcze kroki militarne. Oczywiście wszystkie te kłamstwa, publikowane przez media należące do oligarchów, którzy obawiają się utraty wpływów, nie zostały odwołane.

Zaostrzenie sytuacji zaczęło się od wydarzeń w Syrii. Ktoś rzucił granat z sarinem, zginęło kilkadziesiąt osób (czyli tyle co nic, jak na skalę tego konfliktu). Raczej nie jest to sprawka Assada, ponieważ przestraszył się międzynarodowej interwencji i podzielenia losu Husseina, więc lata temu wpuścił międzynarodowych obserwatorów, którzy wywieźli całe jego ówczesne zapasy. Był to raczej ktoś, kto chciał, żeby świat pomyślał, że zrobił to Assad. I osiągnął to co chciał – amerykańskie rakiety zaczęły spadać na bazy Assada, w których byli lub mogli być również Rosjanie. Innymi słowy, Amerykanie zbombardowali Rosjan, a Putin bardzo tego nie lubi.

Teraz mamy niezwykłe napięcie w Korei. Wszystkie kraje w rejonie koncentrują tam swoje siły. Układ jest niezmiernie skomplikowany i mało zrozumiały dla Polaków. Chiny oficjalnie popierają bratni komunizm w Korei i nie życzą sobie interwencji USA w swojej strefie wpływów, ale Chiny komunistyczne są tylko teoretycznie i cała ta sytuacja psuje im biznes. Japonia jest rozdrażniona rakietami potencjalnie atomowymi, przelatującymi nad ich terytorium i koreańskim rozbójnictwem, między innymi porwaniami japońskich obywateli. Obie Koree nienawidzą Japonii za zbrodnie wojenne. Seul, koreańska stolica, jest w zasięgu stanowisk artyleryjskich Północy i może być zagazowana w parę godzin. Rosja symbolicznie graniczy z Koreą, ale ma swoje ambicje imprerialne. A Ameryka ma już dość tego tłustego koreańskiego zbrodniarza i chętnie by go ukatrupiła, ale ten niestety ma każdą możliwą broń masowej zagłady, jaką był w stanie sobie zorganizować, co sprawę znacząco utrudnia. No i w końcu trzeba pamiętać, że każdego dnia Koreańczycy umierają w obozach koncentracyjnych.

Jakoś tą sytuację trzeba będzie rozwiązać. Na razie próbowano brać na przeczekanie, licząc, że Północ weźmie się głodem. Potem próbowano łapówek. Nic nie działa, oszołom nadal morduje swoich obywatali i straszy resztę świata. Teraz czekamy na jakiś głupi krok, typu odpalenie pocisków stronę okrętu USA. Lub może choćby tylko pretekstu, jakiegoś cienia na radarze, który będzie dobrym powodem. Na miejscu “wielkiego przywódcy” w tych dniach starałbym się mieć bezustannie nad głową co najmniej kilkadziesiąt metrów gruntu i unikać świeżego powietrza.

Skala skoncentrowanych sił jest bezprecedensowa. Najlepiej byłoby, gdyby Rosja, Chiny i Ameryka jakoś się ze sobą dogadały i wkroczyły z wszystkich stron do Korei, albo przynajmniej namierzyły i zlikwidowały watażkę. To jest scenariusz optymistyczny i mało prawdopodobny. W scenariuszu pesymistyczny dochodzi do wojny i odpalenia broni chemicznej lub / i atomowej. I mówiąc eufemistycznie, do dużych strat. Oby tylko na Półwyspie Koreańskim.

Z naszej perspektywy śmierć milionów Koreańczyków może nie mieć większego znaczenia. Ale oprócz potencjalnego początu wojny światowej, ma także ogromne znaczenie ekonomiczne. Korea jest znaczącym producentem elektroniki, więc przez co najmniej rok komponenty stamtąd będą drogie i trudno dostępne, aż nie zostaną przestawione fabryki w innych krajach Azji. To jednak będzie najmniejszy problem. Przez cały rynek finansowy przejdzie ogromny szok. Waluty obszarów peryferyjnych (zgadnij, do jakiego obszaru zalicza się Polska) stracą dużą część wartości w ciągu minut. Rano banki z obszarów peryferyjnych będą najechane przez klientów wycofujących twarde waluty. Te skończą się w ciągu paru godzin i konieczne będzie ‘tymczasowe’ wstrzymanie wypłat w walutach i przelewów międzynarodowych. Błyskawicznie zabraknie towarów z importu. Bez wymiany walutowej międzynarodowy handel i produkcja staną, ludzie masowo stracą pracę, zacznie się głęboka recesja.

W międzyczasie ropa, frank i dolar mocno w górę. Rynki finansowe będą zamknięte przez wiele dni, gdy się otworzą akcje i obligacje długo będą szukać dna. Złoto inwestycyjne  natychmiast przestanie być możliwe do nabycia, bo nie będzie żadnych sprzedawców, być może nawet sklepy jubilerskie zostaną wyczyszczone. Pod zamkniętymi siedzibami dilerów kruszców ustawią się długie kolejki i wszyscy będą mieli to samo pytanie – “jakim prawem jest zamknięte i nie sprzedajecie”?

Warto zwrócić uwagę na rosnące od paru tygodni ceny kruszców. Dawno nie widzieliśmy tak długiego rajdu i cen rosnących niemalże każdego kolejnego dnia. Wygląda to tak, jakby mocne ręce wykupywały wszystko co jest, niezależnie od cen.

Pamiętajmy, że w informacyjnym łańcuchu pokarmowym jesteśmy na samym końcu. Dowiemy się na końcu. Nikt nie powie w TV, że jutro wybuchnie atomówka nad Koreą.

Na szczęście tego bloga czytają osoby, które w większości już wiele lat temu zabezpieczyły się na taką ewentualność.

Share This Post

Niezależność NBP

Są tylko dwa fundamenty każdego państwa:

  • Płacenie podatków
  • Wiara obywateli w walutę

Obywatele mogą sobie głosować, wiecować, strajkować, a nawet malować murale i rozrzucać ulotki, ale to i tak niczego nie zmieni. Wojsko może mieć garnizon w każdym mieście albo może go nie być wcale. Władzę to nie interesuje. Co najwyżej zrobi pewne ustępstwa, kolejne dociskanie śruby rozłoży na 2 czy 3 kolejne ustawy i zapisze je w inny sposób. Jedyne dwa sposoby rzucenia każdego państwa na kolana to zaprzestanie płacenia podatków i odmowa przyjmowania papierowej waluty emitowanej przez państwo.

Jeżeli obywatele przestaną płacić podatki lub przyjmować walutę to cały aparat państwowy przestaje natychmiast pracować. Nie ma z czego płacić urzędnikom ani mundurowym. Nikt nie słucha wydawanych poleceń. Miliony obywateli utrzymywanych przez skarb państwa zamienia się w tłum głodnych i wściekłych rewolucjonistów. Cała dotychczasowa grupa pasożytów zwanych “klasą polityczną” albo nawet “elitą” jest obalana, staje się skompromitowana i trafia bezpowrotnie na śmietnik historii. I to niezależnie czy są z grupy aktualnie rządzącej czy z grupy obecnie kontestującej.

Dlatego właśnie tak starannie mydli się oczy ‘niezależnością’ banku centralnego. Dlatego w czasie okupacji hitlerowskiej jedynym polskojęzycznym dokumentem były banknoty:

Dlatego komunistyczni okupanci zachowywali się identycznie. Wszystko było ‘ludowe’, Ludowe Wojsko Polskie, Polska Rzeczpospolita Ludowa, tylko nie było Ludowego Banku Polski.

Dziś na stronie NBP możemy sobie poczytać:

Narodowy Bank Polski (NBP) jest bankiem centralnym Rzeczypospolitej Polskiej. Wypełnia zadania określone w Konstytucji RP, ustawie o Narodowym Banku Polskim i ustawie Prawo bankowe. Wymienione akty prawne gwarantują niezależność NBP od innych organów państwa.

Jest to oczywiście kłamstwo, co wprost wynika z lektury jednego akapitu konstytucji. NBP byłby niezależny, gdyby prezes był wybierany przez prywatnych udziałowców banku lub w wyborach powszechnych. W obecnym porządku prawnym NBP kieruje prezes wybierany i odwoływany przez Sejm na wniosek Prezydenta, czyli jest dokładnie odwrotnie niż napisano powyżej. Powinno być napisane: “Wymienione akty prawne gwarantują całkowitą zależność NBP od innych organów państwa.”

Obecnie jesteśmy świadkami farsy pt. “Wprowadzenie nowego banknotu do obiegu”. Rząd był przeciwny nowej 500tce, ponieważ banknoty o wysokim nominale przeszkadzają w dalszym dociskaniu śruby fiskalnej i inwigilacji obywateli, zwanym dla niepoznaki “wprowadzeniem gospodarki bezgotówkowej”. Dla podtrzymania złudzenia niezależności NBP rząd nie mógł po prostu wymusić niewprowadzania tego nominału. Zamiast tego dogadano się, pewnie przy jakiś ośmiorniczkach, sprawdzając najpierw czy wszystkie piloty do TV w pomieszczeniu nie mają włączonej funkcji nagrywania. Stanęło na tym, że 500tki będą wprowadzane do obiegu, ale teoretycznie. Niby są już miesiąc w obiegu, ale po prostu nie trafiają z NBP do kas banków i dalej do obiegu. Elegancko to rozegrano – NBP postawił na swoim i udowodnił swoją “niezależność” i jednocześnie spełnił wolę rządu.

Jak łatwo oszukać ludzi widać po lekturze mediów. Oto Wyborcza, słynąca z zatrudniania niezbyt lotnych stażystów, pisze: nie będzie tak łatwo zdobyć nowy nominał, bo w pierwszej kolejności będzie służył do rozliczeń międzybankowych. Biedni stażyści nie mają pojęcia, że to już “nie te czasy”. W rozliczeniach międzybankowych nie przewozi się już worków z pieniędzmi. W 1996 r został wprowadzony system SORBNET, który załatwia rozliczenia elektronicznie i bezgotówkowo. Podobne “rewelacje” o tym, że palety nowych banknotów mają być “rezerwą” NBP pozostawiam totalnie bez komentarza, ponieważ jeżeli by chcieć wyjaśniać czym są rezerwy banku centralnego to nikogo to nie zainteresuje, nikt tego nie zrozumie, a jeżeli nawet kogoś to zainteresuje i zrozumie, to zaraz o wszystkim zapomni.

Tylko głupcy używają banknotów NBP (i złotówki) do oszczędzania i gromadzenia kapitału. Jeden wykonany telefon, prasy zafurkoczą i wartość nabywcza złotówki zacznie spadać w kierunku zera. Na szczęście dla każdej władzy większość obywateli to głupcy. Większość ludzi po prostu nie interesuje nic poza codzienną michą i wieczornym programem TV.

* Zapytałem NBP o kwestię wprowadzania nowego nominału do obiegu, nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

Share This Post