Category Archives: Polityka

Jak rozwiązać problem przyjmowania uchodźców

Komisja Europejska rozpoczęła procedurę ukarania Polski, Węgier i Czech za odmowę przyjęcia uchodźców. Spór przebiega na następującej linii – Polska obawia się, że tzw. uchodźcy mogą stać się bazą dla terrorystów islamskich, natomiast KE twierdzi, że przyjmowanie tzw. uchodźców jest całkowicie bezpieczne i nie ma związku z tzw. incydentami terrorystycznymi, ponieważ islam jest religią miłości i według KE nie ma dowodów łączących wzrost ilości tzw. uchodźców z wzrostem ilości tzw. incydentów terrorystycznych.

Wobec tego mam pomysł jak zadowolić wszystkie strony konfliktu. Proponuję raz do roku zebrać 20-50 Polaków gdzieś na poligonie i wysadzić ich przy pomocy ładunku wybuchowego. Aby zaoszczędzić na kosztach zatrudnienia, egzekucję mogą wykonać bojownicy z ISIS. W ten sposób wypracujemy normę w ilości zabitych obywateli / kraj i nie będziemy musieli fundować tzw. uchodźcom pobytu w Polsce, skupimy się na sednie sprawy jakim jest zabijanie niewiernych. Aby zaoszczędzić na kosztach materiałów wybuchowych możemy użyć niewybuchów, które są regularnie odkrywane na terenie kraju, i bezużytecznie detonowane, co jest czystym marnotrastwem.

Ponadto postuluję, aby te 20-50 wysadzanych osób było sprawcami najcięższych przestępstw z danego roku. Takich rekordzistów, można by rzec. W ten sposób uda się uratować życie normalnych obywateli, w tym małych dzieci, które giną regularnie w ramach tzw. incydentów całkowicie niepowiązanych z religią miłości – islamem. Obecnie Polacy w większości popierają przywrócenie kary śmierci, to by przywróciło wiarę w sprawiedliwość w Polsce.

Komisja Europejska i polscy neoliberałowie (mający z liberałami tyle wspólnego z liberałami co krzesło z krzesłem elektrycznym) robią wszystko, aby Polacy masowo głosowali na PiS i marzyli o wyjściu z UE.

Share This Post

Zarzewie

Świat już dawno nie był tak blisko III Wojny Światowej. Ostatnio chyba w 1983, gdy sowieckie centrum obrony przeciwrakietowej dalo fałszywą pozytywną informację o odpalonych amerykańskich rakietach ICBM i tylko niesubordynacja i nieprzestrzeganie procedur uratowało większość czytelników od śmierci. Gdyby nie płk. Pietrow bylibyśmy dziś radioaktywnymi trupami.

Od miesięcy dochodziły do nas fałszywe informacje ze skorumpowanych mediów głównego nurtu dotyczące Trumpa. Ja o tym wiedziałem, jego wyborcy również, ale sporo osób dało się nabrać. Podobno wygrał wybory dzięki służbom specjalnym Rosji, podobno jest marionetką Putina, podobno ludzie Trumpa zanoszą tajne informacje wprost do ambasady Rosji. Tymczasem Trump okazał się być jastrzębiem, podejmującym stanowcze kroki militarne. Oczywiście wszystkie te kłamstwa, publikowane przez media należące do oligarchów, którzy obawiają się utraty wpływów, nie zostały odwołane.

Zaostrzenie sytuacji zaczęło się od wydarzeń w Syrii. Ktoś rzucił granat z sarinem, zginęło kilkadziesiąt osób (czyli tyle co nic, jak na skalę tego konfliktu). Raczej nie jest to sprawka Assada, ponieważ przestraszył się międzynarodowej interwencji i podzielenia losu Husseina, więc lata temu wpuścił międzynarodowych obserwatorów, którzy wywieźli całe jego ówczesne zapasy. Był to raczej ktoś, kto chciał, żeby świat pomyślał, że zrobił to Assad. I osiągnął to co chciał – amerykańskie rakiety zaczęły spadać na bazy Assada, w których byli lub mogli być również Rosjanie. Innymi słowy, Amerykanie zbombardowali Rosjan, a Putin bardzo tego nie lubi.

Teraz mamy niezwykłe napięcie w Korei. Wszystkie kraje w rejonie koncentrują tam swoje siły. Układ jest niezmiernie skomplikowany i mało zrozumiały dla Polaków. Chiny oficjalnie popierają bratni komunizm w Korei i nie życzą sobie interwencji USA w swojej strefie wpływów, ale Chiny komunistyczne są tylko teoretycznie i cała ta sytuacja psuje im biznes. Japonia jest rozdrażniona rakietami potencjalnie atomowymi, przelatującymi nad ich terytorium i koreańskim rozbójnictwem, między innymi porwaniami japońskich obywateli. Obie Koree nienawidzą Japonii za zbrodnie wojenne. Seul, koreańska stolica, jest w zasięgu stanowisk artyleryjskich Północy i może być zagazowana w parę godzin. Rosja symbolicznie graniczy z Koreą, ale ma swoje ambicje imprerialne. A Ameryka ma już dość tego tłustego koreańskiego zbrodniarza i chętnie by go ukatrupiła, ale ten niestety ma każdą możliwą broń masowej zagłady, jaką był w stanie sobie zorganizować, co sprawę znacząco utrudnia. No i w końcu trzeba pamiętać, że każdego dnia Koreańczycy umierają w obozach koncentracyjnych.

Jakoś tą sytuację trzeba będzie rozwiązać. Na razie próbowano brać na przeczekanie, licząc, że Północ weźmie się głodem. Potem próbowano łapówek. Nic nie działa, oszołom nadal morduje swoich obywatali i straszy resztę świata. Teraz czekamy na jakiś głupi krok, typu odpalenie pocisków stronę okrętu USA. Lub może choćby tylko pretekstu, jakiegoś cienia na radarze, który będzie dobrym powodem. Na miejscu “wielkiego przywódcy” w tych dniach starałbym się mieć bezustannie nad głową co najmniej kilkadziesiąt metrów gruntu i unikać świeżego powietrza.

Skala skoncentrowanych sił jest bezprecedensowa. Najlepiej byłoby, gdyby Rosja, Chiny i Ameryka jakoś się ze sobą dogadały i wkroczyły z wszystkich stron do Korei, albo przynajmniej namierzyły i zlikwidowały watażkę. To jest scenariusz optymistyczny i mało prawdopodobny. W scenariuszu pesymistyczny dochodzi do wojny i odpalenia broni chemicznej lub / i atomowej. I mówiąc eufemistycznie, do dużych strat. Oby tylko na Półwyspie Koreańskim.

Z naszej perspektywy śmierć milionów Koreańczyków może nie mieć większego znaczenia. Ale oprócz potencjalnego początu wojny światowej, ma także ogromne znaczenie ekonomiczne. Korea jest znaczącym producentem elektroniki, więc przez co najmniej rok komponenty stamtąd będą drogie i trudno dostępne, aż nie zostaną przestawione fabryki w innych krajach Azji. To jednak będzie najmniejszy problem. Przez cały rynek finansowy przejdzie ogromny szok. Waluty obszarów peryferyjnych (zgadnij, do jakiego obszaru zalicza się Polska) stracą dużą część wartości w ciągu minut. Rano banki z obszarów peryferyjnych będą najechane przez klientów wycofujących twarde waluty. Te skończą się w ciągu paru godzin i konieczne będzie ‘tymczasowe’ wstrzymanie wypłat w walutach i przelewów międzynarodowych. Błyskawicznie zabraknie towarów z importu. Bez wymiany walutowej międzynarodowy handel i produkcja staną, ludzie masowo stracą pracę, zacznie się głęboka recesja.

W międzyczasie ropa, frank i dolar mocno w górę. Rynki finansowe będą zamknięte przez wiele dni, gdy się otworzą akcje i obligacje długo będą szukać dna. Złoto inwestycyjne  natychmiast przestanie być możliwe do nabycia, bo nie będzie żadnych sprzedawców, być może nawet sklepy jubilerskie zostaną wyczyszczone. Pod zamkniętymi siedzibami dilerów kruszców ustawią się długie kolejki i wszyscy będą mieli to samo pytanie – “jakim prawem jest zamknięte i nie sprzedajecie”?

Warto zwrócić uwagę na rosnące od paru tygodni ceny kruszców. Dawno nie widzieliśmy tak długiego rajdu i cen rosnących niemalże każdego kolejnego dnia. Wygląda to tak, jakby mocne ręce wykupywały wszystko co jest, niezależnie od cen.

Pamiętajmy, że w informacyjnym łańcuchu pokarmowym jesteśmy na samym końcu. Dowiemy się na końcu. Nikt nie powie w TV, że jutro wybuchnie atomówka nad Koreą.

Na szczęście tego bloga czytają osoby, które w większości już wiele lat temu zabezpieczyły się na taką ewentualność.

Share This Post

Niezależność NBP

Są tylko dwa fundamenty każdego państwa:

  • Płacenie podatków
  • Wiara obywateli w walutę

Obywatele mogą sobie głosować, wiecować, strajkować, a nawet malować murale i rozrzucać ulotki, ale to i tak niczego nie zmieni. Wojsko może mieć garnizon w każdym mieście albo może go nie być wcale. Władzę to nie interesuje. Co najwyżej zrobi pewne ustępstwa, kolejne dociskanie śruby rozłoży na 2 czy 3 kolejne ustawy i zapisze je w inny sposób. Jedyne dwa sposoby rzucenia każdego państwa na kolana to zaprzestanie płacenia podatków i odmowa przyjmowania papierowej waluty emitowanej przez państwo.

Jeżeli obywatele przestaną płacić podatki lub przyjmować walutę to cały aparat państwowy przestaje natychmiast pracować. Nie ma z czego płacić urzędnikom ani mundurowym. Nikt nie słucha wydawanych poleceń. Miliony obywateli utrzymywanych przez skarb państwa zamienia się w tłum głodnych i wściekłych rewolucjonistów. Cała dotychczasowa grupa pasożytów zwanych “klasą polityczną” albo nawet “elitą” jest obalana, staje się skompromitowana i trafia bezpowrotnie na śmietnik historii. I to niezależnie czy są z grupy aktualnie rządzącej czy z grupy obecnie kontestującej.

Dlatego właśnie tak starannie mydli się oczy ‘niezależnością’ banku centralnego. Dlatego w czasie okupacji hitlerowskiej jedynym polskojęzycznym dokumentem były banknoty:

Dlatego komunistyczni okupanci zachowywali się identycznie. Wszystko było ‘ludowe’, Ludowe Wojsko Polskie, Polska Rzeczpospolita Ludowa, tylko nie było Ludowego Banku Polski.

Dziś na stronie NBP możemy sobie poczytać:

Narodowy Bank Polski (NBP) jest bankiem centralnym Rzeczypospolitej Polskiej. Wypełnia zadania określone w Konstytucji RP, ustawie o Narodowym Banku Polskim i ustawie Prawo bankowe. Wymienione akty prawne gwarantują niezależność NBP od innych organów państwa.

Jest to oczywiście kłamstwo, co wprost wynika z lektury jednego akapitu konstytucji. NBP byłby niezależny, gdyby prezes był wybierany przez prywatnych udziałowców banku lub w wyborach powszechnych. W obecnym porządku prawnym NBP kieruje prezes wybierany i odwoływany przez Sejm na wniosek Prezydenta, czyli jest dokładnie odwrotnie niż napisano powyżej. Powinno być napisane: “Wymienione akty prawne gwarantują całkowitą zależność NBP od innych organów państwa.”

Obecnie jesteśmy świadkami farsy pt. “Wprowadzenie nowego banknotu do obiegu”. Rząd był przeciwny nowej 500tce, ponieważ banknoty o wysokim nominale przeszkadzają w dalszym dociskaniu śruby fiskalnej i inwigilacji obywateli, zwanym dla niepoznaki “wprowadzeniem gospodarki bezgotówkowej”. Dla podtrzymania złudzenia niezależności NBP rząd nie mógł po prostu wymusić niewprowadzania tego nominału. Zamiast tego dogadano się, pewnie przy jakiś ośmiorniczkach, sprawdzając najpierw czy wszystkie piloty do TV w pomieszczeniu nie mają włączonej funkcji nagrywania. Stanęło na tym, że 500tki będą wprowadzane do obiegu, ale teoretycznie. Niby są już miesiąc w obiegu, ale po prostu nie trafiają z NBP do kas banków i dalej do obiegu. Elegancko to rozegrano – NBP postawił na swoim i udowodnił swoją “niezależność” i jednocześnie spełnił wolę rządu.

Jak łatwo oszukać ludzi widać po lekturze mediów. Oto Wyborcza, słynąca z zatrudniania niezbyt lotnych stażystów, pisze: nie będzie tak łatwo zdobyć nowy nominał, bo w pierwszej kolejności będzie służył do rozliczeń międzybankowych. Biedni stażyści nie mają pojęcia, że to już “nie te czasy”. W rozliczeniach międzybankowych nie przewozi się już worków z pieniędzmi. W 1996 r został wprowadzony system SORBNET, który załatwia rozliczenia elektronicznie i bezgotówkowo. Podobne “rewelacje” o tym, że palety nowych banknotów mają być “rezerwą” NBP pozostawiam totalnie bez komentarza, ponieważ jeżeli by chcieć wyjaśniać czym są rezerwy banku centralnego to nikogo to nie zainteresuje, nikt tego nie zrozumie, a jeżeli nawet kogoś to zainteresuje i zrozumie, to zaraz o wszystkim zapomni.

Tylko głupcy używają banknotów NBP (i złotówki) do oszczędzania i gromadzenia kapitału. Jeden wykonany telefon, prasy zafurkoczą i wartość nabywcza złotówki zacznie spadać w kierunku zera. Na szczęście dla każdej władzy większość obywateli to głupcy. Większość ludzi po prostu nie interesuje nic poza codzienną michą i wieczornym programem TV.

* Zapytałem NBP o kwestię wprowadzania nowego nominału do obiegu, nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

Share This Post

Czy Trump będzie zastrzelony?

Tytuł nie jest przypadkowy. Chodzi o to, żeby Google to zindeksowal i wyświetlił ten tekst w odpowiednim momencie.

Na początku stycznia modne jest publikowanie prognoz na przyszły rok. Ja tego nie robię, ponieważ uważam, że przyszłość jest kształtowana przez wypadki nieprzewidywalne. Można zauważyć trendy, ale nie da się przewidzieć kolejnych zdarzeń czy na przykład cen.

Jeżeli jednak miałbym prognozować, to obstawiam, że Donald Trump zostanie zabity przed końcem swojej kadencji. Jego polityka bije w interesy oligarchów, posiadających większość aktywów w USA i mnóstwo aktywów w pozostałej części świata. Ich model biznesowy polega na tym, że fabryki które posiadają zostały przeniesione do tanich krajów, a ich produkty są sprzedawane w drogich krajach. Polityka Trumpa zmierza do protekcjonizmu, czyli zagraża ich dochodom. Dalej, Trump jest zwolennikiem większej dyscypliny budżetowej. To bije w grupę oligarchów, którzy posiadają banki i robią ogromne pieniądze na obrocie obligacjami USA, braniu taniego pieniądza z FED i pożyczania go publice.

Na tą chwilę oligarchowie wykonują gorączkowe telefony do prasy i TV, których są właścicielami. Te działają jak pisowka TVP albo kremlowska RT, próbują go masakrować. Metody są najróżniejsze, od wklejania fotek z uchwyconym grymasem Trumpa do artykułów, przez całkowicie stronnicze komentowanie jego polityki, aż do podburzania do protestów na ulicach. Trump reaguje na to dzielnie, można sobie obejrzeć jego konferencję prasową:

<iframe width=”560″ height=”315″ src=”https://www.youtube.com/embed/W5FRUM-AK9k” frameborder=”0″ allowfullscreen></iframe>

Jeżeli ktoś ma styczność z rosyjskimi mediami to może się przekonać, jak USA jest negatywnie przedstawiana. Ma się wrażenie, że Ameryka już szykuje desant na Syberię i uderzenie z Polski. Tymczasem prawda jest taka, że Stany nie mają żadnego interesu ani planu atakować Rosji. Identycznie budowana jest propaganda oligarchów amerykańskich – tworzy się miraż rosyjskiego zagrożenia, chociaż Putin nie jest zainteresowany naruszeniem interesu USA. Rosja ma większe problemy – niska dzietność Rosjanek, brak zaawansowanego przemysłu, tania ropa, nacisk demograficzny ze strony Azji, problemy z islamistami, konieczność zakończenia przeciągającego się konfliktu z Ukrainą, itd.

Zabiegi medialne nie wystarczają. Szefowie mediów nadal nie rozumieją, że Amerykanie nauczyli się od Rosjan, że media kłamią. Dowodem na to jest fakt, że wygrała osoba, do której media zniechęcały. Teraz im większa jest fala medialnego hejtu, tym większe poparcie uzyskuje Trump. Kiedy to w końcu zrozumieją, nie zawahają się przed rozwiązaniem siłowym. Mają w tym doświadczenie, wiemy jak było z zamachem na JFK. Tu jest szersza i dość rzeczowa dyskusja na ten temat.

Kibicuję Trumpowi, ale jestem przekonany, że Ameryka jest w fazie schyłkowej. Ten trend jest napędzany:

  • spadkiem ilości dostępnej energii (taniej ropy),
  • pogarszaniem jakości ludności USA (statystycznie ludzie coraz mocniej opaleni, ale z coraz niższym IQ)
  • krótkowzrocznością oligarchów (przedkładanie interesu z danej chwili ponad strategie długofalowego rozwoju kraju).

Nie sądzę, że uda mu się ten trend odwrócić, nawet jeżeli przeżyje. Należy mu się duży szacunek, że zamiast korzystać z owoców swojej pracy i podejmować szampanem modelki na jachcie stawia na szalę swoje życie.

Share This Post

Urodziny

Jest dziś okazja do świętowania – ten blog ma już 10 lat. Szmat czasu, wiele trafnych prognoz, kilka nietrafionych, wiele tysięcy godzin poświęconych na pisanie, ponad 2 000 wpisów, ponad 18 000 komentarzy.

We wpisach zwykle opisuje drobne aspekty otaczającej nas rzeczywistości, szczególnie te związane z władzą i pieniędzmi. Przy okazji dzisiejszego jubileuszu chciałbym pochylić się nad ogólnym obrazem otaczającej nas rzeczywistości.

Zacznijmy od uporządkowania posiadanej wiedzy. Oficjalnie system społeczny w jakim żyjemy zwykło się nazywać liberalno-demokratycznym. Na Wikipedii jest to katastrofalnie opisane, szkoda nawet linkować, ale chodzi o to, że system polityczny opiera się na demokracji przedstawicielskiej, natomiast system ekonomiczny opiera się na prywatnej własności i wolnym rynku. Podstawę filozoficzną dla demokracji ukształtowały rozważania Arystotelesa 2500 lat temu, natomiast powstanie liberalizmu jest opisane, tym razem sprawniej, w Wikipedii.

Od czasu gdy piszę tego bloga nabieram przekonania, że system zaczyna ewoluować w kierunku czegoś, co jeszcze nie jest zdefiniowane i nazwane. Nie ma jednego lidera, takiego jak Hitler, od którego można nazwać system, ale zmiany następują równocześnie w obrębie wszystkich krajów Zachodu. Nie ma podstawy filozoficznej, nie ma książki w stylu Main Kampf, do której można zajrzeć i przeczytać o co chodzi. Dotychczasowe podziały na prawicę i lewicę straciły sens. Brak jest nazwy tego nowego systemu, neoliberalizm jest całkowicie mylący, bo jak coraz więcej osób zauważa neoliberalizm ma tyle wspólnego z liberalizmem, co krzesło z krzesłem elektrycznym. Dużo bardziej pasowałoby użycie dawnego słowa ‘zamordyzm’.

Hitleryzm był budowany w oparciu o paranoje składającą się z dwóch elementów: zagrożenia wewnętrznego (żydowskiego) i zagrożenia zewnętrznego (państwa d. Ententy). Stalinizm był także budowany na podobnych zasadach: wewnętrznej walki z wrogami ludu w ZSRR oraz zewnętrznej walki z kapitalizmem światowym w ramach tak zwanego eksportu rewolucji. Współczesny zamordyzm jest również budowany na dwóch filarach: wewnętrznego zagrożenia powszechnego dobrobytu przez kapitalistów oraz zewnętrznego wynikającego z napływającego do nas terroryzmu.

Zagrożenie terroryzmem jest fikcją. Współczesne społeczeństwa zachodnie charakteryzują się ogromnie rozbudowaną infrastrukturą. Gdyby rzeczywiście terroryści chcieli zaatakować Zachód, to mogliby utrudnić życie milionów ludzi przy pomocy kilkunastu czy kilkudziesięciu ludzi. Nie trzeba wjeżdżać ciężarówką w tłum i przypadkowo gubić w szoferce dokument tożsamości (sic!). O wiele taniej, łatwiej i bezpieczniej jest wysadzić tamę, ropociąg czy słup wysokiego napięcia. Jeżeli takich działań nie obserwujemy to oznacza, że terroryści nie są realnym zagrożeniem. Są tylko wytworem propagandy, który ma odebrać obywatelom ich prawa, dając złudzenie bezpieczeństwa, które tak naprawdę nigdy nie było poważnie zagrożone. Stąd te wszystkie ‘akty patriotyczne’, od Patriot Act z 2001 do szeregu niedawnych polskich ustaw o inwigilacji obywateli, zgromadzeniach, etc. Co więcej, przykład Izraela pokazuje, że łatwo jest zwalczać terroryzm uliczny – wystarczy każdemu człowiekowi kazać nosić karabin i nauczyć go strzelać. Na Zachodzie tego nie mamy, ponieważ władza wie, że zagrożenie nie istnieje i nie chce, żeby broń została użyta do obalenia prawdziwego zagrożenia, jaką jest obecna neomarksistowska władza.

Tworzenie napięć między szerokimi masami otrzymującymi socjał a dawcami kapitału również jest przerysowany i nieuzasadniony. Nie przekonują mnie bajania o miliardowej czarnej strefie w poszczególnych krajach Zachodu, co ma usprawiedliwiać drakońskie przepisy o (braku) tajemnicy bankowej, procedury AML/KYC, parcie na wyeliminowanie obrotu gotówkowego. Ten właśnie element zmian, nienawiść do kapitalizmu, wraz z internacjonalizmem, wskazuje, że nowy system jest jakąś mutacją marksizmu.

Zastanawiając się nad tą sytuacją ciągle wraca do mnie powieść Zajdla pt. Paradyzja. Książka została napisana w 1984 roku, czyli w czasach marksistowskiej junty Jaruzelskiego, o której Zajdel miał pewnie kilka rzeczy do powiedzenia. Pewne rzeczy doskonale opisują to, co dziś obserwujemy. W utworze mamy komputery podsłuchujące rozmowy mieszkańców – i dokładnie to samo mamy dziś, gdy w Polsce bite są europejskie rekordy podsłuchów, a Ameryka podsłuchuje prawie cały ruch telefoniczny i mejlowy na świecie. W Paradyzji mamy przeźroczyste ściany i mieszkańców twierdzących, że uczciwy obywatel nie ma się czego obawiać. Podobnie jest dziś, ludzie są masowo przekonani, że tajemnica korespondencji czy tajemnica bankowa to przeżytek działający na korzyść przestępców, a uczciwy obywatel nie ma nic do ukrycia. Ba, ludzie wierzą, że zamykanie ludzi bez sądów i torturowanie ich jest korzystne dla bezpieczeństwa społeczeństwa, ponieważ skutecznie zwalcza terroryzm. Podobnie w latach 30 XX wieku Rosjanie masowo wierzyli, że stalinowski terror jest korzystny, bo pomaga zwalczyć ‘polskich szpiegów i dywersantów’, a Żydów trzeba mordować, bo roznoszą tyfus. Analogie są doskonale widoczne, Zajdla czyta się lepiej niż Orwella.

W ramach zastraszania obywateli w mediach nie pokazuje się krajów, gdzie jest lepiej, jak Singapur czy Szwajcaria. Zamiast tego bardzo często pojawiają się różne kraje-straszaki. Straszak polityczny to Korea Północna – cieszcie się resztkami swobód obywatelskich, tam nie mają nawet tego. Straszak ekonomiczny to Wenezuela – cieszcie się, bo macie dużo więcej rzeczy w sklepach niż oni. Straszak terrorystyczny to Kalifat [ISIS] – jak będziecie fikać, to przyjdą terroryści i was zjedzą albo rozjadą ciężarówką. Tymczasem Zachód powoli dryfuje w kierunku tych państw, przed którymi ostrzega. Swobody obywatelskie zanikają, socjalizm rośnie, państwa powoli stają się zbankrutowanymi państwami policyjnymi.

Zwróćmy też uwagę na powszechne przekonania w Polsce i na Zachodzie. Czy ktokolwiek protestuje, czy słychać jakikolwiek głos w obronie szeregu traconych wolności? Skądże, wolność jest dziś bardzo mało w cenie. Jedyne masowe manifestacje jakie się odbywają to naciski grup interesów w celu utrzymania przywilejów. Społeczeństwa w swojej masie popierają socjał, traktując to jako ‘osiągnięcie społeczne’ a nie zagranie populistyczne, które właśnie doprowadza do bankructwa każdy budżet kraju zachodniego.

Pojawiają się dwa zasadnicze pytania: jak długo to potrwa i jak daleko w tym czasie nowa władza się posunie. Odpowiedz na pierwsze pytanie: wtedy, gdy skończą się pieniądze, najpierw te pożyczane, potem te drukowane, a na końcu te rabowane. Odpowiedz na drugie pytanie: Hitler pokazał, że nie ma granicy, której nie da się przekroczyć, łącznie ze zagazowanie i spaleniem całego narodu, jeżeli zajdzie taka konieczność.

Wszystko wskazuje na to, że będę miał o czym pisać przez następne 10 lat.

Share This Post

Protesty w Polsce

Po dłuższej przerwie obejrzałem wiadomości na kanale rządowej telewizji. Takiej zmanipulowanej propagandy nie widziałem od czasów końcówki PRL. Ze zdumienia przecierałem oczy. Nie do wiary, że są ludzie skłonni tak się zeszmacić, by produkować takie treści i tacy, które z poważną twarzą są w stanie je artykułować przed kamerą i milionami Polaków. Jeszcze gorsze jest to, że już teraz jestem pewien, że ci upadli redaktorzy nigdy za to nie odpowiedzą, tak jak nie odpowiedział za swoje czyny Marek Tumanowicz.

W Polsce narasta niebezpieczny konflikt polityczny. Kaczyński nie raz naruszył naszą Konstytucje, co grozi nam tym, że zostaniemy stopniowo pozbawieni naszych praw i wolności i z czasem Polska stanie się dyktaturą. Na to nie godzi się część społeczeństwa. Przeciwko nim jest pijany władzą satrapa, wspierany przez kler oraz miliony niezamożnych rodzin, na które nagle spadła manna z nieba w postaci 500+. To jest idealny przepis na wojnę domową.

Warto specjalny nacisk położyć na kler. To oni namaścili Kaczyńskiego na władcę, niemalże go koronowali, w zamian za obietnicę wprowadzenia fundamentalistycznych praw (tematy indoktrynacji religijnej w szkołach, legalizacji bicia kobiet, penalizacji badań prenatalnych i środków antykoncepcyjnych, całkowity zakaz aborcji) a także za ogromną sumę pieniędzy w postaci najróżniejszych darowizn czy dotacji. Kler, występujący jako wielki orędownik wolności i demokracji, sprawca upadku dyktatury Jaruzelskiego, obecnie nabrał wody w usta. Widać Jaruzelski za mało smarował, nie chciał się dzielić władzą i pieniędzmi, a Kaczyński nie popełnia tego błędu.

Jedną z grup, którą mocno zirytował Kaczyński, są emerytowani komunistyczni bezpieczniacy. Nic bardziej nie mierzi, niż uderzenie po kieszeni. Byłoby niezwykłym chichotem historii gdyby to właśnie oni zakończyli jego władzę i przywrócili porządek konstytucyjny. Bezpieczniacy to są zrównoważeni ludzie, którzy nie robią nic bez powodu. A teraz mają powód by ujawnić twarde dowody na rzekome homoseksualne kontakty prezesa czy po prostu fizycznie go wyeliminować.

Budżet państwa tradycyjnie jest bardzo napięty. Był napięty już za czasów poprzedniego reżimu, co doprowadziło do skoku na kasę w OFE. Teraz jest coraz mniej do rozkradzenia, a wydatki są coraz większe. Dlatego ostrzegam wszystkich czytelników, by nie trzymali oszczędności w ryzykownych aktywach, takich jak złotówki czy obligacje skarbowe. Niebezpieczne są także depozyty walut obcych w bankach na terenie Polski, ponieważ w ciągu jednego weekendu, jednym pociągnięciem pióra, mogą one być ‘tymczasowo’ zarekwirowane.

Francja przeżywała burzliwie XIX wiek (Rewolucja francuska jeszcze pod koniec XVIII wieku, potem rewolucja lutowa, lipcowa, wojna francusko-pruska, francusko-austriacka, oraz oczywiście Napoleon), a mimo to oprócz epizodów papierowych systemów walutowych w czasach wojennych/rewolucyjnych był utrzymywany standard złotego franka. Poniżej tabela jak wyglądały poszczególne awersy na monetach 20 franków:

331aa95f2918883618117e317539ec09

Polska to nie Francja. Nikt nie będzie utrzymywał i gwarantował siły nabywczej złotówki nawet w czasach dość stabilnych jak dziś, a tym bardziej gdy Polska zbankrutuje pod rządami Kaczyńskiego czy następnego socjalistyczno-klerykalnego kacyka. Wasi przodkowie byli dziesiątki razy okradani z dorobku życia przy okazji różnych awantur politycznych, niech to chociaż was nie dotknie.

 

Share This Post

Wojna secesyjna

Historia jest pisana przez zwycięzców, powiedział Winston Churchill. Aby przekonać się o tym, jak ocena zdarzeń historycznych dokonywana jest arbitralnie przez potomków zwycięzców, można zapytać dowolnego Rosjanina o wydarzenia z lat 1939-1945. Nie było żadnej II Wojny Światowej, rozpoczętej przez Niemców i Sowietów we wrześniu 1939. Nie było żadnej masakry polskich oficerów. Dopiero w roku 1941 była Wielka Wojna Ojczyźniana a potem wyzwalanie połowy Europy.

Jednym z całkowicie błędnie ocenianych wydarzeń jest Wojna Secesyjna. Powszechna ocena jest taka, że udało się zjednoczyć kraj oraz przynieść wolność milionom niewolników. Tak naprawdę jest zupełnie inaczej.

Terytorium Konfederacji wyglądało mniej więcej tak:

800px-CSA_Political_Map-en.svg

Ukrytym ale głównym powodem tej wojny była niejednorodność ekonomiczna USA. Południe oparte było na rolnictwie, Północ była już obszarem przeżywającym rewolucję przemysłową. Na północy potrzebowano nowych rąk do pracy, a rozwiązanie tego problemu upatrywano w imporcie wyzwolonych niewolników.

Pierwotnie oficjalnym powodem prowadzenia przez Lincolna wojny było niedopuszczenie południowych stanów do oderwania się od USA. Trudno na to spojrzeć jako na pogwałcenie prawa mieszkańców Południa do samostanowienia.

Z czasem dorobiono legendę, że powodem wojny była szlachetna chęć zniesienia niewolnictwa na Południu. Kłamstwo na skalę rosyjskich podręczników do historii. Kwestia wolności niewolników była zupełnie obojętna dla białych mieszkańców Północy. Na zdrowy rozum: czy naprawdę ktoś wierzy, że biali chcieli umierać w wojnie o wolność czarnych? Oczywiście, że los murzyna w Alabamie był dla Nowojorczyka zupełnie obojętny. Tezę o takim podłożu wojny został dorobiony później, gdy autorzy podręczników historii doszli do wniosku, że imperialistyczny charakter wojny wygląda nieładnie, a walka o wolność czarnych jest bardzo nośna medialnie.

Byłoby dużo bardziej korzystne dla kontynentu północnoamerykańskiego jak i dla reszty świata, gdyby USA nie udało się wygrać Wojny Secesyjnej. Mielibyśmy dziś co najmniej 3 państwa anglojęzyczne w tej części świata: Kanadę, USA i CSA.

Niewolnictwo i tak by upadło, tak jak upadło wszędzie na świecie. Kto wie, może już w okolicach roku 1900.

Granica między USA i CSA byłaby zamknięta. Nie następowałaby migracja czarnych z Południa na Północ. W efekcie ilość czarnych w USA byłaby na niskim poziomie jak w Kanadzie. Dziś nie byłoby problemu czarnych gett, przestępczości i kilkunastu tysięcy ludzi zabijanych rocznie przez czarnych. W USA tak jak w Kanadzie mało kto zamykałby drzwi na klucz wychodząc z domu. Natomiast CSA byłyby dziś rodzajem Południowej Afryki lub Liberii. Mieliby 95% czarnej populacji i nielicznych białych starających się jakoś przeżyć w swoich osiedlach, ogrodzonych wysokim płotem i drutem kolczastym.

Tragiczną konsekwencją tej wojny było ludobójstwo Indian. Jak podaje Wiki: Wiosną 1865 r. wojsko zaczęło pojawiać się na ziemiach wolnych Indian prerii. Żołnierze patrolowali drogi i linie telegraficzne, zapuszczali się wzdłuż Szlaku Oregońsko – Kalifornijskiego, zwanego Szlakiem Bozemana, w głąb krainy rzeki Powder. Wywołało to niepokój Indian z plemion: Czejenów, Dakotow (Siuksów) i Arapaho, którzy zdecydowani byli do upadłego bronić jednego ze swych nielicznych już terytoriów. Tak właśnie było,  zaraz po zakończeniu Wojny Secesyjnej żołnierze USA zostali przerzuceni z Południa na Zachód i w latach  1865 – 1890 dokonywali mordu na rdzennej ludności kontynentu. Gdyby wojna potoczyła się inaczej, USA nie miałoby sił i środków na eksterminację Indian. Kto wie, może mielibyśmy dziś państwa indiańskie na zachodzie kontynentu.

Share This Post

Grecki dramat, odcinek 5647

Pod ostatnim wpisem komentator martwił się, co będzię, jeżeli ustawodawca szykujący regulacje dla posiadania broni natknie się na brednie, które wypisuję. Na szczęście ustawodawcy nie czytają nic innego niż Super Express i nie słuchają nic innego niż Radio Maryja, które dla wygody Polaków emitowane jest w ramach wszystkich stacji publicznych.

Na pewno nikt decyzyjny nie czyta moich wywodów dotyczących upadku Grecji. Od lat ostrzegam, że Grecji nie da się uratować przed bankructwem. Updek Grecji spowodowany jest udzielaniem temu krajowi ogromnej ilości pożyczek i kolejnymi pożyczkami nie osiągnie się poprawy. Tak samo zresztą nie da się leczyć alkoholika podając mu codziennie wódeczkę.

Politycy nie dbają o uratowanie Greków. Politykom zawsze chodzi o poprawę sytuacji w krótkim horyzoncie czasu i uzyskują zamierzony efekt właśnie kolejnymi pożyczkami, zasypując problem gotówką. A czarna grecka dziura pochłonie każdą ilość środków, beknie, i zażąda więcej. Jedyna opcja to odcięcie ich od pieniędzy i upadłość. Tylko, że zamiast zrobić to kilka lat temu, zrobi się to dopiero w przyszłości, co będzie kosztować 10 razy więcej. Pomyśleć tylko, że Grecy w ramach “pomocy” przepalili 326 000 000 000 euro. Gdyby Polska miała możliwość skorzystania z takich środków … Przyjmując, że kilometr autostrady kosztuje 10 mln euro, Grecy przepalili równowartość 32 600 kilometrów, czyli można by za te pieniądze zbudować autostradę prawie wokół świata.

Tymi wywodami na pewno zdziwię wiele osób. Na pewno dział ekonomiczny Wyborczej, która sprawia wrażenie zdziwionej, że tak zwany “plan ratunkowy” nie pomógł. Bankructwo Grecji (i być może innych świńskich państw grupy PIIGS) to nie “ryzyko”, ale całkowita matematyczna “pewność”. Jestem całkowicie pewien, że w dzisiejszej cenie uncji złota na poziomie 5200 zł ujęte zostało to “ryzyko”, a nie “pewność”. Innymi słowy, przy kolejnej nieuchronnej fali kryzysu finansowego spowodowanego przez pastuszków z krajów PIIGS ceny złota do dolara i dolara do złotówki okażą się niedoszacowane i znajdą się na całkiem innym poziomie.

Share This Post

Potyczki o TK

Wiadomości przynoszą kolejne doniesienia z frontu starcia Trybunału Konstytucyjnego z reżimem Kaczyńskiego. Będzie to trwać aż do grudnia, gdy upływa kadencja Rzeplińskiego. Wtedy będziemy mieli oficjalnie koniec państwa prawa i początek tyranii.

Są wśród nas osobnicy w stanie beznadziejnym, którzy rzucają argumenty w stylu ‘a po co mi Trybunał Konstytucyjny’, ‘a po co mi prawa człowieka’, ‘a po co mi Konstytucja’, itp. Osobników zwyczajnie głupich się nie przekona, szkoda czasu. Dla wszystkich zwolenników wprowadzania stanowczych rozwiązań, zmęczonych przewlekłością postępowań sądowych wobec pedofilii czy zbrodniarzy komunistycznych, polecam zapoznanie się z sytuacją na Filipinach. Rozwiązania w stylu siepacza Ziobry nie prowadzi w kierunku rozwiązania problemów Polski, ale w kierunku sytuacji, gdy przypadkowi ludzie są ‘rozwalani’ w parkach i na stadionach przez ludzi pokroju Kryża.

Pomijając gwałtownie spadającą jakość życia i poziom bezpieczeństwa w państwach pozbawionych konstytucyjnej ochrony obywatela przez rządem i parlamentem, jest też aspekt ekonomiczny. Państwa bezprawia gorzej radzą sobie ekonomicznie, a ich obywatele są zwyczajnie biedniejsze. Na przykład dlatego, że w takich państwach dokonuje się rekwirowania majątku przedsiębiorców, przez co niepewni swego losu przedsiębiorcy zamykają firmy lub uciekają z kraju. Warto zwrócić uwagę, że w tym kierunku zaczynają się toczyć sprawy w Polsce. Oczywiście stanowcze kroki będą podejmowane tylko wobec ‘nieuczciwych przedsiębiorców’. Tak samo, jak ‘rozwala’ się na Filipinach tylko ‘przestępców narkotykowych’.

Obecnie gospodarka Polski toczy się siłą bezwładności, napędzana globalnym ożywieniem, pieniędzmi z UE, transferami od emigrantów oraz wydatkami budżetowymi pochodzącymi z pożyczania pieniędzy gdzie się da. Mam jednak wrażenie, że niedługo się to zmieni. Czynnikami może być zbliżająca się fala bankructw w bankowości (Włochy i inne kraje), zapaścią budżetową w Polsce, a także konsekwencją likwidacji tych elementów państwa prawa, które udało się wdrożyć w Polsce w ostatnich latach.

To przykre, że musiałem obserwować bezprawne i nieudolne rządy Jaruzelskiego i ponosić ich wielorakie konsekwencje, a teraz to samo czeka mnie w odniesieniu do Kaczyńskiego.

Share This Post