Geostrategia Polski

Zachęcam do obejrzenia kapitalnego wykładu. O sytuacji strategicznej Polski mówi dr Jacek Bartosiak.

Interesujące i kluczowe znaczenie ma to, co myślą generałowie w sztabie Rosji. Z moich obserwacji wynika, że oni po prostu dobrze robią swoją robotę. Przygotowują armie do sytuacji, w której będzie potrzebna. Ćwiczą na Ukrainie i w Syrii. Modernizują sprzęt na tyle, na ile pozwalają fundusze. Jeżeli rosyjscy politycy dojdą do wniosku, że trzeba uderzyć na Europę, to mają ku temu odpowiednie narzędzia. Rosjanie starają się przygotowywać do ewentualnej wojny jak inne sprawne państwa, takie jak Szwajcaria, Wlk. Brytania czy Niemcy. Jest znana anegdota: Gdy do śp. Helmuta Karola hr. von Moltkego wpadł nad ranem ordynans z wiadomością: „Wojna z Francją!”, feldmarszałek powiedział: „Plan wojny z Francją – druga szuflada od góry”. Odwrócił się na drugi bok i poszedł spać. I tak działa Rosja.

Podstawowy problem armii rosyjskiej to brak rekruta i jego niskie morale.  Do przeszłości należy słynny pogląd rosyjskich oficerów: “żołnierza nie żałować, baby nowych urodzą”. To widać na poniższej grafice. Co prawda dzietność odbiła się od dna już kilka lat temu, ale nadal nie ma zbyt wielu młodych ludzi, których można brać w walonki. W pokoleniu 15-19 jest wyraźna luka:

W tej sytuacji duży sens geostrategiczny ma przyłączenie do Rosji tych terenów Ukrainy i krajów nadbałtyckich, gdzie dominuje ludność rosyjskojęzyczna. Zasoby ludzkie to w 21 wieku bardzo cenna zdobycz (oczywiście pomijając bezwartościowych czy wręcz szkodliwych ‘uchodźców’). Poniższa mapka tłumaczy zajęcie Krymu oraz możliwy zakres zainteresowania Armii Rosyjskiej:

W wykładzie dra Bartosiaka brakowało mi wytłumaczenia, dlaczego Rosjanie nie odnieśli w Donbasie takiego samego sukcesu jak na Krymie. Inny skład etniczny wszystkiego nie tłumaczy. Z taką przewagą rozstrzygnięcie powinno mieć miejsce w ciągu tygodnia, a tymczasem praktycznie mieliśmy typową wojnę pozycyjną.

Trzeba pamiętać, że Rosja to olbrzymi kraj. Przypomnę, że Rosja graniczy z Norwegią (196 km), Finlandią (1313 km), Estonią (290 km), Łotwą (292 km), Białorusią (959 km), Ukrainą (1576 km), Gruzją (723 km), Azerbejdżanem (284 km), Kazachstanem (6846 km), Chinami (3645 km), Mongolią (3441 km), Koreą Północną (17,5 km) oraz Litwą (227 km) i Polską (210 km). Do Japonii i USA jest z Rosji tylko 4 km przez morze. Dla Polski istnieje w tej chwili jeden groźny wróg – Rosja. Dla Rosji jest mnóstwo miejsc zapalnych na granicach, a armia ma ograniczone zasoby ludzkie, surowcowe i logistyczne.

Porównajmy jak wygląda nasze widzenie świata i jak wygląda świat z perspektywy rosyjskiej (fajna sowiecka mapa):

Rosja jest w dużo gorszej sytuacji niż Polska, jest samotna i otoczona wrogimi krajami. Tak możliwe zagrożenia widzi sztab w Rosji:

W sytuacji dramatycznego wzrostu temperatur na Bliskim Wschodzie, uniemożliwiających bytowanie w takich warunkach, Rosja może obawiać się zalewu migrantów. Podobnie gdy dojdzie do czarnego scenariusza Peak Oil, w którym cena żywności idzie drastycznie w górę wraz z cenami paliw i biedni mieszkańcy Bliskiego Wschodu zaczynają umierać z głodu. Przypomnę, że populacja Rosji to tylko 144 miliony, a populacja mieszkańców Bliskiego Wschodu to 450 milionów (wliczając: Arabię Saudyjską, Bahrajn, Cypr, Egipt, Irak, Iran, Izrael z Palestyną, Jemen, Jordanię, Katar, Kuwejt, Liban, Oman, Syrię, Turcję i Zjednoczone Emiraty Arabskie) i jeszcze 96 milionów w Egipcie. Mogą zadeptać Rosję, wystarczy tylko przejść przez Gruzję i Turcję. Na miejscu rosyjskich przywódców przede wszystkim tam kierowałbym swoją uwagę. Oczywiście dla nas to bardzo optymistyczny scenariusz, dużo lepszy niż forsowanie Morza Śródziemnego przez migrantów.

Ciekawe jest też to, co myślą w sztabie NATO. Pewnie utyskują nad decyzją polityków o rozszerzeniu sojuszu na wschód. NATO nie ma zasobów na obronę swoich nowych członków. I tradycyjnie żołnierze tych krajów nie będą chcieli umierać za Gdańsk, a politycy nie będą chcieli ich tam wysyłać – w końcu pod Gdańskiem nie ma złóż nafty. Generałowie NATO muszą jakoś pić piwo nawarzone przez durnych polityków – muszą jakoś sprawiać wrażenie, że wywiązują się ze swoich zobowiązań sojuszniczych, na przykład trzymając 3500 żołnierzy w Polsce. Przypomnę, że Sowieci mieli w Polsce w 1989 roku 59000 żołnierzy, czyli 17 x więcej, i to miało znaczenie militarne. Przypomnę też, co min. Sikorski mówił przy wódce – nie ma nadziei na wywiązanie się z zobowiązań sojuszniczych przez USA, poza notami dyplomatycznymi i zrzutem ulotek. W/g doktryny Ogarkowa Rosjanie nie będą atakować amerykańskiego kontyngentu, a ten szybko się wycofa.

Polscy przywódcy powinni zaprzestać domagania się zwiększenia obecności wojsk NATO w Polsce. Politycy państw zachodnich nie wyrażą na to zgody, a generałowie NATO uznają to za nadmierne rozciągnięcie sił i stacjonowanie w miejscu, którego i tak nie chce się bronić. Zamiast tego Polacy powinni zaproponować deal taki sam jaki zaproponowali Francuzom w roku 1920 – dajcie nam broń, a my już sobie poradzimy.  I tym razem może pójść nawet lepiej, Niemcy przepuszczą transport przez swoje terytorium. To jest właśnie realpolitik – wiemy, że w razie wojny z Rosją żołnierze ‘sojuszniczy’ zostaną w domach, wiec gramy z takimi kartami jakie mamy. Jedyne co możemy ugrać to sprzęt, który jest nam potrzebny. I to trzeba załatwiać już dziś. Odpuścić nadmierne, nierealne roszczenia wobec NATO, dogadać się i szkolić naszych ludzi na ich sprzęcie.

I tu należy odnieść się do tezy dra Bartosiaka, że pospolite ruszenie jest pozbawionym sensu marnowaniem życia ludzkiego. Przypomnę, że sytuacja w Donbasie temu przeczy. To właśnie ochotnicy uratowali Ukrainę przed całkowitą klęską, ponosząc przy tym ciężkie straty. Obrona terytorialna ma sens, jeżeli jest dobrze wyposażona, przeszkolona i skutecznie współdziała z regularnym wojskiem. O ile wiem, to nasz sztab główny też ma takie zdanie i nie zamierza tworzyć OT jedynie w taki sposób, że przydzieli każdemu chętnemu kałasznikowa i 100 sztuk amunicji.

Skoro NATO nie ma woli ani zasobów by bronić Polski to analogicznie Polska nie ma woli ani zasobów by bronić Bałtów. Tym bardziej, że Litwini w ogromnej większości gorąco nienawidzą Polaków. Skoro tak, to niech się bronią sami.

Unia Polsko-Litewska była strategicznym błędem. Rzeczpospolita wzięła na siebie ciężar obrony Litwy przed Rosją i Szwecją. Dziś wszelkie wchodzenie w unie z Ukrainą czy Bałtami skończyłoby się tak samo. Niech więc sobie mają te państwa tak długo jak się da, a potem niech wiążą możliwie duże siły wroga. Możemy im wysłać pomoc humanitarną.

Dr Bartosiak mało wspomniał o konsekwencjach ekonomicznych wojny z Rosją. A to jest czynnik odstraszający, nawet dla polityków z Rosji. Wojna miałaby katastrofalne skutki dla obu stron. Weźmy taki przesył gazu z Rosji do Europy. Przecięcie rurociągu jamalskiego i nordstreamu (chyba mamy jakąś tam szczątkową zdolność operacyjną na Bałtyku, żeby przeciąć choć jedną rurę?) oznaczałby straty dla Rosji, wyłączenie pewnej ilości przemysłu/energetyki na zachodzie i zimno w domach w Niemczech. A gaz to tylko jeden z setek konsekwencji konfliktu na dużą skalę.

Rosja kopiuje USA w doktrynie wojskowej, tylko robi to tanio. Zamiast wysyłać drogie bombowce, wysyła taniego drona, a bombardowanie robi artyleria. Kluczowe jest odzyskanie przewagi w powietrzu przez NATO i późniejsze zniszczenie artylerii. Trzeba szukać słabych miejsc systemów obrony i tam uderzać.

Armia rosyjska niekoniecznie musi działać jak w czasie pierwszej wojny w Czeczenii, gdzie nieudolni dowódcy po pijaku wysłali czołgi do szturmu Groznego, co skończyło się ich zlikwidowaniem z zwykłych ręcznych RPG. Tak działa system Arena, dający aktywną obronę rosyjskiego czołgu:

Tak jak dr Bartosiak można być umiarkowanym optymistą. Wojnę z Rosją da się wygrać, w końcu w XX wieku trzy razy udało się nam usunąć żołnierzy rosyjskich z naszego terytorium (1915, 1920, 1989).

Wojna jest formą gry strategicznej, tylko że plansza jest dużo większa i stawką jest ludzkie życie. Trzeba, by nasz sztab miał taką samą wysoką jakość pracy jak sztab rosyjski i wtedy damy radę wygrać w tej grze.

Share This Post

24 thoughts on “Geostrategia Polski

  1. Pan Jacek Bartosiak, genialny gość !

    Słucham go już od dłuższego czasu, otworzył mi oczy na sprawy tak fundamentalne, a tak nieoczywiste w powszechnym obiegu informacyjnym.
    Powinien być stale obecny w TV ze swoimi wykładami, w podręcznikach szkolnych, a tu tylko mamy Kondrata nauczyciela oszczędzania, albo dowiadujemy się komu spadły majtki…

    Nie wiedząc i nie rozumiejąc tego co przekazuje Pan Jacek, jesteśmy jako naród i państwo skończeni już na starcie.

  2. Drogi Droxo,
    Pan Jacek, który reprezentuję Jerozolimę, mówi bardzo ładnie, gdyż takie dostał zadanie.
    Wszystko jest już dogadane, a my mamy posłużyć jako pionek w kolejnej grze.
    Słyszałeś o czymś takim jak City, jak nie to warto zgłębić ten temat.
    Pan Miedwiediew jest członkiem Parlamentu, a ich głosem jest Pan Staś zwany Michalkiewiczem ze swoimi mądrościami.
    Powiem Ci ciekawostkę. Zwróć uwagę na kolory paszportów. Wszystkie kraje kolonialne mają czerwone, zaś poważne granatowe.
    Zanim zaczniesz pisać fantastykę o jakiejś wymyślonej strategii, to lepiej jest sobie pograć w Wiedźmina jak się nie zna podstaw geopolityki.

  3. Bartosiaka lubię i słucham z przyjemnością. Tym niemniej Cynik (znasz? 😉 kiedyś za nim gmerał i wysnuł konkluzję, że zarówno p. Jacek jak i całe NCSS jest generalnie amerykańską pacynką.

    Ja go lubię, ale dla równowagi należy też słuchać innych (Brzeski, Sykulski, Kossecki)

  4. @Doxa
    Co prawda dzietność odbiła się od dna już kilka lat temu, ale nadal nie ma zbyt wielu młodych ludzi, których można brać w walonki. W pokoleniu 15-19 jest wyraźna luka

    To tylko cykl wyżów i niżów demograficznych – ogromna ilość Rosjan w wieku reprodukcyjnym zginęła w II WŚ i nie miała w związku z tym faktem dzieci, te nieurodzone dzieci miałyby dziś najczęściej 70-74 lata, wnuki miałyby 45-49, a prawnkuki 15-19 – stąd “dołki” w tych grupach wiekowych (z oczywistych względów brak dzieci = brak wnuków i prawnuków).
    Polska z tego samego powodu (zabici podczas II WŚ) ma podobne “dołki” zaledwie o kilka lat przesunięte w stosunku do rosyjskich:
    https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/graphics/population/PL_popgraph%202016.bmp

    Niżej – dla porównania – kraj, w którym żadnej prawdziwej wojny w ostatnich 100+ latach nie było:
    https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/graphics/population/MX_popgraph%202016.bmp

  5. Ciekawe rozważania, choć to chyba jeszcze nie dla mnie, trochę tu zawiłości, będę musiał nadrobić swoją minimalną niewiedzę, by samemu wyciągnąć wnioski.

  6. 1. Przecięcie gazociągu to też uderzenie w odbiorców. Nie sądzę żeby Niemcy nas po tym kochali a liczysz na to że przepuszczą sprzęt….
    2. Uwaga o długości granic Rosji oczywiście słuszna. Nie należy porównywać zasobów Polski i Rosji bo dla nas to gra o wszystko a dla nich jeden z teatrów walki a muszą jeszcze bronić innych.
    3. Odpuszczenie pribałtyki w razie pełnoskalowego konfliktu. Nikt nie powinien o tym otwarcie mówić, nie mamy na tym nic do ugrania. Powinniśmy używać naszych zasobów tam gdzie ma to sens i daje nam wymierne korzyści….
    4. Polska ma super kiepskie perspektywy demograficzne i to jest nasz problem numer 1 i długo, długo nic.

  7. Tak, Bartosiak wskazuje na potencjały i ryzyka…. ale co najważniesze wskazuje, że naszą siłę musimy sami sobie wypracować stając się gospodarczo o wiele silniejszymi.
    Mam nadzieje, że rozgrywka z Niemcami pozowli nam się od nich gospodarczo mocno uniezależnić i dodatkowo wzmocnić, równocześnie przygotowując się na ewentualną rozgrywkę siłową na wschodzie… wojna trwa już kilka lat, tym razem na szczęście nie weszliśm do niej pierwsi i jak dobrze pójdzie to na stroszeniu piór i pohukiwaniu się skończy…. ale może uda się ugrać trochę więcej autonomi zarówno od teutonów jak i od moskali, oraz od hegemona za oceanem :o)

  8. Witamy głoś Sputknika z Petersburga (tutaj arek). Swoją drogą może wpis o Sputniku? Mało ludzi wie, kto pisze spory procent komantarzy w polskim internecie. Panowie i panie w mundurach, w budynku w Petersburgu. Wygrana PiS to też ich wygrana. Zaczęli około 2012.

  9. @Antyetatysta
    Polska ma super kiepskie perspektywy demograficzne i to jest nasz problem numer 1 i długo, długo nic.
    Rosja ma identycznie kiepskie, stosunek ludności Polski do ludności Rosji równy 1:4 nie będzie się więc pogarszał. O ile nie bardziej kiepskie, bo systematycznie rośnie im odsetek muzułmanów – w Rosji już jest ich ~20 mln tj. więcej niż w całej pobrexitowej Unii Europejskiej.

  10. Iłowajsk pokazał ile jest warte to pospolite ruszenie co najlepsze tamto miało za sobą zsw…OT raczej nie

    Mityczne OT zostało rozwalone przez kilka batalionów zmechu gdy zaszła taka potrzeba, powinno to powodować dysonans poznawczy względem twierdzenia że Putin chciał zająć całą Ukrainę…mógł ale nie chciał bo jest złod…biznesmenem a wojna partyzancka która niechybnie rozgorzała by na wschód od Dniepru bardzo by biznesowi szkodziła.
    Wam się to samo marzy w Polsce, jesteście razem z “naszymi sojusznikami” z NATO i “klasą rządzącą” podobni do robaka na haczyku który wije się i krzyczy do ryby….zeżryj mnie wreszcie
    A ryba ni…bo nie mówi

  11. Proszę nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków z przebiegu walk na Ukrainie. Bo gdy było trzeba, armia rosyjska robiła co chciała i kiedy chciała – vide zniszczenie całych kompanii jedną salwą systemu Smiersz. A przecież nie użyli lotnictwa i brygad pancernych, ani nie zaatakowali na raz z czterech strom – czyli z Rosji, Białorusi, od morza i z Naddniestrza. Raczej poćwiczyli trochę, przetestowali nową taktykę i nowe rodzaje broni, i dogadali się z ukrainskimi władzami. W koncu sam prezydent Ukrainy ma biznesy w Rosji warte miliardy dolarów.

    Należy tez domniemywać, że nie dojdzie do faktycznej okupacji Polski, to zbyt duży i liczebny ludnościowo kraj. Konflikt najprawdopodobniej miałby bardzo ograniczony zakres, do jednej- dwu większych bitew i szeregu potyczek gdzies na pólnocnym wschodzie kraju. Przy dużej przewadze lotnictwa rosyjskiego doszło by do rzucenia Polski na kolana przez uderzenia w energetykę i telekomunikację. Bez prądu, wody i łączności po tygodniu polskie miasta przypominały by Bejrut. Raczej przydały by się umiejętności przetrwania tak ciekawie opisywane przez pana Słomskiego niż obrona terytorialna

  12. @Wojtek inżynier
    Masz może jakieś dowody na to co piszesz? I skąd wiesz, że zaczęli akurat około 2012?
    A może pisiory wygrały, bo ludzie usłyszeli wreszcie jak naprawdę wygląda polityka PeŁo, kiedy kilku kelnerów zawiązało straszliwy spisek i zaczęły wypływać różne niewygodne rozmowy przy ośmiorniczkach i wódzie za nasze pieniądze. Ciekawe tylko czy ci kelnerzy od podsłuchów to sami z siebie tacy zdolni czy ktoś im pomagał i szkolił do tego celu? I tu leży sedno zmiany warty przy korycie.

  13. @ Przemax
    “zarówno p. Jacek jak i całe NCSS jest generalnie amerykańską pacynką”.
    Generalnie, jakbyś przez przypadek posłuchał kiedyś p. Jacka, to powziął byś zapewne przekonanie, że ktoś co chwila sugerujący, że Amerykanie ostatecznie zrobią nas w konia i sprzedadzą Ruskim jak w Jałcie, tym razem w zamian za wsparcie przeciwko Chinom, jest cholernie marną “amerykańską pacynką”…

    @fresnel
    “Masz może jakieś dowody na to co piszesz? I skąd wiesz, że zaczęli akurat około 2012?”
    Jak to skąd wie ? W 2012 skończył się Kalendarz Majów i zaczął się sypać dostatni i postępowy świat Platformy Obywatelskiej.

  14. Mrzonki o wojnie polsko-rosyjskiej. Polska nie ma obrony przeciwlotniczej, Wega, Newa, OSA, KUB to systemy sprzed ponad pół wieku. Wega i Newa teoretycznie mogą trafić jakiegoś MiG-a, ale są w ilości nie wystarczającej nawet do obrony samej stolicy. Jak widać nie ma chęci zmiany tego stanu rzeczy, zakup patriotów zatrzymany, zresztą i tak miały być w ilości do prezentowania na defiladzie, a nie do faktycznej obrony, OPL średniego zasięgu też wstrzymane, ehhh. Przed rakietami to już zupełnie Polska nie ma żadnej ochrony. Ruskie wyrżnęliby cały wojska lądowe i marynarkę wojenną z powietrza. Zresztą jeżeli w ogóle ktoś znalazłby się chętny aby jechać w BMP-1, T-72 na front, bo szczerze wątpię aby polskie wojaki (celowo z pogardą, bo ich poznałem) nie poddały się lub nie uciekły w pierwszej godzinie wojny.

  15. Ad Marcell: Słucham Bartosiaka od 2 lat, przesłuchałem większość jego rzeczy na YT. Jeśli jest pacynką (a tego nie powiedziałem, zauważ) to inteligentną.

    Wg ciebie amerykański troll mówiłby: huzia na Ruskich, USA za wami, naprzód! ? Tylko głupi troll. Mądry mówi: ci Rosjanie są niebezpieczni, USA daleko, zbrojcie się, ja nic nie mówię, ale możecie być silniejsi i ich pokonać…

    Kolega widzę uważa, że każdy tituszka musi być głupi. Nie każdy, zależy do jakiego mówi audytorium. Pracę agentów wpływu ładnie pokazuje np “Montaż”Volkoffa, znasz?

    Natomiast założenie kolegi, że jest się znacznie mądrzejszym od nieznanego mu rozmówcy, to poważny błąd strategiczny ;).

  16. Acha – jak wspomniałem, ja bardzo sobie cenię Bartosiaka. Denerwuje mnie tylko przekonanie wielu, że oto znikąd narodził nam się nowy Mesjasz i on nam wszystko wytłumaczy.

    Czy wiesz np. kto stoi za powołaniem NCSS? Przymiotnik Narodowe sugeruje, że to jakaś instytucja państwowa, tymczasem tak ona państwowa, jak FED federalny 😉 Kto płaci p. Bartosiakowi za jego aktywność? Nie wiem. Nie twierdzę, że Ruscy, Amerykanie, Żydzi. Nie wiem, nie będę więc w 100% zakładał, że reprezentuje on wyłącznie polską agendą. Mam nadzieję, że tak, bo mówi smacznie i do rzeczy 🙂

  17. Najlepszą rzeczą, jaka mogłaby spotkać Polskę jest wstąpienie Białorusi do NATO i UE. Wtedy nasze położenie militarne będzie jeszcze lepsze niż I Rzeczypospolitej. Głęboka współpraca wojskowa Bałtów, Białorusi, Ukrainy i Polski sprawi, że będziemy bronić linii od Narwy do Doniecka, nawet Hitler zaszedł niewiele dalej, a liczba ludności niewiele mniejsza od Rosji, porównywalna gospodarka ale z większym potencjałem sprawi, że ten związek państw będzie mógł stawiać warunki na wschodzie i zachodzie.

  18. @ Przemax
    Posiadam wyuczoną niezdolność do nie przyjmowania czegokolwiek na wiarę. Może mi Pan Bartosiak klarować, może Mesjasz, a może i sam Duch Święty nawoływać mnie do aktu wiary, a mnie to będzie zupełnie obojętne. W miarę swoich możliwości słucham, analizuję, staram się wyciągnąć wnioski. Nie zakładam też, abym był nieomylny, a wręcz przeciwnie.

    Wypowiedziami Pana Bartosiaka wspieram własną tezę, że jak jesteś słaby, to będziesz pomietłem. Nie ma więc żadnych “sojuszy” ze słabymi, ani ze strony Niemiec, ani Rosji, ani USA. Są wyłącznie interesy, dokładnie jak w życiu. Tę tezę również Pan Bartosiak bardzo silnie akcentuje, tylko jak przypuszczam, mało to kogokolwiek obchodzi, bo “Amerykanie nas obronią”…

    Jeżeli Polska nie będzie samoistnie silna, to zostanie (jak zwykle) brutalnie rozegrana. Mamy Naród wyedukowany na Gazecie Wyborczej, starych komuszych kolaborantach i kobiecych periodykach, przy których cyber tituszki to grupy sympatycznych ministrantów.

    Niestety nie wierzę, aby udało się nadrobić stracone ćwierćwiecze (nie mówiąc już o wojnie i PRL) i znowu wchodzimy w czas kryzysu, być może też wojennego, z gaciami opuszczonymi do kostek, pieśnią na ustach i “państwem istniejącym teoretycznie”.

  19. @ Przemax
    P.S.
    Zaplątałem się w podwójne zaprzeczenie 😉 a więc powinno oczywiście wyżej być “Posiadam wyuczoną niezdolność do przyjmowania czegokolwiek na wiarę”.

  20. Arek twierdzisz, że twój sąsiad Ukraina jest poważnym państwem? Postaraj się zdobyć ich granatowy paszport.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *