Jedni oszczędzają, bo wynieśli to z domu.

ING Bank Śląski wypuścił krótką serię reklam swoich produktów lokacyjnych. Interesująco się to ogląda. To ekranizacja wyobrażeń millenialsów o czasach późnego PRL.

Widzimy jak jeden z dwóch młodych ludzi wspomina ojca. Ciekawe zaczyna się robić szybko, bo już w 12 sekundzie, gdy dowiadujemy się, że ojciec bohatera miał samochód służbowy. Scenarzysta nie miał pojęcia, że za komuny nie było samochodów służbowych, i do głowy mu nie przyszło, by skonsultować to z kimś odpowiednio starym. Owszem, za PRL były samochody zakładowe, którym kierowca zakładowy woził wybrane osoby, ale nie było sytuacji, w której ktoś dostał do dyspozycji samochód i trzymał go w domu pod plandeką.

W 16 sekundzie dowiadujemy się, że dzięki oszczędzaniu ma się środki, które można przeznaczyć na wydatki, które są poza zakresem zwykłych codziennych wydatków. Jak dla mnie jest to pewna sprzeczność. W biednych czasach PRLu albo się oszczędzało na każdym aspekcie życia (jak na przykład powstrzymując się od zakupów kwiatów u badylarza czy szynki w Pewexie) albo nie. Facet wychodzący z kwiaciarni z circa 20 różami nie wygląda na Szafrańskiego oszczędzania. Natomiast w drugim filmie tej serii widać faceta, który nie wydaje dużej sumy na kwiaty i to jego podaje się za przykład człowieka nieoszczędnego. Twórcy filmu, którzy sami nie oszczędzają naprawę pieniędzy, nie rozumieją mechanizmu oszczędzania. Nie wydaje się zaoszczędzonych pieniędzy na wielkie bukiety kwiatów – to jest trwonienie oszczędności sprzeczne z koncepcją oszczędzania.

Aktor grającego młodego chłopaka oraz ten drugorzędny aktor będący twarzą banku kwitują wspomnienia: “Jedni oszczędzają, bo wynieśli to z domu. Inni, bo tak wybrali.” A ja podsumowałbym to inaczej: “Jedni oszczędzają, bo wynieśli to z domu. Inni, bo tak wybrali. Tak czy inaczej oszczędzający w fiacie są frajerami, bo kasy której oni nie spożytkują, spożytkuje a za nich rząd“. Tak to się kręci. Posiadacze oszczędności ponoszą straty wynikające ze spadku wartości siły nabywczej ich kapitału. To się nazywa podatkiem inflacyjnym. Beneficjentem tego podatku jest rząd, który drukuje pieniądze, co prowadzi do spadku ich wartości. System pieniądza papierowego (fiat) jest legalnym rządowym sposobem okradania obywateli z ich oszczędności.

Właśnie lata późnego PRLu były idealnym momentem, by odzwyczaić się od oszczędzania. Wtedy ludzie mieli okazję rozumieć czym jest system papierowej waluty. No chyba, że ktoś był przestępcą i oszczędzał w złocie lub walutach. Tak, tak, wtedy chronienie własnych oszczędności było przestępstwem… A kto oszczędzał w złotówkach, ten stracił całe oszczędności przy okazji hiperinflacji.

Tak więc aktorzy powinni byli powiedzieć coś w stylu: “Mój ojciec oszczędzał w złocie, dzięki czemu nie jest na starość dziadem, jak jego koledzy oszczędzający w złotówkach. Ja też oszczędzam w złocie”. Albo “Mój ojciec oszczędzał i inflacja zżarła całe jego oszczędności. Wyniosłem z tego nauczkę, że nie oszczędzam w złotówkach, bo to jest waluta wysokiego ryzyka i jutro może być bez wartości”.

Oczywiście mogliby tak powiedzieć przy założeniu, że chcieliby nam coś cennego przekazać, a nie ogłupić w ramach bankowego oszustwa. Trudno nazwać inaczej tą reklamę niż próbą oszukania potencjalnych klientów. Bo to co ING Bank Śląski oferuje klientom niewiele się różni od rozmaitych niekorzystnych ofert banków z czasów PRL, wszelkich książeczek oszczędnościowych, które przyniosły ludziom ruinę finansową. Oto przez początkowe 4 miesiące klient otrzymuje od ING BŚ odsetki w wysokości 2% (w skali roku, po opodatkowaniu) bo po okresie promocji otrzymywać 0,56% (w skali roku, po opodatkowaniu). 0,56% !!! W sytuacji, gdy sam GUS przyznaje, że inflacja wynosi 2,2%, a ja do GUSu dziś mam takie same zaufanie jak do GUSu za Jaruzelskiego, i czuje w kościach, że tej inflacji mamy z 5-7%. No chyba, że ktoś kupuje dużo lokomotyw i szyn stalowych, może spadek cen tych produktów kompensuje mu wzrost cen żywności.

Tak więc konto “oszczędnościowe” to tak naprawdę konto “straceniowe”. Ma się stuprocentową gwarancję, że po roku będzie można kupić mniej za swoje oszczędności niż gdyby kupić dżem i mielonkę już dziś i trzymać je w piwnicy. Można to konto nazwać też “wysoce zyskownym”, ale dla właścicieli ING BŚ, którzy pieniądze zebrane z rynku za 0,7% pożyczają na 7 czy 9%.

Share This Post

28 thoughts on “Jedni oszczędzają, bo wynieśli to z domu.

  1. Jesli czegos sie nauczylem to tego ze z pracy i oszczedzania sie NIE DOROBISZ.Niby dosc dobrze zarabiam i nawet zyje wzglednie oszczednie ale tak naprawde polowe tego co mam to mam bo gdzies tam kiedys spedzilem doslownie pare godzin w tygodniu raz czy drugi i zainwestowalem czy to w odpowiednia nieruchomosc(swoja wlasna kupiona literalnie za 40% ceny rynkowej)czy w cos innego(zwykle wyszukiwanie okazji tu czy tam).To inwestycje daja prawdziwa kase,praca i oszczedzanie pozwalaja co najwyzej wegetowac.Nawet swoja zone-pracusia przekonalem jak zobaczyla ile zarobila na paru spekulacjach ktore dla niej otworzylem(a zaden ze mnie geniusz spekulacji-jest trend to sie podlaczam a za jakis czas wysiadam i tyle).Praca to moze byc hobby a nie sposobem na zarabianie(oczywiscie najlepiej to polaczyc).Co nawet jest dosc smutne bo wolabym aby bylo inaczej ale prawda jest taka ze kase robi spekula a kto uczciwe pracuje i TYLKO pracuje to dziaduje na ogol(pomijajac nieliczne dobrze oplacane grupy jak lekarze itp).

  2. Wszystko fajnie, ale dało się łatwo normalnemu ludziowi kupić złoto w PRL? 🙂 Pytam, bo też nie pamiętam tych czasów, a z tego co kojarzę to pewnie złoto mogli kupić tylko jacyś ludzie po znajomości w Wawce, może Krakowie, ale nie w zapyziałych miasteczkach.

    PS. zrób upgrade captchy

  3. Reklamy z zasady są kłamstwem, choć przez ich twórców nie są tak nazywane. Jedzenie? Niemal każde reklamowane hasłami “zdrowie” jest jego odwrotnością (wysoko przetworzone produkty z dodatkami chemii nazywane naturalnymi albo zdrowymi). Tabletki? Te reklamy obnażają chorą filozofię współczesnej medycyny, nie zainteresowanej poszukiwaniem przyczyn, a jedynie łatającej skutki (boli w brzuchu od złego żarcia? – nic takiego, weź tabletkę i żryj co chcesz). O finansach już napisałeś. A najbardziej przykre i źle świadczące o firmach i twórcach (wszyscy artyści to prostytutki) jest to, że te kłamstwa uwiarygadniają: dzieci, rodzina, wartości.

  4. Bardzo dobry wpis, przy ktorym sie nawet usmialem (przez lzy 🙂 ). Trzeba jednak dodac ze samo oszczedzanie jest dobrym nawykiem, pod warunkiem ze po pewnym czasie zamienia sie oszczednosci na dobra materialne.

  5. ” Można to konto nazwać też “wysoce zyskownym”, ale dla właścicieli ING BŚ, którzy pieniądze zebrane z rynku za 0,7% pożyczają na 7 czy 9%.”

    Każdy może zostać akcjonariuszem ING BŚ i czerpać zyski z pożyczania na 7 czy 9%.

    Jest wolny wybór, jak komuś nie pasuje KO na 2%.

    Skoro oszczędzanie w złocie to takie uniwersalne zabezpieczenie się przed wszystkim, to dlaczego prawie nikt tego nie robi ????

  6. Można było kupić. To tak jakbyś powiedział, że marihuana to tylko w Warszawie i Krakowie, no może we Wrocławiu.

    Oczywiście trzeba było uważać bo zdarzali się oszuści, ale było masę cinkciarzy, a ci rzadko oszukiwali. Jak ktoś opłacał się na SB i miał w mieszkaniu i walutę i złoto to nie ryzykował, że ktoś zrobi dym. Mógł niekorzystnie coś sprzedać. Wykorzystać wiedzę o wartości, ale zaufanie to był jego najlepszy kapitał. Kto chciał to kupił.

  7. @hipis

    Uwazam iz jeszcze lepsza opcja jest zamienianie CZESCI oszczednosci na inwestycje-rozne zarowno te mniej dochodowe ale pewniejsze(blu chipy,nieruchomosci)jak i pewnej NIEWIELKIEJ czesci na ryzkowna ale wysoce zyskowana spekule(ostatnio krypto).Od oszczednosci sie zaczyna(bo skads trzeba kapital na inwestycje wziac)ale nie powinno sie na nich konczyc-po prostu same oszczednosci to za malo aby kupic powiedzmy dom bez kredytu albo cos w tym stylu.

  8. @Doxa
    Pomięć ludzka jak widać jest zawodna, nawet ludzie żyjący w tamtych czasach słabo pamiętają jak było.

    1. Zakaz handlu walutami w PRLu został zniesiony w roku 1988
    2. Gdzieś od początku 1989 każdy mógł pójść do banku PKO i kupić tam dolary za złotówki.
    3. Pod koniec 1989 wprowadzono na złotówkowych kontach bankowych oprocentowanie na poziomie zbliżonym do pozimu (hiper)inflacji – stąd tamten “epizod hiperinflacji” nieczego Polaków nie nauczył (parę razy zastanawiałeś się tu na blogu dlaczego Polacy nie wyciągnęli z tamtego epizodu żadnych wniosków, a najczęściej nawet go nie pamiętają)

    A propos punktu 3, to przypominam, że do dziś funkcjonuje legenda miejska o tym, że różni “zagraniczniacy” na początku 1990 przywieźli do PL miliardy dolarów do Polski, zamienili je na złotówki, wpłacili na konta złotówkowe oprocentowane wtedy na kilkanaście-kilkadziesiąt % miesięcznie a parę lat później zamienili je spowrotem na kilka razy więcej dolarów wyprowadzając w ten sposób dziesiątki miliardów dolarów z Polskiej gospodarki.

  9. @xxx

    “Legenda miejska”-moglbys rozwinac ten punkt?Zawsze myslalem ze to prawda(choc nigdy tego tematu nie drazylem wiec moja wiedza tu jest bliska zeru).

  10. @Piotr34
    Całe rezerwy walutowe NBP były wtedy równowartością ok. 3 mld dolarów i w zasadzie nie doszło ani do wzrostu tego poziomu w momencie gdy niby Ci “zagraniczniacy” mieli przywieźć miliardy dolarów z zagranicy do Polski, ani do jego spadku w momencie gdy mieli dziesiątki miliardów wywieźć z Polski za granicę.

    Dlaczego mało kto wpadł na to by taki “numer” wtedy zrobić?
    Cóż – dziś przecież można zrobić identyczny wymieniając swoje oszczędności na chińskie juany (mają przecież sztucznie zaniżony kurs ) i trzymając je na jakimś rachunku parę lat – do momentu aż zaniżanie kursu się skończy.

  11. @xxx

    Ok rozumiem.Coz,jesli rzeczywiscie nie doszlo do takich zmian to faktycznie jest to mit.Dzieki.

  12. “Beneficjentem tego podatku jest rząd, który drukuje pieniądze, co prowadzi do spadku ich wartości. System pieniądza papierowego (fiat) jest legalnym rządowym sposobem okradania obywateli z ich oszczędności.”

    no dokladnie ale ani slowach wlasnie o bankach, ktore narzucaja taka a nie inna polityke rzadu i wymuszaja takie a nie inne ustawy?

    Przypominam tez, ze nalezy do inflacji dodac podatki, a skoro podatki teraz lupia na 80% to razem z inflacja… 🙂 Chyba juz rozumiecie 🙂 PERFEKCJA, dzisiejsi niewolnicy moga zazdroscic tym w rzymie.

  13. @sockpuppet

    Jak widac postep polega na tym ze wymysla sie coraz sprawniejsze systemy dojenia mas.Choc ostatnio jakby cos sie zacielo.

  14. A dla mnie ciekawe jest przede wszystkim to, że paru wystrzyżonych od garnka matołków pod auspicjami podstarzałego lewackiego satyra*, naucza Polaków oszczędzania, nie w pierwszym już przecież tego typu hicie.

    A skoro oni to na zlecenie i za pieniądze banku robią, oznacza to, że dokładnie na takie autorytety jest zapotrzebowanie i że to właśnie oni trafią do jak najszerszego i chłonnego audytorium. Gdyby odbiorca masowy był inny, to i przekaz musiał by być inny i koło się tradycyjnie zamyka.

    * Pan Marek doskonałym aktorem był, podobne jak kilku innych, cierpi jednak najwyraźniej na jakieś zaburzenia tożsamości wypowiadając publicznie różne bzdury, zapewne aby utrzymać się w “towarzystwie”.

  15. “do dziś funkcjonuje legenda miejska o tym, że różni “zagraniczniacy” na początku 1990 przywieźli do PL miliardy dolarów do Polski”

    To nie legenda. Ale trzeba było mieć zezwolenie no i oczywiście informację, że coś takiego będzie można zrobić. Przez rok takie coś funkcjonowało.

  16. @xxx & Piotr34:

    “Legenda miejska”- dawno temu mocno ją promował Michalkiewicz… sam z ciekawosci pogrzebałem jak było naprawdę i po tym jak mi wyszło, że nie tak jak on opowiada, to dałem sobie z nim wogóle spokój…

    A co do oszczędzania w PL krótko przed upadkiem komuny… ja się nauczyłem, bo moi rodzice wtopili oszczędności z 10 lat dla mnie i dwojga rodzeństwa… to mi wypaliło taką niechęć do oszczędzania w PLN, że lepiej by się nie dało

  17. @Marcell

    Pan Marek i inni występujący w tego typu przedsięwzięciach zarabiają za jeden taki występ od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy zł. Myślę, że przy takich wynagrodzeniach za dzień pracy, decydują inne kwestie poza sumieniem i nie oszukujmy się, niemal każdy z nas połasiłby się na taki cukierek. Ty nie Marcell? Łatwo jest na kimś zawieszać szmaty z pozycji osobnika stojącego obok, podczas gdy sami robimy w życiu podobnie. A czymże jest spekulacja? Produkujecie coś dla innych, że na nich zarabiacie? To jest fair? Każdy nosi swój bagaż na grzbiecie, motywacji takiego działania jest sporo. Wielu z nas się prostytuuje, być może nie zdając sobie z tego sprawy i być może w szczytnym celu poświęcając swoje kryształowe sumienia by pomóc innym. Jedni robią to anonimowo z zacisza swoich biurek, inni wystawiając swoje d…y na widok publiczny. A potem przychodzi taki moralista Marcell i wytyka oczywiste błędy, bo pewnie ma kryształowo czyste sumienie, by innym takie nauki dawać.
    Problem nie leży w samych reklamach ale w fakcie akceptacji działania systemu, który reklamują i ich obecność w sferze publicznej. Kłamstwo powinno być tak nazywane jak się nazywa, a nie ukrywane pod płaszczem nowomowy. Przy wszechobecnym upadku moralności w biznesie, nikt nie wie co jest dobre, a co złe z moralnego punktu widzenia. Nasza chęć wolności przebija nawet uniwersalne prawa Natury lub Boga (jak kto woli). Jedziemy bez hamulców, tyłki są wypięte, proszę państwa.

  18. @alus
    tutaj opis tego co się działo. Parę “wtajemniczonych” osób tak się dorobiło…
    To nie jest to so się działo, tylko co mówi leganda miejska (w którą autor strony najwyraźniej wierzy). W tekscie brak nawet najbardziej podstawowych info, które pozwoliłyby zacząć jakiekolwiek rozważania:
    * Gdzie jakiś wyciąg z NBP pokakujący najpierw wzrost a potem spadek ilości dolarów w rezerwach?
    * Gdzie nazwy korporacji, które miały najpierw wymieniać dolary na złote a potem odwrotnie?
    Zero, null, nichts

    Równie dobrze można napisać podobną historyjkę o czarnej wołdze porywającej ludzi nie zawierającą ani jednego nazwiska porwanego.

    … albo historyjkę o tym jak wielkie korpo kilka la temu skupowały od Polaków bitcoiny za grosze, a dziś odsprzedają je milion razy drożej wyprowadzając w ten sposób miliardy z naszego kraju – tak samo nie dając żadnych dowodów wzrostu+spadku ilości bitcoinów w PL ani nazw tych korpo.

    @PawelW
    co do oszczędzania w PL krótko przed upadkiem komuny… ja się nauczyłem, bo moi rodzice wtopili oszczędności z 10 lat
    A jak wtopili – bo trzymaniem na rachunku bankowym za bardzo się nie dało (przyjajmniej nie dało od roku 1989, od kiedy to oprocentowanie rachunków było podobne do inflacji)

  19. @xxx
    “Cóż – dziś przecież można zrobić identyczny wymieniając swoje oszczędności na chińskie juany (mają przecież sztucznie zaniżony kurs ) i trzymając je na jakimś rachunku parę lat – do momentu aż zaniżanie kursu się skończy.”
    Widzę, że nie byłeś nigdy w Chinach. Właśnie yuan jest szmatławą walutą. O ile w Europie np.w Polsce, jest cała masa cen z końcówką .99 , to w Chinach masz albo .00 albo co najwyżej 0.50 . W sklepach ceny na poziomie europejskim, albo droższe. W hurcie towary tandetnej jakości wykonane z odpadów np. ciuchy zrobione z przerobionych butelek PET są cenowo OK. Ale jakiejś rewelacji nie ma. W nieruchomościach bańka taka , że głowa boli. Chińczyk, gdy wyjeżdża za granicę, a mało kto może, to może wymienić maks. 10000 USD. Oprocentowanie na kontach mają ok. 4-5% rocznie, przynajmniej w moim banku Agricultural Bank of China, gdzie posiadam konto. Sam poziom eksportu i rezerw dewizowych, to za mało, aby wyciągać wnioski. Import jest sztucznie ograniczany, więc te dane są niemiarodajne.
    Z pewnością w warunkach wolnego rynku yuan by się OSŁABIŁ a nie wzmocnił.
    Ja w żadnym wypadku nie trzymałbym w RMB oszczędności.

  20. @ Pustelnik

    Dowodzisz, że sztuka czytania ze zrozumieniem rzeczywiście umiera. Nie rozumiem, w którym miejscu mojego wpisu dałem Ci asumpt do tego typu rozważań para etycznych.

    Nie mam żadnych pretensji do aktorów o udział w tego typu reklamach czy innych przedsięwzięciach. Na podobnej zasadzie nie mam też zastrzeżeń do starych pierników, których dobrowolnie odwiedzają młode “aktorki” w ich przyciemnionych buduarach, otrzymują rolę, aby po 10 – 20 latach “dramatycznie” wyznać, że pokazał im jeden z drugim przyrodzenie, a one spodziewały się zobaczyć tam kolekcję znaczków albo srebrnych monet z Janem Pawłem II.

    W swoim pierwszym wpisie wskazałem po prostu na fakt, że to my jako społeczeństwo tworzymy i utrzymujemy system, w którym na własne życzenie wchodzimy do przyciemnego pokoju tego typu reklam, a potem jesteśmy świecie oburzeni, co tam nam pokazują…

  21. Większość reklam po głębszej analizie , a nawet płytkiej to stek bzdur i naciąganie , ale przecież to wina ludzi że dają się nabierać w innym przypadku nie było by tylu reklam.

  22. A Sebastian Kulczyk wyniósł z domu 8 miliardów złotych, odziedziczonych po ojcu. Jakie to ma znaczenie? Skłonność do oszczedzania/rozrzutności zależy od osobowości, a nie od wychowania.

  23. @xxx: Oszczędzali na książeczkach PKO. Jak się zmiany skończyły, to za 10 lat oszczędności można było 3 pary tanich butów kupić…

    Jakiś czas temu mignęło mi w jakimś artykule, że dopiero chyba w ostatnich latach się sądownie udało kilku osobom uzyskać/odzskać część pieniędzy… ale szczegółow nie znam, bo po tym jak rodzice początkiem lat 90tych wybrali te grosze z książeczek, to i tak się pewnie sprawa rypła…

  24. Ten obecny pisowski gus podaje oficjalnie , ze inflacja wynos ponad 5% w żywności.
    Zatem zmień narrację i przestań pluć na gus A.D. 2018

    Zacznij mówić o inflacji ponad 10% tak bedzie bardziej serio.

  25. @Marcell

    “Nie mam żadnych pretensji do aktorów o udział w tego typu reklamach czy innych przedsięwzięciach.”

    A ja mam.Taka z nich wielka elita to mogliby chociaz dbac o to w czym biora udzial i ordynarne bzdury/przekrety odsiewac.Ale to zadna elita tylko zwykli dorobkiewicze bez klasy co dla paru zeta matke by sprzedali mimo iz glod im do gara nie zaglada.Taka “elita” czesto z korzeniami jeszcze w PZPR.

    @As

    “ale przecież to wina ludzi że dają się nabierać w innym przypadku nie było by tylu reklam.”

    A jak zjadasz nawet o tym NIE WIEDZAC zatrute jajka z Holandii(ostatnie przypadki) ktore sprzedano Tobie jako produkt luksusowy to tez jest to Twoja wina?System jest tak ustawiony ze przecietny konsument nie jest w stanie odroznic produktu wartosciowego(dobrego kredytu,zdrowego jajka itp)od badziewia.A reklamy dzialaja bo sa oparte na psychologi i trudno zeby nie dzialay.Nie ma co tu ludzi winic-rownie dobrze mozesz ich winic ze oczy mruza jak swialto mocno swieci-to psychologia i biologia.Zamaist gadac o winie ludzi i pozwalac korpo na wszystko pod pozorem wolnego rynku(wolngo tylko dla nich)czas wreszcie te korpo troche “uregulowac” bo im sie w czterech literach z bezkarnosci poprzewracalo i klamia i oszukuja na KAZDYM kroku.

  26. @ Piotr34

    Wyczerpująco sam sobie odpowiedziałeś na pytanie, dlaczego ja nie mam do nich pretensji.
    Co więcej, na podstawie tego co napisałeś, nie mogę pojąć, że Ty jakieś pretensje masz. Zajadając się parówkami z łoju, makulatury i trocin, miej ewentualnie pretensje do siebie, a nie do parówek.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *