Wałęsa vs Kaczyński

W czasach prezydentury Wałęsy pojawił się pomysł, żeby rozdać każdemu po 100 000 000 PLZ. (To na dzisiejsze pieniądze 10 000 PLN, po kolejnej wymianie za kilkanaście lat będzie to 1 ‘nowy’ złoty.) Ktoś mądrzejszy od Wałęsy wyjaśnił mu, że bogactwo nie bierze się z drukowania pieniędzy, bo dodruk i rozdawnictwo prowadzi wyłącznie do inflacji. Na otarcie łez wprowadzono Program Powszechnej Prywatyzacji, która dała obywatelom po stówce, a tłustym kotom obfite koryto, która wystarczyło im na kilka lat, aż do czasów skoku na naszą kasę w postaci słynnego przekrętu z OFE.

Co ciekawe, wiedzę, którą był w stanie przyswoić sobie prosty elektryk Wałęsa, nie jest w stanie przyswoić sobie Kaczyński, posiadający stopień doktora. I tak wprowadzono program 500+, który obecny reżim reklamuje jako ogromny sukces. Nie wiadomo, czy udało się zatrzymać katastrofę demograficzną, wiadomo za to, że kupiono w tej sposób miliony głosów ludzi i być może dzięki temu kato-socjaliści wygrają kolejne wybory.

Dodatkowo mamy potężny wzrost inflacji. Tak jak wspomniałem, dobrobyt nie bierze się z rzucenia do obiegu dużej ilości gotówki, ale z tego, że gospodarka coraz więcej produkuje towarów i usług. Gorzka prawda, której nienawidzą Polacy: bogactwo nie bierze się z konsumpcji pieniędzy odebranych innym – bogactwo bierze się z tego, że ciężko się pracuje i nie są obierane owoce pracy osobie, która je wypracowała.

Wygląda na to, że Polacy to naród gapowiczy – wiele osób chce się przejechać za darmo na czyimś garbie. Nie do wiary, mamy 21 wiek, niedawno mieliśmy pół wieku socrealizmu, a ludziom nadal trzeba takie proste rzeczy tłumaczyć. Ludzie nadal chcą socjalizmu, rozdawnictwa i regulacji, nadal nie chcą wolności, niskich podatków i pracowania na swój własny dobrobyt.

I dlatego mam pewność, że będzie jak zawsze, bo zawsze w końcu lud wynosi do władzy takich obiecywaczy i rozdawaczy, że suweren pewnego dnia budzi się w jakiejś odmianie Wenezueli.

Share This Post

11 thoughts on “Wałęsa vs Kaczyński

  1. Problem w tym, że Twoi czytelnicy to wiedzą, a ludzie którzy chcieliby coś za darmo nie czytają blogów na necie tylko oglądają tańce z gwiazdami i inne bzdety. Dlatego demokracja parlamentarna w stylu PL to poroniony pomysł i ostatecznie musi prowadzić do jakiejś odmiany socjalizmu i katastrofy budżetowej, bo większość nie widzi związku między finansami państwa a swoimi podatkami.

  2. Buhaha, zachciało się Europy to czas się przyzwyczaić, że w “cywilizowanych krajach” redystrybucja jest na dużo wyższym poziomie niż w zapyziałej Polsce. A bardziej merytorycznie, jak długo Polska będzie konkurowała niskimi płacami tak długo niskie płace będą w Polsce. Skoro tutejsi “przedsiębiorcy” nie widzą potrzeby podnoszenia płac mimo ogromnego odpływu ludzi w kraju to zostaną do tego zmuszeni, podniesie się płacę minimalną, da się 500+ i “magicznie” inwestycje w środki produkcji będą poważnie rozważaną alternatywą dla wymiany samochodu na nowszy lub trzecie wakacje na Malediwach. Po dupie dostaną najsłabsze przedsiębiorstwa ale być może to nie są najlepsze miejsca do wykorzystania ich zasobów? Magia kapitalizmu, kreatywna destrukcja, przewrotne dobrodziejstwo bankructw.

  3. @Antyetatysta
    Buhaha, zachciało się Europy to czas się przyzwyczaić, że w “cywilizowanych krajach” redystrybucja jest na dużo wyższym poziomie niż w zapyziałej Polsce.
    Bez żartów: na kilka procent wyższym:
    link
    Skoro tutejsi “przedsiębiorcy” nie widzą potrzeby podnoszenia płac
    Gdyby nie widzieli to poniższy wykres nie wyglądałby jak wygląda:
    https://wynagrodzenia.pl/gus/dane-roczne
    “magicznie” inwestycje w środki produkcji będą poważnie rozważaną alternatywą dla wymiany samochodu na nowszy lub trzecie wakacje na Malediwach
    Ale ogarniasz, że 95+ procent przedsiębiorców ma średnio najwyżej kilka tysięcy zysku miesięcznie i w ogromnej części przypadków środki się znajdą nie w kieszeniach takich ‘cienkich Bolków’, ale w budżetach wielkich korporacji, które po prostu “wypchną” tych ‘cieniasów’ z rynku i przejmą ich klientów?

  4. pierdolicie 3po3 i nie macie jaj. chcecie miec tak jak wy chcecie – to nie mozecie placic na innych. a wy co miesiac w zebach zanosicie im kase i jeszcze glosujecie w tej szopce zwanej wyborami.

    wiadomo, ze jak prosty lud dostanie kase to sei podniesie ceny pradu, benzyny, czy zarcia i biedny lud nic tak naprawde nei dostal. Wiec moga rzeczywiscie dostac nawet po milion+, nie zmieni to tego ze beda musieli zapierdalac coedziennie od 8 do 8 🙂

    Jak ktos jest za glupi aby to zrozumiec to jego sprawa.

    Chcecei aby system upadl, to ssijcie ide mozecie. A jak chcesz ceizko pracowac to nie wtym kraju osly. Tutaj mozesz sie najwyzej garba dorobic. Doic system ile mozecie, szybciej padnie 🙂

  5. Ludzie nie są głupi. Patrzą i obserwują. W szkole uczy się nas – bądź oszczędny, odkładaj, gromadź, a co pokolenie przychodzi coś, co zżera nasze oszczędności (wojna, kryzys, etc.). Ludzie pamiętają i wyciągają wnioski. W realiach równin pomiędzy Rosją a Niemcami najlepiej sprawdza się przysłowie: jak dają to brać, a jak biją, to uciekać. Kapitalnie do Twojego wpisu pasuje przepis Mleczki na bułkę po polsku:
    1. Kupujemy dużą bułkę.
    2. Szybko ja wpieprzamy, żeby nam nie odebrali.

  6. @ Doxa
    Dziwne pretensje – jak na kogoś kto z takim lekceważeniem opisuje jedyną w Polsce osobę (środowisko) które od dziesięcioleci z mozołem propaguje wolny rynek i takie poglądy jak w powyższym wpisie. Co do Polaków to jesteśmy (pod względem upodobań socjalnych) całkiem przeciętnym narodem.

  7. Gdyby pracodawca płacił jak się należy, nikt by się nie buntował. Jakby nie patrzeć, to jednak inteligencji trochę jest po stronie Kaczyńskiego, widać są “oburzeni” na pracodawców. Pracodawcy patrzą tylko na koniec swojego nosa, kupując pracę często poniżej kosztów wykształcenia. Gdyby byli w porządku do zasad kapitalizmu, nikt by nie chciał redystrybucji. Już nie mówię o tym jak pracodawcy omijają prawa patentowe, kradną własność intelektualną, albo płacą za nią mało, jak wykorzystują absolwentów wmawiając im, że nic nie umieją, dadzą popracować rok, zwalniają, zatrudniają następnego, bo Państwo dopłaca do nauki absolwenta (to dopiero komuszki), płacą wszystkim po równo – lepszym i słabszym, zatrudniają po znajomości… gdyby tego nie było, nikt by na PiS nie głosował

  8. @nerd70
    Chodzi o Korwina?
    To co Korwin proponuje to nie wolny rynek a system niewolnictwa, a że Korwin “niewolnictwo” nazywa “wolnością” to nie on pierwszy – Północnokoreańska totalitarna dyktatura nazywa siebie “republiką demokratyczną”, a skrajnie skorumpowane państwo Burkina Faso nazywa siebie “kraj prawych ludzi” (Burkina Faso oznacza “kraj prawych ludzi”, patrz: https://pl.wikipedia.org/wiki/Burkina_Faso ).
    Była już o tym dyskusja:
    http://slomski.us/2017/10/25/szwecja-2/#comment-70284

  9. Ale pierdoły,autor zdyskwalifikowany za określenie kato-socjaliści. Zero kompletne. Metr mułu.

  10. @Doxa

    Twoje spojrzenie wydaje się w dużej mierze trafne, w mojej ocenie brak mu jednak nieco szerszego tła.
    “Gorzka prawda, której nienawidzą Polacy: bogactwo nie bierze się z konsumpcji pieniędzy odebranych innym”.

    Przede wszystkim nie stawiał bym tej tezy tak jednoznacznie (szczególnie w obecnych czasach) oraz pamiętał, że po roku 1989 zrobiono bardzo wiele, aby wybić ludziom z głowy samodzielność i nauczyć, że istnieją lepsze drogi do finansowego sukcesu. Obecna masowa roszczeniowość z punktu widzenia narzuconych reguł jest więc (niestety) całkowicie racjonalna, skoro – jak zarobisz – to i tak cię okradną, albo chociaż dobrze przeczołgają…

    Nie sądzę też, abyśmy w sensie społecznym wyróżniali się jakoś negatywnie na tle imponującej międzynarodowej konkurencji. Warunki ogólnoświatowej piramidy finansowej są tak ustalone, że tworzony z powietrza pieniądz – w szczególności dolar jako waluta podstawowa, a wraz z nim inne waluty – dewaluują się w zastraszającym tempie i prawdopodobnie wkrótce będziemy mieć radosny finał tego procesu w postaci i skali, jakiej mało kto by sobie życzył.

    Jako naród, straciliśmy bezpowrotnie blisko 30 lat, nie tworząc żadnej realnej elity wolnej od uwarunkowań starego systemu, zdolnej poprowadzić Polskę w jakimkolwiek sensownym kierunku, jak też nie zabezpieczyliśmy się na ewentualność ponownego ruchu geopolitycznych płyt tektonicznych. Kiedy więc runie światowe domino, zapłacimy za to bardzo wysoki rachunek, prawdopodobnie przystępując do gry zgodnie ze scenariuszem roku 1939 i analogicznymi efektami.

    Zapewne jest już dawno za późno, ale jedynym dla nas ratunkiem byłoby obecnie wywrócenie całego systemu gospodarczego do góry nogami, tworząc w zamian azjatyckiego tygrysa europy. Ale to się nie stanie, bo oznaczałoby to likwidację wszystkich synekur, koniec próżniaczej klasy politycznej i rozdawnictwa oraz wszystkich dotychczasowych przywilejów. Nie ma też kto takiego procesu wypromować i przeprowadzić, ani społeczeństwo tego nie poprze, nie mówiąc już o tym, że nikt z naszych tzw. “sojuszników” nam na to nie pozwoli.

    Zjawiska muszą być rozpatrywane w możliwie najszerszym tle, ponieważ w przeciwnym wypadku ich ocena może zostać zafałszowana. Uważam, że ład światowy ulega obecnie olbrzymim zakłóceniom w związku z dokonującą się nieuchronnie zmianą hegemona. USA mają w zasadzie tylko dwie opcje, rozpocząć wojnę z Chinami – której nie mogą wygrać – ale mogą spróbować ustanowić na świecie układ bipolarny podobny do układu z ZSRR lub zwiesić głowę i dać się zdmuchnąć finansowemu tsunami upadku dolara i systemu Bretton Woods.
    Obstawiam, że jak system dotknie ostatniego miejsca na krawędzi, polecą bomby. W czasie kiedy USA będą sobie z Chinami za pomocą pocisków wyjaśniać wzajemne wątpliwości, my będziemy sobie wyjaśniać wątpliwości terytorialne z sąsiadami, Niemcami z jednej, a Rosją z drugiej strony.

    A jak kurz opadnie, Chiny zaproponują walutę bazującą na parytecie złota, pytanie tylko, czy my wciąż będziemy znajdować się na mapie. Jeżeli nie zdarzy się jakiś cud, to sądzę, że nie. I będzie to tylko nasza własna wina, niczyja więcej. Jak zawsze.

    Kaczyński – i z tego trzeba sobie zdawać sprawę cały czas – nie jest żadnym odrębnym zjawiskiem, a jedynie wytworem społecznych oczekiwań. Oczywiście w pewnym zakresie kreuje on społeczną rzeczywistość, ale w fundamentalnym sensie to ta rzeczywistość kreuje jego samego nieporównanie bardziej. Uwaga ta dotyczy również Tuska, Hitlera i wszystkich innych.

    Tak patrząc na sytuację, postrzegam Kaczyńskiego jako najlepsze co możemy mieć – podkreślam – nie w sensie teoretycznym, tylko realnym. Jest to oczywiście droga na szafot, ale szafot pojutrze. Droga tzw. opozycji, to droga na szafot już dzisiaj i tworzenie zjawisk nieodwracalnych, jak chociażby import wspaniałych kultur, rozmontowywanie systemu obronnego i resztek finansowego (Euro).

    Pozostaje posiadać tylko nadzieję (matkę głupich) że jak wszystko runie, to będziemy jeszcze mieli szansę “nawrócić się” – choćby na ruinach – a w scenariuszu kulturotwórczym i “europejsko wartościowym” szans już takich w ogóle nie widzę.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *