Monthly Archives: December 2017

Krótka historia ekonomii – recenzja

W moje ręce wpadła książka, której autorem jest Niall Kishtainy. Jak sam tytuł wskazuje, książka miała być przeglądem koncepcji ekonomicznych w dziejach świata. To mogłoby być ciekawe.

Stałem się bardzo podejrzliwy już na stronie 10, gdzie autor stawia tezę “różnica dochodów między bogatymi i biednymi jest po prostu niesprawiedliwa”. Otóż stoję na stanowisku dokładnie przeciwnym. Uważam, że sprawiedliwość polega dokładnie na tym, że ludzie mają różne dochody. Ci mniej pracowici są biedniejsi od tych bardziej zaradnych i wykształconych. Niesprawiedliwe jest tylko to, gdy ludzie nie mogą się rozwijać (bo są zawody zamknięte) i pracować (bo jest drakońskie prawo podatkowe). Bez różnic w dochodach nie miałoby sensu wykonywać żadnej pracy, nie byłoby sensu się wysilać. Nawet Sowieci zdali sobie sprawę z tego bardzo szybko po rewolucji i zróżnicowali dochody pracownikom.

We wspomnianej książce jest wyraźny dryf w lewo. Dużo pisze się o wszelkiej maści lewakach, przewijających się w historii świata, mało mówi się o wolności, krótko wspomina się o Szkole Austriackiej. To chyba jest ostatnio bardzo modne, interesować się czyrakami Marksa i deklarować nienawiść do burżujów oraz kamieniczników.

Z tego co dowiedziałem się o autorze wynika, że interesują go powiązania teorii ekonomii z realnymi wydarzeniami, na przykład krachem roku 2007. I w jego książce można zobaczyć jak słabo radzi sobie z opisywaniem świata – dotyka tylko kwestii stricte ekonomicznych. Zresztą historycy mają taki sam problem, nie potrafią dostrzec aspektów poza dane wydarzenia polityczne.

Aby zrozumieć przeszłe wydarzenia i przewidzieć przyszłość trzeba poruszać się po wszystkich dziedzinach nauk społecznych i nie tylko. Podstawą jest zawsze zasób energetyczny danej społeczności, wynikające z tego zasoby surowcowe, żywnościowe i produkcyjne. Tymi zasobami zarządzają ekonomiści, co również ma wpływ na politykę. Politycy piszą historię. No i jest jeszcze aspekt niezwykle często pomijany, czyli filozofia rozumiana jako szereg wierzeń i wartości wyznawanych przez daną społeczność w danym czasie.

Bez takiej wiedzy nie da się dobrze napisać historii czegokolwiek, czy ma to być książka o rewolucjach we Francji, czy o powstaniu liberalizmu w Anglii, czy też przekrojowo o całej historii ekonomii.

Share This Post

Kaczonomika – post scriptum

W poprzednim poście napisałem, że postępu nie da się zrobić opierając się na dawnych technologiach. Podałem przykład zaprzęgu konnego, którego nie da się znacząco polepszyć dodając kolejne pary koni.

Niestety, jak zwykle, zadziałał paradoks Słomskiego, który mówi, że niezależnie jak starannie będzie się wykładać tezy, to i tak dużo ludzi nie skuma. W ten sposób posypały się dziesiątki komentarzy o tym, że elektrownie atomowe są złe.

Nie ma technologii, która byłaby całkowicie neutralna dla środowiska. To wynika z prostego prawa fizyki, które mówi, że entropia układu może tylko rosnąć. Produkcja czegokolwiek powoduje, że pojawiają się odpady i szkodliwy wpływ na otoczenie. Nawet “ekologiczne” wiatraki wymagają mnóstwa surowców i lubią mielić ptaki. Na pewno prąd ze współczesnych atomówek byłby lepszy do ogrzewania polskich domów niż spalanie “wungla i śmieciów”. Setki tysięcy przedwczesnych chorób rocznie mniej.

A teraz coś ważniejszego. Otóż chodzi o to, że musimy tworzyć przełomowe technologie. To nie my kupujmy licencje na ikarusy, tylko niech od nas kupują licencje na rzeczy, które nie mają jeszcze nazwy. Nie energia z uranu, tylko energia z toru jest przyszłością. Jesteśmy na wyciągnięcie ręki od technologii, która może być przełomem w produkcji energii.

Niestety, w kraju rządzonym przez januszy, gdzie mamy taki a nie inny stosunek powołań kapłańskich do absolwentów politechniki, można liczyć wyłącznie na cud. A ponieważ ja mało wierzę w cuda, to moim zdaniem nic się nie zmieni, w Polsce był, jest i będzie syf i marazm.

Share This Post

Kaczonomika

W Stanach tworzy się nazwy dla pomysłów kolejnych ekip na gospodarkę zlepiając nazwisko aktualnego prezydenta z ‘nomics’, na przykład ‘reaganomics‘.

W Polsce wycinek ogólnej filozofii Kaczyzmu dotyczącej gospodarki można nazwać Kaczonomika. To taka gierkonomia na sterydach, widać wyraźne podobieństwa:

  • Propaganda sukcesu, ciągle musimy doganiać inne gospodarki świata i podobno już jesteśmy całkiem blisko.
  • Mała stabilizacja i socjalizm – wtedy w postaci małego fiata i wolnych sobót, dziś w postaci 10latka z niemieckiego szrotu i 500+.
  • Powrót do gospodarki centralnie planowanej w postaci tzw. repolonizacji.
  • Zadłużanie kraju, które wtedy rosło dynamicznie, rośnie i dziś.
  • Opieranie się na przestarzałym modelu gospodarczym – wtedy na hutach i kopalniach, dziś na tamach, kopalniach i nadal węglu.

Kaczonomika tworzona jest przez januszy 50+. Za Gierka były ich ‘złote czasy’, wtedy janusze mogli wypić dużo wódki i nie mieli jeszcze problemów z erekcją. Nic dziwnego, że chcą powrotu tamtych czasów. Im bardziej prosty człowiek, tym bardziej kieruje się instynktem i sentymentem, który zastępuje mu inteligencję i kreatywność.

Niestety, kraju nie da się rozwijać i modernizować starymi metodami. Nie da się budować autostrad z bruku, nie da się budować szybkiego transportu dodając kolejnych par koni do zaprzęgu.

Szczególnie bulwersujący jest ostatni punkt gierkonomii/kaczonomiki. Górnictwo węgla jest rakiem na polskiej gospodarce, stanowiącym totalnie wadliwe alokowanie zasobów kapitałowych i ludzkich. Gospodarka, które nadal rozwija się wbrew obecnemu reżimowi potrzebuje kapitału i ludzi. Budując energetykę jądrową zyskujemy tanią energię dla kraju i ludzi, którzy mogą produktywnie pracować tam, gdzie są potrzebni. Kompletną głupotą jest Narodowe Lotnisko Międzynarodowe. W świecie kończącej się ropy potrzebujemy szybkiej komunikacji kolejowej.

Niestety, skończy się to jak za Gierka. Będzie ostre spotkanie ze ścianą, problem ze sfinansowaniem obsługi długu, całą resztę już znamy.

Share This Post