Szwecja

Heraklit z Efezu powiedział, że “nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki”. Wszystko się zmienia, tak jak w rzece napływają nowe wody, tak rzeczywistość wokół nas się zmienia. Nie inaczej jest ze społeczeństwem. Starsze pokolenie wymiera, do głosu dochodzi młodzież z innymi poglądami. Dodatkowo media i stojące za nimi niejawne grupy interesów wpływają na poglądy mas prowadzonymi działaniami propagandowymi.

W ciągu ostatniego ćwierćwiecza Ameryka nie jest tym samym miejscem, jakim była. Używanie marihuany stało się powszechnie akceptowalne, podobnie jak związki jednopłciowe. Polska też się zmienia. Nie została drugą Ameryką, Irlandią, Japonią ani Koreą. Polska ewidentnie dryfuje w kierunku Skandynawii. I wcale nie jestem pewien, czy dobrze jest być dzisiaj Skandynawem…

Cechą państw skandynawskich jest istnienie Kościoła państwowego. Państwo i Kościół są elementami władzy nad obywatelem, wzajemnie się przenikają. Choć na północy się od tego odchodzi, to w Polsce właśnie porzuca się fikcję konstytucyjnego rozdziału Kościoła od państwa.  Od czasu ostatnich wyborów stało się jasne, że kler będzie rządził w kraju bez używania białych rękawiczek. I większości ludzi to nie przeszkadza, nawet tego nie dostrzegają. Nie ma ani jednej partii politycznej, która by postulowała laicyzację kraju. Polacy nie rozumieją nawet, że lepiej żyć w kraju oświeconym niż w teokracji.

Coraz bardziej rośnie w Polsce grupa ludzi, którzy muszą składać oświadczenia majątkowe. Z czasem może to obejmować wszystkich obywateli (oczywiście oprócz kleru). Podobnie jak na przykład w Norwegii, gdzie majątki i dochody są jawne. Znana jest również niechęć Skandynawów do gotówki. W Polsce prowadzone są obecnie nasilone kampanie zniechęcające do obrotu gotówkowego. Podnosi się argument, że druk nowych banknotów i ich obieg w gospodarce jest bardzo kosztowny, pomija się fakt, że prowizje płacone operatorom kart płatniczych są dużo większe.

Przede wszystkim jednak Polacy pokochali socjal. Taki w wydaniu szwedzkim. Opodatkować wszystko co się da wysokimi stawkami i potem łaskawie ‘rozdawać’ obywatelom ich własne pieniądze, pomniejszone o koszt działania systemu. I takiego systemu bronią wszystkie opcje polityczne w Polsce, łącznie z ‘liberałami’.

Charakterystyczne dla Szwedów jest drobiazgowe kontrolowanie poszczególnych członków społeczności i regulowanie każdego aspektu życia. Dokładnie w tym samym kierunku idziemy w Polsce. Od wielu lat nie przypominam sobie żadnego rozluźnienia systemu kontroli, żadnej zwiększenia zakresu wolności obywatelskich, pomijając otwarcie niektórych zawodów. Był pomysł o likwidacji meldunków, ale już się z tego wycofano.

Polaków nie interesuje wolność, Polaków interesuje otulanie pieluchą przez państwo, aby w każdym aspekcie życia były regulacje dające im (złudne) poczucie bezpieczeństwa. Nie ma ani jednego postulatu, ani jednej partii politycznej mającej na sztandarze postulat wolności. Polskie partie ‘liberalne’ wycierają sobie pyski tylko jednym aspektem walki o wolności – prawami kobiet. I to nie dlatego, że chcą zliberalizować regulacje antyaborcyjne albo zastąpić zajęcia z katolickiej indoktrynacji wychowaniem seksualnym. Robią to tylko dlatego, że chcą być anty-PISem aby zgarnąć nieco wyborców.

Eksperyment z socjalizmem zawsze źle się kończy. W Szwecji (ale nie tylko tam, na przykład w Kanadzie czy Italii również) dochodzi się już do ściany. W Grecji z tą ścianą już się zderzono. Ilość wydatków tylko rośnie i wcześniej czy później zaczyna brakować rzeczy do opodatkowania. Koniec zawsze jest ten sam – bolesne bankructwo. Choć teraz, w szczycie prosperity trudno w to uwierzyć, będzie to również udziałem Polaków.

 

 

Share This Post

39 thoughts on “Szwecja

  1. W Szwecji alkohol powyżej 5% można kupić tylko w państwowych sklepach. Godziny sprzedaży są ograniczone żeby ograniczyć alkoholizm. Państwo ma monopol i łaskawie nakłada 70% podatku 🙂

    Do czego prowadzi socjalizm w Szwecji dobrze widać na przykładzie mieszkań np. w Geteborgu. Żeby wynająć mieszkanie musisz zapisać się na listę i czekać. Tak ze 2-3 lata. Kupując mieszkanie podpisujesz papier, że go nie wynajmiesz więc wynająć możesz tylko od urzędu miasta /gminy. Jak w Polsce za komuny 🙂

  2. Doxa, kiedy obstawiasz pojawienie się światowej recesji? Myślisz że będzie gwałtowny kryzys, czy długie lata stagnacji? Wiem, że nie jesteś jasnowidzem, ale napisz jak to czujesz.

  3. Niech sobie będzie i socjalizm, nie wiem kto z wyborców go kocha, na pewno kochają go politycy i państwowa administracja. Widocznie w takiej demokracji jaką mamy innego wyjścia być nie może, większość głosuje za tym żeby oskubać mniejszość a średni społeczny dobrobyt od tego wzrośnie.
    I trudno, taka socjalna mechanika, można by na to przystać gdyby było sprawiedliwe – a tu już powstaje kasta lepszych, przyjaciół i krewnych Partii, jedzących z ręki ministra prezesów spółek, publiczno-państwowych ‘partnerstw’ transferujących pieniądze podatników do kieszeni prywatnych biznesmenów, oczywiście podłączonych do tej samej sieci. No a sytuacja ludzi prowadzących normalny biznes jest coraz gorsza – oni są dawcami podatków a za te podatki otrzymują finansowaną przez państwo konkurencję i patrzą jak firmy-krzaki za dotacje wypaczają rynek i przejmują biznes do którego normalnie trzeba było dojść latami ciężkiej pracy. Komunikat jest prosty, albo jesteś z nami i z nami kręcisz lody, albo zdychaj na poboczu – w każdym razie w tym socjalizmie uczciwi ludzie nie bardzo mają czego szukać.

  4. Zapytam o praktyczny, natychmiastowy efekt rozdziału kościoła od państwa: czy wszystkie katolickie święta, w które mam obecnie wolne, stałyby się zwykłymi dniami roboczymi?

  5. Bardzo lubie takie wpisy, doksa bajdurzy wiec pewnie złoto tanieje i nie ma czym straszyć więć straszy swoimi halucynacjami.
    Jeszcze ze 3 wpisy i bede kupował

  6. To temat skomplikowany – obecnie najwięcej ludzi bogatych jest bogatych z domu. I uważam, że to nie jest sprawiedliwe. Żywot człowieka powinen zależeć w większości od pracowitości/inwencji/chęci do poprawiania swojego życia.
    Niestety lewica (np PiS) chce zabierać owocy pracy ludzi pracowitych, stąd zamiast pomysłów na opodatkowanie kapitałów, ogromne podatki dla ludzi na etacie/prowadzących małe firmy.
    Nie jest dobrze na świecie, na którym ciężko dojść do satysfakcjonującego poziomu życia ciężką pracą i jest się tej szansy konsekwetnie pozbawanym przez oba niby zwalczające się obozy – lewicę broniącą najczęściej leni, oraz prawicę broniącą korporacje (USA i republikanie).

  7. @ Łukasz
    Wszystkie święta kościelne pozostaną dniami wolnymi od pracy, tak jak i to było za komuny. Natomiast z urzędów państwowych powinny zniknąć krzyże i inne symbole religijne, nauka religii powinna odbywać się poza godzinami lekcyjnymi. Dzieci nie uczęszczające na religię nie powinny być zmuszane do uczestniczenia w rekolekcjach, tak jak to dzieje się do tej pory. Policjanci chcący pielgrzymować na Jasną Górę, powinni odbywać te pielgrzymki na własny koszt i w czasie urlopu, a nie na koszt podatnika i w czasie pracy. Itp. itd.

  8. “Nie ma ani jednego postulatu, ani jednej partii politycznej mającej na sztandarze postulat wolności.”

    Zapomniałeś albo celowo nie napisałeś o “Wolność” JKM. Koleś od lat o tym mowi, ale Polacy nie dorośli do tego żeby być wolnymi.

  9. @Social

    Takie tłumaczenie z ust zwolennika wolnego rynku brzmi mniej więcej tak jak “dobry mamy produkt, ,tylko klienci pajace, bo go nie kupują”

  10. @Social
    “Wolność” JKM to partyjka kanapowa, która nigdy nie zdobędzie odpowiedniego poparcia. JKM jedzie od kilkudziesięciu lat na tym, że nie wchodzi do sejmu. Za każdym razem, kiedy ma na to realną szansę, palnie coś w TV na temat inteligencji kobiet, inwalidów itp., pomimo że jest bardzo inteligentny i doskonale sobie zdaje sprawę, jak to wpłynie na jego wynik wyborczy. Co prawda od wielu lat mówi to samo i miał wiele dobrych pomysłów (m. in. wpisanie zakazu zadłużania państwa do konstytucji), ale może sobie na to pozwolić, bo i tak nigdy nie będzie musiał wprowadzać tych pomysłów w życie. Zagłosowałem na niego raz i to był zarazem ostatni. Później zobaczyłem jak sobie smacznie śpi w fotelu w Brukseli z rodziawioną gębą, a ojro lecą na konto co miesiąc z tej unii, którą tam miał rozwalać od wewnątrz. Szkoda mi ludzi, którzy mu jeszcze wierzą.

  11. Ot, Imć fresnel to jest prawdziwy bystrzak, zobaczył śpiącego JKM-a i już na niego nigdy nie zagłosuje… A ja głupi od ćwiercwiecza wciąż tylko na niego. Może dlatego, że przeczytałem większość jego książek? I nie tylko jego. Ach, ja głupi, mogłem uważniej przyjrzeć się sennemu marazmowi w europarlamencie i pewnie oczy by mi się otworzyły, nie?

  12. @sprutygolf
    Tu nie chodzi o to czy on spał czy nie. Tak ja też wiem co on mówi i jak byłem młodszy to myślałem, ze on to wszystko tak na powaznie. Zastanów się tylko dlaczego nigdy jego partia nie przebija progu wyborczego? Tej siły nie trzeba powstrzymywać, ona się sama rozbije o ordynację 🙂

  13. Niestety, ale tu się zgodzę z fresnelem. JKM to bardzo inteligentny człowiek i gdyby naprawdę mu zależało na wprowadzeniu reform o których mówi to po prostu by kłamał, jak każdy polityk. Nie walił by głupot nt. kobiet, inwalidów itp. Ogólnie pitolił by jak każdy inny, dodając do tego TYLKO to co chcą usłyszeć ludzie a mianowicie – niskie podatki, bezpieczeństwo, o tym że wszystkim się zajmie państwo itp. A potem jak już by na niego zagłosowali to by zrobił swoje i naaara. Przecież pół-główek nawet wie, że trzeba mówić to co chcą ludzie usłyszeć i przede wszystkim mówić jak do debili, bo niestety, ale nasze społeczeństwo to w większości, często nie z ich winy, ogłupiona, niewydedukowana banda idiotów. 40 lat komuny zrobiło swoje, ludzie są zaprogramowani do zgadzania się na interwencjonizm państwowy, zabieranie wolności na rzecz mitycznego bezpieczeństwa i do podatków. Nie można im mówić, że nagle SAMI wszystkim będą się musieli zająć, w zamian za ogromną wolność i więcej kasy w kieszeni. Ludzie się BOJĄ wolności. No bo jak to tak Panie, bez “darmowych” szpitali i szkół. No jak to bez “socjału”, przecież jak będę leniwą mendą i powinie mi się noga to kto się mną zajmie itd. itp. Dało by się oczywiście przeprogramować społeczeństwo, ale do tego trzeba by było ogromnej maszyny propagandowej która jest teraz do dyspozycji tylko i wyłącznie post-komunistów. Będąc mądrym człowiekiem, jakim jest JKM, walczył by z nimi sprytnie wg. zasady poznaj wroga, zaprzyjaźnij się z nim, graj jak on gra, dostań się do środka i zniszcz od wewnątrz. Ale na BOGA nie mówić o tym, tylko GRAĆ.

  14. Dodam tylko, że takie sposoby na walkę z wrogiem są szeroko znane od dawna i stosowane m.in. przez wywiad na całym świecie. Prosta psychologia i socjotechnika.

  15. @sprutygolf @fresnel
    To ja zadam tradycyjne pytanie, którym lubie “wk…iać” korwinistów
    Co jeśli nieubezpieczony sprawca zginie w wypadku samochodowym, który sam spowodował

    Przy kontaktach z korwinistami zawsze to pytanie zadaję, bo odpowiedzi korwinistów są najczęściej wprost “genialne”.
    Najczęstsza to:
    należy wtedy sprzedać dzieci tego sprawcy (Korwin głosił, że dzieci powinny być własnością rodziców i odpowiedź jest nawet całkiem logiczna – po śmierci sprzedajemy rzeczy będące własnością sprawcy i z tego płacimy poszkodowanym).
    Jeden geniusz odpowiedział mi nawet, że sprzedać należy wtedy nie tylko dzieci, ale także żonę takiego sprawcy (Korwin głosił, że żona nie powinna dziedziczyć majątku po zmarłym męzu, a być częścią takowego).

  16. W sumie nie ma wielkiego znaczenia, co mysli Korwin. Zwisa mi to tak samo jak to, co mysli Gulczas.

    Zycie niesie za soba rozne ryzyka. Na przyklad takie, ze tzw. uchodzca zastrzeli pracownika i ciezarowka rozjedzie tlum Niemcow. I tu nie dzialaja zadne ubezpieczenia, terroryzm jest wylaczony przez kazdego ubezpieczyciela.

    A w przypadku powyzszym stoje na stanowisku, ze kazdy normalny czlowiek zostawia po sobie jakas mase spadkowa. Sam wrak ma pewna niezerowa wartosc. Jezeli to nie pokrywa strat – trudno, to jest wlasnie ryzyko zycia.

  17. @Doxa
    A w przypadku powyzszym stoje na stanowisku, ze kazdy normalny czlowiek zostawia po sobie jakas mase spadkowa.
    “normalny” staruszek tak. Normalny młody zostawia ujemną.
    Mediana ma do 25 roku życia ujemny majątek netto. Ja miałem ujemny do 23 (przez kredyt studencki).
    A zgadnij dlaczego ubezpieczyciele chcą sporo wyższej składki jeśli zadeklarujesz, że samochód będą prowadzić osoby poniżej 25 roku życia.

    Jak samochód miał OC to ubezpieczyciel płaci, w przypadku kierowania przez nieuprawnionego (pijanego, nie posiadającego prawka, złodzieja, terrorystę) też. W takich przypadkach ubezpieczyciel ma potem prawo dochodzić wypłaconej kwoty od sprawcy (lub z majątku pozostałego po sprawcy jeśli ów zginął).

  18. Znam kilka spraw tego typu, OC nie zawsze dziala.
    Znam przypadek faceta w USA, ktorego pojazd zostal uderzony od typu z duza predkoscia. Sekcja zwlok sprawcy stwierdzila, ze facet zmarl jadac samochodem na jakies tematy krążeniowe – uderzyl juz jako trup. A OC wygasa z chwila smierci posiadacza … I tu ubezpieczyciel wzial najlepszych prawnikow, bo przegrana przed amerykanskim sądem, ze OC trwa po smierci posiadacza, dawalaby ogromnie niebezpieczny precedens.
    Znam sprawe z USA, gdzie kierowca pracowal w Uber i w jego samochod uderzyla pijana babka. OC od razu stwierdzilo, ze do prowadzenia Ubera trzeba miec zupelnie inne OC, za zupelnie inne pieniadze i po prostu przyslalo czek na oplacona skladke, odstapilo od umowy (!). Poszkodowana pasazerka Ubera (sparalizowana od uderzenia) pozywa w tej chwili kierowce Ubera, wlascicielke auta jedzacego jako Uber, Ubera oraz sprawczynie. Roszczenie milionowe (renta do konca zycia), totalnie brak chetnych do placenia.
    Znam sprawe, w ktorym moj byly wspolnik zderzyl sie z pijanym kierowca, OC sprawcy odmowilo wyplaty i musial sie z nim sądzić.
    No i wspomniana sprawa berlinska – OC nie pokrylo ogromnych strat, nieoplaconych rat, zardzewialego towaru itp.

    Odsylam do OWU OC dla PZU. Wyłączeń jest na pol strony. Jak rozbijesz zonie samochod swoim, nie dostanie OC 🙂

  19. @Doxa
    Nie wiem dokładnie jak to jest dokładnie uregulowane, ale powinno być tak, że jeśli ubezpieczenie jest obwiązkowe to Pańtwo określa warunki i dopuszczalne wyłączenia a ubezpieczalnia niech sobie zdecyduje czyt taki produkt zaoferuje czy nie, ale jeśli zdecyduje się go zaoferować to wszelkie odstępstwa od tego, czego państwo wymaga od takiego produktu są wtedy oszustwem i z paragrafu o oszustwo powinny trafiać do sądu.

    A wyłączenia być oczywiście mogą, ale na zasadzie, że po wypadku spowodowanym przez pijanego ubezpeczalnia wypłaca OC po czym ma prawo dochodzić wypłaconej kwoty od sprawcy (lub ze spadku po nim jeśli w tym wypadku zginął).

    Akurat w przypadku kierowców, lekarzy i prawników nie widzę w zasadzie żadnej możliwości pozwolnenia na brak ubezpieczenia od popełnienia błędu (może poza taką, że kierowca/lekarz/prawnik deponuje kilka milionów dolarów na specjalnym koncie i taki depozyt uprawnia go do jeżdżenia/leczenia/świadczenia usług prawnych bez wykupowania ubezpieczenia). W przypadku kierowców mamy tu jeszcze taki fakt, że tak się nieprzyjemnie składa, że członkowie grupy najczęśniej powodującej wypadki (tj. ludzie przed 25 rokiem życia) mają statystycznie ujemny majątek netto.

  20. @xxx
    Pracuję w firmie transportowej. Struktura prawna firmy jest tak zaplanowana, żeby chronić majątek od takich nietypowych sytuacji. Standardowa sytuacja jest taka: “tir” uderza w nieruchomość, pojazd itp. Wina kierowcy tira, więc poszkodowani dostają pieniądze na naprawę swojego mienia z naszej polisy OC, która w 99% przypadków jest wystarczająca. Ale jeśli takich tirów masz 500 to prawdopodobieństwo, że tym razem będzie to zdarzenie z tej 1% nietypowej puli, rośnie.
    W swojej 12 letniej pracy w branży spotkałem się z 2 takimi przypadkami (w firmie, która ma ok 300 pojazdów): 1. kierowca przez nieuwagę nie zdążył wyhamować i uderza w osobówkę, którą jechało 5 osób. Ta zostaje wepchnięta pod “lorę”, czyli cięzarówkę z 8 nowiuteńkimi samochodami osobowymi. 5 osób ginie. Polisa wystarczyła tylko dlatego, że zdarzenie miało miejsce w Polsce. Identyczne zdarzenie za granicą z pewnością wyczerpałoby standardową polisę OC i co ponad to, płaciłby przewoźnik.
    2. Ciężarówka wjeżdża we Francji pod odpowiednik naszego pendolino. Koszty tylko na jednym zdarzeniu (choć nikt nie zginął) przekraczają 1 mln euro, a właśnie 1 mln było limitem w szkodach na mieniu w polisie OC.
    Po tym struktura firmy została tak zorganizowana, żeby w podobnych sytuacjach dało się zwyczajnie zbankrutować.

  21. @Łukasz
    Te sprawy ubezpieczenia, to raczej tylko taki mój pretekst i prowokacja do tego, aby z krowinistów wypłynęło to całe g…no pokazujące, że ta cała wolność jaką mają na sztandarach to “zasłona” faktu, że proponują system legalizujący niewolnictwo – w którym całkowicie legalnie dziecko może zostać sprzedane jako niewolnik (a kobieta sprzedana do burdelu i tam zmuszona do prostytucji) i to nie z własnej winy, a dlatego, że ojcec/mąż nie ubezpieczył się, a potem spowodował wypadek, w którym zgniął.

    Po prostu Kowiniści niewolnictwo nazywają “wolnością” tak jak w Korei Północnej totalitarną dyktaturę nazywają “republiką demokratyczną” (Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczną się to państwo przecież nazywa).

  22. @xxx
    W Izraelu są kibuce, czyli, jak czytałem w zbiorze tekstów “wolnościowych” wybranych przez prof. Balcerowicza, destylaty soc-komuny w i tak socjalistycznym przecież państwie. Czy nie możnaby zrobić paru korwino-kibuców w Polsce w ramach eksperymentu?

  23. No wlasnie. W PRL byly takie pomysly. PZPR obawialo sie, ze to rozwali system, jezeli pojawia sie wyspy liberalizmu. I mieli racje, takie eksperymenty w Chinach spowodowaly, ze z komunizmu zostala tylko nazwa, liberalizm rozlal sie na caly kraj. Europejscy komunisci nie wiedzieli jeszcze wtedy jak sie eksperyment zakonczy, nie wyobrazali sobie ze w gospodarce liberalnej komunisci nadal moga byc u wladzy.

    Obecnie jest dokladnie tak samo. Gdyby zrobic jedno wojewodztwo bez socjalizmu, to po paru latach bylby tam Singapur, jedno z bogatszych miejsc na swiecie. Tylko co z reszta wojewodztw, z ktorych wiekszosc ludzi zdolnych do pracy by uciekla? Co z wladza sejmu, ktora by przestala obowiazywac na obszarze eksperymentu?

  24. @doxa
    “Co z władzą sejmu?”

    Skopiować rozwiązania z kibuców lub z konkordatu.

    Przy okazji, wikipedia podaje, że w kibucah gender się nie przyjęło…

  25. @Łukasz
    “W Izraelu są kibuce, czyli, jak czytałem w zbiorze tekstów “wolnościowych” wybranych przez prof. Balcerowicza, destylaty soc-komuny w i tak socjalistycznym przecież państwie. Czy nie możnaby zrobić paru korwino-kibuców w Polsce w ramach eksperymentu?”

    Korwino-kibuce, w których dziecko jest własnością ojca (kobiety wg pomysłów Korwina mają nie mieć własności) i może zostać przez niego sprzedane jako niewolnik albo zlicytowane jako niewolnik za długi ojca?
    Jakoś mi się w głowie nie mieści przywrócenie niewolnictwa nawet na ograniczonym obszarze, ale może mam małą wyobraźnię…

    Bo przecież to, że system, w którym istnieje niewolnictwo korwiniści nazywają “wolnością” nie sprawia, że to przestaje być niewolnictwo.
    Tak samo jak to, że Korea Północna nazywa siebie “republiką demokratyczną” nie sprawia, że przestaje być totalitarną dyktaturą.

  26. @xxx

    Co prawda za wiki (choć temat mnie bardzo zainteresował i może masz coś godnego polecenia na ten temat?): “Zasady życia w kibucach przypominały w pewnym stopniu niektóre postulaty utopijnego komunizmu, (…). Główną zasadą był brak własności prywatnej, wspólnota całego majątku, wspólnota dzieci”

    Jeśli współcześnie, w Izraelu, legalnie działają enklawy, w których nikt nie ma własności, to korwino-kibuc, w którym takie prawo miałoby 50% społeczeństwa, byłby krokiem we właściwym kierunku 😉 (ja sam – domorosły korwinolog – z postulatem odebrania prawa własności kobietom się nie spotkałem)

  27. @Łukasz
    to korwino-kibuc, w którym takie prawo miałoby 50% społeczeństwa, byłby krokiem we właściwym kierunku
    Nie wychodzi 50% w korwino-kibucu, oprócz zamężnych kobiet nie miałyby go:
    – dzieci (byłyby generalnie własnością ojca)
    – dorośli mężczyźni, którzy jako dzieci zostali niewolnikami (ojciec ich sprzedał, albo zbankruktował i jego dzieci zlicytowano)
    – dorośli mężczyźni, którzy zbankrutowali i w związku z tym ich samych sprzedano jako niewolników

    (ja sam – domorosły korwinolog – z postulatem odebrania prawa własności kobietom się nie spotkałem)
    Bo były tyko postulaty odebrania kobietom prawa własności do majątku małżeńskiego i odebrania im prawa dziedziczenia.
    Zatem przed wyjściem za mąż kobieta mogłaby posiadać majątek (o ile sama go uzyskała – odziedziczyć nic by nie mogła), wdowa też (ale tylko to co zarobiła po śmierci męża, majątek małżeński przechodziłby na kogoś innego).

    The bottom line is: korwiniści proponują niewyobrażalne g..no i system niewolnictwa i nazywają to g…no “wolnością” identycznie jak północkokoreańskie państwo będące totalitarną dyktaturą nazywa siebie “republiką demokratyczną”.

  28. Pytanie do kogoś, kto zetknął się z tematem kibuców: co polecacie do przeczytania?

    @xxx
    Z przykrością stwierdzam, że to możliwe (prywatna niewola za długi, licytacje ludzi), że korwiniści coś takiego proponują, ale bardzo wątpliwe, że proponował to sam Korwin. Znałbym to.

  29. bardzo wątpliwe, że proponował to sam Korwin. Znałbym to.
    Raczej nie zdajesz sobie co dokładnie niektóre postulaty Korwina oznaczają, bo nie znasz np. dokładnej definicja słowa “własność”. Ale Korwin tę definicję przecież zna.

    Warunkiem koniecznym by coś było własnością jest możliwość sprzedaży tego czegoś. Coś czego nie możesz sprzedać z definicji nie jest twoją własnością.
    A Korwin postuluje by dzieci były własnością rodziców (nieślubne własnością matki, pozostałe własnością jej męża) czyli z definicji mogły być kupowane i sprzedawane.

    W przedsecesyjnych USA Murzyni byli własnością ale dzieci nie. Właściciel plantacji mógł sprzedać Murzyna, ale swojego dziecka sprzedać nie mógł. Gdy zbankrutował licytowano jego Murzynów, ale jego dzieci nie licytowano.
    Bo dzieci własnością nie były, gdyby były mógłby je sprzedać tak samo jak Murzynów i tak samo jak Murzynów by je licytowano w przypadku bankructwa.

    A Korwin własność dzieci właśnie postuluje, po prostu niektórzy nie wiedzą dokładnie co słowo “własność” oznacza, ale Krowin na pewno znaczenie tego słowa zna.

  30. @Doxa
    Dzieci wolnych ludzi nie były licytowane, kiedy rodzice popadli w długi. A nie były dlatego, że nie były własnością rodziców, a licytowana w takiej sytuacji jest własność.

    Dzieci niewolników automatycznie były niewolnikami oczywiście.

  31. @xxx

    – “Kupowanie sobie dziecka” – tak nazywa się adapocje komercyjne ze wskazaniem są praktykowane choćby w Polsce. Nie tej “korwinowej” tylko współczesnej.

    “Coś czego nie możesz sprzedać z definicji nie jest twoją własnością.”
    To mam pytanie: czytałem, o tym, że w Iranie handel narządami jest możliwy i uregulowany prawnie, a np. w Polsce nie mogę sprzedać nerki. Czy moja nerka jest moją własnością tylko w krajach takich jak Iran, które dopuszczają jej sprzedaż?
    Z tego wynika drugie, bardziej niepokojące pytanie: kto jest właścicielem mojej nerki, gdy jestem w Polsce?

  32. @Łukasz

    Z tego wynika drugie, bardziej niepokojące pytanie: kto jest właścicielem mojej nerki, gdy jestem w Polsce?

    Tak Twoja nerka nie jest Twoją własnością jeśli nie możesz jej sprzedać. A jako, że nikt inny też nie może jej sprzedać, to po prostu nie ma ona właściciela, tak jak nie ma go wiele (>99.99999999999%) rzeczy we Wszechświecie. Księżyc też nie ma właściciela, Słońce też go nie ma, powietrze go nie ma i międzynarodowe wody morskie go nie mają i jakoś świat się z tego powodu nie zawalił.
    Możliwość sprzedaży to warunek konieczny by coś spełniało definicję “własności”, ale nie jest to warunek wystarczający, konieczne jest spełnienie jeszcze innych warunków – więc to, że można sprzedać dziecko do adopcji nie znaczy jeszcze własności, jest wiele przypadków, gdy ktoś ma prawo sprzedać daną rzecz, ale jej właścicielem nie jest (typowy przypadek: dajesz komuś pełnomocnictwo do sprzedania Twojej rzeczy – taki pełnomocnik choć może daną rzecz sprzedać, to jej właścicielem nie jest).

  33. @Łukasz: Zgadza się, w Polskim prawie trzeba wyrazić sprzeciw, aby po śmierci nie być dawcą organów. Już swego czasu o tym pisałem, tylko nie wiem czy u Doxy. W zachodnich krajach jest odwrotnie, tam trzeba wyrazić zgodę, aby organy były pobrane. To dla mnie pokazuje jak traktowani są ludzie w PL i na zachodzie. Na zachodzie jak podmioty decydujące o sobie, w PL jak przedmioty, z którymi można sobie zrobić co się rzewnie podoba… niestety.

  34. Najgorsze jest to, że trzeba wyjaśnić pojęcie śmierci. Co to znaczy śmierć. Co to znaczy umrzeć. Np. bije Ci serce ale przychodzi komisja i stwierdza śmierć pnia mózgu. Akurat potrzeba serca dla kogoś z duża kasa i Cię kroją. Jeżeli nie żyjesz i umarłeś to nie powinieneś czuć bólu. Dlaczego takich ludzi umarłych się znieczulenie? Po co jest ta klinika budzik? Przecież można pokroić wszystkich i po temacie. Dlatego ta ustawa jest tak niebezpieczna. Pamiętam, że jak ją wprowadzali to mówili jak fajnie i że będą organy od zmarłego. Mnie się kojarzy, że jak od zmarłego to niech idą na cmentarz. Kluczem jest definicja śmierci. Jesteśmy wałem i nawet jak prawie nie żyjesz.

  35. Po co nam Państwo. Po to abyśmy wolności swych zażywali. Cytuję Jana Zamoyskiego. Im więcej państwa tym mniej wolności.
    Ludzie jednak tego nie rozumieją jedna grupa pasożytuje na drugiej. Ludzie chcą socjalizmu czują się bezpieczni ale to tylko złudzenie.
    To wszystko już było. Nikt nie wyciąga wniosków.
    Zawsze mam ubaw jak zadaję pytanie . Skąd biorą się pieniądze. Słyszę różne odpowiedzi. Prawidłowa odwiedź brzmi, że z powietrza. Wszyscy patrzą się na mnie jak na świra.
    Ale trzeba żyć.
    Pozdrawiam z Malty.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *