Monthly Archives: April 2017

Auf Wiedersehen Bessergold

Mijają 4 lata gdy z wielkim hałasem oddział w Polsce otworzył pierwszy niemcki diler złota. Dla przypomnienia archiwalny wpis na Goldblog jest tu. Miał być to początek końca polskich dilerów, którzy mieli być stopniowo wypierani przez oddziały niemieckich dilerów lub też handel złotem przez banki.

Nic takiego się nie stało. Niemcy ani inni obcokrajowcy nie weszli na rynek złota w Polsce. Nawet mimo tego, że znam firmy otwierane przez Polaków tylko po to, by zaoferować je firmom zagranicznym, jako przyczółek na rynku polskim. Zresztą, skoro ktoś miałby zarobić na wpuszczeniu inwestorów z Zachodu na nasz rynek, to czemu nie my? Tak więc naszą reakcją było zaoferowanie naszej marki na sprzedaż (za “godną” kwotę). Tak jak się spodziewałem, zainteresowanie postawieniem oddziału w Polsce jest zerowe.

Sam Bessergold właśnie się zamknął. Byłem wczoraj w ich siedzibie: biuro zamknięte, szylfy zdemontowane. Wyceny na stronie internetowej wyłączone. Pod telefonem odczytywana jest wiadomość, że można zamawiać w Niemczech. Firmę tą żegnam z żalem. Każdy z nas – dilerów – buduje rynek i edukuje inwestorów. To, że ktoś nie kupił u nas tylko w Bessergold nie ma znaczenia – być może ktoś uświadomiony przez Bessergold jakie zalety ma posiadanie złota inwestycyjnego kupił u nas.

Powód tej sytuacji jest taki, że uczciwy handel złotem inwestycyjnym jest bardzo ciężkim kawałkiem chleba. Branża jest niskomarżowa, klienci są niezwykle żądni jak najniższej ceny, a sam rynek jest mikroskopijny w porównaniu do krajów zachodnich. Zwykła pizzeria lub dyskoteka może przynieść dużo większe zyski niż bycie dilerem i zarabianie po kilkadziesiąt złotych na uncji złota. Sytuacja jest analogiczna do rynku domów spokojnej starości – dużo się mówi o świetlanej przyszłości branży, ale jeżeli przeprowadzi się nawet prostą kalkulację, to okaże się, że biznesowo korzystniej jest wybudować hotel. Dlatego nie ma zbyt wielu dilerów złota i dlatego nie ma zbyt wielu miejsc w domach spokojnej starości.

Frustrację dilerów widać po tym, jak starają się rozszerzać działalność na inne branże związane z kruszcami. Starają się wchodzić w wysokomarżowe rynki monet kolekcjonerskich. Praktyczniej każdy diler skupuje i sprzedaje biżuterie. Nie robili by tego, gdyby zadowalała ich sytuacja w ich rodzimej branży i gdyby mogli się tam rozwijać.

Tymczasem marka 79th Element istnieje już siódmy rok, czyli jesteśmy jednym z najstarszych i najstabilniejszych dilerów złota w Polsce. Tak jak konkurecja staramy się rozwijać na innych polach niż tylko sprzedaż detaliczna kruszców. Właśnie wysłaliśmy roczny raport do KRS – pomimo dużych inwestycji rok 2016 zamkneliśmy zyskiem w wysokości ponad 60 000 zł. Jesteśmy firmą stabilną finansowo, o ugruntowanej pozycji na rynku i gwarantującą obsługę klientów na najwyższym poziomie.

Share This Post

Edge

Kurs akcji zmienia się wraz z upływem czasu, co jest spowodowanie między innymi przez:

  • zmiany makroekonomiczne w gospodarce, w tym zmiany otoczenia konkurencyjnego,
  • zmiany sytuacji ekonomicznej samego przedsiębiorstwa oraz jego perspektyw rozwoju,
  • przypadkowe chaotyczne zmiany (błądzenie) kursu,
  • aktywności spekulacyjne,
  • docieranie informacji o powyższych czynnikach do inwestorów.

Można stwierdzić, że każdego dnia inwestorzy nabywają coraz większą wiedzę o sytuacji spółki oraz jej otoczenia, reagują składaniem zleceń kupna i sprzedaży, przez co wycena zmienia się w taki sposób, że lepiej odzwierciedla obecną i przyszłą wartość spółki. Z drugiej strony każdego dnia zmienia się sytuacja. Mamy trochę tak jak z gonieniem króliczka, coraz to prawie go łapiemy, a on ciągle stara się nam uciec. Graficznym przedstawieniem tej pogoni za trafną wyceną spółki jest jej wykres giełdowy.

Zyski na giełdzie osiągają ci, którzy mają przewagę informacyjną na innymi graczami. W slangu inwestorów nazywa się to egde. Można to osiągnąć na kilka sposobów:

  • white edge – przewaga poprzez pracę analityków nad publicznymi aportami,
  • gray edge – wnioski wyciągnięte z zasłyszanych plotek czy kuluarowych wypowiedzi osób zarządających,
  • black edge – informacje mające znaczenie dla notowań jeszcze nie ujawnione w oficjalnym komunikacie spółki, przejęte przez osobę spoza spółki i celowo wykorzystane dla uzyskania zysku z zakupu lub sprzedaży walorów.

W krajach rozwiniętych rynek akcji jest kontrolowany bardziej niż w Polsce, gdzie nawet wielumilionowe afery typu PMI SA przechodzą bez echa, bez reakcji prokuratury, bez wyroków. Mając dostęp do baz danych łatwo jest wyłapać sytuację, w której walory jakiejś spółki zostały zakupione lub sprzedane w dużej ilości na krótko przed publicznym ujawnieniem znaczącej informacji. Można się domyślać, że ktoś nielegalnie wszedł w posiadanie kluczowej informacji i ją wykorzystał.

Dlatego właśnie tak trudno jest odnieść sukces jako indywidualny inwestor giełdowy lub walutowy. Zwykle inwestor ma przeciwko sobie profesjonalnych graczy, którzy wiedzą lepiej od niego i szybciej reagują na nowe informacje. Bycie indywidualnym inwestorem jest tak samo głupie jak próba bicia się na ringu z profesjonalnym bokserem lub gra z profesjonalistami w pokera. Proszę spojrzeć na wykresy z kluczowych momentów, na przykład przy wypowiedziach Trumpa czy wcześniej, polskiego rządu nt. opodatkowania KGHM. Nowa wycena zachodziła w czasie pojedyńczych sekund. Gdy drobny inwestor wracał do domu po pracy, uruchamiał komputer i chciał złożyć zlecenie, było już dawno pozamiatane, o ile oczywiście nie miał automatycznych zlecen typu stop loss. Inny przykład: gdy inwestor czyta artykuł prasowy i dochodzi do wniosku, że warto zainwestować w daną spółkę, to uruchamia platformę transakcyjną tylko po to, by stwierdzić, że spółka już zdrożała…

Na szczęście dla nas nie wszystko jest całkowicie stracone. Duzi, profesjonalni gracze, którzy są naszymi przeciwnikami, myślą niezwykle sztampowo. Oto kilka przykładów:

  • wiara w dolara, jako “bezpieczną przystań”, najbezpieczniejszą walutę świata, podczas gdy w gruncie rzeczy rząd USA od dekad robi wszystko co możliwe by zniszczyć siłę nabywczą dolara, co się ostatecznie musi udać,
  • wiara w obligacje USA, jako najbardziej płynne aktywo, nie obarczone ryzykiem niewypłacalności emitenta, podczas gdy my wiemy, że USA ostatecznie zbankrutuje i zawiesi wypłacalność obligacji albo wypłaci je bezwartościową, hiperinflacyjną walutą,
  • przekonanie, że złoto jest surowcem, takim samym jak ruda żelaza, podczas gdy my wiemy, że złoto jest pieniądzem, który niezwykle mocno rośnie na wartości w sytuacji dewaluacji papierowej waluty,
  • przekonanie, że możliwe jest nieskończone zadłużanie się państw, podczas gdy my wiemy, że współcześnie rosnące zadłużenie państw musi skończyć się ich bankructwem,
  • przekonanie, że ropa naftowa jest surowcem, którego zawsze będzie pod dostatkiem, podczas gdy my wiemy, że zasoby ropy mogą się bardzo szybko wyczerpać i płynne węglowodory są trudne do zastąpienia innymi nośnikami energii,
  • przekonanie, że można osiągnąć nieograniczony wzrost gospodarczy przy ograniczonych zasobach planety, podczas gdy my wiemy, że wzrost gospodarczy musi ulec trwałemu zahamowaniu wynikającemu z przeludnienia i wyczerpania kopalin.

Jak wykorzystać tą wiedzę by ograć profesjonalistów, tak jak oni zwykle ogrywają nas, pozostawiam każdemu do przemyślenia.

Share This Post

Zarzewie

Świat już dawno nie był tak blisko III Wojny Światowej. Ostatnio chyba w 1983, gdy sowieckie centrum obrony przeciwrakietowej dalo fałszywą pozytywną informację o odpalonych amerykańskich rakietach ICBM i tylko niesubordynacja i nieprzestrzeganie procedur uratowało większość czytelników od śmierci. Gdyby nie płk. Pietrow bylibyśmy dziś radioaktywnymi trupami.

Od miesięcy dochodziły do nas fałszywe informacje ze skorumpowanych mediów głównego nurtu dotyczące Trumpa. Ja o tym wiedziałem, jego wyborcy również, ale sporo osób dało się nabrać. Podobno wygrał wybory dzięki służbom specjalnym Rosji, podobno jest marionetką Putina, podobno ludzie Trumpa zanoszą tajne informacje wprost do ambasady Rosji. Tymczasem Trump okazał się być jastrzębiem, podejmującym stanowcze kroki militarne. Oczywiście wszystkie te kłamstwa, publikowane przez media należące do oligarchów, którzy obawiają się utraty wpływów, nie zostały odwołane.

Zaostrzenie sytuacji zaczęło się od wydarzeń w Syrii. Ktoś rzucił granat z sarinem, zginęło kilkadziesiąt osób (czyli tyle co nic, jak na skalę tego konfliktu). Raczej nie jest to sprawka Assada, ponieważ przestraszył się międzynarodowej interwencji i podzielenia losu Husseina, więc lata temu wpuścił międzynarodowych obserwatorów, którzy wywieźli całe jego ówczesne zapasy. Był to raczej ktoś, kto chciał, żeby świat pomyślał, że zrobił to Assad. I osiągnął to co chciał – amerykańskie rakiety zaczęły spadać na bazy Assada, w których byli lub mogli być również Rosjanie. Innymi słowy, Amerykanie zbombardowali Rosjan, a Putin bardzo tego nie lubi.

Teraz mamy niezwykłe napięcie w Korei. Wszystkie kraje w rejonie koncentrują tam swoje siły. Układ jest niezmiernie skomplikowany i mało zrozumiały dla Polaków. Chiny oficjalnie popierają bratni komunizm w Korei i nie życzą sobie interwencji USA w swojej strefie wpływów, ale Chiny komunistyczne są tylko teoretycznie i cała ta sytuacja psuje im biznes. Japonia jest rozdrażniona rakietami potencjalnie atomowymi, przelatującymi nad ich terytorium i koreańskim rozbójnictwem, między innymi porwaniami japońskich obywateli. Obie Koree nienawidzą Japonii za zbrodnie wojenne. Seul, koreańska stolica, jest w zasięgu stanowisk artyleryjskich Północy i może być zagazowana w parę godzin. Rosja symbolicznie graniczy z Koreą, ale ma swoje ambicje imprerialne. A Ameryka ma już dość tego tłustego koreańskiego zbrodniarza i chętnie by go ukatrupiła, ale ten niestety ma każdą możliwą broń masowej zagłady, jaką był w stanie sobie zorganizować, co sprawę znacząco utrudnia. No i w końcu trzeba pamiętać, że każdego dnia Koreańczycy umierają w obozach koncentracyjnych.

Jakoś tą sytuację trzeba będzie rozwiązać. Na razie próbowano brać na przeczekanie, licząc, że Północ weźmie się głodem. Potem próbowano łapówek. Nic nie działa, oszołom nadal morduje swoich obywatali i straszy resztę świata. Teraz czekamy na jakiś głupi krok, typu odpalenie pocisków stronę okrętu USA. Lub może choćby tylko pretekstu, jakiegoś cienia na radarze, który będzie dobrym powodem. Na miejscu “wielkiego przywódcy” w tych dniach starałbym się mieć bezustannie nad głową co najmniej kilkadziesiąt metrów gruntu i unikać świeżego powietrza.

Skala skoncentrowanych sił jest bezprecedensowa. Najlepiej byłoby, gdyby Rosja, Chiny i Ameryka jakoś się ze sobą dogadały i wkroczyły z wszystkich stron do Korei, albo przynajmniej namierzyły i zlikwidowały watażkę. To jest scenariusz optymistyczny i mało prawdopodobny. W scenariuszu pesymistyczny dochodzi do wojny i odpalenia broni chemicznej lub / i atomowej. I mówiąc eufemistycznie, do dużych strat. Oby tylko na Półwyspie Koreańskim.

Z naszej perspektywy śmierć milionów Koreańczyków może nie mieć większego znaczenia. Ale oprócz potencjalnego początu wojny światowej, ma także ogromne znaczenie ekonomiczne. Korea jest znaczącym producentem elektroniki, więc przez co najmniej rok komponenty stamtąd będą drogie i trudno dostępne, aż nie zostaną przestawione fabryki w innych krajach Azji. To jednak będzie najmniejszy problem. Przez cały rynek finansowy przejdzie ogromny szok. Waluty obszarów peryferyjnych (zgadnij, do jakiego obszaru zalicza się Polska) stracą dużą część wartości w ciągu minut. Rano banki z obszarów peryferyjnych będą najechane przez klientów wycofujących twarde waluty. Te skończą się w ciągu paru godzin i konieczne będzie ‘tymczasowe’ wstrzymanie wypłat w walutach i przelewów międzynarodowych. Błyskawicznie zabraknie towarów z importu. Bez wymiany walutowej międzynarodowy handel i produkcja staną, ludzie masowo stracą pracę, zacznie się głęboka recesja.

W międzyczasie ropa, frank i dolar mocno w górę. Rynki finansowe będą zamknięte przez wiele dni, gdy się otworzą akcje i obligacje długo będą szukać dna. Złoto inwestycyjne  natychmiast przestanie być możliwe do nabycia, bo nie będzie żadnych sprzedawców, być może nawet sklepy jubilerskie zostaną wyczyszczone. Pod zamkniętymi siedzibami dilerów kruszców ustawią się długie kolejki i wszyscy będą mieli to samo pytanie – “jakim prawem jest zamknięte i nie sprzedajecie”?

Warto zwrócić uwagę na rosnące od paru tygodni ceny kruszców. Dawno nie widzieliśmy tak długiego rajdu i cen rosnących niemalże każdego kolejnego dnia. Wygląda to tak, jakby mocne ręce wykupywały wszystko co jest, niezależnie od cen.

Pamiętajmy, że w informacyjnym łańcuchu pokarmowym jesteśmy na samym końcu. Dowiemy się na końcu. Nikt nie powie w TV, że jutro wybuchnie atomówka nad Koreą.

Na szczęście tego bloga czytają osoby, które w większości już wiele lat temu zabezpieczyły się na taką ewentualność.

Share This Post