Monthly Archives: January 2017

Lepkie rączki

Nie ma żadnych granic dla chciwości polityków, niezależnie od kraju i opcji politycznej. Przepalą każde pieniądze i zawsze będą chcieć więcej. Na naszym podwórku widzieliśmy to jakiś czas temu w przypadku rabunku OFE przeprowadzonego przez PO, teraz na resztę ma ochotę PIS. Są już tak oswojeni ze świadomością, że położą na tym łapę, że padają pomysły dotyczące formy konsumpcji tej zdobyczy. Dowiadujemy się właśnie, że dr hab. Grażyna Ancyparowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej z ramienia PIS, wyszła z propozycją, że dywidendy spółek znajdujących się w portfelach OFE powinny zasilać budżet, a nie konta jakiś tam przyszłych emerytów. Jeszcze mogłoby się im we łbach poprzewracać z tego dostatku, a my przecież mamy tak trudną sytuację budżetową.

W tej chwili jakieś 65% dywidendy ze spółek prawa handlowego idzie do kieszeni prywaciarzy, a pozostałe 35% idzie do budżetu państwa w postaci podatków cit/pit. Postuluję, aby całe 100% dywidend szło do Fiskusa, jak w przypadku OFE! To nie tylko finansowa konieczność, ale również sprawiedliwość społeczna, ponieważ zysk osiągnięty na żerowaniu na społeczeństwie należy do społeczeństwa. I tak, z moją propozycją, idącą dalej niż ta rzucona przez doktorę habilitowaną, powinienem zostać profesorem ekonomii socjalistycznej.

Wydarzenia idą w określonym kierunku, przewidzianym przeze mnie wiele lat temu. Kolejne ekipy stopniowo zutylizują każdy rodzaj kapitału, na jakim będą mogły położyć łapę. Będą emitować obligacje i drukować walutę. Będą szukać depozytów za granicą, jak to robi reżim w Niemczech i Stanach. I takie kroki jak skasowanie najwyższych nominałów czy wypłacenie własnych oszczędności z banku tylko wtedy, gdy udowodni się że środki zostały opodatkowane i nie chce się ich za dużo, dziś mogą wydawać się absurdalne. Za kilka czy kilkanaście lat nie będzie to budzić niczyjego zdziwienia. Metoda powolnego gotowania żaby działa zawsze. Już teraz większość ludzi wierzy, że gotówka/pieniądze są używane przez gangsterów/terrorystów a nazwanie kogoś liberałem jest jak obelga. Uczciwi ludzie mają debety na kontach osobistych i kredyty hipoteczne.

Moje zakusy na bycie lewakiem wychodzą w dyskusjach dotyczących Programu 500+. Dostrzegam pewne  zalety i wcale nie jestem sarkastyczny. Faktem jest, że nastąpił wzrost dzietności, która była przez ostatnie lata katastrofalnie niska. To groziło katastrofalnym zestarzeniem społeczeństwa, katastrofalnym spadkiem liczebności Polaków i katastrofalnym w skutkach zajęciem terytorium kraju przez bardziej płodne ludy w modnym kolorze brąz. Mniej inteligentni Polacy i wybierani przez nich politycy nie dostrzegają tego zagrożenia, ale historia pokazuje, że nie ma “miękkiej gry”. Niektóre ludy wymarły i na ich miejsce przyszli inne, bez pytania się o zgodę i bez szacunku do kultury poprzedników.

Czasem prowadzi to do zabawnych sytuacji. Brytyjczycy założyli swoją karną kolonię w Australii, bez pytania o zgodę mieszkańców kontynentu, czasami dopuszczając się ich eksterminacji. Obecnie mają bardzo agresywną agencję ochrony granic, czerpiąc wiele z tradycji Gestapo. Polecam obejrzenie Border Security: Australia’s Front Line. Śmieszne jak potomkowie złodziei tego kontynentu przyzwyczaili się do przekonania, że to jest ich własność. Śmieszne jest, że Sikh dostał paszport Australii, i tak się wczuł w bycie Australijczykiem, że dziś jako szef zmiany pilnuje by inni Sikhowie nie dostali się do Australii. Ale aby być sprawiedliwym przyznać trzeba, że gdyby nie bezwzględne metody to kraj przeszedłby z rąk potomków Brytyjczyków w ręce Azjatów, których miliardy czekają tylko na taką okazję.

Poważnym zarzutem wobec 500+ jest to, że środki są wypłacane w postaci gotówki, a nie są kierowane na przykład na dofinansowanie szkół czy żłobków. W moim odczuciu jest dokładnie przeciwnie. Lepiej dać pieniądze do rąk rodziców i niech oni decydują, które przedszkole je dostanie. Zrobią to na pewno lepiej niż urzędnicy, nawet jeżeli to grozi ryzykiem, że część z rodziców pieniądze przeznaczy na wódkę. Od pilnowania rodziców powinny być odpowiednie służby i tu nie ma znaczenia czy patologia jest finansowana własnymi dochodami czy 500+.

Po raz kolejny powtórzę, że wpuszczanie milionów Ukraińców do Polski nie jest rozwiązaniem problemu klęski demograficznej i klęski masowej emigracji z Polski. Do czego może prowadzić nadmierna koncentracja Ukraińców mogą opowiedzieć Ci, którzy przeżyli pobyt na Wołyniu w 1943. Ci ludzie są nadal wśród nas, można ich zapytać.

Na Zachodzie panuje poprawność polityczna, ale tylko w mediach głównego nurtu. Jest duże grono ludzi świadomych w jakim kierunku kierują się państwa starej unii wraz ze stopniowym brązowieniem społeczeństwa. Robi się tam Północna Afryka i Bliski Wschód. To dla nas, jako dla narodu, jest doskonała okazja, aby dopuścić trochę świeżej wartościowej krwi. Tam są ludzie wykształceni i zasobni w kapitał, szukający bezpiecznego miejsca do życia i wychowania dzieci. Niestety, ani żaden dotychczasowy reżim ani obecna władza nie dostrzega tu potencjału do rozwoju i umocnienia Polski. Politycy oraz ich ekipa szefowie (kler) boją się każdego rodzaju przybyszy, a nuż wśród nich będą ateiści, Żydzi, homoseksualiści lub feministki. Stalin był tak samo nieufny. Każdą osobę wracającą z Zachodu kierował od razu do łagru.

Polacy lubią się masturbować wizją Polski jako światowej potęgi i Niemiec / Rosji w ruinie. To się samo nie stanie, nie wystarczy stać z boku i czekać na ich upadek. Trzeba unikać zagrożeń i wykorzystywać szanse jakie mamy, jak choćby wspomniane przyjmowanie cennych uchodźców z krajów dotkniętych brązowieniem. Pamiętajmy, Polska została sformowana także z Holendrów osiadłych na Żuławach czy Niemców osiadłych w Łodzi.

Share This Post

Mieszkanie jako biuro

W latach 90tych ubiegłego wieku biurowce prawie nie istniały. Prowadzenie rozmów biznesowych polegało na odwiedzaniu kolejnych mieszkań przerobionych na biura. Powszechne (i straszne) było uzywanie mieszkań jako ‘przychodni lekarskich’. Potem pojawiły się powierzchnie biurowe na wynajem i mieszkania przywrócono do celów mieszkaniowych.

Obecnie prowadzenie biura w mieszkaniu jest praktycznie niespotykane. Tymczasem gdy nie chodzi o prestiż, gdy firmy nie odwiedzają klienci, to biuro/sklep internetowy w mieszkaniu ma pewne niezaprzeczalne zalety. Na przykład taką, że większość powierzchni biurowych jest wyłącznie na wynajem, nie do kupienia. Co gorsza, stawki najmu są niebagatelne, wynajem biura jest zwykle droższy niż spłata kredytu na mieszkanie o podobnym metrażu. Lata szybko lecą, być może warto spłacić sobie mieszkanie niż utrzymywać kamienicznika biurowczyka.

Pamiętać należy o kwestiach higieny podatkowej, czyli o odseparowaniu mienia od osoby prowadzącek działalność. Warto uniknąć sytuacji, w której komornik zajmie nieruchomość na przykład za mniej lub bardziej rzekome długi fiskalne. W sytuacji coraz bardziej pogłębiającego się socjalismu należy liczyć się z pojawieniem się domiaru, czyli agresywnej polityki podatkowej.

Wzięcie kredytu na mieszkanie na cele biurowe wiąże się z szeregiem ryzyk. Na przykład takim, że kosztu kredytu wzrosną, gdy stopy procentowe zareagują na wprowadzanie socjalizmu, wzrost wydatków i możliwy dodruk pieniądza. Trzeba liczyć się z wprowadzeniem podatku katastralnego w ramach ratowania kraju przed bankructwem. Co więcej, obecny podatek od nieruchomości będzie większy, gdy zadeklarujemy w lokalnym urzędzie, że mieszkanie używane jest do celów biznesowych. Może być też tak, że biznes trzeba będzie zamknąć, a kredyt pozostanie, trzeba będzie przywracać funkcje mieszkaniowe lub szukać chętnego do niemodnego wynajęcia biura w mieszkaniu. Każdy musi rozważyć za i przeciw we własnym zakresie.

Share This Post

Trump a sprawa Meksyku

Cena ropy oscyluje w granicach $50/b, większość osób uważa, że problem Peak Oil przestał istnieć. Czyżby?

Bez większego echa w polskich mediach przeszły rozruchy w Meksyku:

Kilka lat temu ostrzegałem, że największe meksykańskie pole naftowe Cantarell osiągnęło peak wydobycia i ilość pozyskiwanego surowca zaczyna gwałtownie spadać. Śmiałem się wtedy z zapewnień rządu meksykańskiego, że sytuacja niebawem wróci do normy. Echa tych zapewnień widać do dziś na wiki. Tymczasem geofizyka jest nieubłagana, Peak Oil jest nieodwracalny, próby zahamowania spadku produkcji surowca są jak zawracanie kijem Wisły. Spadek produkcji tego pola widać wyraźnie na zestawieniu całego wydobycia ropy w Meksyku:

0716image61

W ciągu kilkunastu lat produkcja ogromnego pola naftowego spadła prawie do zera! Prowadzi to do sytuacji, w której rosnąca konsumpcja i malejąca produkcja powoduje coraz mniejszą ilość surowca, który można wyeksportować:

mexico_oil_production_consumption_1965_2015

Wydobyciem i przeróbką ropy w Meksyku zajmuje się państwowa firma Pemex. Środki wypracowane przez tą spółkę umożliwiały utrzymywanie niskich cen paliw w kraju oraz odpowiadały za dużą część przychodów budżetowych. Budżet pieniądze rozdawał na różne cele społeczne, jak choćby dożywiał ludzi. Teraz się to kończy. Pierwszym objawem jest urealnienie cen paliw, co doprowadziło do wspomnianych rozruchów. Drugim etapem, gdy za kilka lat zupełnie nie będzie nadwyżek na eksport, będą poważne problemy budżetowe i cięcia wydatków społecznych. Trzecim etapem, gdy na całym świecie zacznie brakować paliwa w ramach globalnego Peak Oil, będzie całkowite załamanie struktur społecznych.

Względny dobrobyt i duża ilość pożywienia spowodowała istną eksplozję demograficzną. Wykres poniżej ładnie pokazuje co tam się dzieje, choć jest już nieaktualny. W roku 2016 w Meksyku żyło 130 000 000 ludzi, 30% więcej niż na wykresie!

page39

Oto mamy przepis na perfect storm. W danym obszarze mamy gwałtownie przyrastającą populację i spadające zasoby energetyczne, a także żywnościowe, ponieważ mamy dobrze udokumentowaną zależność ropa/żywność. Tam się szykuje prawdziwy armagedon.

Tymczasem cały świat śmieje się z pomysłu Trumpa na odgrodzeniu się od Meksyku kilkumetrowym płotem. Mam w życiu taką zasadę, że gdy ktoś bogatszy ode mnie coś robi czego nie rozumiem, to nie wydaję z siebie baraniego rechotu, tylko zaczynam się zastanawiać co on wie, czego ja nie wiem. W świetle danych powyżej postawienie takiego muru nie jest absurdem, tylko palącą potrzebą.

Share This Post

Bardzo duża liczba

Chciałbym pogratulować wszystkim premierom III RP: Mazowieckiemu, Bieleckiemu, Olszewskiemu, Suchockiej, Pawlakowi, Oleksemu, Cimoszewiczowi, Buzkowi, Millerowi, Belce, Marcinkiewiczowi, Kaczyńskiemu, Tuskowi, Kopacz oraz Szydło. Brawo! Działając konsekwentnie, wspólnymi siłami udało się wam zadłużyć naród na 1 000 000 000 000 złotych! Piękna liczba, gratuluję!

Niektórzy mówili, że to się nie uda. Że któryś z kolejnych premierów pęknie. Że nie znajdą się idioci finansujący to szaleństwo. A ja zawsze mówiłem – nie traćcie nadziei w naszych przywódców i ich zdolności sprawcze! I jak zwykle miałem rację. I powiem wam coś jeszcze. Już niedługo pęknie 2 000 000 000 złotych.

Jestem pewien, że przyszłe pokolenia wam za to podziękują. Bez wątpienia wdzięczne będzie również pokolenie aktualnie pracujące. Ich oszczędności zostaną wyzerowane w hiperinflacji, która zawsze wykluwa się w państwie obarczonym astronomicznym długiem.

Nie wierzcie ostrzeżeniom, że na emeryturze będziecie dostawać kilkaset złotych. To kłamstwo. Będziecie dostawać co najmniej kilka milionów. Tylko będziecie się musieli spieszyć, żeby zdążyć kupić chleb, zanim podrożeje ze 100 000 na 110 000 złotych. Teraz się możecie z tego śmiać, jutro o tym zapomnicie, ale z całą pewnością tak będzie.

Szczególne podziękowania należą się Balcerowiczowi, który osobiście przyłożył rękę do wzrostu długu w okresie gdy był przy żłobie, a teraz jest obecny w każdej możliwej gazecie, łącznie z programem telewizyjnym, gdzie pomstuje na wzrost długu. Aż dziwne, że nie ma komu nałożyć temu bezczelnemu, staremu PZPRowskiemu aparatczykowi kijami po grzbiecie.

Share This Post

Urodziny

Jest dziś okazja do świętowania – ten blog ma już 10 lat. Szmat czasu, wiele trafnych prognoz, kilka nietrafionych, wiele tysięcy godzin poświęconych na pisanie, ponad 2 000 wpisów, ponad 18 000 komentarzy.

We wpisach zwykle opisuje drobne aspekty otaczającej nas rzeczywistości, szczególnie te związane z władzą i pieniędzmi. Przy okazji dzisiejszego jubileuszu chciałbym pochylić się nad ogólnym obrazem otaczającej nas rzeczywistości.

Zacznijmy od uporządkowania posiadanej wiedzy. Oficjalnie system społeczny w jakim żyjemy zwykło się nazywać liberalno-demokratycznym. Na Wikipedii jest to katastrofalnie opisane, szkoda nawet linkować, ale chodzi o to, że system polityczny opiera się na demokracji przedstawicielskiej, natomiast system ekonomiczny opiera się na prywatnej własności i wolnym rynku. Podstawę filozoficzną dla demokracji ukształtowały rozważania Arystotelesa 2500 lat temu, natomiast powstanie liberalizmu jest opisane, tym razem sprawniej, w Wikipedii.

Od czasu gdy piszę tego bloga nabieram przekonania, że system zaczyna ewoluować w kierunku czegoś, co jeszcze nie jest zdefiniowane i nazwane. Nie ma jednego lidera, takiego jak Hitler, od którego można nazwać system, ale zmiany następują równocześnie w obrębie wszystkich krajów Zachodu. Nie ma podstawy filozoficznej, nie ma książki w stylu Main Kampf, do której można zajrzeć i przeczytać o co chodzi. Dotychczasowe podziały na prawicę i lewicę straciły sens. Brak jest nazwy tego nowego systemu, neoliberalizm jest całkowicie mylący, bo jak coraz więcej osób zauważa neoliberalizm ma tyle wspólnego z liberalizmem, co krzesło z krzesłem elektrycznym. Dużo bardziej pasowałoby użycie dawnego słowa ‘zamordyzm’.

Hitleryzm był budowany w oparciu o paranoje składającą się z dwóch elementów: zagrożenia wewnętrznego (żydowskiego) i zagrożenia zewnętrznego (państwa d. Ententy). Stalinizm był także budowany na podobnych zasadach: wewnętrznej walki z wrogami ludu w ZSRR oraz zewnętrznej walki z kapitalizmem światowym w ramach tak zwanego eksportu rewolucji. Współczesny zamordyzm jest również budowany na dwóch filarach: wewnętrznego zagrożenia powszechnego dobrobytu przez kapitalistów oraz zewnętrznego wynikającego z napływającego do nas terroryzmu.

Zagrożenie terroryzmem jest fikcją. Współczesne społeczeństwa zachodnie charakteryzują się ogromnie rozbudowaną infrastrukturą. Gdyby rzeczywiście terroryści chcieli zaatakować Zachód, to mogliby utrudnić życie milionów ludzi przy pomocy kilkunastu czy kilkudziesięciu ludzi. Nie trzeba wjeżdżać ciężarówką w tłum i przypadkowo gubić w szoferce dokument tożsamości (sic!). O wiele taniej, łatwiej i bezpieczniej jest wysadzić tamę, ropociąg czy słup wysokiego napięcia. Jeżeli takich działań nie obserwujemy to oznacza, że terroryści nie są realnym zagrożeniem. Są tylko wytworem propagandy, który ma odebrać obywatelom ich prawa, dając złudzenie bezpieczeństwa, które tak naprawdę nigdy nie było poważnie zagrożone. Stąd te wszystkie ‘akty patriotyczne’, od Patriot Act z 2001 do szeregu niedawnych polskich ustaw o inwigilacji obywateli, zgromadzeniach, etc. Co więcej, przykład Izraela pokazuje, że łatwo jest zwalczać terroryzm uliczny – wystarczy każdemu człowiekowi kazać nosić karabin i nauczyć go strzelać. Na Zachodzie tego nie mamy, ponieważ władza wie, że zagrożenie nie istnieje i nie chce, żeby broń została użyta do obalenia prawdziwego zagrożenia, jaką jest obecna neomarksistowska władza.

Tworzenie napięć między szerokimi masami otrzymującymi socjał a dawcami kapitału również jest przerysowany i nieuzasadniony. Nie przekonują mnie bajania o miliardowej czarnej strefie w poszczególnych krajach Zachodu, co ma usprawiedliwiać drakońskie przepisy o (braku) tajemnicy bankowej, procedury AML/KYC, parcie na wyeliminowanie obrotu gotówkowego. Ten właśnie element zmian, nienawiść do kapitalizmu, wraz z internacjonalizmem, wskazuje, że nowy system jest jakąś mutacją marksizmu.

Zastanawiając się nad tą sytuacją ciągle wraca do mnie powieść Zajdla pt. Paradyzja. Książka została napisana w 1984 roku, czyli w czasach marksistowskiej junty Jaruzelskiego, o której Zajdel miał pewnie kilka rzeczy do powiedzenia. Pewne rzeczy doskonale opisują to, co dziś obserwujemy. W utworze mamy komputery podsłuchujące rozmowy mieszkańców – i dokładnie to samo mamy dziś, gdy w Polsce bite są europejskie rekordy podsłuchów, a Ameryka podsłuchuje prawie cały ruch telefoniczny i mejlowy na świecie. W Paradyzji mamy przeźroczyste ściany i mieszkańców twierdzących, że uczciwy obywatel nie ma się czego obawiać. Podobnie jest dziś, ludzie są masowo przekonani, że tajemnica korespondencji czy tajemnica bankowa to przeżytek działający na korzyść przestępców, a uczciwy obywatel nie ma nic do ukrycia. Ba, ludzie wierzą, że zamykanie ludzi bez sądów i torturowanie ich jest korzystne dla bezpieczeństwa społeczeństwa, ponieważ skutecznie zwalcza terroryzm. Podobnie w latach 30 XX wieku Rosjanie masowo wierzyli, że stalinowski terror jest korzystny, bo pomaga zwalczyć ‘polskich szpiegów i dywersantów’, a Żydów trzeba mordować, bo roznoszą tyfus. Analogie są doskonale widoczne, Zajdla czyta się lepiej niż Orwella.

W ramach zastraszania obywateli w mediach nie pokazuje się krajów, gdzie jest lepiej, jak Singapur czy Szwajcaria. Zamiast tego bardzo często pojawiają się różne kraje-straszaki. Straszak polityczny to Korea Północna – cieszcie się resztkami swobód obywatelskich, tam nie mają nawet tego. Straszak ekonomiczny to Wenezuela – cieszcie się, bo macie dużo więcej rzeczy w sklepach niż oni. Straszak terrorystyczny to Kalifat [ISIS] – jak będziecie fikać, to przyjdą terroryści i was zjedzą albo rozjadą ciężarówką. Tymczasem Zachód powoli dryfuje w kierunku tych państw, przed którymi ostrzega. Swobody obywatelskie zanikają, socjalizm rośnie, państwa powoli stają się zbankrutowanymi państwami policyjnymi.

Zwróćmy też uwagę na powszechne przekonania w Polsce i na Zachodzie. Czy ktokolwiek protestuje, czy słychać jakikolwiek głos w obronie szeregu traconych wolności? Skądże, wolność jest dziś bardzo mało w cenie. Jedyne masowe manifestacje jakie się odbywają to naciski grup interesów w celu utrzymania przywilejów. Społeczeństwa w swojej masie popierają socjał, traktując to jako ‘osiągnięcie społeczne’ a nie zagranie populistyczne, które właśnie doprowadza do bankructwa każdy budżet kraju zachodniego.

Pojawiają się dwa zasadnicze pytania: jak długo to potrwa i jak daleko w tym czasie nowa władza się posunie. Odpowiedz na pierwsze pytanie: wtedy, gdy skończą się pieniądze, najpierw te pożyczane, potem te drukowane, a na końcu te rabowane. Odpowiedz na drugie pytanie: Hitler pokazał, że nie ma granicy, której nie da się przekroczyć, łącznie ze zagazowanie i spaleniem całego narodu, jeżeli zajdzie taka konieczność.

Wszystko wskazuje na to, że będę miał o czym pisać przez następne 10 lat.

Share This Post