Jaki scenariusz dla polskiego węgla?

Polskie kopalnie są w tragicznej sytuacji finansowej. Już sam fakt, że są państwowe sugeruje, że może tam mieć miejsce niska wydajność pracy, jak i transfer publicznych funduszy do prywatnych kieszeni. Górnictwo dobija zaczynająca się recesja w Chinach i wynikający z niej globalny spadek zapotrzebowania na węgiel kamienny. W takiej sytuacji polski węgiel wydzierany kilometr pod ziemią musi przegrać konkurencję z węglem pozyskiwanym w innych krajach metodą odkrywkową.

Miks trzech powyższych czynników zabije polskie górnictwo, niezależnie od tego, jak i czy będzie reagował polski rząd. Górnictwo w Polsce to finansowa czarna dziura, zasysająca publiczne pieniądze, które powinny być wykorzystane gdzie indziej, na przykład przy budowie budowie mieszkań czynszowych. Czy lepiej zatruwać Polskę węglowym dymem, od których choruje i umiera wiele tysięcy rodaków, czy lepiej wybudować w Polsce kilkanaście tysięcy mieszkań komunalnych rocznie?

Zabezpieczanie bezpieczeństwa energetycznego kraju poprzez utrzymywanie górnictwa węglowego to mit. To tak jakby zapewniać bezpieczeństwo komunikacyjne utrzymując fabryki dyliżansów. Czy Szwajcaria jest w niebezpieczeństwie nie posiadając kopalń węgla? Nie, bezpieczeństwo energetyczne kraju polega na posiadaniu sprawnej gospodarki, eksportującej takie dobra, bez których inne kraje nie mogą się obejść.

Czy wobec tego prawdziwe są czarne scenariusze całkowitego końca górnictwa węgla w Polsce, jak choćby ten rysowany przez Wyborczą? Oczywiście, że nie. Węgiel to niezwykle cenny surowiec i jego zwyczajne spalanie to kolosalne marnotrawstwo. W niedalekiej przyszłości świat odczuje spadek wydobycia ropy naftowej i wtedy okaże się, że nie ma z czego produkować tkanin, leków czy tworzyw sztucznych. Nie będzie czym napędzać pojazdów spalinowych, a pojazdy elektryczne okażą się dużo droższe, więc mniej dostępne. Wtedy dostrzeże się, że technologia produkcji paliw płynnych z węgla istnieje i że węgiel jest niezbędny dla istnienia gospodarki.

Share This Post

24 thoughts on “Jaki scenariusz dla polskiego węgla?

  1. Lepiej być starym i brzydkim, czy młodym i pieknym.
    Twoje wywody powodują czasami opad wiosel.
    Powinniśmy mądrze dbać o polski górnictwo. Kraty i kazamaty dla cwaniaczkow, którzy jak pijawki wysyłają krew. Szacunek dla gornikow, którzy nie mają nawet pojęcia dlaczego ich ciężka praca w gówno się obraca. Nie wiem czym Ty sobie palisz w GB, ale ja pale węgiel polski. 380 zł/t wydobycie i 980 zl/t na skladzie. 600 zl/t dla chu… żeby mogły wygenerować zadluzenie. Może kulka w łeb dla skurwy…. będzie rozwiazaniem.

  2. Importowanie wszystkiego co mozna kupic za granica prowadzi do negatywnego bilansu handlu zagranicznego i deficytu budzetowego. Lepiej dac zarobic swoim obywatelom niz sprowadzac to co mozemy wydobyc czy wyprodukowac u siebie.
    Byloby to zapewne jasne gdyby PLN byl oparty na zlocie. Wtedy Szanowny Kolega widzialby strumien zlota wyplywajacy z kraju . Ale nawet przy papierowym pieniadzu efekt jest ten sam bo pieniadz ma zawsze zloty rownowaznik. Oczywiscie mozna ratowac deficyt budzetowy dewaluacja pieniadza ale to tylko oznacza, ze placimy oszczednosciami obywateli nie pytajac o ich zdanie w tej sprawie.

  3. @Bobola
    Pomarańcze i banany też mogą rosnąć w Polsce, po co importować tańsze z Afryki/Hiszpanii? Wystarczy żeby drzewa rosły w dogrzewanych pomieszczeniach i doświetlać lampami HPS. Co z tego, że koszt produkcji wyjdzie 10zł/kg – tak samo jak z naszym zakichanym węglem – po co sprowadzać coś po 70$/tona skoro można wydobyć u siebie po 100$/tona i wprowadzić monopol na handel z ceną blisko 300$/tona prawda? Tylko konsumentom pewnie nie w smak, ale kogo to obchodzi skoro można wszystko nakazać/zakazać i dowalić kary na odstraszenie żeby nie kombinować? Idąc dalej tym tokiem rozumowania ropy po 45$/baryłka też nie opłaca się importować, skoro dałoby się produkować paliwo z naszego drogiego węgla, tyle że drożej – strzelam, że po 150$/baryłka – ale byłaby swoja, po co parszywym ruskom dawać zarabiać prawda?

    Po kilku latach czytania Bobolowych wpisów nie liczę na zdrowy rozsądek, ale już Bastiat 200+ lat temu opisywał dlaczego coś, co można zrobić samemu lepiej zostawić czasem innym, jeśli robią to wydajniej czy taniej – na przykładzie wojen celnych między Francją a Anglią – ponieważ jedni mieli łatwiejsze w wydobyciu żelazo od drugich. Wnioski są proste – NIE OPŁACA SIĘ NA SIŁĘ dofinansowywać polskiego górnictwa! Można o tym pisać i pisać – niektórzy pojmują to za pierwszym razem, innym życia braknie, żeby tak prostą rzecz załapać.

    Jedyny realny argument to ten z bezpieczeństwem energetycznym kraju – aczkolwiek jest również bezzasadny w naszym przypadku – bo jesteśmy uzależnieni od rosyjskiego gazu i rosyjskiej ropy! I tak nie jesteśmy niezależni energetycznie!

    Górnicy w Polsce to święte krowy, zaraz obok mundurówki najbardziej drenujące resztę społeczeństwa przez wieczne dopłaty, uzwiązkowienie na poziomie over 9000%, wiecznie roszczeniową postawę i wymaksowany socjal w każdej dziedzinie – 13, 14, deputaty węglowe, przeliczniki emerytalne, wcześniejsze emerytury, dopłaty na kolonie dla dzieci, nawet zasrane konserwy zimą, ręczniki i mydło – wszystko postprlowskie zaszłości, ale nie oddadzą tego nigdy! W razie gdyby ktoś z rządzących rzeczywiście próbował coś zmienić z tym gównem zjadą się jak zwykle do Warszawki z kilofami, rozwalą trochę cudzej własności i pokrzyczą, po czym rząd tak jak kiedyś SLD ugnie się i wszyscy będą w milczeniu płacić dalej.

    Wydajność w Australii na górnika w wydobytym węglu jest blisko 10x wyższa, bo mają łatwo dostępne złoża i mniej biurokracji (u nas sekretarka na kopalni to też górnik ze wszystkimi benefitami, tak samo kopalniany kierowca autobusu i wiele innych funkcji). Jak tutaj z tym konkurować i PO CO? Węgiel importować, a górników rozgonić do uczciwej pracy, niszczących cudzą własność niezadowolonyh wąsatych Januszy pałować ile wlezie i niech gniją w Sztumie.

  4. Mieszkania komunalne, jak sama nazwa wskazuje, buduje komuna, której najbliżej do naszej gminy. Nie ma powodu, aby aparat państwowy (władza centralna) miała się tu pchać ze swoją “pomocą” i “wsparciem”, bo efekty będą żałosne.

    Po drugie: “okaże się, że nie ma z czego produkować tkanin, leków czy tworzyw sztucznych”. Jest całkiem sporo zamienników, chociażby konopie, z których można produkować również papier czy tkaniny, a sama roślina wegetuje kilka razy w roku w wielu różnych klimatach. Ja bym się przejmował prędzej przejmował głupotą ludzi, którzy mając gotowe, tańsze, lepsze technologie będą wybierać tak, by komuś tam napchać kieszeń mamoną.

  5. @Bobola
    Tyle, że Polska ma już od lat dodatni bilans handlu zagranicznego: w ostatnich latach rocznie po ok. 30 mld PLN nadwyżki eksportu towarów i usług nad ich importem – dla porównania łączna wartość całego wydobytego w Polsce węgla kamiennego w ciągu ostatniego roku to ok. 17 mld zł. A warto zauważyć, że tańszy węgiel z zagranicy => tańsza energia => niższe koszty wytworzenia prawie wszystkiego w Polsce => łatwiejsza sprzedaż za granicą prawie wszystkiego co wytworzone zostało w Polsce => wyższy eksport (+ niższy import, bo i w wewnątrz kraju te produkty stałyby się bardziej konkurencyjne w stosunku do zagranicznych)
    Przypominam moje artykuły, o węglu:
    http://slomski.us/author/morris/#post-10654
    i (między innymi) o rozmiarach polskiego eksportu i importu:
    http://slomski.us/author/morris/#post-10537

  6. lepiej zabrać z węgla i dać na czynszówki. To trochę jak lepiej sprzedać dzumę za cholerę. Albo jak w Misiu – najlepiej żeby temu draniowi nic nie dać, albo jeszcze lepiej – mi oddać 🙂
    co to za zajefajne przebudzenie po śnie o czynszówkach? czyżby autor ostrzył na jakąś zęby? tzn. przegrał życie, nie zakredytował się i wciąż czeka wiosny gdzie ceny mieszkań spadną o połowę?

  7. oczywiście argument za wyrzuceniem palenia węglem na śmietnik historii jest bardzo trafiony, bo takiej zupy jaką oddycha Polska nie ma nigdzie w Europie i nigdzie na Bałkanach…

  8. Dlaczego te kopalnie nie są prywatne? Dlaczego te czynszówki nie mogą być prywatne? Proste, bo wtedy nie można kraść!

  9. @xxx

    “Tyle, że Polska ma już od lat dodatni bilans handlu zagranicznego: w ostatnich latach rocznie po ok. 30 mld PLN nadwyżki eksportu towarów i usług nad ich importem”

    Nie wiem dlaczego piszesz nieprawdę. Przeciez takie informacje z łatwością można zweryfikować. Od 1992 roku do 2012 roku Polska ma cały czas ujemny bilans handlowy z zagranicą tj. import we wszystkich tych latach przewyższał eksport (zobacz wykresy 7 i 8 artykóle poniżej).

    http://internacjonalizacja.pl/wymiana-handlowa/

    Zanim coś napiszesz to pierwsze zweryfikuj dane, które podajesz.

  10. O Szczesna Ojczyzno! Jakze mamy Ci dziekowac za wydanie takich ekonomistow z bozej laski jak Krezus (Crassus) czy Doxa. Rzecz jasna, ze Krezus ma calkowita racje! Wegiel z Australii przy kosztach transportu jest tanszy od polskiego. Rzecz jasna trzeba zamknac kopalnie i poslac brac gornicza na zielona trafke i swiadczenia socjalne. To zreszta nie jest jedyna galaz przemyslu jaka juz zlikwidowalismy. Polska nie produkuje juz wlasnych samochodow osobowych (chociaz w dalszym ciagu produkuja je Czechy (Skoda) czy Rumunia (Dacia)) , nie oplaca sie budowac statkow i okretow (chociaz produkuja je stocznie niemieckie, holenderskie czy francuskie), nie budujemy juz samolotow ani traktorow, produkcja cukru jest absolutnie bez sensu, a zapewne wkrotce okaze sie, ze cale rolnictwo produkuje zywnosc drozej niz farmer w USA czy Brazylii. Hej! Nie produkujemy nawet wlasnych zarowek, telewizorow czy pasty do zebow! I to wszystko za blogoslawienstwem ww Wielkich Ekonomistow III RP.
    W obecenj ekonomii swiatowej zawsze znajdzie sie ktos kto bedzie wytwarzal czy wydobywal to co nam jest potrzebne taniej a moze i lepiej. Czy to oznacza, ze mamy polegac calkowicie na imporcie ? A skad maja sie wziac na to fundusze? I kto bedzie kupowal te wszystkie dobra gdy caly narod bedzie zyl z zasilkow dla bezrobotnych?
    Co trzeba zrobic pisalem juz dawno : http://bobolowisko.blogspot.com/2010/03/uniwersalna-proteza-powszechnego.html i tam odsylam zainteresowanych.
    Dla tych zas, ktorzy nie maja czasu powiem tylko, ze sytuacje mozna uzdrowic bez zabijania polskiego przemyslu albo przez wprowadzenie cel ochraniajacych nasze produkty albo prze dewaluacje PLN, ktory ma nierealistyczna wartosc w stosunku do USD . Proponowalbym z grubsza trzykrotna dewaluacje czyli do poziomu 1 USA = 10 PLN ( stosownie zrewaloryzowac inne waluty takie jak EC, SF) . Wtedy opanujemy importowy dumping na nasz rynek i bedzie sie oplacac produkcja w Polsce.

    @Doxa
    Istotnie 2015 rok jest chyba pierwszym, w ktorym bilans handlowy Polski jest dodatni.
    Roznica nie jest jednak duza . The Economist (Pocket World in Figures – 2016) podaje ze wynosi ona +0.8 mld USD. Dla porownania to samo zrodlo dla roku 2014 podaje deficyt – 14 mld USD.
    Musze sprawdzic jakie to towary czy uslugi spowodowaly ta szczesna zmiane.

  11. @Thomas
    Pasuje tu nieźle powiedzenie “nie ucz ojca dzieci robić”.
    Wskazane przez Ciebie wykresy pokazują bilans handlu zagranicznego towarami, a ja wyraźnie napisałem o bilansie handlu zagranicznego towarami i usługami
    Dałem nawet linka na artykuł swojego autorstwa, w którym między innymi na wykresach pokazuję, że to dwie nieco różne sprawy:
    http://slomski.us/2014/04/15/10537/#comment-36269
    … następnym razem czytaj uważniej co inni dyskutanci piszą.
    Sumując bilans handlu towarami i usługami Polska jest “na plusie” już od kilku lat.

    @Bobola
    To zreszta nie jest jedyna galaz przemyslu jaka juz zlikwidowalismy. Polska nie produkuje juz wlasnych samochodow osobowych (chociaz w dalszym ciagu produkuja je Czechy (Skoda) czy Rumunia (Dacia)) , nie oplaca sie budowac statkow i okretow (chociaz produkuja je stocznie niemieckie, holenderskie czy francuskie), nie budujemy juz samolotow ani traktorow, produkcja cukru jest absolutnie bez sensu, a zapewne wkrotce okaze sie, ze cale rolnictwo produkuje zywnosc drozej niz farmer w USA czy Brazylii. Hej! Nie produkujemy nawet wlasnych zarowek, telewizorow czy pasty do zebow!
    Nie rozumiesz podstawowej sprawy: właśnie dlatego że nierentowne gałęzie zlikwidowaliśmy i dlatego że tych rzeczy nie produkujemy mamy te 30 mld PLN rocznie nadwyżki eksportu, a w czasach gdy one istniały mieliśmy deficyt w handlu zagranicznym towarami i usługami. Utrzymanie nierentownej branży wymaga odebrania części środków branżom rentownym, co skutkuje ich zacofaniem i gorszą konkurencyjnością w stosunku do sytuacji gdyby tych środków im nie odebrano – a to skutkuje między innymi gorszą sprzedażą produktów tych rentownych branż za granicą.
    To między innymi dlatego, że rentowne branże nie musiały oddawać swoich środków branżom nierentownym stało się to:
    http://s3.egospodarka.pl/grafika/handel-zagraniczny/Wymiana-handlowa-Polski-z-Wielka-Brytania-2010-M3KlyG.jpg
    oraz to:
    http://www.michalstopka.pl/wp-content/uploads/2015/06/wykres-roczny-eksport-Polski-do-Niemiec-i-import-Polski-z-Niemiec.png
    … gdyby te nierentowne branże trzeba było utrzymywać wytworzone w Polsce produkty nie “zalałyby” Niemiec i Wielkiej Brytanii, bo ich producenci musieliby oddawać część swoich środków branżom nierentownych i siłą rzeczy nie mogliby się wtedy tak szybko rozwinąć i dostarczyć na rynek niemiecki i brytyjski tak konkurencyjnych produktów.

  12. No faktycznie cały świat nie może się obejść bez szwajcarskich zegarków i scyzoryków.

  13. @xxx

    “… ich producenci musieliby oddawać część swoich środków branżom nierentownych…”

    nie kumam. wytłumacz.

  14. @xxx

    A ten dalej brnie w zaparte zamiast przyznać się do błędu. Wykresy pokazują bilans handlowy Polski, czyli wartość eksportu towarów i usług minus wartość importu towarów i usług, a nie jak próbujesz mi wmówić “bilans handlu zagranicznego towarami”. Nad wykresem masz wyraźnie napisane “saldo obrotów handlowych”, a w opisie wykresu wyraźnie jest napisane ” Generalnie, ujemne saldo oznacza, że kraj więcej towarów i usług zużywa, niż produkuje.” Wygląda na to, że albo nie przeczytałeś tego artykółu, albo masz problem z jego zrozumieniem. Jeśli to drugie to odsyłam do raporu NBP (link po niżej). Tylko że tam bilans handlowy trzeba sobie samemu wyliczyć. Kiedy to zrobisz wyjdzie Ci wyraźnie, że od 2004 roku (wcześniejszych lat w tym raporcie NBP nie publikuje) do 2012 roku bilans handlowy Polski w każdym roku był ujemny.

    http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/statystyka/bilans_platniczy/bilansplatniczy_r.html

  15. @Thomas
    A ten dalej brnie w zaparte zamiast przyznać się do błędu. Wykresy pokazują bilans handlowy Polski, czyli wartość eksportu towarów i usług minus wartość importu towarów i usług, a nie jak próbujesz mi wmówić “bilans handlu zagranicznego towarami”. Nad wykresem masz wyraźnie napisane “saldo obrotów handlowych”, a w opisie wykresu wyraźnie jest napisane ” Generalnie, ujemne saldo oznacza, że kraj więcej towarów i usług zużywa, niż produkuje.”
    Nie – to nie jest opis wykresu. Ale faktycznie autor artykułu tak to sformułował, że ktoś nie znający omawianej tematyki mógł tak to zrozumieć. Pod wykresem jest natomiast napisane “od 1992 r. w Polsce przeważa wartość dóbr importowanych” – “dóbr”, a nie “dóbr i usług”.
    Wygląda na to, że albo nie przeczytałeś tego artykółu, albo masz problem z jego zrozumieniem.

    Nie przeczytałem go w ogóle – obejrzałem tylko wskazane przez Ciebie wykresy 7 i 8 i zorientowałem się po zawartych w nich liczbach, że to dane o eksporcie i imporcie towarów nie zawierające usług, bo znam w przybliżeniu obroty towarowe i usługowe Polski. Z resztą we wskazanym przez Ciebie arkuszu
    http://www.nbp.pl/statystyka/bilans_platniczy/bop_y.xlsx
    na trzeciej zakładce masz eksport wyrażony w dolarach: ~$190 mld importu i ~$180 mld eksportu w roku 2012 (wykres 7 w http://internacjonalizacja.pl/wymiana-handlowa ) to same towary bez usług – z usługami jest w tamtym roku po ok. $220 mld.

    Twój link to dane NBP nie liczące bezpośrednio eksportu i importu, a zapłacenie za importowany/eksportowany towar przez odbiorcę – czyli w tych danych towar dolicza się do eksportu/importu w chwili zapłacenia za niego przez odbiorcę.

    Natomiast Ministerstwo Skarbu Państwa ( MSP ) prowadzi bezpośrednio ewidencję eksportu i importu na podstawie ewidencji podatkowej importerów i eksporterów – i tu liczy się moment eksportu/importu towarów i usług, a nie moment zapłacenia za nie przez odbiorcę – i dane MSP wyglądają tak:
    http://inwestor.msp.gov.pl/dokumenty/zalaczniki/4/4-10814_g.jpg
    – nadwyżkę eksportu nad importem towarów i usług Polska ma nieprzerwanie od roku 2012.

    Czy już rozumiesz skąd moje “nie ucz ojca dzieci robić”?

  16. Problem z węglem jest nieco skomplikowany. W tej branży zamknąć kopalnię oznacza w praktyce bezpowrotnie zamknąć sobie dostęp do znacznej części złoża. Z kolei wydobywać węgiel dopłacając do niego – to zdrada stanu. Węgiel jest surowcem nieodnawialnym, jeśli wydobędziemy teraz, przy niskich cenach zbytu, to kiedyś będziemy musieli za duże pieniądze sprowadzać. Kolejnym problemem jest jakość węgla (kaloryczność, spiekalność, popiół, siarka i inne bonusy, jak choćby zawartość toru, czy uranu) – ten dobrej jakości kończy się. Wszystkie nowe złoża zawierają mniejszy czy większy syf.
    Doxa ma rację – węgiel tak, ale przestawiać się na syntezę, a nie ordynarne spalanie w piecach. Obecne kopalnie powinny być utrzymywane na minimalnych obrotach, a w tych warunkach otwieranie nowych projektów, jak Przeciszów, czy Bogdanka Prim – to zupełny ekonomiczny i strategiczny nonsens. Tu właśnie widać słabość Polskiego Państwa.
    A Boboli fajnie się pisze zza granicy – on nie oddycha tym żurem wiszącym w powietrzu – jest jak carski generał: dla niego człowiek wart jest kopiejkę :/

  17. Jeszcze się pyta…rozwalić zaorać i sprzedać gdy wungiel w dołku.
    Ja się zapytuję dlaczego PGNiG nie złożył oferty Rosjanom sprzedania złóż na Syberii…ropa w dołku dlaczego mieli by niechcieć “przywatyzować” tylko głupi tak nie robi 😀
    zapomniałem dodać wszystkim związkowcom sute pensje i odprawy…wkońcu gdzie byśmy byli bez nich.

  18. Kopalnie nie placa zusu. Inne firmy w zwiazku z tym musza placic na gornikow w skladkach zus i podatkow. Stad maja wyzsze koszty i sa mniej konkurencyjne od firm w innych krajach.

  19. Powinno sie zabronić produkowania i sprzedawania osobom nieprofesjonalnym wszelakich urządzeń do wykonywania zdjeć. Poprzez takie rozpasanie zaniknął zawód fotografa robiacego zdjecia wycieczkom w ciekawych miejscach. Tysiące ludzi straciły pracę….

  20. @xxx czy może nawet @xxxpl
    Tyle, że Polska ma już od lat dodatni bilans handlu zagranicznego: w ostatnich latach rocznie po ok. 30 mld PLN nadwyżki eksportu towarów i usług nad ich importem

    Bilans handlowy się poprawił, chociaż prawdę mówiąc niedawno, ale wynika to z faktu, ze doić z Polski można już innymi sposobami.-) Aby to sobie uzmysłowić wystarczy proces przejmowania polskiego przemysłu przez zagraniczny kapitał. Prosze sobie zerknąć do Tradera

    Dla @xxxpl przypominam, że nie liczy się tak specjalnie bilans handlowy, ale ile kto posiada i ile konsumuje, tj Produkt Krajowy Netto, czyli ile z tego bilansu handlowego zostało w kieszeni u Polaków, a ile wytransferowano za granicę w postaci odsetek od długów, dewidendy itp

    Porównajmy więc majątki. Po 25 latach transformacji, chyba już można?-)
    Szwajcarzy(407,2 tys. dolarów),
    Australijczycy (301,7 tys. dolarów na osobę),
    Norwegowie (285,8 tys. dolarów),
    obywatele Luksemburga (241,6 tys. dolarów),
    Grecy (83,4 tys. dolarów),
    Czesi (36,2 tys. dolarów),
    Węgrzy (22,6 tys. dolarów),
    Słowacy (21,5 tys. dolarów),
    Chorwaci (21,1 tys. dolarów),
    Polacy(20,8 tys. dolarów),
    Łotysze (19,6 tys.).
    Litwini (18,6 tys.),
    Bułgarzy (13,6 tys),
    Rumunii (11,1 tys.).

    No to nic dziwnego, że skoro tak mało zostaje nam w kieszeni, to i inwestycje coś nie teges.

  21. @xxxpl
    Idziemy dalej z tym zachwytem nad “latami postępu”.

    Łączne bogactwo Polaków – 6.7xPKB, w W.Brytani jest to 31xPKB, a w Irlandii 30xPKB. Proszę sobie popatrzeć gdzie była Irlandia i ile czasu potrzeba jej było na ten sukces.

    Statystyczny Polak ma w gotówce 670 euro, a z tym co na koncie to 8 tys. euro, Czesi mają ponad 20 tys euro, a Niemcy ok 70 tysięcy euro.

    Aktywa polskiego inwestora to przecietnie 13 tys euro, Czesi 23 tys euro, a Irlandczycy ponad 500 tys euro.

    Odpowiem więc jak imć Bobola – “Lepiej dac zarobic swoim obywatelom niz sprowadzac to co mozemy wydobyc czy wyprodukowac u siebie.”

  22. Tiaaa, jasne, zaorać wszystko… nie tak budowano najsilniejsze gospodarki Świata, przypomnę tylko: USA, WB, Cesarstwo w wieku XIX, a w XX Japonia, Korea, Singapur, Tajwan, nawet RFN i Chiny kontynentalne. Wiesz co to była Nokia kiedyś? Albo Samsung? LG/Goldstar? Nie tak powstał Internet, technologie kosmiczne i Dolina Krzemowa, najważniejsze języki programowania, nawet cholerny GSM. Robienie komputerów w Polsce też się nie opłacało – Siemens kupił Elwro i wszystko dosłownie (widziałem na własne oczy w różnych stadiach) zrównał z ziemią. Tak, w tym kraju nic się nie opłaca robić! Jeszcze trochę to jedyne co nam zostanie to praca w “międzynarodowych” (sic!) korporacjach jako tania biurowa siła robocza, etat w fabryce gwoździ, rotacja na helpdesku, w końcu grzebanie po śmietnikach, a młode kobiety mogą dodatkowo np. w Krakowie oddawać się angielskim turystom za pieniądze jako tzw. prostytutki dewizowe. Gospodarka jest jak dziecko, trzeba zainwestować czas, pieniądze, emocje, intelekt, wykazać się wiedzą, anielską cierpliwością i charakterem, wtedy robi się z dziecka niezła laska i materiał na żonę czy prawdziwy facet, dobry materiał na męża – tak czy siak, ktoś zdrowy, mądry, samodzielny, seksualnie atrakcyjny, do tego jeszcze pomoże nie tylko sobie, ale też innym i ma szansę wprowadzić coś dobrego i pozytywnego do Świata. Ale dziecko – oczywiście – się broni fizycznie i mentalnie od bezpośrednich wpływów zewnętrznych, dopiero jak jest rozwinięte fizycznie, intelektualnie i emocjonalnie oraz gotowe, to się je wypuszcza w Świat. Po dziurki w nosie mam ludzi, którzy nie znają historii i myślą że Austriacy, niczym Marks, odkryli jakieś uniwersalne prawo rządzące wszechŚwiatem ekonomii “Kapitalistyczny Wolny Rynek jest prawdziwym, jedynym Bogiem, a austriaccy ekonomiści są jego prorokami”. P.S.: Pytanie – dlaczego kiedyś pożeniona kopalnia + elektrownia + coś tam jeszcze (np. Turoszów/Turów) było rentowne, takie tutejsze mini-keiretsu, a teraz same rozwiedzione kopalnie są be i kopa im i górnikom, hę?

  23. @HansKlos
    Najpierw (reszta w kolejnym komentarzu) Twój link do wykresu z poniższego artykułu z blogu Szczęśniaka ( http://szczesniak.pl/2949 )
    Pisałem już wielokrotnie, że Szczęśniak to udający eksperta oszust, powyższy artykuł to kolejny tego dowód.
    Szczęśniak pisał bowiem wielokrotnie, że Polska gospodarka więcej konsumuje niż wytwarza (produktu narodowego), patrz poniższe cytaty z artykułów na jego blogu:
    “Otóż gospodarka polska od dwudziestu lat pracuje na stratach. Więcej konsumujemy niż produkujemy” (z http://szczesniak.pl/1865 )
    “jako gospodarka okazuje się niekonkurencyjna. Więcej konsumuje niż sprzedaje” (z http://szczesniak.pl/2214 )
    “Oznacza on, że jako społeczeństwo więcej konsumujemy niż wytwarzamy” (z http://szczesniak.pl/2395 )
    … a teraz (w http://szczesniak.pl/2949 ) radośnie pisze sobie coś kompletnie innego – że konsumpcja wynosi w Polsce ok. 80% tego co polska gospodarka wytworzyła, a nie ponad 100% jak wielokrotnie pisał wcześniej.

    Już to każe podejrzewać, że Szczęśniak ma swoich czytelników za jełopów, którzy nie zorientują się, że to co pisze teraz jest całkowicie sprzeczne z tym co podawał wcześniej.
    Ale ostatnio oszust “wyprodukował” coś co owo podejrzenie pozwala zamienić w pewność, mieliśmy bowiem niedawno artykuł ( http://www.szczesniak.pl/2929 ) w którym pada teza, że – znów cytuję:
    “Polska w ruinie – ludzie nie jeżdżą, nie mają pracy, nie mają pieniędzy…” poparta wykresem, na którym podano, że “transport samochodowy” spadł w Polsce pomiędzy rokiem 2001 a 2010 z 31 do 21,6 mld pasażerokilometrów. Każdy kto nie jest kompletnym kretynem szybko się połapie że z tymi danymi jest coś nie tak: w Polsce w roku 2010 wykupionych było 18,4 mln ubezpieczeń komunikacyjnych OC ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Ubezpieczenie_komunikacyjne ), zakładając nawet bardzo skrajnie, że statystycznie pojazdem jedzie tylko 1,3 osoby wyjdzie, że statystyczny ubezpieczony samochód przejechał w roku 2010 zaledwie 21,6 mld / 18,4 mln / 1,3 = ~900 km, przy mniej skrajnym założeniu – że statystycznie jadą samochodem 2 osoby statystyczny samochód przejechałby w 2010 jeszcze mniej: 21,6 mld / 18.4 mln / 2 = ~600 km

    Oczywiście połapałem się szybko, że z artykułem jest “coś nie teges”, dotarłem do danych GUS, z których wykresy stworzono – i wszystko stało się jasne: ten “ruch samochodowy” to były tylko autobusy, stworzyłem więc mikropublikację na temat błędów w szczęśniakowym artykule ( https://goo.gl/Dq7CLp ) i za-tweet’owałem do szczęśniakowego tweet’a o publikacji ( https://goo.gl/9P3Baz )

    Jaka była reakcja Szczęśniaka? Żadna! Artykuł wisi do dziś w niezmienionej formie informując radośnie, że statystyczny ubezpieczony samochód w Polsce przejeżdża 600 – 900 km rocznie, czyli że statystycznie samochód po 10 latach użytkowania w Polsce ma mniej niż 10 000 km przebiegu. Nie sądzę, by Szczęśniak był aż takim jełopem, żeby nie umiał takich obliczeń jak moje wykonać. Najprawdopodobniej już w chwili publikacji wiedział jakie debilizmy artykuł zawiera – po prostu uznał swoich czytelników za jełopów niezdolnych do prostych obliczeń i myślenia – swoją drogą mógł mieć nawet tu rację, możliwe, że wszyscy czytelnicy którzy posiadali takowe umiejętności zostali już dawno temu zbanowani.

  24. Bilans handlowy się poprawił, chociaż prawdę mówiąc niedawno, ale wynika to z faktu, ze doić z Polski można już innymi sposobami.-)
    Aby to sobie uzmysłowić wystarczy proces przejmowania polskiego przemysłu przez zagraniczny kapitał. Prosze sobie zerknąć do Tradera

    Kolejne spiskowe p….lenie.
    Firmy zagraniczne zatrudniają w Polsce ok. 25% pracowników co nie jest wskaźnikiem jakoś mocno odbiegającym od np. Irlandii (~23% zatrudnionych w firmach nieirlandzkich), Szwecji (~20% zatrudnionych w firmach nieszwedzkich) czy UK (~19% zatrudnionych w firmach niebrytyjskich) i niższym niż ten sam wskaźnik w Czechach i na Węgrzech (że o Luksemburgu i Estonii nie wspomnę): http://goo.gl/WvU6Xq
    Do tego spisokoświrozowe pomijają zawsze mający kluczowe znaczenie fakt, że firmy zagraniczne płacą zatrudnionym znacznie lepiej niż firmy polskie:
    http://goo.gl/3SRaZ6
    Dla @xxxpl przypominam, że nie liczy się tak specjalnie bilans handlowy, ale ile kto posiada i ile konsumuje, tj Produkt Krajowy Netto, czyli ile z tego bilansu handlowego zostało w kieszeni u Polaków, a ile wytransferowano za granicę w postaci odsetek od długów, dewidendy itp
    To jest bełkot, w którym konstrukcje myślowe są nielogiczne (“ile z tego bilansu handlowego zostało w kieszeni u Polaków” to tak jakby powiedzieć “ile zakupionych i sprzedanych przez rodzinę produktów zostało w kieszeni owej rodziny), a sformułowania użyte w znaczeniu sprzecznym z ich definicjami (Produkt Krajowy Netto to PKB minus amortyzacja https://pl.wikipedia.org/wiki/Produkt_krajowy_netto ). Wyraź co miałeś na myśli bez logicznych sprzeczności i używając słów zgodznie z ich definicjami, to się odniosę.

    Porównajmy więc majątki. Po 25 latach transformacji, chyba już można?-)
    Szwajcarzy(407,2 tys. dolarów),
    Australijczycy (301,7 tys. dolarów na osobę),
    Norwegowie (285,8 tys. dolarów),
    obywatele Luksemburga (241,6 tys. dolarów),
    Grecy (83,4 tys. dolarów),
    Czesi (36,2 tys. dolarów),
    Węgrzy (22,6 tys. dolarów),
    Słowacy (21,5 tys. dolarów),
    Chorwaci (21,1 tys. dolarów),
    Polacy(20,8 tys. dolarów),
    Łotysze (19,6 tys.).
    Litwini (18,6 tys.),
    Bułgarzy (13,6 tys),
    Rumunii (11,1 tys.).

    Podaj źródło tych danych, bo nie wiem ani czy nie pochodzą z jakiegoś blogu z teoriami spiskowymi (wtedy prawie na pewno są kłamstwem zmyślonym przez sk…syna będącego właścicielem owego bloga), ani który majątek policzono i jak (czy odjęto zadłużenie? Czy policzono majątek państwowy czy tylko osób prywatnych, czy dodano ulokowany za granicą majątek obcokrajowców, którzy zarejestrowali się w danym kraju by płacić mniejsze podatki: typowa sytuacja w Szwajcarii, Luksemburgu i na Cyprze)

    No to nic dziwnego, że skoro tak mało zostaje nam w kieszeni, to i inwestycje coś nie teges.
    Po pirewsze:
    Znów nielogiczna konstrukcja myślowa – tj. kołowa referencja. Twiedzisz, że mało zostaje nam w kieszeni na podstawie tego, że gromadzimy mało majątku, czyli napisałeś po prostu że:
    “gromadzimy mało majątku nic więc dziwnego że coś nie teges u nas z akumulowaniem majątku”
    To co się zarobi można albo skonsumować, albo zakumulować, a akumulacja zarobku to inwestycja i powiększa ona majątek.
    Poza tym w podanym przez Ciebie linku widać, że inwestycje w POlsce to 19% i że to tyle samo co średnia UE. Znów więc wyciągasz wnioski o złej sytuacji na podstawie wskaźnika, który nie odbiega w Polsce od innych państw regionu.
    Tak a propos to przed publikacją mojego artykułu http://slomski.us/author/morris/#post-10537 (gdzie opublikowałem diagram http://slomski.us/wp-content/uploads/2014/05/komprZysk_html_798ccb8c.png ) , Szczęśniak wielokrotnie pisał o rozmiarach konsumpcji coś zupełnie innego niż po niej. Gdybym wierzył w spiski stwierdziłbym:
    Przypadek? Nie sądzę

    Proszę sobie popatrzeć gdzie była Irlandia i ile czasu potrzeba jej było na ten sukces.
    Według http://www.ggdc.net/maddison/maddison-project/data/mpd_2013-01.xlsx
    W roku 1968 Irlandia osiągnęła PKB PPP per capita Polski w roku 1989
    W roku 1989 Irlandia osiągnęła PKB PPP per capita Polski w roku 2010
    … policz sobie ile to lat w pierwszym i drugim przypadku przestań robić z siebie kretyna (fakt, że Irlandia wstąpiła do UE już w roku 1973 z litości pominę)

    Lepiej dac zarobic swoim obywatelom niz sprowadzac to co mozemy wydobyc czy wyprodukowac u siebie.
    No to banany, pomarańcze i cytryny możemy też wyprodukować u siebie: w wielkich ogrzewanych szklarniach – i “dać zarobić swoim obywatelom” na ich uprawie.
    Po prostu niektórzy są kretynami, którzy nie rozumieją i nigdy nie zrozumieją, że każda gospodarka ma ograniczone zasoby – i że o zasoby skierowane do nierentownej branży (jak produkcja tych cytrusów albo wydobycie węgla położonego 1 km pod ziemią) uszczuplone zostaną zasoby branż rentownych, czego skutkiem będzie zacofanie tych branż i to, że te branże wyprodukują mniej konkurencyjne produkty niż wyprodukowałyby dysponując dodatkowymi zasobami.
    W mocno obrazowym skrócie: gdybyśmy nie zlikwidowali stoczni i nadal produkowali statki, to nie wyprodukowalibyśmy “Wiedźmina III”.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *