Monthly Archives: August 2014

Ukraina – mały update

W 1925 roku Adolf Hitler opublikował pierwszą  część “Main Kampf”. Zarówno w tej książce, jak i w setkach późniejszych wystąpień publicznych nie ukrywał faktu, że zamierza podbić Europę i zdobyć nowe “tereny życiowe” na Wschodzie. Nie trzeba być Einsteinem by zrozumieć, że takie plany równały się wojnie z Polską.

W 1937 Heinz Guderian wydał książkę “Achtung – Panzer!” w której nakreślił strategię planowanych działań wojennych, polegających na szybkich uderzeniach wojsk pancernych wspartych przez lotnictwo. O tym samym pisał wtedy raporty do Sztabu Generalnego gen. Stanisław Maczek i jak wiemy z historii został całkowicie olany przez ówczesną “elytę”. Po zajęciu Austrii i Czechosłowacji każdy inteligentny człowiek wiedział, że będzie wojna między Polską i Niemcami. Nie trzeba było wcale iść do Ossowieckiego.

Oczywiście większość Polaków obudziła się dopiero 1 września. Gdyby były wtedy telewizory stanowiliby widownię wszelakich tańców na lodzie i różnych mundiali. Ten 1 czy 5 % mądrych ludzi, którzy wiedzieli co się święci i prysnęli w bezpieczne miejsce jest niedostrzegalny z perspektywy lat. Wśród setek książek ze wspomnieniami z AK kompletnie giną pojedyncze świadectwa wydane gdzieś w Nowym Jorku i zawierające takie frazy jak “wtedy zdaliśmy sobie sprawę co się święci, zapakowaliśmy się na Batorego i wylądowaliśmy w NYC”.

Najśmieszniejsze i najtragiczniejsze było zachowanie Polaków wyznania żydowskiego zmobilizowanych do polskiej armii. Otóż ci ludzie nie rozumieli co się dzieje aż do upadku Wojny Obronnej 39, że walczą o ogromną stawkę. Nie chcieli bronić jakiejś-tam-Polski, nie zdając sobie sprawy, że rzucenie o bruk karabinem równa się śmierci w komorze gazowej dla nich, ich rodzin i całej mniejszości żydowskiej. A przecież już wtedy wiadomo było, co robili Niemcy z Żydami na terenach już zajętych. Nie mam pojęcia, co myśleli i na co liczyli polscy Żydzi.

Dziś mamy oświadczenie rosyjskiego wicepremiera Rogozina, który mówi, że przyleci do Rumunii bombowcem i rozprawi się z Rumunami. Ciekawe jaki jeszcze oświadczenia musi wydać rząd Rosji, żeby ludzie się obudzili i zdali sobie sprawę, że historia zawsze się powtarza.

 

Share This Post

Ukraina

Wojsko rosyjskie właśnie wkroczyło na teren Ukrainy tak więc Rosja i Ukraina są faktycznie w stanie wojny.

W tej dramatycznej sytuacji widzimy wyraźnie jaką fikcją jest ‘międzynarodowa opinia publiczna’. Nie ma czegoś takiego, a kto w to wierzy, ten jest głupszy niż Józek Beck. Pamiętamy protesty przeciwko agresji Busha na Bliskim Wschodzie – dziś jestem pewien, że przywódcy tych ‘spontanicznych protestów’ byli sowicie opłacani przez agenturę rosyjską. Teraz, gdy nie przemawiają żadne pieniądze ulica milczy. A politycy nabrali wody w usta pamiętając o rosyjskim gazie i rosyjskich głowicach nuklearnych.

Styl prowadzenia tej wojny jest zaiste rosyjski. Żołnierze rosyjscy są zmuszani do zwolnienia się z wojska i biorą udział w wojnie jako ‘zielone ludki’. Formalnie nie są objęci żadną ochroną międzynarodowych traktatów. Zamiast brać ich do niewoli można ich po prostu rozstrzelać. Nie przysługuje im żadna renta w razie zostania inwalidą. Nie wiadomo, czy rannych ich kumple nie zostawiają w jakimś rowie, żeby zdechli. Można się domyślać jakie jest morale takiej bandy utworzonej z mięsa armatniego i porównać to choćby z morale Piechoty Morskiej, która nie wycofuje się do momentu, aż nie zostaną ewaluowani wszyscy ranni i zabici.

Jak potoczy się dalej ta wojna zależy od stanu w jakim znajduje się ukraiński Sztab Generalny i czy jest mocno spenetrowany przez rosyjską agenturę. Sprzęt wojskowy na Ukrainie jest, demografia również jest korzystna, chodzi o to, aby potrafiono to wykorzystać. Niestety, wydarzenia na Krymie sugerowały, że Sztab jest w stanie całkowitego rozbicia. W tamtych dniach armia nie stawiała żadnego oporu, nie ewakuowano nawet sprzętu.

Donbas jest kulą u nogi. Górnictwo głębinowe jest pozbawione sensu ekonomicznego gdy można tanio kupić węgiel z odkrywki. Może sensowne jest oddanie Rosji tego obszaru, niech się sami szarpią z roszczeniami górników. Niewykluczone, że wycofanie się Ukrainy z tych terenów ma sens i jest sprawiedliwe, jeżeli ludność jest rosyjskojęzyczna i czuje się bardziej sierotami po ZSRR niż obywatelami Ukrainy. Może warto przesunąć ludność i granicę, tak by oddać część terenów Rosji i wysiedlić tam Rosjan a na ich miejsce ściągnąć Ukraińców. Wtedy Ukraina byłaby w takiej sytuacja jak Polska po wojnie, co prawda mniejsza terytorialnie, ale bez milionów ludzi stanowiących najróżniejsze mniejszości, bazy dla separatystów i V kolumny.

Gdybym dowodził działaniami Ukrainy to starałbym się przejąć inicjatywę taktyczną i rozszerzyłbym front. Ukraina może liczyć na wsparcie satelitarne USA, wiadomo gdzie i jakie są siły rosyjskie. Należy uderzyć na terytorium Rosji, być może w kierunku Rostowa, być może Kurska. Afganistan i Czeczenia nauczyły nas, że Rosja to kolos na glinianych nogach z armią stworzoną z niewolników. Podejmując stanowczy atak można ich rozbić. Nie można się bać Putina, tego że powie ‘teraz zaczniemy wojnę z Ukrainą, bo jesteśmy zaatakowani’. Putin już rozpoczął wojnę i żadne preteksty nie są mu już potrzebne.

Ważna jest również ofensywa propagandowa. Rosja doskonale potrafi posługiwać się słowami takimi jak ‘faszyzm’ oraz ‘banderowcy’. Warto przypomnieć co wywijał specjalny wysłannik Stalina na Ukrainie Chruszczow i co to był ‘Wielki Głód’.

Z perspektywy czasu będzie można powiedzieć ‘można się było tego spodziewać’. Rosja i Niemcy to podpalacze świata. Tak jak Niemcy nauczyli się podbijać świat ekonomicznie, tak Rosjanie będą się starać odzyskać utracone terytoria militarnie. Z tego wynikały wojny w Gruzji i Czeczenii, właśnie dlatego mamy wojnę na Ukrainie. A gdy już uporają się z Ukrainą i Białorusią to przyjdzie czas na państwa nadbałtyckie oraz Polskę  Kraj Przywiślany.

Share This Post

Złoto – Alert

Ciekawe rzeczy dzieją się na złocie. Przyjrzyjmy się paru wykresom i spróbujmy wyciągnąć wnioski.

Ciąg dalszy dla zarejestrowanych czytelników.

Dodaj do koszyka

Pamiętać należy, że złoto jest dużo bardziej zależne od procesów zachodzących w mózgach polityków (ostatnio szczególnie Putina) niż od kosztów i ilości wydobycia. Wszystkie analizy biorą w łeb gdy czołgi odpalają silniki.

Share This Post

Grupy specjalnej troski

Rządzenie państwem sprowadza się do prostego faktu, że władcy mogą praktycznie w dowolnym stopniu manipulować ludem, z jednej strony dawać przywileje, z drugiej strony nakładać podatki, o ile tylko nie pogorszą jakości życia tak bardzo, że lud przejmie władzę. Poziom życia nie ma znaczenia, ważne jest to, by się nie pogarszał. Dla społeczeństwa niemieckiego czy amerykańskiego konieczność życia w polskich realiach wywołałaby natychmiast zbrojną rewolucję – tymczasem Polacy będą spokojnie egzystować, jeżeli tylko jakość ich życia nie będzie zmierzać w kierunku jakości życia na Ukrainie.

Tradycyjną grupą świętych krów w Polsce są rolnicy. To jedna z nielicznych grup na świecie, dla której podatki są ujemne. Państwo nie tylko prawie nie pobiera swojego haraczu (rolnicy nie płacą podatku dochodowego i VAT) ale daje im pieniądze (dopłaty do KRUS, dopłaty do upraw i wiele innych). To tak jakby producenci świec ze słynnej Petycji doczekali się momentu, gdy ich świece są sprzedawane bez VAT, zysk jest nieopodatkowany, mają zagwarantowany skup świec po cenach minimalnych, państwo dopłaca im do każdej świecy, a na starość funduje 95% emerytury.

Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że w identycznej sytuacji są księża, również zwolnieni z podatków i obficie czerpiący z państwowego cyca. Nie ma sensu podawać kolejnych argumentów, bo każdy ma swoje zabetonowane stanowisko – ortodoksyjni katolicy od lat są w mentalnym stanie “oblężonej twierdzy”, a ateiści widzą jaką władzą i bogactwem dysponuje w Polsce kler.

I tu można sparafrazować pogróżkę Cyrankiewicza wypowiedzianą po wydarzeniach Czerwca  56 Rękę podniesioną na władzę ludową odrąbiemy! We współczesnej Polsce zostało to wdrożone – próba odebrania przywilejom rolnikom (ludowi) i ich “pasterzom” równa się politycznemu samobójstwu każdego polityka. Choćby gardzili rolnikami i nienawidzili katolicyzmu, to będą uczestniczyć w dożynkach i chadzać na każdą mszę, obficie podsypując pieniędzmi podatnika święte krowy.

W Wielkiej Brytanii też funkcjonują święte krowy. Rolnicy też są uprzywilejowani i też otrzymują sute dotacje. Ogromni posiadacze ziemscy, czyli arystokracja (old money) także nie płaci podatków. Co jednak najbardziej ciekawe, grupą niezwykle uprzywilejowaną są drobni przedsiębiorcy. Przy dochodach do 8000 funtów rocznie nie płaci się praktycznie żadnego podatku dochodowego, VATu ani składek społeczno-zdrowotnych. Brak zamordyzmu (kasy fiskalne) i liberalne podejście do kosztów prowadzenia firmy umożliwia takie naciągnięcie dochodów, że możliwe jest skromne życie bez płacenia podatków, za to z państwowymi usługami sponsorowanymi przez państwo (czyli środkami od innych podatników + to co uda się pożyczyć obligacjami).

Gdy zestawi się realia polskie i brytyjskie dziwi tylko to, że ktoś został w Polsce, oprócz rolników, księży i polityków. Dla prywaciarzy składki ZUS od pierwszego dnia istnienia firmy, dotkliwy 23% VAT z szeregiem wyłączeń odliczeń (paliwa, hotele, pojazdy i inne), podatek dochodowy prawie bez kwoty zwolnionej, wspomniane kasy fiskalne, oraz coraz to nowe zamordystyczne regulacje czyniące każdego przedsiębiorcę przestępcą (milion regulacji oznacza, że coś tam zawsze się narusza).

Śmiać mi się chce z ludków diagnozujących źródło problemów Polski w neoliberalizmie. Jeszcze nigdy nikt z nich nie był w stanie wymienić mi jakie to nowe wolności mamy wokół. Zwykle po prostu zmieniają temat rozmowy, zabetonowani w swoim naiwnym postkomunistycznym przekonaniu, że kolejna regulacja zawodu sprzedawcy butów ostatecznie rozwiąże problem szybko niszczących się butów.

Sponsorowanie drobnego prywaciarza w UK jest dużo bardziej rozsądne z punktu widzenia władcy niż sponsorowanie małorolnego w PL. Polska ma zbyt dużo ludzi na wsiach, co prowadzi do istnienia rozdrobnionych, niewydajnych gospodarstw i zwykłego marnotrawstwa siły roboczej. Rolnik pracujący na kilkunastu hektarach, nie posiadający trzody, to po prostu bezrobotny, dorabiający sobie na własnym skromnym poletku.

Tymczasem brytyjskie przepisy wyrywają ludzi z bezrobocia. To nieustanna promocja pod szyldem ‘zacznij jakiś biznesik teraz, zarejestruj go za pół roku jak chwyci, i prawie w ogóle nie płać podatków’. W ten sposób uzyskuje się kilka fajnych efektów:

– nie trzeba płacić ludziom bezrobocia / opieki społecznej, a ludzie zaczynają sami się utrzymywać

– przedsiębiorcy kupując dla biznesu usługi i towary, a także oferując swoje usługi i towar nakręcają koniunkturę gospodarczą

– państwo ściąga przedsiębiorczych ludzi z państw-głupków, takich jak Polska, którzy zaczynają przyczyniać się do rozwoju UK

– istnieje szansa, że biznes urośnie, zacznie zatrudniać i płacić podatki

Jednym z przyczyn rozbiorów Polski był brak przemysłu i oparcie gospodarki o eksport płodów rolnych. Dziś mamy tak samo, i znowu się to mści przy okazji starcia z Rosją! Jak trafnie zauważył Frycz, za 0,05 kg wyrafinowanego produktu trzeba sprzedać 500 kilogramów naszego prymitywnego produktu, jakim są jabłka. I takie właśnie patologie podtrzymują władcy Polski, wspierając kmiotków w gumofilcach producentów jabłek kosztem ludzi mogących dokonać reindustralizacji Polski.

Polityków w Polsce nic nie interesują takie rozważania. Oni skupiają się na swojej działce, czyli jak zadowolić święte krowy. No i jak napchać sobie kabzy żeby starczyło na kilka lat odpoczynku, gdy zadziała wahadło wyborcze.

Share This Post

Święto Wojska Polskiego

W internetowym wydaniu Wyborczej oraz w innych mediach niezwykle często pokazuje się fotki z Korei Północnej. Ukazywana czystość na ulicach i porządek opatrzone są sarkastycznymi komentarzami, jakim to zbrodniczym reżimem jest tamtejszy ustrój. Poniekąd słusznie, bez wątpienia Kim jest odpowiedzialny za zbrodnie na ogromną skalę. Chodzi jednak o to, że Korea jest pewnego rodzaju straszakiem na Polaków. To manipulacja typu Nie podoba się w Polsce? W Korei mielibyście gorzej!

Dziwne, że polskie media media w Polsce nie mówią Nie podoba się? I słusznie, bo w kilkudziesięciu krajach świata mielibyście lepiej! To takie typowe goebbelsowskie sytuacje, gdy dźwięk w telewizorze nie zgadza się z obrazem. Miliony wyjechały z Polski nie dlatego, że w Korei jest źle, tylko dlatego, że na tle Zachodu warunki życia w Polsce są nieakceptowalne. Ten fenomen jest zupełnie poza dyskusją publiczną – nikt nie zastanawia się, dlaczego emigranci omijają Polskę szerokim łukiem i dlaczego bojkotują ją sami Polacy. Ważne, że są tematy zastępcze i tańce na lodzie.

Polska polityka zagraniczna i obrona narodowa to takie bagno, że trudno nawet o tym pisać. Nie wiadomo, od czego zacząć i nie wiadomo jak pisać, aby nie wyszła kilkutomowa cegła zamiast krótkiego felietonu. W dużym skrócie, polska polityka zagraniczna to murzyńskość w stosunku do państw, które nie mogą nam pomóc i poszczekiwanie wobec państw, które mogą nam zaszkodzić. To kontynuacja polityki II RP, która zakończyła się kilkoma milionami martwych Polaków i 50 latami sowieckiej okupacji.

Dzisiejsze święto przypomina przedwojenną Polskę. Różnice są, choć jest ich niewiele – dziś koni jest mniej, kuchnie wojskowe nie wydają grochówki za darmo, no i umundurowanie trepów pochodzi z magazynów PRL. Natomiast identyczne jest zadęcie Nie oddamy ani guzika, gdy tymczasem, identycznie jak za II RP, sprawność bojowa polskiego wojska umożliwia opór przeciwko Niemcom czy Rosjanom przez paręnaście dni. Mamy szansę z Czechami lub Litwinami, ale niestety jakoś tak się składa, że prawie wszystkie wojny jakie toczyliśmy miały za przeciwnika właśnie Niemców lub Rosjan i plany defensywne muszą być opracowywane wyłącznie przeciwko tym dwóm armiom.

Jest kilka możliwych dróg zorganizowania obrony terytorium RP. Można dojść do wniosku, że z brakiem nowoczesnego przemysłu obronnego i wątłą gospodarką (brak możliwości ściągnięcia odpowiednio wysokich podatków na zakup broni) posiadanie wojska w ogóle nie ma sensu i jak Kostaryka można je w ogóle rozformować. Po co płacić cokolwiek na wojsko, skoro i tak nie obroni przed sąsiadami. Można też zacisnąć pasa i wywalać ogromną część budżetu na obronność, podobnie jak Izrael.  Albo można iść trzecią drogą i zorganizować obronę terytorialną jak Szwajcaria. We współczesnej wojnie asymetrycznej, o ile agresor nie uzna, że usmaży obrońców atomem, wojna ofensywna jest niezwykle trudna w prowadzeniu, a przede wszystkim droga. W przypadku Iraku koszty ze strony USA przekroczyły $30 000 USD na Irakijczyka, w przypadku malutkiego Kosowa były to kwoty per capita kilkanaście razy większe.

I tu powracamy do porównania Polski do innych krajów. To, jak prowadzona jest polityka zagraniczna i obronna jest jednym z tysięcy aspektów gorszego pakietu idącego w zamian za wątpliwy przywilej mieszkania w Polsce. Nie tylko woda jest bardziej zatruta niż w Szwajcarii, nie tylko opieka medyczna czy edukacja są gorzej zorganizowane, ale setki tysięcy innych rzeczy, również MSZ i MON. Zamiast dać ludziom broń domów i dobrze ich przedtem przeszkolić, a amunicję rozdawać w godzinie W, to buduje się mikroarmię, służącą na posyłki Amerykanom (owa murzyńskość), słono kosztującą podatnika polskiego (drogie i bezużyteczne fregaty), o której wiadomo, że rozpierzchnie się na dobiegający z oddali hałas zbliżających się czołgów rosyjskich lub niemieckich.

Wcale nie wykluczone jest, że obserwowany stan rzeczy nie jest przypadkowy. Można przypomnieć sobie posłów na ostatnie sejmy przedrozbiorowe i pobierane łapówki od zaborców za torpedowanie naprawy RP, a w szczególności wysiłku obronnego. Kto wie, może polska armia ma być kadłubowa, jak armia Królestwa Kongresowego? Może nie przez przypadek broń w Polsce przestawia się jako maszynę zagłady, strzelającą raz do roku samoczynnie i z fatalnymi konsekwencjami? Może Rosjanie i Niemcy nie życzą sobie takich obrazków w Polsce?

Tak się składa, że święto Wojska Polskiego zbiega się ze świętem Matki Boskiej Zielnej. Więcej o tym święcie można dowiedzieć się z poniższego filmu:

Share This Post

Złoto a pranie brudnych pieniędzy w Polsce

Czasami obserwując rzeczywistość dochodzi się do wniosku, że nastąpiło takie zakrzywienie rzeczywistości, że przestała obowiązywać matematyka. To tak, jakby woda wylana ze szklanki spływała na sufit a nie na podłogę.

W ekonomii jest to powszechne zjawisko mające miejsce przy różnych okazjach, takich jak bańki spekulacyjne na akcjach czy nieruchomościach, piramidy finansowe, zarówno te legalne (ZUS) jak i nielegalne (Amberek), wszelkiego rodzaju przekręty giełdowe (polski Gant, amerykański Enron).

Rynek złomu złota w Polsce również jest nieracjonalny, co wyraźnie wskazuje na istniejące gdzieś w tle działania przestępcze.

Ciąg dalszy dla zarejestrowanych czytelników.

Dodaj do koszyka
Share This Post

Srebro inwestycyjne w 2015

Minęło pół roku 2014 i w powoli można myśleć o roku 2015. Wszystko wskazuje na to, że z początkiem przyszłego roku dużo zmieni się na gorsze dla osób zainteresowanych zakupem srebra inwestycyjnego.

Ciąg dalszy dla zarejestrowanych czytelników.

Dodaj do koszyka

Warto nadmienić, że zabiegi stosowane ze srebrem mogą zostać bardzo prędko powtórzone ze złotem. Od lat powtarzam, że posiadanie złota oznacza odrzucenie waluty papierowej, narzuconej ustawowo przez państwo oraz uchylanie się od płacenia podatku inflacyjnego. To są działania jawnie antypaństwowe i są tolerowane tylko dlatego, że politycy i ich mocodawcy mają ogromne zapasy złota.

Share This Post