Monthly Archives: October 2013

Zagadkowa sprawa PMI SA

Złoto ma w sobie coś magicznego – ściąga do siebie wszelkiej maści kombinatorów, oszustów i złodziei. Nie wynika to z faktu, że złoto jest ‘złe’ z natury. Kruszce to skondensowane bogactwo, oszczędności ciężkiej ludzkiej prace, na której męty chcą położyć rękę. Stąd tak wiele afer takich jak Amber Gold, Dominusarx czy Hyath.

Nie tak dawno opublikowałem wpis – dziś mogę przyznać, że chodziło o PMI S.A. Dziś wypada dopisać ciąg dalszy tej historii. Chwilowo nie będę używał nazwiska osoby, która prawdopodobnie stoi za tym przekrętem – niech właściwe organa ustalają czy w ogóle doszło do nieprawidłowości. Na potrzeby tego wpisu posługujmy się ksywą ‘Plagiator‘. W dalszej części opiszemy też osobę ‘Blogera‘.

(Disklejmer jest taki, że niniejszy wpis to moje przypuszczenia. Nie mam twardych dowodów na czyjąkolwiek przestępczą działalność. Wpis nie jest rekomendacją inwestycyjną. Nie posiadałem, nie posiadam ani nie zamierzam posiadać jakichkolwiek polskich akcji.)

A teraz do rzeczy. Oto jak wyglądał wykres notowań PMI SA – znaczkiem x oznaczyłem datę mojego wpisu.

pmiOkazało się, że całkiem sporo spekulantów czyta mojego bloga. Oto niektóre z komentarzy na forach.

1. czyżby Słomski poszedł po rozum do głowy i sam usunął szkalujący wpis – czy może Prezes grzecznie poprosił o usunięcie!??
wszystko powoli się wyjaśnia
najpierw narobił zamieszania ( kupił akcje PMI pewnie z 400 – 450 tyś sztuk) teraz wiedząc jakie są wyniki PMI ( są raporty) ma wszystkich w dupie i będzie dostawał częśc kaski którą uczciwą ciężką pracą zarobi Prezes Matyjas!!
cwaniak jaki mało!!! ( oczywiście ten Słomski) DRAŃ ten Słomski

2. [ktos z PMI pisze w odpowiedzi:] Za chwilę będziesz mógł przeczytać artykuł w Parkiecie. Powiem tam jest bardzo dobrze i będa nowe rekordy notowań

3. (mój ulubiony komentarz, po którym spakowałem pidżamę i szczoteczkę do zębów!) Przemysław Słomski twierdzi, że PMI oszukuje inwestorów […] moim zdaniem Komisja Nadzoru Finansowego już powinna poprosić CBA lub CBŚ o zatrzymanie i przesłuchanie Pana Przemysława Słomskiego na powyższą okoliczność!

4. Chciałem się dowiedziec kiedy p. Słomski odwoła kłamstwa które opublikował na swoim blogu […] Podbjiam, chciałbym aby to było widoczne że Słomski to kłamca który zaatakował naszą kasę

Warto zapoznać się z forum.parkiet.com w części dotyczącej PMI SA. Jest to istna kloaka, gdzie spekulanci przeżywają wszystkie fazy manii spekulacyjnej: podniecają się  zbliżającymi się zyskami, przeżywają rozczarowanie zderzeniem z rzeczywistością, szukają winnych, pocieszają się. Najpierw atakują moją osobę, potem stopniowo pojawiają się wpisy oskarżające Plagiatora. Tysiące wpisów napisanych przez śmieszno-żałosnych pajaców, szkoda, że nie ma tu miejsca na ich kopiowanie.

Podkreślić warto, że żaden z tych pajaców nie napisał ‘Słomski miał rację, ostrzegając przed Plagiatorem’.

Wróćmy jednak do samego mechanizmu przekrętu. Spółki wcho…

[dalszy ciąg dostępny dla abonentów]

Dodaj do koszyka
Share This Post

Wpis testowy

Kończymy prace nad płatną częścią bloga.

Kilka osób napisało do mnie mejla z pytaniem czy dla stałych klientów przewiduje darmowy dostęp. Moja odpowiedz jest przewrotna. Jeżeli ktoś kupuje kruszce za kilkanaście tysięcy czy więcej i nie stać go na zapłacenia kilkunastu złotych to proszę napisać do mnie mejla – odeślę darmowy kod dostępu.

Dodaj do koszyka
Share This Post

Śmierć Żółwia

Media zachłysnęły się śmiercią Mazowieckiego. Odmalowywany jest w pięknych patriotycznych barwach. Czas na porcję hejtu – Mazowiecki politykiem był kiepskim i wiele złego uczynił dla Polski.

Wiadomo – najważniejsza dla kraju jest gospodarka. Tu Mazowiecki całkowicie zawiódł jako premier, wybierając sobie Balcerowicza jako ministra finansów.

Balcerowicz był członkiem PZPR od 1969 roku – członkom PZPR z zasady nie podaję ręki. To komuch, który dorwał się do władzy szybko zmieniając kolorek futerka. Facet zgnoił polską wytwórczość i przemysł, pozwolił uwłaszczyć się kolegom komuchom, a  otwierając granice zniszczył ‘prywaciarzy’ skuteczniej niż Jaruzelski.

Rzekomo genialny program uzdrowienia gospodarki ukazuje się jako jedna wielką pomyłką, szczególnie gdy spojrzy się jak rozwijały się gospodarki Chin czy Korei. W kontekście tych gospodarek warto przypomnieć sobie jak Balcerowicz chłodził rzekomo niebezpiecznie ‘przegrzaną’ gospodarkę Polski – jakoś na ten pomysł nikt nigdy nie wpadł we wspomnianych krajach Azji.

Spójrzmy z perspektywy 25 lat jak rozwinęła się Azja i jak bardzo zostawiła w tyle polską gospodarkę. Polska ma (miała?) potężny potencjał w postaci młodej populacji. Balcerowicz i jego kontynuatorzy nie potrafili tego bogactwa wykorzystać. Przez ćwierć wieku w Polsce jest afrykańska stopa bezrobocia i ludzie uciekają z tej tonącej tratwy Zielonej Wyspy jak Afrykańczycy.

Druga istotna kwestia w każdym kraju to energetyka. Rząd Mazowieckiego przekreślił budowę polskiej elektrowni atomowej. Inwestycja pochłonęła miliardy dolarów i gdyby nie głupota Mazowieckiego dałaby Polsce dziesiątki miliardów dolarów zysku. (nie ma co dywagować czy nie doszłoby do scenariusza jak z Czarnobyla – tam zadziałała ludzka głupota – elektrownie z takimi reaktorami działają bezpiecznie w wielu krajach świata).

Kolejna kluczowa funkcja kraju to wdrażanie sprawiedliwości. Mazowiecki jego ‘grubą kreską’ doprowadził do faktycznej amnestii dla tysięcy zbrodniarzy komunistycznych. Gdy rozmawiam z ludźmi to okazuje się, że dziś mało kto o tym pamięta i mało kogo to obchodzi. Mówimy tu o zbrodni przeciw ludzkości, o katowaniu polskich patriotów, o zbiorowych morderstwach w czasach stalinowskich i wcale nierzadkich morderstwach opozycjonistów w latach 1953-1989, o milionach rodaków zmuszonych do emigracji, o milionach ludzi ze złamaną karierą (donosy, wilcze bilety, ograniczanie dostępu do edukacji czy kariery) przez ludzi, którzy służąc Sowietom zgnoili Polskę na wszelkie możliwe sposoby. Nigdy nie zapomnę znajomego aktywisty Solidarności, któremu ubecja powybijała wszystkie zęby.

Przykład Mazowieckiego pokazuje jak się robi historię. Do koryta dochodzą ludzie nieskromni, nie potrafiący dostrzec swoich ułomności. I choćby nie wiadomo jak kiepską czy nawet tragiczną ktoś był, to zawsze znajdzie zwolenników.

Share This Post

Koniec kryzysu

Premier Irlandii ogłasza koniec kryzysu. Taka sama wiadomość przychodzi do nas ze strony Hiszpanii. Zaczyna być fajnie i błogo. A tymczasem jesteśmy straszeni przez jakiś nieodpowiedzialnych defetystów  widmem drugiej fali kryzysu. Śmieszny onetowy materiał w którym autor nie jest pewien czy używać słów ‘ekonomia’ czy ‘ekonomika’ i który wyraźnie myli pojęcia ‘inflacja wzrosła o … ‘ z ‘inflacja wzrosła do …’. Trzeba sięgać do materiału który został zajumany przez stażystę aby zrozumieć o co chodziło.

Czy rzeczywiście grozi nam druga fala kryzysu? W Polsce to i tak bez znaczenia. Od niepamiętnych czasów Polacy czują, że żyją w kraju objętym kryzysem. Obecnie mamy plagę bezrobocia, a ci którzy mają pracę zarabiają 1/4 tego co ludzie 500 km dalej na zachód, oczywiście przy zbliżonych cenach w sklepach. Wcześniej mieliśmy sowiecką okupację i jeszcze większą nędzę. Wcześniej była wojna. Przed wojną wielki kryzys. Przed nim wojna. Wcześniej zabory i wynikający z nich drenaż dokonywany przez zaborców. Można tak się cofnąć do czasów pierwszych Piastów. Obszar Polski jest przeklęty przez Ekonomesa, greckiego boga ekonomii.

Ma natomiast sens zastanawianie się czy kryzys wróci do Ameryki. Wystarczy spojrzeć na dane fundamentalne jak zadłużenie kraju by odpowiedzieć sobie że i dla Stanów Ekonomes nie będzie przychylny. Warto spojrzeć na ten wykres:

dj-au-ratio-ltGdyby gospodarka była pozbawiona balastu zadłużenia to można by liczyć na trend wzrostowy na rynku akcyjnym. A tak mamy bardzo prawdopodobne powtórzenie scenariusza z lat 70tych, gdy wydawało się, że Ameryka wychodzi z kryzysu, gdy tymczasem jeszcze głębiej się w nim pogrążyła.

Choć znamy różnicę między nowymi krajami UE a tzw. starą Unią i Ameryką, to przyznać trzeba, że są to kraje cywilizowane. Obywatele nie są świniami wobec swoich rządów – mniej lub bardziej ale wierzą politykom i stosują się do narzuconych reguł. Weźmy dla przykładu walutę. Poszczególne reżimy emitują kolorowe papierki i wmawiają ludziom, że to pieniądze. I co zdumiewające – ludzie w to wierzą! Akceptują świstki w zamian za usługi i towary które dostarczyli.

W dzikich krajach takich jak Indie rząd nie ma takiego luksusu. Cały czas musi walczyć z kołtunem, dla którego bogactwo = złoto. Ludzie nie chcą trzymać swojego kapitału w obligacjach ani na lokatach, ani nawet w banknotach pod materacem. Wolą kupić złoto i się nim obwiesić. Robią tym rządowi wielkie świństwo, ponieważ Indie nie wydobywają złota i trzeba je importować. A to z kolei powoduje duży deficyt w handlu zagranicznym, co skutkowało obserwowanym ostatnio krachem rupii. Rząd oczywiście próbuje walczyć z zabobonami. Trzymamy kciuki za budowanie nowoczesnych Indii. Niech tamtejsze kobiety zostaną w końcu odarte ze złota i obwieszone obligacjami rządu Indii ‘zysk bez ryzyka, pewne jak złoto’.

Share This Post

Zieloni terroryści

Nie lubię pisać wpisów krytycznych, bo skutkują one ogromną porcją hejtu. Niestety nie potrafię się opanować i muszę przyznać, że z dużą przyjemnością obserwuję jak siepacze Putina robią porządek z członkami Greenpeace. Nie lubię tych pseudoekologów i mam nadzieję, że zestarzeją się w postsowieckim łagrze. Wiele razy próbowałem nawiązać dyskusję z ich sympatykami oblegającymi deptaki polskich miast. Za każdym razem zza ich segregatorów wypełnionych zdjęciami smutnych foczek wyzierał brak zrozumienia dla prawdziwych problemów z którymi stykają się nie tylko Polacy, ale i cały świat.

Tezy stawiane przez Greenpeace są śmieszne. Polska nie ma niezagospodarowanych górskich rzek ani wulkanów, które mogłyby dać nam duże ilości energii. Nie da się zastąpić naszej energetyki źródłami odnawialnymi w stopniu większym niż 20%. Na pozostałe 80% trzeba znaleźć sposób będący jak najmniejszym złem, jak najmniejszym ryzykiem. A ludzie są ludźmi – Polacy chcą żyć. Nie można po prostu wyłączyć całego przemysłu i wrócić do jaskiń, chyba że chcemy aby jakość i długość życia powróciła do wartości znanych z epoki kamiennej.

Podstawowym problemem polskiej energetyki – tej małej i tej dużej – jest jej oparcie na węglu. Dzięki temu cierpi również środowisko i Polacy, zatruwani na niewyobrażalną skalę dymami z przydomowych kotłowni, które nie spalają węgla, a smażą go i wypluwają kłęby niedopalonego rakotwórczego syfu.

Polska energetyka wielkiego kalibru, również stojąca na węglu, nie dość że produkuje prąd drogo, to także truje.

Rozwiązanie jest proste. W przypadku pierwszego problemu należy propagować kotły gazowe, kotły z podajnikiem węgla i palnikiem retortowym, a także ogrzewanie elektryczne wsparte rozwiązaniami smart grid. To byłoby spójne z rozwiązaniem drugiego problemu, które polegałoby na stopniowym przechodzeniu na energetykę jądrową. Kto wie, może Polska znalazłaby swoje miejsce w świecie jako kraj specjalizujący się w technologii opartej na torze?

Polska węglem stoi. Węgiel to bogactwo Polski. Te propagandowe brednie mają w sobie więcej sensu niż ich twórcy podejrzewali. W sytuacji kończącej się ropy węgiel stanie się ważnym surowcem zastępującym ropę w technologii chemicznej. Kto wie, może będzie również przerabiany na syntetyczne paliwa płynne, choćby w technologii MTG. Węgiel jest zbyt cenny by po prostu go spalać.

Co w świetle tych problemów robi Greenpeace? W Krakowie odbywają się protesty mieszkańców przeciwko zdychaniu od dymu. Spójrzmy na fotki – czy widać tam było członków Greenpeace wspinających się na domy i przykuwających do kominów przydomowych kotłowni? Nie. To za mało spektakularne. Lepiej zaatakować jakąś platformę wiertniczą lub elektrownie atomową. Żeby było śmieszniej, ta atomówka daje energię dzięki której miliony Francuzów nie musi oddychać węglowym dymem.

Greenpeace nie porusza jeszcze jednego bardzo wstydliwego tematu. Ludzi na świecie jest po prostu za dużo w stosunku do zasobów planety. Nie popieram radykalnej depopulacji, ale uświadomienie ludziom, że nie powinni się nadmiernie rozmnażać ma krytyczne znaczenie dla ekologii. Tu zapada niezręczna cisza, ekoterroryści czerwienią się jak nastolatkowie, gdy temat zaczyna zmierzać w kierunku rozmnażania. Domyślam się o co chodzi – szczere postawienie sprawy mogłoby się nie spodobać konserwatystom religijnym.

Podejrzewam, że Greenpeace dzieli się na dwie strefy. Małą grupę stanowiącą zarząd, wymyślający populistyczne akcje. Do tego dochodzi cała reszta, czyli młodzi pożyteczni idioci, nie mający dość wiedzy by zrozumieć problem, ale chcący działać i bezkrytycznie wierzący ‘zarządowi’. Przepis na czyste zło gotowy.

Share This Post

Rumor z USA

Przez jakiś czas media podniecały się niewypłacalnością USA. W nagłówkach prasowych pojawiały się hasła ‘Stany bankrutem’. Nie należy się dać nabrać na te propagandowe zabiegi. Całe zamieszanie sprowadza się do pozorowanych zabiegów części polityków, którzy w oczach swoich wyborców chcą wyglądać na robiących wszystko, by nie doszło do prawdziwego bankructwa kraju. Następuje doskonale wyreżyserowane darcie szat pt. ‘nigdy nie pozwolimy o wzrost zadłużenia choćby o centa’. Oczywiście po odstawieniu szopki następuje skwapliwe przyzwolenie, wynikające z prostej matematyki. Otóż przy skromnych przychodach podatkowych i ogromnych wydatkach budżetowych nie ma innego wyjścia niż zadłużać się. Jedynymi opcjami byłoby zwiększenie podatków lub cięcie wydatków, a to byłoby jeszcze bardziej niemedialne.

Trudno dotrzeć do rzetelnych danych, ale podejrzewać można, że Ameryka w 30-40% finansuje swoje wydatki z pożyczek i druku waluty. Ten udział będzie stopniowo w kolejnych latach rósł do momentu gdy zaczną być widoczne konsekwencje w postaci wysokiej inflacji. Gra w szmacenie będzie kontynuowana tak długo jak tylko będą na planecie głupcy przyjmujący papierki i obietnice w postaci bondów. Potem cyrk zostanie zamknięty, ale nie wyniku sprzeciwu polityków na Kapitolu tylko na skutek działania brutalnych praw ekonomii.

W kategorii szumu informacyjnego należy umieścić doniesienia o wprowadzaniu kontroli przepływu kapitału przez banki w USA. Każdy system bankowy oparty jest na zaufaniu, że odzyska się wpłacone środki. Manipulacje jakich dokonywały władze ostatnimi laty, których ukoronowaniem był Cypr, doprowadziły to zaufanie na skraj przepaści. Nie ma się co dziwić, każdy właściciel pieniędzy potrafiący myśleć powinien zachować daleko posuniętą nieufność do walut papierowych, do systemu bankowości opartej na rezerwie częściowej i do banksterów kręcących całym światem tak, by oni zarabiali.

Niemniej jednak podejrzewam, że alarm może być przedwczesny. Domyślam się, że chodzi o złojenie dodatkowych prowizji od klientów. Zamiast robić przelewy z rachunku oszczędnościowego trzeba będzie otworzyć dodatkowe konto bieżące (zwane czekowym) i płacić miesięczne opłaty. A dotychczasowe darmowe konta trzeba będzie przekształcić w konta ‘premium’.

Podejrzewam, że doszło do spotkania kogoś z wierchuszki JPMorgan Chase & Co z HSBC UK PLC. Pewnie siedzieli sobie w dobrym klubie, robili kreska za kreską i chwalili się nowymi źródłami przychodów. Kolesie z UK powiedzieli, że mają sporo szmalu z obciążania kont firmowych kwotą 6 funtów miesięcznie za umożliwianie robienia przelewów i 17 funtami za każdy przelew. Kolesie z USA pukneli się w czoło i stwierdzili, że co prawda kasują po 30 dolców za przelew to jednak biorą za mało prowizji miesięcznych. Nasypali kolejną kreskę Angolom i stwierdzili, że trzeba będzie parę rzeczy zmienić już od przyszłego miesiąca…

Share This Post

Ruska dyplomacja

Prasa sprzed tygodnia donosi: Prezydent Rosji Władimir Putin zażądał dziś przeprosin od Holandii po tym, jak – według Moskwy – do mieszkania radcy ambasady Rosji wtargnęli ludzie w mundurach policji i zabrali go na posterunek, powołując się na skargi sąsiadów, że źle traktuje dzieci.

A już dziś dowiadujemy się: poszkodowanym jest radca holenderskiej ambasady w Rosji Onno Elderenbosch. Media podają, że do napadu na 60-letniego Elderenboscha doszło na klatce schodowej jego domu w centrum Moskwy. Zaatakowali go dwaj mężczyźni udający elektryków. Wepchnęli oni dyplomatę do jego mieszkania, gdzie go skrępowali i pobili.

Przed wojną polscy dyplomaci mieszkali w Moskwie na terenie swojej ambasady. Nie wiem jakie są dzisiejsze procedury, ale to chyba najlepsza strategia.

Swoją drogą ciekawe jakiego wykroczenia trzeba się dopuścić, żeby być zesłanym do pracy w takim podłym (drogim i niebezpiecznym) miejscu jak Moskwa.

Dziś widzimy jak działa Rosja. Tam nie ma miękkiej gry. Choć większość Rosjan to wspaniali ludzie, to rozmowa z ich właścicielami może mieć tylko jedną formę – trzeba wziąć grupy kij i walić w nim po mordach tak długo, aż krew im uszami pójdzie. Wtedy lekcja zostaje przyswojona.

Share This Post

Wysoki urząd

W większości krajów banki cieszą się uprzywilejowanym statusem prawnym. Podobnie jak niektóre zawody prawnicze nazywane ‘zawodami zaufania publicznego’ banki zwane są instytucjami zaufania publicznego. W Stanach to pracownicy banków są zwykle notariuszami i chodzi się do banku, a nie do biura notarialnego (oczywiście funkcja notariusza sprowadza się do innych obowiązków w zależności od kraju). W Polsce banki mają prawo wystawiać bankowy tytuł egzekucyjny, czyli jeżeli bank mówi, że Kowalski jest mu winien pieniądze to tak jest.

W wielu krajach wyciąg bankowy jest dowodem potwierdzającym adres. Banki (poprzez posiadane biura informacji kredytowej) decydują czy dana osoba jest rzetelna finansowo czy też nie. W Polsce to nowość, ale na Zachodzie standardem staje się badanie historii kredytowej nie tylko przy udzielaniu kredytu, ale również przy okazji najmu lokalu czy podejmowaniu pracy.

Być może z czasem banki przejmą na siebie odpowiedzialność za wystawianie dokumentów tożsamości. Karty kredytowe ze zdjęciem są już standardem. Rządowi wystarczy jedna legislacja a bankom wstawienie adresu na odwrocie. Chip na karcie może spokojnie przyjąć dane medyczne lub ubezpieczeniowe. Dla banków to sama przyjemność wziąć ten obowiązek na siebie. W końcu doszło by do tego, o czym marzą od dawna banksterzy, by penetracja rynku sięgnęła 100%, by każdy miał w portfelu bankowy plastik. Dla każdego rządu taka pomoc byłaby mile widziana – wiadomo, że każdy kto odrzuca koncepcję państwa z dużym sektorem bankowy ten prawdopodobnie jest terrorystą.

Na Prison planet poruszano niedawno kwestię używania odcisków palców przez banksterów. Amerykanie uwielbiają stosowanie tej techniki, gdy reszta świata wie, że łatwo oszukać czytniki, szczególnie gdy jest się sam na sam z urządzeniem. Nie tak dawno podobny eksperyment skończył się klapą – przez jakiś czas dało się płacić odciskiem palca w supermarketach. Kto wie, co przyniesie nam przyszłość i co nowego wynajdą kreatywni banksterzy …

Share This Post

Armagedon Eurogeddonu

Media i blogerzy z dużą satysfakcją wyśmiewają się z biznesowych poczynań profesora Rybińskiego. Chyba trzeba powiedzieć że bardziej ‘redaktora’ niż ‘profesora’ ponieważ na jego blogu nie da się znaleźć zbyt wielu wykładów. Dominują linki do jego felietonów prasowych i wywiadów w których zgrabnie się wymądrza. To go chyba łączy z Kołodko, takim samym profesoro-felietonistą, z tą różnicą, że Kołodko mniej wierzy w koniec świata i intensywniej cieszy się życiem, uprawia dużo sportu i podróżuje.

To nie pierwszy przypadek w historii gdy mądrala traci spodnie na tradingu. Jestem pewien, że wszyscy czytelnicy pamiętają aferę LTCM, w której czterech noblistów spowodowało jakieś 4 000 000 000 dolarów strat, pokrytych potem przez rząd USA. Kiedyś trzeba by napisać ‘pokrytych przez podatnika’, ale odkąd rząd drukuje taką masę dolarów to śmiało można pisać, że pokrywa to z własnej drukarni kieszeni.

Nie należy jednak oceniać Rybińskiego jednoznacznie źle. W przypadku handlu instrumentami finansowymi nie chodzi o to, żeby mieć rację, tylko żeby wiedzieć z wyprzedzeniem, jak zachowa się rynek. Weźmy dla przykładu akcje spółki X, która ledwo zipie. Z racjonalnego punktu widzenia to zombie, ale obserwacja pokazuje, że jej akcje ciągle drożeją. Skuteczność na giełdzie nie polega na sprzedaniu akcji tej spółki, bo mimo teoretycznie słusznej decyzji odniesie się praktyczne straty. Chodzi o to, żeby kupić zanim zacznie drożeć i sprzedać zanim zacznie tanieć, kompletnie abstrahując od wyników finansowych spółki.

Jeżeli mowa o konkretach to sytuację tego typu mamy na najdłuższych obligacjach USA, powiedzmy 30 letnich. Wiadomo, że to bezwartościowy walor. W ciągu następnych kilkudziesięciu lat inflacja będzie wyższa niż płacone odsetki, więc wartość obligacji spadnie do zera. Najbardziej racjonalnym krokiem byłoby krótkie sprzedanie tych papierów. I tu można się sparzyć, ponieważ inwestorzy nadal wierzą w USA i papiery te trzymają swoją cenę. Racjonalny inwestor może mieć rację ale jednocześnie poniesie stratę.

Rybiński ma całkowitą słuszność wieszcząc ekonomiczny krach UE. Problem w tym, że nie wiadomo kiedy to nastąpi. Po stronie Rybińskiego mamy coś co można nazwać ‘prawami fizyki’ – skoro dług rośnie z każdym dniem to pewnego dnia system się zawali pod jego ciężarem. Z drugiej strony z tymi ‘prawami fizyki’ walczą wszyscy gracze zarabiający na obecnym status quo, a więc bankierzy centralni i prywatni, oligarchowie i politycy. Armagedon byłby najgorszym scenariuszem i jego realizację odsuwają w czasie jak tylko to możliwe. I właśnie dlatego traci Rybiński, choć co do zasady ma absolutną rację.

Share This Post