Monthly Archives: July 2013

Koniec kruszców na Allegro

Z dniem 1 sierpnia Allegro usuwa kruszce inwestycyjne ze swojej platformy.

Trudno o lepszą wiadomość. Przybędzie mi klientów chcących kupić i sprzedać metale. Nie wiem komu postawić za to dobre łiski. Może bym się nawet przemógł i nawalił z tymi korposzczurami…

Nie wiem tylko co postanowią z numizmatami. Czy moneta złota 100 zł to dobry obiekt kolekcjonerski, który będzie mógł być wystawiany, czy zły przedmiot inwestycyjny, za który stażyści będą zamykać sprzedawcom konta. A pamiętajmy, jak już zamykają konta, to czasem wszystkim mieszkańcom bloku, którzy pechowo mają ten sam IP. I nie ma tłumaczenia, że to nie ja, albo że boli.

Allegro skompromitowało się w aferach z Hjatem i Dominatriksem. Cały Internet trąbił, że to prawdopodobnie przekręt, nawet sam Goldblog osobiście! Sam Goldblog, a oni nic!

Znajomy diler napisał im w tej sprawie mejla, a potem pokazywał mi ich kuriozalną odpowiedz, że wszystko jest cacy i żeby spadać frajrze.

Allegro nie lubię. To obrzydliwy monopolista, który totalnie lekceważy sobie swoich klientów. Jeżeli ktoś się nie zgadza z tym co mówię, to niech zadzwoni do Biura Obsługi Klienta Allegro (co ciekawe, w innych krajach odbierają telefony, dziady). Będą mieli mniej pieniędzy z prowizji, więc to też doskonała wiadomość. Powinni pousuwać w ogóle wszystko (scenariusz Kononowicza), bo w zasadzie każdy przedmiot może zostać niewysłany przez sprzedawcę albo być falsyfikatem, a potem zamknąć serwis.

Share This Post

Komedian

Poważnych wykładów nikt nie słucha. Ludzie wolą słuchać pajaców. Dlaczego czasami mądrzy ludzie podszywają się pod pajaców, by dotrzeć z ważnym przekazem do ludzi. Dlatego właśnie wykłady Schiffa zawierają dużo humoru. Tu jego występ w klubie w NYC:

Akurat tak się składa, że znam to miejsce. Całkiem fajne żeby posłuchać offowych, amatorskich komików. Wejście jest tanie, natomiast bardzo drogie są drinki a kelnerzy nachalni.

Share This Post

Bankructwo III RP

Ostrzeżenia o nieuchronnym bankructwie Polski, które adresuje od wielu lat, powoli stają się faktem.

Koalicja ma większość w Sejmie. Mogą zrobić wszystko na co ma ochotę, zawiesić progi ostrożnościowe, albo zawiesić jakiekolwiek wolności czy prawa obywatelskie. I jest pewne jak w ZUSie*, że zadłużanie będzie postępować.

Co warto podkreślić, zawieszenie ma mieć miejsce tylko na lata 2013, 2014. Potem będą wybory i PO odda władzę. Odbezpieczony granat zostanie elegancko przekazany obecnej opozycji, by im wybuchł w rękach. Polityczny cynizm pierwszej klasy.

Co zrobi zwycięzca wyborów? Tymczasowo zawiesi progi ostrożnościowe na kolejne lata, bo nie będzie innego wyjścia. Wtedy Rostowski zaprotestuje, że przecież tymczasowe zawieszenie już minęło, i trzeba obniżać podatki, wydatki i deficyt.

Aż w końcu, pewnego dnia, nastąpi wywrócenie pustych kieszeni i Polska po raz kolejny ogłosi niewypłacalność. Dziś można by tego uniknąć, wychodząc na ulice w ramach masowych protestów. Zamiast tego tłuszcza wyjdzie na ulicę dopiero w momencie bankructwa, gdy będzie już za późno.

I w momencie rujnowania przyszłości kraju Tusk wypowiada takie słowa: Minister Rostowski pokazał, jak skutecznie Polska w czasie, w którym walą się niektóre gospodarki, popadają w ruinę całe państwa, wymija te rafy. Do tego potrzeba sprytu, twardości, elastyczności. I Polska, dzięki polityce współtworzonej przez ministra Rostowskiego, wzbudza w innych państwach Europy zazdrość i podziw. Co ten facet pali??

* pewność ‘jak w ZUSie’ polega na tym, że z pewnością składki trzeba płacić i z pewnością emeryturki nie będzie.

Share This Post

Egipt a sprawa polska

Kolega Maczet wrzucił dwa dobre wpisy nt. Egiptu. Przypomniało mi to moją wypowiedz o tym kraju sprzed 2,5 lat. Niestety, okazuje się, że miałem rację. Problem jaki leży u podłoża tamtejszego kryzysu pozostał nierozwiązany więc i nadal trwa kryzys. W Egipcie po prostu żyje za dużo ludzi w stosunku do posiadanych zasobów energetycznych. A ilość posiadanej energii skutkuje ilością produkowanej żywności – darmowa energia oznaczałaby odsalanie wody i nawodnienie pustyni, wiec spore plony.

Jakie jest wyjście z patowej sytuacji? Depopulacja lub zdobycie dostępu do taniej energii. Ta pierwsza opcja jest dużo bardziej prawdopodobna od tej drugiej, a że depopulowani wykazują brak zrozumienia, że muszą opuścić ten padół łez, toteż spodziewam się dużo drastycznych obrazów w TV. Można też spodziewać się sporego tłumu uchodźców na plażach południa UE.

Zabawne i tragiczne jest jak współcześni ludzie są durni, szczególnie w tzw. krajach zachodnich. Problem w Iraku? Zaprowadźmy tam demokrację. Problem w Afganistanie? Zaprowadźmy tam demokrację. Problem w Rosji? Zaprowadźmy tam demokrację. Problem w Syrii? Zaprowadźmy tam demokrację. Problem w Egipcie? Zaprowadźmy tam demokrację. Problem w Iranie? Zaprowadźmy tam demokrację. Odpowiedzią na wszystko jest ‘pokojowe bombardowanie’, choć zwykle powodem problemu wcale nie jest brak demokracji, tylko na przykład fakt, że dany obszar zamieszkują jaskiniowcy, którzy mnożą się bez opamiętania, jak szarańcza? Pamiętajmy, że konstrukcja naszych mózgów jest nadal taka sama jak w czasach gdy mieszkaliśmy w jaskiniach Edenie, choć dziś dysponujemy bronią nuklearną. Małpa z brzytwą – ten związek frazeologiczny jest dosadny i trafny.

Wspomniane wdrażanie demokracji udaje się tak samo jak wdrażanie gospodarki wolnorynkowej przez ekspertów MFW w różnych krajach świata, czyli wcale. Problemem Egiptu nie jest wcale brak demokracji. Nieważne jaki będzie ustrój i tak ludzie będą głodować więc i buntować się. Jakiekolwiek próby wprowadzenia demokracji skutkować będą dojściem do władzy junty, populistów lub fundamentalistów.

Ale Zjednoczone Siły Pożytecznych Idiotów tego Świata wolą wierzyć, że demokracja i wolny rynek rozwiązują każdy problem. Nie wiedzą nawet o tym, że system w którym sami żyją nie jest demokracją, tylko łże-demokracją, w którym lud głosuje na kandydatów namaszczonych przez oligarchów, którzy są intensywnie promowani w mediach. Nie żyją też w gospodarce wolnorynkowej, tylko w regulowanym socjalizmie, gdzie każdy aspekt działalności gospodarczej jest wysoce regulowany, a działalność jest mocno opodatkowana (socjalizm = podatki = redystrybucja). Najlepsze frukty konsumowane są przez oligarchów, a ludowi przychodzi tylko płacenie podatków. Co ciekawe, nie potrzeba nawet osiągać dochodów, można cały miesiąc nic nie sprzedać i stanąć w obliczu konieczności zapłacenia podatku. Kto nie wierzy, niech zapozna się z orzeczeniem Sądu Najwyższego RP, w którym definiuje się składkę ZUS jako podatek.

Gdy trafiamy na grunt polski, przestaje być tak strasznie jak na Bliskim Wschodzie, a zaczyna być śmiesznie, jak w Misiu.

Wyobraźmy sobie grubą babę, która żre tyle, że może od tego umrzeć. Wraz z lekarzem ustala, że ogranicza ilość codziennie spożywanych kalorii i wprowadza pewną ilość ruchu. Po tygodniu baba dochodzi do wniosku, że co prawda nie odstępuje od prowadzenia zdrowego trybu życia, ale zawiesza je na jakiś czas.

Wszyscy pamiętamy jak Rostowski z Tuskiem łgali na temat ‘tymczasowego’ wprowadzenia podwyższonego VAT. Teraz przeszli samych siebie w temacie progu ostrożnościowego: Zawieszamy działanie 50-proc. progu ostrożnościowego na czas nowelizacji budżetu 2013 i budżet 2014 r. – mówił wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski. Zapewnił, że próg zostanie w ustawie o finansach publicznych, bo “jest bardzo ważny dla bezpieczeństwa finansów publicznych”.

Próg 50% nigdy już nie wróci. Zadłużenie co rok będzie wyższe i wyższe, a z perspektywy czasu okres poniżej 50% będzie wydawał się ‘złotym wiekiem’.

Oczywiście nie słychać dziś żadnego sprzeciwu. Lemingi jakoś nie protestują, protesty pojawią się dopiero za kilka lat, gdy państwo będzie bankrutować i na ratunek będzie już o wiele lat za późno. Rostowski i Tusk będą wypowiadać się w mediach o swoich następcach, jako o osobach winnych bankructwa Polski. Niewykluczone też, że będą maszerować na czele protestujących, jak ten Balcerowicz, który jako minister zadłużał Polskę, by po latach stawiać zegar piętnujący zadłużenie. Naprawdę, bezczelność polityków nie zna granic, i wynika z tego prostego faktu, że wyborcy mają pamięć sięgającą najdalej wczorajszego śniadania.

Jak będzie wyglądać przyszłość polskiego budżetu, a więc i Polski? Biorąc pod uwagę trwającą światową depresję, zagrożenie recesją w Chinach oraz nieuchronną katastrofą demograficzną w Polsce, nie wygląda to za różowo. Kolejnych kilka lat będzie stało pod znakiem kolejnych podwyżek podatków, oczywiście z towarzyszącymi im ‘działaniami osłonowymi’ najbiedniejszych, czyli klasy średniej zrujnowanej przez kolejne rządy. Cięć za wiele nie zobaczymy, wydatki budżetowe i tak w większości składają się z wydatków sztywno wynikających z ustaw, nie ma czego ciąć. Potem zacznie się monetaryzacja długu, czyli wykup obligacji przez NBP, dziś nielegalny, wkrótce ‘tymczasowo’ dopuszczalny. A na koniec ordynarny druk złotówki i destrukcja waluty.

Przekraczając próg 50% Polska wkroczyła na drogę nieodwracalnej destrukcji finansowej.

Share This Post

Strategie inwestycyjne

Z ciekawością obserwuję strategie jakimi posługują się osoby inwestujące w metale szlachetne. Ludzi tych można podzielić na poniższe podstawowe grupy:

– Łowca okazji – usilnie pilnuje notowań by ‘złapać dołek’. Sklep odwiedza kilka razy dziennie. Najchętniej nie płaciłby za zakupione produkty przez kilka dni, aż przekona się, że cena wzrośnie. W razie wystąpienia spadków narzeka, że mógł poczekać z zakupami.

– Googlarz – przeszukuje Internet pod kątem okazyjnych zakupów. Bada ceny we wszystkich krajach świata pod kątem opłacalności wyprawy na zakupy. Jest bardzo podniecony zakupami w Niemczech. Słyszał, że w Afryce można kupić tanio złoto – już wysłał pieniądze przez Western Union lub wkrótce wyśle. Wieczory spędza na Allegro licytując.

– Konsekwentny – kupuje co miesiąc dokładnie taką samą ilość towaru, w zależności od zasobności portfela od 1 uncji srebra do 1 tuby złota. Tych najdrobniejszych trudno jest przekonać, że kupując nieco większą ilość można zapłacić taniej. Po prostu ma plan, który realizuje.

– Panikarz – nie kupuje w dołku, ponieważ uważa, że dołek zawsze może być głębszy. Zakupów dokonuje gdy od jakiegoś czasu trwa już trend rosnący. Największą panikę wykazuje, gdy cena zbliża się do szczytu, wtedy zaczyna wierzyć w teorie o ‘złotym ekspresie’ i dokonuje największych zakupów. Wskoczenie do takiego pociągu oznacza zakup kilku uncji złota za wszystkie pieniądze, poczekaniu na ekonomiczny armagedon, a następnie na sprzedaniu złota i dostatnim życiu.

– Inwestor kompulsywny – zwykle pojawia się jak meteor na niebie. Kupuje raz lub dwa, zwykle za dużą kwotę. Prawdopodobnie działa pod wpływem impulsu – usłyszał w tramwaju, że warto kupić srebro, więc od razu kupuje cała skrzynkę.

Podejrzewam, że w przypadku inwestorów giełdowych sprawy mają się podobnie, choć znalazłem odmienne rozróżnienie.

Zasadnicza różnica w stosunku do giełdy jest taka, że metal dużo trudniej wytrącić z rąk inwestorów niż akcje. W przypadku spadków na giełdzie często pojawia się paniczna wyprzedaż. W przypadku spadku kursu kruszców nie widać kolejki spanikowanych klientów, chcących sprzedać monety. Przeciwnie, przychodzą po więcej.

Cenę kruszców tworzy się w oparciu o zlecenia złożone na giełdach towarowych. Ta cena jest podstawą do wyceny produktów inwestycyjnych. Problem polega na tym, że giełda i ulica rządzą się innymi prawami, tak jak fizyka kwantowa i newtonowska. W przypadku giełdy łatwo o wywołanie paniki i lawinę zleceń stop loss, co prowadzi do wyprzedaży i spadku cen. W przypadku ulicy taki proces nie działa – spadek cen nie prowadzi do wyprzedaży złota przez drobnych inwestorów lecz do szturmu na sklepy z monetami. W efekcie pojawia się czasem problem z dostępnością towaru.

Zjawisko to wynika z odmiennego horyzontu czasowego posiadaczy kruszców i akcji. Każdy początkujący inwestor giełdowy wie, że jego celem jest spekulacja – zakup waloru, który ma zdrożeć niezależnie od wyników finansowych osiąganych przez spółkę. Mało który inwestor naprawdę inwestuje, czyli użycza swego kapitału by spółka mogła go pomnażać, z nadzieją na udział w zysku i dywidendę. Takie długofalowe inwestowanie w oczach spekulantów to czyste frajerstwo, dla nich ideałem jest HFT, gdzie walor trzyma się parę sekund by opchnąć go dalej.

Posiadacze kruszców traktują często jego posiadanie jako formę międzypokoleniowego przekazania kapitału. Sporo kupuje z myślą o własnej emeryturze lub zdesperowana brakiem innych okazji inwestycyjnych. Część traktuje zakup jako formę ubezpieczenia – parkuje kilka czy kilkanaście procent w metalach i zupełnie nie przejmuje się, czy cena spada czy rośnie, ważne żeby były przeciwwagą dla innych rodzajów inwestycji, a także by mieć pieniądz w formie niezwykle trudnej do zamrożenia przez komornika.

Zdecydowanie między bajki włożyć można teorie o praniu pieniędzy poprzez inwestowanie w kruszce. Być może zjawiska takie zachodzą w innych krajach, ale z obserwacji polskiego rynku wynika, że większość klientów to uczciwi i pracowici ludzie – przedsiębiorcy, medycy, korpoludki średniego szczebla, a nawet studenci kupujący po jednej srebrnej monecie. Łączy ich jedno – nienawiść do państwa fiskalno-policyjnego, które narusza ich prywatność, rabuje pieniądze, ale jednocześnie nie jest w stanie zaoferować sprawnego systemu lecznictwa czy emerytur.

Share This Post