Monthly Archives: May 2013

Pewne jak w banku, czyli historia pewnej lokaty

W dzisiejszych czasach każdy kraj nie będący eksporterem (Norwegia, Australia, Chiny) jest bankrutem. Podobnie mają się banki. Środki po wpłaceniu na konto wcale nie leżą w kasie banku czekając aż się po nie zgłosimy. Jeszcze tego samego dnia są pożyczone na rynku międzybankowym lub wypłacone w formie kredytu.

Każdy bank jest bankrutem – gdyby pojawili się tłumnie depozytariusze to mogliby z niego pobrać wyłącznie foldery reklamujące kredyty. Ryzyko załamania bankowości dotyczy każdego kraju. Nikt mi nie powie, że Cypr mógł się przewrócić, a w Polsce na pewno nigdy to się nie stanie. To coś jak gadanie, że nie zapinam pasów, bo przez 20 lat nie miałem stłuczki i jeżdżę bardzo bezpiecznie.

Dziś wpis gościnny mówiący jak wyglądają realia w kraju, którego system bankowy wywrócił puste kieszenie. Jeżeli ktoś wierzy w instytucje typu Bankowy Fundusz Gwarancyjny, to równie dobrze powinien wierzyć w Fundusz Poręczeniowy Ambergold:

Chce podzielić się z Państwem własnym doświadczeniem dotyczącym zamknięcia banków i niemożliwości wypłaty własnych pieniędzy. Jeżeli myślisz, że twoje pieniądze w banku są twoimi pieniędzmi, to lepiej abyś przeczytał i wiedział, że tak nie jest, niż miałbyś się o tym dowiedzieć osobiście.

Krotko o sobie. Jestem z Ukrainy, mieszkam w Polsce od 2006 roku, skoczyłem studia ekonomiczne (bankowość i ubezpieczenie) a przez 1,5 roku pracowałem w banku na Ukrainie. Więc znam jak to wyglądało od środka.

Na Ukrainie mamy bardzo wysokie oprocentowane lokat, nawet na dzień dzisiejszy możesz otworzyć lokatę w dolarach z oprocentowaniem od 9-10%, euro od 8% i hrywny od 19%. Nawet wyższe stawki obowiązywały w 2008 roku, kiedy to kryzys ze Stanów przybył do Europy i Ukrainy. Wiec, chociaż mieszkałem w tym czasie w Polsce, moje oszczędności powierzyłem bankom na Ukrainie. W jeden niczym nieróżniący się od innych jesienny październikowy dzień, rada banku narodowego na Ukrainie wydaje uchwale Moratorium na zerwanie (i wypłaty) lokat przed końcem umowy.

Uchwała obowiązywała przez 7 kolejnych miesięcy do maja 2009 roku, ale to nie znaczy, że po jej zakończeniu nie było problemów z otrzymaniem lokat. Żadnych sygnałów, że taki moratorium może być wprowadzony nie było, no bo inaczej było by to strzałem banku narodowego sobie w kolano ogłosić, że z dnia X nie można będzie zrywać (i wypłacać) lokat. Tak samo jak odbyło się ostatnio na Cyprze, że o zamknięciu banków mieszkańcy wyspy dowiedzieli się już po ich zamknięciu.

Miałem jedna z lokat w euro w banku Ukrprombank VAT, na ten czas jeden z dużych ukraińskich banków, w którym posiadała swoje rachunki i obsługiwała swój biznes największa ukraińska spółka naftowo-paliwowa Ukrnafta (odpowiednik razem wziętych polskich PGNiG i LOTOS). Przechodziłem letni staż studencki w tym banku w 2005 roku i po jego zakończeniu pisałem moja prace magisterska z wykorzystaniem danych banku, wiec znałem sytuacje banku z pierwszej ręki. Jeszcze przed końcem mojej lokaty w 2009 roku bank zaczął mieć kłopoty finansowe przez nieodpowiedzialne udzielenia kredytów dużym kredytobiorcom, i przestał zwracać pieniądze posiadaczom lokat. Przed terminem nie mogłem rozwiązać umowy lokaty, przez uchwałę wspomnianą wcześniej. Ukrpormbank ogłosić upadłość, a Rząd Ukrainy uchwalił przekazać zobowiązanie wypłat lokat z banku Ukrprombank do innego banku Rodovid Bank. Odbyło się to jeszcze przed zakończeniem mojej lokaty, więc umowa lokaty jeszcze w trakcie jej obowiązywania, została przepisana z udziałem banku Rodovid.

Kiedy termin mojej lokaty się skończył i mogłem „de jure” zwrócić się do banku po swoje pieniądze, to bank nie wydawał nikomu gotówki, bo tłumaczył się że również ma kłopoty finansowe, i jedynie zwracał odsetki w limicie 100 hrywen dziennie (około 9 EUR). Wiec wyglądało to tak, że po odsetki przychodziło się lub każdego dnia, lub raz w tygodniu przychodziłeś po swoje 45 EUR. Tak trwało przez kilka miesięcy i w 2010 roku za rządu Julii Tymoszenko, rząd przeznaczył pieniądze z budżetu państwa na pokrycie zobowiązań banku. Było to dziwne, ponieważ obowiązywał i obowiązuje na Ukrainie międzybankowy Państwowy program ochrony lokat w wysokości do 20 000 EUR (odpowiednik Polskiego Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG)), co pokrywało moja lokatę więcej jak w 10 razy. W końcu w 2010 roku moja lokata została już po jej zakończeniu przekazana do 100% państwowego banku Oszczadbank i w końcu mogłem zabrać swoje pieniądze. Po tym raz i na zawsze skończyłem moją przygodę z bankami na Ukrainie. I na dzień dzisiejszy nie zaufałbym moich pieniędzy żadnemu bankowi, czy to polskiemu czy to innemu zagranicznemu. Owszem mam konta i posługuje się nimi, ale wyłącznie do finansowania bieżących wydatków.

Więc moja przygoda z bankami i lokatami zakończyła się happy endem, ale czy Państwa, (jeżeli posiadacie lokaty w bankach) też nim się skoczy to bym na to nie liczył. Ufam złotu i srebru w fizycznej ich postaci, w mniejszej mierze gotowce (złotemu czy walutom obcym). Jak mówią ludzi dobre poinformowani, jeżeli nie trzymasz swojego majątku w swoich rekach to możesz być pewny że go nie posiadasz i nigdy nie posiadałeś.

Czytelnik bloga.

Share This Post

Koszt produkcji złota

Choć blogów traktujących o złocie pojawia się coraz więcej i coraz więcej pojawia się firm próbujących handlować kruszcami, to zadziwiająco mało mówi się o rzeczach fundamentalnych. Trudno znaleźć równie rzeczowe artykuły takie jak ten. Ostatnie spadki cen skłaniają do refleksji nad sensownością zakupu złota inwestycyjnego i tego, jak bardzo mogą spaść jeszcze ceny złota.  Oto takie rozważania w formie pytań i odpowiedzi.

– Dlaczego w ogóle lokować kapitał w złocie, a nie na przykład w papierach wartościowych?

– Ponieważ kilka tysięcy lat historii wskazuje, że złoto utrzymuje wraz z upływem czasu swoją siłę nabywczą. Tymczasem papiery wartościowe mają tendencję to utraty przymiotnika ‘wartościowe’ i stają się tylko papierkami.

– Dlaczego złoto utrzymuje siłę nabywczą?

– Bo złoto w przyrodzie jest ograniczone ilościowo i jego produkcja kosztuje. Cena złota jest ograniczona kosztami wydobycia. Mechanizm wsparcia ceny każdego surowca wygląda następująco: gdy cena spadnie poniżej kosztów wydobycia to wydobycie jest zatrzymywane z racji jego nieopłacalności, podaż spada i popyt wymusza wzrost ceny.

Innymi słowy siła nabywcza banknotu papierowego może spaść do zera, bo koszt produkcji banknotu jest niewiele większy od zera. Można przyjąć, że złoto zawsze będzie warte co najmniej tyle, co koszt jego wydobycia.

– Czy cena złota może spaść poniżej kosztów jego wydobycia?

– Nie ma jednego kosztu wydobycia. Każda kopalnia, a nawet każde złoże w kopalni zużywa inną ilość zasobów i pracy produkując różną ilość kruszcu. Złoto ze jednego złoża może mieć inny koszt wytworzenia niż złoto z drugiego złoża. Jeżeli cena złota będzie nadal spadać to kolejne projekty wydobywcze będą stawać się nierentowne i będą kolejno wyłączane z eksploatacji.

– Ile średnio wynosi koszt wydobycia uncji złota? Może ceny złota były wyspekulowane i wielokrotnie przekraczały koszt wydobycia a teraz po prostu wracają do normy?

– Nie tak dawno Zero Hedge opublikował analizę pokazującą zmianę w czasie kosztów wydobycia do cen złota.

Mamy tu ujęte różne wskaźniki. Pierwsza krzywa pokazuje medianę kosztu wydobycia uncji złota. Druga krzywa to koszt marginalny dla 90% złóż – tyle kosztuje zwiększenie produkcji o kolejną uncję złota dla 90% projektów. Linia przerywana to wydatki inwestycyjne przypadające na uncję złota.

Jednym słowem z wykresu wynika, że dalsze spadki cen złota będą prowadzić do ograniczania wydobycia złota, co da opisany powyżej efekt ograniczania podaży. Trzeba jednak pamiętać, że nie tylko złoto tanieje, ale również inne surowce. Koszt wydobycia złota wynika również z cen surowców, na przykład ropy naftowej zużywanej do transportu rudy. Spadki cen surowców obniżą nieco koszty produkcji złota.

– Jaki jest koszt produkcji srebra?

– Ustalenie takiej wartości jest jeszcze trudniejsze niż w przypadku złota. Srebro jest dla większości złóż metalem towarzyszącym. Dla kopalni kruszec ten jest produktem ubocznym produkcji innych metali. W efekcie nie sposób dokładnie określić kosztu wydobycia.

– Jakie są wady posiadania kruszców?

Nie przynoszą one odsetek, mogą zostać skradzione, istnieje ryzyko nabycia fałszywych produktów z niepewnego źródła (na przykład z allegro), cena kruszców fluktuuje (można niefortunnie kupić w ‘górce’). Trzeba być ostrożnym – złoto przyciąga oszustów.

– Jakie są zalety posiadania kruszców?

– Metale szlachetne w formie inwestycyjnej są pewnego rodzaju ubezpieczeniem. Stają się przydatne na wypadek niepokojącego obrotu wydarzeń historycznych, a z tego słynie nasza część Europy. W łatwy sposób ukrywają kapitał przed chciwą byłą żoną lub jeszcze bardziej chciwym państwem. Posiadają wysoką płynność, można je zamienić na aktualnie obowiązującą walutę w ciągu kilku godzin, w każdym kraju świata.

– Jakie są perspektywy dla posiadaczy kruszców?

– Narastająca wojna walutowa największych państw świata oraz narastające zadłużenie ich budżetów rokuje bardzo dobrze kruszcom. Obecna przecena jest korektą po okresie wzrostu cen trwającym nieustannie przez kilkanaście ostatnich lat. Słynny inwestor Jim Rogers mówi, że im bardziej ceny złota spadną, tym więcej on go kupi. Wysiłki rządów UE i US są mało skuteczne w zakończeniu trwającej depresji, ale kładą mocne fundamenty dla wzrostu cen metali szlachetnych.

Share This Post

Ku pokrzepieniu serc

Od wielu wielu lat ostrzegałem przed bańką hipoteczną w Polsce. Po raz pierwszy opisałem symptomy w sierpniu 2007. Osoby, które mnie posłuchały i wstrzymały się z zakupami zaoszczędziły grube dziesiątki czy setki tysięcy złotych, nawet zakładając, że w tym czasie płacili czynsze najmu (nadal czekam na odpalenie prowizji). Początkowo nikomu nie mieściło się w głowie, że polski rynek jest w trakcie bańki spekulacyjnej. Mówiło się raczej o ‘boomie mieszkaniowym’. Wzrost cen mieszkań miał być dowodem, że Polska jest Zieloną Wyspą.

Obecnie ilość rodzin zapakowanych w hipotekę idzie w miliony. Duża część z nich kupiła w górce. Dziś są w dramatycznej sytuacji, co skutkuje objawami somatycznymi:Stałe stany lękowe, fobie, zaburzenia zachowania, silne frustracje, depresje, napady paraliżującego strachu. Autoagresje i wybuchy nieuzasadnionego gniewu. Bezsenność, ograniczenie apetytu, częste bóle głowy i migreny, większa podatność na infekcje związana z ograniczeniem odporności. Wrzody żołądka, nadciśnienie, udary mózgu i zawały serca. Nowotwory. Samobójstwa. Psychologowie i lekarze stworzyli katalog zaburzeń psychicznych i medycznych, którym ulegają coraz częściej Polacy nadmiernie obciążeni finansowo“.

A tak wygląda wykres ilości już wywróconych hipotek:

Tak natomiast wygląda pękająca spekuła na wykresie – ceny nominalne, co przy wysokiej ukrytej inflacji oznacza szybsze spadki cen:

Są ludzie, którzy nadal nie wierzą, że ceny spadną do dużo niższych poziomów. Jak to, pytają, ma być tak tanio jak w roku 2000? A ja tymczasem pytam – dlaczego ma być drogo? W społeczeństwie z ogromnym bezrobociem, koszmarnie nędznymi wynagrodzeniami, z ujemnym przyrostem naturalnym i masową emigracją zarobkową? Bez oszczędności i z popytem napędzanym wyłącznie kredytem?

Tak wyglądają fazy bani z psychologicznego punktu widzenia:

Obecnie jesteśmy gdzieś w okolicach ‘zaprzeczenia’ oraz ‘pułapki byka’. Jeżeli chodzi o zaprzeczenie to warto poczytać jakie brednie wypisują pismacy: Jeżeli chodzi o rozpoczęte budowy mieszkań, to gigantyczny spadek odnotowano w Wielkopolsce i na Mazowszu. Z najnowszych danych wynika, że buduje się tam aż o połowę mniej mieszkań niż przed rokiem. […] Dla budowlańców te wyliczenia oznaczają naprawdę duże kłopoty. Natomiast z punktu widzenia osób kupujących lub sprzedających mieszkania, można się spodziewać, że na rynku będzie mniej wolnych mieszkań. Ich cena więc wreszcie zacznie powoli rosnąć.

Otóż ceny mieszkań nie będą rosnąć, pomijając epizodyczne korekty. To, że buduje się mniej nie znaczy, że podaż spadnie. Otóż podaż w relacji do popytu może nawet wzrosnąć – na rynku jest coraz więcej mieszkań, które zostały kupione w szczycie i których właściciele nie chcą zrozumieć, że wtopili. Próbują sprzedawać mieszkania po cenach sprzed paru lat, co po prostu nie może się udać. A z drugiej strony nie stać ich na to, żeby pokryć stratę z własnej kieszeni. Mało kto może sobie pozwolić na dołożenie do takiej ‘inwestycji’ kilkudziesięciu tysięcy – o tyle dostanie się za mieszkanie mniej niż się zapłaciło. W końcu polegną (faza bańki ‘kapitulacja’) i te mieszkania zaleją rynek.

Równie śmieszna jest argumentacja o niedoborze mieszkań. Podobno Polacy żyją w ciasnocie. Ale mają żyć w pałacach, skoro zarabiają grosze? Można by dowodzić, że w Polsce jest ogromny potencjał do sprzedawania Mercedesów ponieważ statystycznie Polacy jeżdżą starymi samochodami. Ale posiadanie gruchotów nie znaczy, że przesiądą się do jakichkolwiek innych samochodów, nie ma tu mowy o jakiejś ‘perspektywie dochodzenia’. Polaków po prostu na nic nie stać, więc rozsypujące się wraki i mieszkanie z teściami jest jedynym racjonalnym wyborem ekonomicznym. Inną opcją jest życie ponad stan i doprowadzenie się do finansowej ruiny.

Po stronie podażowej mogą pojawić się również licytacje komornicze, co będzie wynikało z pierwszego wykresu pokazującego ilość opóźnionych spłat kredytów hipotecznych. Tymczasem po stronie popytowej mamy koniec programu ‘Bank na Twoim’ i wysychający popyt – klienci widzę, że ceny spadają i odwlekają zakup licząc na jeszcze lepsze ceny.

Aby całkowicie sfalsyfikować tezę o potencjale do wzrostu cen wynikającym ze spadku pozwoleń na budowy warto spojrzeć na to, co działo się na innym wyspekulowanym rynku. Poniższa grafika rzuca światło na ilość pozwoleń na budowę w okresie pękania bańki.

A tak wyglądały ceny w tym samym okresie – i ilość budów i ceny spadały jednocześnie.

Niestety, jest nadal ludzi żyjących w świecie swoich imaginacji. Dla pokrzepienia serc intensywnie poklepują się po pleckach. To faza ‘mamy nowy paradygmat’ – co z tego, że w wielu krajach boom mieszkaniowy okazał się hipoteczną bańką – w Polsce jest inaczej.

Dla wyrobienia sobie dobrego osądu jak bardzo nadal napuchnięta jest bania warto odwiedzać serwis Otodom. To portal skupiający ludzi o oczekiwaniach wziętych prosto z Księżyca. Podaż ogromna a mimo to ceny działek idące w setki tysięcy, domy po milionie. W najbliższych latach wiele osób czeka naprawdę brutalny, zimny prysznic.

Share This Post

Skwary historyczne, czyli 4 grube książki

W 1969 roku Tadeusz Chmielewski nakręcił film pt. Jak rozpętałem II Wojnę Światową. To do dziś jeden z najlepszych filmów polskich. Mniej więcej w tym samym czasie Jan Jaźwiński kończył pisać swoją autobiografię pt. Dramat Dowódcy, choć dużo lepszym tytułem byłoby ‘Jak przerżnęliśmy II Wojnę Światową‘.

Podręczniki historii są z natury kiepskie. Dają suchą wiedzę o datach i faktach, ale nie umożliwiają zrozumienia sytuacji panującej w danym czasie. O II WŚ pisze się, że została przegrana przez Polskę z racji dużej dysproporcji w uzbrojeniu i w wyniku spisku Ribbentrop-Mołotow. Jakie były powody takiego stanu? Dlaczego zaistniały takie okoliczności? Właśnie taką wiedzę dają dokumenty jak wspomniana Jaźwińskiego.

Opinie wyrażone w książce wydają się szczere i trafne, zarówno jeżeli chodzi o ekonomiczne przyczyny klęski militarnej jak o krytyczną ocenę kadry oficerskiej i polityków tworzących rząd na emigracji. Dziś Polskę niszczą dokładnie te same bolączki, które doprowadziły do klęski wrześniowej – niski rozwój przemysłu i nepotyzm na każdym szczeblu drabiny społecznej.

Książka dowodzi, że inteligentny i samodzielnie myślący człowiek potrafi obronić się przed zagrożeniami dostarczanymi przez wydarzenia historyczne. Autor zdawał sobie sprawę co się szykuje, że wojna jest nieunikniona i że Kampania wrześniowa będzie przegrana. Przygotowywał się do tego tak, że udało mu się opuścić kraj i to razem z żoną. Nie spotkałem się w literaturze ze zbyt wieloma przypadkami, w których oficer zdolny był uratować przed niewolą nie tylko siebie, ale również swoją rodzinę.

Życie autora spłatało mu niezłego figla, można to nazwać chichotem historii. Szczyt jego cywilnej kariery zawodowej wiąże się z projektem Apollo, którego szefem był Von Braun (koniecznie trzeba przeczytać książkę pt. Wernher von Braun z “Dory na Księżyc“). Ponieważ Jaźwiński przerzucił do Wielkiej Brytanii zdobyczne elementy V2 można powiedzieć, że pracował dla byłego bezpośredniego przeciwnika. Książka o tym milczy, ale ciekawe jest, czy się znali i jakie były ich relacje.

Można się dziś spierać, który okupant przyniósł więcej nieszczęścia Polsce. Niemcy okupowali kraj krótko acz brutalnie. Rosjanie mniej okrutnie, ale za to 10 razy dłużej. Hitler był prostakiem ogarniętym nienawiścią etniczną, nie różnił się od przywódców Hutu mordujących Tutsi. Stalin był postacią dużo bardziej wyrafinowaną. Dla jego lepszego zrozumienia konieczne jest przeczytanie książki pt. Dwór Czerwonego Cara. Kapitalna pozycja wiele mówiąca nie tylko o nim samym, ale również o mechanizmach czystek. Normalny człowiek nie podjąłby się pracy na stanowisku, z którego wszyscy poprzednicy byli rozstrzelani za szpiegostwo na rzecz Polski. Tymczasem kolejni Sowieci wierzyli, że w ich przypadku stanie się inaczej. Tak się manifestowała rosyjska mentalność.

Warto również zastanowić się nad motywami kierującymi Stalinem. Chęć utrzymania się przy władzy nie tłumaczy tak szeroko zakrojonych działań, w których ilość ofiar liczy się w dziesiątkach milionów. Stalin był dobrym strategiem, potrafił rozgrywać ludźmi jak marionetkami. Widać to dobitnie z okresu gdy manipulował członkami WKP(b) celem uzyskania władzy po Leninie czy wtedy, gdy uzyskiwał od Churchilla i Roosevelta dokładnie to, co chciał. Dobry strateg nie zużywa więcej zasobów (na przykład ludzkich) niż to jest niezbędne.

Pewne światło na czystki rzuca książka pt. Opowiadania Kołymskie. Autor opowiada, że jak dużo skazańców to ludzie będący dawną elitą, zarówno przed- jak i porewolucyjną. Nie można oprzeć się wrażeniu, że Stalinowi zależało na zniszczeniu narodu rosyjskiego, od góry drabiny społecznej po sam dół. Być może, będąc Gruzinem, założył sobie nie tylko niesienie rewolucji sowieckiej na Zachód, ale również systematyczną eksterminację Rosjan, tak by docelowo świat być może był komunistyczny, ale już bez Rosjan.

Share This Post

Przegląd tygodnia

W krótkim filmiku można zapoznać się jak wygląda w praktyce demokracja fasadowa w Ostoi Demokracji. Tak ma zastosowanie Pierwsza poprawka do Konstytucji (o wolności słowa) do Drugiej poprawki (o wolności posiadania broni).

Decyzje zapadły wcześniej, trzeba je tylko wdrożyć – elementem ich legitymizacji jest ‘publiczne wysłuchanie stron’. Dawniej strony się wysłuchiwało dla formalności, a robiło się to co zostało postanowione. Obecnie wyrzuca się niewygodnych mówców wprost na bruk. W przyszłości zapewni się im miejsce odosobnienia lub uśpi/zagazuje, oczywiście w humanitarny sposób.

A skoro już mowa o gazowaniu, to tak wygląda atak gazowy i jego efekty w Syrii:

Share This Post

PZPR

Duch Stalina unosi się nad Polską. Niektórzy Płatni Zdrajcy, Pachołkowie Rosji uwłaszczyli się, są dziś bogatymi ludźmi. Ci, którzy pałowali, są dziś na ciepłych emeryturkach, w WORDach dziesiątkują chętnych na prawko lub ‘ochraniają’. Inni rządzą, zasiadają w urzędach czy w Sejmie. Towarzystwo jest jeszcze bardziej zdyscyplinowane niż mohery, będą głosować na swoich ludzi tak długo, jak tylko będą oddychać. Są bardzo wdzięczni za życie, jakie zapewniała im PRL, ich ukochana ojczyzna.

W tym kontekście wcale nie dziwi zachowanie Iwińskiego. Jego sprzeciw budził projekt uchwały Sejmu dotyczący morderstwa Przemyka popełnionego przez siepaczy Jaruzelskiego.

Nie do wiary jak bardzo silny jest w Polsce podział na komunistycznych sprzedawczyków i katolicki beton, aspirujący do miana ‘jedynych obrońców ojczyzny’. Mimo upływu dwóch dekad ten podział nadal trwa. Niestety, ci ludzie nie wymrą jeszcze przez kolejne dekady i sącząc swoją propagandę będą spowalniać kraj w człapaniu w stronę normalności.

Share This Post

Księgarnia 24h

Raczkowski zdecydowanie najtrafniej punktuje otaczającą nas rzeczywistość:

Piramida Masłowa zawsze działa, tak samo jak zawsze obowiązuje prawo Kopernika-Grashama czy krzywa Laffera. Ludzie najpierw zwracają się ku napełnieniu bebecha, potem napiciu wódeczki, potem Taniec na lodzie, a na szarym końcu cokolwiek co wymaga wysiłku intelektualnego, nawet w celach rozrywkowych, jak czytanie.

Nowocześniejszą i lepszą wersją biblioteki są prezentacje TED oraz TEDx, czyli lokalne miniprezentacje nawiązujące do formuły TED. Można spędzić długie godziny słuchając prezentacji dotyczących najnowszych osiągnięć czy odkryć. Jest to nieporównywalnie lepsze niż oglądanie szitozy zalewającej nas z TV.

Share This Post

Pompowanie giełdy

Część dilerów w Polsce jest spółkami publicznymi, co narzuca na nie obowiązek publikowania raportów finansowych. Z ciekawością zapoznaję się z tymi dokumentami. Pewnie nie tylko ja, również wielu inwestorów giełdowych opiera swoje decyzje inwestycyjne na tym co przeczytają. Moja przewaga nad wspomnianymi inwestorami wynika z tego, że doskonale wiem jak funkcjonuje rynek kruszców w Polsce i innych krajach UE.

Podejrzewam, że dla osoby postronnej nic nie znaczy czy cementownia wyprodukowała 1 000 ton, 10 000 ton czy 100 000 ton rocznie. Sam nie wiem nawet czy 10 000 ton to dużo czy mało. Dokładnie tak samo jest z zakupem akcji dilera kruszców. Dane potrafi poprawnie ocenić tylko ktoś, kto działa w tej branży. Inwestowanie bez takiej wiedzy ma więcej wspólnego z kasynem niż z inwestowaniem.

Koperty, podobnie jak szybkowary, powinny być zabronione, jako przedmioty potencjalnie niebezpieczne. Można wziąć zużytą kopertę i zacząć bazgrać po czystej stronie. Przy takiej pisaninie wychodzi, że w kwietniu diler X sprzedał dużo metalu. Bardzo dużo. Konkretnie tak dużo, że ów diler musiałby wydawać z magazynu dziennie po 300 kilo srebra i 5 kilo złota. Są to ilości zupełnie niemożliwe do ulokowania na skromnym rynku polskim. I zupełnie niemożliwe do pozyskania od producentów.

Śmieszne i straszne jest, że w bajania te wierzą całkiem poważni ludzie. Na forach trwa zachwyt, pozytywnie wypowiadają się blogerzy. Wygląda to równie surrealistycznie jak trwające swego czasu dyskusje, kiedy w Warszawie metr będzie po 15 tysi.

Jedyne wytłumaczenie tych danych, oprócz Marsjan przylatujących do Polski po złoto, to istnienie schematu pump and dump. Być może żadnej sprzedaży nie ma, może dane są ściemnione po to, żeby podnieść cenę akcji na giełdzie, a potem szybciutko sprzedać własne akcje.

Wały tego typu powinny być ścigane przez KNF. Mam jednak przekonanie graniczące z pewnością, że Komisja nie kiwnie nawet palcem w bucie, aż nie napisze o sprawie Fakt lub Super Express. Trysio opisuje przypadki żenady odstawiane przez KNF – można sobie poczytać o ich ‘profesjonalności’.

Za poprzedniego ustroju przyjmowało się, że członkowie KC PZPR z definicji nie popełniają przestępstw. Dziś uznaje się, że korporacje nie popełniają przestępstw. Co najwyżej stosują reklamę. Właściwie nawet fałszowanie raportów można podciągnąć pod reklamę – zarząd zachwala przecież spółkę…

Ponieważ nie mam możliwości zweryfikowania moich podejrzeń, nie mogę publicznie napisać czyje raporty śmierdzą. Ten wpis jest stworzony z tą myślą, że gdy już pompowanie giełdy się skończy i cały ten wał wyjdzie na jaw, wtedy będę mógł przypomnieć ten wpis. To będzie następny duży przekręt na polskim rynku, po Hjatach, Amberkach i innych Dominatriksach.

Jest jednak pewien sposób, który umożliwia uchronienie się przed staniem się ofiarą w schemacie pump and dump. Obroty łatwo jest dowolnie manipulować, co innego z zyskami. Od zysków płaci się podatek, co czyni cały schemat nieopłacalnym. Jeżeli widzimy, że spółka ma śladowy zysk, to podejrzenia mocno się utwierdzają. Nie można tu wierzyć w bajania zarządu, że na razie budowana jest pozycja rynkowa i zyski wkrótce się pojawią. Po prostu spółka obraca pieniędzmi w taki sposób, że odniesienie zysku nie jest w ogóle celem, lecz środkiem.

Share This Post

Broń 3D

W polskich mediach jakoś bez echa przechodzą doniesienia o upowszechnianiu się broni wykonanej chałupniczo w drukarkach 3D. [edit: Max Kolonko opublikował materiał na ten temat na youtube – w ciągu kilku godzin TVN opublikowało swój materiał – najwyraźniej mają go w subskrypcjach]. Na początek filmik:

Tak wygląda następna generacja broni, nie pokazana w filmie. Jedyny metalowy element to iglica.

Nieco przypomina mi to projekt broni FP45 Libertor, pomyślanej jako broń ruchu oporu w okupowanej Europie:

Ta broń ostatecznie nie została przekazana do krajów okupowanych przez Niemców. Można się domyślać, że rozterki przywódców USA były podobne do rozterek polityków z czasów nam współczesnych. Można sobie wyobrazić, że wtedy milion tych cacek w Polsce oznaczałby sto tysięcy zabitych Niemców, a pozostałe przy życiu siły niemieckie zabiłyby nadprogramowe pół miliona Polaków.

Dziś jest identycznie – broń z drukarek 3D oznacza pojedyncze ale bardzo głośne medialnie przypadki masowych zabójstw, setki drobnych złodziejaszków zabitych przez obywateli oraz tysiące obywateli zabitych przez ćpunów potrzebujących pieniędzy na dragi. To jest model amerykański, który może zastąpić znany nam model polski, polegający na totalnym olewaniu problemu przestępczości przez państwo. Kradzież mienia do 1000 zł ma nie być przestępstwem lecz wykroczeniem, gwałty zachodzą dlatego, że ofiara prowokuje (prostytutki to chyba w ogóle nie podlegają gwałtom), zgłaszane przestępstwa w ogóle nie są ścigane, a gdy ktoś się broni przed przestępcą, to władza wsadza ofiarę do więzienia (przekroczenie obrony koniecznej).

Europa, a w szczególności Polska, jest w tej mierze przesiąknięta naukami Lenina i Stalina, którzy stali po stronie złodzieja i pochwalali zabór mienia należącego do burżujów (a za burżujów można uznać wszystkich mających cokolwiek więcej niż bezdomni nędzarze). Wiadomo, jeżeli ktoś coś ma, to znaczy, że ktoś inny tego nie ma, więc musiał być przez burżuja okradziony.

W tym sporze można przyjąć dowolne stanowisko. Z racji tego, że jestem skażony Ameryką bliższe dla mnie jest stanowisko teksańskie. Uważam, że ryzyko bycia zastrzelonym jest warte poniesienia gdy w zamian mamy możliwość samoobrony. Zgadzam się, że ogromna ilość broni w rękach Amerykanów to beczka prochu. Może dojść do sytuacji, gdy do gardeł skoczą sobie różne grupy etniczne i wtedy zginą miliony. Ale warto też pamiętać o wydarzeniach w Europie – jedna grupa (Niemcy) elegancko się uzbroiła i skoczyła innym grupom do gardeł. Tak czy inaczej doszło do rozlewu krwi, z tym, że ofiary padały głównie po naszej stronie. Rozbrojenie obywateli przed niczym ich nie chroni – i tak zginęły miliony, tylko że bezbronne.

Pojawienie się drukarek 3D w kontekście produkcji broni rozwiązuje całą dyskusje o kontroli dostępu do broni. W ciągu kilku lat broń ta upowszechni się na całym obszarze świata, tam gdzie jest dostęp do Internetu i elektryczności. Politycy będą mogli sobie zabraniać ile tylko wlezie, całkowicie nieskutecznie.

Brakuje jeszcze syntezatorów chemicznych, w których można by wyprodukować dowolne substancje chemiczne. Możliwość wyprodukowania narkotyków na własne potrzeby zakończyłaby istnienie gangów narkotykowych – po co kupować coś, co można zrobić samemu. W końcu w Meksyku ludzie przestaliby ginąć w skali dziesiątek tysięcy rocznie, jako ofiary walk gangów narkotykowych. No i dla oligarchów posiadających fabryki tak zwanych ‘leków’ byłby to straszny cios – pojawiła by się możliwość wyprodukowania leku, który ktoś inny zaprojektował na komputerze w swoim garażu. Może w końcu do przeszłości odeszłyby leki ‘objawowe’, takie które pacjent ma przyjmować grzecznie przez całe życie, każdego dnia karmiąc swojego oligarchę.

Share This Post

Egzamin Zadęcia

Przez Polskę, jak co roku w maju, przewalają się dwie żałosne imprezy – Pierwsze Komunie i Egzaminy Dojrzałości. Komunie to festiwal konsumpcjonizmu – w sposób typowy dla tego odłamu chrześcijaństwa kultywowanie wiary ma wymiar wyłącznie obrzędowy. Nie oszukujmy się, wymiar duchowy to dla tak małego dziecka czysta abstrakcja. Pokazać swoje bogactwo innym i napchać brzuchy przy biesiadnym stole – teologię katolicką można zawrzeć w tych kilku słowach, nie trzeba jej studiować 5 lat.

Sam termin Egzamin Dojrzałości pokazuje skalę zadęcia obecną w polskim obszarze kulturowym. Owszem, są różne rodzaje egzaminów maturalnych wieńczących edukacje, ale żaden kraj na świecie nie ma Egzaminu Dojrzałości, oczywiście poza plemionami Indian. Co to w ogóle znaczy Egzaminować Dojrzałość? Czy maturzystki są Dojrzałe gdy mają duży biust a nieDojrzałe biustu nie mają? Czy kilkugodzinny test pamięci może stanowić o tym, czy dany osobnik jest już wystarczająco Dojrzały? Czy osobnik przed maturą nie może odpowiadać za swoje ewentualne przestępstwa, bo jest nieDojrzały? Może lepiej Dojrzałość Egzaminują wspomniani Indianie, dla których ten Egzamin sprowadzać się może do samotnej żeglugi po oceanie by sprawdzić czy osobnik nie będzie chciał wrócić z płaczem do swojej indiańskiej mamy.

Patrząc na to zjawisko z perspektywy mam wrażenie, że polski system edukacji przypomina szaleńca obsługującego jakąś wielką maszynę. Biega wokół, szarpie za przypadkowe dźwignie, kręci gałkami, wali młotem w co popadnie… Te wszystkie ‘reformy edukacji’, wprowadzanie gimnazjów, zmiany w maturach, likwidacja szkół zawodowych i ich ponowne wprowadzanie oraz wiele innych zabiegów przypominają miotanie się wariata. Są jak zmiany w ustawach podatkowych, które bywają częstsze niż zmiany pór roku. Tymczasem w USA taki Scholastic Assessment Test (SAT) został wprowadzony 110 lat temu i pomijając kosmetykę jest niezmiennym standardem. I mimo że jest tak stary potrafi lepiej określić sprawność mózgu ucznia niż kretynizmy odstawiane w polskich szkołach.

O konsekwencjach polskiego pamięciowo-scholastycznego podejścia do szkolnictwa, opartego na sprawdzonej formule ZZZZ (zakuj, zalicz, zapomnij, zalej pałę) można przekonać się w Internecie. Jest specjalny program obnażający niewiedzę młodzieży Matura To Bzdura. W mediach wypowiadają się wykładowcy uniwersyteccy, którzy dla studentów I roku organizują specjalne kursy wyrównawcze. Potem o pracy tych ekspertów krytycznie wypowiadają się przedsiębiorcy, dla których większość absolwentów nie posiada wiedzy zawodowej.

A jak jest naprawdę? A tak, że to nie Polacy nie latają w kosmos jak Rosjanie czy Chińczycy (z tych narodów Polacy lubią się śmiać), tylko uciekają ze swojego kraju gdzie tylko mogą, bo w Polsce nie ma warunków sprzyjających życiu. I to nie dlatego, że Polacy są uciemiężeni (ulubione wytłumaczenie przez ostatnie 200 lat), tylko dlatego, że absolwenci tych wszystkich dumnych z siebie szkół są zwykłymi durniami i nie potrafią sobie zorganizować własnego państwa.

Share This Post