Monthly Archives: August 2012

Zgniłozielona wyspa

Można pisać dziesiątki stron rozważań ekonomicznych o kondycji w jakiej znajduje się Polska. Zamiast tego lepiej spojrzeć na wykresy, jakich co jakiś czas dostarcza nam rzeczywistość. Oto jeden z nich:

Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało, chciałoby się zacytować klasyka. Żadnych gwałtownych ruchów na rynkach, żadnych krachów. A tu trzask-prask i po wszystkim, w parę dni złotówka leci na pysk o kilkanaście groszy na euro. Istne szaleństwo, bo czy nie można nazwać szaleństwem tak dużego ruchu bez większego uzasadnienia?

Można zadać sobie pytanie się może stać w momencie, gdy naprawdę do ‘czegoś’ dojdzie. 100 złotówki mogą mieć swój lekko zgniłozielony kolor nie bez przypadku,  może mogłoby przypominać liście spadające z drzew?

Widać dziś pewne podobieństwa z końcówką Gierka. Kraj żył na kredyt, sklepy wypełniały towary z importu (jak dziś). Za pożyczone pieniądze sporo się budowało (kiepskie fabryki zamiast kiepskich stadionów). I najważniejsze – gospodarka nie była w stanie wyprodukować niczego na tyle innowacyjnego, by można to było sprzedać za granicą, aby zrównoważyć zakup towarów konsumpcyjnych (identycznie jak dziś). Tu jest sedno problemów trawiących polską gospodarkę – słabiutki eksport.

Czy znasz kogoś kto żyje z eksportu, kto korzysta ze wzrostu cen walut? Może pojedyncze osoby, bo nawet pracownicy firm produkujących 100% na eksport nic nie mają z umocnienia złotówki. A czy znasz kogoś, czyje życie zależy od importu? To każdy z nas, używający paliw gazowych i płynnych, płacący w podatkach koszt obsługi zadłużenia w EUR/USD, kupujący odzież i inne wyroby z Azji czy w końcu jedzący pokarm, którego ceny zależą od cen na giełdach razy kurs EUR/USD do złotówki. Na takich osłabieniach jak widzimy tracą wszyscy Polacy, a zyskuje wąskie grono oligarchów posiadających zakłady produkujące na eksport.

Od lat na próżno tłumaczę wszystkim chcącym mnie jeszcze słuchać – najsensowniejszym sposobem zarobienia w Polsce kasy jest produkcja eksportowa. Każdorazowa fala zeszmacenia złotówki, które będzie Polskę regularnie dotykać w najbliższych latach, będzie prowadzić do wzbogacania się przedsiębiorcy. Zawsze trzeba brać przykład z najcwańszych, w tym przypadku z oligarchów sprzedających produkty z Polski na Zachodzie za tyle samo co gdyby je wyprodukowali na Zachodzie, ale płacąc 1/4 normalnego wynagrodzenia.

Na szczęście, oprócz troszczenia się o gospodarkę narodową bardziej niż ministerstwo przeznaczone do tego celu, można również trochę się uśmiać. Oto Amerykanie rozważają przywrócenie reżimu pieniądza opartego na złocie, albo przynajmniej tak mówią przed wyborami.

Przypomnijmy sobie najpierw dlaczego odstąpiono od umocowania dolara do złota. Stało się tak ponieważ w takim systemie nie dało się prowadzić trwałego deficytu budżetowego, nie można było tworzyć pieniądza po prostu go drukując. Minus złota był taki, że nie można było finansować radosnych pomysłów polityków i utrudnione było ręczne sterowanie gospodarką. Plus złota był taki, że pieniądz utrzymywał swoją siłę nabywczą w czasie i obywatele nie byli okradani poprzez podatek inflacyjny.

Pamiętajmy, że oprócz wielu innych czynników to trwały system ‘pieniądz = złoto’ umożliwił rozkwit gospodarki amerykańskiej. W Ameryce Łacińskiej ‘pieniądz = świstki papieru o umownej i nietrwałej wartości’ przyczyniły się do nędzy i niestabilności politycznej. Nie jest znany ani jeden przypadek w którym wzrost inflacji był korzystny dla obywateli – zawsze kończy się to zbiednieniem mieszkańców danego kraju.

A teraz wróćmy do materiału prasowego. Najlepsze jest na końcu linkowanego materiału: Powrót do standardu złota to absolutny nonsens. Powodem, dla którego skończono z tym systemem, było to, że podaż złota nie nadążała za rosnącym amerykańskim deficytem budżetowym. Czy jest bowiem na świecie wystarczająco złota, by pokryć dług publiczny USA? – pyta cytowany w artykule Moorad Choudhry, dyrektor z Royal Bank of Scotland.

Piękny przykład goebbelsowskiej demagogii lub pomylenia efektu z przyczyną. Oczywiście, że nie ma takiego złota w skorupie ziemskiej. Ale nie o to chodzi, ile złota jest i czy cały świat powinien finansować rosnące zadłużenie USA odejmowaniem sobie od ust kaszy ze skwarkami (Polska) lub ryżu (Chiny). Chodzi o to, że tego długu w ogóle nie powinno być! Każdy normalny kraj powinien mieć zrównoważony budżet, bo bez tego stoczy się w otchłań hiperinflacji i wojny domowej. Standard złota powstrzymywał Amerykę przez zadłużaniem się i uniemożliwianie zadłużania to nie wprowadzenie chorego systemu uniemożliwiającego wzrost długu. Wprowadzenie reżimu złotego pieniądza to powrót do normalności, jaka obowiązywała przez długie wieki aż do 15 sierpnia 1971.

Share This Post

Inwestowanie w srebro dla przedsiębiorców

Jak powszechnie wiadomo, produkty inwestycyjne ze srebra są obłożone w Polsce stawką 23% VAT. Dla odróżnienia produkty inwestycyjne ze złota są zwolnione z podatku, co stanowi o ogromnej przewadze inwestowania w złoto. Dilerzy metali obchodzą te drakońskie opodatkowanie obracając produktami z drugiej ręki, skupując je w Polsce czy innych krajach UE od osób fizycznych. Z rozmów ze znajomymi z branży wnioskuję, że zakup srebra opodatkowanego standardową stawką 23% stanowi znikomy procent wszystkich zakupów.

Absurd tej sytuacji polega na tym, że spora część kupujących to przedsiębiorcy lub pracownicy najemni, których gestapowski poziom składek na ZUS zmusił do przejścia na samozatrudnienie. Dla nich zakup srebra na firmę jest idealnym rozwiązaniem, z którego nie zdają sobie sprawy. Nie dość, że VAT nie boli, to jeszcze całość kwoty netto obniża podstawę opodatkowania. Dużo korzystniejsze jest płacenie firmowymi pieniędzmi niż zakup dokonany jako osoba fizyczna. Tak jak pokazano w kultowym ‘Misiu’ czasem nie warto dokonywać dziadowskich oszczędności. W Polsce zdarza się, że płacąc więcej płaci się mniej.

Jedyną przeszkodą jest konieczność wykazania, że zakup był poniesiony w celu uzyskania przychodu. To rozwiązuje się poprzez odpowiedni wpis do zaświadczenia o prowadzeniu działalności gospodarczej, na przykład przez rozszerzenie działalności na handel srebrem. Można też sprzedać jedną z zakupionych sztabek na Allegro i udokumentować to fakturą, nawet ponosząc na tym stratę. Wtedy wszystko ma swój papierologiczny sens – podatnik nabył towar handlowy w pewnej ilości, sprzedał 1 sztukę, a reszta czeka na lepsze czasy. Oczywiście co roku posiadaną ilość sztabek dokumentuje się remanentem.

A gdy czas na sprzedaż w końcu nadejdzie można szukać rozwiązań zamiany srebra na papier. Jeżeli inflacja będzie zrywać czapki z głów – czego można się spodziewać po kolejnych stymulacjach i luzowaniach – sprzeda się np. potomkowi metal po cenie nominalnej zakupu, która może być równoważna paczce zapałek. Jeżeli nie dojdzie do inflacji – można rozważyć sprzedaż zalegającego w magazynie towaru za symboliczną złotówkę temu samemu potomkowi. Albo można również dogadać się z dilerem, u którego kupiło się sztabki.

Dla czytelników bloga przygotowałem specjalną promocję. W tej chwili standardowy zestaw 20 sztabek kosztuje 2343 zł. W promocji będzie można kupić taki sam zestaw w cenie niższej o 130 zł, czyli za 2213 zł + VAT. Różnica ta może się nieco zmieniać, w zależności od ruchów srebra na giełdzie. Oznacza to, że po wrzuceniu zakupu w koszty zestaw będzie kosztował 1839 zł, czyli 92 zł / uncję. Cena nie do pobicia.

Na koniec disklejmer – warto skonsultować podejmowanie powyżej opisanych kroków z profesjonalistą, na przykład licencjonowanym doradcą podatkowym.

Share This Post

Wolność

Ludzie nie chcą wolności. O wolność upominają się tylko ludzie bardzo młodzi, chcący odebrać starszemu pokoleniu pozycję społeczną i majątek. Wolność wychodzi niejako przypadkiem.

Wolność nie znajduje się zbyt często w programach wyborczych partii politycznych. Każde kolejne pokolenie polityków przy władzy wprowadza mnóstwo ograniczeń wolności, o czym każdy rozsądny człowiek wie, że do niczego dobrego nie prowadzą, szczególnie w aspekcie gospodarczym. A ludzie nie protestują, chyba że zostaną postawieni pod ścianą i zostaną zagrożone dobra dla nich najważniejsze, czyli możliwość ściągania pirackiej muzyki.

Wszelkie rewolucje zaczynają się od braku przysłowiowego chleba, co spowodowane jest brakiem wolności gospodarczej i kretyńskimi pomysłami polityków. Przy okazji każdej rewolucji społeczeństwo dostaje pewną dozę wolności zamiast chleba, o którą awantura się zaczęła. Potem wolność ta jest stopniowo ograniczana, wprowadzane są coraz to kolejne ograniczenia gospodarki i coraz to bardziej idiotyczne pomysły gospodarcze, zaczyna brakować chleba i znów dochodzi do rewolucji. Tak wygląda cykl rewolucji jaki obserwujemy w historii.

Cykl erozji pieniądza ( pieniądz złoty – zmniejszanie ilości złota w monecie – waluta papierowa – inflacja papieru – hiperinflacja papieru – całkowita anihilacja wartości papieru – powrót do pieniądza złotego) jest zwykle równoczesny z cyklem rewolucyjnym opisanym powyżej ( wolność i dostatek – erozja wolności i wzrost kretynizmu – narastanie niedostatków – rewolucja i gilotyny na ulicach – wolność i z czasem powrót dostatku).

Obywatele nie chcą wolności dlatego, że tak skonstruowane zostały w okresie jaskiniowym nasze mózgi. Wolność oznacza konieczność podejmowania setek trudnych decyzji, a tego nie lubimy. Dobry handlowiec prezentuje potencjalnemu klientowi 3-4 produkty do wyboru. Wie, że jeżeli pokaże więcej, to klient będzie zdezorientowany, nie będzie mógł podjąć decyzji i nie kupi nic. Badania nad dziećmi wskazały, że maksymalna ilość zabawek, jaką może mieć do dyspozycji dziecko wynosi 6. Powyżej tej liczby dziecko przestaje się bawić a zaczyna szamotać między zabawkami, próbując zdecydować czym i w co chce się bawić. Podobnie ludzie dorośli wolą mieć postawione ramy i nie męczyć się myśleniem.

Nietzsche mylił się w swojej koncepcji ‘nadczłowieka’, który potrafiłby sam dla siebie tworzyć systemy etyczne. Ludzie są oddaleni od tego momentu o setki tysięcy lat ewolucji. Skoro nie potrafimy dokonać prostego wyboru między kilkoma produktami, jak moglibyśmy spełniać warunki, o których mówił Nietzsche.

Dlatego życie w reżimie jest wygodne dla wielu ludzi, czy to za stalinizmu czy teraz. Tłumaczy to donosicieli takich jak na przykład ‘Tomek’, który lubi podpierdolić kogo się tam da, a to jakiś urzędasów, a to palaczy trawy. Taki człowiek nie jest w stanie wykonać pracy umysłowej polegającej na refleksji, czy posiadanie skręta czyni szkodę naszemu krajowi i czy naszemu społeczeństwu dobrze robi wtrącanie za to studentów do więzienia. Ten sługus świadczyły usługi każdemu reżimowi, włącznie ze Stalinem i Hitlerem, za przysłowiową michę i poklepanie po ramieniu ‘dobrze wykonywaliście rozkazy, agencie Tomek’. Zresztą czego można od niego wymagać – w procesie rekrutacji został wybrany człowiek do ślepego wykorzystywania rozkazów, a nie do kwestionowania obowiązującego systemu prawnego.

Zamiast wolności władza próbuje propagować politykę chleba i igrzysk. Gdy chleba nie ma dość dużo (bezrobocie od 23 lat niszczące społeczeństwo polskie) stosuje się większe dawki igrzysk (Euro). Jest to próba z góry skazana na niepowodzenie, ponieważ chleb i igrzyska są ze sobą wymienne tylko w ograniczonym zakresie. Najlepiej przekonali się o tym komuniści w PRL, gdy mimo obfitych serwowanych igrzysk co rusz trzeba było wysyłać czołgi na ulicę. W końcu reżim padł, a ludzie zamiast chleba o który walczyli otrzymali na pewien krótki czas wolność, której wcale nie chcieli.

Share This Post

Małe piwko

Nie tak dawno popełniłem jeden z moich antypolskich wpisów, w którym drwiłem z łamag w polskiej reprezentacji olimpijskiej. Dziś tradycje poniżania i lżenia narodu polskiego podchwyciła Wyborcza, na pierwszej stronie gazety demaskując Polaków jako naród debili. Spośród białych głupsi okazują się być tylko Włosi i Hiszpanie. Jak mniemam nie badano ludów Afryki, jakaś tam poprawność polityczno-rasowa musi w końcu obowiązywać!

Badanie te wiele tłumaczy. Na przykład dlaczego Polacy nie potrafią utrzymać swojej państwowości, nie potrafią wybrać skutecznych rządzących, nie potrafią być kreatywni i rozwijać nauki, przemysłu oraz techniki. Oraz to, dlaczego rodacy nie mają dość sprawnych mózgów, by rozróżnić prawdę od kłamstwa, wobec czego oddają własne państwo kłamcom takim jak Tusk, Pawlak czy Kaczyński a swój kapitał ‘inwestują’ w nieistniejące złoto Ambera, zamiast w prawdziwe złoto jak robią to na masową skalę Niemcy.

Nie należy przesadzać i ekscytować się zwykłymi obywatelami, gdy debilami okazują się również przedstawiciele ‘elyty’. W artykule przypomina się starego Giertycha, który od lat publicznie ośmiesza się banialukami podważającymi fakt ewolucji.

Z własnego doświadczenia wiem, jakimi kretynami potrafią być prezesi dużych koncernów. Zastanawiam się nawet, czy objęcie posady prezesa koncernu na Polskę wynika z umiejętności golfowych, czy może posady takie nabywa się tak jak rzekomo James Dean zdobywał pierwsze fuchy aktorskie – świadcząc usługi seksualne gejom z branży filmowej.

Niestety nie mam zbyt dużego doświadczenia z gejami. Moje skromne doświadczenia sprowadzają się do prób wprowadzenia na rynek polski nowych produktów i usług, z których część była już obecna na rynkach zachodnich. Zawsze okazywało się, że nie da się tego zrobić. Polacy tego nie kupią, nie zjedzą, nie skorzystają, powodów zawsze było tysiące. A potem okazywało się, że konkurencja to zrobiła i nagle cała branża rzucała się na nową niszę.

Jakiś czas temu próbowałem kupić piec do domowego pieczenia chleba, który znałem z US. Buc z polskiego zarządu wielkiej firmy AGD długo mi tłumaczył dlaczego się nie da tego sprowadzać do Polski. Po latach okazało się, że jednak się da. W tej chwili obserwuję to w przypadku radlera, czyli mieszanki piwa i lemoniady, którego od lat znam z Niemiec i z Francji. Do tej pory ‘nie dało’ się ich wprowadzić na rynek polski. Nagle okazało się, że po 23 latach wolnego rynku w Polsce jednak da się ten produkt sprowadzić zza Odry, i że to jest hit. Niesamowite i wielce zaskakujące, pewnie teraz trzeba poprawiać wiele prezentacji w pałerpojncie.

Na koniec zdradzę wielką tajemnicę. Istnieją coca cole o smaku kawowym oraz o smaku waniliowym, również w wersji bez cukru. Być może już za tysiąc lat znajdziemy je w sklepach w Polsce. Być może będą stać zaraz obok cydru, ogromnie popularnego w krajach cywilizowanych, a którego ‘nie da’ się zaoferować w Polsce, bo Polacy absolutnie tego nie wypiją.

Share This Post

Dominusarx, czyli kolejny wałek

Jeżeli jeszcze ktoś nie słyszał, zwinął się kolejny oszust ‘sprzedający’ złoto w dostawie terminowej. Więcej info na goldblogu. Chyba powinienem założyć nową zakładkę = kategoria: wałek.

Smutne jest to, że mijają kolejne lata a w Polsce bezkarnie można kręcić takie ogromne przekręty. Zwykła policja łapie ‘piratów drogowych’ jadących 81/60 km, policja skarbowa łapie ‘przestępców skarbowych’ sprzedających lody bez wydania paragonu fiskalnego, a KNF wydaje ostrzeżenia na swojej stronie internetowej, których staruszkowie jakoś nie chcą czytać. I to wszystko w kraju przodującym w podsłuchach – powstaje pytanie, kogo właściwie podsłuchują z takim natężeniem owe służby.

W sprawie Dominusarx jak i Hyath winę ponoszą nie tylko kupujący, czyli ludzie chciwi i głupi jednocześnie. Winny jest przede wszystkim operator platformy Allegro, zwyczajnie olewający jakiekolwiek nadzorowanie tego, co się dzieje w ich serwisie. Czytając ‘cafe’ ma się wrażenie, że Allegro było wielokrotnie informowane o tych wałach, ale w imieniu firmy odpisywali niezmiennie jacyś debile w stylu ‘nie widzimy podstaw do interwencji’, ‘będziemy się przyglądać sprawie, ‘sprzedawca nie łamie regulaminu’.

Co podwójnie zabawne, doszło obecnie do typowego ‘wylania dziecka z kąpielą’. Okazuje się, że w ramach ‘zabezpieczania się użytkowników serwisu’ Allegro uniemożliwia sprzedaż sztabek złota prywatnym użytkownikom serwisu ! Trzeba mieć konto firmowe, aby sprzedać gram złota, a prywatny inwestor nie może już sprzedać takowej sztabki w serwisie. Próba złamania zakazu może zakończyć się dożywotnią blokadą konta wszystkim członkom rodziny (pracownicy Allegro idą po bandzie i blokują wszystkie komputery w danym IP).

W międzyczasie zaśmiewam się z hecy w wokół Amberka. Wielokrotny przestępca Plichta vel Stefański co i rusz wyciąga kolejną rewelacje. Dowiedziałem się na przykład, że kupuje on złoto z 20% upustem w stosunku do cen giełdowych, a sprzedaje z przebitką 400%. Wow. Dlatego właśnie on jest bogaty, a ja ze swoją marży 1-3%, jestem biedny. Po prostu nie wiem jak robić biznes i powinienem uczyć się od miszcza.

Share This Post

Znany klerykał Słomski

Uwielbiam zgadzać się z klerem. Szczerze mówiąc obnażanie czyjejś podłości i hipokryzji oraz walka z ogłupionymi zwolennikami tychże ludzi to nic miłego. Wysłuchiwanie bluzgów oszukanych naiwniaków, którym boleśnie i na siłę otwieram oczy to podłe zadanie. Wolałbym żyć w świecie świętych ludzi, którzy głoszą prawdziwego boga. Niestety jeden z największych umysłów ludzkości Leibniz mylił się stawiając tezę, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów.

Z klerem zgadzam się podchodząc krytycznie do niektórych pomysłów Owsiaka, a może raczej należałoby powiedzieć, że do szczegółów jego przedsięwzięć. Właśnie zakończył się Woodstock, który z czasem stał się:

– reklamą korporacyjnych szczyn podszywających się pod szlachetną nazwę ‘piwo’,

– reklamą oszukańczych polityków,

– zmasowanym atakiem różnych sekt na młode umysły, z czego szczególnie groźni są katoliccy sekciarze z przystanku Jezus,

– festiwalem żebractwa.

Na Woodstock przyjezdni obcokrajowcy mogą zapoznać się z szerokim spektrum polskich żebraków. Wśród nich są młode dziewczyny, które być może świadczą również usługi seksualne. Są też i żebracy mężczyźni – początkujący młodzieńcy próbujący rozśmieszyć przechodnia oraz zużyte żule, proszący o odlanie paru łyków piwa.

Zdumiewające, że potomkowie szlachetnego rodu piastowego upadli tak nisko, że jest w stanie upodlić się za kilka eurocentów.

Share This Post

Th

Dostępność i taniość energii ma kluczowe znaczenie dla wzrostu gospodarczego, postępu technicznego i jakości życia. Wyobraźmy sobie benzynę po 1 zł/l. Ilość pieniędzy zaoszczędzona przez konsumentów byłaby ogromna, a środki te można by przeznaczyć na zakup innych dóbr i usług, co spowodowałoby powstanie nowych miejsc pracy. Z kolei benzyna po 10 zł/l oznaczałaby odcięcie większości Polaków od transportu indywidualnego – do dużej ilości miejsc pracy nie opłacałoby się dojechać, inne zostałyby zlikwidowane. Podobnie jest z energią elektryczną. Choć dla konsumenta indywidualnego nie ma większego znaczenia, czy zapłaci 50 czy 150 zł miesięcznie, dla przemysłu koszt energii ma ogromne znaczenie. Cały przemysł wytwórczy oparty jest na energii elektrycznej. Jej niska cena oznacza możliwość dostarczania produktów wysokoprzetworzonych w niskich cenach, wysoka cena oznacza konieczność zamykania zakładów produkujących produkty, na które ludzi nie stać.

Bardzo niekorzystne jest łatwe opodatkowanie paliw i energii. Bandyci-politycy wykorzystują ten fakt powodując wzrost cen dóbr i usług, co przekłada się na inflację i bezrobocie. Kolejny dowód, że to politycy tak naprawdę tworzą patologie, które obiecują zwalczać. Co gorsza, politycy są zwykle debilami, kompletnie nie potrafiącymi dostrzec gdzie jest prawda a gdzie fałsz, przez co nie są w stanie skierować kraju w kierunku obiecujących technologii. Popierają to, co jest medialne i to, co jest opłacane przez lobbistów.

Paliwa kopalne były cudownym wynalazkiem. Wystarczy zrobić dziurę w ziemi, wydobyć trochę kopaliny i ją spalić, by uzyskać energię. Wprowadzenie paliw kopalnych do komercyjnego użycia umożliwiło rewolucję przemysłową, populacja na planecie gwałtownie wzrosła i życie osiągnęło jakość nieporównywalną z czasami, w których stosowano lampy oliwne.

Paliwa płynne, będące rodzajem paliw kopalnych, są najwygodniejsze w zastosowaniu. Łatwiejsze do spalenia niż paliwa stałe i łatwiejsze do przenoszenia niż paliwa gazowe umożliwiły zastosowanie do napędzenia transportu. Niestety, wygląda na to, że surowce płynne są również najłatwiejsze do wydobycia i wiele wskazuje na to, że osiągamy szczyt ich produkcji. Zresztą węgiel kamienny też powoli się kończy i jedynym surowcem energetycznym, który rokuje obiecująco, jest gaz ziemny pochodzący ze szczelinowania.

Energia odnawialna nie jest rozwiązaniem. Ilość możliwych miejsc pod hydroelektrownie jest określona, podobnie jak ilość turbin wiatrowych, które można zbudować. Nie za wesoło jest z energetyką słoneczną, szczególnie w chłodniejszych krajach. Nawet zastawiając cały kraj instalacjami tego typu trudno o pokrycie zapotrzebowania na energię. W branży energetycznej funkcjonuje dużo oszustów (jak Nazimek), czy wręcz oszukańczych organizacji (jak Greenpeace), obiecujących nierealne rozwiązania lub blokujących racjonalne rozwiązania, z którego dane osoby nie mogą czerpać osobistego profitu.

Pewnym światełkiem w tunelu, przynajmniej jeżeli chodzi o energię elektryczną, jest zastąpienie torem uranu w energetyce jądrowej.  O tym traktują trzy poniższe nudne filmiki po angielsku:

Osobiście odbieram jako przygnębiający fakt, że Polacy zupełnie nie mają szans na odegranie swojej roli w tej rewolucji. Z brakiem prawdziwych naukowców, brakiem kapitału i energetyką rodem z 19 wieku, Polska jest Afryką energetyki. Tu karty rozdawać będą Niemcy, Brytyjczycy i Amerykanie wspierani pracami koncepcyjnymi Żydów i Rosjan. Pierwsze wdrożenia odbywać będą się w Azji, co da Chińczykom jeszcze większą przewagę biznesowo – technologiczną nad zacofanymi krajami Europy Wschodniej.

Share This Post

Pożar w Amberku

Zachęcam do zapoznania się w wewnętrzną korespondencją pracowników Amberka. HT MZ.

Sprawa ma ciekawy wymiar filozoficzny. Co w sytuacji, gdy ktoś wykonuje swoje obowiązki pracownicze dla firmy, która jest przestępcza, w tym przypadku jest piramidą Ponziego? Ktoś mógłby powiedzieć, że Ci pracownicy są bardzo biedni, nie mają z czego spłacić kredytów hipotecznych ani pokryć kosztów życia.

Co ciekawe argumenty te są podnoszone już drugiego dnia po upłynięciu terminu płatności wynagrodzeń, co oznaczałoby absolutnie zerowe oszczędności. To chyba jest również bardzo typowe dla współczesnego świata, że mało kto bawi się w jakieś tam nudne oszczędzanie.

Znamienne jest, jak łatwo zmusić ludzi do podłego zachowania. Wystarczy zatrudnić kogoś na etat (może to być Amberek, albo Gestapo, albo jakikolwiek urząd) a ludzie tacy dopuszczą się dowolnego podłego występku, o ile mają na to ochotę lub ktoś im tak każe.

Jest to pewnego rodzaju chichot historii, że pracownicy są w tej samej sytuacji co ich ofiary – jedni i drudzy zostali skutecznie odcedzeni od pieniędzy.

Share This Post

Cykl

Adam Duda napisał wpis na temat o którym od dawna myślałem. Rzeczywiście jest tak, że światem rządzą cykle. Na świat z takiej perspektywy patrzyły praktycznie wszystkie starożytne cywilizacje, od Majów do Rzymian. Dopiero nowożytni filozofowie wprowadzili linową koncepcję czasu.

Smutnym tego przykładem jest nie tylko ustrój polityczny, ale również system monetarny. Prawo Słomskiego mówi, że każda waluta traci siłę nabywczą w wektorze czasu. Nawet jeżeli jest to system oparty na kruszcu, którego nazwa określa ilość owego kruszcu niczego nie gwarantuje. Taki funt szterling kiedyś był równoważny funtowi czystego srebra. Waluta ta ma historię sięgającą 1300 lat i rzecz jasna jej wartość systematycznie spadała, tak że nikt nie odda dziś za 1 funta 450 gram srebra. Amerykański dolar powstał 200 lat temu i również utracił większość swojej wartości powoli zbliżając się do końca cyklu. Obie te waluty, tak jak każda inna, staną się pewnego dnia bezwartościowe i zostaną zastąpione nowymi, niewykluczone że opartymi na kruszcu i z obietnicą, że po wsze czasy będą utrzymywać wartość.

Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał – polecam książkę Kiedy pieniądz umiera. Koszmarny sen o hiperinflacji. Jest to pozycja dokładnie opisująca ostatnią fazę istnienia marki niemieckiej. Tamte czasy były dość ekstremalne z racji ogromnych obciążeń Niemiec reparacjami po I Wojnie Światowej. Niemniej podobne sytuacje zdarzały się nawet w całkiem współczesnych czasach. Starsi czytelnicy być może będą potrafić połączyć związkiem przyczynowo skutkowym hiperinflację końcówki PRL z jej upadkiem, a młodsi być może słyszeli o hiperinflacji w Serbii lub w Zimbabwe.

Najsmutniejsze jest to, że cykle mają tendencje do bycia coraz krótszymi. W krajach Ameryki Łacińskiej kolejne reżimy drwią z obywateli wprowadzając coraz to nowe waluty, zdarza się, że i co kilka lat. Nie wierzę w spiski banksterów, bardziej wskazuje to na naiwność lokalesów, którzy zgadzają się takie ‘mydlenie oczu’ i waluty bez żadnego pokrycia kruszcem. Zresztą przykładów nie trzeba szukać daleko, Polska złotówka z roku 2012 ma ułamek wartości złotówki z roku wprowadzenia – 1995. Wtedy uncja złota kosztowała 930 zł, dziś 5400 zł, to rzuca pewne pewne światło na to co się dzieje. Wzrost innych cen niekoniecznie ma mniejszą dynamikę.

Niedawny wpis Rybińskiego ukazuje, że aktualne wydarzenia stają się podobne do tych opisanych w powyższej książce. Trudno to wyjaśnić inaczej niż nieznajomością historii przez decydentów, ba, laureatów Nobla z ekonomii. Skrajna nieodpowiedzialność doprowadzi do sytuacji, w której fala inflacji dotknie nie tylko przegranych w I Wojnie, ale wszystkie kraje Zachodu. Inflacja nigdy w historii nie pomogła obywatelom, zawsze rabowała ludzi z ich majątku i podnosiła ceny szybciej niż wynagrodzenia, powodując spadek jakości życia.

Share This Post

Sportek – update

Kolejne oszałamiające sukcesy polskich sportków. Co ciekawe Gazeta stoi na tym samym stanowisku co ja, i konfrontuje realia z wcześniejszymi zapowiedziami:

Stawka jest bardzo wyrównana, ale wierzę w siebie – przekonywała szpadzistka Magdalena Piekarska – Jadę po złoty medal [sic!], innej opcji nie ma. Byłbym głupcem, gdybym jechał tylko po to, by wziąć udział i po uścisk dłoni prezesa – zapewniał szpadzista Radosław Zawrotniak. – Nie czuję presji, bo zdobyłam już olimpijskie medale [srebro w 2000 roku w Sydney w drużynie i brąz indywidualnie cztery lata później w Atenach]. Teraz mam w sobie luz i mierzę w złoto, którego brakuje mi do kolekcji – mówiła florecistka Sylwia Gruchała. – W drużynie też będzie dobrze. Tam jest nawet łatwiej, bo siły się łączą – dodawała. Polscy szermierze tuż przed igrzyskami sami nadmuchali ogromny balon oczekiwań. W Londynie przebili go z wielkim hukiem.

Zdobycie złotego medalu ma pewien związek z wydobywaniem złota. Obie rzeczy wymagają łez, potu i krwi. Nie wiem za wiele o wydobywaniu złota w Polsce, ale w polskim sporcie na pewno nie ma tych rzeczy.

A tak się osiąga wyniki w Chinach.

Jak to któryś z komentatorów trafnie zauważył do nas należy wybór, czy chcemy tak katowować dzieciaki i oglądać z przyjemnością wręczanie medali polskim olimpijczykom czy wolimy czytać doniesienia takie jak powyższe.

Share This Post