Monthly Archives: June 2012

Katastracja

Nie tak dawno zauważyłem, że mijamy dołek na nieruchomościach w US i jeżeli ktoś ma taką możliwość, to dobrze zainwestować w tej branży. Ostatnio SiP ściągnął parę wykresów potwierdzających tą tezę (klik1, klik2), proponuję zapoznać się tam z danymi.

Popatrzmy jak wygląda typowe ogłoszenie o sprzedaży, tzw. listing. Weźmy pierwszą lepszą nieruchomość na sprzedaż, domek pod adresem 4741 W Patterson Ave  Chicago, IL 60641 (wiem wiem, już się zaraz pojawią komentarze, że to amerykańska dykta a  polskie bunkry z półmetrowymi ścianami są o nieeeeeeeeeeeebo lepsze, tak jak wszystko w Ameryce to tandeta, łącznie z rakietą Saturn V).

Warto zwrócić uwagę na kilka faktów:

– Jedno ogłoszenie dla jednej nieruchomości – bez podkradania sobie danych jak w Polsce.

– Mnóstwo danych, których w Polsce się nie uświadczy. Wiadomo, że dzieci właściciela pójdą do szkoły należącej do 299 obwodu szkolnego, a konkretnie do Gray Elementary School, Irving Park Middle School i Schurz High School. Osoby zainteresowane nabyciem domu są w stanie w 10 sekund określić jak naucza ta szkoła – uzyskanie takich danych w PL jest niemożliwe (tak, wiem że Polska jest najwspanialsza i uczy najlepiej i że Polska ma najmądrzejsze dzieci – wiem o tym i nie trzeba o tym pisać w komentarzach).

– Można dowiedzieć się mnóstwa informacji o historycznych cenach, zarówno jak kształtowały się w sąsiedztwie jak i w całym mieście. Są również informacje kiedy i za ile dom był sprzedawany i na ile był wyceniany. Takich danych nie uświadczy się w ogłoszeniach publikowanych w PL, bo i po co. Nastawienie polskich pośredników jest takie: Kupować, szybko, prowizja do mojej kieszeni, pospiesz się, szybko, nie marudzić, na nieruchomościach się nigdy nie straci, no kupuj.

– Łatwo zobaczyć jak wyglądają wyceny sąsiednich domów i jak wygląda okolica – ma to kluczowe znaczenie dla wyceny nieruchomości. Jak mówią realtorzy, w tej branży najważniejsze są trzy rzeczy – location, location, location.

Najważniejsze jest jednak to, że podatek katastralny w US jest znacznie wyższy niż w PL. Każdy znany mi kupujący nieruchomość sprawdzą tą informację na samym początku, jeszcze przed szkołami. W ostatnim upublicznionym roku (2009) było to $3227 rocznie czyli $268 miesięcznie. Za rok 2011 podatek będzie na pewno wyższy. Warto zwrócić uwagę, że jest to sporo ponad 2% nieruchomości.

Osoby w podeszłym wieku mogą liczyć na duży upust w tym podatku. Jest to jednak bardzo podchwytliwe i ryzykowne. Prawo stanowe mówi, że obywatel nie może mieć stanowego finansowania pobytu w domu starców, jeżeli posiada lub w ciągu ostatnich 5 lat posiadał nieruchomość. Tak więc można mieć nieruchomość na staruszka i płacić niski podatek, ale potem trzeba pokrywać koszty opieki ze sprzedaży domu/własnej kieszeni, albo przepisać dom na dzieci i one będą płacić normalne stawki podatku.

Widać wyraźne analogie do systemu mafijnego. Administracja może dać ulgę w podatkach, które sama wdraża. Analogicznie mafia tworzy przestępczość i można stracić 100% firmy. Można także ubiegać się o taryfę ulgową, płacić mafii miesięczne składki za bezpieczeństwo co kosztuje tylko kilka procent wartości firmy.

W Polsce od lat trwają przymiarki do wprowadzenia takiego podatku. W obecnej, jakże ciężkiej sytuacji budżetowej, takie podatki są uzasadnione i konieczne! Na pewno będą one nieodczuwalne dla obywateli! Tak będą one reklamowane przez MF. A opozycja będzie prostować i twierdzić, że jak tylko wygra wybory, to zniesie ten nieludzki podatek, czego oczywiście w razie wygranej nigdy nie zrobi.

Jeżeli dojdzie do wprowadzenia takiego podatku w Polsce, będzie to potężny cios dla rynku nieruchomości. Być może dojdzie do absurdalnej sytuacji znanej z USA – najpierw obywatele będą musieli wykazać przed bankiem i Urzędem Skarbowym dochody uzasadniające zakup nieruchomości, by natychmiast po zakupie starać się wykazać brak dochodu, aby skorzystać z ulg w podatku katastralnym.

Podatek katastralny to czynnik zwiększający ilość mieszkańców statystycznej nieruchomości. Z jednej strony właściciel domku musi zapłacić nowy podatek, więc jest skory do podnajęcia połowy domu, z drugiej strony młode małżeństwo nie chce płacić tego haraczu i woli wynająć pół domu niż kupić mieszkanie. Strzał w stopę dla rządu starającego się stymulować budownictwo. Ale nie takie strzały są dokonywane w imię doraźnych zysków.

Nasuwa się bardzo interesujące pytanie – jaki jest potencjał do spadków cen w Polsce, jak bardzo mogą one spaść. Jeżeli spojrzymy na amerykański listing widzimy, że cena spadła o 40% w stosunku do szczytu. Pamiętać trzeba, że od amerykańskiego rynek polski wiele różni. W USA mamy kredyty hipoteczne na 30 lat o stałym, śmiesznie niskim oprocentowaniu. W Polsce mamy nadal sporo starych kredytów hipotecznych w walutach i prawie wszystkie kredyty są oprocentowane zmiennie. Właściwie wszyscy kredytobiorcy w Polsce grają w taką śmieszną grę hazardową – kładą na szali swój majątek mając nadzieję, że stopy procentowe nie wzrosną gwałtownie. Bo jeżeli wzrosną, to wzrośnie im oprocentowanie kredytów, rata miesięczna i być może nie będą w stanie zapłacić. A wtedy bank im zabierze nieruchomość i zajmie wszelkie dochody jakie znajdzie.

Reasumując, ceny w US spadły tylko o 40% ponieważ okoliczności uniemożliwiły dalszy spadek. Niemniej ceny obecnie są niższe, niż przed bańką, i to  nominalnie. Jeżeli weźmiemy poprawkę na inflację, to zainwestowanie w dom 10 lat temu było najgorszą decyzją życia. W Polsce, biorąc pod warunki gorsze warunki kredytowania i nowy podatek na horyzoncie, spadek może być większy. Tymczasem obserwacja wskazuje, że jak na razie w Polsce nie widać takiej dynamiki tego procesu jak za oceanem.

Jest jeszcze jedno istotne pytanie, które nieodparcie się nasuwa – jak długo flaczenie bani potrwa w Polsce? W Stanach proces ten zajął sześć lat – szczyt przypadł na maj 2006, dno optymistycznie przyjmuję na maj 2012. W Polsce szczyt cen przyszedł około roku później, w przybliżeniu w maju 2007. Zakładam, że flaczenie może przyspieszyć i nabrać dynamiki dopiero w przyszłości, przy wyschnięciu kredytowania hipotecznego, co będzie miało związek z bankructwem którego z krajów PIIGS.

Chciałbym już móc zakomunikować, że warto się pozbywać złota na rzecz nieruchomości lub akcji. Niestety, ten moment jeszcze nie nadszedł i nie widać go nawet na horyzoncie.

Share This Post

Podstawowe błędy przy inwestowaniu w kruszce

Od zwykłego handlarza kruszcem różnie się tym, że powoduje mną poczucie misji. Większość firm działających na rynku pojawiło się na nim dlatego, że szukają łatwego zysku, modlą się o kolejną bańkę spekulacyjną i obłowienie się kosztem lemingów. W moim przypadku staram się dotrzeć do ludzi rozumiejących jaka jest natura waluty papierowej i jak kończy się cykl życia każdej waluty – pomagam takim ludziom uchronić ich ciężko wypracowany kapitał przed wyzerowaniem.

Z racji ciągłego stykania się z klientami zorientowałem się jakie są najczęstsze błędy popełniane przy inwestowaniu w kruszce. Warto je tu przybliżyć:

– Złoto to nie jest cudowna winda do nieba, która z zera zrobi milionera. Zakup jednej czy kilku uncji złota nie spowoduje, że staniemy się bogaczami i nasza siła nabywcza wzrośnie tysiące razy. Złoto to nie inwestycja, która może zwrócić się po stokroć, złoto jest lokatą, której celem jest ochrona kapitału.

– Nie ma czegoś takiego jak ‘złoty ekspres‘. Uncja złota to od lat ta sama uncja złota, migające cyferki w cenie oznaczają tylko, że waluty papierowe ulegają zeszmaceniu. Równie dobrze można powiedzieć, że mamy ‘lekowy ekspres’ bo leki błyskawicznie drożeją, szybciej niż złoto, lub że może powinniśmy wskoczyć w ‘benzynowy ekspres’.

– Złoto to nie jest lokata na 1-6 miesięcy. Przypadkowa zmiana cen i marża dilera czynią taką operacje nieopłacalną.

– Nie należy kupować ani sprzedawać w panice. Osoby, które spanikują zwykle kupują po wygórowanych cenach i sprzedają za bezcen.

– Nie warto próbować przechytrzyć rynku i wyłapywać dołków na zakupy i górek na sprzedaż. Doświadczenie z rynków akcyjnych pokazuje, że wyłapanie dołków jest w praktyce bardzo trudne. Lepiej założyć sobie plan systematycznego dokupywania, niezależnie od zmian cen.

– Warto unikać złodziei. W pogoni za kilkoma % w zakupie z odroczonym terminem dostawy można stracić 100% inwestycji.

– Lepiej unikać złota papierowego, wszelkiego typu obietnic pisanych patykiem na wodzie. W szczególności należy unikać produktów lokacyjnych Amber Gold, co do których jest mnóstwo wątpliwości.

– Nie kupuj numizmatów. Płaci się ogromne premium w stosunku do wartości kruszcu, a gdy przychodzi do odsprzedaży zwykle dostaje się tylko tyle, ile wart jest kruszec w numizmacie. Różnica jest pokarmem dla sklepików numizmatycznych.

– Buffet nie inwestuje w rzeczy, których nie rozumie. Trzeba wykazać trochę dobrych chęci i wysiłku w dotarciu do informacji. W necie jest mnóstwo użytecznych informacji, w szczególności forów.

– Warto unikać produktów reklamowanych – w ich cenie zawarty jest koszt reklamy. Kto nie wierzy niech porówna ceny sztabek złota w bankach do cen sztabek u mnie.

– Biżuteria służy do noszenia a nie do inwestowania. Kupując złoto u jubilera płaci się ogromną marże i podatek VAT. Złoto inwestycyjne jest zwolnione z VATu i tańsze w przeliczenie na gram czystego kruszcu. Nieopłacalne jest nawet nabycie złomu złota.

– Ze złota trzeba się będzie ewakuować gdy powstanie na tym rynku spekulacja. Pamiętajmy, że uncja złota powinna kupować tyle samo produktów niezależnie od upływu czasu. Gdy nagle okazuje się, że za uncję można kupić nagle coraz więcej i każda napotkana osoba zaczyna dywagować o perspektywach wzrostu cen – oznacza to, że trzeba opuszczać ten ‘złoty ekspres’. Ten moment jeszcze nie nadszedł i być może nie nadejdzie przez wiele lat, ale perspektywa powstania bańki spekulacyjnej na kruszcach jest wielce prawdopodobna.

Share This Post

Lewy rubel

Stare powiedzenie mówi, że lepszy złoty rubel w garści, niż stado złotówek na koncie. Stąd właśnie złote carskie monety są niezwykle popularnymi monetami inwestycyjnymi w Polsce, szczególnie na terenach b. zaboru rosyjskiego, lub jak chcą niektórzy Rosjanie, na terenach pod tymczasową administracją polską.

W Polsce ruble ustępują popularnością tylko złotym $20, są to jednak zupełnie inne klasy inwestowania. Znacząco różnią się wagą, co przekłada się na łatwość zakupu i sprzedaży. Oto mała tabela zawierająca także monety ułamkowe:

$20 – 30,10 g złota
$10 – 15,05 g złota
10 rubli – 7,74 g złota
5 rubli – 3,87 g złota

Jak już wcześniej wspominałem, złote $20 są bardzo często fałszywe, natomiast fałszywe złote ruble są bardzo rzadkie. Oto po raz pierwszy na kilkaset monet udało mi się takowy okaz wyłapać:

Od razu widać, że moneta nie trzyma wagi, która powinna wynosić 8,6 g. Grubości nawet nie warto sprawdzać, lepiej od razu uciec się do pomocy spektrometru, który wypluł następujące dane:

83,2% Au
14,5% Cu
2,3% Ag

A powinien:

90,0 do 90,5% Au
9,5 do 10,0% Cu

Co ciekawe, moneta została wyprodukowana techniką bicia, a nie była odlana jak w przypadku lewych $20. W tak małej monecie odlanie byłoby dużo trudniejsze. Widać duży kunszt fałszerza, nawet napisy na rancie monety odtworzono perfekcyjnie.

W momencie osoby nastawione krytycznie do inwestowanie w złoto zakrzykną ‘a nie mówiłem? nie dość, że nie zeżrecie tego swojego złota na które mnie nie stać, to jeszcze kupicie fals‘. W przypadku banknotów papierowych fałszerstwa zdarzają się dużo częściej niż w przypadku złotych monet. Wystarczy użyć googla, aby przekonać się jak często policja likwiduje zakłady konkurencyjne w stosunku do drukarni rządowej.

Nie mówi się o tysiącach przypadków ludzi, którzy otrzymają resztę fałszywym banknotem, są zatrzymani przy próbie jego użycia i muszą się tłumaczyć policji. Zdarzają się aresztowania, rewizje i sprawy karne, bo który prokurator uwierzy, że 20 lewych banknotów 100 złotowych w portfelu sprawcy przestępstwa pochodzi z jego wypłaty. Przy tej okazji traci się 100% wartości banknotu, podczas gdy złapany przeze mnie fals miał tylko o 12% złota mniej niż powinien i o tyle mniej zapłaciłem jego posiadaczowi.

Metod ustrzeżenia się takich przypadków jest kilka:

1. Kupować u renomowanego dilera złota lub spytać takowego o ekspertyzę.

2. Kupować tylko monety po gradingu lub umawiać się z potencjalnym sprzedawcą, że zakupi się je po gradingu.

3. Nabyć sobie spektrometr rentgenowski i samemu badać skład stopów metali.

4. Dużo się modlić.

Share This Post

Koko roko, już po Euro, spoko

Miało być fajnie – wyszło jak zwykle. Polacy maja pierwsze miejsce – od końca. Marsz, marsz … Polacy do domu. Czesi i Grecy……od nich się uczmy jak zwyciężać mamy.

Od początku podchodziłem do całej tej drogiej zabawy sceptycznie, czemu zresztą dałem wyraz w niedawnym wpisie. Sprawdził się jednak scenariusz tak czarny, że nie do pomyślenia – ostatnie miejsce w grupie. Myślałem, że skończy się na lekcji pokory od Rosjan, ale rzeczywistość okazała się dużo gorsza.

Jak to jest możliwe, że tak duży naród jak Polacy – nie wiem ilu jeszcze nie wyjechało żeby nie zdechnąć z głodu – jakieś 36 milionów – i nie ma siły, żeby zebrać 11 chłopaków potrafiących kopnąć piłkę. Bierze się nowego trenera, kompletuje się nową kadrę i ciągle to samo. To pokazuje jak strasznie, jak katastrofalnie i nieodwracalnie zniszczona jest tkanka narodu. Ostatnimi latami próbowali rzeźbić posiadacze znanych nazwisk – Piechniczek, Engel, Boniek (ten od reklam szczochów udających piwo), Janas, Beenhakker, Smuda – efekt nadal zerowy. W narodzie zostały wyłącznie jednostki ułomne psychicznie (tzw. działacze) oraz ułomne fizycznie (tzw. sportowcy). Hitler śmieje się zza grobu i krzyczy ‘Przecież mówiłem, że jesteście Untermensch‘. Dzisiaj nasi reprezentanci potwierdzili to w całej rozciągłości.

Na co dzień można pocieszać się pozytywnymi wiadomościami. Ale gdy Polacy mają zostać ocenieni obiektywnie, na tle innych, faktów nie da się dalej ukrywać. Jakie poniżające dla każdego Polaka było oglądanie tych celebrytów próbujących biegać po boisku. Widać było, że po prostu nie mają kondycji, nie są przyzwyczajeni do biegania dłużej niż przez 15-20 minut. To zdechlaki i pozerzy. Wyobrażam sobie, że po dzisiejszym meczyku zajarają po szlugu, zrobią flaszkę w szatni, żel na włosy i spać, bo jutro trzeba wpaść na chwilę na solarkę a potem na sesję foto do najnowszego artykułu ‘Pani domu’ pt. Pechowy deszcz stanął na drodze do pewnego awansu.

Dla kapitana polskiej drużyny sprawa jest prosta. Ponieśli porażkę ponieważ nie dostali biletów na mecz dla rodziny:

 

Dla zasady niech będzie dla zasady parę słów o ekonomii. Koszt budowy stadionów, oprócz śmierci kilku robotników, wyniósł łącznie 4 270 000 000 zł ukradzionych z kieszeni podatnika:
– Warszawa – 1915 mln zł
– Wrocław -854 mln zł
– Poznań – 638 mln zł
– Gdańsk – 863 mln zł

I to wszystko po to, żeby zobaczyć w akcji najgorszą drużynę Euro. Ale trzeba przyznać, że są też pozytywne strony, pewne oszczędności. Nie trzeba wynajmować samolotów do przewozu łże-sportowców, stada pieczeniarzy ‘działaczy’ i politykierów. Jest tu więc duża oszczędność.

Kapitalny wpis na ten temat publikuje Bankier. Za kasę zmarnowaną na kretyńskie stadiony przynoszące oprócz upokorzenia po milionie straty miesięcznie, można by zbudować 35 000 mieszkań komunalnych, których w Polsce boleśnie brakuje. Korwiniści zakrzykną, że jak to, że niech se każdy sam kupi za swoje. Sedno sprawy jest inne – zamiast zmarnować ukradzione podatki można było zrobić coś rzeczywiście przydatnego.

Panem et circenses – tą logiką posługuje się aktualny reżim. Nie ma chleba, to niech chociaż będą igrzyska. A że kasa na to idzie nie z kieszeni władców, tylko ludu – no cóż, to już problem ludu. Warto zwrócić uwagę, jak bardzo porażka jest sierotą. Na początku pokazywano parę razy Bul-Gajowego. Potem jakoś znikł z wizji. Nie widziałem go na koniec. Uciekł jak szczur. Coś tam na pewno będzie jutro dukał z kartki, robiąc z siebie pajaca, jak to ma w zwyczaju.

Polacy powinni znaleźć sobie jakiś nowy sport narodowy spośród dyscyplin olimpijskich. Męczące sporty związane z bieganiem trzeba z góry odrzucić, bo są męczące i trzeba szybko biegać. Pół roku leży brudny śnieg, to może hokej? Tu konkurencja jest niestety silna, grozi poniżenie ze strony Łukaszenki kochającego swoją drużynę hokeja, więc może hokej na trawie? Może piłka plażowa, skoro Bałtyk jest tak brudny, że kąpać się nie da i trzeba się żwawo ruszać, żeby nie odmrozić się w lipcu na plaży? Coś na pewno się znajdzie, ale naprawdę piłkę nożną lepiej sobie odpuścić.

Share This Post

Szatan

Gorączka Euro ogarnęła kraj. Dzięki tej imprezie Polska ma parę kilometrów autostrady szybciej, niż miałaby bez tego spędu. Dzięki wydatkom na tą imprezę Polska jest o parę kroków bliżej bankructwa, które i tak jest przecież nieuchronne.

Najcenniejszy w całym Euro jest jednak wkład irlandzkiego bramkarza p. Givena w doktrynę katolicką – udało mu się opracować niezawodną metodę wykrywania Szatana. Przed meczem stawia w bramce fiolkę wody święconej, dzięki czemu jest w stanie określić, czy drużyna przeciwna gra czysto czy nie. Normalnie owa woda święcona całkowicie chroni p. Givena przed utratą bramki. W sytuacji, gdy drużyna przeciwna ma konszachty z Szatanem woda święcona przestaje działać.

Nie oskarżam tu wszystkich zawodników chorwackich. Jak wiadomo Chorwaci są ostoją Jedynej Prawdziwej Wiary na terenie byłej Jugosławii, gdzie występuje mnóstwo innowierców, muzułmanów i prawosławnych. Widać jednak wyraźnie, że p. Mandzukić oddał duszę Szatanowi w zamian za sukcesy sportowe. Trzecia bramka nie miała prawa paść – prawa fizyki stanowią, że piłka powinna odbić się od słupka i wrócić na boisko. Szatan skierował ją tak, że odbiła się od głowy p. Givena i wpadła do siatki. Typowa dla Szatana bezczelność, takie jawne działanie w kraju, który wydał tak wielkich obrońców Jedynej Prawdziwej Wiary jak na przykład ks. Natanek.

Jedynym rozwiązaniem jest oddanie p. Mandzukicia w ręce irlandzkich kleryków, którzy mają setki lat doświadczeń w wypędzaniu Szatana z ludzkiego ciała.  Zabiegi te mogą wydać się na pozór banalne – zwykłe pocieranie i dotykanie. Fakty jednak są oczywiste, zabiegi te są skuteczne, Szatan nie ma dostępu do dusz wyspiarzy a woda święcona skutecznie broni bramkarzy przed utratą gola.

Share This Post

Implikacje

Podręczniki do historii są beznadziejne. Zwykle stosuje się w nich metodę opisową, w żaden sposób nie tłumaczących motywów ludzi stojących za wydarzeniami. Oto mamy Hitlera, który doszedł do władzy i najechał Polskę. Dlaczego doszedł do władzy? Podręczniki tłumaczą, że był populistą. Ale dlaczego ludzie posłuchali populisty? O tym podręczniki milczą. Wkrótce potem przyszedł Wrzesień. Dlaczego Powstanie Warszawskie mogło trwać 64 dni ze stanem uzbrojenie wynoszącym 3 500 sztuk broni długiej, a we Wrześniu Polska padła w 36 dni, mając do dyspozycji 1 000 000 sztuk takiej broni? O tym podręczniki milczą.

Podstawowe źródło wydarzeń historycznych to powody ekonomiczne. Bez zrozumienia tego faktu nie można zrozumieć wydarzeń historycznych, które wydadzą się ciągiem przypadkowych zdarzeń występujących po sobie zupełnie chaotycznie. Rolę ekonomii w historii dziejów w doskonały sposób ukazuje książka Stefana Bratkowskiego “Nieco inna historia cywilizacji”.To jest książka, którą naprawdę warto przeczytać.

Przykładów można podawać tysiące. Niemcy wybrali Hitlera, ponieważ ich kraj po I Wojnie i po Wielkim Kryzysie stał się ruiną gospodarczą. Klasa średnia stałą się zdesperowana klasą żebraczą, skłonną oddać duszę diabłu by tylko stare dobre czasy powróciły. Hitler doszedł do władzy wyłącznie dzięki powodom ekonomicznym.

Polska w 1939 roku była w fatalnej kondycji ekonomicznej. Mieszkańcy byłych zaborów pruskiego i austriackiego oraz mniejszość niemiecka, nieporównywalnie liczebniejsza niż dziś, patrzyli jak III Rzesza pod Hitlerem odżywa gospodarczo. Tymczasem w Polsce nepotyzm i złe zarządzanie powodowało wysokie bezrobocie i biedę, dokładnie tak jak dziś. Dokładnie tak jak dziś ludzie mieli tego dość i niezbyt ochoczo chcieli ginąć za kraj, w którym wegetowali. Dopiero okupacja pokazała do czego okupant jest zdolny i zapał do obrony kraju nagle wzrósł.

Wszystko wskazuje na to, że historia lubi się powtarzać. Przed nami kontynuacja obecnego Nowego Wielkiego Kryzysu, który rozpoczął się w 2008 i potrwa pewnie do 2018. Desperacja sięgnie zenitu, gdy ujawnią się efekty Peak Oil i zawali się reżim pieniądza papierowego. Te zdarzenia ze świata ekonomii doprowadzą do szeregu zjawisk politycznych i historycznych, które będą podobne do wydarzeń z lat 30tych.

Share This Post

Euro

Już za kilka dni do Polski zaczną zjeżdżać kibice z całego świata. Wszyscy pamiętamy indyjskiego podróżnika, który objechał świat, a dopiero w Polsce ukradli mu rower. Wszyscy pamiętamy też Norwegów, którym po 28 lat szwędania się po świecie zabito osła w Polsce. Ciekawe, ile osób zostanie okradzionych i napadniętych w Polsce, rzekomo słynącej ze ‘staropolskiej gościnności’ i powszechnych lekcji religii, koniecznych do ukształtowania kręgosłupa moralnego.

Osobiście stawiam na spektakularne kradzieże na szkodę celebrytów (piłkarzy i ich panienek). Swoje prognozy można wrzucać w komentarze, a dla osoby która trafi w 10tkę, ufunduję jakąś fajną nagrodę.

Share This Post

Apel w sprawie polskich obozów koncentracyjnych

Hans Klos prosił mnie o rozpowszechnienie jego apelu:

Ostatnimi czasy w wielu obcojęzycznych mediach zamiast określenia niemieckie obozy zagłady na terenie obecnej Polsce, stosowany jest zwrot polskie obozy koncentracyjne. W związku z tym publikuje swój apel do wszystkich, którym droga jest prawda – niech zbrodnie tych Niemców, którzy ich dokonali nie zostaną zapomniane i niech ta hańba uderza po wsze czasy w zbrodniarzy i ich potomków.
Apeluję, aby dla przywrócenia prawdy, tłumaczyć z polskojęzycznej Wikipedii hasło “polskie obozy koncentracyjne” na inne języki i zamieszczać w obcojęzycznych wersjach tej internetowej encyklopedii.  Jeśli ktoś dobrze zna jakiś język, albo ma znajomych, czy przyjaciół, którzy biegle posługują się obcym językiem, to proszę, abyście tłumaczyli i publikowali hasła odnoszące się do tzw. “polskich obozów koncentracyjnych”. W Wikipedii każdy może założyć sobie konto i tworzyć nowe hasła. Tłumaczcie ten zwrot na niemiecki, chiński, rosyjski, francuski, hiszpański i każdy inny język, tak, aby każdy człowiek mógł w swoim własnym języku dowiedzieć się czym naprawdę były “polskie obozy koncentracyjne” i jakich okropieństw i zbrodni dokonali w nich Niemcy.
Apeluję, gdy tylko pojawią się w Wikipedii tłumaczenia, kopiujcie z Wikipedii tekst i wklejajcie w komentarzach pod artykułami i wszędzie tam, gdzie tylko pojawi się zwrot “polskie obozy koncentracyjne”. Sprawmy swoim działaniem, aby niemieckie ludobójstwo dokonane w tzw. “polskich obozach koncentracyjnych” już na zawsze pozostało niemieckim i aby niemieckie starania aby zdjąć z siebie odpowiedzialność za te zbrodnie poszły w dym. Niech pamięć o tej zbrodni trawa, a kłamstwa tych, którzy próbują oczyścić zbrodniarzy z ich win obrócą się przeciw zbrodniarzom. Zmuśmy niemieckich zbrodniarzy i ich potomków, aby musiało przeminąć tysiąc lat, zanim zatarta zostanie wina Niemiec za te zbrodnie.
Kopiujcie, powielajcie i rozpowszechniajcie ten apel na swoich blogach, na forach i na portalach! Nie pozwólmy, aby niemieccy zbrodniarze i ich potomkowie pluli w twarz ofiarom swych zbrodni – Polakom, Żydom, Cyganom, Rosjanom, Ukraińcom, Francuzom i wszystkim innym nacjom, których przedstawicieli zamordowano w tzw “polskich obozach koncentracyjnych” Apel przekazujcie również do uczciwych Niemców i potomków tych Niemców, którzy zostali zamordowani przez swoich rodaków – Niemców, których w zbrodniarzy przekształciła zbrodnicza ideologia narodowego socjalizmu finansowana przez wielki niemiecki i amerykański kapitał.
                                                                                  HansKlos
Odrobina fałszu w historii po latach może łatwo przyczynić się do wybielenia historycznej odpowiedzialności Niemiec za Zagładę” – przekonywał Alfred „Grubas” Benzinger. Koncepcja Agencji 114 uzyskała akceptację szefa Gehlen Organisation, bowiem w latach 50. Niemcy, które chciały odbudować swoją pozycję w Europie, musiały postawić na gospodarkę, i to potęga gospodarcza była dalekosiężnym celem rządzących Niemcami. To właśnie budowie silnej gospodarki podporządkowano wszystkie priorytety państwa i jego instytucji, w tym służb specjalnych. Pod koniec lat 50. Niemcy stanęły przed bardzo trudnym zadaniem poprawy wizerunku na arenie międzynarodowej. Stawką było nie tylko dobre imię nowego państwa, ale przede wszystkim rozwój gospodarczy, bo przez pewien czas po zakończeniu II wojny światowej w krajach dotkniętych wojną nikt nie chciał kupować niemieckich towarów. W łonie zachodnioniemieckich specsłużb powstała koncepcja szeregu działań propagandowych, aby temu zaradzić. Jednym z nich była próba zrzucenia chociaż części odpowiedzialności niemieckiej za ludobójstwo. Opracowanie planu i strategii działania Gehlen polecił swoim najbardziej zaufanym ludziom, pracownikom Agencji 114. To oni pod kierownictwem Benzingera opracowali koncepcję, aby posłużyć się semantyczną manipulacją i wprowadzić do obiegu medialnego termin „polskie obozy zagłady”. Zarzuty o manipulację odpierano tłumaczeniem, że taki właśnie termin jest skrótem odnoszącym się do hitlerowskich obozów zagłady w Polsce. W rzeczywistości jednak termin „polski obóz koncentracyjny” w świadomości odbiorców mediów masowych subtelnie, wręcz w niedostrzegalny sposób zmieniał ofiary – w tym wypadku Polaków – w sprawców. Terminem „polskie obozy koncentracyjne” zaczęły posługiwać się opiniotwórcze zachodnioniemieckie media: głównie gazety i stacje telewizyjne. W bardzo sprawny sposób ten termin został przeniesiony do przestrzeni informacyjnej w USA i Europie Zachodniej.
Share This Post