Monthly Archives: July 2011

Masażyk

Od lat odkłamuje rządowe propagandę generowaną przez różne kraje. Wiadomo, że najbardziej istotna dla każdego rządu jest reelekcja, a do tego konieczne są dobre dane makroekonomiczne. I dlatego właściwie każdy kraj na świecie stosuje różne masaże rzeczywistości. Jedną z konsekwencji jest niemożność porównywania różnych krajów między sobą. Czy bezrobocie jest wyższe w USA czy w PL? Tego nikt nie wie, bo metodologie są zupełnie inne i możliwie zawikłane. Ile wynosi zadłużenie tych krajów w stosunku do dochodu narodowego? Nie wiadomo. Część zobowiązań jest ukrywana, a dochód jest zawyżany przez wliczanie do niego zdumiewających rzeczy. Za chwilę podrapię się po tyłku, przez co wykonam pracę, która choć niepłatna, zwiększa ilość wykonanych usług więc i dochód narodowy. Podobnie z inflacją, tyle razy już pisałem o tych kłamstwach, że zużyłem cały elektroniczny tusz w moim edytorze tekstów.

Wiemy jednak na pewno, że rzeczywistość wygląda gorzej niż podają poszczególne Ministerstwa Prawdy. Bezrobocie, dług i inflacja są wyższe, wzrost gospodarczy niższy. Czasem kłamstwa są dość szybko demaskowane, w USA zajmuje się tym Shadow Stats. W Polsce ekonomiści są za głupi by byli w stanie podołać temu zadaniu, a ci co nie są głupi sprzedają się w korpo i nie zamierzają podskakiwać – mają kredyt na karku i 100 chętnych na ich miejsce.

Przerażające jest, że dorośli ludzie wyciągają w dyskusjach publicznych te liczby i używają ich na forum publicznym tak jakby były prawdziwe. To mamy mniejsze niż sąsiedzi, a tu coś tam wzrosło… Tak naprawdę ogromna większość tych wywodów jest nieuprawniona i myląca, bo oparta na fałszywych danych. Dobrze, że społeczeństwo tego nie słucha i nie rozumie lecz skupia się na kanałach rozrywkowych w TV.

Dziś właśnie wypłynęło na jaw, że spodziewane ożywienie w USA jest bardziej malowaniem trawy niż ożywieniem. Aby było ożywienie konieczne jest koło zamachowe gospodarki, już Keynes to stwierdził. W III RP był to wyjazd milionów ludzi za Zachód, wysyłka stamtąd gotówki do Polski oraz ekspansja kredytów hipotecznych przez banki. W USA najpierw była to internetowa bańka spekulacyjna, potem nieruchomościowa. Teraz takiej stymulacji brak, nie licząc szaleństwa zadłużania Ameryki. Żadnego ożywienia nie ma, bo nie ma prawa go być. Jest kontynuacja depresji gospodarczej.

Cały ten cyrk związany z limitem długu jest zdumiewający. Nie do wiary, na ile pozwala oligarchia rządząca Stanami swoim reprezentantom w parlamencie. Przez chwile ma się złudzenie, że są to ludzie dysponujący własną wolą.

Widać, że łże-demokracja ma takie same prawa na całej planecie. Obama sprzeciwiał się podnoszeniu limitów długu gdy był senatorem, a teraz jest tego zwolennikiem, gdy już jest p/o prezydenta. Coś identycznego jak Balcerowicz, geniusz ekonomii, który zadłużał kraj jako minister finansów, a potem uruchamiał licznik ukazujący jak kraj jest przez niego zrujnowany. PiS zadłużał kraj i protestuje, gdy robi to PO, a gdy przejmą władzę protestować zacznie PO i wyciągnie z szuflady sufitowe założenia Vincenta mówiące o zerowym deficycie w roku 2015.

Doświadczenie historyczne wskazuje, że rządzący nie przeprowadzą żadnych bolesnych zmian. Gdyby politycy mieli zdecydować czy wygrać wybory za rok czy pozwolić wpaść Ziemi w czarną dziurę za dziesięć lat bez wątpienia wybraliby wygrane wybory. Tak więc cyrk trwać będzie, Ameryka nadal będzie przepalać parę tysięcy milionów dziennie, a w UE odbywać się będą kolejne spotkania na szczycie oraz deklarowane będą obniżenia deficytów do zupełnie nierealnych poziomów.

Nawet gdyby ktoś stanął na dziobie tego Tytanika i krzyczał do kapitana, że na kursie jest góra lodowa, to co najwyżej zostanie wyrzucony za burtę. Bo przecież nadal zajefajnie gra muzyka i mamy wzrost gospodarczy, więc cała naprzód!

Hans Klos mówi, że trzeba napędzić na zapas bimbru. Ja się skłaniam do zakupu większej ilości popkornu i amunicji.

Share This Post

Puste haki

Interesująco wygląda rynek złota w Europie.O ile grubsze monety nadal są dostępne, to produkty 1/4 i 1/10 uncji są coraz trudniejsze do nabycia. Szczególnie ciężka nabyć Krugerrandy, niestety popularne w Polsce. Na tą chwilę nie jestem w stanie kupić na rynku pierwotnym ani jednej sztuki w takiej cenie, by dało się je odsprzedać bez straty.

Co ciekawe, w końcowym okresie dostępności tych monet pojawiały się głównie egzemplarze mające wiele lat, nawet z lat 80tych. Wyglądało to jak czyszczenie skarbca. A potem zostały już tylko puste haki.

Warto zwrócić uwagę, że na tą chwilę na Allegro jest tylko 1 sztuka 1/10 oz i 2 sztuki 1/4 oz.

Podobnie wygląda w tej chwili dostępność srebrnych monet American Eagle. Trudno je nabyć w większej ilości, a jeżeli są, to są to egzemplarze 5-15 letnie. Wynika to podobno z ogromnego popytu na rynku amerykańskim. Podejrzewam, że wkrótce monety te przestaną być dostępne.

Sytuacja wydaje się przebiegać według przewidywanego przeze mnie scenariusza. Wysychanie rynku postępuje wolno ale nieubłaganie i zaczynają się ‘przejściowe trudności’. Pamiętajmy – kupowanie złota jest nadal mało popularną formą inwestycji. Wystarczy zapytać znajomych, czy ktoś z nich posiada jakiekolwiek złoto inwestycyjne – zwykle okazuje się, że takich osób nie ma. Znikomo mały ułamek społeczeństwa wyczyścił półki, strach pomyśleć, co będzie się działo w czasie prawdziwej paniki.

Wydaje się, że na rynek szerzej powrócą dawne monety obiegowe, takie jak 5 i 10 rublówki, 20 frankówki oraz 20 markówki. To są monety, których duże ilości nadal znajdują się w rękach prywatnych inwestorów oraz w skarbcach dilerów. Popyt będzie rósł przy ograniczonych zasobach, wobec tego ceny tych walorów powinny iść w górę szybciej niż kurs złota.

Ciekawostką jest też sztabka 50 gram, przypominająca tabliczkę czekolady – można po kolei odłamywać kawałki po 1 gram. Produkt posiada szereg zalet – atrakcyjną cenę, niskie premium, możliwość wykorzystania w czasie WSHF, certyfikat itp.

Share This Post

2083

Nie tak dawno w komentarzach padła propozycja jednego z komentatorów, aby jak najszybciej rozpocząć strzelanie do polityków. Słowo ciałem się stało, a ciała zwłokami…

Cały ten zamach jest bardzo na rękę władzom Norwegii i całej UE. Oczywiście, uroni się parę krokodylich łez, trochę pieniędzy zrabowanych podatnikom przekaże się rodzinom ofiar … Nie dajmy się jednak oszukać, życie tych ludzi nic nie znaczy dla polityków. Sedno sprowadza się do uzyskania uzasadnienia dla przykręcania śruby. Podobne zamachy były darem niebios dla reżimów Rosji i USA. Dzięki temu można wywoływać wojny i ograniczać wolności konstytucyjne. Jesteś przeciwko Patriot Act ? Czyli popierasz zamachowców na WTC ! Właściwie już samo kwestionowanie Patriot Act jest czynem terrorystycznym, za co powinno się trafić do więzienia. I to obowiązuje również w PRL bis III RP, gdzie policja szykanuje obywateli za ‘podważanie władz konstytucyjnych’ a studentów przymyka się za nabijanie się z dysleksji prezydęta Komora.

Bulwersacja i podniecenie zamachem wynika z tego, że pamięć zwykłego człowieka sięga wczorajszego śniadania, i to przy sprzyjającej aurze. Czy ktoś jeszcze pamięta zamach w Oklahoma City? Polowanie na jakiegokolwiek posła w Łodzi? Nie wspominając niemalże prehistorycznego 19 wieku z setkami zamachów na urzędników caratu… I dziesiątków zamachów na prezydentów USA, czterech zabitych, w tym jeden przez Polaka.

Polityk i urzędnik musi się bać, tak jak dziś boi się podatnik. Strach jest czynnikiem najbardziej motywującym każdego człowieka. Przecież to właśnie na terrorze aparatu skarbowego opiera się funkcjonowanie całego tego cyrku. Bez tego strachu każdy kraj miałby ściągalność podatków taką jak w Grecji, albo poborem podatków zajęliby się prywatni ‘przedsiębiorcy’, jak obecnie w Rosji czy parę wieków temu we Francji.

Tak więc stoję po stronie rządu norweskiego – oficjalnie jest mi strasznie przykro, ale w rzeczywistości mam gdzieś, że paru młodych politykierów, chcących przez całe życie jeździć na grzbiecie podatnika, gryzie ziemię. Jak mi ktoś zapłaci dniówkę taką jak pobiera premier Norwegii to mogę nawet złożyć wieniec, a za mniejszą dniówkę polskiego prezydęta mogę ograniczyć się do złożenia kondolencji drogą telegraficzną.

Podkreślić jednak trzeba, że cały ten zamach był idiotyczny. Sprawca jest złapany, sprawa zamknięta. Gdyby podjął on kroki podobne do znanych z Niemiec czy Irlandii (wysadzanie samochodów w opustoszałych centrach, selektywne zamachy na kluczowych polityków) to sprawa trwałaby znacznie dłużej, nie doszłoby do bezsensownego rozlewu krwi, a sprawca miałby większą możliwość propagowania swoich poglądów.

Wydarzenia w Oslo mogą być odebrane z perspektywy czasu jako jedne z pierwszych starć etnicznych w Europie. Być może jakiś historyk za kilkadziesiąt lat będzie wywodził, że od tego rozkręcała się nowa spirala nienawiści etnicznej w Europie. Dzieje się dokładnie to co opisywałem już na blogu – to biali mają we krwi skuteczne mordowanie dużych ilości ludzi w krótkim okresie czasu. Kolorowi pięknie wymachują maczetami, ale jeżeli trzeba z tego zrobić działający przemysł, to Nordycy są niezastąpieni.

Islam jest zagrożeniem dla Europy – w sensie potencjalnego zniszczenia wartości kulturowych cennych z mojego punktu widzenia.W tym sensie europeizm jest zagrożeniem dla Islamu, któremu Europejczycy zabierają miejsce na rozwój w Europie. Kolizja i starcie jest nieuchronne, brakuje tylko zapalnika. Gdy dojdzie do głodu wywołanego Peak Oil wtedy starcie wybuchnie z całą siłą – w dzielnicach afrykańskich emigrantów i na plażach morza Śródziemnego.

Wierzę, że biali dadzą sobie radę. Życie to nie bajka Walta Disneya o 101 dalmatyńczykach. Europejczycy mimo niewinnego wyglądu i łagodności w czasach koniunktury, zamieniają się krwiożercze bestie w czasie wojny. Szczególnie ci w kolorze blond.

Share This Post