Obama

Z dużą dozą niesmaku przyglądam się wizycie Obamy w Polsce. Co za żenada. Przede wszystkim rzuca się w oczy pogarda rządzących do tych, którzy ich wybrali i którzy łożą na ich wypłaty. Typowa bananowa republika odwiedzana przez możnowładcę – lokalny lennik usuwa plebs i pachołków z gościńców, aby gość nie musiał oglądać ich prostackich gęb. Polscy politycy takim zagraniem poniżają wszystkich obywateli swojego kraju. Jak ktoś z komentatorów zauważył, przypomina to wizytę w Afganistanie i brakuje tylko czołgów ochraniających pałac prezydencki.

Ciągle powraca temat wiz dla Polaków. Obama kręci coś w tym temacie i ściemnia, że ‘pracuje nad tym’. Obiecuje, że jeszcze będziemy kupować ciuchy z China na 5 Alei w Nowym Jorku… Cała ta żenująca sytuacja, wiele razy przeze mnie opisywana, dosadnie pokazuje jak żenująca jest polska polityka zagraniczna – sprowadza się do odbierania telefonów z centrali i wykonywania poleceń. Jeżeli się chce osiągnąć jakiś cel, to najpierw stawia się żądania a potem spełnia się prośby, np. ‘wyślemy chłopców do Afganistanu, jeżeli dostaniemy 10 000 zielonych kart rocznie dla Polaków. To jest jak najbardziej realne żądanie, istnieje program NACARA, który daje taki przywilej mieszkańcom Ameryki Centralnej i byłego Związku Radzieckiego. I dopiero po spełnieniu żądania lub jego części można wysyłać żołnierzy.

Oprócz mnie absurdalność tej sytuacji zauważył również prof. Kuźniara. Warto zapoznać się z wywiadem z nim, w którym wypowiada się bardzo dosadnie – w relacjach z USA czasem byliśmy jeleniami. Aż przyjemnie czytać słowa prawdy i fajnie jest widzieć, że choć jeden człowiek w Polsce rozumie, co tak naprawdę się dzieje. I tak jak w przypadku mojego bloga, gdy na przykład piszę o dymaniu Polaków przez kler, prawda w oczy kuje. W tym przypadku odezwał się Lis, który skrytykował ‘zbrodnię antyamerykanizmu’.

Co ciekawe, jak zwykle fenomenalnym instynktem politycznym wykazał się Wałęsa. Ten facet nie przestaje mnie fascynować jako przykład prostego człowieka, obdarzonego pewna formą daru. Wałęsa jest samorodnym talentem jak Himilsbach. Wałęsa powiedział: z tym człowiekiem nie było o czym dyskutować. Oczywiście! Obama jest czarną maskotką i marionetką oligarchów, tak został zdemaskowany przez Westa, faceta czarnego, ale z umysłem jak brzytwa (są tacy murzyni, osobiście takich spotkałem). West stawia dokładnie takie same zarzuty jak ja – że Ameryka nie jest już ani republiką ani nawet demokracją, lecz krajem rządzonym przez 500 najbogatszych rodzin via polityków, którym fundują kampanie wyborcze.

Istnieje ścisła hierarchia – kilkuset oligarchów, potem kluczowi politycy typu Obama czy Pelosi, reszta administracji, inne republiki bananowe typu Polska, ich administracja i na dole policja i tajne służby próbujące możliwie trzymać za pysk resztkę klasy średniej, przestraszonej utratą tych żałosnych resztek dobrobytu, jakie mieli parę dekad temu. Bajeczki o tym, że żyjemy w krajach demokratycznych, w których ludzie mogą zrzeszać się w partie polityczne i startować w wyborach dobre są dla bardzo małych dzieci. Tacy frajerzy legitymizują tylko cały ten system, bez wsparcia oligarchów są odcięci od mass mediów i jakiejkolwiek szansy na wybór do parlamentu. Ale można powiedzieć – chcesz, to weź i załóż swoją partię i startuj w wyborach.

Nie mogę przejść spokojnie wobec ostatniej dyskusji pod wpisem Adama o Bitcoinach. Adam pisze: Niestety, ale jesteś zakładnikiem fałszywego pojęcia wolności. Dla Ciebie jak widzę wolność to możliwość anonimowego uniknięcia podatków. Niestety taka działalność to po prostu cwaniacka kradzież. Ja wiem, że do Ciebie to nie dotrze, ale osoba uchylająca się bezprawnie od podatków to zwykły złodziej który żyje na koszt innych ludzi.. po prostu pasożyt. Unikasz podatków (bezprawnie) i nazywasz się orędownikiem wolności, ale korzystasz z kraju, w którym jest infrastruktura (przez to masz tańsza produkty w sklepach), korzystasz z systemu prawnego do ochrony Twojego biznesu, dzieci chodzą do szkoły czy przedszkola, korzystasz z policji i w razie wypadku wiesz że przyjedzie po Ciebie karetka.

To smutne, że ludzie naprawdę a to wierzą. Podatki dzielą się na dwie części. Jedna część to opłaty pobierane przez administrację rządową w postaci wszelkiego rodzaju podatków, na przykład podatek za deszcz spadający na dach obywatela. Pieniądze te przeznaczone są na obsługę aparatu państwowego, na socjał, nieco na utrzymanie pierdolnika w ruchu (łatanie lub zarybianie dziur w asfalcie) oraz na obsługę długu publicznego. Całość podatku PIT w Polsce idzie na odsetki od długu, a w większości ląduje w kieszeniach oligarchów.

Druga część podatku to bezpośredni podatek dla oligarchów. Oligarchowie w każdym kraju, czy to w Polsce czy w USA, mają znaczną część wszystkiego wartego posiadania, w tym przemysłu. Kupując alkohol oprócz VATu, akcyzy oraz podatku od dochodu koniecznego do zarobienia na flachę, płaci się również daninę na oligarchów – jest to zysk osiągany przez gorzelnie (należącą do oligarchy A), hutę szkła (należącą do oligarchy B) czy elektrownie i sieci energetyczne (należące do oligarchy C). Nawet pijąc samogon z Hansem Klosem płaci się ten podatek – od cukru wyprodukowanego przez cukrownie posiadaną przez oligarchę D.

Nie chcę, aby ten wpis brzmiał jak Manifest Komunistyczny, ale po ostrożnym przeczytaniu wpisu w Wiki, widzi się pewne analogie do czasów nam współczesnych. Podatki, których uczciwe płacenie jest tak ważne dla Adama, nie skutkuje budowaniem infrastruktury czy spadkiem długu publicznego, lecz tym, że oligarchowie akumulują jeszcze więcej kapitału i mogą kupić jeszcze więcej zasobów, za używanie których cała reszta społeczeństwa będzie musiała płacić coraz większą część dochodów.

Jestem stanowczym przeciwnikiem własności państwowej, ale śmieszy mnie grecki pomysł wyjścia z długów poprzez sprzedanie własności państwowej. To jakże często wykorzystywana koncepcja transferu publicznej własności w ręce oligarchów. Cykl wygląda w ten sposób, że oligarcha udziela kredytu (obligacja) rządowi, ten wydaje to na pensje administracji lub emerytury, kasa wraca z powrotem do rąk oligarchów (w opisanej wyżej formach – odsetek lub zysku za każdą flaszkę wódki). Następnie aby pokryć część długu oddaje się oligarchom infrastrukturę, za której korzystanie trzeba będzie płacić oligarchom, by mogli sobie kupić więcej fabryk, gruntów, infrastruktury czy polityków.

Prawdziwie sprawiedliwy system społeczny opiera się na demokracji bezpośredniej. Warszawy nikt by nie zamykał z okazji przyjazdu namiestnika, bo każdy obywatel w pewnym ułamku jest władcą, a nie służy li tylko do ‘dawania głosu’ w karykaturze wyborów. Jedyna sprawiedliwa struktura społeczna to taka, która opiera się na trwałej i obszernej klasie średniej, która to z natury rządzi w formie bezpośredniej krajem tak, by jak najwięcej ludzi było klasą średnią i korzystało z usług i towarów wytworzonych przez tą właśnie klasę średnią. Nie da się stworzyć trwałego państwa opartego na oligarchach chcących więcej i więcej, bo wcześniej czy później ulicą zawładną ludzie przez nich zrujnowani.

Share This Post

39 thoughts on “Obama

  1. @Doxa

    “Całość podatku PIT w Polsce idzie na odsetki od długu, a w większości ląduje w kieszeniach oligarchów.”

    Jacek Sierpiński niedawno wyliczył, że wszystkie etaty urzędnicze kosztują ponad 42,5 mld zł – jest to więcej, niż wynoszą zakładane dochody budżetu państwa z podatku dochodowego od osób fizycznych. Czyli można powiedzieć, że cały podatek dochodowy (i jeszcze trochę z innych podatków) idzie na pensje i składki na ubezpieczenie społeczne urzędników, a każdy z nas płaci średnio na ten cel ponad 1000 zł rocznie.

    http://sierp.libertarianizm.pl/?p=279

    Ale najśmieszniejsze jest i tak co innego. Otóż same tylko koszty poboru podatku CIT sięgają 40%, PIT ok 30% a VAT prawie 20%. Z opłat granicznych i ceł zostaje w Polsce 15%, reszta wędruje do budżetu Unii, a koszt poboru cła w zasadzie pochłania wszystko to, co zostaje w kraju. W sumie ponad 35% podatków pochłania system ich poboru, a koszty bezwzględne sięgają 80 mld złotych. Koszty te nie uwzględniają tego, co na obliczanie zobowiązań podatkowych i na unikanie podatków wydają firmy i osoby fizyczne. A wystarczyłoby uprościć podatki, no ale co potem z robić z tysiącami niepotrzebnych urzędników i firm żerujących na skomplikowanym systemie podatkowym.

  2. @kawador
    “można powiedzieć, że cały podatek dochodowy (i jeszcze trochę z innych podatków) idzie na pensje i składki na ubezpieczenie społeczne urzędników”

    To jest samonapędzający się mechanizm. Brak bezpośredniej demokracji powoduje brak kontroli nad wydatkowaniem pieniędzy, a to prowadzi do korupcji, która prowadzi do coraz większego wynaturzenia systemu i coraz większego okradania obywateli. Skończy to się lasem szubienic i gilotyn.

  3. Skoro nasi rzadzacy nie szanuja wlasnych obywateli (co bylo w jakze jasny sposob widac w Wawie) to oczywistym jest ze nie beda nas szanowaly rzady innych panstw.Tak wiec nie ma co marzyc o ruchu bezwizowym dopoty ,dopoki amerykanie nie zobacza ze nasza wladza szanuje swoich obywateli.
    Odnosnie prywatyzacji-moim zdaniem powinien byc prawny zakaz prywatyzacji firm ,ktore sa tzw.naturalnymi monopolistami. Przyklad z Łodzi- pani prezydent z PO chce sprywatyzowac Zaklad Wodociagow-firme ,która dostarcza wode i scieki do calego miasta.Oczywistym jest ze ile by prywaciaz nie zaplacil to podniesie oplaty zeby to sobie zrekompensowac -a konkurencji miec nie bedzie.
    Swoja droga dziwi kretynizm pani prezydent i brak wyobrazni.

  4. Przykro mi to pisać, ale wróć Doxa pamięcią do wyborów – z jakiej listy startował Adam ? – niestety, wtedy go “skreśliłem”

  5. @doxa
    Amen. Od wielu, wielu lat próbuję tą oczywistą prawdę wbić do łbów socjalistom z jednej strony, a monarchistom z drugiej. Arystokracja generalnie ma w d* państwo, i utożsamia własne interesy z interesami państwa (są wyjątki potwierdzające regułę, oczywiście). Biedota generalnie ma w d* państwo, bo państwo mu nic nie daje, więc chce za wszelką cenę się wybic i dorobić nawet kosztem zniszczenia państwa (jw, są wyjątki, ja tutaj generalizuję). Klasa średnia natomiast ma czas na to, by myśleć o państwie, państwo jest właśnie dla kalsy średniej. Klasa średnia oczywiście to tacy, którzy są na tyle niezależni finansowo, by móc się nie bać, że ich właściciel wyrzuci na bruk. Ktoś, kto ma kredyt na tyle duży, by nie móc sobie pozowlić na półroczną przerwę w pracy, nie jest członkiem klasy średniej.

    @kawador
    Ale urzędnicy płacą podatek dochodowy 🙂 Więc koszt rzeczywisty po odliczeniu tego podatku będzie nieco mniejszy.

  6. Czekałem na komentarz w sprawie wizyty i zgadzam się z nim co do najmniejszego szczegółu.

    1. Wizyta Obamy dowodzi, że Polacy to nacja jednych z największych debili. Amerykanie oszukali nas z wizami, offsetem, inwestycjami i poparciem w trudnych relacjach z krajami ościennymi (np. Rosja). Teraz przyjeżdża Obama i ma czelność używać ponownie tego żałosnego argumentu wiz, naturalnie bez podania jakichkolwiek konkretnych zobowiązań. I my to kupujemy, w tym sensie, że żaden polski polityk ani żadne masowe media nie krytykują tych “deklaracji”. Nie zaobserwowałem także jakiegoś krytycznego stosunku do wizyty Obamy wśród mas internetowych.

    Inna sprawa, że psu na buty są te wizy. Po co jechać do bezrobotnego USA, gdzie połowa ma wymaksowane karty kredytowe, druga połowa do siebie strzela, a wszyscy są jak od narkotyku uzależnieni od taniego paliwa do wielokilometrowych dojazdów do czegokolwiek, skoro można pojechać do Niemiec, gdzie wszystko jest normalnie i dokładnie odwrotnie.

    2. USA nadal kontynuuje działanie na naszą szkodę, próbując wcisnąć nam tarczę antyrakietową. I my, debile z Polski, jesteśmy nawet na TAK! Nieważne, że od Rosji mamy praktycznie całą ropę naftową i gaz, nieważne, ile z nimi handlujemy (szczególnie w porównaniu z wymianą handlową z USA) – nadal USA chce tu zainstalować przedłużenie swojej linii obrony kosztem naszych stosunków z jednym z najważniejszych naszych partnerów. Nawet, jeśli także jednym z najbardziej nielubianych. Oczywiście, narzędziem manipulacji jest tutaj kuszenie polskich debili, że “zrobią Rosji koło dupy” instalując sobie tarczę. Że “pokażą ruskim, co potrafią”.

    3. Mamy już w zasadzie kompletny reżim. propagandę i blokadę informacji w głównych mediach. Praktycznie nigdzie w masowych środkach przekazu nie dało się słyszeć krytycznych głosów co do wizyty. Wszędzie ten sam żałosny bełkot o partnertwie, szansach i innych bzdurach. Taki stan dotyczy zarówno TVP jak i TVN czy Polsatu.

    Co do Twojej wizji gospodarki, jako bazującej na dominujacej klasie średniej z przedsiębiorstwami nie aż tak dużymi, aby wywierać zbyt silne wpływy, jest ona lepsza na pewno niż stan obecny i słuszna ideowo, ale, moim zdaniem, niewykonalna we współczesnych realiach złożonego świata dysponujacego nadwyżkami taniej energii. W takich okolicznościach skalowanie procesów (i to praktycznie w każdej z kluczowych branż) w górę po prostu się opłaca, skalujący zyskuje przewagę nad konkurencją i rodzą się oligarchie. Kolejna sprawa jest taka, że obecne produkty są na tyle złożone, że tylko korporacje są w stanie je zbudować. Mała firma nie stworzy małego albo średniej wielkości samochodu na sensownym poziomie. A takich przykładów jest bez liku.

    Twoja wizja będzie miała dobre warunki rozwoju, gdy zdechną nam źródła energii cywilizacji i będziesz musiał sięgnąć do zapasów swojego pysznego jedzonka MRE (Meal, Ready to Excrete) :-). Ale na to się szybko nie zanosi, bo już nawet na TheOilDrum trzęsą portkami, że gaz ziemny będzie napędzał cywilizację XXI wieku i nie będzie jak siać wizji zagłady i powrotu do jaskiń.

  7. “Jacek Sierpiński niedawno wyliczył, że wszystkie etaty urzędnicze kosztują ponad 42,5 mld zł – jest to więcej, niż wynoszą zakładane dochody budżetu państwa z podatku dochodowego od osób fizycznych. Czyli można powiedzieć, że cały podatek dochodowy (i jeszcze trochę z innych podatków) idzie na pensje i składki na ubezpieczenie społeczne urzędników, a każdy z nas płaci średnio na ten cel ponad 1000 zł rocznie.”

    Cały podatek dochodowy to kwota ponad 100 mld zł. Dochody budżetu państwa + udziały samorządów + ubezpieczenie zdrowotne.

    Redukcję kosztów zdecydowanie popieram, lecz proszę pisać prawdę.

  8. “Jacek Sierpiński niedawno wyliczył, że wszystkie etaty urzędnicze kosztują ponad 42,5 mld zł – jest to więcej, niż wynoszą zakładane dochody budżetu państwa z podatku dochodowego od osób fizycznych. Czyli można powiedzieć, że cały podatek dochodowy (i jeszcze trochę z innych podatków) idzie na pensje i składki na ubezpieczenie społeczne urzędników, a każdy z nas płaci średnio na ten cel ponad 1000 zł rocznie.”

    Cały podatek dochodowy to kwota ponad 100 mld zł. Dochody budżetu państwa + udziały samorządów + ubezpieczenie zdrowotne.

    Redukcję kosztów popieram, lecz proszę pisać prawdę.

  9. Tak… Łudząc się, że kiedyś zniosą wizy, oddając gaz łupkowy za darmo, z wyniszczeniem przy okazji naszych bardzo pięknych terenów, i odkupując go potem od US&A, walcząc nie wiadomo z kim nie wiadomo o co dla amerykanów, możemy się nazwać godnymi partnerami… Ludzie prędzej czy później zrozumieją, a ci co o tym teraz decydują to chorągiewki obracające się tak jak powieje wiatr, nie mające ani odrobiny cech tak ważnych dla człowieka – uczciwości i godności…

  10. @E.W.

    “Cały podatek dochodowy to kwota ponad 100 mld zł.”

    Ale czy Sierpiński pisał gdzieś o “całym podatku dochodowym”? Podane przez niego liczby jak najbardziej się zgadzają. Proszę wpisać w googlu “wpływy z podatku dochodowego od osób fizycznych za rok 2009/2010”. W 2010 roku było to 36 mld zł.

    A wracając jeszcze na moment do fragmentu o “obsłudze długu publicznego” – zgodnie ze sprawozdaniem z wykonania budżetu za rok 2009 zapłaciliśmy 32.2 mld zł jako odsetki i prowizje od długu publicznego przy całym budżecie wartości 300 mld zł, czyli prawie 11% każdej złotówki zebranego podatku idzie do banków finansujących rząd.

    W kasach banków znajduje się obecnie 9.2 mld złotych (ze 102 mld w całym obiegu – nie tylko bankowym). Jednocześnie w bankach zdeponowano 322.2 mld zł, z czego gospodarstwa domowe – 207 mld. Czyli zaledwie 3% depozytów ogółem ma pokrycie w pieniądzu gotówkowym lub jak kto woli – 4.5% depozytów gospodarstw domowych.

    Jeżeli byśmy się dzisiaj rzucili wszyscy razem do wypłacania tych pieniędzy (tzw. bank run), to otrzymalibyśmy po 3 grosze z każdej złotówki.

    Bardzo ciekawie wygląda także kwestia spadku siły nabywczej pieniądza od grudnia 2000 roku.

    Żeby uświadomić sobie skalę grabieży (lub jak kto woli podatku inflacyjnego), wystarczy sobie uzmysłowić, że jeśli w grudniu 2000 roku miałeś wartość 100 złotych, to po uwzględnieniu wzrostu produktywności (wydajności pracy/wzrostu gospodarczego) powinieneś mieć dzisiaj 192 zł – wg wartości z grudnia 2000 wyliczonej jako 48%/[1-48%], co należy czytać tak: 48 setnych dzielone przez 1 odjąć 48 setnych.

    0.48/(1-0.48) = 0.48/0.52 = 92

    Tymczasem na skutek emisji pieniądza przez system z początkowej wartości 100 zł pozostało raptem 78 zł – wg wartości z grudnia 2000, liczonej jako 1/[1+28%] Krótko: zamiast 192 złotych masz dzisiaj złotych 72. Straciłeś 114 złotych!!! (z czego odczułeś utratę 22 zł jako zmianę indeksu cen).

    Takie dane znalazłem kiedyś na blogu Gwiazdowskiego, użytkownik Bankier (patrz komentarze pod wpisem): http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=843

  11. @Mugabe R

    “druga połowa do siebie strzela”

    Mieszkałem 3 lata w Teksasie i nikt do mnie nie strzelał.

  12. I właśnie dla tego nie wolno iść na wybory. Wybór jest złudny a swoim głosem tylko się ich legitymizuje.

  13. Jest jeden aspekt o którym nigdzie w reżymowych mediach nie mówiono a który opisał Stary Wiarus:

    Fakt, że Obama kazał prezydentowi Komorowskiemu poczekać, a sam podjechał do Marriotta, by tam udzielić nieprzewidzianego w żadnym programie wizyty wywiadu dla S24, ma swoją wagę dyplomatyczną, nad którą na miejscu ministra Radosława “Słońce” (l’etat, c’est moi) Sikorskiego poważnie bym się zastanowił.

    Fakt, że Obama nie udzielił podczas wizyty wywiadu żadnym polskim mediom oficjalnym, ma swoją wagę dyplomatyczną, nad którą na miejscu ministra Radosława “Słońce” (l’etat, c’est moi) Sikorskiego poważnie bym się zastanowił.

    Fakt, że Obama nie udzielił podczas obecnej podróży do Europy żadnego w ogóle wywiadu one-on-one, natomiast udzielił go polskiej platformie blogerskiej krytycznej wobec rządu, ma swoją wagę dyplomatyczną, nad którą na miejscu ministra Radosława “Słońce” (l’etat, c’est moi) Sikorskiego poważnie bym się zastanowił.

    Fakt, że Obama odniósł się w wywiadzie do niedawnych doświadczeń blogerów Egiptu ma swoją wagę dyplomatyczną, nad którą na miejscu premiera Donalda Tuska poważnie bym się zastanowił, po uprzednim sprawdzeniu, co porabia obecnie Hosni Mubarak i jego najbliższa rodzina.

    Na miejscu redaktora Jankego wiedziałbym także, że dyskretne poparcie amerykańskie dla krytycznych wobec rządu polskich mediów społecznościowych zobowiązuje. Na początek, warto by tak skonfigurować serwer S24 aby blogerzy mogli się logować do niego przez sieć TOR, uniemożliwiającą IP tracking indywidualnych blogerów. Teraz nie mogą. A następnie postawić mirror w Kalifornii, na serwerze, którego zabezpieczenia i routing opracują profesjonaliści, tak aby w razie czego nie było latwo odciąć dostępu. Po powołaniu się na Biały Dom, koszty prawdopodobnie nie byłyby problemem.

    Źródło: http://wtemaciemaci.salon24.pl/310757,wywiad-obamy-dla-s24

  14. TOR uzywaja terrorysci i pedofile. Jest to system bardzo niebezpieczny dla demokracji. Uczciwy obywatel nie ma sie czego obawiac i nawet powinno mu zalezec na rutynowych rewizjach i kontroli, jakie strony w internecie przeglada. Pelna jawnosc wobec organow panstwowych wykazuje, ze obywatel nie popelnia zadnego z 10 000 rodzajow przestepstw wyszczegolnionych przez prawo USA.

  15. @tn
    to o czym piszesz jest dowodem na to, ze w polsce coraz bardziej prawdopodobna jest wojna domowa. Mamy nawet parodie Targowicy – kwestionujacych legalny polski rzad, zdrajcow z PIS.
    Nie bez powodu Walesa olal Obame, wie co sie swieci. Obecna sytuacja porownywalna jest do tej sprzed 250 lat.
    Biedna i podziela polska – to cel zarowno Rosji jak i Stanow. Nie ma w tej chwili wiekszych uzytecznych glupcow niz zwolennicy PIS.

  16. Podsumowujac Twoj wpis mozna powiedziec ze Polacy to frajerzy bo chetnie kupia …. w zlotym papierku. Po drugie chyba nigdy nie byles w Chinach, Japonii, Arabii Saudyjskiej czy nawet Australli i wydaje sie Tobie ze kazdy kraj jest jak taki maly jak Polska. Chinczycy nadal jezdza na rowerach za to w Warszawie to sa takie drogi ze nigy nie ma korkow. /-: Oczywiscie ze mozesz jechac do Niemiec tylko pamietaj ze Heimat jest
    zarezerwowany dla prawdziwych Niemcow. Nigdy nie wiadomo…

    Po trzecie jak USA moze kontynuowac szkodliwa polityke dla Polski. Najperw byli Niemcy, Szwedzi, Rosjanie, Zydzi, teraz Amerykanie. Wszyscy psuja humor Polakom, a oni tak sie staraja.

    Rzadzi ten co ma najwiecej rakiet i czolgow. Tego Polacy w ogole nie maja wiec nie istnieja i sie nie licza. (-: SMutne ale prawdziwe.

  17. Przebieg wizyty czarnego taty zza oceanu był dokładnie taki jak można było przewidzieć. Zero efektów, pokaz arogancji i bezradności “polskojęzycznych” władz. Wiz dla obywateli USA nie było potrzeby jednostronnie znosić. Wazeliniarstwo wobec USA przebija po stokroć włazidupstwo czerwonych wobec ZSRR. Nie pójście na wybory niestety sprawy nie załatwia – lemingi pójdą i głosami kilku wyborców ustawią nam kolejną kadencję fałszywych proroków. Potrzebny jest wstrząs – taki jest technicznie możliwy – patrz casus Tymińskiego – facet z nikąd może wygrać – potrzebujemy kogoś takiego – na początek w pałacu prezydenckim. Nie wiem czy taki już się urodził, ale potrzebny jest na gwałt. Mógłby to być JKM, byleby nie dał się namówić na lot Tupolewem albo wizytę w Zachęcie.

  18. “Przemysław Słomski pisze:
    05/30/2011 o 00:09
    Uczciwy obywatel nie ma sie czego obawiac i nawet powinno mu zalezec na rutynowych rewizjach i kontroli, jakie strony w internecie przeglada”

    Szanowny Panie, koniec żartów, będę się domagać odszkodowania za rozlaną ze śmiechu kawę.

  19. “I właśnie dla tego nie wolno iść na wybory. Wybór jest złudny a swoim głosem tylko się ich legitymizuje”

    Wręcz przeciwnie.
    Takie postępowanie to gwarancja bezkarności obecnych elit politycznych.
    Pokażcie mi polityka, który ‘boi się’ niskiej frekwencji …
    Pokażcie mi polityka, który ‘boi się’ dużej ilości nieważnych głosów …
    Przecież to jest śmieszne. W wyborach samorządowych było bodaj kilkanaście procent nieważnych głosów – widzieliście polityka który był tym przestraszony?

    Powinniśmy WSZYSCY chodzić na wybory, tyle, że głosować na partie/grupy pozaparlamentarne.
    A jeśli już się z jakiegoś powodu decydujemy na głosowanie na jedną z partii parlamentarnych, to wybierajmy:
    – ludzi młodych, nieokrągłostołowych
    – ludzi lokalnych, a nie spadochroniarzy z centrali
    – ludzi z dalszych pozycji na liście
    – żonatych/mężatki mających dzieci (większa szansa, że lepiej znają życie i wezmą pod uwagę przyszłe pokolenia polaków)

    Czego obecni politycy boją się naprawdę?
    Boją się, ze do parlamentu wejdą nowe partie, nieokrągłostołowe, ‘nieucywilizowane’, nienauczone ‘brać w łapę’ i będą patrzeć na ręce i robić wielki hałas nawet przy drobnym przekręcie.
    Boją się, że nowe pokolenie przegoni z parlamentu ‘pomarszczonych dziadków’ którzy od dekad trzymają władzę.
    Bez wymiany pokoleń u władzy nie będzie w Polsce realnych zmian.

  20. @jako
    “Powinniśmy WSZYSCY chodzić na wybory, tyle, że głosować na partie/grupy pozaparlamentarne.”

    Myśl ciekawa i być może nawet prawdziwa, o ile nie będzie dwudniowego głosowania;-) W zasadzie jedyną licząca się pozaparlamentarnymi siłami są Samoobrona, LPR i UPR;-) LPR i UPR mają zawiązana bodajże jakieś porozumienie wyborcze. Wybór jest niewielki, ale możliwy.

  21. “… przypomina to wizytę w Afganistanie i brakuje tylko czołgów ochraniających pałac …”
    Otóż, nie brakuje. W sobotę polska policja, jako pierwsza w europie zaprezentowała “Long Range Acoustic Device (LRAD)”
    Dotychczas broń ta była używana do rozpraszania tłumów w Chinach, oraz podczas protestów G20 w USA.
    Pod linkiem działko widać na drugim zdjęciu
    http://pl.indymedia.org/pl/2011/05/53866.shtml

  22. A wy wszyscy zapominacie, kto wymyślił demokracje i do czego ona ma służyć. Demokracja osiągnęła pełnię dorosłości podczas pierwszej wojny światowej, gdy grupa etatystycznych intelektualistów zorganizowana wokół Brytyjskiego Biura Wojny, administracji Wilsona oraz The New Republic, stworzyła nowoczesną naukę propagandową jako narzędzie tworzenia społecznego poparcia dla wojny. Niektórzy członkowie tego kręgu, jak Walter Lippman czy Harold Lasswell, wymyślili później teorię demokracji widowni, w której masy wybierają co cztery-pięć lat spośród kandydatów z elity i siedzą cicho przez całą resztę czasu. Lippmann twierdził, że demokracja ma służyć elitom do “fabrykowania przyzwolenia” (dokładnie użył takiego określenia) – to jest jej podstawowa funkcja i tak zostało do dziś. Dlatego możecie iść głosować, ale i tak niczego nie zmienicie 🙂

    A świnie przy korycie wbrew pozorom boją się niskiej frekwencji. Jeśliby bowiem pozbawić (np. wprowadzając cenzusy: majątkowe, wiekowe, specjalne odpłatne karty do głosowania albo po prostu decentralizację) jakąś tam część ludzi prawa głosu, to nie będzie można wejść do Sejmu, obiecując każdemu mieszkanie, obiad i flaszkę do obiadu, a więc dla wielu posłów i posłanek skończy się pole do działania albo przynajmniej znacząco zawęży. Bo brutalna prawda jest taka, że dla przeciętnego człowieka moralność w ekonomii czy ogólnie w życiu mierzona jest nie sprawiedliwością i faktycznie panującą w kraju wolnością, ale wysokością wynagrodzenia, jakie otrzymuje za pracę i co gorsza – poziomem “pomocy”, jakiej udziela państwo ludziom potrzebującym, zdzierając z reszty pod przymusem składki. Tego zaś, że to właśnie państwo w takim kształcie odpowiedzialne jest w ogóle za istnienie ludzi potrzebujących wsparcia socjalnego (a przynajmniej za istnienie 95% z nich), znajduje się poza zdolnością percepcji gminu.

  23. @ HansKlos

    A czemu koniecznie od razu chcemy szukać ‘liczących się’ partii?
    W ten sposób sami tworzymy system dwupartyjny!
    Głosujmy na takie partie, które jeszcze nie rządziły, a nam najbardziej odpowiadają, bez patrzenia na ‘liczenie się’!
    Policzmy: połowa Polaków nie chodzi na wybory. Gdyby jednak poszli oni do urn i zagłosowali na partie z poza parlamentu, to w efekcie mogłoby się dostać np 5 nowych partii każda z 10% poparciem (wiem, mocno przesadzam).
    W efekcie mielibyśmy 5 nowych ‘liczących się’ partii !
    Nie lubię Samoobrony, nie przepadam za LPR, ale nie mam nic przeciwko, by mieli tyle głosów w Sejmie, ile mają poparcia w społeczeństwie (teraz max kilka procent).
    Różnorodność jest dobra.
    Czasem człowiek oprócz dżumy albo cholery (PO i PIS) chciałby powybierać pośród innych chorób, jak np. kiła lub marskość wątroby 😉

    Poza tym, w tych wyborach będzie nowa ordynacja do senatu: jednomandatowe okręgi wyborcze JOW.
    Możemy zagłosować na naszego własnego senatora, a on nie musi należeć do żadnej partii.
    Nie będzie musiał ‘wśliniać się’ partyjnym kacykom by w następnej kadencji dali mu swoje błogosławieństwo.
    Wiem, senat mało może. Ale zawsze to już coś.
    A poza tym to okazja do pokazania, że taka ordynacja wyborcza nam pasuje (bo mi pasuje).
    Wręcz byłbym za nawoływaniem do bojkotowania ‘partyjnych’ senatorów i głosowania na bezpartyjnych.
    Tak jak w samorządach, tam gdzie jest JOW, tam partyjni ‘dostają po pupie’ od bezpartyjnych.

    Głosujmy na tych senatorów, którzy nam obiecają, że wprowadzą JOW w wyborach do sejmu, albo przynajmniej zniosą próg wyborczy. To da możliwość ‘przewentylowania’ sceny politycznej przez wejście nowych ugrupowań i nowego pokolenia.

    Bo będę powtarzał jak mantrę – do sejmu musi wejść nowe pokolenie!

    A na koniec: nie rozumiem w jaki sposób wyjątkowo duża frekwencja może ułatwić fałszowanie wyborów?
    Wydaje mi się, że duża frekwencja utrudnia fałszerstwo, oraz ‘rozwadnia’ jego wpływ na wyniki!

  24. “grecki pomysł wyjścia z długów” – jak kojarzę to pomysł Unii na “szybką” pomoc, Grecy mieli ciut inne podejście…

  25. Cała ta wizyta pokazuje, że rządząca wierchuszka styropianowców niczym nie różni się od wierchuszki PZPR. Wizyta Obamy przypomina wizytę pijanego Breżniewa, który rozstawiał członków PZPR po kątach. Gdyby Barack napluł Komorowskiemu w twarz to ten udawałby, że pada deszcz. Kiedyś Moskwa, dziś Waszyngton. Z taką jednak różnicą, że ZSRR nie kazał nam walczyć w Afganistanie.

  26. >>Z taką jednak różnicą, że ZSRR nie kazał nam walczyć w Afganistanie.

    Nie, za to kazał w Czechosłowacji. Trochę bliżej. A bliżej to wiadomo – lepiej.

    @all – oligarchia boi się niskiej frekwencji bo przd każdymi wyborami urządzana jest akcja “idź na wybory”, w takiej czy innej odsłonie. Rządy wybrane głosami 5% społeczeństwa nie miałyby żadnej legitymacji, byłyby kpiną. Dlatego są dwie proste i legalne metody osłabienia tego systemu – nie branie udziału w wyborach oraz nie oglądanie TV i nie czytanie gazet (brak legitymizacji oraz niepodatność na propagandę).

  27. Nie rozumiem czemu Wielki Brat udzielił wywiadu dla s24. Spotkanie z Kaczystami jest oczywiste – umacnianie postaw antyrosyjskich ale czemu akurat poparcie internetowej platformy blogerska? W sieci rośnie sprzeciw wobec aktualnych możnowładców ale przecież w interesie USA nie leżą jakiekolwiek zawirowania Polszy bo i bez tego jest ona żałośnie słaba i absolutnie wiernopoddańcza.

  28. Dziś 74-letni szef banku egipskiego został aresztowany za molestowanie pokojówki. Czy ktoś może wyjaśnić skąd ta plaga wśród szefów instytucji finansowych, których przecież stać na prostytutkę? Dlaczego nagle wszyscy niewygodni dla USA banksterzy zaczęli molestować co popadnie? 😉

  29. @ Atanazy

    “oligarchia boi się niskiej frekwencji bo przd każdymi wyborami urządzana jest akcja „idź na wybory”, w takiej czy innej odsłonie”

    Jestem dorosły. Nauczyłem się już, że to co mówi oligarchia, a co myśli i robi, to różne rzeczy.
    Poza tym jest to przekaz kierowany nie do nas, lecz do ‘mas’ które głosują wyłącznie na te partie, które są w TV.
    ONI zwołują SWOICH zwolenników.
    MY powinniśmy zwoływać NASZYCH, a nie ich rozganiać.

    Czego oligarchia bała by się bardziej:
    – spadku frekwencji o 10% (bo wezwaniami do bojkotu więcej się nie uzyska)?
    – pojawienia się w parlamencie nowych nieokrągłostołowych partii o 10% poparciu?

    Kiedyś komuna też zachęcała ‘niewygodnych’ by emigrowali z kraju. Widzę tu znaczne podobieństwo do nawoływania do bojkotu wyborów.

    “Rządy wybrane głosami 5% społeczeństwa nie miałyby żadnej legitymacji, byłyby kpiną”

    Obecne rządy wybrane przez 50% społeczeństwa też są kpiną.
    Czy jest gdzieś zapis, że przy 5% frekwencji nie można rządzić?
    Przy 5% frekwencji wręcz władza mogłaby uznać, że jest wolą ludu zlikwidowanie wyborów i wprowadzić jakieś ‘rządy niewybieralnych komisarzy’.
    Jak już wyżej pisałem, wezwaniami do bojkotu da się obniżyć frekwencję o max 10%.

    “Dlatego są dwie proste i legalne metody osłabienia tego systemu – nie branie udziału w wyborach oraz …”

    Może to prosta i legalna metoda, ale zupełnie nieskuteczna.
    Co więcej – szkodliwa. Bo w jej wyniku to jednostki inteligentne i błyskotliwe zostaną namówione do ignorowania wyborów, a społeczne ‘doły’ którymi media łatwo manipulują wybiorą ‘tych co trzeba’.

    “… nie oglądanie TV i nie czytanie gazet”

    To zdecydowanie popieram.

    I zapytam powtórnie: co macie przeciwko jednomandatowym wyborom do senatu? Przecież to wymarzona okazja by pokazać obecnym partiom środkowy palec !

  30. @HansKlos
    Jeśli według ciebie dobrą alternatywą na dzisiejsze rządy jest wybranie złodziei z Samoobrony, katooszłomów i narodowców z LPR albo niespełnioną grupkę fantastów z UPR to lepiej przypomnij, co te partyjki pokazały, będąc u władzy (poza UPR- na szczęście…)
    Może złośliwie przypomnę, że to za rządów lewicy – konkretnie ekipy Cimoszewicza i Kołodki Polska osiągnęła 7% wzrostu PKB, widowiskowo zmarnowany przez styropianowy AWS. Może więc między bajki włożyć plany całkowitej wymiany “elit” rządzących, ale raczej postawić na najmniej uciążliwy dla ogółu rząd liberalno-lewicowy?

  31. @tower
    “co te partyjki (LPR, Samoobrona) pokazały, będąc u władzy” (razem z PIS)

    1. zmniejszono składkę rentową
    2. ustanowiono ulgę na dzieci
    3. rozpoczęto walkę z korupcją

    Jak na polskie, kumortowskie i kolesiowskie warunki prowadzenia biznesu i państwa to sporo. Punkty 1 i 2 to głównie zasługa owych partyjek.-) Nie to, abym je jakoś specjalnie chwalił, ale później ich sukcesami chwalił sie PIS, który potem “zeżarł” przystawki próbując ustanowić system dwupartyjny, zamiast którego wyszła “banda czworga”-)

  32. @jako
    “co macie przeciwko jednomandatowym wyborom do senatu? Przecież to wymarzona okazja by pokazać obecnym partiom środkowy palec !”

    Jestem jak najbardziej za;-)

  33. @jako
    wszystko to ładnie, ale Ty najwyraźniej wierzysz, że da się pokonać system jego własną bronią i wprowadzić okręgi jednomandatowe. To jest mrzonka. Otóż obywatelski projekt pod którym zebrano 700 tys podpisów (chyba 7 x więcej niż potrzeba) trafił do sejmu za Marka Jurka i został uje…chany. Panowie (p)osłowie – ze wszystkich opcji – nie chcą zmiany systemu a pozaparlamentarny plankton niewiele może, bo NIE MA PIENIĘDZY. Tak jest skonstruowana ordynacja – próg i PIENIĄDZE. Nie da się tego rozwalic pokojowo, można tylko przez otwartą walkę lub “zasuszenie” sytemu – brak poparcia, rozbudowa szarej strefy etc.

  34. @ Atanazy

    Obniżanie frekwencji w wyborach jako skuteczna metoda walki z elitami politycznymi?

    Czy możesz wskazać jakikolwiek przypadek w historii, gdy obniżenie frekwencji z 50% do 40% spowodowało wymiecenie elit ze sceny politycznej?

  35. cytat: ‘łatanie lub zarybianie dziur w asfalcie’
    10/10
    Co do reszty – zycia nam wszystkim braknie zeby rozgonic cale to towarzystwo na gorze.
    Pozdro,
    Tom

  36. Kolejny rząd i kolejne NIC. Referendum z tego co się orientuję dużo kosztuje, poza tym gonienie ludzi co chwila do urn jest upierdliwe ale…!

    …niech sobie będzie urząd rozpatrujący wnioski, które poparło większość ludzi w Polsce. Jeżeli uzbiera się 100,200 tyś wpisów projekt przechodzi do referendum.

    Na 10 dni przed referendum w TV lub radio jest wydzielony kanał w którym uświadamia się ludzi i analizuje czego dotyczą konkretne wnioski i jak należy odpowiadać.

    Przychodzi referendum idę do urny i większością głosów wybieram:
    A) polska w Unii Tak/Nie
    b) legalizacja marihuany Tak/Nie
    c) prywatna służba zdrowia Tak/Nie

    na jednym referendum załatwiamy od razu 20 spraw i do widzenia.

    Teraz kwestia kasy, samo referendum to spory koszt, myślę że na pewno mniej niż utrzymywanie wszystkich partii, wypłata dodatków, świadczeń, całego tego szajsu w którym nikt się nie orientuje, braku jakiejkolwiek zmiany w kraju i jego sytuacji gospodarczej. Nie będzie się szukało winnych bo kraj zdecydował głosowaniem. Może to i dobry pomysł aby przestać chodzić na wybory, niech do cholery to wszystko się skończy bo nie ma żadnego punktu stabilizacji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *