Monthly Archives: May 2011

Obama

Z dużą dozą niesmaku przyglądam się wizycie Obamy w Polsce. Co za żenada. Przede wszystkim rzuca się w oczy pogarda rządzących do tych, którzy ich wybrali i którzy łożą na ich wypłaty. Typowa bananowa republika odwiedzana przez możnowładcę – lokalny lennik usuwa plebs i pachołków z gościńców, aby gość nie musiał oglądać ich prostackich gęb. Polscy politycy takim zagraniem poniżają wszystkich obywateli swojego kraju. Jak ktoś z komentatorów zauważył, przypomina to wizytę w Afganistanie i brakuje tylko czołgów ochraniających pałac prezydencki.

Ciągle powraca temat wiz dla Polaków. Obama kręci coś w tym temacie i ściemnia, że ‘pracuje nad tym’. Obiecuje, że jeszcze będziemy kupować ciuchy z China na 5 Alei w Nowym Jorku… Cała ta żenująca sytuacja, wiele razy przeze mnie opisywana, dosadnie pokazuje jak żenująca jest polska polityka zagraniczna – sprowadza się do odbierania telefonów z centrali i wykonywania poleceń. Jeżeli się chce osiągnąć jakiś cel, to najpierw stawia się żądania a potem spełnia się prośby, np. ‘wyślemy chłopców do Afganistanu, jeżeli dostaniemy 10 000 zielonych kart rocznie dla Polaków. To jest jak najbardziej realne żądanie, istnieje program NACARA, który daje taki przywilej mieszkańcom Ameryki Centralnej i byłego Związku Radzieckiego. I dopiero po spełnieniu żądania lub jego części można wysyłać żołnierzy.

Oprócz mnie absurdalność tej sytuacji zauważył również prof. Kuźniara. Warto zapoznać się z wywiadem z nim, w którym wypowiada się bardzo dosadnie – w relacjach z USA czasem byliśmy jeleniami. Aż przyjemnie czytać słowa prawdy i fajnie jest widzieć, że choć jeden człowiek w Polsce rozumie, co tak naprawdę się dzieje. I tak jak w przypadku mojego bloga, gdy na przykład piszę o dymaniu Polaków przez kler, prawda w oczy kuje. W tym przypadku odezwał się Lis, który skrytykował ‘zbrodnię antyamerykanizmu’.

Co ciekawe, jak zwykle fenomenalnym instynktem politycznym wykazał się Wałęsa. Ten facet nie przestaje mnie fascynować jako przykład prostego człowieka, obdarzonego pewna formą daru. Wałęsa jest samorodnym talentem jak Himilsbach. Wałęsa powiedział: z tym człowiekiem nie było o czym dyskutować. Oczywiście! Obama jest czarną maskotką i marionetką oligarchów, tak został zdemaskowany przez Westa, faceta czarnego, ale z umysłem jak brzytwa (są tacy murzyni, osobiście takich spotkałem). West stawia dokładnie takie same zarzuty jak ja – że Ameryka nie jest już ani republiką ani nawet demokracją, lecz krajem rządzonym przez 500 najbogatszych rodzin via polityków, którym fundują kampanie wyborcze.

Istnieje ścisła hierarchia – kilkuset oligarchów, potem kluczowi politycy typu Obama czy Pelosi, reszta administracji, inne republiki bananowe typu Polska, ich administracja i na dole policja i tajne służby próbujące możliwie trzymać za pysk resztkę klasy średniej, przestraszonej utratą tych żałosnych resztek dobrobytu, jakie mieli parę dekad temu. Bajeczki o tym, że żyjemy w krajach demokratycznych, w których ludzie mogą zrzeszać się w partie polityczne i startować w wyborach dobre są dla bardzo małych dzieci. Tacy frajerzy legitymizują tylko cały ten system, bez wsparcia oligarchów są odcięci od mass mediów i jakiejkolwiek szansy na wybór do parlamentu. Ale można powiedzieć – chcesz, to weź i załóż swoją partię i startuj w wyborach.

Nie mogę przejść spokojnie wobec ostatniej dyskusji pod wpisem Adama o Bitcoinach. Adam pisze: Niestety, ale jesteś zakładnikiem fałszywego pojęcia wolności. Dla Ciebie jak widzę wolność to możliwość anonimowego uniknięcia podatków. Niestety taka działalność to po prostu cwaniacka kradzież. Ja wiem, że do Ciebie to nie dotrze, ale osoba uchylająca się bezprawnie od podatków to zwykły złodziej który żyje na koszt innych ludzi.. po prostu pasożyt. Unikasz podatków (bezprawnie) i nazywasz się orędownikiem wolności, ale korzystasz z kraju, w którym jest infrastruktura (przez to masz tańsza produkty w sklepach), korzystasz z systemu prawnego do ochrony Twojego biznesu, dzieci chodzą do szkoły czy przedszkola, korzystasz z policji i w razie wypadku wiesz że przyjedzie po Ciebie karetka.

To smutne, że ludzie naprawdę a to wierzą. Podatki dzielą się na dwie części. Jedna część to opłaty pobierane przez administrację rządową w postaci wszelkiego rodzaju podatków, na przykład podatek za deszcz spadający na dach obywatela. Pieniądze te przeznaczone są na obsługę aparatu państwowego, na socjał, nieco na utrzymanie pierdolnika w ruchu (łatanie lub zarybianie dziur w asfalcie) oraz na obsługę długu publicznego. Całość podatku PIT w Polsce idzie na odsetki od długu, a w większości ląduje w kieszeniach oligarchów.

Druga część podatku to bezpośredni podatek dla oligarchów. Oligarchowie w każdym kraju, czy to w Polsce czy w USA, mają znaczną część wszystkiego wartego posiadania, w tym przemysłu. Kupując alkohol oprócz VATu, akcyzy oraz podatku od dochodu koniecznego do zarobienia na flachę, płaci się również daninę na oligarchów – jest to zysk osiągany przez gorzelnie (należącą do oligarchy A), hutę szkła (należącą do oligarchy B) czy elektrownie i sieci energetyczne (należące do oligarchy C). Nawet pijąc samogon z Hansem Klosem płaci się ten podatek – od cukru wyprodukowanego przez cukrownie posiadaną przez oligarchę D.

Nie chcę, aby ten wpis brzmiał jak Manifest Komunistyczny, ale po ostrożnym przeczytaniu wpisu w Wiki, widzi się pewne analogie do czasów nam współczesnych. Podatki, których uczciwe płacenie jest tak ważne dla Adama, nie skutkuje budowaniem infrastruktury czy spadkiem długu publicznego, lecz tym, że oligarchowie akumulują jeszcze więcej kapitału i mogą kupić jeszcze więcej zasobów, za używanie których cała reszta społeczeństwa będzie musiała płacić coraz większą część dochodów.

Jestem stanowczym przeciwnikiem własności państwowej, ale śmieszy mnie grecki pomysł wyjścia z długów poprzez sprzedanie własności państwowej. To jakże często wykorzystywana koncepcja transferu publicznej własności w ręce oligarchów. Cykl wygląda w ten sposób, że oligarcha udziela kredytu (obligacja) rządowi, ten wydaje to na pensje administracji lub emerytury, kasa wraca z powrotem do rąk oligarchów (w opisanej wyżej formach – odsetek lub zysku za każdą flaszkę wódki). Następnie aby pokryć część długu oddaje się oligarchom infrastrukturę, za której korzystanie trzeba będzie płacić oligarchom, by mogli sobie kupić więcej fabryk, gruntów, infrastruktury czy polityków.

Prawdziwie sprawiedliwy system społeczny opiera się na demokracji bezpośredniej. Warszawy nikt by nie zamykał z okazji przyjazdu namiestnika, bo każdy obywatel w pewnym ułamku jest władcą, a nie służy li tylko do ‘dawania głosu’ w karykaturze wyborów. Jedyna sprawiedliwa struktura społeczna to taka, która opiera się na trwałej i obszernej klasie średniej, która to z natury rządzi w formie bezpośredniej krajem tak, by jak najwięcej ludzi było klasą średnią i korzystało z usług i towarów wytworzonych przez tą właśnie klasę średnią. Nie da się stworzyć trwałego państwa opartego na oligarchach chcących więcej i więcej, bo wcześniej czy później ulicą zawładną ludzie przez nich zrujnowani.

Share This Post

Zmiana

Mawiają, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Dobrze widać to na przykładzie elit politycznych. Następuje zmiana paradygmatu, i błyskawicznie z wysokiego stołka można znaleźć się w sytuacji osoby, której nikt nie chce uścisnąć ręki.

Przykładów może być wiele. Premier Składkowski, znany z budowania wychodków zamiast sił pancernych, po ucieczce z Polski pisał do Sikorskiego podanie o przyjęcie do służby czynnej. Otrzymał taką odpowiedz: Otrzymałem Pańskie zgłoszenie do służby czynnej. Żąda pan w swym podaniu rzeczy niemożliwej. Nie rozporządzam tak silną policją, ani żandarmerią, by ochronić Pana od zniewag i zamachów, które spotkać Go muszą w każdym większym skupisku polskim. Pan, Prezes Rządu odpowiedzialnego za bezprzykładny pogrom, jakiegośmy doznali, powinien zrozumieć, że jedno mu teraz pozostaje: dać o sobie zapomnieć.

Rydz-Śmigły wracał do Polski w roku 1941 w towarzystwie kilku osób, między innymi Piaseckiego i Rogowskiego. Szef placówki AK w Budapeszcie zagroził, że jeżeli ci skompromitowani panowie udadzą się w stronę Polski, to osobiście ich zadenuncjuje. Całe szczęście, że w ogóle nie poznał marszałka (a może nieszczęście, biorąc pod uwagę jak zakończył życie), bo z wyprawy nic by nie wyszło.

Osóbka-Morawski był kolesiem, który firmował swoją twarzą rząd moskiewski z 1944. Podpisał taką odezwę: Władzę w stolicy objął Rząd Tymczasowy, prawowity Rząd Polski, wyłoniony przez Krajową Radę Narodową na podstawie konstytucji z 1921 roku. […] Odrzućcie precz podszepty rozbijaczy jedności narodowej, reakcyjnych bankrutów politycznych, sprawców naszych klęsk i nieszczęść narodowych, winowajców tragicznego powstania we wrześniu ubiegłego roku, podżegaczy wojny domowej z AK i NSZ. A już w 1947 nasz ‘patriota’ został odstawiony na boczny tor i ląduje w Centralnym Zarządzie Uzdrowisk. Co ciekawe, nigdy nie został osądzony i powieszony, i żył aż do roku 1997 ! Ba, próbował po 1989 zakładać PPS, ale bez sponsorów z Moskwy miernie mu to wychodziło.

Wydaje się, że podobny los może spotkać obecną elitę. Kto dziś pamięta premiera Pieńkowskiego (80-81). Kurz historii zaczyna przysypywać Hanię Suchocką (na bezterminowym urlopie w Watykanie) czy Olszewskiego (chyba też na emeryturze). Taki sam los spotka zarówno Kaczyńskiego jak i Tuska, za parę dekad będzie się ich wspominać jak Gierka, jako kolesi z tej samej grupy, która zrujnowała Polskę.

Share This Post

Update

Pamiętacie antypolski wpis na tym blogu, porównujący sukcesy Polski z sukcesami Korei Północnej?

Wybiórcza dodała parę obrazków w tym zakresie.

I znowu powracamy do tematu fałszywego patriotyzmu. Nie chodzi o to, żeby być dumnym z paru zakichanych stadionów czy kilku wybitnych Polaków, odkrywców telefonu parowego i lampy naftowej. Chodzi o nowoczesny patriotyzm, w którym złodziejskich polityków będzie wieszać się na drzewach, tak jak powinno się swego czasu porozwieszać członków PZPR.

Warto tu zacytować Piłsudskiego i jego rozmowę z hrabią Skarżyńskim: – Panie Marszałku, a jaki program tej partii? – Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

Share This Post

Patriotyzm

Kolega Samcik popełnił wpis na temat obligacji. Nie mogę się oprzeć przed małą polemika. W swoim wpisie pisze:

Gdyby tak rzeczywiście było (albo inaczej: jeśli tak rzeczywiście jest), to nie wiem czy słusznie robię wrzucając w moim portfelu inwestycyjnym obligacje polskiego rządu do kategorii „bezpieczne”. Ale ich z niego nie wyrzucę, bo jestem patriotą 🙂

Ta właśnie wygląda źle pojęty patriotyzm. Czy umożliwianie kolejnym rządom szaleńczego zadłużania kraju jest patriotyczne? Przecież udział w tej piramidzie finansowej poprzez zakup obligów to nic innego niż ‘karmienie trolla’. Prawdziwy patriota powinien palić opony na ulicy i krzyczeć ‘nie zadłużycie kraju nawet o grosz’ oraz ‘jak chcecie wydawać, to z własnej wypłaty’.

Oszczędzanie w złocie to prawdziwie patriotyczna forma oszczędzania. Kruszec jest alternatywą wobec marnowania pieniędzy przez rodzimych polityków lub finansowania innych państw, co ma miejsce w przypadku posiadania banknotów czy nie daj boże obligów.

Ponadto posiadanie złota chroni nas przez wykasowaniem kapitału, co ma miejsce w czasie każdej fali wysokiej inflacji. Ostatnio mieliśmy to zjawisko w czasie upadku PRL. Okazało się, że złotówki straciły wartość i Polacy mają tylko tyle, ile warte są portki na tyłku (oprócz tych, co mieli walutę i właśnie kruszce). Okazało się, że kraju nie ma jak odbudować ze zniszczeń komunizmu, ponieważ nie ma na to kapitału! Całkiem fajne firmy poszły w obce ręce za parę przysłowiowych groszy, ponieważ kapitału w Polsce nie ma.

Jeszcze raz to podkreślę, żeby do każdego dotarło – oszczędzanie w złocie to ochrona kapitału nie tylko dla siebie, ale również dla ojczyzny. Bez kapitału nie da się inwestować i budować Polski.

Kolega Samcik wrzucił klip, odpowiadam tym samym:

Share This Post

Bimber

Hans Klos dużo się rozpisuje o konsumpcji wszelkiego rodzaju alkoholu produkowanego w sposób alternatywny wobec Ministerstwa Finansów. Właściwie wyłącznie o tym jest jego blog. Skubany nigdy jednak nie informuje, jak ów spiryt wyprodukować, lecz popada w nudne dywagacje ekonomiczne. W związku z tym trzeba przyjść z pomocą.

Sprzęt jest powszechnie dostępny. To model o najwyższym współczynniku jakości do ceny:

Technologia produkcji jest śmiesznie prosta. Należy rozpuścić cukier w wodzie, dodać drożdże i poczekać kilka dni aż się zakończy fermentacja. Potem wystarczy przelać zacier do maszyny i przedestylować. Szczegóły zawarte są w kwitach dołączonych do kupionych drożdży i kolumny destylacyjnej. Na opakowaniu cukru niestety nic nie napisano.

A teraz czas na rozważania ekonomiczne, które według drogiego Hansa muszą być w każdym wpisie. W dużym przybliżeniu proces produkcji pochłania 7 kg cukru i wytwarza 5 litrów czystego spirytusu, prawie 13 butelek wódki. Z 30 złotych wydanych na substraty mamy 260 złotych w produktach.

Na koniec warto pamiętać o aspektach surwiwalowych pędzenia bimbru. Alkohol tradycyjnie funkcjonuje jako środek płatniczy i w zbliżających się ciężkich czasach taka funkcje będzie spełniał.

Share This Post

Struganie Greka

Obserwowanie zapaści Grecji ma swój aspekt humorystyczny. Cały kraj zachowuje się jakby był zamieszkany przez małe dzieci. Oto o swoim nieszczęściu przemawia grecki premier:

Na szczęście cywili można zawsze przepędzić. Być może taki będzie grecki scenariusz …

Wybiórcza rzuca światło na to co się tam dzieje: Cięcia? To zbrodnia przeciwko narodowi greckiemu.

Tak więc sytuacja jest ja najbardziej patowa, cięć nie będzie, a odkąd DSK popadł w tarapaty, kolejne dostawy gotówki są raczej wykluczone.

Powrót do drachmy jest rozwiązaniem najłagodniejszym. Będzie jak na Białorusi, waluta zdewaluuje się o 50%, kapitały banków i oszczędności ludności zostaną obcięte o połowę, inflacja wystrzeli w górę, ale kraj będzie funkcjonował.

Dużo gorszą możliwością jest zamach stanu i w konsekwencji niekontrolowane drukowanie euro przez Grecję. Mało kto bierze pod uwagę taki scenariusz, a to największe ryzyko. Po prostu paru pułkowników przejmuje władzę, ‘tymczasowo’ zawiesza konstytucję, i zaczyna drukować swoje, nieautoryzowane euro. Y w serii banknotów, odpowiadający Grecji, zamieni się na X, odpowiadający Niemcom i maszyny znów mogą ruszać pełną parą. Technologia jest zresztą pod ręką, w Atenach (mapka str. 49). Kto wie, na jak długo starczą Grecji farb i papieru, ale te surowce pewnie też można zastępować. Być może zapobiegliwi Grecy mają już parę/dziesiąt wagonów zapasu.

Niemcy i reszta EU nie mogą się na to zgodzić na tak ordynarne psucie waluty. Fałszowanie waluty jest tylko wtedy dobre, gdy jest legalne i autoryzowane przez właściwe organy. Niestety oprócz embarga na surowce Unia niewiele może zrobić, Niemcy chyba nie posuną się do ponownego bombardowania Aten.

Sytuacja jest niezwykle ciekawa i obserwowanie tego cyrku pochłania ogromne ilości popcornu. Mam nadzieję, że sprawa się szybko wyjaśni, tusza nie pozwana mi na ciągłe wciąganie tuczących przekąsek przed telewizorem.

Share This Post

Flejmik

Jedną z podstawowych umiejętności niezbędnych w życiu jest zdolność od odróżniania prawdy od kłamstwa. Na tym niedoskonałym padole każdy okłamuje każdego i trzeba sobie z tym radzić.

Szmatławiec na pierwszej stronie linkuje do obszernego artykułu o rzekomo drożejących gruntach.

Samego artykułu nie da się przeczytać bez bólu oczu. Wydaje się, że podobnego zdania są inni czytelnicy, ponieważ pomijając parę pyskówek wynikających z dramatycznej sytuacji finansowej zadłużonych, trafnie obalają tezy autora. Parę cytatów:

Wielgo ty deweloperska kvrwo
Autor: Gość: jackass IP: *.dynamic.chello.pl 22.05.11, 00:41
sprzedawczyku zafajdany, masz tu artykul z gazety prawnej sprzed 3 dni:
biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/514877,tansza_ziemia_tansze_mieszkania.html

Re: Działki budowlane w cenie
Autor: Gość: xx IP: *.adsl.inetia.pl 21.05.11, 11:28
Kompletna bzdura. Finalizuję właśnie transakcję kupna działki na południu Warszawy. Szukałem działki przez 3 lata, więc trochę wiem na ten temat. Ceny działek od 2 lat stabilnie spadają. W obserwowanym przeze mnie okresie ceny spadły na oko o 30%. Końca trendu nie widać. Ten artykuł to stek bzdur wyssanych z palca.

Re: Działki budowlane w cenie
Autor: hank_m 21.05.11, 11:43
Jak dla mnie to typowy artykuł sponsorowany. Wszyscy (oczywiście poza kupcem nieruchomości) są zainteresowani tym, żeby utrzymywać wysokie ceny. Dla dewelopera to większy zarobek, dla banku też (większy kredyt, no i zabezpieczenie obecnych nagle nie jest g**no warte), a rząd to przecież kolesie tych pierwszych…
Czasami zdarzały się panu Mareczkowi artykuły, że może jednak to równia pochyła w dół…zupełnie jakby klika nie zapłaciła w terminie. 😉 Teraz za to znów ceny obierają kierunek kosmos…oczywiście na papierze.
Niemniej jednak cobyśmy tu nie pisali – efekt psychologiczny i tak został osiągnięty. Na stronie głównej jest jak byk “Działki budowlane drożeją na potęgę” i tylko te słowa przeciętny Kowalski zapamięta…jak ktoś go spyta czy przeanalizował wszystkie czynniki to stwierdzi jedynie, że “na gazecie pisali, że działki drożeją…no to mieszkania i domu też muszą drożeć!”, więc jak tylko pojawi się zdolność to kolejny jelonek może pójść pod nóż.
Niestety utarło się, że “szanująca się” gazeta nie może pisać bzdur albo robić ludziom wody z mózgu…niestety tak nie jest, ale mało kto o tym wie.

Gdzie leży prawda – przekonamy się za rok. A w międzyczasie możemy zobaczyć jak podobny proces przebiegał w USA:


Share This Post

Obligi

Senat III RP pochylił się nad problemem posiadaczy obligacji II RP. Dla zainteresowanych szczegółami wstawiłem stenogramy z posiedzeń Senatu:

251pcpp

265pcpp

Dla niezainteresowanych i leniwych wklejam co ciekawsze fragmenty, pochodzące od różnych parlamentarzystów:

To był tylko taki apel o zgłaszanie się posiadaczy tych obligacji, chodziło
o ustalenie, ilu ich jest. [w latach 90-95] Do BGK wpłynęły wówczas łącznie pięć tysięcy sześćset siedemdziesiąt cztery zgłoszenia…

No to mamy skalę problemu. To nie jest porażająca skala roszczeń.

Panie Senatorze, my przecież nie będziemy decydować o tym, jak zwracać
i komu zwracać. My chcemy wiedzieć, co do zasady, jakie to będzie obciążenie dla
budżetu państwa, ile tych obligacji jest i ile to może kosztować budżet państwa. A wiadomo,
że pieniądze wypłacane będą tym, którzy się zwrócą z obligacjami do wykupu,
a one są przecież na okaziciela, więc kto przyjdzie z obligacją, ten dostanie pieniądze.
(Senator Jan Rulewski: No, nie wiem, Panie Przewodniczący, może to jest
skrajny przykład…)
(Wypowiedzi w tle nagrania)
(Senator Jan Rulewski: …ale gdyby przyszedł bolszewik lub członek NSDAP,
to czy jemu by pan zwrócił?)
(Głos z sali: Albo PZPR.)

Genialne. Czyli klient przychodzący po wypłatę lokaty z banku może lub powinien być poproszony o udowodnienie, że nie jest ani bolszewikiem ani faszystą? Zresztą jaki sens miałoby w roku 1935 kupowanie przez hitlerowców bądź stalinowców obligacji RP, skoro ich planem było zmazanie Polski z mapy Europy? Nie do wiary, żeby człowiek z wyższym wykształceniem był tak głupi. No, ale to związkowiec, to wiele tłumaczy …


Ja od początku byłem za tym, aby nasza komisja kontynuowała prace nad tą
petycją, a utwierdziłem się w tym przekonaniu po konferencji, która miała miejsce kilka
miesięcy temu i którą odbyliśmy wspólnie z komisją gospodarki. Wtedy, po tym
wspólnym posiedzeniu, zgłosiły się do mnie osoby, które opowiadały mi, jak to funkcjonowało.
Jeden z posiadaczy wyraził głęboki żal – nie tylko do państwa polskiego,
ale również do swojego świętej pamięci dziadka – że jego dziadek był naprawdę nierozsądny,
bo zaufał państwu polskiemu, a gdyby ten majątek odkładał w złotych monetach
albo w jakichś innych, powiedzmy, materialnych równoważnikach pieniądza, to
wtedy by nie stracił.

Oczywiście, trzeba być ostatnim idiotą, żeby kupować obligacje rządowe. Potem trzeba wycierać korytarze urządów, sądów i parlamentów bezskutecznie prosząc się o swoje pieniądze. Ze złotem takiego problemu nie ma.

Państwo polskie przed wojną zwracało się do swoich obywateli
o różnorakie pożyczki – tutaj w tych materiałach mamy długi spis tych pożyczek, które
miały miejsce przed wojną, tak że II Rzeczpospolita bardzo mocno się zadłużała.
I choć nie o tym miałem mówić, chciałbym tylko przypomnieć, że obywatele zaufali
państwu polskiemu.

Cześć obywateli – ci głupsi – zaufali i potem żarli tynk ze ścian.

Były różnorakie pożyczki, pożyczka kolejowa, ta słynna pożyczka
przed drugą wojną światową, czyli bony obrony przeciwlotniczej, pożyczka zapałczana
itd. A teraz nagle się dowiadujemy… No, po tylu latach w wolnej od 1989 r. Polsce ta
sprawa wciąż nie jest załatwiona i tłumaczy się to w ten sposób, iż nie mamy środków
finansowych.

Ale mamy na 40 letnich emerytów ‘mundurowych’.

Mnie chodzi nawet nie o te pieniądze, tylko o to, czy my poważnie traktujemy
państwo polskie. Skoro my, jako państwo polskie, nie szanujemy zobowiązań wobec
przedwojennych obywateli i ich obecnych spadkobierców, to jaka jest gwarancja, że za
ileś lat te obligacje, które państwo polskie wypuszcza teraz, będą honorowane?

OCZYWIŚCIE, ŻE NIE !!! KIEDY POLACY TO ZROZUMIEJĄ ???

Mówię o tym z tego względu, że jak przyjeżdżam tutaj, do Senatu, to w zasadzie
nie ma tygodnia, żeby nie było nowego pisma z zapytaniem, co w sprawie obligacji.
Obywatele o to pytają, a ja naprawdę nie wiem, co odpowiedzieć, bo nie wiem, jakie
jest stanowisko polskiego rządu w tej kwestii.

Wszystkie polskie rządy po 1 września 1939 nie wyrażają chęci do wypłaty tych środków. Biorąc pod uwagę skalę roszczeń jest to zwyczajna zła wola.

Panowie poruszyli problem, że państwo traci
wiarygodność wobec obecnych posiadaczy papierów dłużnych. A czy papiery dłużne
są własnością, czy tylko są dokumentem umownym, w który jest wpisany – z umów
może tak wynikać i z innych postanowień – element ryzyka?

Obligacje RP były, są i będą reklamowane jako zysk bez ryzyka. Czy ktoś w poniższej reklamie ostrzega przed ‘elementem ryzyka’ ?

Jeżeli to prawda, że obywatele innych państw otrzymali rekompensatę
za takie obligacje, jako ich posiadacze, to nasuwa się pytanie, dlaczego
obywatele polscy nie mogą takich rekompensat uzyskać od państwa polskiego.

Bo posiadacze obligacji nie palą opon na ulicach i nie rzucają mutrami.

I nie popełnię takiego błędu, jak ten
wspomniany dziadek, który kupował obligacje zamiast złotych monet. To też jest informacja,
iż nie jest to pewna inwestycja, ponieważ w przypadku jakiejś zawieruchy
związanej z naszym państwem – a mamy dosyć bogate doświadczenie, jeśli chodzi
o utratę niepodległości, więc potrafię sobie takie zawieruchy dziejowe wyobrazić –
w przyszłości nie będą honorowane również te obligacje.

Oczywiście. Nie bądź debilem i ucz się na cudzych a nie swoich błędach. Polska to złodziejski kraj i wymiksuje się z zobowiązań przy pierwszej okazji.

Pożyczki dolarowe były [po kryjomu] skupywane w tym czasie przez Bank Polska Kasa
Opieki [w latach 72-80], była wypłacana wartość nominalna z tego tytułu, wtedy w bonach dolarowych
Banku PKO. Skup ten był przeprowadzony pod naciskiem banków amerykańskich
w czasie, gdy władze polskie starały się o pożyczkę w tamtych bankach amerykańskich.

Każdy kolejny premier PRL/Polski kwiczy tylko wtedy gdy go rząd Rosji albo USA mocno ściśnięcie za jądra.

Poprzednia dyskusja też była
dyskusją, można powiedzieć, akademicką. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że tego
w tym parlamencie się nie da zrobić. Obawiam się, że w przyszłym też nie. I sprawa
reprywatyzacji czy też właściwie restytucji mienia, bo tak powinno się mówić, będzie
przez następne lata nierozwiązana. Również rząd potwierdził ostatnio, że nie ma takiej
woli politycznej. Tak że ja nie mam żadnych złudzeń. Bardziej chodzi mi o to, aby ten
problem poruszyć, nagłośnić i wykazać, że jednak on istnieje. Tak więc zgadzam się
z panem przewodniczącym, że to nie ma sensu, dziękuję i wychodzę z posiedzenia
komisji.
(Głos z sali: To jakiś protest?)
Tak, to jest mój protest.

Okazuje się, że są senatorowie, którzy rozumieją realia.

No, ja chciałbym przypomnieć tylko, bo też podczas konferencji
zostało to przytoczone jako argument, iż problem, z którym my się borykamy od dwudziestu
dwóch lat, czyli od 1989 r., został we wszystkich państwach postkomunistycznych
rozwiązany. A więc ciągłe odkładanie problemu jest po prostu, trzeba to zupełnie
otwarcie powiedzieć, kompromitacją naszego państwa. Mam przed sobą obligacje
przedwojenne, ksero takich obligacji. 500 zł w złocie, Rzeczpospolita Polska, orzeł
polski – państwo polskie poprzez swojego ministra skarbu i ministra rolnictwa gwarantuje
te kwoty. My zupełnie zamykamy oczy na to i mówimy, że właściwie nic nie stało. Ciekaw jestem, jakby się czuli współcześni obywatele, którzy mają teraz obligacje
Rzeczypospolitej Polskiej, gdyby wiedzieli, że gdy na przykład, nie daj Boże, kiedyś
w przyszłości wybuchnie wojna, to te obligacje to będą w ogóle bezwartościowe
papiery.

ALEŻ TAK WŁAŚNIE SIĘ STANIE, NIEZALEŻNIE OD TEGO, CZY WOJNA WYBUCHNIE CZY NIE. POLSKIE OBLIGACJE SĄ NIEMOŻLIWE DO SPŁACENIA BEZ POSUWANIA SIĘ DO ORDYNARNEGO DRUKU PIENIĘDZY.

Share This Post

Copy Paste

Tadek Matyjas po dłuższym czasie sprzedawania srebra na Świstaku postanowił otworzyć swój sklep (pod nazwą MW Invest) i tak mu się spodobał mój FAQ, że go ukradł, trochę przyciął i nieco zmodyfikował.

Tu jest oryginał

Tu jest zajumana kopia

Jakby Tadzio się przestraszył i wywalił to co ukradł, to tu jest wydruk F.A.Q. – MW Invest.

Jakby ktoś się chciał zapoznać z prawdziwym żenua, to tu jest ‘blog’ właściciela sklepu. Jest tam szereg głębokich przemyśleń i wyczerpujących wpisów.

A tu można zobaczyć jak wygląda ‘autor’ serwisu i nawet się z nim zaprzyjaźnić. Tylko policzcie potem palce 😉

Wygląda na to, że moja firma staje się standardem na rynku metali szlachetnych, ponieważ jeżeli coś warte jest kradzieży, to znaczy że jest coś warte.

Obawiam się, że wraz z zapadającym się systemem pieniądza papierowego będzie rosła liczba różnych ‘ekspertów’ i pieczeniarzy, którzy będą chcieli przejechać się na tym trendzie.

Share This Post