Monthly Archives: March 2011

Stosunek

Widziałem ostatnio w sieci bardzo ciekawy widget:

Logika podpowiada, że podaż (produkcja) powinna mieć pewne przeniesienie na ceny. Może niekoniecznie bardzo dokładne – ważne jest też jaki jest popyt – ale mamy pewien obraz sytuacji, wiemy jak rzadkie jest dane dobro (tu: metal) w stosunku do innych metali. To może rzucać pewne światło na relację cen poszczególnych metali.

Produkcja kształtuje się w następujący sposób – 1 x platyny – 1 x palladu – 10 x złota – 100 x srebra.

Tymczasem ceny wyglądają następująco – 1766 $ platyna – 751 $ pallad – 1423 $ złoto – 37 $ srebro.

Od razu rzuca się w oczy oderwanie cen od ‘fundamentów’. Platyna, choć produkowana w ilości 10x mniejszej od złota, jest tylko 20% droższa. W przypadku palladu różnica jest widoczna jeszcze bardziej – pallad jest nawet tańszy od złota. Najciekawsze jest porównanie cen srebra i złota. Srebro, choć wydobycie jest zużywane prawie w całości, jest 38 x tańsze od złota. Złoto, które jest prawie w całości skrywane w skarbcach lub recyklingowane, przy obecnej cenie srebra powinno kosztować 370 $, lub przy obecnej cenie złota, srebro mogłoby kosztować 142$. To są liczby zdumiewające, gdy przyzwyczailiśmy się do niskich cen srebra i wysokich cen złota.

Z tych pobieżnych wyliczeń ‘na odwrocie starej koperty’ wynika, że w stosunku do innych metali złoto jest przewartościowane, lub inne metale są niedowartościowane. Szczególnie srebro, z racji szerokiego zastosowania przemysłowego, wydaje się mieć przed sobą dalsze wzrosty cen. Tymczasem na rynku ścierają się dwie frakcje, wielkie banki starające się zbić ceny kruszcu i inwestorzy zaniepokojeni zbliżającą się inflacją wykupują co się da windując ceny. Jak będzie – czas pokaże.

Share This Post

Licznik

Minister Rostowski apelował do prof. Leszka Balcerowicza o to, aby ten wyłączył działający od września w Warszawie licznik długu publicznego Polski w związku z tym, że zadłużenie kraju będzie spadać.

Ależ po co go wyłączać! Niech ludzie zobaczą, jak dług spada!

Agencja S&P ścięła rating Portugalii o dwa stopnie – do BBB – czyli o stopień wyżej od poziomu “śmieciowego”. Wiarygodność Grecji jest jeszcze niższa i wynosi BB-. To gorzej niż w przypadku Egiptu czy Turcji.

Dla rynków przekaz jest jasny: Portugalia nie radzi sobie z kryzysem fiskalnym, a jej wiarygodność spada. Efekt? Agencja S&P obniżyła we wtorek wieczorem rating obligacji Portugalii do poziomu BBB-, czyli tylko o poziom wyżej od ratingu uznawanego za “śmieciowy”.

Błąd. Efektem będzie kolejna faza kryzysu co do istnienia jakiego Balcerowicz spierał się z Rostowskim w czasie ‘debaty’. Teraz czeka nas ucieczka kapitału z rynków, czyli w slangu keynesistów – ‘pogorszenie płynności’. Z kolei konsekwencją tego będzie wzrost oprocentowania obligacji rządowych i wysysanie kapitału z rynku. Kredyt stanie się coraz bardziej trudny do uzyskania i coraz bardziej kosztowny. Będą padać wszyscy dłużnicy zadłużeni według zmiennych procentów, zarówno Kowalscy z długiem hipotecznym jak i państwa muszące każdego dnia rolować swój dług.

Dla cen złota oznacza to tylko ‘up up up’. Paradoksalnie jest to zła wiadomość dla jego posiadaczy. Kolejne fazy obecnej Wielkiej Depresji oznaczają przecież brak pracy. Złoto jest jak ubezpieczenie i nigdy nie jest dobrze korzystać z ubezpieczenia – to tak jakby cieszyć się z ubezpieczenia za spalony dom lub za złamaną rękę. Niemniej jednak ci, którzy złoto mają, są w lepszej sytuacji od tych, którzy go nie mają. To może być różnica między jeść a nie jeść.

Share This Post

Przestrzeń publiczna

Pamiętam protesty, gdy byłem doradcą przy budowie autostrady w Hiszpanii. Bo oczywiście wszyscy ich pragniemy, ale nie chcemy za nie płacić. Mam w tej kwestii złą wiadomość. Unia wprowadzi płatność na wszystkich autostradach i drogach ekspresowych. Holendrzy nawet kombinują, żeby płacić już od momentu wyjazdu z garażu – żartuje Andrzej Patalas, prezes zarządu Autostrada Wielkopolska S.A. – Pamiętajmy, że autostrady nie są usługą dla bezrobotnych, co zresztą widać po samochodach, które mija się podczas podróży – tłumaczy.

Warto odświeżyć sobie prozę amerykańska. Philip K. Dick był genialnym autorem antyutopii w których czasami udawało mu się antycypować naszą współczesność. Na przykład wymyślił (przewidział?) opłatę niezbędną do opuszczenia mieszkania. Chodniki trzeba przecież reperować, zysk muszą też osiągnąć spółki, którym w leasing miasto oddało całą infrastrukturę. Do centrów handlowych powinni być wpuszczani tylko ludzie osiągający odpowiednie dochody. Bezrobotni nieudacznicy nie mogą psuć swoim wyglądem nastroju tym, którzy mają jeszcze pracę czy to w bankach czy to w branży związanej z importem z Azji.

Powoli przestrzeń publiczna przechodzi do historii. Gnoje z Adidasa dobrze nam to uzmysłowili. Ma się tylko tyle, za ile się w danym momencie zapłaci swoją złotą Visą. A wszelkie podatki pokrywają tylko koszty obsługi zadłużenia oraz wynagrodzenia urzędników. Na parki, nie mówiąc o luksusie autostrad, nie zostaje już nic.

Share This Post

Politeizm

Zabawne, jaką małą wiedzą katolicy dysponują na temat swojej własnej wiary. Niesamowite jest też to, że w ciągu 2000 lat swojej historii chrystianizm ewoluował tak dalece, że najprawdopodobniej przez pierwszych chrześcijan byłby zupełnie nierozpoznawalny i nieakceptowalny. A ponieważ panuje totalna obrzędowość i całkowita ignorancja, współcześni katolicy nie mają bladego pojęcia o tym, czy chrystianizm jest.

Fundamentem wiary chrześcijańskiej jest wiara w jednego boga (zwanego ‘Bogiem’ lub ‘JHWH’ lub יהוה) jest więc to religia monoteistyczna. Przynajmniej tak było na początku. Potem zaczęto wynosić na ołtarze innych ludzi i monoteizm z czasem stał się swoim własnym przeciwieństwem, czyli politeizmem. Oto co mówi Wiki o politeizmie:

Według islamu, politeizm (szirk) jest ciężkim grzechem; w podobnym tonie wypowiada się również Biblia.

Ciężki grzech, który jednocześnie jest oficjalną nauką Kościoła.

Cechą większości religii politeistycznych jest występowanie panteonów, czyli hierarchii bóstw.

W katolicyzmie mamy 3 byty w Trójcy Świętej, potem Maryję, następnie świętych i blogosławionych. Hierarchia jest wyraźnie zarysowana.

Bogów w obrębie panteonu łączą zazwyczaj więzi pokrewieństwa czy też małżeństwa.

No proszę, czyż Maryja nie jest matką Chrystusa a żoną świętego Józefa z Nazaretu?

Politeiści posiadają również mitologie – historie opisujące czyny bogów i przy okazji wyjaśniające naturę świata lub przekazujące prawdy psychologiczne.

I to też się zgadza, mamy mitologię opisującą powstanie świata czy narodziny Chrystusa.

Co ciekawe, protestanci odrzucają te wszystkie herezje powymyślane w Watykanie. Niewykluczone, że jeżeli Bóg istnieje, to gdy Jan Paweł II stanie przed jego obliczem, JHWH stwierdzi ‘o, to ten gość co naprodukował tyle herezji na mój temat!‘.

Cechą większości religii politeistycznych jest występowanie panteonów, czyli hierarchii bóstw.
Share This Post

Ewangelizacja

Katolikożercy donoszą:

Zatrzymany przez policję wczoraj rano na terenie Wielkopolski 18-latek przyznał się do zabójstwa 39-letniego księdza z Gdańska. Po zabójstwie ukradł duchownemu ponad 500 zł oraz złoty łańcuszek.

Prokurator odmówiła jednak informacji na temat tego, na jakim tle doszło do nieporozumienia. Klonowska nie chciała także zdradzić, jaki charakter miała znajomość księdza i 18-latka.

Jak to jaki? Ksiądz ewangelizował młodzież w Internecie i chciał przedyskutować osobiście pewne kwestie teologiczne z młodym mężczyzną. Na tle dyskusji o dogmacie Trójcy Świętej doszło do sporu, który przerodził się w bójkę.

Share This Post

Laboratorium

Lord Keynes powinien urodzić się w Polsce. Te problemy, na które natrafił w swojej pracy, dotykają w zbliżonej formie polską gospodarkę.

Wikipedia mówi: Odrzucenie klasycznej ekonomii przez Keynesa wynikało z obserwacji gospodarek USA i Wielkiej Brytanii po I wojnie światowej, które zarządzane zgodnie z zasadami klasycznej ekonomii, nie osiągnęły wbrew tej teorii pełnego zatrudnienia. Przeciwnie, bezrobocie w tych państwach cały czas rosło, mimo dobrej koniunktury gospodarczej.

Tak zwana ‘transformacja ustrojowa’ to pasmo sukcesów, jak zresztą cała historia rozwoju gospodarczego w Polsce, widać to dokładnie na poniższym wykresie:

Główna bolączka Polski po-transformacyjnej to wysokie bezrobocie. Wzrost gospodarczy, który można spróbować nazwać ‘zadowalającym’, jednak istnieje. Mimo tego wzrostu gospodarki bezrobocie jest poważnym problemem dotykającym miliony Polaków – czy to przez niemożność znalezienia pracy, czy to przez konieczność wyemigrowania, czy to przez niskie wynagrodzenia:

Wszystko co się dało osiągnąć do 2008 roku, po wyjeździe paru milionów ludzi i inwestowaniu sporej części ich dochodów w Polsce, to dziesięcioprocentowe bezrobocie. To jest wszystko, na co stać Polskę.

Warto też zwrócić uwagę, że wicepremierem i ministrem finansów od 31.10.97 do 23.12.00 był Balcerowicz. Można to sobie nałożyć na wykres. Balcerowicz tłumaczył się z tego we Wprost pisząc: Trzeba przypomnieć, że w gospodarce liczy się systematyczny wzrost, a nie sprint. Bywa, że PKB przez jakiś czas szybko rośnie, ale kosztem ryzyka załamania na dłuższą metę. Dlatego, by nie dopuścić do załamania w przyszłości, Balcerowicz spowodował załamanie już w czasie swojego urzędowania. Nie pierwsze zresztą.

Wracając jednak do Keynesa – jego podstawowa terapia miała polegać na stymulowaniu popytu przy pomocy pakowania pieniędzy w gospodarkę przez rząd. Generowanie pieniędzy i ich rozwadnianie to nic innego niż inflacja, czyli teoria sprowadza się do postawienia tezy, że bezrobocie jest odwrotnie proporcjonalne do inflacji. Tymczasem w Polsce trudno o znalenienie takiej relacji, tak wygląda wykres:

Trudno tu o odnalezienie jakiejkolwiek relacji. Owszem, być może pompowanie pieniędzy w obieg daje większą konsumpcję, ale wydaje się, że stabilność siły nabywczej ma znaczenie jeszcze większe – oprocentowanie kredytów umożliwia ich zaciąganie, a tylko kredyt umożliwia stworzenie dużych zakładów pracy. Dodatkowo znaczenie ma możliwość oszczędzania we własnej walucie bez obawy odparowania kapitału – to buduje kapitał używany potem między innymi do budowy biznesu.

W krajach biednych, jak Polska, zwiększanie pieniądza w obiegu powoduje inflację bez benefitów w postaci wzrostu ilości miejsc pracy. Pieniądz rozdany budżetówce czy emerytom następnego dnia ląduje w kasach supermarketów, skąd wędruje do producentów żywności lub za granicę, za dobra bardziej luksusowe. Koncepcja Keynesa mogła mieć zastosowanie tylko w jednym przypadku, gdy mamy do czynienia z bogatym społeczeństwem, używającym złota jako pieniądza, które to społeczeństwo nagle zacisnęło pasa w ramach kryzysu.

Problem polskiego bezrobocia jest znacznie poważniejszy niż można by rozwiązać według zaleceń Keynesa. W Wielkim Kryzysie infrastruktura przemysłowa była nienaruszona, trzeba było tylko skłonić ludzi by dali jej zajęcie konsumpcją. W Polsce infrastruktura przemysłowa nie istnieje. Polsce trzeba powtórzyć rozwiązania, które przećwiczyła Korea, opierając swój przemysł na produkcji, dającej zatrudnienie ludziom, którzy wcześniej czy później zaczęli sami konsumować produkty produkowane przez fabryki. Efekty widać na wykresie 1 lub na fotkach z Seulu.

Share This Post

ŚWIINKA

Z pewnym znudzeniem patrzę na kolaps Portugalii. Znany i wielokrotnie przerabiany scenariusz – kraj jako tako prosperuje gdy w każdej sekundzie się zadłuża. Gdy kredyt jest wymaksowany i wysycha – następuje dramat. Rząd probuje ciąć wydatki, na to nie zgadza się lud i opozycja, następuje pat i kraj balansuje na skraju bankructwa.

Do tej pory wyłącznie balansuje, więc znudzenie odczuwają również tak zwani inwestorzy, czyli głównie tłuste koty w krawatach. Panuje pełne przekonanie, że jeżeli jakiś kraj zachodni zbliża się do bankrucji, to jest szybko ratowany za uszy. Dzięki temu indeksy mogą sobie spokojnie rosnąć. A tłusty kot w krawacie wygląda tak:

Co zabawne, przypominają mi się wypowiedzi o ‘czarnym łabędziu’, czyli zdarzeniach o małym prawdopodobieństwie, wysokich konsekwencjach (low probability high impact events). Jeżeli mamy pijanego nastolatka za kierownicą 20 letniego VW, to szanse na zderzenie z latarnią są wysokie. Jego tłumaczenia, że wypadek był ‘czarnym łabędziem’ są śmieszne. Identycznie jest z kryzysem, który rozpoczął się kilka lat temu. To, że jakiś ograniczony ekonomista nie widział zbliżającej się zagłady, nie znaczy, że zagłada owa była ‘czarnym łabędziem’.

I to co nas czeka – zagłada obligacji wyemitowanych przez ŚWIINKI – musi w końcu nadejść. Czy będzie to miało formę wyjścia z euro czy zawieszenia obsługi długu – nie ma to znaczenia. Istotne jest, że takie fundamentalne zdarzenie nadejdzie z prawdopodobieństwem P(A) = 100%. To nie będzie jak czarny łabędź na jeziorze, tylko jak jasne słońce na niebie.

Share This Post

Debata

Z dużą dozą niesmaku przystępuję do skomentowania wczorajszej debaty dotyczącej OFE. Ilość kłamstw a szczególnie ilość populistycznych bzdetów przeraża i powoduje mdłości.

JR: [..] czy powinniśmy dalej co roku przekazywać do OFE tysiąc złotych przeciętnie na każdą osobę pracującą w Polsce, po to, aby OFE z powrotem pożyczały te pieniądze państwu, aby państwo je wydawało na bieżące emerytury, po drodze zwiększając drastycznie zadłużenie Polski, że jest to najbardziej bezsensowny wydatek w całym budżecie.

Propozycja rządu nie spowoduje żadnych zmian w wydatkach publicznych, tylko przypudruje problem. Państwo nadal będzie się staczać w takim samym tempie, tylko statystyki będą wyglądać lepiej. Cała ta burza jest o parę cyferek.

TM: […] czyje to są pieniądze w tych Otwartych Funduszach Emerytalnych, jeśli są to nasze pieniądze, bo tak na mówiono, że są to nasze pieniądze, no to mówią to wara od tych pieniędzy, jeśli to nasze pieniądze, natomiast jeśli są to pieniądze państwowe, no to po co właściwie ten cały szum, czyje to są pieniądze w tych OFE.

W OFE nie ma żadnych pieniędzy. W OFE są komputery pełne zobowiązań, głównie skarbu państwa.

Po raz setny powtarzam, że system ledwo dyszy już w tej chwili. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa sytuacja będzie coraz gorsza, to jest trzeba będzie zacząć wypłacać pieniądze ze skarbu państwa uczestnikom OFE. Skąd skarb państwa weźmie na to pieniądze? Znikąd – zbankrutuje.

Emerytury obecnych 30latków – o ile w ogóle będą – wynosić będą tylko tyle, by emeryt nie zdechł z głodu. No może żeby zdechł, ale nie spektakularnie i nie od razu.

TM: Jest rok 98, 99, wielu spośród państwa doskonale pamięta reklamy, oto wprowadzamy wspaniałą reformę emerytalną, już w przyszłości nikt nie będzie zagrożony tym, że zabraknie mu na emeryturze, wszyscy, którym się będzie należało emerytury dostaną, ba, nawet te emerytury będą takie wspaniałe, dzięki reformie, że będziecie państwo drodzy emeryci wypoczywać pod palmami. Tymczasem, ja dzisiaj dowiaduję się, że reforma emerytalna z roku 1999 nie była po to wcale żeby zrobić dobrze przyszłym emerytom za 30 czy 40 lat, tylko żeby dobrze zrobić przyszłym podatnikom, czyli żeby płacili, nie musieli płacić zbyt wysokich podatków i żeby rzeczywiście te emerytury wszyscy dostali, no, ale niekoniecznie żeby te emerytury były wysokie, tylko żeby one zależały od tego, tyle naprawdę tam na te emeryturę społeczeństwo będzie w stanie uzbierać. Czy ona miała sens w tej sytuacji, ta reforma 99 r.

Reforma miała sens, aczkolwiek był to sens makiaweliczny. Chodziło w niej o urealnienie emerytur, to jest o to, by emeryci dostawali mniejsze emerytury i żeby skarb państwa nie załamał się pod kosztem ich wypłat.

Chodziło też o to, żeby choć część składek była inwestowana na giełdzie i żeby późniejsze wpływy ze sprzedaży akcji trochę odciążyły skarb państwa w kwestii wypłat emerytur.

JR: I szkoda może, że tego ktoś nie proponował wcześniej, ale nikt tego wcześniej nie zaproponował, w tej chwili jesteśmy kryzysie, nie możemy sobie na to pozwolić.

Hahahaha. Nawet jak sie jest najlepszym goebelsem, to niestety prawda czasem wyrywa się z ust mimochodem!

JR: […] w 15 roku zaczniemy zwiększać tą część, która idzie na zakup akcji, aż w 18 będzie to 3,5 proc., jeżeli jakiś inny rząd w przyszłości będzie uważał, że Polskę stać na to żeby jeszcze więcej w te akcje pozwolić przekazywać więcej środków do OFE

Nie Rostowski, ty nie będziesz już w 2015 roku niczego przekazywać. Wkrótce wybory, nowy rząd, i ceły ten śmierdzący problem przekażesz w czyjeś rece. A w 2015 będziesz gdzieś zasiadał na ciepłej posadce albo jeździł po dzikich krajach z wykładami jak ratować finanse publiczne.

LB: […] Dlaczego rząd nie patrzy na o wiele większe wydatki, jakie przeznacza na administrację publiczną, w tym na sektor publiczny, w tym na biurokrację, one przyrosły w ciągu ostatnich lat bardzo znacząco, dlaczego to jest OK., dlaczego nie spojrzeć na te ogromne wydatki, które się wiążą z utrzymywaniem przywilejów górniczych, które zostały uchwalone w skandaliczny sposób w 2005 roku, to stanowi, to obliczyło Ministerstwo Pracy, że to jest kilkadziesiąt, skumulowanych dodatkowych kilkadziesiąt miliardów, dlaczego rząd nie mówi o KRUS i to jest cała lista.

Bo każdy rząd, czy to z Balcerowiczem czy Rostowskim, to banda cwaniaków, którzy zdają sobie sprawę, że są przy korycie przez krótki okres czasu. I nikt nie odważy się ściągnąć górników do stolicy na protesty, bo każdy chce sobie w spokoju porządzić do końca kadencji. A pozostawionym nabrzmiałym problemem niech się zajmują nowi.

Zarzucanie takich rzeczy Rostowskiemu to szczyt hipokryzji ze strony Balcerowicza, bo nie jest lepszy nawet o grosz.

LB: Niech pan powie ludziom na jakich badaniach światowych ten rząd popiera tą propozycję.

JR: Nie, no to jest zupełnie ewidentne, że inwestowanie w obligacje, które emitujemy tylko po to żeby zastąpić tą dziurę, ja myślę, że to jest zupełnie…

Oczywiście nie ma żadnych argumentów. Ewidentne jest to, że to tylko skok na kasę, czyli doraźne łatanie rozpadającego sie budżetu.

JB: I ja myślę, że to zresztą jest dosyć częste podejrzenie kierowane pod adresem rządu i też pana ministra, że tak naprawdę głównym motywem tej operacji jest próba załatania dziury budżetowej, a nie naprawy systemu emerytalnego, i że poprzez tę operację dajecie sobie luz po to żeby móc się wycofać z tych różnych nieprzyjemnych politycznie reform, zwłaszcza nieprzyjemnych w roku wyborczym.

Ojej, jak pan mógł tak pomyśleć? To nie może być prawda, że ‘reformy’ wprowadzane początkowo przez Balcerowicza a obecnie przez Rostowskiego były tylko sposobem na przeczekanie i spokojne rządzenie do końca kadencji?

JR: Ale Leszku, te środki będą tak samo odkładane na kontach ludzi, tylko w ZUS, Leszku. I to jest zasadnicza sprawa.

Nic nie jest i nic nie będzie odkładane. W 5 minut po zaksięgowaniu wpłaty składki będzie ona wydana na świadczenia. Na koncie płatnika składki pozostanie tylko zapis długu, jaki ma państwo wobec przyszłego emeryta.

A państwo, to nie Rostowski i jego kumple z gangu rządu, tylko my wszyscy. Kasa jest dziś przepalana, a za 20 lat emeryt przyjdzie po swoje świadczenia zapisane w ZUS. Rostowski będzie już tylko wspomnieniem w Wikipedii, ale państwo (my, podatnicy) za to bekniemy.

LB: Tu odwołuję się do potocznej, powszechnej intuicji, każdy kto ma do czynienia z ZUS wie przecież, że tam się niczego nie inwestuje. A więc tam się niczego nie inwestuje, pieniądze przechodzą i w związku z tym używanie słowa konta wprowadza w błąd, bo sugeruje, że to jest coś podobnego do konta w banku, gdy tymczasem te ewidencyjne zapisy, które podlegają o wiele większemu ryzyku politycznemu, bo to jest przecież w sferze obietnic politycznych…

Znowu wyciek prawdy! Ratunku! Wyłączcie mu mikrofon!

JR: To są te same zapisy ewidencyjne w OFE.

Znowu! Nie można mówić tyle prawdy! Przecież cała Polska tego słucha!

LB: […] tam będą ewidencyjne zapisy i te ewidencyjne zapisy można sobie dowolnie zwiększać, bo rachunek będzie później.

Zaraz … gdzieś to już słyszałem… Chyba Słomski coś o tym pisał na blogu … Że to wszystko jeden wielki wałek, że za to zapłacimy za pare dekad i jeszcze jakieś inne śmieszne i nieprawdopodobne rzeczy …

TM: Musimy to powiedzieć, bo panowie nie chcą odpowiedź na to pytanie, więc ja odpowiem na to pytanie. Proszę państwa, dzisiaj to wynosi 60 proc. ostatniej płacy, około 63 proc., za 20, 30 lat według wszelkich symulacji będzie wynosiło ok. 30 proc. nieco powyżej 30 proc., z tym, że będzie to o wiele więcej pieniędzy, to trzeba sobie powiedzieć jasno.

Zgadza się. Przyszłe pokolenia będą wyżerać resztki z kubłów na śmieci, ponieważ ministrowie finansów III RP podjeli takie a nie inne decyzje polityczne. Powiedzmy to sobie wprost.

LB: I dlatego tak jest ważne żeby podnosić wiek emerytalny, ale podnosić nie tylko na mocy tej bardzo ważnej ustawy, jakim było ograniczenie tych przywilejów emerytalnych, ale ja uważam wraz z wieloma, innymi osobami, trzeba podnieść ustawowy minimalny wiek emerytalny.

Wzywam Balerowicza do wymienienia co zrobił jako członek rządu, by podnieść wiek emerytalny i ograniczyć przywileje.

I na tym się skończyła ta farsa. Decyzje zostały już dawno podjęte, a ‘debata publiczna’ była tylko zabiegiem mającym uprawomocnić całą tą hucpę. Jeszcze raz podkreślam, że jedyny ratunek przed nędzą na starość to natychmiastowe wypisanie się z wszelkich rządowych piramid finansowych i oszczedzanie na własną rękę.

Na koniec jeszcze jedno. Kilka dni temu Balcerowicz zawitał do Gliwic i wysłuchałem relacji z tego spotkania. Było to plenum w najlepszym bolszewickim stylu, to jest nie było żadnej możliwości zadania jakiegokolwiek pytania z sali. Ustawieni figuranci otrzymali przygotowane pytania, które wyrecytowali w odpowiednim momencie, a chcący zadawać pytania usłyszeli, że lista dyskutantów jest już zamknięta. ‘Dyskusja’ zupełnie jak na filmach z dawnych lat, z tym że przejściowe trudności w zaopatrzeniu są dziś zastąpione przejściowymi trudnościami w znalezieniu zatrudnienia:

Co podwójnie śmieszne, Balcerowicz ‘odpowiedział’ na 14 pytań (1 dzień) a w czasie plenum wystąpiło 32 mówców (dwa dni). Proporcja zachowana niemal idealnie.

Share This Post

Laguna

Nieśmiertelna Wyborcza:

Marian G. ps. “Maniek” bawił się tej nocy w swojej agencji towarzyskiej Laguna z Maciejem B. “Baryłą”, znanym w światku przestępczym gangsterem z Poznania. – Miał na koncie napady, haracze. To był jego chleb powszedni – wspomina komisarz Małgorzata Stanisławska z komendy miejskiej policji w Zielonej Górze.

W Lagunie bawił też ze swoimi kolegami policjant, na co dzień funkcjonariusz grupy do zadań specjalnych. Nie był na służbie, przebywał na zwolnieniu lekarskim.

Proszę zwrócić uwagę gdzie leczą się policjanci i w czyim towarzystwie. Jakoś zupełnie mnie to nie zdziwiło i redaktora też nie, nawet o tym nie zająknął.

Jutro, jeżeli obowiązki pozwolą, ustosunkuję się do dzisiejszej debaty.

Share This Post