9 thoughts on “Filmik

  1. Tak mi się skojarzyło… bogate dziecko kręci film by naprawić świat… Skąd my to znamy. Kiedyś książki pisali, a skutki były opłakane, bo ktoś wziął ich na serio, a może raczej wykorzystał. Jak świat światem, to jeszcze tak nie było, by bogatych nie było i by biedni nie byli wykorzystywani.

  2. “zachowujesz się jak przemądrzały smarkacz i bubek” – wypowiedź zarządcy majątku chyba lepiej oddaje meritum filmu.
    Mnie wyłącznie poruszyła kwestia Nowego Orleanu. W polskiej TV nie widziałem scen “po”.

  3. 1. W tym filmie jest coś, co również wyczułem, spotykając biedniejsze warstwy na ulicach NY. A mianowicie całkowity brak “ducha rewolucyjnego”. Ci ludzie poprzestają na narzekaniu, nawet werbalnie nie przechodzą do poziomu zastanawiania się, co zrobić, żeby to zmienić, no już nie mówię o wszczynaniu awantury, czy coś. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, po prostu stwierdzam fakt.

    2. No i gdzie niby jest werwa, entuzjazm, protestanckie szaleństwo pierwotnej Ameryki, pokazane w “Za horyzontem” z Cruisem i Kidman? Tymczasem jako elitę biznesu w Stanach widzę samych zramolałych dziadków, bez krzty energii i zdolności do dostosowywania się do dynamicznie zmieniającego się świata. Czy taką geriatrią mamy konkurować z BRIC? To chyba rzeczywiście nadajemy się już tylko do ustępu historii.

    3. Ci wszyscy ludzie wyglądają na dobrych charakterem. Lepszych już nie będzie. A więc coś nie tak jest z systemem, nie z ludźmi.

    4. Friedman – duży zawód. Ten człowiek ma coś nie tak z garem, jakby oddzielił się od rzeczywistości. Choć może też jest to kliniczny przypadek znanej w psychologii zasady chęci zachowania spójności. Kiedy się jest przez lata twarzą czegoś, to trudno tak po prostu sobie zmienić zdanie, więc obroną przed dysonansem poznawczym jest często radykalizacja własnej postawy. Kiedy mówi, że lobbiści nie rządzą Ameryką… To po prostu nie chce mi się go dalej słuchać, bo skoro już na wejściu nie potrafi dostrzec elementarnej rzeczy, o której mówią wszyscy, od Moore’a po Shiffa, to i jego wnioski też będzie można wyrzucić do kosza.

  4. Jak dla mnie to syndrom Naomi Klein (Shock doctrine).
    Krytykujemy mariaz panstwa z prywatnym sektorem z przekonaniem ze to kapitalizm (ten oparty na idei wolnego rynku).
    Jednak cos nie daje mi spokoju, postawa jego ojca jak i doradcy finansowego tworzy wrazenie obcowania z idiotami.
    Jedynie Milton Friedman w calym filmie potrafu argumentowac (do czasu 🙂 ) w sposob logiczny i sensowny.

  5. Jezu jakie glupoty sa w tym filmiku… Zdolalem obejrzec tego gowna jakies 15 minut…. zemdlilo mnie od socjalistycznej propagandy!

  6. @An

    Ja rozumiem inwektywę z socjalizmem, sam nie lubię socjalizmu, ale powiedz, czy temat pt. subsydiujemy cukier, wyznaczamy ceny minimalne (zakładam, że film mówi prawdę, ale po niezliczonych akcjach typu Enron, bail-outy, nie mam podstaw, żeby w to nie wierzyć), czy to nie jest najgorsza forma socjalizmu?

    Ten film krytykuje wypaczenia kapitalizmu. Odnieś się do tego, a nie przerzucaj się inwektywami z socjalizmem. Co to za kapitalizm, z cenami minimalnymi? Co to za kapitalizm bez protestanckiej etyki?

  7. Film jest istotnie interesujący, ale nie ze względu na treść – bo jest dziecinna – ale obnażenie faktu, że bogaty człowiek nie był w stanie dostrzec, skąd wzięło się jego bogactwo i nie nauczył swojego syna jak dojść do takiego stanu posiadania. Wtedy autor wiedziałby, dlaczego bogaci się bogacą a biedni biednieją.

    Myślę, że wystarczyłoby dać chłopakowi nieco grosza z przykazaniem samodzielnego otwarcia jakiegoś własnego biznesiku, aby nieco zmądrzał. Np. budki z hotdogami. Żeby sam zacyndalał po wszystkich urzędach prosząc o łask^Wzgodę.

    Ja mam za sobą gehennę uruchamiania firmy. Samego uruchamiania, bo na razie jestem na etapie wyjścia na 0. Większość moich znajomych poddała się przy pierwszym starciu z regulacjami.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *