Islandia

Przez media ciągle przewala się temat zwrotu Holandii i Wlk. Brytanii długu przez Islandię. Problem w tym, że podobnie jak w filmie ‘Dług’ w ogóle nie wiadomo, czy Islandia powinna jakiekolwiek pieniądze oddawać. Dokładnie jak w tym filmie Holandia i Wlk. Brytania krzyczy ‘oddawaj kasę’ a Islandia podnosi brwi w zdumieniu. Ba, sprawa nie kończy się na groźbach. Jak prawdziwi bandyci (zresztą bandyterką oba państwa parały się w przeszłości) dochodzi do ich realizacji – rzekomi wierzyciele naciskają by uwarunkować przyjęcie Islandii do UE spłatą tego długu.

Zasadniczy problem polega na tym, że Islandczycy w referendum dość stanowczo opowiedzieli się przeciw spłacie. To wiąże ręce tamtejszym politykom, ponieważ prawnie są związani wynikiem referendum i przelewu wykonać nie mogą.

Drugi problem polega na tym, że Islandia nie ma takiej kasy. Nawet gdyby najechać im tą ich wyspę, nie byłoby co rabować. Chyba tylko popiół wulkaniczny i tran z dorsza.

A ostatni problem leży między wierszami tej notatki:

[…] atak na niewielki kraj przeprowadził brytyjski rząd, który z własnego budżetu musiał zwrócić swoim obywatelom utracone oszczędności w Icesave.

Otóż nie musiał. Kodeks handlowy każdego państwa stanowi, że spółka odpowiada za zobowiązania do wysokości swojego kapitału zakładowego. W normalnych okolicznościach bank bankrutuje, instytucja gwarantująca (jeżeli jest) wypłaca pewne odszkodowania, a klientowi pozostaje lizanie ran. Socjalistyczny rząd obrabował kieszenie jednych, by napełnić kieszenie innych. Jak zwykle własne kieszenie polityków zostały najmniej naruszone. A teraz przyszedł czas na klasykę – wymachiwanie pięściami przed nosem ofiary i wykrzykiwanie ‘dawaj kasę frajerze’.

Cała ta sprawa przypomina mi Sumy Neapolitańskie, czyli kwotę jaką Polska (państwo-frajer) pożyczyło na wieczne (nie)oddanie Hiszpanii. Na dzisiejsze pieniądze byłoby to ledwie 60 000 000 papierowych łże-dolarów, kropla w wiadrze w porównaniu z 5 000 000 000 łżę-dolarami przepalonymi przez IceSave.

Co ciekawe, wychodzi na to, że najgłupsza na tej półkuli jest znowu Polska, nie pomna doświadczeń z królem Hiszpanii. Islandia pokazała palec środkowy, wyszła na tym najlepiej. Nieco gorzej wyszły na tym Niderlandy i Zjednoczone Królestwo, przynajmniej populistycznie odnieśli zysk ‘zażegnując ważki problem społeczny’. A Polacy, choć pod karabinem nie musieli, pożyczyli Islandii 200 000 000 łże dolarów. Po jaką cholerę taki biedny kraj jak Polska pcha palec w zawias drzwi, tego nikt nie może racjonalnie wyjaśnić. Ciekawe, jak by się zachował ten przeklęty kłamca wyborczy Tusk, gdyby miał pożyczyć im 199 900 000 naszych wspólnych dularków z podatków plus 100 000 swoich prywatnych dularków. To byłoby nawet ciekawe i ‘społecznie sprawiedliwe’, gdyby Kasia miała dostać posag w postaci obligacji Islandii.

Share This Post

7 thoughts on “Islandia

  1. Polska jest obecnie bardziej zinfiltrowana i skorumpowana niż za komuny. Od 20 lat włazi wszystkim do d… tak samo jak czerwoni przez półwieku włazili czarnym z wiadomym skutkiem. W kraju gdzie 1% cwaniaków dyma 99% frajerów o to nie jest trudno. Urwanie się z tego kagańca możliwe tylko w mieszanym wariancie rumuńskim (pluton egzekucyjny)+egipskim (“people on the street”). Na 99,99% zakończyło by to się rozwiązaniem węgierskim z 1956, tyle że bratnia pomoc nadeszła by z protiwpołożnej strony. Pamiętajmy, że rewolty społeczne wywołuje kilka procent populacji, reszta ma to w d… albo się przyłącza, nigdy nie jest kontra.

  2. Ta Islandia to jakies szaleństwo, tu raczej układy Rostowskiego ze starymi kumplami w Londynie są na rzeczy.

    W często pojawiającym sie na tym blogu temacie pracowników w Polsce taka perełka:

    “Świdnicki sąd (formalnie Lublin – Wschód) jest chyba pierwszym sądem w Polsce, który pracowników na umowy-zlecenia wybierze… w przetargu. Pracownicy na zleceniach to najgorzej opłacana kadra sądownictwa. Zarabiają średnio po 1,3 tys. zł brutto miesięcznie.”

    Więcej… http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,9138174,Chcesz_pracowac_w_sadzie___musisz_zaplacic.html

    wygra pracę ten kto da siebie taniej na przetargu, tego nawet Rzymianie nie wymyśli w temacie niewolnictwa 😉
    Handel żywym towarem opłacony przez niewolnika, tego nigdy nie było.

  3. Slav.

    Jak nie chcesz być niewolnikiem to nie startuj w przetargu.

    A u Rzymian za takie filozofie to byś przed tygrysem w Colloseum biegał 😀

  4. @Slav.

    na tym polega wolnosc o ktora przez ~123 lata walczylismy najpierw z najezdzca zewnetrzynm, a potem jeszcze przez 50 lat z samymi soba.

    @Adam

    dobre 🙂

    swoja droga, moze 1300zl miesieczenie to za duza stawka jak na intratne stanowisko w sadzie, skoro nie mozna normalnie wylonic kandydatow sposrod tych wszystkich chetnych.

  5. @slav – akurat taka forma zatrudniania w budżetówce mogła by dać duże korzyści finansom państwa. W końcu gdzie jak gdzie, ale tam kwalifikacje zupełnie nie mają znaczenia ,tak więc walka ceną to jedyna uczciwa opcja.

  6. @slav
    A może jak to w naszej ukochanej Ojczyźnie bywa istnieje możliwość dorobienia na boku w sądzie – wszak nasze czasy to podobno “era informacji”.
    Czyli jaka płaca taka praca …

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *